niedziela, 23 kwietnia 2017

Nikola Kucharska - Mity greckie dla dzieci w obrazkach



Jak wyglądał początek świata? Kto mieszkał na Olimpie, a kto trafiał do Hadesu? Dlaczego Zeus ukarał Prometeusza? Skąd wzięły się pory roku? Dlaczego ludzie doznają nieszczęść i smutków? Kim byli Dedal i Ikar? Jakie prace musiał wykonać Herakles?

Jeśli chcesz, żeby twoje dziecko poznało odpowiedzi na te i inne pytania, a przy tym dobrze się bawiło, to "Mity greckie dla dzieci w obrazkach" są pozycją dla ciebie. Ta niezwykła książka nie tylko stanowi wprowadzenie w świat mitów greckich, lecz także ćwiczy spostrzegawczość i umiejętność opowiadania. Przede wszystkim jednak rozwija wyobraźnię i zachęca do wspólnego mądrego spędzania czasu. Na początku książki zamieszczone zostały streszczenia mitów, ułatwiające śledzenie wydarzeń na kolejnych stronach rozrysowanych bardzo szczegółowo i z dużym humorem przez 

Nikolę Kucharską. 






Dla ojca wychowanego na komiksach czytanie tej książki wraz z dzieckiem będzie niezapomnianą przygodą i zabawą.

Książka zawiera siedem niesamowitych dwustronicowych ilustracji opisujących podstawowe greckie mity, wraz z panteonem bóstw. Niesamowitych - bo utrzymanych w konwencji komiksowej. Komiksowe postacie, dymki nad nimi i mnóstwo detali. Są tylko dwie naruszone oldschoolowe zasady komiksów to brak ramek (oczywiście nowoczesne komiksy też zrywają z tym ograniczeniem) i trochę chaotyczne (moim zdaniem) ułożenie kolejności wydarzeń. Owszem, są numerki pokazujące "co po czym" ale byłem zbyt zaintrygowany oglądając postaci i ich szczegóły by na nie zważać.

Dużym ułatwienie będzie z pewnością wprowadzenie - przydatne dla tych rodziców, którzy pragną odświeżyć sobie przed komiksową lekturą swoją znajomość zagadnienia. Oraz żeby się nie skompromitować przed dzieckiem ;) Dla dzieci to fajne wprowadzenie do tego, co za chwile będą miały szansę obejrzeć, czyli najpierw układamy sobie historię, a potem konfrontujemy pomysł autorki ze swoimi wyobrażeniami.

Mity greckie poruszają często trudne problemy - jak na przykład zjedzenie przez Kronosa całego rodzeństwa Zeusa... ale autorka poradziła sobie z tym w sposób bardzo naturalny i niedrastyczny. Tak w sam raz przystępny dla młodszego czytelnika.


Muszę przyznać, że nigdy nie byłem fanem mitów greckich, ale coraz ciekawsze i skierowane do coraz młodszych odbiorców propozycje wydawnictwa Nasza Księgarnia, już jako rodzić zaczynam się do nich przekonywać. Należy się więc tylko cieszyć, że nasze dzieci mają szansę dużo wcześniej zapoznać się z pewnym kanonem, który znać po prostu wypada. A sposób poznawania jest tutaj dużo milszy niż ten obowiązkowy z naszych młodzieńczych czasów.

środa, 19 kwietnia 2017

Krzysztof Bochus - Czarny manuskrypt

Lata 30. XX wieku. Marienwerder (Kwidzyn). W mieście dochodzi do brutalnego zabójstwa księdza, Gerharda Platzecka. Przy zwłokach znajduje się karteczka ze słowami „Piekło jest domem nieczystych”. Sprawę zaczyna badać śledczy, Christian Abell. Wkrótce równie brutalnie zostaje zamordowany kolejny duchowny. Pojawiają się nowe ślady, mnożą się pytania. Krąg podejrzanych coraz bardziej się poszerza. Lokalna społeczność jest wstrząśnięta krwawymi zbrodniami. Rodzą się plotki, mnożą przypuszczenia.

Tropy wiodą także do zamku w Marienburgu (Malborku). Akcja schodzi – dosłownie i w przenośni – do podziemi, ukrytych korytarzy i krypt krzyżackich zamczysk, w których zatrzymał się czas.

Prowadzący dochodzenie radca kryminalny Christian Abell, zmierzyć się musi nie tylko z wyrachowanym mordercą, ale także z własną przeszłością, wiążącą go z rodzinnym miastem. Pełne napięcia śledztwo się komplikuje. Nic nie jest oczywiste, kolejne hipotezy to drogi donikąd. Nobliwe miasteczko okazuje się swoistym kretowiskiem pełnym zaskakujących, skrzętnie skrywanych tajemnic. Celem mordercy staje się sam Abell.

Ale stawka jest o wiele większa niż tylko życie policjanta. Rozwiązanie zagadki wymaga sięgnięcia daleko w przeszłość, która ciągle wpływa na los współczesnych…

Jestem fanką dobrych retro kryminałów i o dziwo jednocześnie nie wielbię ulubionego autora tego gatunku umiejscawiającego akcję swoich powieści na Dolnym Śląsku ;) Zawsze z dużym zainteresowaniem sięgam po innych, mniej popularnych autorów, odkrywając mroczne sekrety przeszłości w całkiem innych regionach przedwojennej Polski i nie tylko. Tym razem z czytelniczą wizyta zawitałam do Marienwerder - dzisiejszego Kwidzyna, gdzie w upalne lato dochodzi do szeregu dziwnych zabójstw, które łączy wspólny mianownik w postaci parafii, z której pochodzą. Dodatkowo pikanterii dodaje fakt, że zamordowani to duchowni, którzy zostają zabici w sytuacjach ujawniających ich największe grzechy i słabości, które raczej nie powinny być kojarzone ze stanem duchownym. Prowadzącym śledztwo zostaje radca kryminalny Abell, który również ukrywa różne sekrety ze swojej przeszłości... Przeszłość jednak powraca i odrywa jego uwagę od prowadzonego śledztwa.
Muszę przyznać, że retro kryminalna propozycja zrobiła na mnie spore wrażenie. Po pierwsze całą plejadą dopracowanych bohaterów, zarówno pierwszo- jak i drugoplanowych. Każdy z nich w jakiś sposób wyróżnia się na tle innych. Może samo śledztwo nie jest spektakularnie zachwycająca, bo jego tempo nie porywa i spektakularnie nie zaskakuje zwrotami, chociaż pojawiają się lepsze momenty to jednak super zbudowany retro klimat miasta, atmosfera gorących dni końcówki lata , pozornie leniwie toczących się dni przerywanych brutalnością morderstw i przerażających odkryć tworzy bardzo ciekawą całość, wyróżniająca się na tle oferowanych ostatnio powszechnie kryminałów skandynawskich.
Jestem bardzo ciekawa, czy autor planuje kolejne tomy przygód radcy kryminalnego? 

Artur Gulewicz - Zwariowane pojazdy



Jesteście znudzeni zwykłymi koparkami i wozami strażackimi? To wyjątkowa książka, w której sami decydujecie o tym, jak ma wyglądać każdy pojazd. Możecie dodać śmigło albo część rakiety do lokomotywy i sprawdzić, co z tego wyniknie. Podzielone na trzy części ilustracje pojazdów dają ogromne możliwości kombinacji i dobrej zabawy. Na pewno nie będziecie się nudzić!

To nasza pierwsza książka, jak mówi syn "puzzlowa i pocięta". Widzieliśmy już podobną u kolegi i bardzo nam się spodobała. Tym razem postanowiliśmy przetestować książkę bliższą nam tematycznie niż oglądane wcześniej potwory, a mianowicie pojazdy.

Autor tej książki proponuje w niej następujące pojazdy:

- samolot
- amfibię
- lokomotywę
- taksówkę
- koparkę
- rakietę 
- wóz strażacki
- ufo
czyli dla każdego chłopca coś miłego. 





Każdy z pojazdów jest czarno-biały na kolorowym tle, co zwłaszcza dla młodszych dzieci stanowić będzie super stymulację wzrokową. Starszym daje możliwość tworzenia całkiem nowych pojazdów, czasem zupełnie zwariowanych. Z drugiej strony pokazuje, że całość możemy ułożyć szukając wszystkich trzech elementów z tym samym kolorem tła. |Wtedy nagroda jest ciekawsze bowiem na na drugiej stronie mamy krótki opis tego, czym zajmuje się dany pojazd. Dla utrudnienia składanie całości nie jest wcale takie łatwe, bowiem w każdej zakładek dany kolor znajduje się w innym miejscu.









W zależności od zapotrzebowania można z niej korzystać w sposób standardowy i poprawny oraz zupełnie alternatywny - kreatywny inaczej. Super propozycja dla wszystkich chłopców. My polecamy.

poniedziałek, 27 marca 2017

Hanna Cygler - Tylko kochanka

Lubie powieści Hanny Cygler, bo każda z nich niesie ze sobą jakąś prawdziwą historię, często nieoczywista, ale ciekawą  i intrygującą. Tak było i tym razem.

Tylko kochanka, zawsze inna. Historia kobiety, która nigdy się nie poddaje.
Wszelkie przyjemności hiszpańskiej riwiery, a potem smętna rzeczywistość prowincjonalnego Gniewu. Beztroska i luksusy zapewniane przez kochanka, szwedzkiego milionera, a później ukrywanie się przed komornikiem. Życie Leny obfituje w nagłe zwroty, toczy się pomiędzy skrajnościami. Czy spotkanie z Jakubem, polskim prawnikiem, który zrobił karierę w Londynie, i jego trzpiotowatą córką po raz kolejny odmieni życie Leny i uratuje bohaterkę z sytuacji, zadawałoby się, bez wyjścia?

Książka Hanny Cygler jest opowieścią o silnej, choć wrażliwej kobiecie, która zawsze, wbrew wszystkim i wszystkiemu, starała się iść przed świat własną drogą. Ale też historią pokomplikowanych losów polskich emigrantów, którzy w Anglii, Hiszpanii czy Niemczech szukali lepszego życia i miejsca na świecie, które mogliby uznać za własne. I oczywiście opowieścią o miłości. Niejednej.



Tym razem autorka przedstawia nam postać Leny/dawniej Magdaleny, kobiety, która ma za sobą wydawałoby się barwne życie u boku bogatego kochanka, który spełniał każdą jej zachciankę przez ponad 15 lat. Poznajemy ją jednak w domu rodzinnym, przekształconym w pensjonat, którego jak się okazuje jedynym gościem jest Jaku - zagubiony życiowo prawnik z Londynu...Jak się tu znalazł, czy pobyt w tym uroczym, chociaż plajtującym hotelu spowoduje zmianę w jego życiu? Czy Lenie uda się uratować upadający biznes? I czy tych dwoje połączy coś więcej niż wspólna kawa.

Mogłoby się wydawać, że będzie to ckliwa opowieść miłosna jakich wiele...tymczasem okazuje się, że autorka ma do zaproponowania coś więcej niż ckliwa opowiastka o powiązaniu losów dwójki z bagażem doświadczeń, po przejściach i aktualnie znajdujących się nad krawędzią. To również historia dwóch dziwnych związków, które nie zawsze szczęśliwe zaprowadziły Lenę i Jakuba właśnie do tego miejsca. To historia o niezwyklej kobiecie, która nigdy się nie poddaje. To w końcu obyczajowa opowieść o dorastaniu w czasach przemian, otwarcia na różne możliwości i swoistych ucieczek na Zachód. To w końcu historia tajemniczych listów znalezionych przez główną bohaterkę w starej ramce ze zdjęciem. I tak okazuje się, że zwykła opowieść staje się wielowątkowa i wielu czytelnikom daje możliwość odkrycia czegoś innego. Całość niestety moim zdaniem psuje trochę zakończenie, dość przewidywalne, żeby nie powiedzieć banalne. Tym niemniej warto. Polecam.

wtorek, 21 marca 2017

Bernhard Aichner - Dom śmierci

Hotel, który od dwudziestu lat stoi pusty.
Zbiegła zabójczyni.
Koszmar, który nie ma końca.

Podczas ekshumacji na innsbruckim cmentarzu dochodzi do makabrycznego odkrycia: w jednej z trumien znajdują się dwie głowy i cztery nogi. Śledczy szybko ustalają, że w trumnie ukryto części ciała zaginionego dwa lata wcześniej aktora. Wniosek nasuwa się sam – doszło do zabójstwa, a sprawcą może być tylko jedna osoba: Brünhilde Blum, właścicielka zakładu pogrzebowego, który dwa lata wcześniej organizował feralny pochówek. Lecz Blum znika…









Mam bardzo mieszane odczucia co do tej książki. Z jednej strony nie czytałam pierwszej części serii, co mi momentami przeszkadzało, bo dopiero gdzieś w połowie główna bohaterka odkryła część tajemnic. Z drugiej jako osobna całość z dobrze skonstruowaną akcją i ciekawą narracją - jakby odwróconą, przewrotną, ciekawą - sanowi zamkniętą całość i pomimo nawiązań do przeszłości spójną. Dodatkowe brawa dla tłumacza - myślę, że dobre tłumaczenie zapewniło dobry odbiór przy tak specyficznej narracji. 

Wyobraź sobie, ze nagle widzisz swoje zdjęcie w gazecie, jest to o tyle dziwne, ze to zdjęcie z wystawy, na której pokazywane są spreparowane ludzkie zwłoki... tak zaczyna się ta historia... a wraz z rozwojem akcji, gdy nasza bohaterka postanawia rozwikłać zagadkę okazuje się, że ona sama skrywa mnóstwo mrocznych sekretów z przeszłości, które lepiej było pozostawić w ukryciu, tymczasem one wychodzą na światło dzienne...
Momentami makabryczny, przerażający, ciągle zastanawiasz się czy prawdziwy obraz zbrodni, śmierci oraz zbrodni przekazuje nam autor wraz z kolejnymi rozdziałami. Wydaje ci się, że to już maksimum przerażenia.. poczekaj do kolejnego rozdziału... 

Niestety obraz całości psuje zdecydowanie główna bohaterka, dla mnie irytująca, nieprzewidywalna i dziwnie się zachowująca - tak, ze jej decyzje są dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Stąd u mnie problem z jednoznaczną oceną, bo sam pomysł, nowatorskość narracji oraz poziom budowania napięcia jest super, to postawa głównej bohaterki powoduje, że ma się ochotę niejednokrotnie ochotę przerwać lekturę. A szkoda. 

piątek, 17 marca 2017

Krystyna Mirek - Szczęśliwy dom i Rodzinne sekrety

Dom Heleny i Jana, położony na przedmieściach Krakowa, otoczony jabłoniowym sadem jest bezpieczną przystanią, do której zawsze mogą wrócić ich cztery, dorosłe córki. Z ganku można zejść prosto do ogrodu, jabłonie szumią łagodnie, rodzą piękne dorodne jabłka i trwają. Każda z czterech córek, Maryla, Gabrysia, Julia i Aniela może w każdej chwili schronić się w jego przytulnym wnętrzu. 
Maryla to samotna czterdziestolatka, mama dwóch chłopców, którzy pilnie potrzebują męskiej ręki. 
Gabrysia stara się o dziecko, za wszelką cenę.
Julia to młoda właścicielka przychodni weterynaryjnej. Jej narzeczony jest idealny, a rodzina kibicuje ich szczęściu. Ale czy to faktycznie miłość życia Julii? 
Anielka, najmłodsza z córek, samotnie wychowuje córeczkę. Nikomu nie zdradziła, kto jest ojcem jej dziecka. Zamierza być szczęśliwą singielką i odrzuca wszelkie propozycje spotkań z mężczyznami.
Jan, dżentelmen starej daty, właściciel małej księgarni stworzył piękny dom. Dla ukochanej żony i córek. Ale po latach widzi, że coś się w tym pięknym planie nie zgadza. Dzieci, które wyrosły w tak niezwykłej atmosferze nie potrafią dobrze ułożyć sobie życia. Córki błądzą i wciąż podejmują złe decyzje. Dlaczego?
Czterdziesta rocznica ślubu zbliża się wielkimi krokami. Uroczystość, która miała być wielkim, radosnym wydarzeniem zmieni życie wszystkich członków rodziny. Czasem los prowadzi nas swoimi drogami, drwi z planów i celów, jakie sobie wyznaczamy. Bywa, że tajemnice z przeszłości nie dają o sobie zapomnieć i kładą się długim cieniem na życiu całej rodziny. Szczęściarzem jest ten, kto ma zawsze dokąd wracać. Do szczęśliwego domu, który pozwoli przeczekać każdą burzę i da swoim mieszkańcom siłę do kolejnego kroku. Bo z każdej sytuacji jest wyjście, trzeba je tylko odnaleźć.


Otoczony jabłoniowym sadem dom rodziny Zagórskich znajduje się w niebezpieczeństwie. Kłopoty finansowe zmuszą Jana seniora rodu i właściciela księgarni do podjęcia dramatycznych decyzji. To zapoczątkuje rodzinną rewolucję. Jego córki bowiem zainspirowane jego postawą postanowią również zawalczyć o to, na czym im najbardziej zależy. Aniela, samotna mama, ruszy na poszukiwanie ojca swojego dziecka. Maryla wreszcie zrozumie, dlaczego żaden jej związek nie trwa dłużej niż kilka tygodni. Spokój domu Zagórskich zachwieje się od nagłych wydarzeń, a wyjaśnione
tajemnice z przeszłości będą ranić. Czy kochająca się rodzina znów okaże się drużyną zdolną stawić czoła nowym wyzwaniom? Czy spełni się marzenie o spokojnie pitej herbacie na drewnianym ganku z widokiem na piękny sad?






Niby nie ocenia się książek po okładkach, ale te z serii Jabłoniowy sad są bardzo kuszące :) Do tego w licznych rekomendacjach umieszczanych na okładce jest odwołanie do Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz. Te dwa aspekty sprawiły, że poczułam się naprawdę zainteresowana zawartością.
A co w środku?
W środku  to przede wszystkim jedna duża historia rodzinna, z wieloma aspektami rodzinnego życia. Co najważniejsze nie jest to lukrowana historia opowiadająca bajkę ulokowaną we wspołczesności. Na całe szczęście córki Zagórskich - wszystkie cztery - to kobiety mimo, że inne od siebie do borykające się z życiowymi problemami, które spotykają każde z nas. Z drugiej strony autorka znalazła w tym wszystkim umiar, z jednej strony życie, z drugiej żadnego przerysowania i sztuczności, rozdmuchiwania problemów itp. Wszystko jest po prostu normalne. I tak anprawde ciężko stwierdzić, która z bohaterek - córek - wzbudza największą sympatię. Każda z nich bowiem ma swoje wady, zachowania irytujące oraz zalety. Barwny korowód postaci to nie tylko córki, ale również rodzice - Jak księgofil, właściciel księgarni, dla którego dodatni bilans jest zdecydowanie mniej ważny niż podana klientowi w odświętnej filiżance herbata, własnoręcznie skomponowana, jego żona - prawdziwa matka Polka, która swoich najbliższych zawsze kusi dobrym ciastem. Jest jeszcze jej siostra  - cenna obserwatorka życia i nieodzowne wsparcie dla młodych kobiet. Autorka ma w zanadrzu również całkiem sporo rodzinnych tajemnic i sekretów, które w całkiem nieoczekiwanym czasie wychodzą na światło dzienne. Ciepła, przyjemna historia pozwalająca oderwać się od codzienności. Może momentami - zwłaszcza w drugiej części ciut przegadana, ale niezmiennie poprawiająca nastrój normalnością i ciepłym przesłaniem.

wtorek, 14 marca 2017

Remigiusz Mróz - Behawiorysta

Zamachowiec zajmuje przedszkole, grożąc, że zabije wychowawców i dzieci. Policja jest bezsilna, a mężczyzna nie przedstawia żadnych żądań. Nikt nie wie, dlaczego wziął zakładników, ani co zamierza osiągnąć. Sytuację komplikuje fakt, że transmisja na żywo z przedszkola pojawia się w internecie.

Służby w akcie desperacji proszą o pomoc Gerarda Edlinga, byłego prokuratora, który został dyscyplinarnie wydalony ze służby. Edling jest specjalistą od kinezyki, działu nauki zajmującego się badaniem komunikacji niewerbalnej. Znany jest nie tylko z ekscentryzmu, ale także z tego, że potrafi rozwiązać każdą sprawę. A przynajmniej dotychczas tak było…

Rozpoczyna się gra między ścigającym a ściganym, w której tak naprawdę nie wiadomo, kto jest kim





To moje pierwsze spotkanie z osławionym Remigiuszem Mrozem. Jak to w przypadku super zachwytów i olśnień oczekiwania są spore, bo w końcu płodność twórcza i fenomen literacki zobowiązują.

Muszę przyznać, że ta lektura to taka dla mnie sinusoida od zachwytu do rozdrażnienia. Z jednej strony mamy dobrze skonstruowaną, przemyślan, dopracowaną akcję, która de facto trzyma w napięciu do samego końca. Z drugiej mnóstwo rzeczy, wątków i osób  jest w tej powieści drażniących. Począwszy od samego głównego bohatera, który zdeprecjonowany przez policję i prokuraturę poprzez nie do końca prawdziwą historię z przeszłości - zdecydowanie niewspółmierną jeżeli chodzi o zawodowe wykluczenie - ciągle gotowy jest za wszelką cenę pomagać swojej następczyni i wychowance. Bez względu na cenę, jaką za to poniesie, a ta okazuje się być wysoka. 
Mamy również w centrum wszystkiego psychopatę, który w sposób iście amerykański manipuluje Gerardem Edlingiem, wplątując byłego prokuratora w swoją grę. Z jednej strony genialny behawiorysta, z drugiej podatny na swoiste naciski i uwarunkowania zewnętrzne człowiek. Taki dysonans powoduje, że  ciężko go jednoznacznie ocenić i równie ciężko darzyć sympatią. Ot, po prostu bohater jakich wielu. Na tle misternie zaplanowanej przez psychopatę intrygi staje się jakiś blady i nie wystarczająco wyrazisty. 

Jestem ciekawa jak na tle innych osławionych książek serii autora wypada "Behawiorysta". Pozostaje mieć nadzieję, że gorzej.