
zakładała jednak, że Łukasza będzie widywała, i to regularne. Okazało się, że "facet na jedną noc" jest tytułowym prokuratorem... oskarżającym jej przyrodniego brata.
Muszę przyznać, że dawno nie miałam tak mieszanych uczuć do przeczytanej książki, jak w tym przypadku. Z jednej strony zachwyt, z drugiej pewne rozdrażnienie i rozczarowanie, z jednej oczarowanie autentyzmem, z drugiej całkowity zawód jeżeli chodzi o postacie, czy pewne elementy akcji, które wydały mi się zdecydowanie przerysowane na tle całości.
To, co przede wszystkim rzuca się w oczy to nowatorskie prowadzenie akcji - mamy tu bowiem nietypową sytuację, kiedy każde wydarzenie przedstawione jest z perspektywy zarówno głównej bohaterki, jak i głównego bohatera, na początku nie do końca mi się to podobało, to jednak wraz z rozwojem akcji okazało się super rozwiązaniem, dającym czytelnikowi pełny i dokładny obraz tego, co się wydarzyło wraz z komentarzami prawniczki i prokuratora.
To, co jeszcze zdecydowanie oczarowuje to duży autentyzm tego, co przygotowała autorka, o ile na początku wyda się wszystko zapowiadać dość szablonowo to całe szczęście później okazuje się, że pomysł nie był sztampowy i jednak parokrotnie autorka zaskakuje dużym realizmem zarówno postaci, światka przestępczego, który jak sie okazuje na rodzimym podwórku wygląda momentami niczym z zagranicznych filmów prawniczo kryminalnych.
To, co zdecydowanie zachwyciło mnie mniej to główne postacie - zarówno Łukasz, jak i Kinga nie wzbudzili mojej sympatii, raczej momentami wzbudzali rozdrażnienie i złość, a szarpanie się ich w obopólnych relacjach było momentami irytujące, Może to nie jest nic nienormalnego w środowisku, w którym toczy się akcja, może takie "nowoczesne" relacje to dla niektórych codzienność, mi jednak nawet w wersji papierowej nie do końca przypadły do gustu, psując niestety odbiór całości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz