poniedziałek, 2 października 2017

Krzysztof Bochus - Martwy błękit

Wiosna roku 1933. W Sopocie znalezione zostają zwłoki znanego żydowskiego przedsiębiorcy i wyznawcy Kabały, Saula Rottenberga. Wszystko wskazuje na samobójstwo. Na miejsce przybywa Christian Abell, gdański radca śledczy. Sprawa wydaje się być prosta, a policji zależy na tym, by dochodzenie jak najszybciej zamknąć. Abell odkrywa jednak, że samobójstwo Rottenberga zostało upozorowane. Wkrótce w niewyjaśnionych okolicznościach giną kolejni członkowie rodziny. Okazuje się także, że z posiadłości sopockiego patrycjusza znika cenna kolekcja dzieł sztuki. Mimo nacisków przełożonych, śledczy postanawia doprowadzić sprawę do końca. 

Czy rodzina Rottenbergów padła ofiara spisku? Czy kluczem do rozwiązania zagadki jest Kabała i jej święte litery? Wyjaśnienie zagadki jest zaskakująco blisko związane ze współczesnością.




Niezbyt często się zdarza, że książka - druga w serii jest dużo ciekawsza niż pierwsza - otwierająca serię. Ta według mnie stanowi doskonały wyjątek. O ile "Czarny manuskrypt" (recenzja tutaj) czytało się dobrze, o tyle od "Martwego błękitu" ciężko było mi się oderwać. 
Książka zaciekawiła mnie na wielu płaszczyznach.

Z jednej strony miejsce akcji - Sopot i Gdańsk w latach przedwojennych, miejsca, które lubię i do których często wracam pokazane przez pryzmat swoistych czasów, w których rozgrywa się akcja. Wszystko jakby znane, ale takie inne. Do tego - zarówno w przypadku miejsc, jak i tematu zagadki oraz realiów historyczno-społecznych - autor wykazał się niesamowita dbałością o szczegóły i detale - wszystko dopracowane, sprawdzone, z odnośnikami do źródeł o historii. Jestem pod ogromnym wrażeniem.

Kolejna rzecz ciekawa to niewątpliwie czas akcji i bohaterowie. Mamy rok 1933, Hitler jest u władzy, a akcja toczy się w Wolnym Mieście Gdańsku zamieszkiwanym przez Niemców, Polaków i Żydów. Śledztwo w sprawie zabójstwa żydowskiego kolekcjonera sztuki prowadzi niemiecki policjant, któremu obce są nazistowskie idee, ale ma swoich szefów i współpracowników, którzy w Hitlerze widzą nadzieję na lepsze jutro. Do tego nastroje społeczne, poglądy bohaterów i ich wzajemne animozje - wszystko to stanowi doskonałe tło akcji powieści, które samo mogłoby stanowić motyw przewodni - i momentami tak jest, co idealnie wplata się w całość, powodując, że lektura jest dużo ciekawsza. 

W końcu sama akcja i nasz główny śledczy Christian Abell, która okazuje się postacią nietuzinkową oraz niezwykle uzdolnionym policjantem. W czasach bez elektronicznych gadżetów ulatwiających prowadzenie śledztwa i rozwiązywanie zagadek morderstw on radzi sobie doskonale przyćmiewając innych gdańskich policjantów. Osnucie tajemnicy morderstwa wokół dzieł sztuki wprowadza czytelnika w specyficzny światek - wielbicieli obrazów, Kabały, hazardzistów i miłośników posiadania dzieł sztuki na własność. Co ciekawe wraz ze śledczym odkrywamy coraz to nowe tajemnice, a ciał zabitych ciągle przybywa, powodując, że długo nie wiadomo, kto zabił i kto zabójstwa zlecił.
Polecam nie tylko fanom kryminałów retro!

1 komentarz:

  1. Retro, kryminał i to w dobrym wydaniu jak najbardziej dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń