piątek, 3 sierpnia 2012

Suits


Bardzo lubię amerykańskie seriale prawnicze (zaczęło się oczywiście od Ally McBeal ;)), uwielbiam też inteligentne seriale, dlatego SUITS tak bardzo mi się podoba J


Powiem więcej - w niedzielę tak nas wciągnęło, że obejrzeliśmy 6 odcinków jednego dnia.


Owszem czytałam wcześniej dużo pozytywnych recenzji tego serialu, ale nie zawsze moje serialowe odczucia pokrywają się ze zdaniem większości ( jak chociażby w przypadku Damages, które w ogóle nie przypadło mi do gustu).  Nie sądziłam jednak, że wciągnie mnie aż tak bardzo. Pierwsze skojarzenia-błyskotliwy, dowcipny, momentami złośliwy, szybki, intelektualnie wymagający.


Jeżeli chodzi o szczegóły – mamy tutaj do czynienia z dwoma głównymi bohaterami: Mikiem Rossem –obdarzonym fotograficzną pamięcią studentem, trochę zagubionym, mającym za sobą kilka niewłaściwych decyzji, które uniemożliwiły mu studia prawnicze. Szczególne więzi łączą go z babcią, która jest jedyną jego rodziną, a jednocześnie swoistego rodzaju przewodnikiem życiowym (często z ciętymi ripostami i wyjątkową nieustępliwością).  Poznajemy także jego przyjaciela Trevora - jedynego przyjaciela Mika- i jego dziewczynę Jenny.


Drugim bohaterem jest Harvey Specter – pierwsze wrażenie wyrachowany elegancik egoista, po trupach dążący do celu bawidamek. Jednocześnie jeden z najlepszych prawników w NY.


Panowie poznają się w momencie, kiedy, Mike ucieka przed policją i przypadkowo dostaje się na rozmowę kwalifikacyjną do Harveya, gdzie obydwaj zawierają ostatecznie swoisty pakt-Mike będzie pracował dla Harveya, pomimo nieskończonych studiów na Harvardzie. Wyjawienie tej tajemnicy łączącej obu panów może pozbawiać ich pracy dlatego obydwu zaczyna zależeć na utrzymaniu paktu. Mike dzięki pracy w kancelarii ma szansę na inne życie i doskonałą praktykę. Harvey zyskuje inteligentnego współpracownika, któremu może powierzyć wiele spraw.


Obaj korzystają na tym układzie – Harvey staje się bardziej ludzki, bo to Mike zwraca uwagę, że nie samą bezwzględnością prawnik zwycięża; Mike zyskuje stabilna pracę, dzięki której może opłacić babci leczenie oraz niepowtarzalną możliwość pracy z mistrzem. Myślę, że Harvey trafił w ten sposób na godnego siebie przeciwnika w ulubionych utarczkach słowno-kulturowych.


Oprócz głównych bohaterów mamy jeszcze całą plejadę pracowników kancelarii, z których każde z nich ma do odegrania odpowiednią rolę. Stworzona mozaika zachwyca, bo nie są to postacie jednowymiarowe, ciężko czasem ocenić, czy należy ich zaliczyć do tych lekturowych pozytywnych czy wręcz przeciwnie (sztandarowy przykład to Louis, ale każdy wydaje się być jakby w „dwóch wydaniach”).


Każdy odcinek to również inny case prawniczy-ja się nie znam, nie jestem prawnikiem, ale dla mnie niektóre rozwiązania to mistrzostwo inteligencji, sprytu, wiedzy i zaskoczenia. Swoisty prawniczy spektakl.


Ciekawe jest również zderzenie dwóch światów – wielkiej korporacji, którego reprezentantem jest Harvey. Miejsca, gdzie pracuje się przynajmniej do 21, zarabia dużo i przychodzi tylko w drogich garniturach, ale gdzie nie ma miejsca na żadne poważniejsze i szczere znajomości ( ożyciu prywatnym Harveya nie wiemy nic, mamy szanse obejrzeć tylko jego cudowny apartament z genialnym widokiem na miasto). Świat ten zderza się ze światem Mika, którego nieodłączną częścią jest wspomniana wcześniej babcia, gdzie jest miejsce na przyjaźń, nawet trudną, gdzie jeździ się rowerem i nosi niewłaściwy dla korporacji wąski krawat.


Dla mnie ten serial to mistrzostwo, stąd ocena 10/10. Polecam

7 komentarzy:

  1. Co prawda nie oglądałam Ally McBeal (wstyd!), ale też bardzo lubię seriale prawnicze. Jeśli chodzi o Suits, właśnie kończę pierwszy sezon i jestem zachwycona. Dla mnie też rozwiązania niektórych spraw to rewelacja, a głównemu bohaterowi zazdroszczę pamięci :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ally McBeal to taki kultowy serial z lat młodzieżowych ;) My właśnie zaczęliśmy 2. sezon

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie, jak piszesz, że 10/10 to muszę chyba sięgnąć. Już tyle dobrego czytałam o tym serialu, więc chyba i na mnie czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Casy czasem nawet fajniejsze niż w Good Wife

      Usuń
  4. Ally McBeal to bylo cos:)))A TEN SERIAL MUSZE ZOBACZYC:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ally to serial niemal kultowy, pierwszy taki zagraniczny dostępny dla ówczesnej młodzieży...to było coś

      Usuń
  5. O, ja wlasnie za chwile obejrze kolejny odcinek :) Bardzo lubimy ten serial ogladac razem z mezem.

    OdpowiedzUsuń