piątek, 30 grudnia 2016

Magdalena Kordel - Anioł do wynajęcia

Jest taki czas, kiedy historie niczym wspomniana w powieści dziewczynka z zapałkami cieszą się szczególną popularnością. Są to jak dla mnie książki okołoświąteczne, które bardzo dobrze czyta się między Świętami a Nowym Rokiem, Gorzej  z pewnością sprawdzają się ciepłym latem, czy wczesną wiosną, bo aura i klimat nie do końca współgrają z tematem przewodnim. Jako, że Magdalena Kordel jest tą autorką, po której powieści zawsze chętnie sięgam to tym razem przymknęłam również oko na "temat niesiony atmosferą Świąt"...

Gdybyś całkiem przypadkiem, tam u siebie na górze, miał jakiegoś bezrobotnego anioła, anioła do wynajęcia, to pamiętaj o mnie. Bardzo proszę. 
A, i gdybyś mógł mi pomóc w tym, żebym tak do końca nie zapomniała, czym jest miłość i radość…

Michalina ma kłopoty. Została sama, bez środków do życia i bez dachu nad głową. Cały świat wydaje się być przeciwko niej. 
Kiedy jest już tak źle, że zaczyna tracić nadzieję, ktoś niespodziewanie zaprasza ją na kubek herbaty z cynamonem. Ktoś wysłucha z uwagą, przygarnie do serca, da nadzieję. 
Czy jednak tam w górze ktoś nad nią czuwa? Dobry duch, zaginiony Anioł Stróż?

„Anioł do wynajęcia” to niezwykła historia. Otula jak ciepły koc, rozgrzewa jak filiżanka cynamonowej herbaty, a przede wszystkim przywraca wiarę w ludzi i daje nadzieję.


I to jest właśnie historia w klimacie zimowo -świątecznym, ciepła, niosąca nadzieję i wiarę w ludzi. Pokazujące siłę przebaczenia, miłości i drugiej szansy...Owszem jest miło, przewidywalnie, momentami wręcz cukierkowo, ciut wzruszająco, ale niestety jak dla mnie to powieść, która sprawdzi się jedynie jako lektura przy świątecznym serniczku czy makowcu. Jej pewna taka uczuciowa infantylność i całkowita przewidywalność, sprawiają, ze raczej będzie to powieść do której nie będzie się wracało, bo oprócz nastroju niesie za sobą niewiele. No może happy end...
Oczekiwałam po powieści tej autorki bardziej charakterystycznych postaci i ciut lepszego humoru, do którego przyzwyczaiła swoje czytelniczki. Owszem jest Nela - charakterystyczna starsza pani, mistrzyni ciętej riposty - ale to za mało w kontekście całości.
Polecam tylko jako lekturę na zimowe długie wieczory i może jako prosty pocieszacz, nic więcej.

czwartek, 29 grudnia 2016

David Baldacci - Niewinny

Powiem szczerze, że ta książka to zdecydowania doskonałe książkowe zakończenie roku. Powieść, od której ciężko było mi się oderwać i tylko zdrowy rozsądek skłonił mnie do położenia się spać nie dokończywszy lektury. 





Zdrada w amerykańskich tajnych służbach i perfekcyjny zabójca na tropie spisku… Kiedy ani FBI, ani wojsko nie potrafią powstrzymać zagrożenia, rząd USA angażuje Willa Robiego, płatnego mordercę, który nie zadaje pytań i nigdy nie zawodzi. Niestety, okazuje się, że Will popełnił pierwszy – i być może ostatni – błąd w swojej karierze…










Kiedy zawodowy zabójca się waha, nie wykonuje powierzonego mu zadania, bo ma wątpliwości to zapowiedź wielkiego pościgu i polowania na niesubordynowanego. Kiedy ten na swojej drodze spotyka uciekającą nastolatkę, na którą poluje kolejny wytrawny zabójca i kiedy nasz bohater razem z dziewczyną cudem wydostają się z autobusu, który zaraz po ich ucieczce wybucha...Kiedy nastolatka właśnie uciekła przestępcom, którzy na jej oczach zabili jej rodziców...to powiem, ze wtedy jest tylko ciekawiej. Ciężko streścić fabułę, nie ujawniając z niej za dużo, ale muszę przyznać, ze podczas lektury byłam wielokrotnie zaskakiwana, a sam finał i rozwiązanie uważam za niemal doskonałe wykończenie całości. Owszem jeden z wątków - romans zabójcy z sąsiadką oraz sam jego finał - był raczej łatwy do przewidzenia, ale cała reszta skonstruowana została bez zarzutu. Najbardziej, nie ukrywam , podobało mi się powiązanie obu wątków- zabójstwa rodziców dziewczyny, ich tajemnic z przeszłości - oraz zlecenia, którego nie dokonał Will. Akcja ciekawie ewaluowała, świat szpiegów, pościgów, ucieczek - mimo, ze to książka, która często vs kino wypada słabiej ze względu na efekty - tutaj ciągle trzymała w napięciu i nie męczyła, co mnie bardzo drażni w tego rodzaju powieściach, kiedy sztucznie budowane napięcie, mające robić efekty po prostu nuży. Tu było odpowiednio i w sam raz, tak, żeby tempo akcji utrzymać i nie zmęczyć czytelnika natłokiem zamachów i pościgów. Jako, ze to pierwszy tom przygód Willa Robiego z niecierpliwością będę szukać kolejnych.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Paweł Wilkowicz - Robert Lewandowski. Nienasycony

Po półfinale z Realem usiadł w szatni i zaczął się śmiać sam do siebie. "Czy to się zdarzyło naprawdę? Strzeliłem cztery gole w półfinale Ligi Mistrzów?" Gdy strzelał pięć Wolfsburgowi, był w swoim świecie, widział tylko miny obrońców i chciał więcej. Zdziwił się potem, że to wszystko rozegrało się w ledwie dziewięć minut. 

Podczas Euro 2016 minie 10 lat, od kiedy w Legii orzekli, że nie ma zdrowia do wielkiego futbolu. Jak to się stało, że Robert Lewandowski wygrał z przeznaczeniem? Jak największy chuderlak w dziecięcych drużynach stał się gladiatorem? Jak piłkarz z kraju, którego kluby od 20 lat nie są w stanie przebić się do Ligi Mistrzów, został jednym z najskuteczniejszych strzelców w tych rozgrywkach? Jak zmieniał się w napastnika, który strzela cztery gole Realowi? Jak w tym czasie zmieniała się Polska, nasz futbol, reprezentacja? Jak rodził się zespół, który pokonał Niemców i wywalczył awans do Euro 2016?

"Nienasycony" to książka o obsesji strzelania goli, o sukcesie i jego cenie. O napastniku, który nie chciał przyjąć do wiadomości, że historia taka jak jego nie może się wydarzyć w polskim futbolu.


Jestem niefutbolowa, zupełnie. Ale z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po biografię Roberta Lewandowskiego. Małżeństwo niemal królewskie, będące ucieleśnieniem spełnienia marzeń wszelkich, kariera obojga małżonków, ich sukcesy, a ostatnio informacja o potomku w drodze, wszystko to sprawia, że każdy chciałby wiedzieć, jakie były początki, jak wyglądała jego droga, do miejsca, w którym się znajduje. 

Zdecydowanie najmocniejszą strona książki jest ukazanie całej historii wielkiego piłkarza, jego początków kariery, pierwszych sukcesów i porażek, punktów zwrotnych i momentów przełomowych. Oczywiście są rozdziały poświęcone również początkom znajomości z Anią oraz diecie i ćwiczeniom obojga. Fajne uzupełnienie całości, żeby nie było tak już całkowicie futbolowa.

I niestety na tym plusy się kończą, bo lektura zapowiadająca się bardzo ciekawie, uzupełniona o archwalane zdjęcia po jakimś czasie nuży. Dlaczego? Przede wszystkim w pewnym momencie wkrada się w nią chaos, brak chronologii, mnóstwo odwołań - późniejszych i wcześniejszych - oraz całe mnóstwo nazwisk postaci związanych z piłką nożną, nie zawsze dla niefana piłki znanych. Wszystko to sprawiło, ze często musiałam od lektury po prostu odpocząć i ja przerwać. A szkoda bo historia młodego piłkarza, jakich wiele pojawia się na boiskach, a niewielu dociera do punktu, w którym znajduje się Robert, jest bardzo ciekawa. Historia piłkarskiego głosu prowadzącego na szczyty została niemal zduszona przez kiepską narrację. A szkoda.

środa, 14 grudnia 2016

Steve Berry - Tajemnica Kolumba

Nagrodzony Pulitzerem dziennikarz śledczy Tom Sagan pisał niegdyś bezkompromisowe reportaże z najniebezpieczniejszych miejsc na świecie. Gdy jego kontrowersyjny raport z targanego wojną regionu został zdemaskowany jako oszustwo, zawodowa reputacja Toma legła w gruzach. Dziś żyje jak na wygnaniu, dręczony przez złe decyzje z dawnych lat i szokującą prawdę, której nie jest w stanie udowodnić – że przyczyną jego upadku był sabotaż dokonany przez nieznanych wrogów. Zanim jednak Sagan zdąży zakończyć swoje cierpienia jednym pociągnięciem za spust, do jego drzwi zapuka tajemniczy człowiek, którego nietypowej prośby dziennikarz nie będzie mógł zignorować.
Zachariasz Simon ma wygląd uczonego, duszę łotra i wiarę fanatyka. Ma także w rękach córkę Toma Sagana. Simon za wszelka cenę pragnie posiąść klucz do rozwiązania liczącej sobie pięćset lat tajemnicy oraz skarb mogący wywołać polityczną eksplozję i zatrząść całym współczesnym światem. A wskazówek może mu dostarczyć jedynie Tom Sagan…



Muszę przyznać już na samym początku, ze jest to zdecydowanie jedna z powieści autora, która najmniej mi się podobała. Miałam wrażenie od samego niemal początku, ze jest dużo gorsza od całej reszty, która dane mi było wcześniej przeczytać. A że fanką autora jestem wielką to i wielkie mam oczekiwania :) Tym razem było poprawnie, ale bez zachwytów.

Akcja powieści odbywa się dwutorowo, czy raczej w dwóch miejscach. W jednym poznajemy Toma Sagana, wielkiego niegdyś dziennikarza, którego świetlaną karierę zakończył skandal ze sfabrykowanymi danymi do jednego z artykułów który napisał. Teraz pisze powieści dla innych autorów. Nie ułozył sobie również życia osobistego, rozwiódł się z żoną, z córkę - już dorosłą nie utrzymuje kontaktów, czego ogromnie żałuje. Zdesperowany planuje samobójstwo...W czym przeszkadza mu tajemniczy przybysz, który wplątuje go w tajemniczą zagadkę, dodatkowo pokazując walkę o życie i bezpieczeństwo córki...
Na drugiej półkuli na Jamajce wspólnik tajemniczego przybysza w jego imieniu poszukuje tajemniczego skarbu świątyni - wielkiej mistycznej tajemnicy i bogactwa narodu żydowskiego i ich religii, która to Zachariasz planuje wykorzystać do swoich prywatnych celów.

Oczywiście bohaterowie obu wątków zjednoczą się dość nieoczekiwanie w poszukiwaniach skarbu rzekomo przywiezionego do Ameryki przez samego Kolumba. (to chyba najciekawszy wątek całej powieści, do której autor robi wiele odnośników). Do tego oczywiście pojawi się wile niespodziewanych odkryć i zagadek, tajemnic z przeszłości, przetasowań, zmian frontów i zwrotów akcji, jak to u Steva Berrego. Który jednocześnie zadba jak zawsze o całą plejadę ciekawych bohaterów urozmaicających lekturę. To jednak samo tempo powieści i jakieś takie dziwne jej zawikłanie w niektórych momentach spowodowało, ze powieść czytało mi się dużo gorzej i niejako z trudem. do tego córka głównego bohatera była dla mnie wyjątkowo irytującą postacią, że ciężko było oddzielić jej od całości,  nie rekompensowały tego ani ciekawe wątki ani fajny pomysł na powieść. 

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Mari Jungstedt - Niebezpieczna gra


Na Gotlandii już dawno skończyło się lato. Opustoszały hotele, pensjonaty, domki letniskowe, campingi. Na wyspie zostali tylko jej stali mieszkańcy, którzy szykowali się do nadchodzącej zimy. Listopad powitał wszystkich mgłą, chłodem, deszczem i porywami silnego wiatru. Dni stawały się coraz krótsze, przez większą część dnia nad wyspą zalegały ciemności W jednym ze szpitali leży Agnes. Kilka lat wcześniej straciła w wypadku samochodowym matkę i brata. Odbiło się to silnie na jej psychice. Dziewczyna popadła w anoreksje i trafiła do szpitala na leczenie. Bierze udział w terapii, codziennie ma przyjmować określoną ilość pokarmów i napojów, ale

za każdym razem stara się oszukać swojego opiekuna, który ją bacznie obserwuje.







Zawsze dość sceptycznie podchodzę do książek tej autorki, jak dotąd bowiem nie udało się jej mnie zachwycić na tyle, żebym uznała jej twórczość za wybitną. Przy zalewie skandynawskich kryminałów na rynku polskim, ich ogromnej popularności i dostępności każda kolejna propozycja musi się różnić od całej reszty. Dotychczasowe pozycje tej autorki przeczytane przeze mnie tym się nie wyróżniały. Nie spodziewałam się również fajerwerków i tym razem. Tymczasem okazało się, że książka okazała się DOBRA, może nie wybitna, ale całkiem niezła. 

Tym razem autorka pokusiła się o powieść, której akcja/morderstwo powiązane jest ze światem mody, ginie bowiem Markus Sander uznany fotograf modelek. Morderstwo popełniono w okolicach hotelu, w którym przygotowywał sesję, której główna bohaterką była jego aktualna dziewczyna. Piękna i młoda, jednak jak nietrudno się domyśleć jedna z wielu miłości jego życia. Oczywiście śledztwo prowadzi Andreas Knutas wraz ze swoją zastępczynią Karin Jacobssen. Do akcji wmieszany jest jak w każdej wcześniejszej powieści dziennikarz Johan Berg, który jest jednocześnie dobrym znajomym rodziców wspomnianej młodej modelki.
Równocześnie akcja rozgrywa się również w zakładzie, gdzie przebywa Agnes-chora na anoreksję była modelka. Bardzo powoli poznajemy historię dziewczyny, która nie wykorzystała szansy świetlanej przyszłości w świecie mody, bo obsesja bycia chudą przysłoniła jej ten cel. Teraz stara się wrócić do normalności, jednak jak się okazuje normalność w jej wizji znacząco różni się od wizji lekarzy. Jedynym jej wsparciem okazuje się być jej opiekun. 

Czy te dwa wątki coś połączy?czy tylko historia Agnes ma być przestroga dla innych modelek.. Musze przyznać, ze po dość męczącym początku - dość chaotycznym, akcja zaczęłba się rozwijać bardzo ciekawie, do interesującego finału, który mnie zaskoczył i okazał się być najlepszą częścią całego kryminału - czyli tak, jak być powinno. Najlepsza powieść autorki, którą dotąd czytałam. Teraz jestem ciekawa, czy uda się jej mnie zaskoczyć w kolejnym tomie. 


wtorek, 29 listopada 2016

Ostanio przeczytane

Agnieszka Lingas-Łoniewska - Łatwopalni, tom I, Wyd. Filia


Dolny Śląsk, poniemiecka przeszłość, spalona słońcem ziemia, intensywna, mieniąca się kolorami jesień i małe miasteczko
u stóp gór. Tam przyjeżdża on, mężczyzna, który wciąż ucieka. Kiedyś wydarzyło się coś, przez co już nigdy nie będzie mógł normalnie żyć, nie zazna spokoju. Ale spotyka ją, śliczną nauczycielkę, której brakuje wiary w siebie i którą dusi małomiasteczkowy konwenans. Ich spotkanie jest jak cud,
jesień wybucha, słońce pali, rodzi się miłość.
Ale los zadrwi znowu, z obojga.

Kobieta z przeszłością i mężczyzna po przejściach...w tle ich miłość, a że to tom pierwszy nie jest trudno się domyśleć, ze happy endu nie będzie,a przynajmniej nie w tym tomie. On ma za sobą dramatyczne wydarzenia, utratę najbliższych w wypadku, który sam spowodował. Obwiniając siebie za to, co się stało nawet nie stara się poukładać sobie życia, egzystując z dnia na dzień, nigdzie nie zatrzymując się na dłużej. W pewnym śląskim miasteczku spotyka ją - nauczycielkę, z której kiedyś zadrwił los, wielka miłość z lokalną szychą okazała się nieporozumieniem, do tej pory nie udało się jej związać z nikim na stałe. Do tego mieszka z matką, która nie do końca akceptuje swoją córkę, do tego jej wieczne niezadowolenie i rezygnacja nie uprzyjemnia Monice życia. spotykają się przypadkiem, by okazało się, że mogą się nawzajem uratować...Niestety okazuje się, że nie wszystko jest tak łatwe, żeby doprowadzić do szczęśliwego zakończenia.
Sama fabuła to chyba nie do końca jakieś novum, bo to raczej dość znany motyw, finał pierwszego tomu też dość łatwy do przewidzenia i muszę przyznać, ze książka ta okazała się być dla mnie sporym rozczarowaniem - swoją przewidywalnością, brakiem napięcia i oklepanym tematem... A pamiętam czytane kiedyś przeze mnie zachwycające recenzje tej powieści. Rzeczywistość okazała się być boleśnie prozaiczna.

Anna Klejzerowicz - Sąd ostateczny, Wyd. Replika


Charyzmatyczny, obdarzony nieprzeciętną intuicją dziennikarz 
w pojedynku z naśladowcą Hansa Memlinga 


Emil Żądło, który zrezygnował z pracy w policji na rzecz dziennikarstwa, przeżywa kryzys. Kryzys wieloraki: związany z pracą, z brakiem natchnienia na nowy artykuł, z finansami, z uczuciami, z życiem w ogóle… Za ostatnie pieniądze kupuje alkohol i papierosy, nie ma siły wstać z łóżka i wziąć się w garść, a na dodatek jego była żona utrudnia mu kontakty z synem i męczy o zaległe alimenty. 
Wszystko się zmienia, gdy któregoś razu w nocnym pubie spotyka córkę swojej starej sąsiadki, Dorotę. Młoda kobieta i jej narzeczony tej samej nocy zostają brutalnie zamordowani w niejasnych okolicznościach. Zaintrygowany Emil postanawia pomóc policji w śledztwie. 

Muszę przyznać, ze jedyne, co mi się podobało w tej powieści to finał, czy raczej motyw wykorzystany przez mordercę do przeprowadzenia całej intrygi i popełnienia morderstw. Może tajemnice z bolesnej przeszłości, zwłaszcza tej polsko-niemieckiej i to w Gdańsku, nie są szczególnie nowatorskie a przypadku motywu zbrodni, to jednak tutaj na tle całości okazują się być jedynym przyjemnym zaskoczeniem. Całe śledztwo prowadzone przez byłego policjanta, aktualnie dziennikarza bez pracy, któremu ledwo starcza pieniędzy na przeżycie, jest mało dynamiczne i nie trzyma w napięciu. Owszem pojawia się coraz więcej zamordowanych, ale to te ciała jakoś ciągną akcję do przodu, bo Emilowi to raczej nie wychodzi... A że policjantów byłych czy aktualnych degeneratów - bardziej lub mniej - jest w kryminałach cale mnóstwo każdy kolejny powinien być zaskakujący, lepszy, czy bardziej błyskotliwy. Ten taki nie jest...owszem odkrywa motyw obrazu, spotyka po drodze kobietę życia i doprowadza do rozwiązania zagadki to jednak całość wypada umiarkowanie dobrze. Duże rozczarowanie.

piątek, 25 listopada 2016

Tom Hillenbrand - Diabelski owoc i Czerwone złoto, czyli tym razem szukamy mordercy w kuchni

Popularnośc blogów kulinarnych, coraz większy wybór kulinarnych programów telewizyjnych i różnorakich show, ogromna oferta książek z przepisami na różne okazje i dla różnych odbiorców spowodowała, że "kulinaria" stały się bardzo popularnym tematem. kwestią czasu było to, kiedy któryś z autorów kryminałów jako miejsce zbrodni wybierze sobie kuchnię.

Tym odważnym okazał się być Tom Hillenbrand, który pokusił się o morderstwa wśród patelni.

Xavier Kieffer, niegdyś mistrz kuchni pracujący w wyśmienitych restauracjach, wyrzekł się haute cuisine i prowadzi w Luksemburgu, w Dolnym Mieście, malutką restaurację, gdzie serwuje swoim gościom potrawkę z zająca, zupę luksemburską i paszteciki

podlewane rieslingiem. Jednak pewnego dnia w jego lokalu umiera znany paryski krytyk kulinarny – i nagle na Kieffera pada podejrzenie o popełnienie morderstwa. Gdy później bez śladu znika jeszcze mistrz kuchni, u którego kiedyś się uczył, restaurator postanawia na własną rękę przeprowadzić śledztwo. Natrafia przy tym na tajemniczy, niezwykle smaczny owoc, na pozbawione skrupułów koncerny spożywcze i na chorobliwie

egoistycznych kucharzy prowadzących programy telewizyjne. Kieffer coraz bardziej zagłębia się w świat wykwintnej kuchni, zdominowany przez bezwzględną walkę z konkurencją i presję jakości, i tym sposobem odkrywa, o co toczy się ta gra.

Pierwsza powieść "Diabelski owoc" ukazuje zakulisowe rozgrywki wśród restauratorów mające na celu zdobycie/utrzymanie/uzyskanie kolejnych tytułów, gwiazdek,a  co za tym idzie gości. Pomóc im ma ów tytułowy diabelski owoc, który niczym glutaminian sodu wzmacnia smaki i powoduje, że wszystko smakuje lepiej. Taki owoc mógłby być antidotum na problemy niejednego kucharza czy szefa kuchni. 
Jak nietrudno się domyśleć za kulisami planów wprowadzenia takiego novum stoi wielki koncern, wielkie pieniądze, dla których nie liczy się zdrowie konsumentów.
Kiedy główny bohater powieści Xavier Kieffer, dawny uznany mistrz kuchni, teraz właściciel lokalnej restauracji w Luxemburgu znajduje w swojej restauracji uznanego krytyka kulinarnego martwego nawet się nie spodziewa, w co tym samym zostanie wplątany.
Zakulisowe rozgrywki, świat wielkich restauratorów, rejestracja w UE nowych produktów, walka o kolejne gwiazdki dla restauracji wszytko to znajdziecie w tej powieści. Do tego smakowite dania, aromatyczne wina i elementy kryminału :) Ciekawa i nowatorska propozycja, dla mnie jednak bardziej jako książka thriller kulinarny niż kryminał, tym niemniej zaskakująco ciekawa. Chociaż momentami "przegadany".

Odkąd luksemburski kucharz Xavier Kieffer związał się z najsłynniejszą krytyczką kulinarną Francji, bywa zapraszany na najbardziej prestiżowe imprezy. Jednak uroczysta kolacja wydana przez mera Paryża kończy się zaraz po przystawce. Ryuunosuke Mifune, najsłynniejszy kucharz sushi w Europie, pada nagle martwy. Diagnoza brzmi: zatrucie rybą. Kieffer jest jednak sceptyczny i szybko zauważa sprzeczności. Zanurza się w świat kuchni specjalizującej się w sushi i dowiaduje się, że istnieją ryby droższe od złota – i cenniejsze niż ludzkie życie.







Druga powieść " Czerwone złoto" to zarazem druga część przygód Xaviera jako kulinarnego detektywa amatora tym razem na tropie zabójców mistrz sushi, który w widowiskowy sposób ginie na oczach setki widzów - uczestników jego pokazu sushi, organizowanego przez mera Paryża, który jest bliskim znajomym dziewczyny Xaviera. Okazje się, ze tym razem głównym bohaterem powieści staje się tuńczyk - dobro luksusowe, w zdobyciu którego niektórzy upatrują szansy na biznes życia i ogromne pieniądze. Tam gdzie one się pojawiają nie ma skrupółów, a jest walka o wszystko.  Bardzo podobała mi się ta historia ukazujące kulisty pojawiania się dóbr luksusowych/limitowanych na europejskim rynku kulinarnym. Do tego historia sushi,jego rozwoju, popularności w Europie. No i dużo lepszy element kulinarny niż w pierwszej części, bo autor nie ogranicza się tylko do jednego morderstwa. Więcej szczegółów nie zdradzę zachęcając do lektury :)

Muszę przznyać, ze dużo bardziej podobał mi się druga część, była bardziej dynamiczna, a sama historia bardziej przypadła mi do gustu. Chociaż sam pomysł i odkrycie prawdziwych historii i kulinarnych rozgrywek za kulisami wielkich restauracji było dużym i niezwykle ciekawym novum. Do tego bardzo ciekawi bohaterowie - przyjaciele i znajomi dawnego mistrza kulinarnego ubarwiają całość. Ze względu niebanalność i pomysł - polecam obie części.

środa, 23 listopada 2016

Katarzyna Michalak - Leśna polana

Nie od dziś wiadomo, że Katarzyna Michalak nie jest autorką, którą uplasowałabym w ścisłej czołówce polskich autorek powieści obyczajowych. Moje recenzje jej powieści najczęściej odbiegały od powszechnie wyrażanych zachwytów. Ale nie oznacza to, ze nie próbuję zmienić zdania. Taka szansą była najnowsza powieść autorki, której pierwsze recenzje na blogach były jeszcze bardziej zachwycające niż wcześniejsze.

To opowieść o trzech przyjaciółkach, które poznały się w szpitalu dla trudnych przypadków, gdzie leczy się depresje. Każda z nich ma swój bagaż doświadczeń, które uniemożliwiają im normalne funkcjonowanie w społeczeństwie, nie umieją poradzić sobie z życiem, boją się zmian i żadna z nich nie jest szczęśliwa w związku.

Majka to jedynaczka, którą nigdy nie interesowali się rodzice, która ma pieniądze na wszystko oprócz miłości. Gabriela to pracująca na siebie od zawsze sierota, ledwie wiążąca przysłowiowy koniec z końcem, wspomagająca finansowo schorowanego przyszywanego ojca, którego esbeckie tortury zamieniły w schorowanego staruszka i Julia, która bez przerwy wikła się w związki z mężczyznami, o trudnych "charakterach". Z drugiej strony mamy trzech braci, którzy uciekając przed bolesna przeszłością zdołali zbudować budowlane imperium.
Ich drogi przecinają się przy starym domku, który ze względu na wspólne szczęśliwe wspomnienia Gabrysi i Jakuba, których kiedyś łączyło prawdziwe uczucie.

Powiem szczerze, że autorce udało się kompletnie mnie zaskoczyć, bo oczekiwałam dość przewidywalnej (banalnej?) historii o miłości z wiadomym happy endem. Tymczasem dostałam historię bolesna, momentami wstrząsającą. Zdarzenia z przeszłości całkowicie zawładnęły i zdeterminowały życie naszych bohaterów, niechciane uwikłanie w historyczne rozliczenia spowodowało, ze zakochani nie mogą być szczęśliwi. Ciężko napisać więcej nie zdradzając szczegółów, ale muszę przyznać, ze sam pomysł, powiązanie historyczno-współczesne, brutalność historii całkowicie mnie zaskoczyło. Udowodniło, ze Katarzyna Michalak nie jest tylko autorką banalnych historii obyczajowych pisanych hurtowo.
Może nie do końca odpowiadały mi postacie głównych bohaterek, żadna bowiem nie wzbudziła mojej sympatii i czasem wydawały się irytujące i przerysowane, to na tle całości byłam w stanie je zaakceptować.
Do tego zakończenie skłaniające do sięgnięcia po kolejny tom...

Trzy przyjaciółki
Trzech braci
Trzy historie
Jedno zakończenie

Czy wszystkie życiowe porażki i niegodziwości można tłumaczyć trudnym dzieciństwem? Jeśli tak, to trzej bracia Prado – Wiktor, Marcin i Patryk – mogliby się stoczyć na samo dno i obwiniać tego, który zamienił pierwsze lata ich życia w piekło: swojego ojczyma.

Trzy przyjaciółki – Gabrysia, Majka i Julia – też nie miały najłatwiej. O Majce i Julii rodzice zapomnieli, a Gabriela od najmłodszych lat musiała dbać o siebie i o przybranego ojca, którego ubeckie tortury pozbawiły zdrowia i sił.


Pierwszy tom "Leśnej Trylogii" opowiada o dramatycznych losach Gabrieli i Wiktora, których łączy miłość, ale dzieli Zło bezwzględne i okrutne, nie cofające się przed niczym… Jest jednak zakątek, w którym ich drogi muszą się przeciąć: mały domek, ukryty gdzieś w lesie, w otoczeniu wiekowych świerków: Leśna Polana.


Są już tak blisko tego miejsca

Tak blisko odnalezienia powtórnie siebie i swojej miłości
Ale Zło nie odpuszcza
Nigdy



poniedziałek, 21 listopada 2016

Konrad T. Lewandowski - Ksin koczownik

Daleką, długą i męczącą drogę Ksin przebył,  by znaleźć się jako mąż - władca i przyszły król plemienia Pierwszego Świata. Tylko czy z punktu widzenia samego Ksina (i czytelnika) był to awans ?

Trudno zarzucić Ksinowi, że nie dba o swoich ludzi - to mu całe szczęście pozostało ze służby królewskiej, ale nowa rola i nowa sytuacja jakby trochę Go przerastała. Zbyt dużo zasad o których musi pamiętać, zbyt zawikłane powiązania wśród ludzi jego plemienia i do tego dochodzi Przepowiednia, Potomek, Państwo i Pogoń...

Postaci jakie poznajemy w jego nowym otoczeniu są dobrze przemyślane, a działania (lub często brak działań) Ksina mają na nie realny wpływ oraz na ich motywację oraz czyny. Szkoda tylko, że moim zdaniem trochę po macoszemu potraktował 'stare' postacie... Saro przemyka w tle żując szalej... Ale cóż, życie toczy się dalej, a Plemię wędruje dalej (ku przyszłości).

Gdybyśmy byli w tak magicznym miejscu jak Pierwszy Świat, gdzie obfitością darzy nas Niebo i Ziemia. Co chwilę inne, nieboskłony nad bohaterami, czasem tylko przedstawiający ten z Suminoru. Można dosłownie potknąć się o wartościowe kruszce, a podczas wędrówki szkoda czasu by zatrzymać się i wydobyć z ziemi trochę więcej tego czy owego, bo za kolejnym kilometrem step sam obdarzy nas tym co by nas zainteresowało... I gdybyśmy byli ludem koczowniczym utrzymującym kontakty z innymi koczującymi plemionami, to czy zbieralibyśmy (zgoła) nieprzydatne kamienie szlachetne? Wszak ich wartość leży w ich unikalności... (uff ulżyło mi, znalazłem jedną, jedyną rzecz, do której mogłem się przyczepić)...

Odchodzimy w mojej opinii  od gatunku Epic fantasy coraz dalej i nie wiem czy to kierunek, który mi się podoba... Nawet trudno napisać, że wchodzimy w stereotyp powieści drogi... jednak oczekuję na finał  napięciem i niecierpliwością :)

W tym tomie Konrad T. Lewandowski łamie konwencję fantasy i przenosi swojego bohatera z Międzykontynentu w ponadczasową przestrzeń mitu. Po magicznym rozdwojeniu druga, wolna od klątwy osobowość Ksina kontynuuje wędrówkę w Świecie Błądzących Gwiazd. Starzy wrogowie nie pozwalają o sobie ani na chwilę zapomnieć, ale dla kotołaka jest to przede wszystkim czas wielkiego wtajemniczenia w role męża, ojca i władcy. Nie pokonanie przeciwników, lecz zrozumienie siebie i ukochanej Amarelis będzie prawdziwym celem tułaczki przez Bezkresny Step...

Katarzyna Marciniak Moja pierwsza mitologia księga I i II

"Moja pierwsza mitologia" odkryje przed tobą starożytną magię greckich i rzymskich mitów, a także związanych z nimi wyrażeń i zwrotów do dziś używanych w języku polskim. Spotkasz tu maleńkiego Zeusa w kozim żłobku, Heraklesa na lekcji matematyki, wielu innych bogów i herosów, a także całe stada mówiących zwierząt. Apollo i telefon komórkowy? Hydra i gry komputerowe? Tak! Wystarczy odrobina...

„Moja pierwsza mitologia. Księga druga” zabierze cię w kolejną podróż po śladach starożytnych bogów, herosów i niezwykłych stworzeń. Spotkasz tu poetę Owidiusza i odkryjesz wraz z nim tajemnicę przemiany ludzi w rośliny i zwierzęta. Centaur Chiron nauczy cię dosiadać Pegaza. Zwiedzisz mroczne Królestwo Hadesa pod opieką wróżki Sybilli. Dowiesz się także, dlaczego harpia ma ochotę na sernik i...





Nigdy nie byłam fanką mitologii, nie przekonywały mnie te starożytne historie i jakoś nigdy nie zyskały one mojego uznania. Owszem uważam, że pewne historie i pewne podstawy znać należy, dlatego też ze sporym zainteresowaniem sięgnęłam po dwie księgi autorstwa Katarzyny Marciniak, która mitologiczne historie postanowiła przybliżyć najmłodszym czytelnikom.

Po pierwsze jestem zachwycona ilustracjami (autorstwa Marty Kurczewskiej) i szatą graficzną obu części, super rysunki, nieprzekobinowane doskonale wyważone i takie w sam raz dla dzieci. Do tego oczywiście dobre dopasowane do przedstawianej treści. Do tego twarda oprawa - idealnie sprawdzająca się przy dzieciach ;) Zanim przystąpiliśmy do lektury długo cieszyliśmy swój wzrok najpierw obrazkami.

Obie części skonstruowane są w podobny sposób. Każda z mitologicznych opowieści albo poprzedzona jest współczesnym wstępem -którego bohaterami są zarówno ludzie, jak i zwierzaki; albo ma odniesienie do współczesności na końcu opowiadania. Te końcowe odniesienia dotyczą najczęściej wytłumaczenia pojęcia czy związku frazeologicznego wywodzącego się z mitologii, a pojawiającego się w danym rozdziale np. olimpijski spokój, harpia, syzyfowa praca.
Same historie bazujące na mitach przedstawione są w sposób prosty i przystępny dla młodszych czytelników. Często połączenia i skojarzenia proponowane przez autorkę są nowatorskie i dość nieoczekiwane, ale doskonale komponujące się w teraźniejszości ;) Bo to chyba przede wszystkim o to chodzi - żeby było przystępnie i dostępnie dla czytelnika, dla którego mitologiczne opowieści to abstrakcja, którą każdy kiedyś poznać powinien. I żeby było nowocześnie w jakimś chociaż stopniu, tak, by młode pokolenie przyzwyczajone do innego odbioru, mającego inne niż chociażby nasze oczekiwania dało się zaciekawić historiami z dalekiej przeszłości. Tu pomysł i realizacja wyszła super :)





wtorek, 15 listopada 2016

Zosia Cudny - Razem w kuchni przepisy do wspólnego gotowania z dziećmi

Bloga Zosi Make cooking easier znam od dawna, wielokrotnie próbowałam jej przepisów. Bloga odwiedzam regularnie przede wszystkim - oczywiście oprócz przepisów - żeby sobie popatrzeć na piękne zdjęcia, klimatyczne stylizacje, urokliwe ujęcia.
Od czasu, kiedy Zosia została mamą na blogu zaczęło pojawiać się więcej przepisów dla dzieci, a że sama jestem mamą bardzo ucieszyła mnie zapowiedź jej najnowszej książki z przepisami do wspólnego gotowania z dziećmi.
To, co urzeka to przede wszystkim piękno tej książki, jeżeli znacie bloga Zosi, wiecie czego się spodziewać, bo książka jest dokładnie w takim samym klimacie, a zdjęcia doskonale oddają klimat całej książki -proste, a jednocześnie piękne, bez zbytniej stylizacji i przekombinowania. Warto do niej zajrzeć nie tylko ze względu na przepisy można chociażby po to, bo nacieszyć oczy.


Autorka podzieliła książkę na następujące rozdziały:

Wstęp i wprowadzenie -Razem w kuchni
Przepisy na dobry początek dnia, czyli Śniadanie
Pomysły na dania do plecaka, czyli Witaj szkoło
Ambitne wyzwanie, czyli Nie lubię warzyw
Zupa to podstawa
Rozdział poświęcony napojom, czyli Mamo pić
Pomysły na Podwieczorek
Autorka zachęca również, by znaleźć Czas na piknik
Oraz serwuje dania na specjalne okaze Moje urodzinki
No i bonus Czas dla mamy







To, co według mnie najważniejsze to fakt, ze przepisy są proste, rzeczywiście nadające się do przygotowania z dziećmi lub dla nich przeznaczone oraz z dostępnych powszechnie składników. Niemożność przygotowania konkretnego przepisu ze względu na udziwnione/niedostępne łatwo składniki zawsze wzbudza we mnie frustrację. Owszem można kombinowac, zastępować, ale nie jest już to samo. Tutaj tego problemu nie ma, większość składników mamy mają najczęściej w swojej kuchni. Mama Zosia dobrze zna dziecięce potrzeby bowiem proponuje również całkiem sporo prostych słodkości i łakoci, które moim zdaniem najlepiej sprawdzają się w przygotowywaniu jedzenia razem z dziećmi. Autorka wychodzi również naprzeciw problemom matek borykających się z chociażby z problemami z dziećmi, które nie chcą jeść warzyw.
Jeżeli nie macie pomysłu na prezent dla jakieś mamy to idealna propozycja :) Polecam




"Razem w kuchni" to kolejna autorska książka Zosi Cudny, założycielki popularnego bloga kulinarnego Makecookingeasier.pl. Tysiące osób zagląda codziennie na jej stronę, by znaleźć tam inspirację i poznać nowe, ciekawe dania.

Tym razem popularna i lubiana przez internautów blogerka, ale także szczęśliwa mama małej Hani, kieruje swoją książkę do wszystkich rodziców, którzy nie tylko chcą, by ich dzieci jadły zdrowe posiłki, ale także pragną czerpać radość ze wspólnego ich przygotowywania. W tej przepięknie ilustrowanej książce czytelnicy znajdą mnóstwo prostych, a mimo to niebanalnych przepisów, które wzbogacą rodzinny jadłospis, a jednocześnie pozwolą na co dzień doświadczać bliskości i ciepła, jakie daje wspólne gotowanie i chwile spędzone przy stole w gronie najbliższych.





poniedziałek, 14 listopada 2016

Marcin Brykczyński i Artur Nowicki - Opowiem ci mamo, co robią statki oraz Statki - blok rysunkowy

Wspaniała książka dla najmłodszych fanów statków!


Najnowsza pozycja w popularnej serii „Opowiem ci, mamo”, narysowana z humorem przez Artura Nowickiego, tym razem pozwoli wam się wybrać w morską podróż i poznać bogaty świat najróżniejszych łodzi. Najmłodszych czytelników czeka wiele atrakcji. Zapraszamy na paradę żaglowców, do stoczni i portu. Pomóżcie uratować orkę, a lodołamaczom przepłynąć labirynt z kry. Poznajcie wielkich odkrywców i bądźcie świadkiem bitwy piratów. Ahoj, przygodo!


 „Opowiem ci, mamo, co robią statki” to znakomity prezent dla dzieci w wieku od 2 do 6 lat. Książka ćwiczy spostrzegawczość, ilustracje wzbogacają rymowane zagadki Marcina Brykczyńskiego, a sztywne kartki przetrwają wielokrotne przeglądanie.


Kolejną nowością wydawniczą, która umila nam jesienne wieczory jest najnowsza propozycja Naszej Księgarni z cyklu Opowiem ci mamo... Tym razem mama i tata rozwija swoje twórcze możliwości opowieściami o statkach. Tak, jak poprzednio duet autorstwa Marcin Brykczyński i Artur Nowicki sprawdza się rewelacyjnie :)


Razem z autorami najmłodsi czytelnicy poznają historię statków - jak wyglądały one kiedyś - na przykładzie modeli zamkniętych w butelkach. Żeby historia była pełna poznajemy też, jak budowane są statki, gdyż autorzy zabierają nas do stoczni. To, co wzbudza u nas zainteresowanie, to niewątpliwie przekrój kontenerowca i wielka bitwa piratów, której zdecydowanie nie mogło tutaj zabraknąć.




Oprócz wycieczek w swoistą historię żeglugi (której, według mnie super ukoronowaniem jest wycieczka palcem po retro mapie żeglarskiej) młodym czytelnikom zaproponowano również rejsy do Arktyki oraz sztorm. Doskonałym uzupełnieniem jest też poświęcenie stron żegludze śródlądowej - nieco zapomnianej, ale jakże interesującej, pokazujące maluchom wielowarstwowość środowiska. Tam, gdzie to możliwe, autorzy dokładają interesujące i edukacyjne ciekawostki - mamy tutaj budowę statku, łodzi oraz listę morskich zwierząt. Ostatnia strona to wisienka na torcie, czyli zbiór różnych statków i łodzi na pikniku :) 

Super propozycja dla starszych i młodszych. 

Od jakiegoś czasu, wraz z nową pozycją Opowiem ci mamo, pojawia się również połączony z nią tematycznie blok rysunkowy. Tak też było i tym razem. 
Artur Nowicki stworzył blok, od którego dorosłym ciężko było sie oderwać żeby dla dziecka zostało coś do zrobienia... Mamy tutaj bowiem wielorakie zadania, które dorosłych przenoszą w świat dzieciństwa, a dzieciom mimochodem fundują super edukacyjne zadania.  I tak dla przykładu mamy tu polecenia typu - dorysuj, połącz kropki, znajdź różnice, narysuj po śladach. Czyli wszystko to, co dzieci lubią najbardziej.
Fajnym pomysłem również jest zaproponowanie maluchom wyścigu dookoła świata w formie mini gry - mapy podobnej do tej w książce, tym razem jednak z dodatkowymi zdaniami. 

Ciekawe jest również to, że zdania są różnorakie i nadają się dla tych ciut starszych i tych trochę młodszych, a rodzice mogą dozować dzieciom rozrywkę wyrywając poszczególne kartki z bloku. Na każdej kartce - po drugiej stronie autor zamieścił mnóstwo okołotematowych ciekawostek, oprócz nich zostawił trochę miejsca na twórczość własną :) 


Polecamy - nie będziecie zawiedzeni! A duet pana Marcina i pana Artura należy do naszych ulubionych w tej serii.

czwartek, 10 listopada 2016

Katarzyna Bajerowicz - Drzewo

"Drzewo" to niezwykła książka – można ją oglądać strona po stronie, a po wyrwaniu kartek stworzyć układankę w rozmiarze XXL. Wówczas przed naszymi oczami wyrośnie wspaniały dąb, a na nim i obok niego (a nawet pod nim!) zobaczymy niezliczone gatunki zwierząt: ptaków, owadów, ssaków… Na odwrocie plansz składających się na ten obraz znajdziemy zadania do wykonania, mnóstwo ciekawostek przyrodniczych oraz pomysły na twórcze spędzenie czasu!

W tej pięknej książce-układance Katarzyna Bajerowicz łączy humor ze sporą dawką wiedzy, którą przekazuje w sposób najciekawszy z możliwych – poprzez wspaniałą zabawę!


Musze przyznać, ze w tym miesiącu wydawnictwo Nasza Księgarnia sprawiło swoimi nowościami ogromną radość najmłodszym swoim czytelnikom. To tak, jakby Mikołaj w tym roku przyszedł ciut wcześniej ;)

Pozycja, która oczarowała mamę i syna to "Drzewo", a właściwie myślę, że właściwszą nazwą dla niej byłby las, bo Drzewo to punkt wyjścia, główny bohater, ale książka oferuje całe mnóstwo ciekawostek okołodrzewnych ;)

Mamy tutaj zwierzęta różne - od tych najmniejszych robaków, poprzez ptaki aż do wielkich żubrów, mamy różne rodzaje drzew wraz z informacjami jak wyglądają ich liście, nasiona, owoce lub szyszki. Autorka zaproponowała też dużo ciekawostek dotyczących małych żyjątek, pokazuje najmłodszym jak wygląda cykl ich życia Najwięcej uwagi poświęca ptakom, możemy ich tutaj zobaczyć całe mnóstwo - tych żyjących w dziuplach, jak i w gniazdach. 




Do tego na osobnych stronach proponuje szereg zadań, które z wykorzystaniem darów lasu - w większości akurat na czasie, bo jesiennych, które  zaktywizują młodych czytelników. 


Bonusem jest możliwość pojedynczego wyjmowania stron z całości - idealne rozwiązanie na podróż - oraz ich poźniejsze ułożenie w układankę/puzzle XXL.



Musze przyznać, że tego typu książki u nas spotykają się z pozytywnym odzewem, syn z dużym zainteresowaniem z nich korzysta w tradycyjny lub czasem alternatywny sposób. W dobie ogromu bodźców, reklam, gadżetów, okazuje się, że nie zawsze standardowe rozwiązania książkowe zainteresują każdego młodego czytelnika. Czasem potrzeba czegoś więcej. Ta książka to idealne rozwiązanie!



poniedziałek, 7 listopada 2016

Kasia Dyna - Gospodyna


Czasem bardzo się nie chce, ale trzeba. Niekiedy się zachce, ale nie wiadomo jak. Zarówno tym, co mają dwie lewe ręce, jak i tym z głową na karku, przyjdzie z pomocą zaradnik domowy, który prosto, wdzięcznie i pociesznie podpowie, jak utrzymać w ryzach swoje cztery ściany. Chociaż moda na perfekcyjność przeminęła, to paniom i panom domu przyda się garść porad babci, mam, ciotek, wujków i innych krewnych oraz znajomych. Na dokładkę dostaniemy ciekawostki z lamusa i kuriozalne przepisy sprzed lat, na przykład dowiemy się o zbawiennym wpływie kiszonej kapusty na czystość dywanu. Nie zabraknie też receptur oryginalnych domowych wyrobów wszelkiej maści i użyteczności, a wszystko to ujęte w wyśmienitą formę graficzną, okraszone dowcipnymi kolażami i ilustracjami.

Bez nadęcia i ze swadą „Gospodyna” namawia, aby czasem pobawić się w dom.



Muszę przyznać, że nie jestem szaloną fanką poradników. Moje nastawienie co do nich jest raczej sceptyczne. Wszelkie złote rady nowoczesnych, wystylizowanych i perfekcyjnych pań domu uważam za zbyt wydumane i nie zawsze skuteczne. Wiem sprawdziłam kilka rozwiązań Małgorzaty Rozenek... i raczej tego nie powtórzę, bo straty były większe niż korzyści. 
Byłam bardzo ciekawa propozycji, myślę, że jednak trochę nietypowego, poradnika wydanego przez Naszą Księgarnię.



To, co przede wszystkim nasuwa się jako pierwsze to retro forma, nietypowy format i brak świecących kartek, wystylizowanych zdjęć itp. książka przypomina raczej znane mi z dzieciństwa retro elementarze niż modne poradniki. O ile może nie do końca jest to moja stylistyka, to muszę przyznać, że taka forma odpowiada mi dużo bardziej niż lansujące bardziej autorki niż zawartość książki dostępne na rynku.
Ci najważniejsze książka zawiera mnóstwo porad z różnych dziedzin życia:

-niezbędne utensylia
-katastrofa
-ale plama
-do garów
-grosz do grosza
-domowe czyścidła
-powabne lico
-na zdrowie 

Brzmi życiowo, prawa? I takie jest w 100%! Autorka radzi jak w przystępny sposób i co najważniejsze z dostępnych powszechnie składników poradzić sobie z wieloma domowymi problemami. 
Wszystkie rady i zalecenia są przeplatane "kuriozami z dawnych lat", które nieodzownie wywołują uśmiech na twarzy czytających.




Z dużą przyjemnością przeczytałam ten poradnik, który urzekł mnie przede wszystkim dostępnością, dobrymi pomysłami i życiowością rad w nich zawartych. Polecam tym początkującym i zaawansowanym, tym eko i fanom retro :)

niedziela, 6 listopada 2016

Czytaj PL - akcja z bezpłatnym dostępem do e-booków


12 książek, 16 miast, miliony czytelników – promocja czytelnictwa, jakiej nie było

Czytaj PL – największa na świecie akcja promująca czytelnictwo już wystartowała. Swoją skalą przebija pilotażowy projekt z zeszłego roku. Dzięki darmowym wypożyczalniom e-booków i audiobooków umieszczonym na 600 nośnikach w 16 miastach oraz szerokiemu wejściu w świat wirtualny Czytaj PL dotrze do milionów Polaków. Do czytelników trafi za darmo 12 tytułów autorstwa m.in. Stephena Kinga, Davida Lagercrantza i Jacka Dukaja.

Na ulicach polskich miast od dziś można spotkać darmowe wypożyczalnie e-booków i audiobooków. To wykorzystywane zazwyczaj w celach reklamowych citylighty na przystankach oraz plakaty. Na każdym z nośników znajduje się kod umożliwiający bezpłatne wypożyczenie książek. Do pobrania zachęcają hasła, m.in.: „Co byś zrobił, aby otrzymać dostęp do 12 bestsellerów za darmo?” czy „Ten kod QR nie rozczarowuje”. Ale to nie wszystko. Użytkownicy będą mogli dzielić się kodami ze swoimi znajomymi za pomocą aplikacji, czynnie angażując się w promowanie czytelnictwa. – Ubiegłoroczny pilotaż w 6 miastach pokazał, że znaleźliśmy sposób na przekonanie do czytania. To niebanalna forma, duża skala i tytuły zarazem dobre, jak i popularne. W tym roku Czytaj PL to nie tylko akcja w pełni ogólnokrajowa, ale i zorganizowana na niespotykaną gdziekolwiek indziej na świecie skalę – mówi Izabela Helbin, Dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego organizującego kampanię.

Kampania Czytaj PL jest innowacyjna nie tylko ze względu na swój zasięg i wykorzystanie przestrzeni miasta, ale także dzięki doborowi książek, wśród których znalazły się bestsellery i kultowe tytuły. Na kolekcję Czytaj PL składają się zarówno pozycje zaliczane do klasyki swoich gatunków, jak „Inne pieśni” Jacka Dukaja czy „Lśnienie” Stephena Kinga, jak i nowe tytuły, jak „Trawers” napisany przez Remigiusza Mroza, określanego mianem najgorętszego nazwiska polskiego kryminału, „Co nas nie zabije” Davida Lagercrantza, następcy Stiega Larssona,czy „Czerwony kapitan” Dominika Dana, na podstawie którego nakręcono film z Maciejem Stuhrem w roli głównej. Na półce wirtualnej wypożyczalni znalazła się także biografia największego wizjonera XXI wieku Elona Muska i książki dla poszukiwaczy ciekawostek naukowych – „W rzeczy samej” Marka Miodownika, oraz dla miłośników języka polskiego i Pauliny Mikuły. Pulę dwunastu tytułów zamykają „Złodziejska magia”, czyli pierwsza część popularnej trylogii fantasy „Prawo millenium” Trudi Canavan, kultowy „Kajko i Kokosz. Szkoła latania”, popularna na całym świecie opowieść dla młodzieży o magicznym krześle stworzona przez Andrzeja Maleszkę oraz „Ósme życie” gruzińskiej pisarki Nino Haratischwili. – Osiem tytułów będzie dostępnych w dwóch wersjach, jako e-book oraz audiobook. Są wśród nich dwie superprodukcje, zrealizowane z rozmachem i nagrane z udziałem czołowych polskich aktorów. Po raz pierwszy w akcji udostępniamy również komiks – mówi Paweł Polański z platformy Woblink.com, współorganizatora akcji.

Aplikacja, za pomocą której można pobierać książki, została całkowicie zmieniona, użytkownicy mogą korzystać z wielu nowych funkcji. Obecnie do wypożyczenia wszystkich książek wystarczy jeden kod. Wprowadzona została także możliwość zaproszenia do akcji 5 znajomych i podarowania im dostępu do całej kolekcji. Aby skorzystać z darmowych książek należy ze sklepu App Store lub Google Play pobrać aplikację Woblink i przejść do zakładki Czytaj PL. Następnie można już skanować kody QR dające darmowy dostęp do konkretnych książek. Czytaj PL trwa od 2 do 30 listopada. Lokalizator darmowych wypożyczalni e-booków można znaleźć na stronie www.czytajPL.pl

Organizatorzy: Krakowskie Biuro Festiwalowe jako operator programu Kraków Miasto Literatury UNESCO oraz platforma Woblink.com

Wydawcy: Audioteka, Filia, Galeria Książki, Karakter, Media Rodzina, Prószyński i S-ka, Sound Tropez, Świat Książki, Wydawnictwo Literackie, Wydawnictwo Otwarte, Znak, Czarna Owca

Miasta partnerskie: Częstochowa, Gdańsk, Katowice, Poznań, Toruń, Wrocław

Pozostałe miasta biorące udział w akcji: Warszawa, Łódź, Bielsko-Biała, Bydgoszcz, Białystok, Lublin, Rzeszów, Sosnowiec, Szczecin

Partner: Instytut Książki


Patronat medialny: Lubimy Czytać

czwartek, 3 listopada 2016

David Baldacci - Pierwsza dama






Kiedy dwunastoletnia bratanica pierwszej damy Stanów Zjednoczonych, wraca z urodzinowego przyjęcia, w jej rodzinnym domu dochodzi do tragedii. Dziewczynka zostaje porwana, a jej matka ginie z rąk napastników.

Na osobistą prośbę małżonki prezydenta dyskretne śledztwo rozpoczynają byli agenci Secret Service, Sean King i jego partnerka, Michelle Maxwell. Brutalne porwanie odsłania ciąg ponurych zdarzeń sięgających w daleką przeszłość prezydenta i jego małżonki, a także głęboko skrywaną tajemnicę pierwszej damy.





To jak się dowiedziałam zaglądając na lubimy czytać dopiero czwarta z serii Michelle Maxwell i Sean King (nazwiska głównych bohaterów). I pierwszy mój zarzut co do tej powieści- rozpoczęcia akcji gdzieś w środku wątku, został obalony. Bo zdecydowanie początek to najsłabszy element całości. 
Po mało obiecującym początku nie spodziewałam się, że mnie ta powieść spektakularnie zaskoczy, ciężko było mi wdrożyć się w akcję, wciągnąć i zrozumieć wątki, które były kontynuacją poprzednich powieści. Jak już to mi się udało książka zaskoczyła mnie parokrotnie.

Musze przyznać, ze wraz z odkrywaniem kolejnych tajemnic przez parę detektywów w mojej głowie rozgrywały się coraz to nowe scenariusze z coraz to nowymi możliwymi zakończeniami. Tymczasem autor zaskakiwał po raz kolejny i okazywało się, że moje scenariusze są jednak inne niż jego...

To, co najbardziej rzuca się w oczy i składnia do gorzkich refleksji to świat brudnej amerykańskiej - chociaż myślę, ze nie tylko- polityki. Okazuje się, że postać Franka Underwooda - bezkompromisowego polityka, którego mogliśmy poznać w bardzo dobrym serialu House of Cards nie jest w żadnej mierze przesadzona, a świat, w którym rozgrywa się walka o przysłowiowe stołki jest brutalny, bezkompromisowy i niestety nie ma tam miejsca na prawdę i uczciwość. Liczy się tylko wygrana i otrzymanie się jak najdłużej na już zdobytej pozycji. Bez sentymentów.
Zastanawia tylko, czy takim człowiekiem trzeba się urodzić, czy życie skłania do tego, by nim zostać.

Cała powieść miała swoje lepsze i gorsze strony - momentami akcja zwalniała, kilkoro bohaterów niepotrzebnie moim zdaniem się pojawiło, to jednak muszę przyznać, że cała fabuła, para głównych bohaterów - byli agenci secret service - Michelle Maxwell i Sean King, włączenie do głównego wątku prywatnych wątków z ich życia spowodowało, że książkę czyta się bardzo dobre, chociaż chyba wolałabym zacząć od pierwszego tomu. Tym niemniej na pewno będę szukać kolejnych, z nadzieją, ze okażą się tak samo dobre lub lepsze niż ten tom. 




środa, 2 listopada 2016

Martin Suter - Montecristo


Martin Suter – jeden z najlepszych współczesnych pisarzy szwajcarskich
Aktualny, trzymający w napięciu thriller ze świata bankowców, maklerów giełdowych, dziennikarzy i polityków – oto tajemniczy scenariusz brzemiennego w skutki skandalu finansowego.

Jonas Brand, wideoreporter programu lifestylowego, jedzie pociągiem z Zurychu do Bazylei. Ktoś zwalnia hamulec bezpieczeństwa. Człowiek na torach! Dlaczego Paolo Contini, młody, mający szczęśliwą rodzinę, bystry makler, popełnił samobójstwo?

Niespełna trzy miesiące później w ręce Jonasa trafiają dwa banknoty stufrankowe z identycznym numerem seryjnym – oba prawdziwe. Czy to może mieć związek z samobójstwem Continiego? Jonas postanawia zostać dziennikarzem śledczym, nie spodziewając się, jak zdumiewające fakty odkryje i dokąd zaprowadzą go własne poszukiwania.

Wyobraź sobie, ze jesteś dziennikarzem, którego kariera nie rozwinęła się spektakularnie, a reportaże, które przygotowujesz są raczej sprawozdaniami z towarzyskich eventów niż przygotowanymi w napięciu materiałami o aferach i skandalach... Wyobraź sobie, ze znajdujesz dwa banknoty z jednakowym numerem serii, a autentyczność obu potwierdza bankowy ekspert. Zaczynasz śledztwo w poszukiwaniu prawdy.
Tymczasem okazuje się, że ktoś włamuje się do twojego mieszkania, a osoby, którym powiedziałeś o swoim odkryciu albo zostają zwolnione z pracy, albo co gorsza giną...czy dalej będziesz walczyć o materiał życia, czy w obawie o własne życie zdecydujesz się na kompromis?

Nie zdradzę, jakie rozwiązanie wybrał nasz główny bohater- Jonas Brand, napisze tylko, że to nie będzie jedyny dylemat, z którym przyjdzie mu się zmierzyć. 

Co najciekawsze w powieści to przedstawienie świata szwajcarskiej finansjery z bliska, wielki świat jeszcze większych pieniędzy okazuje się być, w tak "poprawnym" kraju jak Szwajcaria tak samo popsuty i zatruty, jak w każdym innym państwie na świecie. Kraj słynący z precyzji i dyskrecji po prostu lepiej/skuteczniej/brutalnej, choć w rękawiczkach stara się swoje błędy ukryć.
A pewne tajemnice są zbyt duże i zbyt niebezpieczne, żeby ujrzały światło dzienne. Tym samym średniej klasy dziennikarz w swoim zamiłowaniu do poszukiwania prawdy nie może stać się słabym ogniwem.

Sama powieść z gatunku thriller niestety w swoim wykonaniu jest już dużo gorsza, bo o ile owszem autorowi udało się mnie parokrotnie zaskoczyć, pojawiło się kilka dobrych pomysłów oraz ciekawych bohaterów, to niestety powieść nie trzymała w napięciu tak, jakby można byłoby się tego spodziewać po szumnych zapowiedziach. Momentami akcja toczyła się zbyt powoli, żeby nie powiedzieć trącała nudą. A szkoda, bo spodziewałam się po niej naprawdę dużo, a i sam pomysł był innowacyjny i autor wprowadzając trochę szybsze tempo miałby szansę stworzyć thriller unikalny. Tak w ostatecznym rozrachunku dla mnie wyszło dość przeciętnie. Niestety.

czwartek, 27 października 2016

Katarzyna Kołczewska - Idealne życie

Wzorowa rodzina. Doskonała praca. Wydarzenia, których nie można wytłumaczyć.

Elżbieta, dyrektorka firmy farmaceutycznej, zaskakuje wszystkich. Mąż, rodzina, współpracownicy – nikt nie może pojąć, dlaczego to zrobiła. Miała przecież wszystko – świetną pracę, piękny dom, kochającego męża, idealne dzieci. 

Ewa jest niezamożną, sfrustrowaną nauczycielką z Sandomierza. Długo nie może otrząsnąć się z szoku po czynie siostry. Ale przede wszystkim nie może zrozumieć, co pchnęło Elżbietę do tej niewytłumaczalnej decyzji. A może nie była to wcale jej decyzja? 

Wie, że musi pojechać do Warszawy. Musi dowiedzieć się, co, tak naprawdę, działo się w życiu Elżbiety. Czy prowadziła faktycznie idealne życie?
Wciągająca, zaskakująca opowieść o życiu kobiety, której nikt nie znał naprawdę.

Ich dwie siostry bliźniaczki, wydawałoby się znające się najlepiej i wiedzące o sobie wszystko. Jedna z nich to typowa kobieta sukcesu, modna kobieta, która osiągnęła w życiu wszystko - ma kierownicze stanowisko, pieniądze, męża, trzy domy, super auta i syna na studiach w Londynie...
Jej siostra Ewa to wydawałoby się kobieta, której życie nie do końca się udało, mieszka na prowincji, z trójką dzieci, nie robi kariery ani nie realizuje się zawodowo...pieniądze- zazwyczaj ich nie ma, no bo jak przy trójce dzieci, w tym jednym studiującym?

Pewnego dnia Elżbieta popełnia samobójstwo, wyskakuje przez okno biurowca, w którym pracuje, niemal wprost pod nogi swojego szefa...
Pogrążona w smutku siostra decyduje się za wszelką cenę sprawdzić, co tak naprawdę się wydarzyło i co popchnęło - dosłownie i w przenośni - Elżbietę do takiego czynu.
Wyrusza do Warszawy...
To, co tam odkrywa uwiadamia jej dwie rzeczy - że nie znała swojej siostry i że obie oddaliły się od siebie, a idealne życie siostry bliźniaczki takie idealne wcale nie było.

Autorka miała super pomysł na książkę, taki dość nieszablonowy i niespotykany w powieściach dla kobiet. Skłaniajacy czytelnika do de facto dwóch refleksji i odpowiedzi na pytanie - czy zawsze trawnik u sąsiada jest bardziej zielony i czy w pogoni za życiem nie zgubiłem po drodze tego, co najważniejsze - czasu dla własnej rodziny?

Bardzo aktualna, prawdziwa powieść z wieloma fajnymi bohaterami. Do tych najlepiej wykreowanych postaci moim zdaniem należą policjanci prowadzący śledztwo. Cała reszta niestety pozostawia trochę do życzenia, bo sprawia wrażenie chyba nie do końca dopracowanej, momentami nawet naciąganej, a szkoda, bo gdyby to naprawę dopracować byłoby znakomicie, tak jest po prostu dobrze.