Zdecydowanie jest to książka dla starszych dzieci i potrzebna do pełnego korzystania z niej potrzebna jest pomoc rodziców. Podróż bowiem odbywa się przez wszystkie kontynenty i zawiera mnóstwo detali dotyczących mieszkańców danego regionu, które bez wsparcia mamy czy taty będą tylko kolejnym detalem, często nieznanym.
Wizycie w każdym nowym miejscu towarzyszy krótkie wprowadzenie, które moim zdaniem jest momentami zbyt abstrakcyjne dla młodych czytelników.
Tyle od mamy. Nasz czterolatek ma następujące spostrzeżenia:
Mamo, a gdzie są ludzie?
O co chodzi z tym smokiem i czemu te wszystkie zwierzaki są takie same?
Czemu ten pan rzuca butelkami w pociąg? I dokąd ten pociąg jedzie, bo się tory kończą?
My głównie zgadujemy, co robią zwierzęta, a zainteresowanie najmłodszego czytelnika skupiło się zdecydowanie na stronie, na której było najspokojniej, a chaos był najmniejszy.
Super propozycja, zdecydowanie rozwijająca - z pomocą rodzica, fajny dobór kolorów, ale zbyt dużo szczegółów i słabe wprowadzenia, mimo, że same przesłanie w duchu Małego Księcia to dobry pomysł - sprawiły, że zachwytu nad lekturą nie odnotowaliśmy. Może książka musi poczekać na swój czas, albo starszego czytelnika, tym niemniej rodzice też niezbyt chętnie wrócą do tej propozycji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz