Autorka poczytnych powieści w brawurowy sposób serwuje osadzoną w realiach wczesnego PRL-u historię rodzinną ze zbrodnią i zemstą w tle.

"Cień burzowych chmur" to książka, która mnie urzekła niemal od pierwszej strony. Czym? Przede wszystkim niebanalnością tematu. Owszem dużo jest książek, które rozgrywają się w przełomowych momentach historii naszego kraju - jak chociażby druga woja światowa, koniec PRL, czy współcześnie.
Powieść Edyty Świętek rozgrywa się w okresie traktowanym trochę po macoszemu - druga woja właśnie się skończyła, wojska radzieckie przetoczyły się już na zachód, a w Polsce zaczyna się budowanie całkiem nowego ustroju.
Zmiany, które zachodzą dotykają wszystkich mieszkańców wsi, w której rozgrywa się akcja. Upaństwowienie ziemi zmienia całkowicie układ sił i tym samym stawia przed naszymi bohaterami - rodziną, która doskonale sobie radziła, posiadając sporo ziemi i dobytku - całkiem nowe wyzwania. Co ciekawe autorka w takiej codzienności ukazuje życiowe rozterki, tych, którym przyszło się zmierzyć z nowym systemem. Zdesperowani Szymczakowie podejmują decyzje, które na zawsze odmienią ich losy...
Głowa rodziny - Bronek - opuszcza dom rodzinny w poszukiwaniu zarobku trafia do powstającej właśnie Nowej Huty. Jestem pod ogromnym wrażenim płaszczyzny społeczno - obyczajowej przedstawionej przez autorkę. Wszystko to, co dzieje się w Nowej Hucie przedstawione jest z detalami, dokładnie, co powoduje, ze lektura staje się niezwykle wciągająca. Oprócz losów bohaterów śledzimy również zmiany w życiu społecznym tamtych czasów oraz realia, w których przyszło im żyć. Co ciekawe, te drugie momentami są nawet bardziej interesujące.
Z ogromnym zainteresowaniem i nadzieją czekam na drugi tom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz