piątek, 20 kwietnia 2018

Adrianna Michalewska, Izabela Szolc - Dziewczyny chcą się zabawić

Koniec lat 80. Schyłek komunizmu w Łodzi. Cztery dziewczyny. Każda pochodzi z innego środowiska. Monika wywodzi się z inteligenckiego domu. Amelia dorasta w kulcie wyidealizowanej postaci zmarłego ojca i jego pasji – lotnictwa. Iza, córka polityka i urzędniczki, wychowuje się w cieniu uwielbianego przez rodziców brata Rocha. Pauliną, wychowywaną w robotniczej rodzinie, po śmierci matki zajmuje się ciotka i starsze rodzeństwo. Muszą dbać także o ojca alkoholika.
Amelia i Monika znają się od dziecka. Jako nastolatki podejmują desperacką próbę ucieczki od nużącego, niełatwego życia i postanawiają założyć kapelę rockową. Rozpoczynają poszukiwania gitarzystek. I tak w ich życiu pojawiają się Iza i Paulina. Próby zespołu odbywają się w opuszczonej kamienicy, w której mieszka tylko staruszek Kazimierz. Dziewczyny wzajemnie bardzo się wspierają, muzyka jest dla nich idealną odskocznię od szarej rzeczywistości, a jednak każda z nich w samotności przeżywa swoją tragedię. Monika zachodzi w ciążę z Peterem, doktorantem swojej matki, który przyjechał do Łodzi na wymianę naukową z Holandii. Amelia z tęsknoty za bliskością na próżno stara się naprawić stosunki z niestabilną emocjonalnie matką. Paulina przeżywa nieszczęśliwą miłość do wokalisty rockowej kapeli – narkomana i alkoholika, a Iza zmaga się z toksycznymi relacjami panującymi w jej rodzinie.




Ach, jakże mylący jest tytuł tej powieści... sugeruje historię o nastolatkach wkraczających w dorosłość w przełomowym czasie dla naszej historii. Także komentarz Magdaleny Boczarskiej z okładki zapowiada lekką książkę o młodych dziewczynach, powrót do wspomnień z lat młodzieńczych i w zasadzie tyle...
Tak naprawdę te dwa elementy to ułamek całości, która okazuje się być dużo pełniejsza niż zapowiedź okładkowa. Owszem miło było poczytać o czasach swojej młodości, wrócić wspomnieniami do klimatu tamtych czasów, zdobywanych rzeczy, zabaw bez elektrycznych gadżetów i mediów społecznościowych, rzeczywistości siermiężnej, ale dla wielu z nas jednak sentymentalnej. Historia dziewczyn to w tym tomie (autorki zapowiadają kolejne książki z cyklu) przede wszystkim historie Moniki - zakochanej w zagranicznym studencie, spodziewającej się jego dziecka szesnastolatce córce znanego małżeństwa profesorów i Amelii - dziewczyny wcześnie osieroconej przez ojca, za którym ogromnie tęskni, mieszkającej z matką, z którą to ciężko jej nawiązać kontakt i zbliżyć się do niej. 
Dla mnie to przede wszystkim jednak historia mojego miasta przełomu epok - załamania się włókienniczego biznesu, powolnego upadku na tle przemian dziejowych. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z powieścią, w której to łódzkie włókniarki, ich los oraz los ich rodzin znalazł się w centrum akcji, wątek teoretyczni luźno związany z całością, dla mnie był zdecydowanie najważniejszy. Łódź - moje miasto stało się dużo ważniejszym bohaterem, niż jego młode mieszkanki. 
Powieść to w końcu historia o miłości, miłości o różnych obliczach - od nastoletniego zakochania, zakazanego romansu, zauroczenia młodszym, trudnej miłości rodzicielskiej poprzez miłość z dramatyczną swoją historią sięgającą czasów getta w Litzmannstadt...

Mnie ta powieść zauroczyła, z niecierpliwością czekam na kolejne tomy. 

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Magdalena Witkiewicz - Morlaność Pani Piontek

Przezabawna, słodko gorzka historia lekarza ginekologa, Augustyna Poniatowskiego, jego upiornej mamuśki, pani Piontek oraz kobiet jego życia.
Gertruda Poniatowska. De domo Piontek. Ekscentryczna kobieta, harpia i pirania, od której chcą trzymać się z daleka ci, których chciałaby mieć blisko, a lgną do niej tacy, przed którymi zamyka drzwi.
Kocha szpilki, drogie tkaniny i kawę w eleganckich filiżankach. A najbardziej swojego syna, nazwanego na cześć króla, Augustynem. Augustyn marzy jednak, by miłość matki nie oplatała go niczym macki. Wyprowadza się do wynajętego mieszkania i omyłkowo zamieszkuje tam z pewną Anulą.
Romuald, mąż Gertrudy pozazdrości synowi. Sprytnie zrobi wszystko, by to Gertruda go porzuciła. Bo przecież takich kobiet jak ona się nie porzuca. . .
W najgorszym życiowym momencie Gertrudy do sąsiedztwa wprowadza się na pozór spokojna rodzina. Rodzice są bardzo zajęci, ale. . . Przecież dom obok, a właściwie za ścianą bliźniaka mieszka Gertruda, urocza starsza pani, którą można przecież czasem zająć się dziećmi. . .
Ciepła, romantyczna komedia pomyłek w najlepszym stylu Magdaleny Witkiewicz, specjalistki od szczęśliwych zakończeń.


Właśnie takiej powieści potrzebowałam, żeby zdecydowanie poprawić sobie humor w związku z ciągle spóźniającą się wiosną. Coś lekkiego, a jednocześnie z humorem i pomysłem.
Owszem, może motyw wtrącającej się mamuśki jest dość popularny, to jednak Magdalena Witkiewicz, w swoim stylu, dodając elementy komediowe - często zaczerpnięte z życia, stworzyła powieść, która gwarantuje wieczór dobrej zabawy i super relaksu.

Augustyn to syneczek (despotycznej) mamusi, która z góry zaplanowała mu życie, bo przecież ONA wie lepiej... Pierwszy raz syn sprzeciwił się zostając ginekologiem, a nie laryngologiem, niestety odważył się również wyprowadzić od rodziców - stłamszonego taty Romualda i rządzącej światem Gertrudy.
W wynajętym mieszkaniu dość niespodziewanie spotyka Anulę, która to jak się okazje współwynajmuje z nim to lokum. Dalej jest już tylko zabawniej, bowiem okazuje się, że nie wszystko i nie wszyscy są tacy, jakich widzimy, a wielu z naszych bohaterów skrywa całe mnóstwo sekretów. Kiedy one wyjdą na jaw będzie już za późno na przejęcie kontroli nad sytuacją, która to zupełnie wymknęła się - nie tylko Gertrudzie - spod kontroli. Oczywiście suma summarum miłość zwycięży, ale zanim to się stanie autorka wprowadzi całkiem sporo zamieszania do uporządkowanego życia bohaterów, dodając na dokładkę salową-niesalową, psa i rezolutne rodzeństwo przedszkolaków sąsiadujących z Gertrudą i Romualdem.
Polecam na odstresowanie i chwile przyjemności z lekturą na balkonie :) Bo w końcu już można!

Aleksandra Chrobak - Beduinki na Instagramie

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki, wiele z cytatów, spostrzeżeń i przemyśleń autorki ciągle na nowo pojawia się w mojej głowie skłaniając do refleksji, niestety ciut gorzkiej... Ciągle też zastanawiam się, jak dalej będzie się rozwijać ten świat zalany łatwymi pieniędzmi, zderzony z nowoczesnością, a uwiązany religijnością i tradycją do przeszłości. 

Aleksandra Chrobak poznała Emiraty od podszewki. W swojej książce opisuje kraj szokujących kontrastów, gdzie to, co zabronione, często ukrywa się po prostu za przyciemnionymi szybami luksusowych samochodów.

W mieście, które w zaledwie parę dekad pokonało drogę od namiotów na pustyni do najwyższych wieżowców świata, najnowsze technologie przeplatają się z tradycjami i światopoglądem dawnych Beduinów. Kręte uliczki i tętniące życiem bazary sąsiadują z sześciopasmową autostradą, po której pędzą najnowsze bentleye i używane lexusy. Autorka jest wymarzoną przewodniczką po tym fascynującym świecie. Ze swadą i humorem opisuje kraj, który stał się jej drugim domem. Wyjaśnia, co zrobić, gdy gospodarz nie poczęstuje nas gahłą, jak rozróżnić typy zasłon na twarz, rozpoznać szejka po tablicach rejestracyjnych i spisać dobry kontrakt ślubny.

Rozdziały tej książki układają się w fascynującą mozaikę – barwny obraz kraju, o którym wciąż niewiele wiemy, ale do którego po zakończeniu lektury wszyscy będziemy chcieli polecieć.



Autorka to studentka iranistyki, która kilka lat spędziła w Emiratach Arabskich opisuje w książce prawdziwe historie i wydarzenia, które spotkały je podczas kilku lat pobytu w arabskim świecie. Jak sama pisze o sobie jest "zawziętą tropicielką tajemnic Bliskiego Wschodu". Poniekąd była przygotowana - ze względu na swoje studia - na to, co tam zastanie, jakie obostrzenia będą na nią czekać, jednak z przedstawianego obrazu wyłania się świat, który jednak zupełnie ją zaskoczył.
Świat, który ze względu na swoją zakorzenioną religijność i przywiązanie do tradycji próbuje jakoś dorównać nowoczesności. 
To, co przedstawia autorka dla mnie było jednym wielkim paradoksem, chociaż momentami użyłabym nawet słowa dwulicowość. Z jednej strony mamy czarne, abaje, zakryte twarze, opiekę mężczyzny nad kobietą... z drugiej wyzywające stroje, drogą biżuterię, flirty w centrach handlowych i seks w pokojach wynajmowanych hotelach. Z jednej strony nam nie wolno, z drugiej obchodzimy zakazy, jak tylko się da, szukamy luk i naciągamy reguły do granic możliwości...
Prawdziwe historie, zaczerpnięte z życia pokazują często rozgrywające się dramaty i rozłamy wewnętrzne między tym co możliwe, a tym, co zakazane. Nowoczesne technologie, szybkie bogactwo, rozwój mediów społecznościach spowodował, że mieszkańcy musieli zaadoptować jakoś zmieniającą się w tak szybkim tempie rzeczywistość to ram ustanowionych przez szariat, religię i wielowiekową tradycję. Niektórym się udało, innym nie. Dla mnie dużo w tych przytoczonych historiach sztuczności, życia na pokaz i swoistego zakłamania.
Z drugiej strony książka jest wartościową lekcją dla tych, którzy planują życie w Emiratach, czy związek z osobą pochodzenia arabskiej. Autorka bowiem zwraca uwagę na to, na co uważać, czego unikać, a co najważniejsze dokładnie opisuje pułapki czyhające - głównie na te- które decydują się na takie znajomości czy małżeństwa. Nie jest to powieść ala Tanya Walko, to wartościowy realizm poparty kilkuletnim doświadczeniem życia w Emiratch. 

Na stronie autorki tutaj możecie przeczytać fragmenty jej powieści. Polecam gorąco!

środa, 11 kwietnia 2018

Przegląd czytelniczy - książki maluchów i przedszkolaków





Ostatnio czytamy dużo, niestety są to głównie książki dla dzieci ;) Poniżej krótki przegląd tego, co ostatnio przeczytaliśmy (odcinek 1. ;))















Richard Edwards, Susan Winter - Mały miś


To ciepła historia o niedźwiadku i jego mamie. Oboje przeprowadzają maluchów przez kolejne pory roku opowiadając o tym, co niedźwiedzie robią i czego maluchów uczy mama. To również historia o miłości, albowiem mama misia bez względu na aurę zapewnia swojego synka o swojej wielkiej miłości do niego. Niestety, kiedy zaczął padać śnieg - pierwszy w życiu małego misia - był on tak zaciekawiony nowością i jednocześnie zmęczony wędrówką z mamą do pieczary, gdzie spędzić mieli zimę, że się zgubił i zmęczony zasnął na śniegu. Jak nietrudno się domyśleć mama wróciła po swojego synka...
Ciepła opowieść o miłości dla małych i dużych

Kategoria wiekowa 2+










Richard Edwards, Susan Winter - Dobranoc mały misiu

To niejako kontynuacja wcześniejszej historii, albowiem nasz bohater mały miś budzi się ze snu i niestety nie może już zasnąć i czując się samotny budzi mamę. Ta, aby zająć synka opowiada mu historię o Małym Misiu, który nie mogąc zasnąć wędruje wraz z mamą oglądając śpiący nocą las i jego mieszkańców. To taka bajka na dobranoc, pokazująca, że najlepsze na problemy ze snem jest naśladowanie innych śpiących ;)

Polecamy na dobry sen i nie tylko!




Barbara Gawryluk - Gwizdek i śniegowa kula




T
o sympatyczna historia o świstaku - Gwizdku, który podobnie jak mały miś miał problemy ze snem zimowym i postanowił poznać świat w wersji zimowej. Biały puch zupełnie go zaskoczył... Dość niespodziewanie kozice zaproponowały mu przejażdżkę na swoim grzbiecie, z czego nasz bohater skwapliwie postanowił skorzystać. Wszystkie napotkane podczas wycieczki zwierzęta ostrzegały go przed mrozem i narciarzami. Oczywiście ciekawy świstak zupełnie nie rozumiał ich obaw. Krótko przed nastaniem zmierzchu szybko się przekonał przed czym ostrzegały go zwierzęta.... Całe szczęście z pomocą przyszedł mu znany pies Juhas i zaprowadził strudzonego wędrowca z powrotem do norki.
Ciekawa propozycja dla miłośników zwierząt i ich przygód, pokazująca konsekwencje wydarzeń i moc ostrzeżeń, chociaż strona graficzna według mnie pozostawia sporo do życzenia.


Kategoria wiekowa 4+



Roksana Jędrzejewska-Wróbel - Gębolud




To kolejna powieść autorki naszej ulubionej ostano bohaterki - Ryjówki Florki (o niej będzie osobny wpis). Tym razem bohaterem jest czarodziej Gębolud. Czarodziej ten z założenia jest złym czarodziejem, do tego niesamowicie brudnym....
Gdzieś tam w jego głowie kiełkuje pomysł, żeby stać się dobrym i znaleźć sobie pożyteczne zajęcie... o zostać chociażby takim ogrodnikiem...Niestety wydaje się być to wbrew jego naturze.
Postanawia więc chociaż posprzątać w swoim domu, bo w takich warunkach przecież nie można żyć...
Jak wiadomo jedna zmiana pociąga za sobą drugą...Co się dalej stanie z Gęboludem? Zapraszamy do tej pouczającej lektury, oswajającej zjawisko zmiany - i to na lepsze! i zachęcającej (może?) do sprzątania

"Zaopiekuj się swoimi marzeniami, a się spełnią" - to główne przesłanie książeczki, nie tylko dla maluchów ;)

Kategoria wiekowa 3+
 

 
Guido van Genechten - Jakie to szczęście, że cię znalazłem


To ciepła opowieść o rozbrykanym zajączku Kicku, który wiedzie dość mało urozmaicone życie składające się głownie z kicania, węszenia, jedzenia marchewki i odpoczynku pod jodłą. Aż pewnego razu jego czuły nos napotkał na zupełnie nowy zapach - zajaczkowej dziewczynki... i tak odtąd życie Kicka diametralnie się zmieniło. Ciekawa propozycja dla najmłodszych o poszukiwaniu szczęścia i miłości kultowego autora książek dla maluchów. 

Kategoria wiekowa 3+



poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Tomasz Kowal - Kraina robotów

Robik żyje w Krainie Robotów. Jej mieszkańcy są maszynami z metalu i plastiku, mają jednak emocje i rozum. Tak naprawdę wiele ich łączy z ludźmi: budują miasta, zakładają rodziny i jedzą w restauracjach, tylko na ich talerzach zamiast frytek i kotletów są śrubki i sprężynki. I, tak jak ludzie, mają w swoim świecie nieporządek... Przemierz z Robikiem kolejne dzielnice tego niezwykłego miasta. Odwiedź ulicę Tłoczną, wybierz się na wystawę samochodów, do dzielnicy handlowej i do portu. Nie pomiń też centrum lotów kosmicznych i fabryki lemoniady! Na koniec odpocznij w Robo-SPA. Po drodze przejdź przez labirynt i pomóż robotom w kłopocie, rozwiązując zagadki i wyszukując poukrywane na ilustracjach szczegóły!



Magiczna podróż w świat robotów zapewni zabawę przez dłuższy czas. Ilustracje niesamowite. Pełne szczegółów, na pierwszy rzut oka ekstremalnie chaotyczne (celowo) . Mały chłopiec we mnie piszczał z radości, gdy ją oglądałem. Z rozkoszą czytałbym komiksy tak ilustrowane! Każde obrócenie kartki prezentuje nam ogromną, dwustronicową, ilustrację świata robotów. Z taką ilustracją związane jest zwykle kilka zadań. Ferie kolorów, kształtów, przedmiotów, napisów powoduje, że zagadki są wyzwaniem. Nawet jeśli nie chcemy robić zadań, to zanurzenie się w ten świat powoduje, że cały czas powtarzam słowo "wow". Czy wiecie, że w barze Korozja podają smażony kauczuk?



Nasz czterolatek od dwóch tygodni kartkuje tą książkę, każąc sobie czytać polecenia z danej strony. Całe szczęście po rozwiązaniu zadań z danej strony sam zajmuje się wyszukiwaniem coraz to nowych szczegółów i szczególików, odnajdywaniem powiązań  i poznawaniem świata robotów.
Polecamy młodym i ciut starszym czytelnikom - zarówno synowie, jak i ojcowie będą zadowoleni ;)




 


niedziela, 8 kwietnia 2018

Tim Peake - Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć i podróżach i życiu w kosmosie


Podróże kosmiczne w czasach dzisiejszych to norma (głównie niestety kinowa), a polecieć w kosmos może każdy (np. Sandra Bullock). Przynajmniej jest to teoretycznie możliwe, zwłaszcza dla Tima Peake, który stwierdził " Nie pozwól nikomu, aby powiedział ci, że nie możesz czegoś osiągnąć".
Nie sposób, czytając tę książkę, nie polubić Tima. Udało mu się dokonać wielkiego czynu, nawet jeśli jego prace tam w górze nie były spektakularne, to jednak sam pobyt w stanie nieważkości, w otwartej przestrzeni musi na każdym wywrzeć wrażenie. To przeżycie spowodowało, że Tim stał się jedną z osób propagujących wiedzę o kosmosie i samych podróżach kosmicznych. I robi to w naprawdę miły i urokliwy sposób. Na wielu fotografiach jest przedstawiany Tim, wiecznie uśmiechnięty (nawet podczas snu). Fotografie są ujmujące, pokazują to, czego zwykle na filmach sci-fi nie widać. Ogromny trud wkładany przez człowieka i niesamowitą za to zapłatę.
Na myśl przychodzi mi inna książka - co by było gdyby... Zebrane kilkadziesiąt pytań i opisane odpowiedzi. Różnica zasadnicza jest taka, że Tim większość tych odpowiedzi udzielał z doświadczenia popierając się teorią. Same pytania są dużo ciekawsze (w mojej opinii) bo z większą chęcią przeczytam o gubieniu kosmicznych narzędzi niż o tym ile potrzeba karabinów ak-47 żeby wynieść dinozaura na orbitę.
Każdy kojarzy z różnych mediów jak wygląda kosmonauta w pełnym stroju kosmicznym i wielkim hełmie. Dzięki lekturze możemy dowiedzieć się jak ten strój jest zbudowany, jakie zabezpieczenia kryje itp. Mnie uderzyło jedno - ten strój jest ogromny, a człowiek w środku w perspektywie staje się całkiem mikry...


Bardzo podobała mi się ta lektura, jest rzeczowa, ciekawa, i zdecydowanie rozbudza wyobraźnię ukazując elementy spacerów kosmicznych, o których do tej pory nie wiedziałem.


Czy w kosmosie jest szybki internet? Kiedy człowiek postawi stopę na Marsie? Jak pachnie przestrzeń kosmiczna? Czy w stanie nieważkości da się korzystać z iPada? Czy każdy z nas może zostać astronautą?
Czy zdarzyło ci się patrzeć w nocne niebo i zastanawiać się, jakie tajemnice może skrywać ogrom przestrzeni kosmicznej? Czy wyobrażałeś sobie kiedyś, jak to jest być astronautą i patrzeć na Ziemię z góry?
Wcale nie musisz aplikować o pracę w agencji kosmicznej, aby poznać odpowiedzi na te i setki innych pytań, na które w niniejszej książce odpowiada brytyjski astronauta, Tim Peake.
Dzięki tej wspaniałej książce poczujesz się jak prawdziwy badacz kosmosu: usłyszysz ryk silników startującej w kosmos rakiety, zerkniesz w nocne niebo, by zobaczyć okrążającą Ziemię Międzynarodową Stację Kosmiczną i przekonasz się, jak to jest podziwiać wschody i zachody słońca... 16 razy na dobę.
Ten pełen pasji do nauki przewodnik po życiu w kosmosie zabierze cię w niezwykłą podróż w kosmos, pokaże tajniki pracy astronauty i odkryje cuda technologii kosmicznej stworzonej przez człowieka.
Nie pozwól nikomu, aby powiedział ci, że nie możesz czegoś osiągnąć. – Tim Peake

czwartek, 5 kwietnia 2018

Stefan Ahnhem - Osiemnaście stopni poniżej zera

Po szalonym pościgu dwóch samochodów przez centrum Helsingborga jedno z aut wpada do basenu portowego. Wszystko wskazuje na to, iż był to wypadek, ale wkrótce się okazuje, że kierowca zatopionego samochodu, znany przedsiębiorca w branży IT i twórca popularnej gry na telefon, był martwy już od wielu tygodni, a jego zwłoki zostały zamrożone.
Jest początek maja i od wydarzeń opisanych w „Ofierze bez twarzy” minęły już prawie dwa lata. Od kilku miesięcy w wydziale kryminalnym helsingborskiej policji panuje niespotykany spokój. Fabian Risk wykorzystuje ten czas na próbę uzdrowienia stosunków w swojej rodzinie, ale zarówno on, jak i jego koledzy zaczynają się nudzić, choć nikt z nich nie odważyłby się wypowiedzieć tego na głos. Kiedy więc na ich biurkach ląduje zagadka zamrożonego milionera, wszyscy myślą to samo: nareszcie. Rozpoczyna się walka z czasem, w której nic nie okazuje się takie, jakim się z początku wydawało. Wkrótce sprawy przybierają tak nieoczekiwany obrót, że Fabian przestaje wierzyć w swój własny osąd. Zarazem ma świadomość, że jeśli szybko nie znajdzie rozwiązania, w zamrażarce wyląduje kolejna ofiara. „Osiemnaście stopni poniżej zera” to kryminał o pościgu za bezwzględnym mordercą.


To druga z powieści autora, której wysłuchałam. Musze przyznać, że niestety po poprzedniej, która wciągnęła mnie bez reszty, ta okazała się być ciut słabsza. Przede wszystkim dlatego, ze autorowi nie udało się mnie zaskoczyć aż tak bardzo, akcja bowiem powieliła swoisty schemat poprzednia. Tak samo mamy tutaj dwa wątki - jeden z rolą główną Fabiana, drugi z Dunji. Ten drugi niestety znacznie odbiega konceptem od pierwszego i tak naprawdę połączy je tylko osoba - syn Fabiana. Poza tym brak wspólnego mianownika, co powoduje, swoisty dualizm, przez co akcja zdecydowanie traci. 

Sam wątek helsinborski jest już dużo lepszy. Szwedzcy policjanci znajdują coraz więcej ciał, których czas zgonu znacznie odbiega od widzianego zabójstwa, w toku śledztwa okazuje się, że ciała ofiar były wcześniej zamrożone, a z ich tożsamość ktoś korzystał... Tylko przypadek sprawia, że policjanci wpadają na trop większej afery... Kto stanie się koleją ofiarą? Wytypowanych zostaje kilka osób, w tym dobry znajomy żony Fabiana, dla którego ta przygotowuje artystyczny performance...

Tak samo, jak poprzednio, tak i tutaj autor ściśle powiązał wątki kryminalne z osobistymi, wplątując życie rodziny Fabiana i jej problemy w wątek główny, co w finalnym efekcie daje bardzo dobry obraz w odbiorze, gdyż wszystko się zgrywa i zazębia, tak, ze z zaciekawieniem śledzimy zarówno losy Risków, jak i prowadzone śledztwo.
Dużo zwrotów akcji, zaskoczeń i syn się cieszy, bo nasze spacery znów stały się dłuższe, albowiem słuchany kryminał znów wciągnął rodzicielkę :) 
 

środa, 4 kwietnia 2018

Marta Galewska-Kustra - Pucio i ćwiczenia z mówienia, czyli nowe słowa i zdania

Poznajcie Pucia i jego wesołą rodzinkę, spędzając z nimi ferie w górach! Ten sympatyczny maluch stanie się ulubionym towarzyszem Waszego dziecka w stawianiu pierwszych kroków w nauce mowy!
W trzecim tomie przygód Pucia nadchodzi czas na wzbogacanie zasobu słów dziecka, rozwijanie mowy zdaniowej (zdania stają się coraz bardziej złożone) oraz naukę stosowania podstawowych reguł gramatyki (np. odmiany rzeczownika i czasownika).
Zabawa z tą książką jest wsparciem dla rozwoju tych właśnie umiejętności językowych.
Celowo prosta w formie i wzbogacona pięknymi ilustracjami seria wydawnicza w naturalny sposób wspomaga rozwój mowy dziecka








Pucio to bohater niezwykły, albowiem towarzyszy młodym czytelnikom w kolejnych etapach nauki o świecie. Wraz z nim i jego rodziną maluchy najpierw uczą się wyrazów dźwiękonaśladowczych, potem słów, tym razem nasz bohater wysoko stawia przed nimi poprzeczkę i uczy ich nazywać otaczający świat oraz to, co się dzieje w życiu naszych znajomych.




Tym razem poznajemy proste czynności, które pokazane są na obrazku głównym, a następnie powtórzone w miniaturach pod nim. Dzieciaki uczą się odpowiadać zarówno na proste pytania - co robi? jak i te bardziej zaawansowane Na co szczeka pies? Oprócz krótkich zdań autorka wprowadza maluchów również w świat przymiotników, przyimków. W sposób prosty, adekwatny do możliwości poznawczych czytelników/oglądających.





Autorka nie byłaby sobą, gdyby nie przemyciła zasad dobrego wychowania, bo niby mimochodem, a
jednak pojawiają się magiczne słowa, które
czasem dzieciom umykają ;)
A wszystko to ubrane w formę ciekawej historyjki o wyprawie w odwiedziny do cioci i wujka na ferie w góry.

Eliza Piotrowska - Jajo. Jajka w gnieździe i kosmosie, czyli kogel-mogel dla dociekliwych

Jako, że mamy czas wielkanocny każda książka przybliżająca tematy związane z jakiem jest w cenie. Nasz dociekliwy przedszkolak zadaje bowiem całe mnóstwo pytań, na które rodzice nie zawsze znają odpowiedź. A że aura zmienna za oknem dodatkowa dawka rozrywki, którą możemy wykorzystać w domu jest wyjątkowo cenna. Z pomocą w tym roku przyszła nam propozycja wydawnictwa Nasza Księgarnia pt."Jajo. Jajka w gnieździe i kosmosie, czyli kogel-mogel dla dociekliwych". Podobnie, jak w przypadku "Grzybów" (recenzja tutaj) autorką ilustracji jest Asia Gwis. Są one w moim odczuciu dość specyficzne i nie każdemu przypadną do gustu. Ale to chyba jedyny minus tej książki. 

Według starożytnych Rzymian wszystko zaczyna się ab ovo, czyli „od jajka”: z wielkiego jaja powstała Ziemia, a ze skorupy Niebo. Życie na Ziemi też powstaje z jajek, tyle że mniejszych. Jaja rozpoczynały wszystkie rzymskie uczty, dziś królują na wielkanocnych stołach… Warto więc przyjrzeć się im bliżej: porównać jaja ptaków, gadów (także tych prehistorycznych), płazów, ryb, owadów i nawet ssaków. Sprawdzić zastosowanie jaj w kuchni, nauce, architekturze i wzornictwie, obejrzeć inspirowane nimi dzieła sztuki. A także poznać ludzi, którzy wolą trzymać się od nich z daleka…
Ta książka to prawdziwy literacki kogel-mogel, w którym w doskonałych proporcjach zmieszane są zjawiskowe ilustracje oraz tekst pełen fascynujących ciekawostek.



Muszę przyznać, że każda ze stron tej książki to przygoda, oferująca czytelnikom całe mnóstwo ciekawostek dotyczących tytułowego jaja i spraw z nim związanych. 




Zaczynamy oczywiście od początku czyli od kury i produkcji jaj, poprzez różnego rodzaju ciekawostki, jaja nietypowe, budowa jaja oraz jego zalety odżywcze. To, co ciekawe autorki proponują również sposoby na jajo - czyli jak je przyrządzić oraz zabawy z jajem, czyli, jak możemy je wykorzystać w sposób niestandardowy. W swojej podróży z jajem zabierają nas również do innych krajów, by pokazać maluchom jak nasz bohater tam jest serwowany i jakie potrawy z jego wykorzystaniem są popularne w innych krajach. Oczywiście, jak to przy Wielkanocy mamy tutaj również kilka sposobów na pisankę. Dla tych, którzy lubią podróże autorki pokazują również budowle w kształcie jaj oraz jaja na cokole - czyli pomniki na cześć jaj. Jak sami widzicie każdy zainteresowany znajdzie tutaj cos dla siebie, bo autorki wyczerpująco zabrały się za temat jaja. Poszukiwacze historii, podróżnicy, fani języków obcych i artyści... każdy znajdzie tu dla siebie przynajmniej jeden rozdział. Jestem pod ogromnym wrażeniem obszerności tematu i pracy, jaką autorki włożyły, byśmy mieli przed sobą taki efekt finalny. Jednocześnie jestem ciekawa, jaki temat wybiorą do trzeciej książki...

czwartek, 29 marca 2018

Małgorzata Musierowicz - Ciotka Zgryzotka





Któż jest Ciotką Zgryzotką? Czy tylko Ida?
I co słychać w rodzinie Borejków? Czy nadal jest w tym samym składzie? A może nawet się powiększyła?
Kolejny tom niezawodnej „Jeżycjady”- jak zawsze dowcipny, wzruszający i ciekawy – rozśmiesza, podnosi na duchu i skłania do myślenia.
A przede wszystkim sprawia, że chce się radośnie żyć - pomimo wszelkich zgryzot!









Ostrzegam od razu - poniższa recenzja jest zupełnie nieobiektywna. Tak po prostu...ja jestem wierną/ślepą fanką Jeżycjady i generalnie podoba mi się każdy z jej tomów. Oczywiście jedne bardziej, drugie mniej, tym niemniej podobają mi się zawsze. Dlaczego? Po prostu lubię wracać do tego co znane, dobre, sprawdzone i lubiane.
Tak jest i tym razem, po raz kolejny zanurzyłam się w swoisty spokój, wewnętrzną harmonię Borejków i z ogromną przyjemnością przeczytałam kolejny tom, w którym to główną bohaterką autorka uczyniła Norę - córkę Patrycji i Baltony.
Niewątpliwie sam wątek perypetii i przygód nastolatki był dla mnie najsłabszy na tle całości i myślę, ze trochę zbyt, określając kolokwialnie, rozwleczony to jego finał jest zdecydowanie w znanym nam tonie, więc wielbiciele Jeżycjady nie powinni być rozczarowani. Idąc z duchem czasu, czy raczej zmian, autorka punkt ciężkości i ciepła, jak to u Borejków, przenosi już z ulicy Roosevelta - gdzie prym wiedzie młode pokolenie - do jakże rodzinnego domu Pulpecji, w którym to schronienie znajdują starsi bohaterowie, znani fanom od lat. 
Jakiś czas temu czytałam artykuł w starych, znalezionych na strychu Wysokich Obcasach, który poddawał całą serię miażdżącej krytyce. Główny zarzut pod adresem serii to rażąca idealizacja i odrealnienie. Że nie ma rozwodów, tragedii, prawdziwych problemów, chorób itp.
Owszem, po części jest to prawda, jednak po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam, że chyba po to pojawiają się pokrzepiające powieści, by ludzie, których na co dzień dotykają sprawy trudne i problemy mogli na te kilka godzin się oderwać i z kubkiem dobrej herbaty spędzić czas z naszymi bohaterami. Ich spokój i ciepło, może też zabarwione pewną nutką odrealnienia, sprawia, że dobrze się do nich wraca i z napięciem oczekuje kolejnego tomu. Ja akurat nie oczekuję dramatów o scen szarpiących za serce, wolę wracać czytelniczo do tego, co sprawdzone i co mi daje nadzieję. W tym zadaniu Jeżycjada spełniła się i tym razem w całej rozciągłości. 


czwartek, 22 marca 2018

Jacek Skowroński, Maria Ulatowska - Autorka

A gdy się zejdą, raz i drugi, kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością, powstaje wspólna powieść, nie obyczajowa, charakterystyczna dla Marii Ulatowskiej, i nie czysta sensacja, typowa dla Jacka Skowrońskiego. Powieść, która łączy oba gatunki.
Nagle ludzie z otoczenia autorki poczytnych powieści zaczynają ginąć w dziwnych okolicznościach. Jej mozolna, chwilami monotonna praca pisarki zostaje zaburzona informacjami o następnych tragicznych wydarzeniach, a ona sama staje się celem wyrachowanego prześladowcy. Policyjna profilerka i prowadzący niekonwencjonalne śledztwo nadkomisarz usiłują przerwać łańcuch niewytłumaczalnych na pozór zbrodni. Tymczasem giną kolejne osoby.
Relacje osobiste między bohaterami komplikują się coraz bardziej, zegar tyka, różne tropy wiodą na manowce, a rozwiązania zagadki nie widać…





Ach, ta powieść to dla mnie całkowite zaskoczenie, jakże pozytywne. Twórczości autora nie znam, twórczość współautorki jak dotąd mnie nie zaskoczyła pozytywnie, tak w duecie wyszło bardzo dobrze, zaskakująco, świeżo i ciekawie. 

Profilerka to ostatnio dość modne i popularne stanowisko w powieściach. Tutaj również ono się pojawia - Ewa to niczym w zapowiedzi powieści - kobieta po przejściach, która wybierając niecodzienny zawód, obcując z przestępcami, zaglądając im w umysły wcale nie ułatwia sobie życia. Tym razem pomaga policji - w tym w szczególności nadkomisarzowi Pawłowi Zawadzie odszukać tajemniczego zabójcy, który powoli i konsekwentnie eliminuje osoby z otoczenia poczytnej autorki powieści historyczno-obyczajowych dla kobiet - Justyny Sobolewskiej.

Oprócz wątków związanych ze śledztwem autorzy wprowadzają całe mnóstwo elementów charakterystycznych dla powieści obyczajowej - mamy tutaj historię dawnej miłości Justyny Sobolewskiej, epizody z życia nadkomisarza i jego córki, wątek romansu nadkomisarza i profilerki - wszystkie one znacznie ubogacają powieść. Pozornie niewiele ich łączy z prowadzonym śledztwem, w rzeczywistości jednak okazują się doskonałym dopełnieniem pomysłowego finału (chociaż ten, muszę przyznać częściowo dało się odgadnąć...) i niczym brakujące puzzle w wielkiej układance stanowią nieodzowny element całości w ostatecznym obrazie.

To, co ciekawe to wielopłaszczyznowa narracja, prowadzona zarówno w pierwszej, jak i w trzeciej osobie poprzez różnych bohaterów, pokazująca to, co właśnie się rozgrywa w różnym świetle i niejako z różnych ujęć. 
Muszę przyznać, że naprawdę mnie zaskoczył ten duet autorski, fundując powieść trochę poza schematem, z ciekawym pomysłem na zbrodnię, zaskakującymi zwrotami akcji i dobrze rozbudowanymi wątkami obyczajowymi. 


 

Małgorzata J. Kursa - Jeszcze więcej nieboszczyków, czyli śledztwo z pazurem





Kot Belzebub – czarny jak noc charakter znany wam z „Nieboszczyka wędrownego” – powraca w wielkim stylu!
Kiedy w Kraśniku ginie w tragicznych okolicznościach Bożena Szklarska, nikt nie ma pojęcia, że jej śmierć uruchomi lawinę kolejnych zgonów. Policja miota się bezradnie, próbując odnaleźć jakiekolwiek powiązania między masowo produkowanymi nieboszczkami i dopaść mordercę, ale najlepiej zorientowany w temacie jest czarny kot o wdzięcznym imieniu Belzebub. To on odkrywa kolejne nieboszczki i to dzięki niemu tępi dwunożni będą wreszcie mogli rozwiązać zagadkę kraśnickiej hekatomby. Trochę to potrwa, bo czy ludzie mają dość inteligencji, żeby zrozumieć kota?










Jeżeli ktoś już raz spotkał się z Belzebubem, to do lektury drugiej części powieści, której jest bohaterem nie trzeba będzie go namawiać...powiem tyle, że u mnie e domu rozgorzała walka, kto pierwszy przeczyta tą powieść. 

Belzebub bowiem to kot niezwykły - ma wyjątkowy talent do pojawiania się tam, gdzie nie powinien się znaleźć, bo albo przyczynia się do czyjeś śmierci - tom pierwszy, albo jak nikt inny znajduje kolejne martwe ciała - tom drugi... Oczywiście przyprawiając tym samym swoich właścicieli niemal o zawał serca. O ile jeszcze jeden trup to może przypadek, to o tyle kolejne stają się serią, a Lipscy tym samym zaczynają być dziwnie postrzegani przez funkcjonariuszy policji. Niby niewinni, a jednak tylko ich kot natrafia na kolejne ofiary...

Oczywiście podobnie, jak w pierwszej części jest z humorem i pomysłem. Autorka umieszczając bowiem kota w centrum wydarzeń i prowadzonego śledztwa wiedziała, co robi! Ciekawy pomysł na zbrodnię, nietuzinkowi bohaterowie i dużo humoru - polecam nie tylko fanom Belzebuba...

poniedziałek, 19 marca 2018

Ewa Zdunek - Mediatorka

Marta Kołodziej jest mediatorką. Zawodowo zajmuje się rozwiązywaniem cudzych problemów.
Na szczęście bohaterka może liczyć na pomoc zakompleksionej przyjaciółki Betki, kominiarza Zbigniewa, który nie ma szczęścia w miłości, oraz dosyć nieporadnego lekarza Roberta.
Życie nieustannie Martę zaskakuje i nie jest tak proste jak godzenie zwaśnionych stron podczas mediacji.

Tymczasem jej małżeństwo właśnie legło w gruzach, były mąż chce odebrać jej córki – Basię i Laurę, posuwając się do niegodziwych metod, matka sączy swój despotyzm niczym jad, a ojciec jest bujającym w chmurach wynalazcą.








Co wiadomo o życiu i profesji mediatorów sądowych? Nie za wiele, no może oprócz tego, że mają ciężką prace, bo godzić zwaśnione strony sporów wcale nie jest łatwo.
O tym, jak wygląda rzeczywistość możecie przekonać się podczas lektury najnowszej powieści Ewy Zdunek. Jej bohaterka Marta Kołodziej jest bowiem właśnie mediatorką.
O tym, jak trudne potrafią być mediacje i jak dziwne pomysły i pretensje mają ludzie pokaże ona czytelnikom przedstawiając kilka spraw, które prowadzi. Muszę przyznać, że po zapoznaniu się z nimi wiem dobrze, ze na mediatora nie nadaję się w ogóle ;)
Marta stara się znaleźć optymalne rozwiązania dla obu stron, wraz z przyjaciółką Betką rozwijają swoją firmę przyjmując najróżniejsze zlecenia.
Życie Marty to jednak nie tylko praca, ale jeszcze dość skomplikowane życie osobiste. Marta to matka dwóch dziewczynek - Basi i Laury, którymi opiekuje się samotnie, będąc po rozwodzie. Jej życie utrudnia były mąż, który posunie się nawet do próby zabójstwa Marty, żeby odzyskać córki (bynajmniej, jak się okaże nie chodzi mu o dobro dziewczynek...), oraz matka naszej bohaterki, która sądzi, ze potrafi się nimi zaopiekować lepiej niż jej córka. Obydwoje uprzykrzają Marcie życie, podkopując jej wiarę w siebie. Całe szczęście Marta może liczyć na przyjaciół Betkę oraz kominiarza Zbyszka, którzy starają się ją wspomagać w trudnych momentach. Jednak kiedy przyjaciele zajęci są nowymi partnerami, Marta popada w największe tarapaty i sama musi sobie poradzić w walce o dziewczynki... Walka ta okaże się walka dość niecodzienną, bo z porwaniem - a nawet dwoma, sensacyjną ucieczką i tajemnicą sprzed lat skrywaną przez matkę Marty. Na finiszu okaże się, że wielu naszych bohaterów jest de facto kimś innym, niż starają się to pokazać najbliższym. 
Ciekawa i barwna powieść prowadzi nas przez sale sądowe, pokoje do mediacji, aż w końcu zabiera na krótką i z ciekawym powrotem wycieczkę do Holandii, ciut niecodzienna, ale wciągająca historia, która obiecuje ciąg dalszy...

niedziela, 11 marca 2018

Kalina Sabat-Michalska - Kiedy opadnie mgła

Ta książka to największe zaskoczenie czytelnicze ostaniego czasu. Zupełnie niepozorna, ciekawie się rozkręcająca, o zupełnie innym przebiegu akcji niż można byłoby się tego spodziewać z opisu na okładce... taka nieoczywista i zaskakująca...




Warszawa 2016. Karolina, atrakcyjna 50-latka, matka 30-letniej Zuzanny, jest wziętą malarką. Wiedzie dostatnie życie, w którym wszystko ma swoje miejsce. Pewnego dnia odbiera ze Stanów
telefon, który przywołuje przeszłość sprzed lat. Znowu jest zakochaną do szaleństwa nastolatką, dla której nie liczą się żadne przeszkody i żadne zakazy. I znowu gotowa jest zapłacić za to wysoką cenę.






Ciężko jest opisać tę książkę nie odkrywając za wiele, pozostawiając czytelniczkom możliwość poznania całej prawdy o przeszłości Karoliny.

O czym jest ta powieść? O trudnej przeszłości i trudnym dzieciństwie Karoliny i jej brata Michała, którzy wcześnie osieroceni przez zmarłą na raka matkę, opuszczeni przez ojca muszą radzić sobie z trudnym dorosłym życiem już jako nastolatkowie.
To powieść o dojrzewaniu i młodości w trudnych latach PRLu przywołująca całe mnóstwo wspomnień o życiu w tych specyficznych czasach. 
To opowieść o zawiłej przyjaźni Karoliny, Michała i Artura, która ewoluuje przez lata, zmieniając swoje oblicza i odcienie tak, jak zmieniamy się my z upływem czasu.
To w końcu powieść o miłości... i to niejednej - młodzieńczej, szalonej, trudnej, dojrzałej, na całe życie i skomplikowanej. 
To historia, którą odkrywamy w różnych płaszczyznach historycznych, najpierw dowiadując się o efektach, dopiero później o przyczynach. Niczym obieranie pomarańczy...
Muszę przyznać, ze nie sądziłam, iż ta powieść wciągnie mnie bez reszty i ciężko będzie mi się oderwać od niej, spodziewałam się zupełnie czegoś innego - pewnego schematu i utartego szlaku, a dostałam historię inną, a zarazem trudną.
Może samo zakończenie jest najsłabsze względem całości, to jednak zupełnie nie przeszkadza to w odbiorze. A sama historia na długo pozostaje w pamięci. 

Marc Scott - Kodowanie dla dzieci


Marzysz o tworzeniu własnych gier komputerowych? Chcesz wydać polecenie swojemu komputerowi, by odparł atak latających robotów? Czas zacząć naukę programowania!

Dowiedz się:
- jak stworzyć kosmiczną grę;
- jak zaprogramować złudzenie optyczne;
- jak wydawać polecenia gadającym duszkom.

To proste wprowadzenie w świat kodowania pomoże ci poznać języki programowania: Scratch i Python.







Mam niezwykłą przyjemność napisać kilka słów na temat książeczki, która wprowadza dzieci w świat całkiem 'dorosłych zabaw'.

Czym sie bawią dorośli ? zabawy modelami kolejki ? renowacja antycznych pojazdów ? ogródek ?

Oczywiście, że tak! z jednym drobnym "ale". Mamy dwudziesty pierwszy wiek i ten wiek zobowiązuje. Nikt nie zaszpanuje odrestaurowanym deloreanem jeśli nie będzie miał przynajmniej wyświetlania trzech różnych dat. Nikt nie zainteresuje się hodowlą roślinek, jeśli przynajmniej nie będzie miał elektrycznie sterowanego dozownika wody. A sterowanie zwrotnicami, szlabanami, dźwiękami i mnóstwem miniaturowej mechatroniki?

Można, a nawet trzeba w ten sposób się bawić, jeśli masz kilka dolarów w kieszeni, i głowę na karku możesz kupić sobie malutki, wielkości karty kredytowej, komputerek, polutować kilka kabelków, napisać kilka linijek programu i ... już!

Marc Scott - to nazwisko jednego z pracowników Fundacji Raspberry Pi. Sama idea kryjąca się pod kryptonimem "Raspberry Pi" jest niesamowicie intrygująca - programowanie i zastosowanie elektroniki do czegokolwiek chcesz nigdy nie było prostsze. Ów człowiek, Marc, napisał książkę, którą mam przed sobą. "Kodowanie dla dzieci" z drugim tytułem "Baw się i ucz ze Scratchem i Pythonem".

Niestety tytuł w wersji polskiej ogranicza potencjalnych odbiorców tej pozycji. Oryginalny wcale nie dyskryminuje dorosłych - "A Beginner's Guide to Coding". Ja będę polecał ją każdemu, bez względu na wiek, kto będzie chciał poznać smak kodowania, a jeszcze nie wie co to jest (reszta to profesjonaliści, którzy są w stanie zarabiać na swoich umiejętnościach pisania programów).

Książka jest bardzo kolorowa, dużo grafik, które nie przeszkadzają i nie rozpraszają (stąd może pomysł NK, że jest to książka dla dzieci - tylko), ale ubarwiają i sprawiają wrażenie, że tematyka jest bardziej przystępna. Niestety znam duże grono osób, które nawet nie spojrzą w stronę komputera, bo mylnie uważają, że przerasta to ich umiejętność pojmowania i zrozumienia.

Treść prowadzi nas najpierw przez Scratcha, a następnie przez Logo (w Pythonie) i odrobinę 'suchego' Pythona. Te zaledwie 64 stronic pozwoli Wam używać terminologii IT w rozmowie, zabłysnąć wiedzą o programowaniu, ale również NAPISAĆ WŁASNĄ GRĘ !

Oczywiście nie będzie to od razu Wiedźmin 3, ale pamiętajmy, że kilkadziesiąt lat temu, kiedy pierwsi programiści dopiero uczyli się pisać programy, gry były dużo prostsze. Owszem, wtedy potrzebna wiedza by to zrobić była ogromna, lecz dzięki tym pionierom, mamy teraz programy, w których sami możemy napisać kolejne programy z ogromną łatwością.

Polecam tę lekturę każdemu (oprócz, jak już pisałem, profesjonalistów - z mojej strony znalazłem kilka nieścisłości jak np. nazwanie debugowania testowaniem itp. ale to tylko semantyka i problemy z tłumaczeniem takich wyrażeń na język polski), nie dość, że bardzo przyjemnie się ją czyta, to jeszcze... puścice wodze fantazji, pomyślcie chwilę co moglibyście zrobić...

A tak przy okazji - jednym z pierwszych programów, jakie mój ojciec napisał, był program "prawo Ohma" pozwalający przeliczać zgodnie ze wzorem wartości. To było w czasach 8-bitowych atari. Dzisiejsze kalkulatory potrafią więcej, więc czemu my - albo nasz gatunek - nie moglibyśmy też się rozwinąć i chcieć dokonać czegoś więcej?

Książki pomagające maluchom radzic sobie z emocjami

Maluchy z trudem radzą sobie z emocjami i uczuciami. Ciężko jest im je określić, nazwać, a jeszcze trudniej sobie z nimi poradzić i wiedzieć, jak się zachować, jak np. dopada ich złość. Często dlatego też reagują zbyt emocjonalnie i wpadają w histerię, bądź wycofują się zupełnie. 

Dlatego też sięgnąć po książki, które pomagają im uporać się z uczuciami i nazwać to, co dzieje się w małych głowach i sercu.



Yasmeen Ismail - Narysuję to, co czuję 

Wesoły, smutny, zawstydzony, zakochany… Tyle jest różnych uczuć, że mały człowiek może się w nich pogubić. A wtedy najlepiej coś narysować! Razem z Kicią, Pieskiem i Osiołkiem, bohaterami tej interaktywnej książki dla najmłodszych, czytelnik doświadczy rozmaitych emocji. Wiadomo, że lepienie bałwana czy otwieranie prezentu to sama radość. Niektóre sytuacje wymagają jednak rozwiązania problemu. Kicia nie lubi deszczu, Osiołkowi upadły lody, Piesek czuje się samotny. Jak im pomóc? Książka Yasmeen Ismail uczy empatii, rozwija słownictwo i ćwiczy wyobraźnię. Z humorem i delikatnością wprowadzi malucha w świat uczuć.









Pierwsza, po którą sięgamy ostatnio to książka, która przedstawia uczucia w formie konkretnych zdarzeń - jedno uczucie i jedno zdarzenie na każdej ze stron - i do każdego z nich ma dla malucha konkretne zadanie do wykonania. Zadanie to to jednocześnie krótki wstęp opisujący w sposób przystępny dla malucha uczucie, którego doświadczają nasi bohaterowie. Zadanie to jest jednocześnie remedium, na trudną sytuację, w której znalazły się zwierzaki. Autor pokazuje w ten sposób maluchom, jak nazywa się uczucie, które odczuwają np. gdy zgubi się ich pluszak, upadną lody, czy kiedy czeka ich ciekawa podróż oraz jak można sobie pomóc i poradzić w konkretnej sytuacji.




Wściekłość i złość to jedne z najtrudniejszych emocji. Niestety często również i dla rodziców ;) Dagmar Geisler w książce " Jestem wściekły! Jak pokonać złość" pomaga i dzieciom i rodzicom uporać się z atakami złości, opisując to uczucie i pokazując konkretne przykłady i rozwiązania, które maluchy mogą zastosować wtedy, kiedy dopada ich złość. Książka, ta, co ważne, uświadamia młodym czytelnikom, że uczucia których doświadczają są zupełnie normalne i najważniejsze, żeby je zaakceptować i nauczyć sobie z nimi radzić - najlepiej tak, jak konkretnie przedstawia to autorka - tak, żeby innym nie zrobić krzywdy, a samemu rozładować nagromadzone emocje. 



Częścią poznawania świata przez dzieci jest mierzenie się z emocjami – często trudnymi, przykrymi, niełatwymi do zrozumienia i kontrolowania. Ważne, by w takiej nauce dziecko otrzymało pomoc od dorosłych i znalazło wskazówki, z których może korzystać. Niniejsza książeczka będzie doskonałym wsparciem w chwilach, gdy potrzeba oswoić szczególnie trudną emocję, jaką jest gniew. W przystępnej formie opowiada o tym, czym ów gniew jest, skąd się bierze i jak można go opanować... a także co zrobić, jeżeli się to już nie udało. Dzieci poznają wiele pożytecznych metod wyładowywania złości, które nie wyrządzają szkody innym, i zrozumieją, że odczuwanie wściekłości samo w sobie nie jest niczym złym i że odczuwa ją każdy. Polecamy rodzicom i wychowawcom, a także samym dzieciom.

piątek, 9 marca 2018

Justyna Bednarek, Jagna Kaczorowska - Ogród Zuzanny

Takiej książki mi było trzeba! Jakoś ostatnio nie miałam szczęście do książek obyczajowych - większość z nich była nudna, nijaka i przewidywalna. Tym razie niecodzienny duet zaserwował czytelniczkom książkę ciepłą, ciekawą i co najważniejsze pełną humoru i barwnych postaci. 

Urzekająca opowieść o uczuciach przekazywanych za pomocą sekretnego języka kwiatów Zuzanna i Adam poznali i pokochali się na studiach, jednak nie dane było im być razem. Adam wyjechał na studia za granicę, po jakimś czasie ożenił się i przejął zarząd nad majątkiem teściów. Zuzanna zaś rzuciła studia, krótko była mężatką, a od lat samotnie wychowuje dziecko. Jednak los jest przewrotny i – po trzynastu latach – spotykają się na nowo. Adam zamawia projekt ogrodu, którym zajmować się ma właśnie Zuzanna. Kobieta postanawia przekazać mu wiadomość ukrytą w roślinach. W końcu nie od dziś fascynuje ją wiktoriański język kwiatów, często „pisze“ w ten sposób wiadomości do swoich bliskich. Czy Adam zdoła zrozumieć ukryte przesłanie? Ogród Zuzanny to powieść o szczególnej atmosferze, z wyrazistymi, interesującymi bohaterami (także tymi drugoplanowymi, na dwóch czy czterech… łapach), pełna ciepła i humoru. Pierwszy tom cyklu.


W osobliwej i barwnej willi, nieco zaniedbanej i dano nieremontowanej, mieszkają trzy panie Czaplicz. Babcia - Cecylia - najbarwniejsza z nich dziewięćdziesięciolatka, która wierzy w tajemnicze moce i moc kwiatów, tęskniąca całe życie za ukochanym, który zginął podczas wojny; córka - Krystyna - poleśnie pragmatyczna, za fasadą surowości ukrywająca prawdziwe uczucia rozwódka i wnuczka - Zuzanna, matka nastolatka Wojtka, która poświęciwszy studia walczy pracując u wyzyskiwacza zarabia na życie i przeżycie dla pozostałych członków rodziny. Wydawałoby się, że każda z nich ma raczej małe szanse na przeżycie czegoś ekscytującego. Tymczasem los ma dla nich całkiem odmienne plany i nasze bohaterki czekają niemałe niespodzianki. Takie, ze z niecierpliwością czekam na kolejny tom!
Owszem sam wątek miłosny jest dość standardowy i znany już z innych powieści, ale mimo wszystko ciekawy, ubogacony przez autorki w skrywane tajemnice, miłosny język kwiatów i zaskakujące zwroty akcji. 
To, co zdecydowanie odróżnia tą powieść od jej podobnych to ogromna dawka humoru, którą zaserwowały nam autorki, która to nie pozwala się czytelniczkom nudzić ubarwiając akcję. Dołączmy do tego wyjątkowo barwne i plastyczne opisy, perypetii - często niecodziennych i prześmiesznych - naszych bohaterów i mamy powieść, do której warto wracać.
Co interesujące autorki niby mimochodem, ale jednak zwracają uwagę na różne zjawiska społeczno-obyczajowe - jak chociażby życie eko, praca imigrantów z Ukrainy w Polsce, czy los zamykanych w za ciasnych zagrodach psów. 
Wszystko to okraszone jest barwną plejadą bohaterów drugoplanowych, bez których powieść znacznie straciłaby na odbiorze i mamy powieść, która gwarantuje dobre spędzony wieczór!