czwartek, 19 października 2017

Marcin Brykczyński - Opowiem ci, mamo, co robią pociągi



Na tę książkę czekaliśmy z synem od dwóch lat, za każdym razem kiedy pojawiała się nowość z serii " Opowiem ci, mamo..." mieliśmy nadzieję, że będzie to opowieść o pociągach. Po autach, które u nas były przeglądane miliony razy ciągle mieliśmy nadzieję, że niedługo pojawią się rysunki, których bohaterami będą nasi "kolejni"/ kolejowi ulubieńcy. Doczekaliśmy się i muszę przyznać, że warto było czekać. O ile części o samolotach czy statkach nie wzbudzały aż tak ogromnego entuzjazmu, to z pociągami powróciliśmy w dobrze znane klimaty z pierwszej części ( recenzja aut dostępna tutaj). 





Tym razem naszym bohaterem jest stara/retro lokomotywa Ryś, z którą to przemierzamy odległości na torach kolejowych poznając rożne trasy i różne pociągi, które to możemy na nich spotkać. Fanom pociągów niewątpliwie Ryś będzie się kojarzył z jednym z bohaterów bajki Stacyjkowo :) Oprócz naszych bohaterów mamy również jak zawsze w tej serii zadania do wykonania - policz, porównaj, znajdź różnice. Oprócz standardowych stron "sytuacyjnych" autor przedstawia również młodym czytelnikom, jakie prędkości osiągały pociągi kiedyś i dziś porównując je dodatkowo do najszybszych zwierząt świata. Przy okazji poznajemy również najsłynniejsze trasy kolejowe świata. Duże brawa za przemycanie treści (rysunków) edukacyjnych.

Do tego widać, że pan Artur Nowicki trochę na kolejkach się zna - to w większości nie są zmyślone lokomotywy, tylko rysunki odzwierciedlające historyczne ciuchcie. To zrobiło nawet wrażenie na tacie. Sam główny bohater Ryś to odwzorowanie pojazdu z 1946 roku. Mało tego, syn od jakiegoś czasu męczył nas pytaniami o oznaczenia semaforów i zwrotnic - dzięki tej książce nawet rodzice mogą uzupełnić wiedzę znaną każdemu maszyniście. Dorzućmy trochę faktów z zakresu historii (jak np. historyczne trasy) i mamy pozycję, którą z pewnością będziemy czytać i oglądać przez kilka najbliższych lat.


Najnowsza pozycja w popularnej serii "Opowiem ci, mamo", narysowana z humorem przez Artura Nowickiego, tym razem pozwoli dzieciom wybrać się w podróż koleją i poznać bogaty świat najróżniejszych pociągów. Najmłodszych czytelników czeka wiele atrakcji. Razem z głównym bohaterem – parowozem tendrzakiem Rysiem – odwiedzimy muzeum lokomotyw, parowozownię i najciekawsze dworce kolejowe, poznamy dziwne pojazdy szynowe oraz mapy szlaków kolejowych, a także przejedziemy się koleją górską i odpoczniemy na bocznicy. "Opowiem ci, mamo, co robią pociągi" to znakomity prezent dla dzieci w wieku od 2 do 6 lat. Książka ćwiczy spostrzegawczość, ilustracje wzbogacają rymowane zagadki Marcina Brykczyńskiego, a sztywne kartki przetrwają wielokrotne przeglądanie.

Inês Castel-Branco - Mamo, nie mogę zasnąć

Dzisiejszy świat oferuje maluchom całe mnóstwo, nie zawsze potrzebnych bodźców. Bombardowani zewsząd hałasem, chwytliwymi hasłami reklam, kolorowymi opakowaniami nęcących rzeczy kiedy przychodzi czas snu nie potrafią się wyciszyć. Co wtedy robić? Z pomocą przychodzi nam rodzicom autorka książki "Mamo, nie mogę zasnąć" Ines Castel-Branco. Moje pierwsze wrażenie po przeczytaniu tej książki to nieodparte wrażenie, że to taka joga w pigułce przyswajalnej dla maluchów. Mama w tej oto opowieści pomaga synkowi wyciszyć się przed snem prezentując mu różne metody pracy z oddechem. Na podstawie przykładów łatwych do wyobrażenia sobie przez dziecko i co najważniejsze łatwych do zastosowania w codziennym życiu mama tłumaczy synowi, jak należy ćwiczyć poprawny, pełen i świadomy oddech. Metody te wykorzystywane przed snem z łatwością pomogą maluchowi we właściwym przygotowaniu się do snu i łatwiejszym zaśnięciu, co po ciężkich emocjonalnie dniach w przedszkolu czy szkole bywa niezwykle trudne. Do tego wisienką na torcie są przepiękne ilustracje obrazujące dane ćwiczenie, które wykonuje na danej stronie nasz bohater. Dla tych rodziców, którym joga i jej ćwiczenia oddechowe są obce autorka przygotowała na koniec książki wskazówki i opisy wyjaśniające, jak w domowym zaciszu przeprowadzić dane ćwiczenia. Polecamy wszystkim tym, na których nie działa wyciszająca moc kąpieli  ;)



– Mamo, nie mogę zasnąć!
– Dlaczego?
– Nie wiem… Jestem zdenerwowany i przez głowę wciąż przebiegają mi myśli, myśli, myśli…
– Chcesz, żebym wyjaśniła ci, jak oddychać?
– ODDYCHAĆ? Ale ja już umiem oddychać!
– A poświęciłeś kiedyś chwilę, żeby się zastanowić, jak właściwie to robisz? Którędy powietrze wchodzi, a którędy wychodzi? Czy wypełnia twój brzuch czy raczej klatkę piersiową, czy robisz to powoli czy szybko…

"Mamo, nie mogę zasnąć" to książka o tym, w jaki sposób za pomocą ćwiczeń wyciszyć dziecko przed snem. Zawiera opisy różnych technik oddechowych i lekkich ćwiczeń fizycznych sprzyjających uspokojeniu.

poniedziałek, 9 października 2017

Maciej Szymanowicz - Rok w Krainie Czarów



Czy zastanawialiście się kiedyś, jak mogłoby wyglądać życie w Krainie Czarów? Czy mieszkają tam Czerwony Kapturek, czarodziej, wilk, krasnoludki, smok, księżniczki i różne stwory? Co robią przez cały rok? Zapraszamy w fantastyczną podróż, pełną niespodzianek i niezwykłych spotkań z
bohaterami z bajek, ale i z Paziem Krotochwilem, istotą o nienagannej elegancji i niewiarygodnym talencie ogrodniczym, Wodnikiem nie z tej ziemi czy Hrabią de von Sal, który przedstawia się jako Największy Mag Świata, ale tak naprawdę nie umie czarować… "Rok w Krainie Czarów" można oglądać godzinami. Ta niezwykła książka pobudza wyobraźnię, rozwija spostrzegawczość, umiejętność opowiadania, a przede wszystkim gwarantuje świetną zabawę.



Książki z serii "Rok w.." dzielą się na takie, które urzekają od pierwszej strony i takie, do których czasem trzeba się przekonać, żeby spotkały się z zainteresowaniem najmłodszych.
Tym razem wydawnictwo sprezentowało wszystkim - zarówno tym starszym, jak i młodszym - książę, która zaczarowuje od samej okładki. Nie tylko dlatego, że prowadzi nas do Krainy Czarów. To, co najbardziej urzekające to niewątpliwie przepiękne ilustracje, które pozostają w głowie na dłużej.

To, co podobało nam się najbardziej to doskonale uchwycony baśniowy klimat całej książki. Niewątpliwie udało się to osiągnąć dzięki przepięknym i uroczym ilustracjom. Do tego cała zgraja ciekawych i mimo, że znanych tutaj ukazanych w całkiem nowym świetle bohaterów. Połączenie tych dwóch rzeczy powoduje, że z dużym zaciekawieniem i zauroczeniem najmłodsi czytelnicy w podroży przez dwanaście miesięcy poznają Krainę Czarów. Do tego bardzo dobrze wyważona ilość szczegółów - tak w sam raz żeby zaciekawić, pozwolić snuć własne historie, rozwijać wyobraźnię, jednocześnie nie męcząc nagromadzeniem detali. 


W końcu każdy z nas zawsze marzył, żeby choć przez chwilę znaleźć się w tajemniczej krainie, gdzie światem rządzą czary i magia. Tym razem, dzięki uprzejmości swoich pociech jest wam to dane. Gorąco polecamy.

Ewa Kozyra-Pawlak, Paweł Pawlak - Mały atlas ptaków Ewy i Pawła Pawlaków

W tym niezwykłym "ptaszniku" para znanych ilustratorów – w zachwycających akwarelach i obrazkach z kolorowych szmatek – opowiada o skrzydlatych mieszkańcach swojego ogrodu. Czyli o mazurkach, kosach, srokach, raniuszkach, szczygłach, sójkach, dzięciołach, szpakach, dzwońcach, kowalikach… Pełen poezji i humoru świat, który wyczarowują Ewa i Paweł Pawlakowie, zachęca i małych, i dużych czytelników do stworzenia własnej księgi spotykanych codziennie ptaków. Do tego, byśmy je pokochali i opowiadali o nich własnym głosem: rysując, wycinając, wklejając, kolekcjonując ptasie pióra, przygody i anegdoty…


Mieszkamy w miejscu, gdzie mamy możliwość obserwowania zwierząt - głównie ptaków w cyklu całorocznym ;) Jako, że jest ich całe mnóstwo matka nie zawsze jest w stanie rozpoznać wszystkie, wszak ornitologiem nie jest... Całe szczęście są na to sposoby - mnie uratowała z opresji i pozwoliła zachować rodzicielską twarz podpartą autorytetem i wiedzą ;) książka o ptakach autorstwa Państwa Pawlaków. Muszę przyznać, że nie tylko syn jest nią zainteresowany.

Na każdej stronie znajdziemy tutaj jednego bohatera. Przedstawiony jest on w formie charakterystycznej dla autorki - nazwałabym go patchworkowym rysunkiem, uwidoczniony na fotografii w środowisku, w którym go można spotkać. Obrazkom towarzyszy krótkie wprowadzenie o danym ptaku i często rysunek jego piór. 

Styl, forma i przekaz wszystko ze sobą współgra, powodując, że ciężko od tej książki się oderwać . My czytamy niezmiennie od dwóch tygodni szukając naszych bohaterów za oknem. 

Z resztą zobaczcie sami:




piątek, 6 października 2017

David Baldacci - Ściana

Balldacci to zdecydowanie autor nieoceniany w Polsce. Owszem ukazało sie u nas kilkanaście książek, ale tak naprawdę nie jest nijak promowany  i docierają do niego tylko stali bywalcy bibliotek - czyli moja mama i ja ;) Ona wielbi tego autora z resztą jeszcze większym zachwytem niż ja. 
Parokrotnie recenzowałam już jego powieści na łamach naszego bloga, tym razem na tapetę trafiła powieść "Ściana".
Wyobraźcie sobie ścianę, gdzie w ciągu całego dnia pojawiają sie informacje, newsy i artykuły z centr wywiadowczych z całego świata, z krajów będących sojusznikami USA. Wyobraźcie sobie mężczyznę o niezwykłej pamięci - pamięta ona bowiem wszystko, czego kiedykolwiek się dowiedział lub co go spotkało, do tego mężczyzna ten potrafi poznane przez siebie rzeczy połączyć w logiczne fakty, powiązać i wyciągnąć z nich wnioski... Mężczyzna ten trafia przed ścianę wywiadowczą i zdawałoby się, że sprawa jest prosta - ratuje świat. Tymczasem okazuje się, że w stodole tego mężczyzny znaleziono sześć ciał zamordowanych osób, a jego samego z łopatą w ręku.
Sprawa się komplikuje. A kiedy tak się dzieje z pomocą zawsze rusza duet wykreowany przez Baldacciego - Sean i Michelle - byli pracownicy Secret Service, teraz para prywatnych detektywów. Tu wezwana na pomoc przez adwokata Roya- genialnego mężczyzny siedzącego aktualnie w więzieniu.
Musze przyznać, że choć wątek wyjątkowo ciekawy pokazujący kulisy walki o wpływy w środowisku szpiegowskim, gdzie wpływy mieszają się z biznesem i ogromnymi pieniędzmi, to jednak akurat ta powieść nie wywarła na mnie ogromnego wrażenia. Można ją podzielić na 3 części - dobry wstęp, słaby środek, gdzie mało się dzieje i akcja zdecydowanie toczy sie moim zdaniem za wolno oraz bardzo dobry koniec, który pomysłowy, szybki i zaskakujący rekompensuje nieudany środek. A szkoda, bo gdyby całość była na tym samym poziomie byłoby naprawdę zaskakująco i napięcie byłoby utrzymane. Tak jest niestety obiecująco na początku, ale potem rozczarowująco. A szkoda. Na półce czekają dwie kolejne powieści autora, zobaczymy, czy następnym razem będzie lepiej.






Najlepszy analityk CIA siedzi w więzieniu federalnym oskarżony o sześć morderstw. Jest geniuszem obdarzonym pamięcią ejdetyczną i był filarem rządowego programu wywiadowczego. Na tzw. Ścianie - monstrualnym ekranie, przez który przepływają w czasie rzeczywistym wszystkie dane wywiadowcze, potrafił skojarzyć tysiące faktów, zrozumieć ich logikę i przewidzieć konsekwencje. Co sprawiło, że dopuścił się tak potwornej zbrodni? Czemu milczy? Czy w ogóle rozumie sytuację, w jakiej się znalazł? Te i inne pytania nurtują parę prywatnych detektywów, Seana Kinga i Michelle Maxwell, niegdyś asów Secret Service, teraz poproszonych o pomoc przez adwokata oskarżonego. Wyniki śledztwa przejdą ich najśmielsze oczekiwania.

czwartek, 5 października 2017

Znane autorki dzieciom


Niedawno na rynku propozycji dla dzieci pojawiły się ostatnio dwie bardzo interesujące propozycje autorstwa dwóch znanych autorek. 



Agnieszka Osiecka dzieciom
Agnieszka Osiecka ilustrator: Elżbieta Wasiuczyńska

Niezwykłe wydarzenie edytorskie. Wszystkie utwory, które Agnieszka Osiecka stworzyła dla dzieci, w jednym tomie z niepowtarzalnymi ilustracjami Elżbiety Wasiuczyńskiej.
W bajkowym świecie Agnieszki Osieckiej mieszka ptak Eugeniusz […] Są dzieci w specjalnych okularach do oglądania bardzo małych snów. Są – jak zwykle u Agnieszki – jeziora mazurskie i Puszcza Piska, są mieszkańcy Mazur ze swoją kulturą i językiem, jest prawdziwa wieś Karwica Mazurska i znana tylko dzieciom Dolina Przeciągów. […] Po niebie fruwa dużo ptaków i jeden samolot – Ptakowiec, syn mewy.  (Ze wstępu Daniela Passenta)


Dla trochę starszych dzieci wydawnictwo Nasza Księgarnia proponuje książkę niezwykła. Niezwykłą bowiem autorką tej niezwykłej pozycji jest Agnieszka Osiecka. Autorka kojarzona z przepiękną poezją, która wyszła spod jej pióra, tekstów piosenek, które zna cała Polska. Tym razem mamy szansę poznać twórczość Agnieszki z innej strony - przeznaczona dla najmłodszych czytelników pisaną tym razem nie wierszem, ale w formie krótszych i dłuższych opowiadań. Jako, że jest to pozycja jeszcze trochę za trudna dla mojego syna przeczytałam ją sama i muszę przyznać, ze jestem pod dużym wrażeniem. Opowiadania skierowane do młodych czytelników otulają niczym ciepły koc. Pokazują dzieciom świat w ciekawy sposób, proponując rozwiązania problemów dnia codziennego - jak chociażby noszenie okularów - które dla najmłodszych wydają się być końcem świata. Wszystko w sposób pomysłowy i często z morałem. Co podobało mi się najbardziej to znane autorce pewne przymrużeniem oka i swoista ironia, którą tutaj prezentuje w finałach wielu bajek. Bajka bowiem, jak pisze autorka "jest matką wynalazku". Przeczytałam z ogromna przyjemnością przez chwilę znów wracając w czasy beztroski i bajek czytanych na lepszy sen. 




Wanda Chotomska dzieciom
Wanda Chotomska ilustrator: Artur Gulewicz

Zbiór najlepszych utworów wybranych z bogatej twórczości ukochanej poetki dzieci i dorosłych. Przeczytajcie "Drzewo z czerwonym żaglem", opowiadanie, które trafiło na międzynarodową Honorową Listę IBBY, zabawne wiersze o ptakach, instrumentach muzycznych i tańcach, rzeczach i zwierzętach, zastanówcie się wraz z poetką, co by było "Gdyby tygrysy jadły irysy" i "Po co krowie rogi na głowie?", niech do snu ukołyszą Was "Poduszkowce" i "Kuchenna kołysanka", zaśpiewajcie z Wandą Chotomską "Hej, hej, hej, dobry dzień!" i "Kochajcie czarownice".


Wandy Chotomskiej rodzicom chyba nie trzeba przedstawiać, każdy gdzieś, kiedyś zetknął sie z jej twórczością, teraz dzięki książce wydawnictwa Nasza Księgarnia możemy przeżyć to jeszcze raz ;)
Moj mąż zdecydowanie z tego korzysta, czytając synowi codziennie inna historyjkę. Przepięknie wydana i ilustrowana książka oferuje każdemu coś innego, a bogactwo nagromadzonych historii w różnych formach literackich sprawia, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.
Krótkie i dłuższe wierszyki i limeryki, historie z morałem i takie podnoszące na duchu i wyjaśniające świat wszystko to znajdziemy w książce, która mimo przedstawienia swoistej klasyki kusi dodatkowo pięknymi ilustracjami. Książka przyjemna dla oka i ucha, w sam raz dla całej rodziny na nadchodzące jesienne wieczory.

wtorek, 3 października 2017

Aleksandra Artymowska - Liczby i kolory

Tę książkę można czytać z dwóch stron. Z jednej śledzimy losy królika Gustawa, z drugiej ruszamy na wyprawę z owieczką Leonorą. Obie historie prowadzą do środka książki, gdzie bohaterowie się spotykają. Rezolutne zwierzątka dzielnie przedzierają się przez gąszcze traw i wzburzone morza, a wszystko po to, by najmłodsi poznali kolory i liczby od 1 do 10. Zabawne wierszyki, radosne przygody oraz dużo szczegółów gwarantują świetną zabawę połączoną z edukacją.



Zgodnie z zapowiedzią dwójka naszych głównych bohaterów - owieczka Leonora i królik Gustaw zabierają przedszkolaków - ale i spokojne nawet i tych ciut młodszych czytelników na wyprawę po świcie kolorów i liczb. W zabawnych rymowankach przestawiają to, co dziej się na danej stronie oraz zaznajamiają czy to z daną cyfrą czy kolorem. 
O ile część królika jest bardziej zadaniowa, to część, której bohaterką jest owca jest raczej opisowa. Nasz syn za to po wierszyku owieczki szuka danego koloru w pomieszczeniu, w którym czytamy książeczkę, można i tak ;) widocznie cześć zagadkowa - polegająca na wyszukiwaniu konkretnej liczby przedmiotów wymienionych w wierszowanej historyjce wśród gąszczu różnokolorowej trawy przypadła mu bardziej do gustu. 
W środku książeczki dwójka bohaterów się spotyka pokazując jedno drugiemu na pikniku swoich przyjaciół - kolory i cyfry. 

Muszę przyznać, że jestem trochę zaskoczona zainteresowaniem, jakie wzbudziła u nas ta książeczka, nie spodziewałam sie bowiem, że mało kolorowa i dość schematyczna pozycja z rymowankami okaże się aż takim hitem. Polecamy wszystkim, którzy mierzą się z nauką kolorów i liczb :)

poniedziałek, 2 października 2017

Krzysztof Bochus - Martwy błękit

Wiosna roku 1933. W Sopocie znalezione zostają zwłoki znanego żydowskiego przedsiębiorcy i wyznawcy Kabały, Saula Rottenberga. Wszystko wskazuje na samobójstwo. Na miejsce przybywa Christian Abell, gdański radca śledczy. Sprawa wydaje się być prosta, a policji zależy na tym, by dochodzenie jak najszybciej zamknąć. Abell odkrywa jednak, że samobójstwo Rottenberga zostało upozorowane. Wkrótce w niewyjaśnionych okolicznościach giną kolejni członkowie rodziny. Okazuje się także, że z posiadłości sopockiego patrycjusza znika cenna kolekcja dzieł sztuki. Mimo nacisków przełożonych, śledczy postanawia doprowadzić sprawę do końca. 

Czy rodzina Rottenbergów padła ofiara spisku? Czy kluczem do rozwiązania zagadki jest Kabała i jej święte litery? Wyjaśnienie zagadki jest zaskakująco blisko związane ze współczesnością.




Niezbyt często się zdarza, że książka - druga w serii jest dużo ciekawsza niż pierwsza - otwierająca serię. Ta według mnie stanowi doskonały wyjątek. O ile "Czarny manuskrypt" (recenzja tutaj) czytało się dobrze, o tyle od "Martwego błękitu" ciężko było mi się oderwać. 
Książka zaciekawiła mnie na wielu płaszczyznach.

Z jednej strony miejsce akcji - Sopot i Gdańsk w latach przedwojennych, miejsca, które lubię i do których często wracam pokazane przez pryzmat swoistych czasów, w których rozgrywa się akcja. Wszystko jakby znane, ale takie inne. Do tego - zarówno w przypadku miejsc, jak i tematu zagadki oraz realiów historyczno-społecznych - autor wykazał się niesamowita dbałością o szczegóły i detale - wszystko dopracowane, sprawdzone, z odnośnikami do źródeł o historii. Jestem pod ogromnym wrażeniem.

Kolejna rzecz ciekawa to niewątpliwie czas akcji i bohaterowie. Mamy rok 1933, Hitler jest u władzy, a akcja toczy się w Wolnym Mieście Gdańsku zamieszkiwanym przez Niemców, Polaków i Żydów. Śledztwo w sprawie zabójstwa żydowskiego kolekcjonera sztuki prowadzi niemiecki policjant, któremu obce są nazistowskie idee, ale ma swoich szefów i współpracowników, którzy w Hitlerze widzą nadzieję na lepsze jutro. Do tego nastroje społeczne, poglądy bohaterów i ich wzajemne animozje - wszystko to stanowi doskonałe tło akcji powieści, które samo mogłoby stanowić motyw przewodni - i momentami tak jest, co idealnie wplata się w całość, powodując, że lektura jest dużo ciekawsza. 

W końcu sama akcja i nasz główny śledczy Christian Abell, która okazuje się postacią nietuzinkową oraz niezwykle uzdolnionym policjantem. W czasach bez elektronicznych gadżetów ulatwiających prowadzenie śledztwa i rozwiązywanie zagadek morderstw on radzi sobie doskonale przyćmiewając innych gdańskich policjantów. Osnucie tajemnicy morderstwa wokół dzieł sztuki wprowadza czytelnika w specyficzny światek - wielbicieli obrazów, Kabały, hazardzistów i miłośników posiadania dzieł sztuki na własność. Co ciekawe wraz ze śledczym odkrywamy coraz to nowe tajemnice, a ciał zabitych ciągle przybywa, powodując, że długo nie wiadomo, kto zabił i kto zabójstwa zlecił.
Polecam nie tylko fanom kryminałów retro!

poniedziałek, 25 września 2017

Katarzyna Berenika Miszczuk - Obsesja

Ponure korytarze szpitalnego oddziału psychiatrii i niepokojące listy od tajemniczego wielbiciela. Wygląda na to, że doktor Joanna Skoczek znalazła się w niebezpieczeństwie. Joanna Skoczek odbywa rezydenturę na oddziale psychiatrii warszawskiego Szpitala Wschodniego. Podczas gdy ponure szpitalne korytarze same z siebie przyprawiają o gęsią skórkę, w podziemnym magazynie zostaje znaleziony trup jednej z pacjentek. Z oględzin wynika, że powrócił seryjny morderca kobiet, poszukiwany przez policję od trzech miesięcy. W dodatku Asia otrzymuje ostatnio niepokojące listy od anonimowego wielbiciela.









Joanna to kobieta po przejściach, mająca rozwód za sobą, przenosi się do Warszawy, by tu dokończyć staż oraz znaleźć równowagę. Wydawałoby sie, ze po kilku miesiącach cel jest w zasięgu ręki, tymczasem w szpitalu pojawiają się zwłoki kolejnych kobiet oraz tajemnicze listy od wielbiciela w szafce młodej lekarki... Czy te sprawy się ze sobą łączą? To pytanie nieustannie pojawia się w głowie Joanny. Poszukiwania sprawcy kolejnych zabójstw są bezskuteczne, a Joanna zaczyna obawiać się o swoje życie.
W dodatku na horyzoncie pojawia się trzech mężczyzn, z których każdy postanawia być w życiu Joanny tym jedynym. Sanitariusz, który zaczyna odkrywać wspólnotę dusz z naszą lekarka, dawny znajomy ze studiów, który kochał Joannę od zawsze oraz tajemniczy lekarz medycyny sądowej na motocyklu...
O każdym z bohaterów można byłoby napisać ciekawą historię, okazuje się bowiem w trakcie akcji, że każdy z nich ukrywa więcej niż mogłoby się wydawać na samym początku. I to nakręca akcje jeszcze bardziej, powodując, że do ostatniego rozdziału nie wiadomo, kto jest najbardziej podejrzany.

Nietypowe miejsce akcji - szpital psychiatryczny, trochę bardziej typowy motyw przewodni - kobieta otrzymujące listy od tajemniczego wielbiciela. Ale mimo pewnej schematyczności w temacie całość okazała się wyjątkowo ciekawa, więcej było mi się trudno od niej oderwać!

Przekonałam się się bowiem, ze powieść wciąga niemal od pierwszej strony i do końca trzyma w niepewności, kto zabił, a przecież o to w powieściach z zagadką morderstw w tle chodzi przede wszystkim. Muszę przyznać, że samo zakończenie było też dość zaskakujące i stanowiło dobre ukoronowanie całości.

Do tego kilku mężczyzn - nie licząc tajemniczego wielbiciela - próbujących zdobyć serce głównej bohaterki stanowi idealne dopełnienie całości. Urozmaica ja dodatkowo poczucie humoru i interesujące przepychanki słowne dwojga bohaterów, sprawiając, że lektura stała się jeszcze ciekawsza. Polecam gorąco na jesienne wieczory!

środa, 20 września 2017

Edyta Świętek - Cień burzowych chmur

Cień burzowych chmur to pierwszy tom pięcioczęściowej sagi Spacer Aleją Róż, traktującej o losach rodziny Szymczaków. To epicka opowieść mocno osadzona na płaszczyźnie społeczno-obyczajowej. Fikcja literacka przeplata się z autentycznymi zdarzeniami, a postaci wykreowane przez pisarkę ocierają się o osoby, które dzisiaj spoglądają na nas z kart książek historycznych. 
Autorka poczytnych powieści w brawurowy sposób serwuje osadzoną w realiach wczesnego PRL-u historię rodzinną ze zbrodnią i zemstą w tle. 

Jest rok 1949. W małopolskiej wsi Pawlice zamieszkują zamożni gospodarze, którzy od dawna byli solą w oku najpierw okolicznego ziemiaństwa – Pawłowskich, a po II wojnie światowej przedstawicieli nowej władzy. Pomiędzy głową rodziny, Bronisławem, a Bartłomiejem Marczykiem, bratem wysoko postawionego funkcjonariusza UB, dochodzi do konfliktu. Marczyk poprzysięga zemstę. Na skutek reformy rolnej Szymczakowie tracą gospodarstwo będące owocem pracy kilku pokoleń. We wsi zostaje utworzona spółdzielnia rolnicza, której zarząd obejmuje Bartek. Mężczyzna zaprowadza własne porządki, uprzykrzając życie ograbionej z majątku rodzinie. Z braku perspektyw Bronek postanawia szukać szczęścia w świecie. Porzuca dotychczasowe życie rolnika i podejmuje pracę przy budowie Nowej Huty. Po pewnym czasie dołącza do niego młodsza siostra Julia, uciekająca przed nienawiścią Marczyka.




"Cień burzowych chmur" to książka, która mnie urzekła niemal od pierwszej strony. Czym? Przede wszystkim niebanalnością tematu. Owszem dużo jest książek, które rozgrywają się w przełomowych momentach historii naszego kraju - jak chociażby druga woja światowa, koniec PRL, czy współcześnie. 
Powieść Edyty Świętek rozgrywa się w okresie traktowanym trochę po macoszemu - druga woja właśnie się skończyła, wojska radzieckie przetoczyły się już na zachód, a w Polsce zaczyna się budowanie całkiem nowego ustroju. 

Zmiany, które zachodzą dotykają wszystkich mieszkańców wsi, w której rozgrywa się akcja. Upaństwowienie ziemi zmienia całkowicie układ sił i tym samym stawia przed naszymi bohaterami - rodziną, która doskonale sobie radziła, posiadając sporo ziemi i dobytku - całkiem nowe wyzwania. Co ciekawe autorka w takiej codzienności ukazuje życiowe rozterki, tych, którym przyszło się zmierzyć z nowym systemem. Zdesperowani Szymczakowie podejmują decyzje, które na zawsze odmienią ich losy...

Głowa rodziny - Bronek - opuszcza dom rodzinny w poszukiwaniu zarobku trafia do powstającej właśnie Nowej Huty. Jestem pod ogromnym wrażenim płaszczyzny społeczno - obyczajowej przedstawionej przez autorkę. Wszystko to, co dzieje się w Nowej Hucie przedstawione jest z detalami, dokładnie, co powoduje, ze lektura staje się niezwykle wciągająca. Oprócz losów bohaterów śledzimy również zmiany w życiu społecznym tamtych czasów oraz realia, w których przyszło im żyć. Co ciekawe, te drugie momentami są nawet bardziej interesujące.
Z ogromnym zainteresowaniem i nadzieją czekam na drugi tom. 

niedziela, 17 września 2017

Nowości w blioteczce przedszkolaka

Ostatnio za sprawą tour de biblioteki na naszej półce pojawiło się sporo różnych książek dla przedszkolaków. Poniżej zaprezentuję Wam te, które spotkały się z największym zainteresowaniem przedszkolaka lub jego rodziców ;) Na początku oczywiście fenomen wydawniczy, czyli Nela. Powiem szczerze myślałam, że nie zachwyci, że za długa, za trudna i dla starszych dzieci, tymczasem nie ma posiłku bez Neli.. Naszą przygodę rozpoczęliśmy od książki "Śladami Neli przez dżunglę, morza i oceany". I z pewnością nie będzie to ostatni tom przygód małej reporterki, który do nas trafi. Wraz z nią czytelnicy podróżują po kontynentach, poznają przyrodę i zwierzęta, które zamieszkują w kraju, który Nela właśnie odwiedza. Z książki dowiemy się - nie tylko dzieci - mnóstwa ciekawostek o rożnych stworzeniach i miejscach charakterystycznych dla danego regionu. Może całość czasem wypada dość chaotycznie, bo Nela "przeskakuje" z kontynentu na kontynent, ale naszemu synowi zupełnie to nie przeszkadzało. Co interesujące to oczywiście zdjęcia i mapy urozmaicające lekturę oraz możliwość obejrzenia treści multimedialnych ukrytych w tajnych kodach. Do tego sama bohaterka angażuje czytających zapraszając ich do wspólnej zabawy oraz zadając mnóstwo pytań. idealna propozycja dla małych odkrywców, podróżników i ciekawych świata. 






 Kolejna czytana niemal codziennie książka to "Odjazdowe pojazdy - wierszyki dla dzieci" autorstwa Rafała Czarneckiego. Musze przyznać, że to jedna z tych propozycji, które cieszą się raczej zainteresowaniem syna niż rodziców. Dlaczego? Po pierwsze w książce nie ma nic odjazdowego - są to po prostu wierszyki przedstawiające i ilustrujące pojazd, któremu dedykowana jest dana strona. Są to nie tylko samochody, ale również statki, samoloty, pojazdy specjalne i czołgi :) Taka ich mnogość to niewątpliwie ogromna zaleta dla fanów pojazdów wszelkich. Sama książka jednak zawiera wierszyki dość grafomańskie, a i jej forma graficzna pozostawia wiele do życzenia. Mnogość bohaterów to główna (jedyna?) zaleta.









Ostatnio podczas zakupów w Biedronce moją uwagę zwróciła seria książek autorstwa Alaina Gree. Jest to seria bardzo zachwalana na wielu blogach parentingowych. Całe szczęście, że jej nie kupiłam i jedyny egzemplarz jaki posiadamy pt. "Pory roku" jest z biblioteki, bo jednak postanowiłam te zachwyty zweryfikować sama. Owszem pomysł fajny - przedstawienie zjawisk zmieniającej się przyrody, ich następstw, głównych bohaterów i różnych okoliczności przyrody występujących w danym czasie. To jednak wykonanie podoba mi się już dużo mniej - kiczowate obrazki to po pierwsze, nie dość, ze nie podobają się mamie, to jeszcze synowi. Ale co najważniejsze to duża dysproporcja poziomów w przekazie informacji - na jednej stronie mamy odgłosy zwierząt i zadanie ich powtarzania (1,5 - 2 lat), z drugiej historię, jak powstaje jabłko odpowiednią dla trzylatka. Myślę, że na rynku jest dużo więcej lepszych i ciekawszych propozycji poświęconych temu zagadnieniu. Tej nie polecamy.







 Ostania z dzisiejszych propozycji to książka z serii Dzieciaki pytają 3-6 lat. Do nas trafiła część pt. "Gospodarstwo" (tekst Agnes Vandewiele, ilustracje Marcelle Geneste). To idealna propozycja dla tych dzieci, które zadają mnóstwo pytań dlaczego?? Bowiem stanowi ona doskonałą skarbnicę wiedzy na temat,któremu jest poświęcona. Podzielona na trzynaście dwustronicowych rozdziałów przedstawia wszystko, co najważniejsze zaspokajając ciekawość młodego czytelnika. Może zadanie, które umieszczona jest na końcu każdej strony jest dużo łatwiejsze niż treść danej części, to całość i tak wypada świetnie. Do tego całkiem przyjemne ilustracje i gwarancja ciekawej lektury na wieczór dla przedszkolaka jest w zasięgu naszych rąk. W serii znajdują się jeszcze książki dotyczące Zamków i ich mieszkańców, dzikich zwierząt, ludzkiego ciała, Ziemi, dinozaurów, Piratów, koni i kucyków, tańca i piłki nożnej. Polecamy :)









poniedziałek, 11 września 2017

Michael Palmer - Trauma

Doktor Carrie Bryant jest rezydentką na oddziale neurochirurgii uznanego bostońskiego szpitala. Kiedy mordercze tempo pracy owocuje popełnieniem groźnego błędu, lekarka rzuca rezydenturę. Jej nowy cel życiowy to pomóc bratu, weteranowi wojennemu Adamowi, uwolnić się od zespołu stresu pourazowego. Tymczasem w ośrodku zdrowia dla weteranów, z którym zaczyna współpracę, dzieją się dziwne rzeczy. Carrie zagłębia się w labirynt korupcji i morderstw i choć może przypłacić to życiem, za wszelką cenę próbuje rozwikłać zagadkę tajemniczego znikania jej pacjentów…









Rzadko sięgam po thrillery medyczne. Dawno, dawno temu przeczytałam jeden genialny i do tej pory żadnemu z nich nie udało się jemu dorównać. 
Zaintrygowana jednak opisem książki Michaela Palmera postanowiłam zaryzykować i okazało się, że było warto.

Carrie Bryant to oddana w 200% swojej pracy rezydentka w bostońskim szpitalu. Na skutek zmęczenia popełnia wydawałoby się mały błąd, którego skutki okazują się być dla niej dalekosiężne, rezultatem czego jest decyzja o rezygnacji z rezydentury .

Załamana sytuacją wraca do rodzinnego domu, z nadzieją, że z czasem upora się z tym, co ją spotkało., W domu przebywa również jej brat - weteran wojny w Afganistanie, który na skutek, wojennych przeżyć nie jest w stanie odnaleźć się w normalnej rzeczywistości oraz normalnie w niej funkcjonować. Napady agresji bowiem są tak silne i nieprzewidywalne, że zwyczajne życie jest poza jego zasięgiem.

Ojciec Carrie znajduje jej pracę - w lokalnym ośrodku, gdzie ma przeprowadzać zabiegi wszczepienia stymulatorów, które pomagają leczyć chorobę Parkinsona oraz mają pomóc w leczeniu zespołu stresu pourazowego u byłych żołnierzy, jak brak Carrie.
Początkowo zachwycona, z czasem odkrywa coraz więcej niewiadomych oraz tajemnic dotyczących programu. Postanawiając znaleźć na nie odpowiedź ryzykuje życie, bowiem, ktoś za wszelką cenę postanawia nie dopuścić do rozwiązania zagadki.

Muszę przyznać, że powieść od początku trzyma w napięciu, tajemnice są dawkowane w narastający sposób, a powiązanie pracy i życia prywatnego bohaterki składają się w zgrabną całość. Obawiałam się trochę nagromadzenia terminologii medycznej, zwłaszcza neurochirurgicznej, która mogłaby by być niezrozumiała dla większości czytelników - całe szczęście została ona przedstawiona w wyważony sposób, w większości zrozumiały. Jedyne, co przeszkadzało mi w odbiorze to nagromadzenie ogromnej ilości skrótów, które po jakimś czasie stawały się męczące. Mimo, że zakończenie było nietrudne do przewidzenia całość wypada interesująco kierując uwagę na ogromny problem jakim stał się nie tylko dla Amerykanów syndrom stresu pourazowego. 

piątek, 8 września 2017

Konrad Budzyk - Hummusy i pasty

76 prostych i inspirujących przepisów na zdrowe i pyszne hummusy i pasty.

To nieprawda, że hummus to tylko ciecierzyca, czosnek, sezam i oliwa.

Hummus może mieć słodko-ostry smak pieczonej dyni, może rozgrzewać podniebienie intensywnym aromatem grillowanej papryki lub rozpieszczać słodyczą syropu klonowego i rodzynek.

Kto nie chciałby schrupać kanapki z pastą z mięsistego bobu z aromatyczną miętą albo zjeść pachnącego chlebka pita z intensywnie czekoladową pastą z czarnej fasoli?

Dzięki tej książce dowiesz się, jak ugotować ciecierzycę, żeby kusiła orzechowym smakiem, do czego używać czarnej soli i jak wytrawnie smakuje kiszona cytryna.


Uwielbiam wszelkiego rodzaju pasty do pieczywa, bo owszem dobrze jest zjeść kanapkę z wędlina, czy serem, ale ile takich można. Może nie jestem fanką klasycznego hummusu to jednak lubię eksperymenty  dlatego postanowiłam poszukać inspiracji w najnowszej książce autora bloga blendman.pl.

We wstępie mamy okazję wspomnianego blogera poznać opowiada nam bowiem o sobie, swoich decyzjach dotyczących przejścia na weganizm oraz wydaniu książki. Fajny pomysł, bowiem daje personalny ogląd całości. Miło, że autor pomyślał o swoich odbiorcach.
Następnie proponuje nam rozdziały o pastach - co, jak i dlaczego oraz o hummusie jako takim. Autor ma również wskazówki dla początkujących - to cenne, bo nie takie oczywiste dla wszystkich - podpowiada bowiem, jak ugotować strączkowe rośliny oraz co sugeruje zakupić do domowej spiżarni.

Jeżeli chodzi o przepisy to podzielone są na kilka rozdziałów:
1. Hummusy
2. Pasty
3. Pasztety
4. Smakowite dodatki

Muszę przyznać, że po lekturze stwierdziłam, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie - nawet ci, którzy do klasycznego hummusu podchodzą dość sceptycznie. Do tego niewątpliwie jest to bardzo dobra propozycja, dla wegan, dając im możliwość zasmakowania niejednokrotnie alternatywnych i ciekawych smaków czy połączeń. Od klasyki - guacamole, ajwar, poprzez to, co znane - czekoladowa pasta z awokado do całkiem nowych pomysłów - hummus kasztanowy. Co warte podkreślenia nawet pewne znane standardy jak chociażby smalczyk z fasoli tutaj proponowane są w alternatywnej wersji. Polecam wszystkim tym, którzy poszukują nowości na kanapkę i nie tylko.

niedziela, 3 września 2017

Nowe propozycje dla przedszkolaków

Marta Galewska - Kustra - Z muchą świat zwiedzam i opowiadamy

Pamiętacie rezolutną Fefe, która pomagała maluchom ćwiczyć buzię i język, wspierając rozwój ich mowy? Pokochało ją wiele dzieci, a wszystko za sprawą książki "Z muchą na luzie ćwiczymy buzie". Teraz czas na kolejne zabawy z tą słynną bohaterką!
Tym razem spotykamy Fefe na nieplanowanych wakacjach. Przygody, które przeżywa podczas podróży, są świetną okazją do rozwijania u dzieci umiejętności opowiadania i ćwiczenia wyobraźni. Czytając wraz z dzieckiem jej wakacyjny dziennik, nie raz się zdziwicie: "Co też ta mucha wymyśliła? Wszystko pokręciła i znów wpakowała się w tarapaty!". Waszym zadaniem będzie wspólnie opisywać przygody muszki i… wymyślać wiele nowych, bo ta książka to nie zwykła pomoc w nauce opowiadania, tylko pełna humoru historia, która rozśmieszy Was do łez i zachęci do kreatywności.  "Z muchą świat zwiedzamy i opowiadamy" to szósta po "Wierszykach ćwiczących języki", "Z muchą na luzie ćwiczymy buzie", "Zeszytowym treningu mowy", "Pucio uczy się mówić" oraz "Pucio mówi pierwsze słowa" książka z bestsellerowej serii "Uczę się: mówić, wymawiać, opowiadać".

To jest wymagająca książeczka - wymaga od rodziców pełnego udziału, tłumaczenia, zadawania pytań, a czasem nawet odtańczenia przez nich FLAMENCO! Na wstępie mamy notkę tłumaczącą, że to właśnie my, rodzice, musimy poprzez zadawanie miliona pytań naszemu przedszkolakowi, uzupełnić historyjkę. Mucha Fefe nie do końca jest zorientowana, o co chodzi w jej przygodach (całe szczęście zawsze są to super pozytywne doznania). Karuzela dla walizek jest świetną zabawą, ale miejmy nadzieję, że nasza pociecha, której "czytamy" tę książkę, będzie wiedzieć, co to tak naprawdę jest.
Oprócz przygód muchy autorka przemyca również jako dodatek na danej stronie informacje, tyłumczące to, co moze byc wyzwaniem - np. co to za potwór ta ośmiornica.
Przez chwilę mieliśmy wrażenie, że mucha Fefe będzie nas uczyć poprawnego wymawiania trudnych wyrazów, ale raczej będziemy pracować nad samym mówieniem, a nie jego techniką (Uczę się: tym razem opowiadać). Na końcu książki autorka umieściła ilustracje, dzięki którym możemy jeszcze raz przeżyć przygody z Fefe - albo przypominając sobie, co się wydarzyło, albo puszczając wodze fantazji tworząc alternatywną historię.
Szkoda tylko, ze taka podróżnicza propozycja nie ukazała się przed sezonem urlopowym - wtedy to karuzela dla walizek byłaby wielu czytelnikom już znana ;)

"Pamiętajcie, przygody czają się wszędzie, nie trzeba jechać daleko"


Magda Wosik - Ale draka! Rysuję zwierzaka!




Zwierzaki z kół, trójkątów i plam, zwierzaki-wydzieraki… Osobno i razem…  Przekonaj się, jak wiele jest sposobów na narysowanie zwierzaka. Znajdź swoją ulubioną metodę i zostań perfekcyjnym portrecistą ulubionych czworonogów, dwunogów i innych stworzeń. Zestawiaj je ze sobą, wymyślaj komiksowe przygody i baw się doskonale! Magda Wosik prowadziła w "Świerszczyku" rubrykę "Ale draka! Rysuję zwierzaka", a na potrzeby książki wzbogaciła te materiały o dodatkowe ciekawe elementy.





Każde z rodziców słyszało z pewnością niejednokrotnie tekst - narysuj mi, bo ja nie umiem... Sytuacja okazywała się patowa, jak rodzicowi też nie do końca to wychodziło i dziecko było rozczarowane rodzicielską wizją danego zwierzęcia. Z pomocą przychodzi nam Magda Wosik proponując w książce "Ale draka! Rysuję zwierzaka!" gotowe rozwiązania i podpowiedzi nie tylko dla dzieci ;)
Wraz z autorką poprzez szereg czarno-białych stron poznajemy coraz to nowe zwierzęta i stajemy przed wieloma wyzwaniami, które pomogą najmłodszym narysować zaerówno węża jak i flaminga.
Dodatkowym bonusem są pomysłowe wierszyki urozmaicajace palstyczne zmagania.
Nam muszę przyznać nie do końca odpowiada forma graficzna i dobór kolorów. Syn domagał się zdecydowanie bardziej kolorowych i ładniejszych zwierzaków, ale pomysl uważamy za wyjątkowo udany.













Yuval Zommer - Wielka ksiega robali

Dla młodych entomologów.


Robale są wszędzie! A dzięki tej książce każde dziecko może stać się ich odkrywcą. Całość podzielona jest na sekcje, w których poznajmy życie chrząszczy, motyli, pszczół, ślimaków, świerszczy, czerwi i pająków. Wszystko okraszone jest dokładnym ilustracjami i zabawnymi tekstami, z których jednak można się dowiedzieć wiele zaskakujących rzeczy na temat robaków.
W jakim tempie pełznie ślimak?
Czy owady boją się ciemności?
Dlaczego mrówki maszerują w kolumnie?

Oto książka, która pomoże Ci odpowiedzieć na wiele pytań dotyczących świata robali. Baw się w szukanie szczegółów na ilustracji. Czy uda Ci się odnaleźć wszystkie ukryte robale?

Poznaj wszystkie rodzaje fruwających, biegających i żądlących robali z różnych stron świata. Przeczytaj ciekawostki i obejrzyj fascynujące ilustracje.

Wiedziałam, że to propozycja idealna dla naszego syna, od momentu, kiedy ujrzałam ją po raz pierwszy. Fascynacja szeroko pojętym światem robaków spowodowała, że książka stałą się odpowiedzią na niekończące się pytania dotyczące małych żyjątek. Dodatkowo na każdej stronie znajdują się proste zadania aktywizujące przeglądających. Niestety lektura okazała się wyjątkowo stymulująca do poszukiwań odkrywczych w przydomowym ogródku.
Może takie akurat zadanie postawił przed sobą autor?
Aby stymulować maluchy do poszukiwań, jednocześnie pokazując mu świat w skali mikro, w taki sposób, by stał się on interesujący. Dodatkowo każda ze stron przekazuje najmłodszym całkiem spory zasób wiedzy, jakie zadania mają przed sobą te żyjątka oraz czym się charakteryzują.
Niestety trudności napotkaliśmy przy spotkaniu z robakami, które ciężko u nas spotkać m.in. termitami, ale daliśmy radę i z tymi robakami się zmierzyć. Polecamy młodszym i starszym.




piątek, 1 września 2017

Frédéric Bagères, Maud Lienard - W poszukiwaniu Czerwonego Smoka

Książka do wyszukiwania, napisana z przymrużeniem oka i wypełniona wielkimi ilustracjami, na których roi się od szczegółów! Czerwony Smok pragnie znaleźć miłość. W tym celu musi opuścić swój wygodny zamek oraz wiernych przyjaciół, Księżniczkę i Rycerza, wyposażony jedynie w plecak, mapę świata i dobry humor. Swoje przygody relacjonuje za pomocą kartek pocztowych i obrazków. Podróżuje podniebnymi szlakami i przez oceany, od obu Ameryk aż po Azję, i spotyka przy tym zwierzęta z całego świata. Kto wie? Może nawet znajdzie swoją bratnią duszę? W toku opowieści mali i duzi mogą podążać śladami Czerwonego Smoka, niekiedy dobrze ukrytego w głębi wspaniałych krajobrazów.





Ta książka to kolejna gratka dla poszukiwaczy szczegółów oraz odkrywców, którzy wraz ze smokiem chętnie wybiorą się na poszukiwania poprzez morza, oceany oraz inne kontynenty. Smok podróżuje wprawdzie trochę alternatywnie - ale poszukiwacze ciekawostek z pewnością znajdą dla siebie coś interesującego na każdej ze stron.

Zdecydowanie jest to książka dla starszych dzieci i potrzebna do pełnego korzystania z niej potrzebna jest pomoc rodziców. Podróż bowiem odbywa się przez wszystkie kontynenty i zawiera mnóstwo detali dotyczących mieszkańców danego regionu, które bez wsparcia mamy czy taty będą tylko kolejnym detalem, często nieznanym. 

Wizycie w każdym nowym miejscu towarzyszy krótkie wprowadzenie, które moim zdaniem jest momentami zbyt abstrakcyjne dla młodych czytelników. 

Tyle od mamy. Nasz czterolatek ma następujące spostrzeżenia:

Mamo, a gdzie są ludzie?
O co chodzi z tym smokiem i czemu te wszystkie zwierzaki są takie same?
Czemu ten pan rzuca butelkami w pociąg? I dokąd ten pociąg jedzie, bo się tory kończą?



My głównie zgadujemy, co robią zwierzęta, a zainteresowanie najmłodszego czytelnika skupiło się zdecydowanie na stronie, na której było najspokojniej, a chaos był najmniejszy.
Super propozycja, zdecydowanie rozwijająca - z pomocą rodzica, fajny dobór kolorów, ale zbyt dużo szczegółów i słabe wprowadzenia, mimo, że same przesłanie w duchu Małego Księcia to dobry pomysł - sprawiły, że zachwytu nad lekturą nie odnotowaliśmy. Może książka musi poczekać na swój czas, albo starszego czytelnika, tym niemniej rodzice też niezbyt chętnie wrócą do tej propozycji.



sobota, 26 sierpnia 2017

Anna Klejzerowicz - Dom Naszej Pani i Zaginione miasto

Anna Klejzerowicz to taka autorka której książki albo mnie zachwycają, albo niezmiernie nudzą. Nie ma nic po środku. Tym razem trafiły do mnie dwa ostanie tomy serii z Emilem Żądło - dawnym policjantem, zajmującym się aktualnie dziennikarstwem śledczym, rozwiązującym wraz ze swoją partnerką zagadki i tajemnice w klimatycznym Gdańsku. 

Muszę przyznać, że moje wrażenia po przeczytaniu tych dwóch tomów są bardzo podobne, jak wrażania jakie miałam po lekturze pierwszej części (recenzja dostępna tutaj). Do tego niestety z racji tego, że czytałam oba te tomy jeden po drugim miałam wrażenie schematyczności w pisaniu obu z nich. Mimo, że zagadka była zupełnie inna, to przebieg akcji, sposób rozwiązania oraz poszukiwania motywów oraz odkrywanie tajemnic wyglądało dokładnie tak samo. O ile jeszcze w pierwszej części sama zagadka była interesująca tutaj nawet to nie przykuło mojej uwagi, powodując, ze tak naprawdę po skończonej lekturze ciężko mi jednoznacznie odpowiedzieć o co tak naprawdę chodziło. 

Zastanawia mnie również, jak te tajemnice mają się do rzeczywistości i jak duże jest prawdopodobieństwo, że tak mogło się wydarzyć. Zazwyczaj nie prowadzę takich rozważań, tutaj jednak z uwagi na wyjątkowo rozbudowaną część, którą określiłabym mianem historyczno-zagadkowej (czyli dochodzenie do odkrycia tajemnicy poprzez poszukiwania historycznych podstaw i motywów)  nasuwało mi się przypuszczenie wyjątkowo małego prawdopodobieństwa wystąpienia. Jeżeli historia jest dobra, akcja wartka i ciekawa to mi to nie przeszkadza. Tutaj niestety nic powieści nie uratowało.


Tym razem Emil Żądło na tropie archeologicznego spisku, którego początek miał miejsce w początkach XX wieku, a zagadka dotyczyć będzie jednej z największych tajemnic starożytności. Oczywiście miejscem akcji będzie Gdańsk (ponownie odniesienia do Gdańska jako miasta portowego, do historii żeglugi), a tłem konsekwentnie sztuka.














Emil Żądło powraca! A wraz z nim tajemnica pewnego zaginionego w dżungli amazońskiej prastarego miasta oraz ludzi od lat nadaremnie go poszukujących. Cóż może mieć ono wspólnego z Gdańskiem czasów II wojny światowej oraz z Gdańskiem współczesnym? Dlaczego znów giną ludzie, którzy dali się porwać zagadce? Przekonajcie się wraz z dziennikarzem śledczym Emilem Żądło oraz jego przyjaciółką, muzealniczką Martą Zabłocką. Będą Wam towarzyszyć żądza i obsesja, niebezpieczeństwo i śmierć. Ale także pasja i wielkie emocje.

piątek, 25 sierpnia 2017

Ken Follet - Stulecie t.1 Upadek giganów

Jestem fanką sag wszelkich historii, które toczą się przez lata, opowieści przedstawiających nam kolejne pokolenia. Jestem fanką Kena Folleta i zawsze z niecierpliwością czytam każdą kolejną jego powieść, wiedząc, że się nie zawiodę. Nieznana mi była wcześniej trylogia Stulecie i moja radość była ogromna, jak udało mi się w końcu upolować ją w bibliotece.


Powieść otwierająca epicką trylogię, rozgrywająca się na tle burzliwych, kształtujących XX wiek wydarzeń. Pełna napięcia opowieść o losach pięciu rodzin - amerykańskiej, niemieckiej, rosyjskiej, angielskiej i walijskiej. Wydarzenia opisane w "Upadku gigantów" przybliżają okres pierwszej wojny światowej, rewolucji październikowej i obrazują powstanie ruchu sufrażystek.

Wybuch pierwszego ogólnoświatowego konfliktu zbrojnego na zawsze zmienia życie bohaterów. Gdy trzynastoletni Billy Williams uczy się, jak być mężczyzną, w brutalnym świecie wojennych okopów, jego siostra trafia do domu arystokratki, Maud Fitzherbert, kobiety uwikłanej w niebezpieczny romans z niemieckim szpiegiem. Nieszczęśliwie zakochany Gus Devar, młody student prawa, otrzymuje szansę na wspaniałą karierę w Białym Domu. Inaczej potoczą się losy Grigorija i Lva Peshkovów, osieroconych bliźniaków, których planu emigracji do mitycznej Ameryki przekreśla wojna.

"Upadek gigantów" to historia o miłości, nienawiści, poczuciu obowiązku i zdradzie. Pełna napięcia i zwrotów akcja przenosi się z Waszyngtonu do Petersburga, z korytarzy najważniejszych światowych instytucji, do zacienionych buduarów, gdzie możni świata knują kolejne intrygi.


Powiem szczerze, że pod wieloma względami to powieść fenomenalna, chociaż nie bez wad.
Jestem pod ogromnym wrażeniem pracy, jaką włożył autor by osiągnąć taki właśnie efekt końcowy.

Mamy tu bowiem do czynienia z jednej strony z powieścią obyczajową, której akcja dzieje się w kilku krajach, nie tylko europejskich, bo także i w Stanach, której to bohaterowie w przedziwny moementami sposób wpływają na swoje życie, towrząc swoistą mozaikę barwnych bohaterów, których zdawałoby się pozornie nikt by ze sobą nie połączył. Tymczasem okazuje się, że zrobił to autor w sposób tak przemyślany i dopracowany, że ciężko byłby mi wskazać inną powieść, która pod tym względem jej dorównuje.

Z drugiej strony mamy doczynienia z powieścią społeczno-obyczajową, która w ciagu pięciu lat, w czasie których rozgywa się akcja pokazuje nam najważniejsze wydarzenia historyczne i zmiany społeczne zachodzące w kilku krajach. Oczywiscie najważniejszy to przebieg pierwszej wojny światowej widziany oczami bohaterów po obu stronach barykady, ale oprócz tego autor serwuje nam również całą plejadę zmian i wydarzeń społecznych - jak ruch sufrażystek w Wielkiej Brytanii, czy rewolucja w Rosji jak również zakulisowe rozgrywki szpiegowsko-polityczne rozgrywające się w tle wydarzeń na froncie. Ich dopracowanie, dbałość o szczegóły i ogromny realizm gwarantuje dobrą lekturę oraz naprawdę szerokie ujęcie tematu i przedstawienie tego, co działo sie we wspomnianym okresie. 

Myślę, że po danej ekranizacji "Filarów Ziemi" tego autora ta trylogia z pewnością doczeka się jej również, bo niewątpliwie na to zasługuje i ma ku temu ogromny potencjał.
Tak, jak wspomnaiałam nie jest to jednak powieść bez wad, bo momentami podczas lektury miałam uczucie swoitego przytłoczenia - z jednej strony byłam bardzo ciekawa dalszych losów bohaterów, z drugiem odczuwałam zmęczenie nawałem faktów historycznych i społecznych, które w wielu fragmentach zdecydowanie dominowały. Brak było balansu i wyważnia pomiędzy jednym a drugim, szkoda, bo gdyby udąło się go osiągnąć byłoby genialnie i porywająco. 

czwartek, 17 sierpnia 2017

Katarzyna Misiołek - Nie podchodź bliżej

Kiedyś były niemal jak siostry. Dorota wychowywana przez rozchwianą emocjonalnie, samotną matkę i Natasza – córka alkoholika, pochodząca z domu naznaczonego przemocą. Dziś Dorota ma poukładane życie. Związana z przystojnym prawnikiem, mieszka w eleganckiej willi nad brzegiem morza i jest szczęśliwa. Jej nastoletnia córka znalazła w jej partnerze ojca, a ona sama w końcu uwiła bezpieczne rodzinne gniazdo. Natasza na wiele lat zniknęła z jej życia. Jednak pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, wraca do rodzinnego miasteczka. Pierwsze emocje, radości i wzruszenia, będą jednak musiały ustąpić miejsca rosnącej podejrzliwości.

„Nie podchodź bliżej” to przejmująca opowieść o intymnej przyjaźni, w której zaczyna brakować zaufania. Katarzyna Misiołek z wnikliwością i empatią szuka potwierdzenia, czy naprawdę czas leczy rany. Dla Doroty i Nataszy dramatyczne wydarzenia ze wspólnej młodości mogą się bowiem okazać traumą zapomnianą, lecz nie zaleczoną, bo przeszłość zawsze ma swoje konsekwencje w teraźniejszości.


Z jednej strony powieść obyczajowa - o dwóch kobietach, które łączyła przyjaźń w czasach młodości, które po latach niewidzenia się spotykają się ponownie. Czy będzie to to samo uczucie?Czy znów będą blisko ze sobą? Czy wręcz przeciwnie - nowe, inne okoliczności oraz pewne
wydarzenia z przeszłości i lata rozłąki nie pozwolą im na nowo się odnaleźć?

Z drugiej strony to powieść w pewnym sensie psychologiczna - pokazująca jak bardzo wydarzenia z młodości i dom rodzinny rzutują na przyszłość i jakie przełożenie mogą mieć na dorosłe życie. Zwłaszcza przeszłość, z którą się w pewien sposób nie uporano, przeszłość, o której czasem lepiej zapomnieć, zwłaszcza, kiedy jak Dorota nie powiedziało się o niej najbliższym - partnerowi oraz nastoletniej córce. Czasem, to, co chciałby się ukryć wypływa w najmniej oczekiwanym momencie, tutaj osobą sprawczą będzie Natasza, która pojawiając się znikąd, po latach milczenia pojawia się w uporządkowanym życiu Doroty i jej bliskich, zmieniając je diametralnie. A Dorota - z jednej strony żądna powrotu do dawnej przyjaźni, z drugiej obawiająca się o losy swojej rodziny i wpływu Nataszy na nią jest coraz bardziej rozdarta i coraz bardziej zagubiona. Zaczyna do tego zachowywać się coraz bardziej irracjonalnie, popadając w konflikty z partnerem i własną córką. Czy uda się jej ocalić siebie w takiej sytuacji? Czy w końcu uwolni się od przeszłości? 

Muszę przyznać, że niewątpliwie postać Doroty bardzo mnie irytowała - i to uważam za spory minus powieści, chociaż być może zamierzony przez autorkę. Jej rozchwianie, nieumiejętność poradzenia sobie z sytuacja, nierozliczona przeszłość, która tak bardzo rzutowała na jej teraźniejszość - wszystko to sprawiało, że ciężko poczuć było sympatię do tej bohaterki. Dobrze, że chociaż finał, w pewien sposób ją zrehabilitował.