poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Jørn Lier Horst - Felicja zaginęła

Drugi tom bestsellerowej serii o komisarzu Williamie Wistingu, cyklu kryminałów mistrzowsko przedstawiających śledztwa norweskiego policjanta z Larviku. 


Obecnie w Norwegii jest prawie tysiąc zaginionych osób. Za każdym zniknięciem kryje się swoiste misterium, zagadka. Książka Felicia zaginęła opowiada jedną z takich historii.

Gdy komisarz William Wisting otwiera nową sprawę o zaginięcie, w tym samym czasie podczas prac budowlanych zostaje znalezione ciało kobiety. Dochodzenie odkrywa sieć kłamstw i brzemiennych w skutkach wydarzeń, i pomimo że sprawa jest stara, jej dramatyczne następstwa wciąż są odczuwalne.

Wisting walczy z czasem i ze zbliżającym się przedawnieniem sprawy, ale przede wszystkim z ukrytym mordercą, który myślał, że uda mu się uniknąć kary…


Im więcej książek o komisarzu Wistlingu czytam tym większego nabieram przekonania, że im poźniejsze książki autora tym s? one lepsze, a sama intryga i rozwiązanie tajemnicy ciekawsze. 
Tymczasem przy lekturze książki - de facto jednego z pierwszych tomów serii - a wydanej niedawno, okazuje się, że moja teoria tym razem się nie sprawdziła. Bowiem mamy tutaj do czynienia z powieścią dorównującą ostatnim tomom w serii.

Tym razem bowiem komisarz Wistling będzie miał za zadanie zmierzyć się z tajemnicami zaginięć dwóch kobiet. Jednej z nich - tej, której ciało zostało znalezione przypadkiem przy budowie drogi, a która to prawdopodobnie zaginęła przed wieloma laty. Drugiej - młodej kobiety, która wyszła z domu po kłótni z narzeczonym i nie wróciła do domu, a chłopak nie może się z nią skontaktować. Okazuje się w toku śledztwa, te te dwie sprawy mogą się ze sobą łączyć? Czy odnaleziony szkielet może należeć do zaginionej przed laty matki dziewczyny? I co tak naprawdę wydarzyło się 25 lat temu, że do tej pory zagadka nie została wyjaśniona? Czy zaginiona współcześnie dziewczyna popełniła samobójstwo, czy ktoś ją zamordował? 

Na te i wiele innych pytań komisarz Wistling będzie musiał znaleźć odpowiedź. 
Muszę przyznać, że bardzo długo nie było wiadomo kto jest winny, a autorowi udało się skonstruować ciekawą intrygę, połączyć wiele wątków w jeden, którego rozwiązanie poznajemy dopiero pod koniec powieści.No i na tle całości zakończenie jest ciut słabsze, bo odbiega od trzymającego w napięciu thrillera policyjnego, który dostajemy od pierwszej strony. 

Prywatnie cofamy się wraz z bohaterem do szczęśliwego dla niego czasu, kiedy to żyła jego żona i syn. Poznajemy jego życie od kuchni, w przełomowym dla małżeństwa momencie - kiedy to dzieci dorastają, stają się coraz bardziej niezależne, a żona decyduje się na wielomiesięczny wyjazd do Afryki. Całe szczęście wydawnictwo obiecuje kolejny tom jeszcze w tym roku. Mam nadzieję, ze będzie to kolejny, bo dobrze byłoby uzupełnić brakujące luki.

Lubię pisarzy, którzy trzymają pewien poziom przez wiele tomów serii, tak, żeby czytelnik nie był rozczarowany po przeczytaniu najnowszego, żeby wiedział, czego się spodziewać i do tego nie czują niedosytu po zakończonej lekturze. Jørn Lier Horst  zdecydowanie należy do takich autorów. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom. 

środa, 9 sierpnia 2017

Erling Kagge - Cisza

W świecie, w którym od rana bombardują nas setki informacji, telefony nieustannie wysyłają powiadomienia o nowych wydarzeniach, komentarzach, kiedy w kolejce do kasy w sklepie co druga osoba spogląda na ekran swojego telefonu cisza staje się dobrem luksusowym. Takim, o które wyjątkowo trudno, bo ciężko odciąć się od ogromu bodźców, którymi jesteśmy atakowani nieustannie.

Do tego jak się ma w domu nieustannie wypytującego się o cały świat czterolatka cisza staje się niemal marzeniem ;)

Erling Kagge jest norweskim pisarzem, podróżnikiem i odkrywcą, który to podjął się odpowiedzi na pytania "Czym jest cisza?", "Gdzie ją odnaleźć?" oraz "Dlaczego współcześnie jest ważniejsza niż kiedykolwiek dotąd?". W trzydziestu trzech historiach/anegdotach strata się czytelnika przekonać, o tym, jak bardzo cisza jest potrzeba i gdzie jej szukać. Jako podróżnik miał on niewątpliwie łatwiejsze zadania, bo odosobnienie było mu łatwiej znaleźć niż chociażby mieszkańcom wielkich miast. Tym niemniej poza historiami stricte podróżniczymi przywołuje również opowieści ze swojego zwykłego, rodzinnego i codziennego życia - i całe szczęście, bo wtedy łatwiej o punkt odniesienia dla czytającego, który raczej nie wybierze się zdobywać bieguny ;)




Książka zawiera mnóstwo zdań i fraz, które skłaniają do przemyśleń i zatrzymania się się nad tym, co ważne. Myślę, że dla autora cisza jest tylko punktem wyjścia do skierowania naszych myśli ku temu, co powinno być w życiu priorytetowe...

" Potrafię znaleźć ciszę, leżąc pięć minut dłużej we własnym łóżku"

"Cisza wiąże się z powtórnym odkrywaniem przyjemności, jaką sprawia zrobienie sobie przerwy"


Erling Kagge jest myślicielem na miarę XXI wieku, znanym podróżnikiem, barwną i niezwykle interesującą postacią. Jako pierwszy człowiek na świecie doszedł samotnie na biegun południowy i jako pierwszy zdobył „trzy bieguny”: biegun południowy, północny i oraz najwyższy szczyt - Mount Everest. Studiował filozofię w Cambridge, a na studia te zapisał się dopiero po zdobyciu obu biegunów. Napisał kilka książek i założył w Norwegii własne wydawnictwo; pisze też artykuły. Jest ponadto prawnikiem i przedsiębiorcą, a także kolekcjonerem - zbiera dzieła sztuki, m.in. rosyjskie ikony.

Ta książka to refleksje na temat ciszy. Są to rozważania w dużej mierze oparte na osobistych przeżyciach i doświadczeniach z wypraw (samotnych) w odległe zakątki świata. Autor zadaje trzy zasadnicze pytania: Czym jest cisza? Gdzie ją odnaleźć? Dlaczego w obecnych czasach jest ważniejsza niż kiedykolwiek dotąd? I udziela na nie 33 odpowiedzi w 33 krótkich rozdziałach.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Mariusz Koperski - Po własnych śladach

Wigilijny wieczór. Z drogi wypada samochód i przebija się przez ścianę chaty. Na miejscu ginie kierowca auta. Uwagę policjanta śledczego zwraca twarz ofiary zdarzenia. Czy jest możliwe, by była tak zmasakrowana na skutek wypadku? Pocięta skóra głowy, a zamiast twarzy – miazga mięsa, spod której wyziera biel kości. Być może wypadek to tylko kamuflaż dla brutalnej zbrodni.

Mariusz Koperski jako miejsce akcji wybiera Zakopane z całą złożonością tego urokliwego kurortu. Jak sam podkreśla – miejsce jest tu kluczowe. Autor przelewa na papier „napięcie” obecne w Zakopanym. Składają się na nie różnice – od podziału na tutejszych i przyjezdnych po kierunki spojrzenia na rozwój miasta. Kreując swoich bohaterów, opierał się na własnych doświadczeniach ze spotkań z ludźmi, które dostarczyły mu gotowych wzorców. Kryminał tworzą krótkie, oddzielne historie – w całość wiążą je główni bohaterowie, wszyscy związani w jakiś sposób ze śledztwem. Nie ma tu przypadkowości, każdy szczegół jest istotny. To kryminał dla lubiących zagadki, którym nie umykają pozornie nieznaczące błahostki.


Dobra passa spotkań z dobrymi kryminałami autorstwa rodzimych pisarzy trwa u mnie nadal. Tym razem również było to spotkanie z autorem dotąd mi nieznanym, które to okazało się zaskakująco przyjemne.

Mariusz Koperski przenosi nas do mroźnego Zakopanego w czas Świąt Bożego Narodzenia, kiedy to żadnemu z policjantów nie spieszy się na miejsce wypadku, w którym zginął lokalny biznesmen. Wypadku śmiertelnego, który po dokładniejszym sprawdzeniu miejsca, w którym do niego doszło okazuje się być zabójstwem. Zmuszeni do przeprowadzenia śledztwa z bardziej skomplikowanymi elementami zaczynają odkrywać wiele tajemnic mieszkańców kurortu.
Do pomocy śledczej zgłasza się dawny podwładny komendanta Derebasa komisarz Karpiel. sytuacja jest o tyle skomplikowana, że zmarły kiedyś spowodował wypadek, w wyniku którego siostra komisarza została kaleką, a sam komisarz był ostania osobą, do której zadzwonił przed śmiercią denat. Szybko okazuje się jednak, że Karpiel wykazuje się dużą skutecznością odkrywając wiele tajemnic, które to mieszkańcy Zakopanego chcieliby pozostawić w ukryciu.

To, co zdecydowanie przypadło mi do gustu to super pomysł autora i wiele zaskoczeń w trakcie lektury. Akcja bowiem została skierowana tak, że wspomniane w opisie błahostki układając się w całość na różnych etapach śledztwa w świetle podejrzeń stawiają coraz to nowych bohaterów. O ile niektóre z nich okazują się bezpodstawne i autor szybo je demaskuje, to niektóre z nich czekać będą na finał. Mimo nagromadzenia tych błahostek i wątków akcja poprowadzona jest na tyle sprawnie, że nie ma się wrażenia chaosu, którego to po kilku pierwszych rozdziałach bardzo się obawiałam.

To tego autor - od jakiegoś czasu mieszkaniec Zakopanego - pokazuje niejako miasto i jego mieszkańców od podszewki kiedy to nie koncentruje się ani na Krupówkach ani na Gubałówce. Pokazuje ciemne strony koegzystencji mieszkańców rdzennych i tych napływowych - wzajemne animozje i ich konsekwencje. Szczerze i bez turystycznego lukru. Co w połączeniu z dobrym pomysłem na kryminał (mimo dość przewidywalnego zakończenia, które jest zdecydowanie najsłabsze względem całości) daje gwarancję udanej lektury. 

poniedziałek, 31 lipca 2017

Tove Jansson - Kto pocieszy Maciupka?


Maciupek jest nieśmiały i strachliwy. Jest też bardzo samotny. Pewnego dnia opuszcza dom i wyrusza w podróż. Podczas wędrówki mija rozmaite stworzonka, ale nie starcza mu odwagi, by zawrzeć z nimi znajomość. Czy zdoła znaleźć pocieszenie i przyjaciela? A może ktoś  potrzebuje pomocy bardziej niż on? Z bohaterem tej mądrej i urokliwej historii identyfikować się mogą nie tylko dzieci. Książka uczy, jak pokonywać własne lęki i ograniczenia. I jak zjednywać sobie przyjaciół. To także piękna opowieść o miłości.








Jeżeli tak jak ja jesteście fanami Muminków, a wasze dzieci są jeszcze trochę za małe na czytanie książek pełnowymiarowych ;) polecam wam gorąco nowość wydaną przez wydawnictwo Nasza Księgarnia. 

Opowieść ta, całkowicie utrzymana w Muminkowym klimacie, wzbudzi zainteresowanie nawet trzylatka. Dla tych trochę starszych oprócz wspomnianego klimatu na pewno przypadnie do gustu jej przesłanie.

Główny bohater - Maciupek jest samotnym małym trollem, który życie w ciągłym strachu w swoim małym domku. Nie ma przyjaciół, bardzo boi się tego, co czeka go na zewnątrz, ale postanawia wyruszyć na poszukiwania przyjaciół. Niestety okazują się one dużo trudniejsze niż zakładał, bowiem nikt z napotkanych na drodze postaci nie zwraca na niego uwagi. Zrezygnowany po całym dniu wędrówki zauważa w morskiej list, w którym to Drobinka - jeszcze bardziej samotna i przerażona niż nasz bohater - szuka pocieszenia i przyjaciela. Maciupek nie waha się ani chwili i wyrusza na poszukiwania Drobinki.

Autorka proponuje młodszym dzieciom piękną opowieść o sile przyjaźni i miłości, opowieść o poszukiwaniu przyjaciela oraz przezwyciężaniu lęków. Niektóre rady autorki trafiją w sedno pokazując dzieciom, co tak naprawdę jest ważne:

"Co ci po muszli mały przyjacielu, jeżeli nie masz jej komu pokazać?"
"Jeżeli od wszystkich będziesz uciekał, nie znajdziesz przyjaciela"


sobota, 29 lipca 2017

Zbigniew Zborowski - Skaza

Każdy, kto poznaje ten sekret, ginie. Odważysz się?
Historia, która nie da Ci zasnąć przez kilka kolejnych nocy...

Zagłębienie tuż pod potylicą. Najsłabiej osłonięty mięśniami punkt kręgosłupa szyjnego. 
Nawet lekkie uderzenie ostrym przedmiotem w to miejsce przerywa rdzeń kręgowy 
i powoduje śmierć.
Tak zginęła młoda kobieta.
Tak zabić mógł tylko fachowiec.


Komu zależało na śmierci doktorantki Zakładu Fizyki Jądrowej? 
I czy to możliwe, że morderstwo ma coś wspólnego 
z tajemniczym odkryciem przedwojennego polskiego naukowca?




Wśród polskich autorów powieści kryminalnych czasem zdarzają się odkrycia, perełki, które dostają poziomem do światowych propozycji. Autorzy, którzy przykuwają uwagę widza zdarzają się jednak na rodzimym rynku dość, moim zdaniem, rzadko. Częściej są to albo naciągane historie, ale kopie z zagranicznych wydań, mniej lub bardziej wzorujące się na pierwowzorach.

Powiem szczerze, ze zanim sięgnęłam po powieść Zbigniewa Zborowskiego miałam pewne obawy. Postać głównego bohatera - policjanta z problemami w przeszłości - wydawała mi się właśnie być propozycją naśladującą jednego z bohaterów pewnej skandynawskiej serii. Tymczasem muszę przyznać, że książka i to, co w niej zaproponował autor pozytywnie mnie zaskoczyły.

Po pierwsze akcja toczy się dwutorowo - aktualnie w Warszawie, gdzie znalezione zostaje ciało doktorantki i policjanci z komendy stołecznej prowadzą swoje śledztwo. Z drugiej to opowieść o rodzinie Polaków ze Lwowa, mająca swój początek w przedwojennej Polsce. Jak nietrudno się domyśleć oba wątki w finale się połączą, a ich wzajemne powiązanie będzie naprawdę zaskakujące. 
Samo śledztwo prowadzone przez stołecznych policjantów jest według mnie najsłabszym elementem powieści. Można by zaryzykować stwierdzenie, że momentami przypomina stereotypowe myślenie o pracy polskiego policjanta. Bo tak naprawdę tutaj dużo większą rolę odgrywają wzajemne animozje, przepychanki, a następnie podejrzenia o bycie wtyczką morderców, którzy poczynają sobie coraz śmielej, a ilość  ciał wzrasta, chociaż samo śledztwo nie posuwa się w tempie , w którym na kolejnych stronach pojawiają się nowi denaci. 

Sam pomysł powiązania motywu notesu lwowskiego naukowca sprzed wojny z nuklearnymi planami państw Bliskiego Wschodu oraz śledztwem prowadzonym współcześnie w Warszawie to zdecydowanie najmocniejszy element powieści. Wielokrotnie zaskakujący i muszę przyznać, że przykuwający uwagę i trzymający w napięciu do ostatniej strony. Duży plus za pomysł i rozwiązanie. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne propozycje kryminale autora będą na podobnym poziomie :) Czekam z niecierpliwością!

środa, 26 lipca 2017

David Baldacci - Zbaw nas ode złego

Fedir Kuczin jest potworem - niebezpiecznym, okrutnym zbrodniarzem, byłym pracownikiem KGB, który tuż przed upadkiem ZSRR zbiegł do Kanady. Świetnie się kamuflując, funkcjonuje jako szanowany biznesmen, podczas gdy prowadzi zbrodnicze interesy - handel żywym towarem, bronią, narkotykami. Właśnie rozwija nowy plan, którego powodzenie może kosztować życie milionów ludzi na całym świecie. Miejscem sfinalizowania transakcji ma być spokojna sielska Prowansja. Kuczinowi depczą po piętach - niezależnie od siebie - dwie międzynarodowe grupy antyterrorystyczne. Agentką jednej z nich jest atrakcyjna Reggie Campion, a liderem drugiej twardy mężczyzna bez imienia - Shaw. Wkrótce obie grupy muszą połączyć siły, by walczyć z mordercą na śmierć i życie w kanadyjskiej tundrze.





Thrillery szpiegowskie to coś, co bardzo lubię, tajemnice pościgi, ucieczki i swoiste podchody superagentów to coś, co mnie przyciąga nie tylko w filmach. David Baldacci to autor, który pisze książki specyficzne, czy raczej powinnam określić je mianem innych niż wszystkie. Dlaczego? Bo to są powieści, które zawsze zaskakują, może nie mają szalonego tempa akcji, ale mają pomysł i ciekawe zwroty akcji. Myślę, że dobrze nadawałby się na scenariusz filmu. 

Tym razem dwie grupy szpiegów będą ścigać zbrodniarza z czasów stalinowskich, który po upadku reżimu ukrył się w Kanadzie i przeistoczył się w biznesmena, który oprócz legalnych interesów prowadzi również negocjacje z muzułmanami dotyczące broni masowego rażenia oraz zajmuje się importem młodych kobiet z Azji. Te powody skłaniają dwie grupy walczące potajemnie o swoista naprawę świata oraz wyrównanie krzywd do podążania jego śladem do Prowansji, gdzie nastąpić ma atak. Każda z grup ma na wykonanie zadania swój plan. Shaw i Reggie spotykają się w francuskim miasteczku, jedno podejrzewa drugie, a jednocześnie między nimi pojawia się chemia. Jaki będzie finał tej znajomości? Czy chociaż jednej z grup uda się zabić poszukiwanego mordercę?

Może nie jest to typowy thriller z zawrotnym tempem akcji albo niesamowita powieść szpiegowska, ale jest w niej pewne umiarkowanie, brak przesytu, a który często w takich powieściach ma nadrabiać brak aspektu wizualnego, które powoduje, że z ciekawością przekręca się kolejną stronę w oczekiwaniu na to, co wydarzy się dalej. Autor prowadzi akcję w swoim stylu, bez zbytniego przerysowania, jednocześnie parokrotne zaskakując czytelnika.


wtorek, 25 lipca 2017

Letni przegląd czytelniczy

Dziś przedstawiam krótkie zestawienie książek, które przeczytałam ostanio. Zdecydowanie to był czas książek babskich (obyczajowych ;)), lekkich, przyjemnych i mało zobowiązujących, chociaż z drugiej strony ciekawych i z pomysłem, tak, żeby się odprężyć, ale nie zmarnować popołudnia.


Liliana Fabisińska - Sanatorium pod zegarem

Nina i Natalia nie znoszą się od pierwszego wejrzenia. Gdyby mogły, nie spotkałyby się nigdy więcej. Ale nie mają wyjścia… Los (oraz siostra przełożona, z którą się nie dyskutuje) sprawia bowiem, że trafiają do tego samego ciasnego pokoiku w sanatorium w Ciechocinku. Najbardziej niedopasowana para, jaką można sobie wyobrazić, skazana na siebie przez cztery długie tygodnie.

Gorzej być nie może, prawda?

Ależ może! Ukochany Niny wyjeżdża samotnie w podróż, która miała być ich poślubną, po czym dziwnym trafem przestaje odbierać telefon i odpisywać na maile, a firma pod jej nieobecność zaczyna dryfować ku przepaści. Z kolei Natalia musi w tajemnicy przed siostrą przełożoną zniknąć z Ciechocinka na 36 godzin, by wykonać najważniejsze zdjęcie w swoim życiu.

W dodatku w sanatoryjnym basenie pływa nieboszczyk, którego nazwiska nie zna nawet wszystkowiedząca siostra przełożona.

Wszystko wskazuje na to, że zabić go mogły tylko Nina i Natalia. Czy przełamią niechęć i odeprą zarzuty, wspólnie rozwiązując tę zagadkę?

Ta powieść zadaje kłam stereotypom i przełamuje niejedno tabu. Ani pogodna staruszka, ani zimna bizneswoman nie są takie, jak się wszystkim wydaje. 

A ich relacja zmienia się jak w kalejdoskopie.

To zdecydowanie ciekawa można byłby powiedzieć komedia pomyłek. Bo nie jest to stricte książka obyczajowa ani stricte kryminał, chociaż zawiera elementy obu z tych gatunków. Dwie kobiety, których z pozoru nic nie łączy, więcej są sobie niechętne od pierwszego spotkania, trafiają do jednego pokoju podczas turnusu sanatoryjnego. Każda z nich tak skrajnie inna od drugiej będzie musiała zmierzyć się z charakterem i upodobaniami drugiej, Ta młodsza, bardziej harda dodatkowo unieruchomiona będzie musiała nauczyć się prosić tą starszą o pomoc.
Skazane na siebie pewnego dnia znajdują trupa na basenie dla kuracjuszy. I tak zaczyna się najciekawsze. 

Oprócz wspomnianej przeze mnie komedii pomyłek i przezabawnego śledztwa, które swoimi działaniami, czasami nieco alternatywnymi, ale jakże skutecznymi, posuwa do przodu Natalia, autorka oferuje również całkiem dobry kawałek powieści obyczajowej. Powieści o kobiecych charakterach, wątpliwościach i rozterkach. Powieści o przyszłości, rozliczeniach z nią, wspomnieniach i nadziei na zmianę w przyszłości. Bardzo dobra i chyba momentami dość nowatorska w zamyśle powieść - polecam!

Agnieszka Krawczyk - Siostry  i Przyjaciele i rywale (t. I i II)

Młoda kobieta, Agata Niemirska chce poznać prawdę o swojej przeszłości. Dostaje zawiadomienie o śmierci matki, której nigdy nie znała. Razem z przyrodnią siostrą, Danielą, jedzie więc do Zmysłowa, maleńkiego miasteczka w górach, by znaleźć odpowiedź na pytania, które dręczyły ją całe życie.
Nic nie jest jednak tak proste jak może się wydawać na pierwszy rzut oka. Pytania nie mają łatwych odpowiedzi, podobnie jak życie, które nie układa się według naszych planów.

W Zmysłowie czeka na Agatę dziewięcioletnia dziewczynka, Tosia, jej druga przyrodnia siostra, o której istnieniu dziewczyna nie miała pojęcia. Kto jest jej ojcem? Dlaczego matka ukrywała jego tożsamość? Miasteczko zatrzyma Agatę i Danielę na dłużej, zmuszając, by nie tylko przyjrzały się przeszłości i jej zagadkom, ale i własnemu życiu. Otoczą ich ludzie – dobrzy, ale też i ci mniej życzliwi, pojawią się wierni przyjaciele, ale i wrogowie. Niemirska zyska oddanych sojuszników – miejscowego weterynarza-dziwaka, Jerzego Wilka i Julię Kovacs – Węgierkę, która związała swój los z Polską.
Siostry wpłyną na życie wielu osób, zmieniając ich w zaskakujący sposób. Gdzieś w tle zamajaczy wielkie uczucie. Miłość pomimo wszystko i bez pytań „dlaczego?”.
Niech zatem uwiedzie Was magia małego miasteczka w górach, położonego wśród lasów i pachnących kwiatami łąk.


Czary codzienności – one odmienią losy sióstr, pozostałych mieszkańców Zmysłowa, a może odmienią i nas…

Beztroskie i pełne niezmąconego szczęścia dni w Zmysłowie dobiegają końca – życie sióstr Niemirskich wkrótce bardzo się zmieni. Agata odkrywa bowiem starannie tajoną przez matkę tożsamość ojca swej najmłodszej siostry, Tosi. Czy będzie to początek czegoś nowego i dobrego, czy wręcz przeciwnie – źródło poważnych kłopotów? 

Dodatkowo skomplikuje się nie tylko codzienne życie sióstr, ale i ich sprawy uczuciowe. Najważniejsze, że Agatę, Danielę i Tosię otaczają życzliwi ludzie. Obok przyjaciół pojawią się jednak rywale, a nawet – wrogowie. Nic już nie będzie tak proste i oczywiste jak dawniej.




Te powieści określiłabym mianem sielskiej opowieści o miejscu, gdzie każdy z nas chociaż na moment chciałby się znaleźć. O miejscu, gdzie życie ma pełniejszy smak, to, co pogmatwane zaczyna się prostować, a życie przynosi coraz to nowe niespodzianki.

Takim miejscem dla trzech sióstr, jak nietrudno się domyśleć okaże się Zmysłów, mała miejscowość położona w górach, do której po śmierci maki trafia Agata.  Tak jak się okazuje czeka na nią całe mnóstwo nieoczekiwanych wiadomości i niespodzianek, z którymi musi się zmierzyć. Całkowicie niespodziewanie dla samej siebie decyduje się na urlop od pracy w korporacji i dotychczasowego życia, zmierzyć się z tym, co na jej drodze postawił los oraz zaopiekować się młodszą przyrodnią siostrą, o której istnieniu nie miała dotąd pojęcia. Tajemniczy i intrygujący dom, barwni bohaterowie - mieszkańcy tego miasteczka, wkraczają w życie Agaty wywracając je do góry nogami. Wraz z z Agatą w domu postanawia zamieszkać również jej druga przyrodnia siostra Daniela. Trzy siostry rozkręcają biznes, zmagając się z różnymi przeciwnościami i problemami, a po drodze każda z nich spotyka kogoś wyjątkowego. Może nie jest to miłość oczywista i prosta, ale dzięki temu powieść zyskuje, bo nie trąca banałem.
Całe szczęście autorka nie proponuje nam przesłodzonego wizerunku miasteczka i jego mieszkańców, bo stawia przed naszymi bohaterkami całkiem realne problemy do rozwiązania - zagadki z przeszłości i niepewność o przyszłość to niektóre z nich. Muszę jednak przyznać, że po dwóch przeczytanych tomach odnoszę wrażenie dużej dysproporcji pomiędzy pierwszym a drugim tomem, bo ten drugi wypada dużo słabiej, zwłaszcza jego początek, gdzie mało się dzieje, a większość czasu lekturowego zajmują pseudo psychologiczne rozważania. Dopiero w drugiej połowie akcja się rozkręca i zaczyna przypominać tą z tomu pierwszego. I całe szczęście. Jestem ciekawa, co autorka zaproponuje w kolejnej części. 

Magdalena Kordel - Nadzieje i marzenia

Magda otrzymuje tajemniczy list z francuskiej kancelarii. Niebawem Malownicze zatrzęsie się od plotek o spadku. Wszyscy będą chcieli wiedzieć, czy z dnia na dzień Magda stanie się bajecznie bogata. Ona jednak ma inne kłopoty. Musi wreszcie odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytania: czy chce dalej być z Michałem i jak ma wyglądać ich wspólne życie. Odpowiedź nie jest taka prosta.
Sto pięćdziesiąt lat wcześniej, gdzieś w u podnóża Gór Świętokrzyskich, Sabina ryzykując życie angażuje się w spisek przeciwko zaborcom. Adam kocha ją do szaleństwa i za wszelką cenę uchronić przed niebezpieczeństwem. Przewrotny los jednak chce inaczej.

Co łączy tak odległą historię Sabiny z Magdą? Czy sekret z przeszłości pomoże jej odnaleźć swoje przeznaczenie i spełnić marzenia?




To chyba najsłabsza z przeczytanych przeze mnie ostatnio książek. Mimo, że bardzo lubię Malownicze i jego bohaterów to ten tom niestety wypada dużo słabej niż poprzednie z tej serii. 
Mimo, że autorka wiedzie nas wraz z akcją dwutorowo - współcześnie i ponad sto lat wcześniej - do ciekawego zakończenia, to jednak po drodze jest dość nudnawo i ciut przewidywalnie. Do tego nie za dużo się dzieje i chyba po tej autorce spodziewałam się czegoś więcej. Bo nie jest tym razem ani zabawnie, jak w innych powieściach autorki, ani wzruszająco, owszem pojawia się tajemnica, spadek i przeszłość powiązana z teraźniejszością, to jednak wszystko to jest bez tempa, napięcia i wypada jakość blado. A szkoda.

niedziela, 23 lipca 2017

Jerzy Kierst, Tadeusz Kubiak, Barbara Lewandowska - Cztery pory roku

Już Wiosna! – wesoło ogłasza szpak. Przyroda budzi się do życia: niedźwiedź ciężko wstaje z zimowego snu, wiewiórka sprawdza, czy na leszczynie rosną orzechy. Kiedy z kasztanowców odpłynie wiosna, przypłynie Lato. Policzy kropki biedronkom, poszuka piskląt, sprawdzi, czy nie brakuje miodu w ulach. Po lecie nadejdzie Jesień, która obdaruje nas słodkimi gruszkami i soczystymi jabłkami. Na drzewach powiesi brązowe kasztany i żołędzie. Po Jesieni przyjdzie mroźna Zima – niedźwiedź słodko zachrapie, a zające, wrony i sarny będą wyczekiwały pierwszych wiosennych promieni słońca.
Zbiór "Cztery pory roku" zawiera wiersze: "Powiało wiosną" Jerzego Kiersta, "Tam, gdzie lato" Barbary Lewandowskiej, a także "Jesienne dary" i "Zima", oba autorstwa Tadeusza Kubiaka. Pełne uroku teksty zostały pięknie zilustrowane przez Anitę Paszkiewicz-Tokarczyk i Mirosława Tokarczyka.


Pierwsze, co zwraca uwagę, kiedy sięgamy po tą książkę dla najmłodszych to zdecydowanie retro klimat wzbudzający miłe wspomnienia z dzieciństwa rodziców (naszego), a najmłodszym dający szansę poznania całkiem innej książki - minimalistycznej, nieświecącej, w umiarkowanych kolorach. Całkiem nowe podejście, które myślę zasługuje na uwagę i docenienie. Co do samych kolorów i ilustracji, to są one bardzo czytelne i dzieci nie mają problemów z rozpoznaniem co na nich sie znajduje - i tak dla przykładu - nawet kwiatki z ilustracji poniżej są łatwe do zidentyfikowania na spacerze.



Zmienność pór roku to pojęcie, które najmłodszym może sprawiać nieco kłopotów - kiedy zaczynają już rozróżniać co się dzieje za oknem. "Kiedy znów będzie zima?" to pytanie które nam osobiście zdarzyło się słyszeć w ciągu ostatnich 4 miesięcy dość często... Tutaj z pomocą przychodzą nam krótkie wiersze o najważniejszych zdarzeniach, bohaterach i roślinach, które pojawiają się w określonym czasie.

Lubimy z mężem czytać dzieciom wiersze, a najbardziej takie nietuzinkowe, które swoją melodyką tworzą nastrój, a treść wzbogaca słownictwo (i gimnastykuje nam języki - nieczęsto zdarza nam się mówić choćby o tym jak zaszumiała wierzba rosochata, zaszeptała nadbrzeżna sosna...).


piątek, 14 lipca 2017

Anna J. Szepielak - Francuski klejnot

Kontynuacja powieści "Francuskie zlecenie". Chrześnica Ewy, Kalina, boryka się z poważnymi
problemami. Zawiść rodziny, internetowe oszczerstwa oraz straty finansowe, które przynosi prowadzony przez nią pensjonat to zaledwie czubek góry lodowej. Zatroskana Ewa przeczuwa, że dziewczyna nie poradzi sobie bez wsparcia, dlatego obmyśla sprytny plan i zaprasza do Polski przyjaciela z Francji. Tymczasem sama otrzymuje kłopotliwy spadek, który przyniesie jej więcej zmartwień niż pożytku. Niechcący otworzy drzwi do przeszłości i zbudzi dawno uśpione duchy przodków...







Bardzo lubię, kiedy powieść, która mnie zaciekawiła ma swoją udaną kontynuację, bo zdarza się to niestety niezmiernie rzadko i często drugi, czy kolejny tom to niestety rozczarowanie. Po pierwszej części napisanej przez autorkę (recenzja dostępna tutaj) czekałam na ciąg dalszy historii o rodzinnych tajemnicach. 

Tym razem oprócz znanych nam wcześniej postaci autorka wprowadziła całą plejadę ciekawych bohaterów i umiejscowiła akcję w Polsce. To zdecydowanie przypadło mi do gustu, nie lubię bowiem w powieściach powielania schematów. Owszem postacią wokół której wszystko się rozgrywa jest Ewa, ale wraz z rozwojem akcji punkt ciężkości i uwagi się przesuwa na młodsze pokolenie - Kalinę - chrześnicę Ewy oraz znanego z pierwszego tomu historyka poszukującego prawdy w archiwach rodzinnych - Aleksandra. Co ciekawe oboje znajdują się na swoistym zakręcie, nie do końca wiedząc, jak poradzić sobie z własnym życiem, jak je uporządkować i znów wprowadzić na właściwe tory. Czy pomogą sobie nawzajem? Jak nietrudno się domyśleć właśnie tak będzie, jednak więcej szczegołów nie zamierzam zdradzać, bo lektura w sam raz nadaje się na leniwe ciepłe popołudnie i wieczór, gwarantując dobrze wypełniony czas.

Kolejny wątek to poszukiwanie i odkrywanie prawdy w przeszłości obu rodzi - Ewy i Aleksandra, którzy na skutek innych zajęć zaniechali swoich starań. Ewa wraca do lektury pamiętnika babci Eleonory, którego z każdą stroną czytanie staje się coraz ciekawsze, a prawda wyłaniająca się podczas lektury coraz bardziej zaskakująca.

Tajemnice z przeszłości, trudne wybory, cudowna biżuteria, problematyczne dziedzictwo, wielkie miłości oraz wiodąca prym w całej książce góralska gospodyni pani Jadzia której kulinarnej twórczości każdy chciałaby spróbować gwarantują dobrze spędzony czas. Śmiem twierdzić, że druga część podobała mi się zdecydowanie bardziej niż pierwsza. 

czwartek, 13 lipca 2017

Marcin Ciszewski - Wiatr

Marcin Ciszewski – autor bestsellerów „www.ru2012.pl” i „Upał” – powraca z thrillerem, który niczym podmuch lodowatego wiatru przyprawi was o gęsią skórkę.

Jakub Tyszkiewicz nie chciał tam jechać. Nadkomisarz wolałby spędzić wolny czas z ukochaną żoną, ale dał się namówić na imprezę na Kasprowym Wierchu. 

Kiedy wściekłe porywy wiatru odetną szczyt od reszty świata, miejsce zabawy zamienia się w pułapkę. Ktoś atakuje Tosię, jedną z imprezowiczek. W budynku wysiada prąd, a w stronę Kasprowego zmierza ciskany wichrem wagonik kolejki linowej.

Kto jest na tyle zdeterminowany, aby podjąć się samobójczej podróży kolejką?
Kto pośród uczestników przyjęcia odpowiada za tajemnicze ataki?
Jak uciec z pułapki bez wyjścia?


To moja pierwsza powieść tego osławionego i zachwalanego autora. Musze przyznać, że spotykając się z tyloma pochlebnymi opiniami na temat jego twórczości spodziewałam się wielkiego wow. Zwłaszcza, że książka, po którą sięgnęłam przynajmniej tematycznie miała być zbliżona do klimatów, które lubię. Byłam ciekawa po pierwsze autora, a po drugie tego, jak poradzi sobie z akcją a'la wywiadowczo-terrorystyczną na Kasprowym.

W tym odosobnionym, dodatkowo odciętym od świata przez warunki pogodowe miejscu Sylwestra postanawiają spędzić turyści, kilka par i grup zupełnie ze sobą wcześniej niepowiązani. Przeprowadzeni przez doświadczonego górala, docierają na miejsce. Jednak okazuje się bowiem, że planowana super zabawa zostaje przerwana, a wśród jej uczestników znajduje się potencjalny zabójca. Dodatkowo na górę w karkołomnej podróży, zamierza dotrzeć również druga grupa. Kim są, jakie jest ich zadanie, czy współpracują z zabójcą, czy mają kogoś chronić. Okazuje się również, że wśród uczestników imprezy jest również dwóch policjantów z wojskową przeszłością....

No i trzeba przyznać, że zapowiada się ciekawie, bo wszystkie elementy dobrej powieści akcji udało się autorowi zamieścić. Niestety prawda okazuje się być całkiem inna, bo książka przez ponad połowę wcale nie trzyma w napięciu  owszem jest ciekawie, bo sam pomysł taki jest, jednak pewien chaos, nagromadzenie postaci, wątków, przeskakiwanie pomiędzy nimi sprawia, że trudno się zorientować kto jest kto i o co tak naprawdę chodzi. Myślę, że sama historia sprawdziłaby się dużo lepiej jako scenariusz filmowy niż thriller książkowy. Owszem samo zakończenie jest bardzo dobre - nawet powiedziałabym najlepsze z całości i trochę rekompensuje rozczarowanie powieścią, jest jednak niewystarczające. 

środa, 12 lipca 2017

Maria Nurowska - Bohaterowie są zmęczeni

Leon i Ludwik Niemczyk. Słynny aktor i legendarny kurier podziemia. Ich skomplikowane losy ukazane na tle równie skomplikowanych czasów, są niczym fascynujący film. 
Obydwaj bracia w czasie II wojny światowej należeli do podziemnych struktur i walczyli o wolność ojczyzny. Po wojnie Ludwik z narażeniem życia organizował ucieczki przez zieloną granicę. Podczas jednej z nich na zachód postanowił uciec Leon. Jednak podczas próby przekroczenia granicy bracia zostali aresztowani. 
Po krótkim pobycie w więzieniu Leon wyszedł na wolność. Rozpoczął aktorską karierę i w ciągu niemal półwiecza zagrał w 550 filmach m.in. w nominowanym do Oscara "Nożu w wodzie" Romana Polańskiego. Kochały go kobiety i uwielbiali kinomani. Jawił się jako istny król życia. 
Ludwik przeżył sześcioletnią gehennę w lochach UB, a po wyjściu z nich podjął rozpaczliwą próbę ucieczki i wraz z żoną przedostał się do zachodniego raju, rzekomo pełnego nadziei, gdzie dożył sędziwego wieku. 
Bracia po raz ostatni widzieli się podczas nieudanej próby ucieczki. Do końca życia każdy z nich zastanawiał się, kto zdradził. I czy zdrajcą nie był brat. Nigdy tych podejrzeń nie zweryfikowali. Nigdy nie stanęli twarzą w twarz... 



Jestem fanką powieści Nurowskiej od zawsze. Cenię ją za niebanalność, czasem nieprzewidywalność, opowieści, które na długo zatrzymują się w głowie i każą do siebie wracać. trudno na polskim rynku wydawniczym znaleźć podobną autorkę.

Tym razem Maria Nurowska również nie zawodzi. W bardzo wyjątkowej formie - gdzie do czynienia mamy z jakąś formą wywiadu, wspomnień, popartych wnikliwie wyszukanymi dokumentami odnoszącymi się do tego, o czym pisze autorka - poznajemy historię dwóch braci, których rozdzielił trudny czas i chyba trochę własny egoizm bądź strach przed prawdą. prawdą, która ostatecznie autorka ujawnia na końcu książki, a okazuje się być ona całkiem inna od tego, czego spodziewali się obaj bracia. 

Oprócz historii stricte rodzinnej, pełnej bolących fragmentów, pokazującej tak naprawdę nie dwóch, ale czterech braci, którzy przez szereg lat nie zdecydowali się nawiązać ze sobą żadnego kontaktu, ba raczej specjalnie go unikali, autorka przedstawia nam również kawałek historii naszego kraju w przełomowych dla niego momentach. To, co bardzo mi się podobało to częściowe zmarginalizowane wątku powstania warszawskiego, w którym uczestniczyli Ludwik i Leon, a skupienie się raczej na czasie następującym zaraz po jego upadku. Autorka w ten sposób odchodzi od utartych schematów pokazując takie wątki i fragmenty historii, którymi się aż tak nie przesyca widza czy czytelnika. Niewątpliwie należy do nich historia przerzutów przez zieloną granicę i ucieczek z Polski oraz powojennych losów polskich emigrantów w Kanadzie. 

To, co ważne autorka również nie ucieka od swoistych osądów obu braci, mimo, że  z jedym z nich była zaprzyjaźniona. Gorzkie słowo i krytyka dotykają ich obu po równo, pokazując, że żaden z nich nie jest bez winy.

Ciekawa historia braci, ubrana w nietypową formę - która moim zdaniem mogłaby być ciut dłuższa- na tle trudnej historii. Wszystko to sprawia, że ciężko się od niej oderwać. 

wtorek, 11 lipca 2017

Magda Stachula - Trzecia

Najpierw był błysk flesza – ktoś zrobił jej zdjęcie z ukrycia.
Później usłyszała tajemniczy głos w mieszkaniu.
Potem ktoś stał pod jej drzwiami. Nasłuchiwał.

Eliza jest terapeutką. Podczas wielogodzinnych sesji zagląda w głowy swoich pacjentów.
Pewnego dnia orientuje się, że ktoś ją śledzi. Teraz to do jej życia zagląda obcy człowiek.

Kiedy Eliza szuka pomocy, nikt jej nie wierzy.

Tymczasem ON wie już o niej wszystko.
Ma listę.
Eliza jest na niej trzecia.





Ta książka to dla mnie prawdziwe zaskoczenie. To czego spodziewałam się po jej opisie okazało się być całkiem inną historią, niż przeczytałam w rzeczywistości. 
Najprościej można by określić tą powieść jako historię o tajemnicy, wbrew pozorom wcale nie o prześladowaniu, chociaż i ono odgrywa tutaj sporą role. 
Poznajemy trójkę bohaterów Elizę - psychoterapeutkę, która próbuje pogodzić się ze zdradą partnera, rozpoczynającą swoją przygodę z pracą, która ma pomagać innym ludziom. Okazuje się w toku opowieści, że tak naprawdę tą, która tej pomocy najbardziej potrzebuje jest sama bohaterka. Dlaczego - to tajemnica, którą sami musicie poznać.
Liliana - to odnosząca sukcesy developerka, która po rozwodzie samotnie prowadzi dobrze prosperującą firmę, którą kiedyś założyli razem z mężem. Okazuje się, że jest łudząco podobna do Elizy. Dlaczego? Czy to jej matka? I kim jest tajemnicza miłość Liliany, dla którego to mężczyzny zdecydowała się rozwieść z mężem?
Anton  - to trzeci z naszych bohaterów - tajemniczy mężczyzna urodzony w Polsce, zamieszkały w Petersburgu, którego los w jakiś sposób połączy z naszymi dwoma bohaterkami. Wydaje się on być najbardziej tajemniczą postacią z powieści, ale jak się okazuje nie zawsze to, co zakładamy okazuje się prawdą.

Elizie pewnego dnia wydaje się, że ktoś zaczyna ją śledzić - czy to dziwny sąsiad, zazdrosna znajoma, czy może ktoś zupełnie inny?A może to tylko bogata wyobraźnia naszej bohaterki?

Mnóstwo wątków, zwrotów akcji, tajemnic i powiązań, nie zawsze oczywistych sprawia, że książkę czyta się szybko, wciąga, a zainteresowanie tym, co wydarzy się za chwilę jest ogromne, że ciężko się od niej oderwać. Wielopłaszczyznowa, z ciekawie skonstruowanymi postaciami i naprawdę dobrym pomysłem na poprowadzeni ei finał akcji, sprawie, że mimo skończonej lektury wszystko to, co przeczytałam ciągle na nowo rozgrywa się w mojej głowie. Frapująca i nietuzinkowa - gorąco polecam!

czwartek, 6 lipca 2017

Najsztub i Sumińska - O Polsce, strachu i kobietach

On, kontrowersyjny dziennikarz ze skłonnością do zadawania niewygodnych pytań. Ona,
wszechstronna publicystka, która z miłością pochyla się nad każdym żywym stworzeniem. Za podszeptem Ireny Stanisławskiej postanowili podzielić się swoimi rozmowami z szeroką publicznością. Mówią o wszystkim tym, co dostrzegają na zewnątrz i wewnątrz siebie - o zmianach w społeczeństwie, o ostatnim tchnieniu patriarchatu, o przywiązaniu i terytorium oraz człowieku jako zwierzęciu społecznym. Wszystko okraszone anegdotami, refleksjami i opowieściami o szukaniu swojego miejsca w życiu.










O czym jest ta książka wywiad? Najprościej byłoby napisać o życiu i chyba wbrew tytułowi raczej o mężczyznach i zwierzętach niż o kobietach. Byłam ciekawa, jak w wywiadzie wypadnie dziennikarz, który raczej na codzień zadaje pytania niż na nie odpowiada. Bałam się, że może będzie kluczyć, unikać odpowiedzi, mając za sobą tak duże doświadczenie dziennikarskie. Tymczasem okazało się, że swoista gra słowna prowadzona z kobietą na tematy bardzo luźno powiązane z tytułem książki - wywiadu wciąga od pierwszego pytania i łatwiej tą propozycję traktować jako lekturę o życiu, historię dziennikarza, czy opowieść o otaczajaącej rzeczywistości (wraz z właściwym Najsztubowi komentarzem) niż powieść wywiad. Sprawne przerzucanie się pytaniami, przejmowanie pałeczki i ciągła zmiana prowadzącego niczym w dobrej grze sprawia, że mimo, iż wywiad nie jest moją ulubiona formą książkową to czytało mi się go bardzo dobrze. Jedyne, co nie do końca mnie przekonywało to cała masa odniesień do świata zwierzęcego (z naciskiem na ptaki), do którego odwoływała się Pani Sumińska. O ile raz czy dwa byłoby to interesujące, tak często i nawracająco to zdecydowanie za dużo, jak dla mnie.
Wywiad o Polsce - ale niemęczący, o życiu - prawdziwym, o historii - wprawdzie wyrywkowej, ale jednak popularnego dziennikarza, o mężczyznach i kobietach, czyli tak naprawdę o życiu. polecam nie tylko fanom głównych bohaterów.







czwartek, 29 czerwca 2017

Magdalena Kozieł - Nowak - Rok na wsi


Oto małe gospodarstwo agroturystyczne Basi i Piotra Listków. W codziennej pracy na polu i w obejściu pomagają im dzieci: Tymek, Maja i Franek, babcia Hela oraz pan Józek. Są tu też zwierzęta: koń, krowa, owce i świnki, indyki, kury, gęsi, kaczki oraz pies Misiek i dwa koty. Rodzinę często odwiedzają pani Malinowska, która wszędzie dojedzie na swoim rowerze, i jej wnuczka Ola. Po słodki miód, dynię i inne produkty przyjeżdża właścicielka ekologicznego sklepu, a dwa razy w roku, w okolicach sylwestra i na weekend majowy, do Krzętli zjeżdżają letnicy, by odpocząć od miejskiego zgiełku i odetchnąć świeżym powietrzem.
Tu rytm życia wyznaczają pory roku. Zimą pan Józek organizuje kulig dla gości z miasta. Wiosną trzeba zaorać i obsiać pole. Latem trwa praca przy żniwach i sianokosach. Jesienią ogniska i rodzinne pieczenie ziemniaków umilają wykopki. 
"Rok na wsi" zawiera dwanaście rozkładówek przybliżających życie w gospodarstwie. Dowiemy się, jakie obowiązki ma dziecko, a jakie dorosły, na czym polega praca na polu i przy zwierzętach. Dodatkowe dwie plansze to przedstawienie bohaterów oraz zabawa interaktywna.

Seria "Rok..." wydawnictwa Nasza Księgarnia to jeden z naszych ulubionych cyklów. To prosty, a zarazem ze względu na całą mnogość detali i szczegółów na kolejnych stronach wyczerpujący i frapujący dla młodych czytelników sposób na przekazanie tego, jak zmienia się świat wokół nich w ciągu następujących po sobie miesięcy.
Tym razem autorka zabiera maluchy na wieś, do gospodarstwa agroturystycznego, gdzie doskonale mogą poznać uwarunkowania przyrodnicze zmieniającego się otoczenia i tego, co te zmiany determinują.
Oprócz wspomnianych zmian ważni są również bohaterowie - zarówno ludzie, jak i zwierzęta na każdej ze stron odgrywają kluczowe role. Poznajemy ich obowiązki z zadania - co ważne zadania przydzielane są również najmłodszym bohaterom, dając im szansę wykazania się w wiejskich warunkach. 
Co ciekawe autorka nie ograniczyła się w swoich pomysłach na przedstawienie gospodarstwa do obowiązków - pokazując młodym czytelnikom również radosne elementy całości np. kulig czy puszczanie latawców.
Super propozycja dla młodszych i starszych, myślę, przede wszystkim tych, którzy mało mają do czynienia z wsią i tym, co się na niej dzieje. 








środa, 28 czerwca 2017

Cecelia Ahern - Lirogon

W południowo-zachodniej Irlandii, w dziewiczej okolicy, głęboko w lesie mieszka samotna młoda kobieta, Laura. Jest obdarzona niespotykanym talentem. Jej niezwykły dar polega na umiejętności naśladowania rozmaitych dźwięków.

Laurę przypadkiem odkrywa ekipa filmową. Jej talent okazuje się sensacją i za sprawą zaskakującego zbiegu okoliczności dziewczyna szybko staje się telewizyjną celebrytką. Z bezpiecznego i urokliwego miejsca, w jakim zawsze żyła, trafia do zupełnie obcego świata. Przyjdzie jej zmierzyć się z bezwzględnymi zasadami, jakimi rządzi się show-biznes. Tajemnicze pochodzenie dziewczyny i rodzinny sekret powodują, że zainteresowanie mediów wzmaga się z każdym dniem.

Równocześnie w jej życiu niespodziewanie pojawia się wielka miłość. Czy to uczucie zdoła uchronić ją przed pułapkami i niebezpieczeństwami czyhającymi w bezwzględnym świecie?

Tytułowy lirogon to piękny i niezwykły ptak, słynący z nadzwyczajnych zdolności naśladowania dźwięków. Jak wiele wspólnego ma główna bohaterka z tym płochliwym i kapryśnym stworzeniem, które tylko nieliczni mieli szczęście zobaczyć?


Często mnie zastanawia, jak to możliwe, że gdzieś w Europie żyją ludzie, którzy nie mają styczności z prawdziwym życiem - takim związanym z technologiami, nowoczesnością i wszelkimi jej udogodnieniami. Czy żyje im się lepiej? Czy są szczęśliwsi?
Do pewnego momentu z pewnością tak, ale okazuje się, że również oni, żyjąc w takim a nie innym w pewien sposób ograniczonym środowisku szukają szczęścia i miłości. Faktem jest, ze   z pewnością definiują je poprzez trochę inne oczekiwania niż nasze, ale cel pozostaje jeden - wielka miłość.

Taką właśnie bohaterką jest Laura, dziewczyna, która swoim niezwykłym głosem jest w stanie naśladować każdy dźwięk, który usłyszy. Taki ewenement i talent odkrywa ekipa telewizyjna zupełnie przypadkiem. Oczywiście jedna z reporterek widzi od razu w tym szansę na wielki komercyjny sukces filmu o tak niezwykłej istocie. Całe szczęście jej kolega z ekipy ma trochę więcej zdrowego rozsądku i stara się zagubioną Laurę w jakiś sposób chronić. Czy zostanie tylko jej przyjacielem?
Niespodziewanie dla wszystkich Laura zgadza się wystąpić w telewizyjnym show o poszukiwaniu talentów. Czy to dobra decyzja i co z niej wyniknie? O tym musicie przekonać się sami, zachęcam do lektury!

Z jednej strony to ciekawa opowieść o niecodziennym zjawisku i talencie, sytuacji, z którą nie ma się do czynienia na codzień. Z drugiej to opowieść o zderzeniu dwóch, całkiem innych światów, z którego to zderzenia rodzi się dość trudna miłość. Jest to także opowieść o czymś niecodziennym, poniekąd ulotnym - czy w zderzeniu z medialną rzeczywistością ma szanse się obronić?

To, co trochę przeszkadzało mi w lekturze to wplątywanie do akcji nie do końca do niej pasujących moim zdaniem wątków, jak chociażby męskich rozmów braci głównego bohatera, zupełnie nie pasujących do całości. Pomimo fajnego pomysłu na powieść nie udało się też moim zdaniem autorce utrzymać pewnego napięcia akcji, które sprawia, że z dużym zainteresowaniem przewraca się kolejną kartkę. Tu tego nie było. Niestety.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Krzysztof Koziołek - Góra Synaj

Anton Habicht za psie pieniądze pracuje w policji porządkowej Glogau (Głogowa). Gdy na jego drodze staje śledczy Matzke z policji kryminalnej i proponuje, żeby pracował razem z nim, Habicht nie może uwierzyć we własne szczęście. Pomaga Matzkemu przy śledztwie w sprawie śmierci chłopca, którego zwłoki znaleziono w zoo, na wybiegu dla niedźwiedzi.
Tymczasem w oddalonej o 35 km Neusalz (Nowej Soli) znaleziono zwłoki utopionego chłopca. Tamtejsza policja zajęła się śledztwem, a na własną rękę prowadzi swoje pewna hrabina.
Czy zgony młodych chłopców są ze sobą powiązane, a jeśli tak, to kto za nimi stoi? Dochodzenie w Glogau zatacza coraz szersze kręgi i wreszcie podejrzenie pada na pewnego obywatela pochodzenia żydowskiego, ale czy na pewno jest to sprawca, czy może kozioł ofiarny? W jaką grę sekretarz kryminalny Matzke wplątał Habichta i czy prowadząca na własną rękę śledztwo hrabina jest tylko znudzoną panią domu?




Od jakiegoś czasu jestem fanką retro kryminałów. Muszę przyznać, że pomimo początkowej niechęci teraz stały się dla mnie jednym z ulubionych gatunków. 
Tym razem wraz z bohaterami trafiany na Śląsk przedwojenny, gdzie giną mali chłopcy. Początkowo kilku zaginięć i śmierci nikt ze sobą nie łączy, jednak kiedy do śledztwa zostaje przydzielony Anton Habicht, którego sześcioletni syn zginął przed rokiem, ambitny policjant zaczyna drążyć sprawy zaginięć i śmierci chłopców z większą dokładnością. Okazuje się bowiem, żę w okolicy nie są to przypadki zupełnie odosobnione, a mali chłopcy, najczęściej z biednych rodzin, wabieni drogimi zabawkami giną z rąk nieuchwytnego zabójcy. 
Retro kryminał toczy się dość powoli, mimo tego pchając akcję do przodu, zmierzając do zaskakującego finału, który jest zdecydowanie najciekawszym punktem całości, przynosi bowiem dość zaskakujące rozwiązanie. Zdradzać go oczywiście nie będę, bo nie chcę psuć przyjemności z lektury :)
Oprócz wątku stricte kryminalnego książka stanowi doskonały przykład przekroju przez społeczeństwo czasów, w których toczy się akcja. Z jednej strony mamy biedotę i swoisty półświatek, z drugiej środowisko żydowskie, w dniu, kiedy przeprowadzona została noc kryształowa - tutaj również opisana, aż w końcu mamy arystokrację, wyższe sfery, dla których zderzenie z biedotą niektórych bohaterów staje się ekstremalnym przeżyciem. Do tego mamy tutaj także obraz Rzeszy w końcówce lat trzydziestych, gdzie narastają antyżydowskie nastroje. Ciekawy dodatek do całości.
Mamy również prowadzącą swoje własne śledztwo hrabinę, będącą jednocześnie polskim szpiegiem.... czujecie się zaintrygowani?I tak powinno być, bo to naprawdę ciekawa propozycja pomimo dość chaotycznego początku proponująca interesującą historię.


niedziela, 25 czerwca 2017

Maia Sobaczak - Przepisy na szczęście

Kolejna książka autorki bestsellera "Qmam kasze. Czyli powrót do korzeni" zawiera około 70 przepisów na bazie ryżu, komosy ryżowej, mąki orkiszowej i szałwii hiszpańskiej. Znajdują się w niej także przepisy na dania z warzyw, owoców oraz kiszonki.

Maia Sobczak przypomina momenty, które wywołują w nas uczucie szczęścia, zwraca uwagę na to, że odpowiednia dieta przyczynia się do dobrego samopoczucia. Otwiera na nowe smaki, zaraża swoim sposobem patrzenia na jedzenie i świat, uczy zestawiać składniki i budować własne kompozycje na bazie naturalnych rodzimych składników z dodatkiem przypraw i warzyw z całego świata. Inspiruje kuchnią, która w oczywisty sposób prowadzi do szczęścia.





Pierwsza książka tej autorki mnie nie zachwyciła, była taka zbyt wyszukana i powiedziałabym dość ekskluzywna jeżeli chodzi o dobór składników, jak na polskie warunki. A co za tym idzie ich dostępność i cena dla wielu było przeszkodą w korzystaniu z zaproponowanych przepisów.
Byłam ciekawa, co autorka zaproponuje w nowej książce, czy moje wrażenia będą podobne jak po lekturze pierwszej części.
Musze przyznać, że pierwsze, co mnie zaskoczyło to dość osobisty wstęp i to wcale nie taki krótki! Autorka przeprowadza w nim czytelnika poprzez różne miejsca, które odwiedziła smaki, które tam poznała, zwracając uwagę na to, co ważne, inspirujące i ciekawe, nie tylko jeżeli chodzi o kulinaria. O ile zazwyczaj jestem dość sceptyczna, tak tutaj takie historie bardzo mi się podobał, do tego dołączone fotografie były dodatkowym atutem.

Przepisy w książce podzielone są na żywioły: ziemia, jako matka wszystkiego, ogień (smażenie), woda (gotowanie) i powietrze (pieczenie oraz surowe produkty). Ciekawy pomysł, jako, że książek kucharskich pojawia się mnóstwo na rynku wydawniczym i każda nowa propozycja jest na wagę złota.
Same przepisy już podzieliłabym na dwie kategorie pierwsza - ciekawe i oryginalne = muszę wypróbować oraz takie jak niestety w pierwszej części przygotowywane ze zbyt wyszukanych i trudno dostępnych składników, po które raczej nigdy nie sięgnę, raczej przeczytam w ramach ciekawostki. Całe szczęście przepisy z pierwszej grupy są na tyle ciekawe i interesujące, ze rekompensują w zupełności te drugie. 

To, co moim zdaniem autorka mogła ulepszyć to zdecydowanie jakieś wprowadzenie dla nie-mistrzów kuchni np. wskazać, który ryż lepiej się lepi, a który wręcz przeciwnie - bo proponowanie wspomnianego lepkiego ryżu jest nagminne w przepisach w tej książce, jasne można skorzystać z podpowiedzi w internecie, ale to nie gwarancja udanego przepisu, no i wydaje mi się, że nie o to chodzi, żeby zanim się zajmie przygotowywaniem sprawdzać wszystko gdzie indziej. 

Myślę, że druga część jest zdecydowanie lepsza niż pierwsza, będę z niej zdecydowanie częściej korzystać, chociaż nie jest to propozycja bez wad i raczej nie stanie się moją ulubioną.


piątek, 23 czerwca 2017

Joanna Opiat-Bojarska - Koneser

Czasem zastanawiam się, jak autor układa w swojej głowie akcję powieści, w której dobre (najlepsze?) jest tylko zakończenie. Czy ma jej już gotowe od początku pracy nad nową książką, czy powstaje ono dopiero później?
Z książkami Joanny Opiat-Bojarskiej mam od samego początku problem, bo są one albo wyjątkowo przeciętne (słabe?) albo bardzo dobre. Niestety w tym przypadku okazało się, że raczej mamy do czynienia z lekturą na dość niskim poziomie.

Seksbiznes, czerwony rynek i tajemnice z przeszłości w mistrzowsko skonstruowanym kryminale. Wniknij w świat, w którym ciało jest tylko towarem.
Wakacyjny spokój mieszkańców Poznania burzą makabryczne odkrycia. W odstępie kilku dni w lesie zostają odnalezione szczątki kobiety, a na terenie starego pruskiego fortu wypatroszone ciało mężczyzny.
Obie sprawy prowadzi zgrany policyjny duet: doświadczony Burzyński i niepokorny Majewski. Przy ciele mężczyzny odnajdują wiadomość od mordercy. W poszukiwaniu odpowiedzi na mnożące się pytania pomaga im chłodna i zdystansowana antropolog sądowa Anita Broll.
Tropy wiodą w stronę bezlitosnych handlarzy żywym towarem...
Tymczasem tajemniczy mężczyzna o osobliwych potrzebach chce, by oczy całej Polski zwróciły się na niego.





Tak jak napisałam zdecydowanie koniec - samo rozwiązanie zagadki, pomysł i te facto prawdziwy motyw, wprawdzie do przewidzenia już wcześniej niż w końcówce powieści, okazują się ratować lekturę. Bo całość daleka jest od moich kryminalnych oczekiwań.
Mamy tutaj duet policyjny - stary wyjadacz Burzyński i młody wilk - Majewski, którzy prowadzą śledztwa w sprawie dwóch odnalezionych w lesie pod Poznaniem szczątków ludzkich. O ile szczątki kobiece znalezione w lesie będącym miejscem pracy pań jagodzianek nasuwają dość oczywiste skojarzenia w sprawie tropu, to już pocięte ciało mężczyzny każe szukać śladów gdzie indziej. Policjanci muszą odnaleźć sprawdzę, sprawdzić, czy te dwa zabójstwa coś łączy oraz ustalić tożsamość zabitych. W trakcie prowadzonego śledztwa pojawia się kilka ciekawszych momentów i zaskakujących wątków, jednak całość jest dość nijaka i raczej dość nudna, bo przez dłuższe okresy nie dzieje się nic lub niewiele. Owszem udało się autorce wplatać w całość wywiad prowadzony przez dziennikarkę z królem seks biznesu w Poznaniu, który jest dość mocnym punktem całości, to jednak całość w odbiorze pozostaje dość nijaka. A szkoda, bo finał zasługiwał na lepszy początek.

czwartek, 22 czerwca 2017

Eliza Piotrowska - Ortografia - twardy orzech, ale każdy zgryźć go może

Kiedy w szkole jest dyktando,
zwykle kończy się to grandą.
Wielu bowiem nie wie (szkoda!),
że nasz język to przygoda.
Trzeba tylko znać zasady
– jak w grze – 
bez nich nie da rady!

Eliza Piotrowska przedstawia najważniejsze zasady rządzące polską ortografią z humorem, sprawiając, że nauka z jej książką to prawdziwa przyjemność. Forma rymowanego wiersza ułatwia zapamiętywanie, zatem… do dzieła! Szóstka z dyktanda gwarantowana!






Lubię, kiedy książki niosą za sobą dobrze przemyślane rozwiązania dla dzieci. Tak jest w przypadku tej książki, która w bardzo ciekawy i przystępny sposób pomaga młodszym uczniom zmierzyć się z problemami ortograficznymi, proponując pomysłowe i interesujące rozwiązania niejednego problemu, który może im się wydawać nie do zrozumienia. 

Książka ma również bardzo ciekawą formułę. Każdy rozdział to osobna literka lub zagadnienie ortograficzne, które dzieci muszą przyswoić (np. nazwy geograficzne, nazwy własne, "nie" z różnymi częściami mowy itp.). Następnie każdej regule dotyczącej danego rozdziału poświęcona jest jedna wierszowana historyjka wraz z ciekawymi ilustracjami. Przy niektórych podrozdziałach pojawiają się również krótkie zadania dla czytających, pomagające przyswoić trudniejsze reguły. Żeby temat był wyczerpany na koniec danej części mamy także wierszyk dotyczący wyjątków - czyli w tym przypadku podrozdziały "Poza regułą" oraz krótkie podsumowanie - również w formie wiersza wszystkich reguł przedstawionych w danej części. 

Ciekawa i wyczerpująca propozycja dla uczniów, którzy rozpoczynają swoją przygodę z ortografią, tych, którzy powtarzają reguły i tych, którzy przy okazji chcą przeczytać fajne,krótkie historyjki. Do tego pasujące ilustracje Oli Krzanowskiej i mamy bardzo udaną całość :)

środa, 21 czerwca 2017

Nikola Kucharska - Jak to działa? Zwierzęta

Najnowsza propozycja wydawnictwa Nasza Księgarnia idealnie wpasowuje się w krąg zainteresowań naszego 3,5 latka. No i nie ukrywajmy rozwiązuje sporo problemów rodziców borykających się z pytaniami "a dlaczego/czemu/po co". Tym razem książka stanowi niezbędne źródło wiedzy z zakresu jak ogarnąć temat zwierzaków domowych i po co zwierzakom cała masa "narzędzi" przystosowujących ich do życia w konkretnym środowisku - domu, zarodzie, czy lesie. 

Dziadek naszej bohaterki - Klary - pomaga jej na kartach tej książki zrozumieć meandry zwierzęcego życia oraz w sposób przystępny tłumaczy co do czego służy, jak zwierzęta sobie radzą i co im jest potrzebne do lepszego życia. 
Każdy zwierzak domowy przedstawiony jest przez dziadka w przekroju, tak, żeby ciekawy maluch mógł zobaczyć, co znajduje się w środku. A do tego przekrój ten - anatomiczny z przymrużeniem oka- dopasowany jest idealnie do możliwości pojmowania przez docelową grupę wiekową ;)
Mnie osobiście urzekła wizja autorki przedstawiająca mechanizm szczekający u psa ;) Żeby nie tracić wam radochy z jego odkrywania celowo nie umieszczę go na zdjęciach. 

Na koniec autorka przygotowała coś dla starszych czytelników - zestawienie zawodów dla miłośników zwierząt oraz inspirujące osoby. Ciekawy sposób zachęcający do pomyślenia o przyszłości i możliwościach jej związania z pomocą zwierzętom.

Jedyne, co mnie do końca nie przekonało to oczy zwierząt pokazanych na obrazkach - jakby każdy z tych zwierzaków był szalony lub wściekły.Ale dziecku w lekturze zupełnie to nie przeszkadza ;)




Klara kocha zwierzęta i chciałaby wszystko o nich wiedzieć. W przyszłości zamierza zostać biologiem albo weterynarzem, albo zootechnikiem, albo leśniczym, albo zoopsychologiem, albo opiekunką do zwierząt… Ciężko się zdecydować. Na razie każdą wolną chwilę poświęca na zdobywanie wiadomości. Pomaga jej dziadek, który cierpliwie odpowiada na pytania za pomocą zabawnych rysunków. Dlaczego psy zostawiają mokre ślady łap? Po co świnie taplają się w błocie? Dlaczego szczur może skoczyć z dużej wysokości i nic mu nie jest? Dlaczego króliki ciągle poruszają nosem? Dlaczego papugi są takie hałaśliwe? Czy żaba słyszy, chociaż nie ma uszu? Dlaczego konie tak krótko śpią? Po co niedźwiedzie stają na dwóch łapach? Dlaczego kaczki mają takie dziwne dzioby? Dzięki czemu wiewiórka tak dobrze i zwinnie skacze? Dlaczego sarny kręcą uszami? 

Duży format, szczegółowe ilustracje, edukacja połączona z zabawą i humorem to tylko niektóre zalety tej niezwykłej książki o zwierzętach domowych, wiejskich, parkowych i leśnych.