czwartek, 25 maja 2017

Trendy rozczarowania czytelnicze

Czasem się zastanawiam, co decyduje o popularności pewnych książek pisanych przez autorów, którzy swoją popularność osiągnęli dzięki aktywności i działalności w internecie. Rzadko udaje się, moim zdaniem przenieść ten sukces na papier. Który w druku wypada blado, nijako i sprzedaje się mam wrażenie niesiony tylko popularnością, bo czytelnicy chcą mieć namacalną wersję tego, co zachwyciło ich w necie.
Dziś przedstawię wam dwie takie pozycje, obie wydane przez Wydawnictwo Otwarte.

Pierwsza z nich to Food Pharmacy - Mia Clase, Lina Nertby


Cześć! Jesteśmy Lina i Mia. Książka „Food Pharmacy” to efekt naszych długich obserwacji związku odżywiania ze stanem zdrowia. Jako fanatyczki żywieniowe postanowiłyśmy wgryźć się w ten temat i z nieocenioną pomocą profesora medycyny Stiga Bengmarka zaczęłyśmy prowadzić bloga o diecie przeciwzapalnej. Przetestowałyśmy na sobie różne sposoby odżywiania, a potem napisałyśmy tę książkę, aby podzielić się z Wami zdobytą wiedzą.
Czy słyszeliście, że za odporność organizmu w 80% odpowiada jelito grube? Czy wiecie, co jeść, aby uniknąć stanów zapalnych? Czy domyślacie się, co jest przyczyną większości dolegliwości? „Food Pharmacy” rozwieje wszystkie Wasze wątpliwości. Oto sycąca porcja wiedzy doprawiona dobrym humorem. Ta książka to recepta na doskonałe samopoczucie!

Uwaga! Skutki uboczne występujące po przeczytaniu naszej książki:

nowe spojrzenie na jedzenie (podniebienie Ci podziękuje),
mnóstwo energii (także w poniedziałkowe poranki),
zadowolone bakterie jelitowe (zaufaj nam, chcesz, żeby były szczęśliwe),
zdrowa flora jelitowa (czyli lepszy komfort życia),
umiarkowany poziom cukru we krwi (bez utraty uroku osobistego),
lepszy gust muzyczny*.
* Tego ostatniego nie potrafimy do końca wyjaśnić, ale pozostałe rezultaty zawdzięczamy kuchni przeciwzapalnej

Liczyłam na coś odkrywczego, naprawdę, chociaż wcześniej nie znałam bloga autorek. Miałam nadzieję na zachwyt, oczarowanie i novum, coś co da mi pozytywny bodziec do zmiany. Tymczasem dostałam pogawędkę dwóch blogerek w stylu duetu Triny i Susanah, bardzo powierzchowną, płaską, pełną męczących anegdot jak dla mnie o niczym. Owszem autorki powołują się na konsultacje z profesorem medycyny, ale nie proponują absolutnie nic, czego bym nie znała nie będąc specem w tej dziedzinie. Przekazowo również męcząco, zupełnie nie przypadła mi do gustu taka forma. Obie panie bardzo chcą być takie nowoczesne i trendy - najlepsze zdecydowanie z tego są trendy zdjęcia - odwołując się do Lucka Skywalkera, wprowadzając dużo "życiowych" dialogów "od kuchni" powodują, że robi się misz masz, który nie dość, że męczy to jeszcze trąci grafomanią. Jeżeli chodzi o przepisy - ponownie nic odkrywczego ani nowego, nic, czego  chciałoby się spróbować.


Drugie trendy rozczarowanie, z którym ostatnio się spotkałam to Skin coach. Twoja droga do pięknej i zdrowej skóry - Bożena Społowicz


Czy wiesz, że aby mieć piękną i zdrową skórę, powinnaś jeść ciepłe śniadania? „Jak to? Przecież o skórę dbają kosmetyki”, pomyślisz. A jednak! Skin coaching radykalnie zmieni Twoje myślenie o własnej skórze. Napisałam tę książkę, bo zauważyłam, że zbyt wiele kobiet pogodziło się z faktem, że ich cera jest i pozostanie niedoskonała. Nie musi tak być! Pomogę Ci zadbać nie tylko o Twoją skórę, ale także o zdrowie i samopoczucie. Nauczę Cię, jak odpowiednio pielęgnować cerę i nie wydać fortuny. Powiem, co jeść, by spowolnić starzenie skóry. Doradzę, jak zredukować zawartość kosmetyczki nawet o 90%, i sprawię, że bez makijażu będziesz wyglądać pięknie. Gotowa na rewolucję w rytmie slow? Bez obaw! Ty i Twoja skóra będziecie zachwycone. Bożena Społowicz skin coach Bożena Społowicz to pierwsza – i do tej pory jedyna – skin coach w Polsce. Niemal dwudziestoletnie doświadczenie w pielęgnacji cery łączy ze specjalistyczną wiedzą z zakresu kosmetologii, chemii i technologii kosmetyków, a także dietetyki i przyjmowania suplementów. Prowadzi liczne warsztaty, między innymi z komponowania spersonalizowanych kosmetyków. Właścicielka SPA prowadzonego w duchu slow beauty.

Tym razem już wiedziałam, kim jest autorka, tutaj również mając nadzieję na praktyczne wskazówki zaczęłam lekturę. Jako, że ciążowo moja cera okazała się być dość kapryśna liczyłam na mały cud, wskazówkę jak sobie z nią poradzić. Po lekturze jedyne czego chcę spróbować to wypróbować mydło aleppo i zamienić waciki zwykłe na niejałowe gazy. Od tak, raczej w ramach testu niż z przekonania po owocnej lekturze. Po niej autorka jawi mi się owszem jako sympatyczna kobieta doradzająca innym kobieto, ale po pierwsze bogatym, po drugie raczej doszukujących się w pielęgnacji cery pewnej filozofii niż praktycznych porad. Kosmetyki proponowane przez autorkę wymagają całkiem sporych nakładów finansowych, o ile teoria o dobrej inwestycji mnie przekonuje to już suma tej inwestycji raczej przeraża. Owszem wstęp o analizie i kondycji skóry jest praktyczny i sensowny, o tyle konkretne rady do każdego typu cery to raczej kopiuj - wklej, z małym dodatkiem dostosowanym stricte do tego typu. Jedyny plus to rozdział o kuchni kosmetycznej - dla tych kobiet, które lubią przygotować sobie coś pielęgnacyjnego do cery. Najgorsze jak dla mnie to zdjęcia - przestylizowane kobiety ideał - nieskazitelnej, umalowanej perfekcyjnie... jeżeli to ma czytelniczkę zachęcić do zadbania o siebie to moim zdaniem nie tędy droga, bowiem przeciętną czytelniczkę takie wyszukane ustawiania i stylizacje raczej sfrustrują niemożliwością osiągnięcia niż staną się bodźcem do celu. 



poniedziałek, 22 maja 2017

Beata Ostrowicka - Poczytam ci, mamo. Elementarz przyrodniczy

"Poczytam ci, mamo. Elementarz przyrodniczy" to wspaniała pomoc dla dzieci rozpoczynających naukę przyrody. Pozycja nie tylko wprowadza w świat zagadnień przyrodniczych, lecz także wspiera naukę czytania. 

Zalety książki:
duża, czytelna czcionka,
ponad 20 zabawnych opowiadań o tematyce bliskiej współczesnym dzieciom,
zakres merytoryczny materiału zgodny z podstawą programową I etapu edukacji, klasy 1–3,
wiedza przyrodnicza wprowadzana na pełnych humoru ilustracjach lub w komiksowych dymkach,
ponad 20 zagadnień, takich jak między innymi: zależność przyrody od pór roku, ochrona środowiska, znaczenie wody i powietrza dla życia, krajobrazy Polski, zagrożenia ze strony zwierząt, roślin czy zjawisk przyrodniczych, zasady racjonalnego odżywiania się, przystosowywanie się zwierząt do poszczególnych pór roku, warunki rozwoju roślin, zjawiska atmosferyczne, doświadczenia przyrodnicze,
doskonałe uzupełnienie szkolnego podręcznika i zeszytu ćwiczeń.

"Poczytam ci, mamo. Elementarz przyrodniczy" opowiada o Antku, Lence, Adzie, Julku, Krzysiu, o ich rodzinach, kolegach, o tym, co lubią, oraz wielu innych sprawach ciekawych dla wszystkich dzieci.

ilustrator: Katarzyna Kołodziej





Jestem oczarowana tą książką! To kolejna z tych propozycji, że żałuje, że już nie jestem dzieckiem. 

W kolejnym tomie z serii "Poczytam ci, mamo" autorka postanawia bowiem przybliżyć uczniom pierwszych klas szkoły podstawowej zagadnienia związane z szeroko rozumianą przygodą. Mamy tu między innymi informacje dotyczące tęczy, kierunków świata, sadzenia roślin, pór roku, piramidy żywieniowej i całe mnóstwo innych, jakże ważnych dla młodszych tematów. Naszym ulubionym oczywiście okazał się być przekroj jamnika - zdjęcie powyżej. No i zdecydowanie jest to rozdział, do którego wracamy najchętniej ;) Przynajmniej niektórzy z nas...

Wszystkie zagadnienia przestawione są w prostej i zrozumiałej formie, tak aby każdy z wiekowej grupy docelowej mógł je zrozumieć, Razem z bohaterami poznajemy wszystkie zagadnienia niejako mimochodem przy okazji przygód, które przydarzają się postaciom. 

Do tego każdemu z tematów towarzyszy odpowiednia ilustracja - z jednej strony są to rysunki typowe dla książek dla dzieci dotyczące tego, co się wydarzyło, z drugiej mamy również rysunki ilustrujące dane zagadnienie czy zadania - jak np. hodowla roślinki z nasionka. To, co ciekawe (i trochę trendy) dużo miejsca autorka poświęca również dbaniu o przyrodę, okazuje się, że poznanie to jedno a właściwe dbanie o to, co wokół nas jest jeszcze ważniejsze.  Dobrze z takim przesłaniem rozpoczynać jak najwcześniej :)















Emily Hawkins, Rachel Williams - Atlas przygód zwierząt

ZAPRASZAMY DO NIEZWYKŁEGO ŚWIATA DZIKICH ZWIERZĄT! OTO BOGATO ILUSTROWANE KOMPENDIUM WIEDZY O PRZYRODZIE, DZIĘKI KTÓREMU POZNASZ NAJODWAŻNIEJSZE ZWIERZĘTA ŚWIATA.

Prześledź MAPY SIEDMIU KONTYNENTÓW i odkryj, co robią zwierzęta, aby przetrwać kolejne pory roku. Zdecyduj, czy chcesz popłynąć z NARWALAMI w niebezpieczną podróż przez lodowce w poszukiwaniu pożywienia, wychowywać dzieci z ORANGUTANAMI na Borneo czy uprawiać wspinaczkę górską z PANDAMI w Chinach. W którąkolwiek podróż wyruszysz, czeka cię niezapomniana przygoda w jednej z czterech stron świata.
Zobacz ponad 30 scen z życia zwierząt. Dla młodych poszukiwaczy przygód każda strona jest okazją, by odkryć setki szczegółów i przyswoić sobie mnóstwo wiadomości.

ilustracje: Lucy Letherland



Rozpoczynając sezon odwiedzin wszystkich przybytków na zewnątrz, gdzie można oglądać zwierzęta pojawiła się u nas również ogromna potrzeba tłumaczenia co, kto, jak i dlaczego. Z pomocą rodzicom w tym zakresie przyszła książka "Atlas przygód zwierząt", która idealnie wpasowuje się w nurt tematyczny, który cieszy się u nas ostanio dużą popularnością. I co ważne dla rodzica, ma tyle strony, że nie jesteśmy skazani na lekturę ciągle tych samych... ;)

Bardzo przypadł nam również do gustu układ książki, która to najpierw podzielona jest ba rozdziały dotyczące poszczególnych kontynentów, gdzie zaprezentowana są na mapie kraje wraz z ich najważniejszymi mieszkańcami. Następnie następuje podział na podrozdziały, które dotyczą już konkretnego zwierzęcia. Zwierzę to jest przedstawione na ilustracji - z zbliżeniu oraz w swoim naturalnym środowisku, w którym żyje. Oprócz głównego bohatera autorki przedstawiają na danej stronie również inne zwierzęta, która albo występują w tym samym środowisku albo pomiędzy naszym bohaterem a tym zwierzęciem dochodzi do interakcji. W każdym rozdziale mamy krótki wstęp z najważniejszymi informacjami o danym zwierzęciu oraz mnóstwo ciekawostek w jedno-dwuzdaniowych komentarzach. 

Powiem szczerze, ze dawno nie spotkałam tak uniwersalnej propozycji dla dzieci zainteresowanych życiem zwierząt. Z jednej strony można ją czytać już z maluchami, bo ma dużo obrazków, z drugiej usatysfakcjonuje również starszaka, który może sam z niej korzystać, a ilość informacji zawarta w każdym z rozdziałów usatysfakcjonuje dociekliwego czterolatka oraz sześcioletniego odkrywcę. Co więcej lektura stanowi również ciekawą propozycję również i dla rodzica. Polecamy - zwłaszcza w kontekście zbliżającego się dnia dziecka.

czwartek, 18 maja 2017

Marcin Brykczyński - Jak się nie bać gramatyki? Gramatycznych zasad kilka – by je poznać, starczy chwilka

 
Jak gramatycznych zasad się nie bać?
Chyba po prostu poznać je trzeba.
Tę rzecz ułatwi prosta zasada,
by zasad uczyć się na przykładach,
a tu niejeden z pewnością sprawi,
że was ta książka szczerze rozbawi…

Marcin Brykczyński przedstawia podstawowe zasady gramatyczne z humorem, sprawiając, że nauka z jego książką to prawdziwa przyjemność. Forma rymowanego wiersza ułatwia zapamiętywanie, zatem… do dzieła! Szóstka z polskiego gwarantowana!

Zakres materiału: klasy I–IV szkoły podstawowej.
ilustrator: Ola Krzanowska




Jak sobie pomyślę, jakie możliwości mają teraz nasze dzieci, to mi się żal robi, że my tego szczęścia nie mieliśmy. Jednym z najnowszych odkryć-zaskoczeń jest książka - pomoc dla uczniów szkoły podstawowej, która ma im pomóc w opanowaniu zasad gramatyki. Co najważniejsze ma to być zrobione w sposób łatwy przystępny, nietuzinkowy i już nie jak za naszych czasów podręcznikowy. Wszystkie zagadnienia przestawione są od tych najłatwiejszych   - jak podział na samogłoski i spółgłoski, poprzez odmiany, rodzaje, czasy, liczby, stopniowanie aż do rodzin wyrazów. Wydawałoby się, że taka niepozorna książka raczej nie może zaoferować wiele tymczasem autor i świetne ilustracje Oli Krzanowskiej moim zdaniem są nieoceniona pomocą, dla tych, którzy znajdują się na początkowym etapie swojej gramatycznej przygody, która, jak wiemy, w języku polskim nie jest łatwa. Tutaj autor próbuje w sposób przystępny, kolorowy i łatwy przekazać to, co najważniejsze, tak, żeby nauka gramatyki nie sprowadzała się tylko do wkuwania formułek i reguł. Oprócz sympatycznej rodziny - bohaterów książki - na wielu stronach prezentowane zagadnienie ma swoją graficzną ilustrację, będącą dopełnieniem całości i nieodzowną pomocą dla wzrokowców. Polecam rodzicom i dzieciom, żeby stres przy wprowadzaniu w zawiłe meandry gramatycznych zagadnień odbywał się w dużo bardziej przystępny i mniej frustrujący sposób.


Delphine Chedru - Rycerz lwie serce - Książka-gra, której bohaterem jesteś ty!

Dziś przedstawię wam książkę, dla prawdziwych chłopaków - bohaterów, którzy nie boją się wyzwań i gotowi są podejmować ryzyko. Książka, która ostatnio u nas króluje to książka novum - książka-gra, której bohaterem jest czytelnik. Jak to spytacie?Otóż wraz z rycerzem Lwie Serce wyruszamy na wyprawę, jedno jest pewne - pierwsza strona. To, co wydarzy się dalej zależy (prawie, mamy bowiem odnośniki do konkretnych kolejnych stron,a tym samym zadań) od czytającego. Autorka za każdym razem daje mu możliwość wyboru - np. z labiryntu można wydostać się dwoma - różnymi drogami. Każda strona to wybór i często dodatkowe zadanie np. wyszukaj ukryte cyfry, klucze itp. Dla tych, którzy mają z nimi małe problemy autorka przygotowała podpowiedzi na końcu książki. Do tego twarda-wygodna oprawa i czego chcieć więcej? U mnie panowie - ze wskazaniem na młodszego całkowicie przepadli. Mamie nie do końca przypadła do gustu graficzna oprawa, ale w końcu to książka dla prawdziwych bohaterów, a nie mam ;)





Tajemnicza książka-łamigłówka dla młodszych dzieci, którą pokochał już cały świat! To jest książka. Ale też gra, w której tylko od ciebie zależy, czy nieustraszony rycerz Lwie Serce odzyska utraconą odwagę. Rozwiązuj zagadki, odpowiadaj na pytania, decyduj, jaką drogą podąży twój bohater. Ma pójść czerwonymi schodami? Czy zaufać syrenie? Każdy wybór może cię przybliżyć do upragnionego celu albo od niego oddalić. Czy odważysz się zajrzeć do środka?




środa, 17 maja 2017

Joanna Opiat-Bojarska - Niebezpieczna gra

Mężczyzna w ciężkim stanie trafia do łódzkiego szpitala. Nie pamięta, jak się nazywa ani co się stało. Powtarza tylko imię Aleksandry Wilk.

Poznańska psycholog na prośbę znajomego lekarza przyjeżdża pomóc pacjentowi. Jednak nie tylko ona usiłuje dociec, kim jest tajemniczy NN i dlaczego wzywa Aleksandrę…



Legendarna aktorka przed laty została brutalnie zabita we własnym domu. Mordercy nie odnaleziono, śledztwo dawno zamknięto, a akta kurzą się w policyjnym archiwum. Ten, kto ją zabił, dziś wciąż jest na wolności.

Czy uda się powiązać te sprawy, odkryć prawdę, uniknąć niebezpieczeństwa?

Kiedy od rozwiązania sprawy dzielą sekundy, nie ma czasu na logiczne myślenie, a górę bierze instynkt… 




Bardzo lubię, kiedy akcja powieści toczy się w mieście, które dobrze znam. Pozwala mi to "ulokować" ją przestrzennie, co daje de facto dużo lepszy odbiór niż w przypadku miejsc mi nieznajomych. Jako, że moje pierwsze spotkanie z autorką było nie do końca udane byłam ciekawa, czy uda się jej mnie zaskoczyć pozytywnie tą zachwalaną powieścią.
Muszę przyznać, że może nie jest to miłość od drugiego przeczytania, ale nasze drugie spotkanie wypada dużo lepiej niż pierwsze, chociaż do zachwytu jednak mi daleko.
To, co po pierwsze zwraca uwagę to pewno - może odległe, a jednak skojarzenie z "Lampionami" Bondy, tam profilerka, tutaj pani psycholog, to samo miasto i zbrodnia. Całe szczęście autorka miała całkiem inny pomysł na jej poprowadzenie, więc udało się bez kopiowania.

To, co zwraca uwagę to dość szybkie tempo akcji, dużo jej zwrotów i dobrych zaskoczeń, a co za tym idzie wciągająca lektura. Mamy o to bowiem panią psycholog, która na życiowym zakręcie, poproszona przez dawnego kolegę ze studiów rzuca wszystko i udaje się do Łodzi, gdzie poszkodowany w wypadku mężczyzna ją rozpoznaje. Jest to o tyle ciekawe, że on nic nie pamięta, a nasza pani psycholog ma za sobą niesławny epizod z młodości związany z tym miastem. Czy to jej znajomy z przeszłości? Dawna miłość, która gdzieś tam tliła się przez lata? Mężczyznę ktoś próbował prawdopodobnie zabić, czy więc Aleksandrze również grozi niebezpieczeństwo?

Samą akcję przerywa drugi wątek, gdzie to zdeterminowana policjantka próbuje rozwikłać tajemnicę śmierci sławnej aktorki, sprawę nierozwiązaną od lat. Czy te dwie niewiadome coś łączy? I jak się ma do tego świata sztuki, a konkretnie aukcje, na których kupując upragnioną rzecz można spełnić swoje marzenia...

Jak widać autorka bardzo się napracowała, żeby zainteresować czytelnika i to niewątpliwie jej się udało, bo pomysł okazał się dobrze przygotowany i przeprowadzony. Ja jednak wiedzę zasadniczą wadę, a nawet dwie. Pierwsza z nich to nieracjonalne zachowanie Aleksandry i jej przyjaciółki, które w niektórych epizodach wykazują się wyjątkową głupotą, co na tle misternej intrygi i zagadki po prostu razi. Druga to pewien przesyt, który zaczęłam odczuwać gdzieś pod koniec lektury, z jednej strony miałam ochotę odłożyć książkę na bok, bo natłok szczegółów, czy pytań był tak duży, że już czułam, że chwilowo mam dość, mimo z drugiej strony dużego zainteresowania, kto był winny. Muszę przyznać, że z niejakim trudem dobrnęłam do końca. 

czwartek, 11 maja 2017

Ina Rybarczyk - Łowcy smaków

Otwórz okno na kulinarny świat, pełen nowych smaków i zapachów. Świat kuchni roślinnej, bez glutenu i rafinowanego cukru. Kuchni, która zmieni jakość twojego życia i pozwoli cieszyć się pysznym jedzeniem i jednocześnie pełnią zdrowia. 

Wyczarowuje się tu burgery i kotleciki z fasoli, makarony z cukinii, a także parmezan, który tak naprawdę nie jest serem! Naleśniki są zielone, a risotto nie zawiera ani grama masła. Na deser przyrządzamy ciasta z chia, serniki z kaszy jaglanej, banoffee z karmelem z daktyli oraz mocno czekoladowe brownie, zrobione z… batatów. W kuchni roślinnej nie ma ograniczeń! Jest za to smak pysznej zdrowej wolności. Pokaże ci go Ina Rybarczyk, autorka znanego bloga roślinnego True Taste Hunters. To co? Dasz się namówić na podróż? Niezwykle inspirującą podróż w poszukiwaniu prawdziwego smaku!


Ostatnio kuchnia wegetariańska święci triumfy, nie tylko wśród tych, którzy wege wybrali swoją drogą kulinarno - życiowa, ale również wśród tych, którzy na fali popularności trochę innych propozycji chcą spróbować nowych smaków i połączeń. 

Jedną z najnowszych propozycji jest książka "Łowcy smaków". Myślę, że stanowi ona fajne kompendium dla tych, którzy swoją przygodę z wege życiem dopiero zaczynają, bo autorka nie wspina się od razu na wyżyny kulinarnych przepisów, ale proponuje coś podstawowego jak chociażby znaną jaglankę, ale w wege wersji. Z drugiej strony nie poprzestaje na swoistym basicu, bo przepisy znane i popularne podkręca nowymi dodatkami, czy niekonwencjonalnymi połączeniami. 

We wstępie wprowadza nas również w pewnie niuanse kuchni wegetariańskiej opowiadając swoją historię oraz przedstawiając korzyści jakie przyniosła jej zmiana diety. Dale również praktyczne wskazówki o czym pamiętać zmieniąc dietę oraz jak przeliczniki wege produktów mają się do stosowanych w przepisach standardowych łyżeczek, szklanej itp. Praktyczne!

 Co mi się najbardziej spodobało to dużo przepisów dla łasuchów - słodkie i zdrowe konkrety (w tym lody!!), zarówno w postaci wyszukanych/trudniejszych ciast jak i pomysłów na drobne przyjemności. To, co zwraca uwagę to również całe mnóstwo propozycji na pozostałe posiłki - niebanalne, serwowane od rana i takie, które nie zionął nudą odstraszając tych, którzy fanami kuchni wege nie są pod żadną postacią. Ogromne brawa za przepis na wege parmezan oraz dodatki do standardowych dan w nowej odsłonie - czyli śmietana i jogurt :)
Przy takim ogromie tak różnorodnych przepisów każdy znajdzie coś dla siebie. Polecam.

środa, 10 maja 2017

Karolina i Maciej Szaciłło - Jem (to co) kocham i chudnę

W książce "Jem to, co kocham i chudnę" Karolina i Maciej Szaciłło dzielą się nie tylko przepisami na zdrowe i pyszne dania, ale też wiedzą psychodietetyczną, która pozwoli ci pozbyć się zbędnych kilogramów na zawsze. Z miłości do siebie.

Karolina przez lata zmagała się ze zbędnymi kilogramami. Diety cud, intensywne treningi. Waga spadała, ale później wracała z nawiązką. Przez 10 lat Karolina zamiast schudnąć przytyła ponad 25 kilogramów. Po poznaniu Macieja, eksperta od zdrowego odżywiania, Karolina zaczęła pracować nie tylko nad zawartością talerza, ale również głowy. Poddała szczegółowej analizie swoje nawyki i zrozumiała, że je nie wówczas, kiedy pojawia się głód, lecz gdy pojawiają się emocje. Od tego momentu zaczęła pracę nad zmianą myślenia i stylu życia, szukając jednocześnie sposobu odżywiania, który sprawi, że będzie czuła się komfortowo. Udało się jej. Jest szczupła i szczęśliwa. Teraz czas na ciebie!

Nie jestem fanką poradników oferujących diety cud wymagające najczęściej rygorystycznych wyrzeczeń, oferujące smukłą sylwetkę w zamian za jedzenie mało urozmaiconych i wartościowych potraw, które często nie wzbudzają kulinarnego zachwytu, bo patrząc na składniki już wiadomo, że smacznie raczej nie będzie. Lubię racjonalne podejście do odchudzania, czy raczej należałoby powiedzieć odżywiania. Duet Szaciłło nie był mi do tej pory znany, byłam bardzo ciekawa, co mogą zaoferować. 
Na wstępie autorka przywołuje swoją historię zaczynającą się 20 kilka kilogramów więcej, Jest to o tyle ciekawe, bo uwiarygadania historię, ze można, bo patrząc na jej zdjęcia widać efekty. Jest to w jakiś sposób motywujące, do tego autorka ciekawie, a nie w sposób pseudopsychologiczny motywuje do działania, czy raczej akceptacji siebie i zmianie nastawiania, co tym ważniejsze jest od samych zmagań z dodatkowymi kilogramami. To, co mnie zaskoczyło to dużo fajnych - czasem oczywistych, a jednak nie zawsze do końca - rad m.in. o pożegnaniu z "motywującymi ubraniami"- która z kobiet nie ma ich w swojej szafie? Autorzy przy pisaniu książki konsultowali swoje pomysły również ze specjalistami m.in. diagnostykiem i doradcą dietetycznym, czyli gwarancja rozsądku w przepisach jest pewna i sprawdzona.
We wstępie autorzy proponują również praktyczne rady co do zawartości spiżarni i jej przygotowania pod względem wielkiej bitwy. Wraz z kolejnymi rozdziałami - podzielonymi na bloki związane z porami roku wiosna-lato i jesień-zima, okazuj się, że do tego może być jeszcze smakowicie. Co dla mnie najważniejsze to odwołanie do dostępnych składników, nawet czasem oczywistych, to dodatkowo poprzedzonych komentarzem autorów o ich walorach i właściwościach, często mało uświadamianych. 

Autorzy oprócz podziału na bloki - pory roku- zaproponowali podział oczywisty, bo na poszczególne posiłki:
- śniadania - jem to, co lubię
- obiady - jem przy stole, a nie pod nim
- przekąski - pożegnałam ten głos
- kolacje - akceptuję siebie

Oprócz ciekawych przepisów dla całej rodziny, bo nie są one aż tak udziwnione, żeby nie móc tych propozycji zaoferować również mężowi czy dzieciom, książka również stanowi przyjemność lektury dla oka, dołączone są super zdjęcia, układ na stronie jest bardzo przystępny, po prostu cieszy oko. Oby na rynku książek okołokulinarnych pojawiało się więcej takich propozycji.

piątek, 5 maja 2017

Jørn Lier Horst - Kluczowy świadek

Książkowy debiut uznanego pisarza kryminałów Jørna Liera Horsta, Kluczowy świadek jest realistyczną opowieścią zbudowaną na autentycznej historii.

Preben Pramm leży martwy od tygodnia. Jest nagi, związany, a na jego ciele widać ślady wyszukanych tortur. Dom jest wywrócony do góry nogami, ale nie wygląda na to, żeby zabójcy znaleźli to, czego szukali.

Pramm nie miał krewnych, przyjaciół i najwidoczniej żadnego kontaktu z ludźmi z zewnątrz. Jaka była tajemnica Pramma? Czemu musiał umrzeć w tak brutalny sposób?







Wydawnictwo Smak słowa przewrotnie, w odwróconej kolejności przedstawia nam losy komisarza Williama Wistinga. Tym razem zaczynamy od początku, kiedy najbliżsi komisarza jeszcze żyją, a on lawirując pomiędzy rodziną, jej oczekiwaniami, a zajmującą go coraz bardziej pracą w policji próbuje, niezbyt udanie, zachować work life balance. Okazuje się bowiem, ze prowadzone śledztwo, w który początkowo więcej jest niewiadomych niż wiadomych zaczyna pochłaniając go coraz bardziej, tak, że ciężko mu wracać wieczorami do domu, spędzając coraz więcej czasu na komendzie. Ciekawe jest to, że w końcu mamy szansę poznać żonę komisarza, o której tragicznych losach można było się dowiedzieć z tomów późniejszych, wydanych jednak wcześniej.

Jeżeli chodzi o samo śledztwo, to zagadka jest niezwykle ciekawa, bowiem samotny rencista tak brutalnie zamordowany, znaleziony dopiero po kilku dniach we własnym domu wydaje się być mało kuszącą ofiarą dość nietypowego napadu. Okazuje się jednak, ze prawdziwe życie Pramma to nie to znane sąsiadom i dalszym znajomym, ale skrywane brudne tajemnice, które doprowadziły go do tak tragicznego finału. 
Oprócz zamordowanego autor wprowadza również całe mnóstwo ciekawych postaci i wątków, co z jednej strony jest ciekawe, ale z drugiej duże nagromadzenie niezbyt przyjaźnie brzmiących nazwisk, których czytelnik nie jest w stanie zapamiętać, powoduje momentami trudności w lekturze. 

Jeżeli chodzi o akcję to muszę przyznać, że widać, iż to debiut, bo mimo dużego potencjału akcja toczy się o dziwo dość wolno, a jej tempo jest umiarkowane. Znając późniejsze powieści Horsta widać różnicę. No i nie ma Line, której postać niewątpliwie podkręcała tempo i umilała tym samym lekturę.  Ewidentnie nie jest to najlepsza powieść autora, ale czyta się ją całkiem przyjemnie poznając początki kariery komisarza oraz przeszłość jego rodziny.

czwartek, 27 kwietnia 2017

Agnieszka Janiszewska - Aleja starych topoli t. I i II


Kiedy osiemnastoletnia Ewa zostaje wydana za starszego o dwadzieścia lat owdowiałego małżonka swojej starszej siostry, nikt nie ma wątpliwości, że ten zaaprobowany przez jej okrutnego ojca związek nie przyniesie dziewczynie nic dobrego. Szwagier, ojciec trójki dzieci, niecieszący się wśród towarzystwa dobrą opinią, nie budzi w niej jednak odrazy, lecz jako przyszły mąż niesie nadzieję na wyczekiwaną przez lata poprawę losu dziecka niechcianego i odtrącanego przez własnych rodziców tylko dlatego, że nie urodziło się chłopcem. Zahukana i poniewierana ostatnia córka mecenasa Więckowskiego zostaje panią we dworze i jest uwielbiana przez męża, który – podobnie jak ona – pragnie pogrzebać przeszłość na cmentarzu i odciąć się od nielubianego teścia. Dwór wznoszący się od lat na końcu alei starych topoli kryje jednak stare tajemnice, które nie pozwalają zapomnieć o tym, co było.

W drugim tomie jodłowskiej sagi na scenę wkracza młode pokolenie rodzin Celiowskich i Więckowskich. Najstarsza córka Andrzeja w dalszym ciągu prowadzi pamiętnik, a los rozpisuje swoją opowieść na wiele wzajemnie się uzupełniających wątków. Historia Klary i Gilberta, Huberta i Ewy, a także Maryli, Adeli, Andrzeja i Joanny udowadnia, jak bardzo złożony może okazać się dramat, gdy na scenie życia występują tak skomplikowani aktorzy oraz snujące się pomiędzy nimi tajemnice. Kim jest człowiek skrywający się pod enigmatycznie brzmiącym nazwiskiem Chambroux? Jak wiele jest gotów poświęcić ojciec rodziny w imię fałszywie pojmowanej dumy? Z jakiego powodu zmarła przed laty Maryla? Czy skrywane przez wiele lat urazy kiedykolwiek pozwolą na wybaczenie i powrót uczuć?


Agnieszka Janiszewska to autorka zupełnie mi nieznana. Byłam bardzo ciekawa, co może zaproponować w powieści rozgrywającej się w ulubionym dla mnie czasie - tle powieści obyczajowych, a już sag w szczególności.


Tym razem wydawać by się mogło, ze do czynienia będziemy mieć z czymś na kształt romansu, bo ona dużo młodsza, dotąd nieszczęśliwa wychodzi za mąż za męża swojej zmarłej siostry i odtąd żyli już długo i szczęśliwe dla obojga, jak dotąd nie było im dane. Brzmiało jak zapowiedź jakiegoś utartego schematu ze szczęśliwym zakończeniem. Tymczasem okazało się, że autorka ma do zaproponowania dużo więcej, bo oprócz przewidywalnego szczęścia rzuciła małżonkom pod nogi dużo najprzeróżniejszych problemów, dokładając do tego skrywane przez obojga tajemnice z przeszłości, których część zostanie ujawniona dopiero pod koniec drugiego tomu. Do tego propozycja samego drugiego tomu, gdzie skupiono się bardziej na młodszym pokoleniu, a duża cześć akcji powieści rozwija się nie w Polsce, a w Paryżu jest super pomysłem, znacznie podnoszącym walory lektury. sama akcja przez całe dwa tomy jest frapująca i ciekawa tak, że trudno się oderwać. 

To, co mnie bardzo ujęło podczas lektury to skupienie się przez autorkę na tematach społecznych, będących, w czasach, kiedy toczy się akcja niejednokrotnie tematem tabu. Niechciane ciąże, romanse, małżeństwa cywilne, zdrady i leczenie wstydliwych przypadłości to tematy, o których w tamtych czasach nikt nie mówił głośno, bądź oceniał jednoznacznie piętnując osoby, które się się ich dopuściły. Tutaj wiele z nich staje na drodze do szczęścia, czy porozumienia w rodzinie. Wielkie, skrywane tajemnice podszyte wstydem przed ich ujawnieniem, czy czasem w oczach obyczajowości tamtej epoki alternatywne poszukiwanie szczczęścia powodowały, że nie dane było im żyć w pełnej zgodzie i zrozumieniu. 

Po lekturze miąłam przemyślenie, ze bez względu na czas i okoliczności tajemnice i dziwne uprzedzenia potrafią namieszać w wielu rodzinach, to mimo upływu ponad stu lat nie zmieniło się w zasadzie w ogóle. Pozostaje mieć nadzieję, że opamiętamy się wcześniej niż bohaterowie powieści.


niedziela, 23 kwietnia 2017

Nikola Kucharska - Mity greckie dla dzieci w obrazkach



Jak wyglądał początek świata? Kto mieszkał na Olimpie, a kto trafiał do Hadesu? Dlaczego Zeus ukarał Prometeusza? Skąd wzięły się pory roku? Dlaczego ludzie doznają nieszczęść i smutków? Kim byli Dedal i Ikar? Jakie prace musiał wykonać Herakles?

Jeśli chcesz, żeby twoje dziecko poznało odpowiedzi na te i inne pytania, a przy tym dobrze się bawiło, to "Mity greckie dla dzieci w obrazkach" są pozycją dla ciebie. Ta niezwykła książka nie tylko stanowi wprowadzenie w świat mitów greckich, lecz także ćwiczy spostrzegawczość i umiejętność opowiadania. Przede wszystkim jednak rozwija wyobraźnię i zachęca do wspólnego mądrego spędzania czasu. Na początku książki zamieszczone zostały streszczenia mitów, ułatwiające śledzenie wydarzeń na kolejnych stronach rozrysowanych bardzo szczegółowo i z dużym humorem przez 

Nikolę Kucharską. 






Dla ojca wychowanego na komiksach czytanie tej książki wraz z dzieckiem będzie niezapomnianą przygodą i zabawą.

Książka zawiera siedem niesamowitych dwustronicowych ilustracji opisujących podstawowe greckie mity, wraz z panteonem bóstw. Niesamowitych - bo utrzymanych w konwencji komiksowej. Komiksowe postacie, dymki nad nimi i mnóstwo detali. Są tylko dwie naruszone oldschoolowe zasady komiksów to brak ramek (oczywiście nowoczesne komiksy też zrywają z tym ograniczeniem) i trochę chaotyczne (moim zdaniem) ułożenie kolejności wydarzeń. Owszem, są numerki pokazujące "co po czym" ale byłem zbyt zaintrygowany oglądając postaci i ich szczegóły by na nie zważać.

Dużym ułatwienie będzie z pewnością wprowadzenie - przydatne dla tych rodziców, którzy pragną odświeżyć sobie przed komiksową lekturą swoją znajomość zagadnienia. Oraz żeby się nie skompromitować przed dzieckiem ;) Dla dzieci to fajne wprowadzenie do tego, co za chwile będą miały szansę obejrzeć, czyli najpierw układamy sobie historię, a potem konfrontujemy pomysł autorki ze swoimi wyobrażeniami.

Mity greckie poruszają często trudne problemy - jak na przykład zjedzenie przez Kronosa całego rodzeństwa Zeusa... ale autorka poradziła sobie z tym w sposób bardzo naturalny i niedrastyczny. Tak w sam raz przystępny dla młodszego czytelnika.


Muszę przyznać, że nigdy nie byłem fanem mitów greckich, ale coraz ciekawsze i skierowane do coraz młodszych odbiorców propozycje wydawnictwa Nasza Księgarnia, już jako rodzić zaczynam się do nich przekonywać. Należy się więc tylko cieszyć, że nasze dzieci mają szansę dużo wcześniej zapoznać się z pewnym kanonem, który znać po prostu wypada. A sposób poznawania jest tutaj dużo milszy niż ten obowiązkowy z naszych młodzieńczych czasów.

środa, 19 kwietnia 2017

Krzysztof Bochus - Czarny manuskrypt

Lata 30. XX wieku. Marienwerder (Kwidzyn). W mieście dochodzi do brutalnego zabójstwa księdza, Gerharda Platzecka. Przy zwłokach znajduje się karteczka ze słowami „Piekło jest domem nieczystych”. Sprawę zaczyna badać śledczy, Christian Abell. Wkrótce równie brutalnie zostaje zamordowany kolejny duchowny. Pojawiają się nowe ślady, mnożą się pytania. Krąg podejrzanych coraz bardziej się poszerza. Lokalna społeczność jest wstrząśnięta krwawymi zbrodniami. Rodzą się plotki, mnożą przypuszczenia.

Tropy wiodą także do zamku w Marienburgu (Malborku). Akcja schodzi – dosłownie i w przenośni – do podziemi, ukrytych korytarzy i krypt krzyżackich zamczysk, w których zatrzymał się czas.

Prowadzący dochodzenie radca kryminalny Christian Abell, zmierzyć się musi nie tylko z wyrachowanym mordercą, ale także z własną przeszłością, wiążącą go z rodzinnym miastem. Pełne napięcia śledztwo się komplikuje. Nic nie jest oczywiste, kolejne hipotezy to drogi donikąd. Nobliwe miasteczko okazuje się swoistym kretowiskiem pełnym zaskakujących, skrzętnie skrywanych tajemnic. Celem mordercy staje się sam Abell.

Ale stawka jest o wiele większa niż tylko życie policjanta. Rozwiązanie zagadki wymaga sięgnięcia daleko w przeszłość, która ciągle wpływa na los współczesnych…

Jestem fanką dobrych retro kryminałów i o dziwo jednocześnie nie wielbię ulubionego autora tego gatunku umiejscawiającego akcję swoich powieści na Dolnym Śląsku ;) Zawsze z dużym zainteresowaniem sięgam po innych, mniej popularnych autorów, odkrywając mroczne sekrety przeszłości w całkiem innych regionach przedwojennej Polski i nie tylko. Tym razem z czytelniczą wizyta zawitałam do Marienwerder - dzisiejszego Kwidzyna, gdzie w upalne lato dochodzi do szeregu dziwnych zabójstw, które łączy wspólny mianownik w postaci parafii, z której pochodzą. Dodatkowo pikanterii dodaje fakt, że zamordowani to duchowni, którzy zostają zabici w sytuacjach ujawniających ich największe grzechy i słabości, które raczej nie powinny być kojarzone ze stanem duchownym. Prowadzącym śledztwo zostaje radca kryminalny Abell, który również ukrywa różne sekrety ze swojej przeszłości... Przeszłość jednak powraca i odrywa jego uwagę od prowadzonego śledztwa.
Muszę przyznać, że retro kryminalna propozycja zrobiła na mnie spore wrażenie. Po pierwsze całą plejadą dopracowanych bohaterów, zarówno pierwszo- jak i drugoplanowych. Każdy z nich w jakiś sposób wyróżnia się na tle innych. Może samo śledztwo nie jest spektakularnie zachwycająca, bo jego tempo nie porywa i spektakularnie nie zaskakuje zwrotami, chociaż pojawiają się lepsze momenty to jednak super zbudowany retro klimat miasta, atmosfera gorących dni końcówki lata , pozornie leniwie toczących się dni przerywanych brutalnością morderstw i przerażających odkryć tworzy bardzo ciekawą całość, wyróżniająca się na tle oferowanych ostatnio powszechnie kryminałów skandynawskich.
Jestem bardzo ciekawa, czy autor planuje kolejne tomy przygód radcy kryminalnego? 

Artur Gulewicz - Zwariowane pojazdy



Jesteście znudzeni zwykłymi koparkami i wozami strażackimi? To wyjątkowa książka, w której sami decydujecie o tym, jak ma wyglądać każdy pojazd. Możecie dodać śmigło albo część rakiety do lokomotywy i sprawdzić, co z tego wyniknie. Podzielone na trzy części ilustracje pojazdów dają ogromne możliwości kombinacji i dobrej zabawy. Na pewno nie będziecie się nudzić!

To nasza pierwsza książka, jak mówi syn "puzzlowa i pocięta". Widzieliśmy już podobną u kolegi i bardzo nam się spodobała. Tym razem postanowiliśmy przetestować książkę bliższą nam tematycznie niż oglądane wcześniej potwory, a mianowicie pojazdy.

Autor tej książki proponuje w niej następujące pojazdy:

- samolot
- amfibię
- lokomotywę
- taksówkę
- koparkę
- rakietę 
- wóz strażacki
- ufo
czyli dla każdego chłopca coś miłego. 





Każdy z pojazdów jest czarno-biały na kolorowym tle, co zwłaszcza dla młodszych dzieci stanowić będzie super stymulację wzrokową. Starszym daje możliwość tworzenia całkiem nowych pojazdów, czasem zupełnie zwariowanych. Z drugiej strony pokazuje, że całość możemy ułożyć szukając wszystkich trzech elementów z tym samym kolorem tła. |Wtedy nagroda jest ciekawsze bowiem na na drugiej stronie mamy krótki opis tego, czym zajmuje się dany pojazd. Dla utrudnienia składanie całości nie jest wcale takie łatwe, bowiem w każdej zakładek dany kolor znajduje się w innym miejscu.









W zależności od zapotrzebowania można z niej korzystać w sposób standardowy i poprawny oraz zupełnie alternatywny - kreatywny inaczej. Super propozycja dla wszystkich chłopców. My polecamy.

poniedziałek, 27 marca 2017

Hanna Cygler - Tylko kochanka

Lubie powieści Hanny Cygler, bo każda z nich niesie ze sobą jakąś prawdziwą historię, często nieoczywista, ale ciekawą  i intrygującą. Tak było i tym razem.

Tylko kochanka, zawsze inna. Historia kobiety, która nigdy się nie poddaje.
Wszelkie przyjemności hiszpańskiej riwiery, a potem smętna rzeczywistość prowincjonalnego Gniewu. Beztroska i luksusy zapewniane przez kochanka, szwedzkiego milionera, a później ukrywanie się przed komornikiem. Życie Leny obfituje w nagłe zwroty, toczy się pomiędzy skrajnościami. Czy spotkanie z Jakubem, polskim prawnikiem, który zrobił karierę w Londynie, i jego trzpiotowatą córką po raz kolejny odmieni życie Leny i uratuje bohaterkę z sytuacji, zadawałoby się, bez wyjścia?

Książka Hanny Cygler jest opowieścią o silnej, choć wrażliwej kobiecie, która zawsze, wbrew wszystkim i wszystkiemu, starała się iść przed świat własną drogą. Ale też historią pokomplikowanych losów polskich emigrantów, którzy w Anglii, Hiszpanii czy Niemczech szukali lepszego życia i miejsca na świecie, które mogliby uznać za własne. I oczywiście opowieścią o miłości. Niejednej.



Tym razem autorka przedstawia nam postać Leny/dawniej Magdaleny, kobiety, która ma za sobą wydawałoby się barwne życie u boku bogatego kochanka, który spełniał każdą jej zachciankę przez ponad 15 lat. Poznajemy ją jednak w domu rodzinnym, przekształconym w pensjonat, którego jak się okazuje jedynym gościem jest Jaku - zagubiony życiowo prawnik z Londynu...Jak się tu znalazł, czy pobyt w tym uroczym, chociaż plajtującym hotelu spowoduje zmianę w jego życiu? Czy Lenie uda się uratować upadający biznes? I czy tych dwoje połączy coś więcej niż wspólna kawa.

Mogłoby się wydawać, że będzie to ckliwa opowieść miłosna jakich wiele...tymczasem okazuje się, że autorka ma do zaproponowania coś więcej niż ckliwa opowiastka o powiązaniu losów dwójki z bagażem doświadczeń, po przejściach i aktualnie znajdujących się nad krawędzią. To również historia dwóch dziwnych związków, które nie zawsze szczęśliwe zaprowadziły Lenę i Jakuba właśnie do tego miejsca. To historia o niezwyklej kobiecie, która nigdy się nie poddaje. To w końcu obyczajowa opowieść o dorastaniu w czasach przemian, otwarcia na różne możliwości i swoistych ucieczek na Zachód. To w końcu historia tajemniczych listów znalezionych przez główną bohaterkę w starej ramce ze zdjęciem. I tak okazuje się, że zwykła opowieść staje się wielowątkowa i wielu czytelnikom daje możliwość odkrycia czegoś innego. Całość niestety moim zdaniem psuje trochę zakończenie, dość przewidywalne, żeby nie powiedzieć banalne. Tym niemniej warto. Polecam.

wtorek, 21 marca 2017

Bernhard Aichner - Dom śmierci

Hotel, który od dwudziestu lat stoi pusty.
Zbiegła zabójczyni.
Koszmar, który nie ma końca.

Podczas ekshumacji na innsbruckim cmentarzu dochodzi do makabrycznego odkrycia: w jednej z trumien znajdują się dwie głowy i cztery nogi. Śledczy szybko ustalają, że w trumnie ukryto części ciała zaginionego dwa lata wcześniej aktora. Wniosek nasuwa się sam – doszło do zabójstwa, a sprawcą może być tylko jedna osoba: Brünhilde Blum, właścicielka zakładu pogrzebowego, który dwa lata wcześniej organizował feralny pochówek. Lecz Blum znika…









Mam bardzo mieszane odczucia co do tej książki. Z jednej strony nie czytałam pierwszej części serii, co mi momentami przeszkadzało, bo dopiero gdzieś w połowie główna bohaterka odkryła część tajemnic. Z drugiej jako osobna całość z dobrze skonstruowaną akcją i ciekawą narracją - jakby odwróconą, przewrotną, ciekawą - sanowi zamkniętą całość i pomimo nawiązań do przeszłości spójną. Dodatkowe brawa dla tłumacza - myślę, że dobre tłumaczenie zapewniło dobry odbiór przy tak specyficznej narracji. 

Wyobraź sobie, ze nagle widzisz swoje zdjęcie w gazecie, jest to o tyle dziwne, ze to zdjęcie z wystawy, na której pokazywane są spreparowane ludzkie zwłoki... tak zaczyna się ta historia... a wraz z rozwojem akcji, gdy nasza bohaterka postanawia rozwikłać zagadkę okazuje się, że ona sama skrywa mnóstwo mrocznych sekretów z przeszłości, które lepiej było pozostawić w ukryciu, tymczasem one wychodzą na światło dzienne...
Momentami makabryczny, przerażający, ciągle zastanawiasz się czy prawdziwy obraz zbrodni, śmierci oraz zbrodni przekazuje nam autor wraz z kolejnymi rozdziałami. Wydaje ci się, że to już maksimum przerażenia.. poczekaj do kolejnego rozdziału... 

Niestety obraz całości psuje zdecydowanie główna bohaterka, dla mnie irytująca, nieprzewidywalna i dziwnie się zachowująca - tak, ze jej decyzje są dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Stąd u mnie problem z jednoznaczną oceną, bo sam pomysł, nowatorskość narracji oraz poziom budowania napięcia jest super, to postawa głównej bohaterki powoduje, że ma się ochotę niejednokrotnie ochotę przerwać lekturę. A szkoda. 

piątek, 17 marca 2017

Krystyna Mirek - Szczęśliwy dom i Rodzinne sekrety

Dom Heleny i Jana, położony na przedmieściach Krakowa, otoczony jabłoniowym sadem jest bezpieczną przystanią, do której zawsze mogą wrócić ich cztery, dorosłe córki. Z ganku można zejść prosto do ogrodu, jabłonie szumią łagodnie, rodzą piękne dorodne jabłka i trwają. Każda z czterech córek, Maryla, Gabrysia, Julia i Aniela może w każdej chwili schronić się w jego przytulnym wnętrzu. 
Maryla to samotna czterdziestolatka, mama dwóch chłopców, którzy pilnie potrzebują męskiej ręki. 
Gabrysia stara się o dziecko, za wszelką cenę.
Julia to młoda właścicielka przychodni weterynaryjnej. Jej narzeczony jest idealny, a rodzina kibicuje ich szczęściu. Ale czy to faktycznie miłość życia Julii? 
Anielka, najmłodsza z córek, samotnie wychowuje córeczkę. Nikomu nie zdradziła, kto jest ojcem jej dziecka. Zamierza być szczęśliwą singielką i odrzuca wszelkie propozycje spotkań z mężczyznami.
Jan, dżentelmen starej daty, właściciel małej księgarni stworzył piękny dom. Dla ukochanej żony i córek. Ale po latach widzi, że coś się w tym pięknym planie nie zgadza. Dzieci, które wyrosły w tak niezwykłej atmosferze nie potrafią dobrze ułożyć sobie życia. Córki błądzą i wciąż podejmują złe decyzje. Dlaczego?
Czterdziesta rocznica ślubu zbliża się wielkimi krokami. Uroczystość, która miała być wielkim, radosnym wydarzeniem zmieni życie wszystkich członków rodziny. Czasem los prowadzi nas swoimi drogami, drwi z planów i celów, jakie sobie wyznaczamy. Bywa, że tajemnice z przeszłości nie dają o sobie zapomnieć i kładą się długim cieniem na życiu całej rodziny. Szczęściarzem jest ten, kto ma zawsze dokąd wracać. Do szczęśliwego domu, który pozwoli przeczekać każdą burzę i da swoim mieszkańcom siłę do kolejnego kroku. Bo z każdej sytuacji jest wyjście, trzeba je tylko odnaleźć.


Otoczony jabłoniowym sadem dom rodziny Zagórskich znajduje się w niebezpieczeństwie. Kłopoty finansowe zmuszą Jana seniora rodu i właściciela księgarni do podjęcia dramatycznych decyzji. To zapoczątkuje rodzinną rewolucję. Jego córki bowiem zainspirowane jego postawą postanowią również zawalczyć o to, na czym im najbardziej zależy. Aniela, samotna mama, ruszy na poszukiwanie ojca swojego dziecka. Maryla wreszcie zrozumie, dlaczego żaden jej związek nie trwa dłużej niż kilka tygodni. Spokój domu Zagórskich zachwieje się od nagłych wydarzeń, a wyjaśnione
tajemnice z przeszłości będą ranić. Czy kochająca się rodzina znów okaże się drużyną zdolną stawić czoła nowym wyzwaniom? Czy spełni się marzenie o spokojnie pitej herbacie na drewnianym ganku z widokiem na piękny sad?






Niby nie ocenia się książek po okładkach, ale te z serii Jabłoniowy sad są bardzo kuszące :) Do tego w licznych rekomendacjach umieszczanych na okładce jest odwołanie do Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz. Te dwa aspekty sprawiły, że poczułam się naprawdę zainteresowana zawartością.
A co w środku?
W środku  to przede wszystkim jedna duża historia rodzinna, z wieloma aspektami rodzinnego życia. Co najważniejsze nie jest to lukrowana historia opowiadająca bajkę ulokowaną we wspołczesności. Na całe szczęście córki Zagórskich - wszystkie cztery - to kobiety mimo, że inne od siebie do borykające się z życiowymi problemami, które spotykają każde z nas. Z drugiej strony autorka znalazła w tym wszystkim umiar, z jednej strony życie, z drugiej żadnego przerysowania i sztuczności, rozdmuchiwania problemów itp. Wszystko jest po prostu normalne. I tak anprawde ciężko stwierdzić, która z bohaterek - córek - wzbudza największą sympatię. Każda z nich bowiem ma swoje wady, zachowania irytujące oraz zalety. Barwny korowód postaci to nie tylko córki, ale również rodzice - Jak księgofil, właściciel księgarni, dla którego dodatni bilans jest zdecydowanie mniej ważny niż podana klientowi w odświętnej filiżance herbata, własnoręcznie skomponowana, jego żona - prawdziwa matka Polka, która swoich najbliższych zawsze kusi dobrym ciastem. Jest jeszcze jej siostra  - cenna obserwatorka życia i nieodzowne wsparcie dla młodych kobiet. Autorka ma w zanadrzu również całkiem sporo rodzinnych tajemnic i sekretów, które w całkiem nieoczekiwanym czasie wychodzą na światło dzienne. Ciepła, przyjemna historia pozwalająca oderwać się od codzienności. Może momentami - zwłaszcza w drugiej części ciut przegadana, ale niezmiennie poprawiająca nastrój normalnością i ciepłym przesłaniem.

wtorek, 14 marca 2017

Remigiusz Mróz - Behawiorysta

Zamachowiec zajmuje przedszkole, grożąc, że zabije wychowawców i dzieci. Policja jest bezsilna, a mężczyzna nie przedstawia żadnych żądań. Nikt nie wie, dlaczego wziął zakładników, ani co zamierza osiągnąć. Sytuację komplikuje fakt, że transmisja na żywo z przedszkola pojawia się w internecie.

Służby w akcie desperacji proszą o pomoc Gerarda Edlinga, byłego prokuratora, który został dyscyplinarnie wydalony ze służby. Edling jest specjalistą od kinezyki, działu nauki zajmującego się badaniem komunikacji niewerbalnej. Znany jest nie tylko z ekscentryzmu, ale także z tego, że potrafi rozwiązać każdą sprawę. A przynajmniej dotychczas tak było…

Rozpoczyna się gra między ścigającym a ściganym, w której tak naprawdę nie wiadomo, kto jest kim





To moje pierwsze spotkanie z osławionym Remigiuszem Mrozem. Jak to w przypadku super zachwytów i olśnień oczekiwania są spore, bo w końcu płodność twórcza i fenomen literacki zobowiązują.

Muszę przyznać, że ta lektura to taka dla mnie sinusoida od zachwytu do rozdrażnienia. Z jednej strony mamy dobrze skonstruowaną, przemyślan, dopracowaną akcję, która de facto trzyma w napięciu do samego końca. Z drugiej mnóstwo rzeczy, wątków i osób  jest w tej powieści drażniących. Począwszy od samego głównego bohatera, który zdeprecjonowany przez policję i prokuraturę poprzez nie do końca prawdziwą historię z przeszłości - zdecydowanie niewspółmierną jeżeli chodzi o zawodowe wykluczenie - ciągle gotowy jest za wszelką cenę pomagać swojej następczyni i wychowance. Bez względu na cenę, jaką za to poniesie, a ta okazuje się być wysoka. 
Mamy również w centrum wszystkiego psychopatę, który w sposób iście amerykański manipuluje Gerardem Edlingiem, wplątując byłego prokuratora w swoją grę. Z jednej strony genialny behawiorysta, z drugiej podatny na swoiste naciski i uwarunkowania zewnętrzne człowiek. Taki dysonans powoduje, że  ciężko go jednoznacznie ocenić i równie ciężko darzyć sympatią. Ot, po prostu bohater jakich wielu. Na tle misternie zaplanowanej przez psychopatę intrygi staje się jakiś blady i nie wystarczająco wyrazisty. 

Jestem ciekawa jak na tle innych osławionych książek serii autora wypada "Behawiorysta". Pozostaje mieć nadzieję, że gorzej. 

poniedziałek, 13 marca 2017

Klasyka w nowym wydaniu Gabriela Mistral - Śpiąca Królewna i Czerwony Kapturek

Byłam bardzo ciekawa co nowego jeżlei chodzi o klasykę może zaproponować nieznana mi autorka. Co jeszcze można wyciągnąć/wycisnąć z klasyków interpretowanych i ilustrowanych na tysiące różnych sposobów od początku ich powstania.
Tym razem świeże spojrzenie na dwa klasyki zaproponowało wydawnictwo Nasza Księgarnia podejmując się innej interpretacji "Czerwonego Kapturka" i "Śpiącej Królewny".
Tym razem mamy przede wszystkim twardą oprawę, taką w stylu stricte eko, która bardzo fajnie sprawdza się przy wieczornej lekturze, ale niestety boleśnie rani. Mamy też.
Po drugie mamy w obu przypadkach dość charakterystyczną, nie przesadnie kolorową grafikę. W "Czerwonym Kapturku" jak dla mnie dość kanciasta, a w "Śpiącej królewnie" hmm rozmytą.
Niestety żadna z nich nie przypadła mi specjalnie do gustu, ale to kwestia bardzo indywidualna.
Forma, w którą ubrane są historie tym razem jest wierszowana, ale taka określiłabym ją dla wymagających lub/i starszych dzieci, bo dla maluchów słownictwo dobrane do przekazu będzie zdecydowanie zbyt ambitne i po prostu go nie zrozumieją. Dużo wyszukanych słów, często im nieznanych.



Dla tych, którym klasyka jest znana/lubiana to fajna propozycja, pewne nowatorskie podejście do kanonu, dla tych, którzy go poznają polecam zdecydowanie zacząć od wersji bardziej przystępnej.


Czerwony Kapturek- Gabriela Mistral Paloma Valdivia

Niezwykłe wydarzenie literackie! Klasyczne baśnie – "Czerwony Kapturek", "Śpiąca królewna", "Kopciuszek", "Królewna Śnieżka w domu siedmiu krasnoludków" – opowiedziane prawie sto lat temu przez chilijską poetkę noblistkę Gabrielę Mistral, nowocześnie zilustrowane przez młodych artystów, przełożone przez Krystynę Rodowską, wybitną tłumaczkę i poetkę. Wiersze napisane z ogromnym wyczuciem, ale bez słodzenia czy łagodzenia oryginału, nawiązują do wersji Charlesa Perraulta lub braci Grimm. Każda książka to edytorska perełka, co potwierdzają liczne nagrody, między innymi Honorowe Wyróżnienie w kategorii "Nowe horyzonty" na Międzynarodowych Targach Książki dla Dzieci w Bolonii w 2014 roku.



Śpiąca Królewna Gabriela Mistral Carmen Cardemil


Niezwykłe wydarzenie literackie! Klasyczne baśnie – "Czerwony Kapturek", "Śpiąca królewna", "Kopciuszek", "Królewna Śnieżka w domu siedmiu krasnoludków" – opowiedziane prawie sto lat temu przez chilijską poetkę noblistkę Gabrielę Mistral, nowocześnie zilustrowane przez młodych artystów, przełożone przez Krystynę Rodowską, wybitną tłumaczkę i poetkę. Wiersze napisane z ogromnym wyczuciem, ale bez słodzenia czy łagodzenia oryginału, nawiązują do wersji Charlesa Perraulta lub braci Grimm. Każda książka to edytorska perełka, co potwierdzają liczne nagrody, między innymi Honorowe Wyróżnienie w kategorii "Nowe horyzonty" na Międzynarodowych Targach Książki dla Dzieci w Bolonii w 2014 roku.








środa, 8 marca 2017

Sat-Okh - Biały Mustang

Od zawsze fascynowała mnie mitologia, Wielki Panteon nowych bóstw, przebiegłych i walczących o swoją potęgę... I pewnie każdy z nas zna Parandowskiego, Największe i najmocniejsze bóstwa, Olimp, podstawy drzewa genealogicznego, a tymczasem gdy sięgniemy do wierzeń zza oceanu... To oprócz Wielkiego Manitou nic tak naprawdę nie wiemy o wierzeniach Indian.

Problemem jest mnogość i rozległość wierzeń z jakimi musimy się zmierzyć, to już nie jest kilka wysepek wśród których możemy podróżować i są oddalone od siebie maksymalnie o kilka dni żeglugi (pomijam fakt powrotu spod Troi - chłopaki trochę zabalowali). Tutaj mamy cały kontynent... I całe wieki historii - otóż jeśli weźmiemy pod uwagę, że wiele z historii przytoczonych przez autora powstało już po kontakcie z Białym człowiekiem to by stać się znawcą musimy przebrnąć przez wiele niewiadomych, niestety niespisanych i ukrytych w mrokach dziejów.

Przekazy ustne mają to do siebie, że tak naprawdę nigdy nie poznamy ani dat powstania, ani oryginalnych wersji. A jeśli napotkamy postać Białego Człowieka w treści, możemy jedynie domniemywać, że ballada powstała po tzw Odkryciu Ameryki. Ok, a co z tak podstawowym problemem jak stworzenie słońca w którym udział brały duchy czterech różnych "ras"? A może to właśnie rdzenni mieszkańcy odkrywanej Ameryki, na długo przed pojawieniem się Białego wiedzieli o istnieniu i jego, jak i braci z żółtą lub czarną skórą?

Część z tych historii przypada do gustu od razu, część wymaga przemyśleń, jednak wszystkie są wzbogacone w piękną narrację, a ilustracje stylizowane na autentyczne indiańskie ryciny pomagają w odbiorze i przeniesieniu się wśród niedźwiedzi grizzly, szumiących strumieni i zieleniących się sosen.

Jesteśmy przyzwyczajeni do moralizatorskich opowieści z naszego kręgu kulturowego sięgającego korzeniami starożytnej Grecji - mieliśmy tu dylematy moralne (trudne) wobec których nie jeden polegał, ale problemy były postawione jasno i czytelnie, w wierzeniach Indian same problemy nie były przedstawiane wprost - cała interpretacja odbywała się w głowie słuchacza. Tu liczy się właśnie interpretacja, a nie wybór, tu uczymy się myśleć i jednać z naturą...

Moją ulubioną opowieścią jest historia wielkiej miłości do pozoru - Leniwy wiatr południa - Shoondasi wzdychał do pięknej dziewczyny na prerii. Lecz był zbyt tłusty i leniwy by do niej podejść, a ta okazała się jedynie mleczem i gdy przekwitła, dmuchawiec rozleciał się pod wpływem westchnięć Shoondasi...

A teraz zagadka:
który z narodów miał wśród swoich wierzeń "Kobietę moszczącą drogi" ?




Zbiór klasycznych baśni i legend z Ameryki Północnej. Przedstawia świat Indian, ich życie, wierzenia oraz obyczaje. Książka zalecana jako lektura dla szkoły podstawowej.

poniedziałek, 6 marca 2017

Georia Cherry, Martin Haake - Atlas miast

Książki rysunkowe to propozycja, która od dłuższego czasu cieszy nie niesłabnącym powodzeniem. Dając najmłodszym możliwość poznawania świata w wielu aspektach w sposób dla nich przystępny, nie epatując zbytnio nawałem informacji, które najmłodszych mogą przytłoczyć, czyniąc tym samym pozycje mniej atrakcyjną.

Najnowszą propozycją wydawnictwa Nasza Księgarnia jest Atlas miast. Stanowi on zaproszenie dla najmłodszych do podroży tym razem przez największe - głównie stolice - miasta świata. Podróż zaczynamy od Europy , przenosząc się kolejno na pozostałe kontynenty. To, co rodzicowi rzuca się w oczy to zdecydowana przewaga miast skandynawskich ;).

Każdemu miastu poświęcono 2 strony - zawierające króciutkie wprowadzenie, z najważniejszymi informacjami, w tym flaga oraz ilością mieszkańców. Niektórzy odkrywcy lubią bowiem takie ciekawostki. Później  poprzez obrazki na obu stronach autor proponuje wycieczkę po mieście zapraszając w najciekawsze, czy tez najpopularniejsze miejsca danej metropolii. Do tego dokłada mnóstwo symboli, pomników, zabytków, często również postaci związanych z danym miejscem. Książka kolorowa, ciekawa, z mnóstwem detali. Każde miasto odróżnia od poprzedniego i następnego również gama kolorów użyta do jego zaprezentowania. Fajna propozycja dla ciekawych świata i małych podróżników 3+, spokojnie zaciekawi również i starszych/bardziej wymagających czytelników.



Przeżyj MIĘDZYNARODOWĄ PRZYGODĘ z tym ilustrowanym atlasem 30 MIAST z całego świata.

Poznaj SŁYNNYCH LUDZI, ZNANE BUDYNKI, OŚRODKI KULTURY oraz MIEJSCA PRZYJAZNE DZIECIOM dzięki temu szczegółowemu przewodnikowi, który zapewni wiele godzin dobrej zabawy zarówno dzieciom, jak i dorosłym.

Odwiedź z książką następujące miasta: Lizbona, Barcelona, Londyn, Amsterdam, Paryż, Rzym, Berlin, Helsinki, Oslo, Kopenhaga, Sztokholm, Ateny, Stambuł, Praga, Budapeszt, Moskwa, Montreal, Toronto, Chicago, Nowy Jork, San Francisco, Meksyk, Rio de Janeiro, Buenos Aires, Warszawa, Hongkong, Tokio, Seul, Mumbaj oraz Sydney.