Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skandynawski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skandynawski. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 lipca 2020

Katarzyna Tubylewicz - Bardzo zimna wiosna

Współczesny Sztokholm. Pewnej niedzieli przypadkowy klient znajduje na parkingu przed supermarketem opuszczone volvo, a w nim zwłoki staruszki, której ktoś wypchał usta pogniecionymi gazetami. Ale komu mogłoby zależeć na śmierci osiemdziesięcioparoletniej Grety Sjöwall, zamożnej i szanowanej obywatelki, udzielającej się charytatywnie? Inspektorzy kryminalni Jens Vikander i Björn Fågel z komisariatu w Nacka Strand badają kilka tropów. Najbardziej obiecujący wiąże się z młodymi uchodźcami z Afganistanu, którzy często gościli w domu Grety. Swoje tajemnice ma także Ewa, Polka, która od niedawna opiekuje się panią Sjöwall. Rozwiązania sprawy nie ułatwia kryzys coraz mocniej trapiący szwedzką policję.






Ten kryminał to doskonały dowód na to, ze polscy autorzy te mogą napisać kryminały w klimacie "skandynawskim". Dość mroczne, zimne, z tajemnicą w tle i bardzo dobrze skonstruowaną akcją, od której ciężko się oderwać. 
Do tego tutaj mamy bardzo dobre połączenie rodzimych wątków - choć może nie najłatwiejszych, bo w postaci kobiety maltretowanej przez męża, która ucieka do Sztokholmu - ze śledztwem i historią prowadzoną w Szwecji. To, co mi się najbardziej podobało to doskonale oddany klimat współczesnego Sztokholmu, obraz malowany przez obcokrajowca, ukazującego wszystkie blaski i cienie społeczności szwedzkiej i życia w tym kraju. Zaciekawiło mnie to zdecydowanie bardziej niż sam watek kryminalny, któremu również nie sposób nic zarzucić, no może momentami miał trochę słabsze tempo, ale całość równoważona przez połączenie tajemnicy z przeszłości uciekinierki z Niemiec, początków jej życia w szwedzkiej społeczności z wielkimi pieniędzmi, tajemnica zabójstwa oraz problemu uchodźców tworzy tak dobrą konstrukcję, że otrzymujemy powieść wyjątkową i niespotykaną. 

Ewa - wspomniana wcześniej Polka ucieka przed znęcającym się nas nią mężem do Sztokholmu, tutaj dość szybko znajduje pracę, jako opiekunka starszej pani - dawnej uciekinierki z Niemiec, a współcześnie zamożnej filantropki Grety. Początkowo nieufność obu kobiet zostaje zastąpiona przez zaufanie i tak Ewa poznaje historię młodej kobiety, która w trudnych czasach, podobnie jak ona postanowiła przypłynąć do Sztokholmu.
Tą niezwykła znajomość przerywa zabójstwo starszej pani.
Samo śledztwo prowadzone przez dwóch śledczych, ze sporym bagażem własnych tajemnic i problemów - Jens i  Björn - w toku śledztwa odkryją całą masę tajemnic, które szczętnie ukrywane przez głównych bohaterów pokażą ich oblicze z całkiem innej strony, udowadniając, że nie zawsze rozwiązanie najłatwiejsze i oczywiste jest tym właściwym.




poniedziałek, 15 października 2018

Anne B. Ragde - Kochankowie

Mimo sekretów, zawirowań i nieporozumień życie rodu Neshov powoli toczy się dalej. Margido cieszy się, że Torunn dba o jeszcze do niedawna zrujnowane rodzinne gospodarstwo, a do tego z wielkim zapałem angażuje się w pracę w jego biurze pogrzebowym. Erlend prowadzi bajecznie
wystawne życie, w którym największym zmartwieniem jest restrykcyjna dieta Krumme, jego partnera oraz kosztowny remont właśnie odziedziczonej willi. Wszystko zdaje się zmierzać w dobrym kierunku, ale Tormond Neshov jeszcze nie opowiedział swojej łamiącej serce historii z czasów wojny, od której nie może uciec. Bo przecież nie sposób uciec od własnych wspomnień...

Ragde w mistrzowski sposób prezentuje opisy środowiska i skandynawskiej mentalności, co sprawia, że powieść pisarki doskonale oddaje współczesne realia życia w Norwegii. Niespiesznie prowadzona narracja daje szansę nie tylko na zżycie się z nietypową rodziną Neshov, ale także pozwala rozsmakować się w pełnej napięcia, ale i pozytywnej energii historii hołdującej życiu i sile, którą odkrywamy dopiero wtedy, gdy przyjdzie nam zmierzyć się z najtrudniejszym. To porywająca, słodko-gorzka opowieść ze skandynawskim krajobrazem w tle, napisana z niezwykłą dbałością o każdy detal.

„Kochankowie” to piąty tom „Sagi rodziny Neshov” opowiadającej o burzliwych losach skandynawskiej familii.


Niecodzienna rodzina, skrywająca w swojej przeszłości całe mnóstwo sekretów. Saga, która bardziej skupia się na codzienności, niż na ich odkrywaniu...
Przewrotne? Może trochę...ale na wskroś przesycone norweską mentalnością. Niemal do bólu precyzyjnie nakreśloną przez autorkę, tak, że na tle bohaterów to właśnie norweska mentalność i codzienność wybija się na pierwszy plan. Wydawać by się mogło, że taka forma narracji i taki pomysł na powieść trąci nudą i zwyczajnością. Jednak mało zajmująca codzienność bohaterów wciąga, powodując, że nie sposób oderwać się od tej książki. Fenomenalna drobiazgowość, detaliczne opisy i perspektywa wielu bohaterów - członków rodziny sprawia, że niczym w kalejdoskopie przekręcamy kolejną stronę zafascynowani tym, jakie prostota daje możliwości.

Tormond Neshov  zamknięty w pokoju domu spokojnej starości wraca wspomnieniami do lat wojny i swojej wielkiej niespełnionej miłości, która okazuje się być zgoła inna niż można było się spodziewać. Starszy pan odkrywa również luksusy współczesnego świata - posiadanie własnych pieniędzy, możliwości jakie to daje oraz fascynację możliwością ich wydania nie tylko na siebie.
Jego wnuczka Torunn przywracając do normalności stary dom i rodzinne gospodarstwo odkrywa u siebie talent projektanta wnętrz. Z ogromną obawą o reakcję członków rodziny prezentuje im swoje dzieło. Jednocześnie decyduje się na pracę w domu pogrzebowym Margida. Niespodziewana śmierć tego ostatniego skłoni członków rodzinny do niechcianego spotkania i wizyty w starym domu. Jak będzie wyglądało to spotkanie? Zapraszam do rodzinnej siedziby rodziny Neshov, żebyście sami mogli się przekonać!



sobota, 4 sierpnia 2018

Jorn Lier Horst - Nocny człowiek


Kiedy opada gęsta, poranna mgła oczom mieszkańców Larviku ukazuje się makabryczny widok – głowa młodej kobiety wbita na pal i pozostawiona na środku rynku. Komisarz William Wisting musi zmierzyć się z najbardziej brutalną zbrodnią w swojej karierze. Czy to sprawi, że uwierzy w istnienie czystego zła? 

Vera Kvålsvik szybkim krokiem zmierza do pracy gdy nagle jej oczom ukazuje się przerażający widok. Krzyk budzi zaspane norweskie miasteczko. Ktoś z wyjątkowym okrucieństwem zamordował młodą kobietę, a jej głowę nabił na pal i umieścił na środku rynku. Kto mógł popełnić taką zbrodnię, co zrobiła ofiara, że zasłużyła na taką śmierć? Opinia publiczna jest w szoku i oczekuje szybkiego rozwiązania sprawy, tymczasem śledztwo staje w martwym punkcie. Pojawia się coraz więcej pytań, lecz brakuje odpowiedzi. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej kiedy policja wyławia z rzeki kolejne zwłoki…




Kolejny tom przygód Wilima Wistinga koncentruje się wokół poszukiwań sprawcy masakrycznego zabójstwa młodej dziewczyny środkowoazjatyckiego pochodzenia. Nie wiadomo kim jest zamordowana dziewczyna ani gdzie znajduje się reszta jej ciała... Czas ucieka, policyjne śledztwo stoi w miejscu, brak bowiem jakichkolwiek poszlak mogących pomóc rozwikłać zagadkę. Sprawę dodatkowo utrudnia fakt, że nikt nie zgłosił zaginięcia martwej dziewczyny. 

Tym razem komisarz Witling ma naprawdę trudną sprawę do rozwikłania. 

Sprawa, która wraz z kolejnymi odkryciami - zarówno tajemnic, kolejnych ciał, jak i w końcu tożsamości ofiar - okazuje się być dużo bardziej skomplikowana i w dodatku o charakterze międzynarodowym swoim zasięgiem prowadząc aż do Afganistanu. Tam też nasz komisarz uda się w poszukiwaniu odpowiedzi na coraz to nowe pytania. Towarzyszyć mu będzie Suzanne - piękna kobieta, z którą przeżyje najniebezpieczniejsze chwile w swoim życiu. Czy zagrożenie i lęk zbliży ich do siebie i komisarzowi uda się po raz pierwszy po śmierci żony zainteresować inną kobietą?

Ten tom to również opowieść o całkiem nowym etapie kariery dziennikarskiej córki Wistinga - Line. Młodej dziennikarki, której dziennikarskie śledztwo okaże się dużo skuteczniejsze, niż działania policji. Pomagać jej będzie dawna miłość, znajomy o szemranej przeszłości, powiązanej z narkotykami - Tommy.



Lubię wracać do przygód i kryminalnych zagadek prowadzonych przez komisarza Wistlinga, to zawsze taka gwarancja dobrego kryminału, który może nie gwarantuje zawrotnego tempa akcji, ale jednak każdorazowo oferuje rozwikłanie tajemnicy często zaskakującej, trudnej i wielowątkowej. Tym razem mamy do czynienia z narkobiznesem nieprzekraczającym granice od Afganistanu do Europy Zachodniej. Wydaje się, że autor nie skupia się tylko na potencjalnych lokalnych wątkach, wprowadzając do swoich powieści całkiem realne problemy, które mimo lokalnego charakteru zataczają kręgi sięgające daleko poza norweskie miasteczko. O ile lot komisarza do Kabulu uważam za przesadę, tak sam pomysł międzynarodowej tajemnicy, problemu, który dotyka społeczeństwa w każdym kraju jest niezwykle ważny, o ile nie kluczowy. Horst zwracając uwagę na narkoprocedery, pokazuje, jak naglący to problem, a wiążąc to z kwestią imigrantów do Europy Zachodniej podejmuje kwestię kluczową dla wszystkich. 


czwartek, 17 maja 2018

Jørn Lier Horst - Jedna jedyna






Upalne lato w Larvik, mieszkańcy norweskiego miasteczka pogrążają się w sielankowej bezczynności. Spokój nieoczekiwanie burzy zaginięcie kobiety. Kasja Berg – znana piłkarka ręczna nie dociera na trening i przepada bez śladu. W momencie, gdy nieznajomy mężczyzna odnajduje pusty dół na skraju lasu, instynkt Wistinga podpowiada najgorsze. Czy słusznie? Śledztwo pełne niedomówień prowadzi na manowce, a kluczowi świadkowie zdają się ukrywać niewygodne prawdy. Pożar lasu obnaża jednak nową, makabryczną poszlakę – zwęglone ciało przykute do drzewa. Czy to Kasja? Teraz o sprawie zaginionej dziewczyny usłyszy nie tylko Norwegia, ale i cały świat.










Po raz kolejny udało się autorowi mnie zaskoczyć... Nie ukrywam, że sam początek dość mocno mnie rozczarował, niby coś się działo, ale nie za dużo, było dość leniwie, jak w norweskim miasteczku, w czasie, w którym rozgrywa się akcja kryminału...

Tymczasem wraz z rozwojem akcji okazało się, że tajemnic jest całe mnóstwo i każdy, z którym zaginiona miała do czynienia coś ukrywa, czegoś się boi lub nie mówi o swojej - często mrocznej - przeszłości. Wraz z odkrywaniem kolejnych tajemnic okazuje się, że tropów wprawdzie jest coraz więcej, ale niestety część z nich to ślepe trafy. 
Cała plejada bohaterów zamieszanych/podejrzanych to niewątpliwie jedna z największych zalet tej powieści. Jeszcze chyba w żadnej z powieści autora nie było ich tak wielu, a rozpisane dla nich role nie okazywały się aż tak powiązane i zawikłane. 

W tym tomie - podobnie jak we wszystkich pozostałych - otrzymujemy również kolejny wycinek z historii rodziny Wistinga. Tym razem nasz bohater bezskutecznie próbuje skontaktować się ze swoją żoną, przebywającą w Afryce, jak w końcu mu się udaje rozmawiają dość sztucznie, obco i o sprawach z nimi bezpośrednio niezwiązanych. W finale komisarz otrzymuje druzgocącą wiadomość... i nagle przypomina sobie, ze nie zdążył żonie powiedzieć podczas ostatniej rozmowy jak bardzo za nią tęskni i jak mocno ją kocha. Tragiczny finał po brawurowo zakończonym śledztwie.
Ciekawa jestem, czym autor zaskoczy mnie w kolejnej powieści :)


poniedziałek, 12 lutego 2018

Magdalena Knedler - Nic oprócz strachu


Jeszcze nigdy strach nie był tak namacalny.

Szwecja. Miasto Ystad. To tutaj mieszka komisarz Anna Lindholm. Tu toczy się jej kariera policyjna oraz poukładane życie prywatne, u boku kochającego męża. Pewnego dnia jednak harmonia znika, bo dwie życiowe ścieżki Anny zaczynają się niebezpiecznie splatać…
Vidar – mąż Anny, ulega wypadkowi, w wyniku którego przestaje chodzić. Niedługo potem policjantka otrzymuje list z więzienia, z którego dowiaduje się, że zdarzeniu winny jest Narcyz – seryjny morderca, którego doprowadziła do skazania. Faktów jednak nie udaje się potwierdzić, bo Narcyz umiera otruty.
Anna natomiast zaczyna otrzymywać od tajemniczego nadawcy cytaty z utworów Oscara Wilde’a… Ból w odróżnieniu od przy­jem­ności nie no­si maski.
Pierwsza część trylogii z komisarz Anną Lindholm to epicki kryminał z rozbudowaną warstwą obyczajową na miarę Camilli Läckberg.


Powieść jedyna w swoim rodzaju - polska autorka pokusza się o thriller w iście skandynawskim stylu. Główna bohaterka to Anna Lindholm - Polska, która od lat mieszka wraz z mężem w Ystad. Policjanta, która ma za sobą trudne przeżycia - smutną młodość, kiedy nieakceptowana przez matkę odliczała dni do osiemnastych urodzin, żeby móc przeprowadzić się do ojca do Szwecji. Tutaj wydawałoby się znajduje miłość i spokój. Zaczyna pracę jako policjantka, poślubia zakochanego mężczyznę, układa sobie życie niejako na nowo. I wszystko to kończy się, kiedy życie policjantki boleśnie wdziera się w domową rzeczywistość Anny, a w wyniku wypadku, w którym zginąć miała ona jej mąż zostaje kaleką...

Okazuje się jednak, że przeszłość da jeszcze raz znać o sobie i boleśnie o sobie przypomni Annie po raz kolejny. Kiedy okaże się, że tak wiele od niej będzie zależeć i determinować walkę Anny o życie...bowiem, jak się okazuje ktoś w dalszym ciągu poluje na nią, przesyłając zatrute przesyłki. W szaleńczym pościgu za prawdą okazuje się, że w całą historię wplątani są najbliżsi Anny, a prawda ma całkiem inne oblicze, niż się jej wydawało.

Muszę przyznać, ze pomimo braku jakieś szalonej akcji, czy zatrważającego tempa powieść wciąga, pokazując chyba po raz pierwszy, że polski autor może stworzyć dobrą powieść kryminalną, w skandynawskim stylu. Może porównanie do Camilli Läckberg jest ciut na wyrost, to jednak można tutaj znaleźć dużo podobieństw - w obu przypadkach oprócz śledztw równolegle toczy się ściśle z nim powiązany wątek obyczajowy, który wraz z kolejnymi rozdziałami ujawnia coraz to nowe tajemnice. Niejednoznaczna, ciekawa, pozostawiająca pewien niedosyt, dająca nadzieję, że kolejne powieści z serii będą jeszcze lepsze.

wtorek, 12 grudnia 2017

Jørn Lier Horst - Gdy morze cichnie



Mgliste, bezludne Stavern, poza sezonem. Nieprzytomny mężczyzna zostaje odnaleziony na schodach miejskiej apteki. Jest postrzelony w brzuch i najwyraźniej ktoś chciał, aby został zauważony. Wkrótce policja znajduje w pobliżu zwęglone kości na pogorzelisku. Kiedy dodatkowo fale wyrzucają na brzeg zwłoki, William Wisting rozumie, że tym razem będzie miał do czynienia z całkiem odmienną sprawą kryminalną.

W takich zimnych i budzących dreszcz emocji okolicznościach, norweski mistrz kryminału rozpoczyna swoją inteligentną, mroczną i niezwykle pasjonującą powieść policyjną.








Tym razem poznajemy losy komisarza Wistinga w trzecim tomie jego kryminalnych przygód. I muszę przyznać, że wraz z rozwojem kariery komisarza w policji, rozwija się pomysłowość i kreatywność autora przygód kryminalnej gwiazdy.

Tym razem autor stawiaprzed Wistingiem nie lada zadanie. Okazuje się bowiem, że następujące po sobie tajemnicze wydarzenia i zbrodnie zają się być ze soba powiązane. Jednak długo komisarzowi i jego policyjnej drużynie nie udaje się znaleźć wspólnego wątku dla morderstwa w pożarze, postrzelonego nieznajomego oraz znalezionej tajemniczej łodzi ze śladami krwi na pokładzie...
Do tego komisarzowi wydaje się, że jest niejako powstrzymywany czy hamowany w swoim śledztwie przez przełożonych, którzy jednocześnie nie informują go o rozgrywających się zakulisowo tajemniczych policyjnych rozrywkach. Zawieszony pomiędzy śledztwem, przełożonymi i wieloma niewiadomymi musi odkryć, to, co naprawdę się wydarzyło tajemniczego wieczoru. Do tego niespodziewanie okazuje się, że toczące się wyjątkowo powoli śledztwo może posunąć do przodu chłopak Line, a raczej jego znajomy, który od początku wydawał się policjantom podejrzany. 
Ilość wątków się zagęszcza, tajemnice zamiast się ujawniać mnożą się z dnia na dzień. Zagraniczni podejrzani, znikająca łódź i pomoc podejrzanych...do tego zagraniczna podróż Wistinga, kiedy powinien na miejscu szukać winnego wszystko to sprawia, że akurat ten dom przygód komisarza odbiega trochę od pewnego znajomego i sprawdzonego schematu używanego przez autora. Na początku wydawało mi się to bezzasadne, jednak zaproponowane przez Horsta zakończenie ułożyło z tym pomysłem na akcję zgrabną całość, dając historię trochę z wielkiego świata, a którym musiał się nasz komisarz odnaleźć. Oczywiście zaskoczył i stanął na wysokości zadania, radząc sobie doskonale z powierzonym zadaniem. To się nie zmieniło. Ale przecież między innymi dlatego seria ta cieszy się niesłabnącym czytelniczym zainteresowaniem.

piątek, 5 maja 2017

Jørn Lier Horst - Kluczowy świadek

Książkowy debiut uznanego pisarza kryminałów Jørna Liera Horsta, Kluczowy świadek jest realistyczną opowieścią zbudowaną na autentycznej historii.

Preben Pramm leży martwy od tygodnia. Jest nagi, związany, a na jego ciele widać ślady wyszukanych tortur. Dom jest wywrócony do góry nogami, ale nie wygląda na to, żeby zabójcy znaleźli to, czego szukali.

Pramm nie miał krewnych, przyjaciół i najwidoczniej żadnego kontaktu z ludźmi z zewnątrz. Jaka była tajemnica Pramma? Czemu musiał umrzeć w tak brutalny sposób?







Wydawnictwo Smak słowa przewrotnie, w odwróconej kolejności przedstawia nam losy komisarza Williama Wistinga. Tym razem zaczynamy od początku, kiedy najbliżsi komisarza jeszcze żyją, a on lawirując pomiędzy rodziną, jej oczekiwaniami, a zajmującą go coraz bardziej pracą w policji próbuje, niezbyt udanie, zachować work life balance. Okazuje się bowiem, ze prowadzone śledztwo, w który początkowo więcej jest niewiadomych niż wiadomych zaczyna pochłaniając go coraz bardziej, tak, że ciężko mu wracać wieczorami do domu, spędzając coraz więcej czasu na komendzie. Ciekawe jest to, że w końcu mamy szansę poznać żonę komisarza, o której tragicznych losach można było się dowiedzieć z tomów późniejszych, wydanych jednak wcześniej.

Jeżeli chodzi o samo śledztwo, to zagadka jest niezwykle ciekawa, bowiem samotny rencista tak brutalnie zamordowany, znaleziony dopiero po kilku dniach we własnym domu wydaje się być mało kuszącą ofiarą dość nietypowego napadu. Okazuje się jednak, ze prawdziwe życie Pramma to nie to znane sąsiadom i dalszym znajomym, ale skrywane brudne tajemnice, które doprowadziły go do tak tragicznego finału. 
Oprócz zamordowanego autor wprowadza również całe mnóstwo ciekawych postaci i wątków, co z jednej strony jest ciekawe, ale z drugiej duże nagromadzenie niezbyt przyjaźnie brzmiących nazwisk, których czytelnik nie jest w stanie zapamiętać, powoduje momentami trudności w lekturze. 

Jeżeli chodzi o akcję to muszę przyznać, że widać, iż to debiut, bo mimo dużego potencjału akcja toczy się o dziwo dość wolno, a jej tempo jest umiarkowane. Znając późniejsze powieści Horsta widać różnicę. No i nie ma Line, której postać niewątpliwie podkręcała tempo i umilała tym samym lekturę.  Ewidentnie nie jest to najlepsza powieść autora, ale czyta się ją całkiem przyjemnie poznając początki kariery komisarza oraz przeszłość jego rodziny.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Jørn Lier Horst - Gdy mrok zapada

Poznaj młodego Williama Wistinga!

Stavern 1983: Zbliża się Boże Narodzenie, z nieba sypie śnieg. Willia Wisting jest świeżo upieczonym tatą bliźniaków i jeszcze nieopierzonym, ambitnym posterunkowym. Podczas brutalnego napadu ląduje nagle w centrum dramatycznych wydarzeń, ale śledztwo przejmują od niego bardziej doświadczeni funkcjonariusze. Koleżeńska przysługa naprowadza go jednak na ślad innego przestępstwa. Zabójstwa nie tylko jak na razie niewyjaśnionego, ale najprawdopodobniej nawet nieodkrytego. W walącej się stodole stoi stare auto z dziurami po kulach. Wiele wskazuje na to, że jego kierowca nie uszedł ze strzelaniny z życiem. Ta sprawa ukształtuje Williama Wistinga jako policjanta i da mu wiedzę, która będzie mu już zawsze towarzyszyć na drodze kariery: Młodzi idą w przodków ślad.




Ty  razem dość niespodziewanie przenosimy się w przeszłość Williama Wistinga, do początków, można by rzecz, jego kariery jako śledczego. Pracując jako patrolujący ulice początkujący policjant po zgłoszeniu napadu zaczyna prowadzić swoje śledztwo, początkowo nieoficjalnie, z czasem za aprobatą swoich przełożonych. Jednocześnie zajmuje się prywatnie sprawą auta, zaginionego na początku wieku, a znalezionego przez jego wujka kolekcjonera aut w starej, opuszczonej stodole. Okazuje się bowiem, że w aucie widneją ślady po kulach... Czy dokonano tam zabójstwa? To właśnie stara się ustalić młody posterunkowy, którego ambicje sięgają dużo dalej niż tylko na ulice miasta.
W toku śledztwa Wistinga okazuje się, że obie sprawy się łączą. 

Bardzo byłam ciekawa, jak będzie wyglądała taka podróż do przeszłości dobrze znanego nam śledczego z wcześniejszych/późniejszych powieści. Razem z nim cofamy się bowiem do czasów, kiedy żyje jego żona oraz synek, a bliźniaki są bardzo małe. Ciekawy pomysł, chociaż muszę przynać, że sama historia jest zdecydowanie za krótka i po lekturze pozostaje pewien niedosyt.  Pomysł jest jak najbardziej trafiony i gdyby go bardziej rozbudować byłoby jeszcze ciekawiej, tak niestety pozostaje pewne rozczarowanie, jakby autor dawał nam małą namiastkę tego, do czego wcześniej zdążył czytelnika przyzwyczaić. Uchylenie rąbka tajemnicy z przeszłosci niestety nie satysfakcjonuje w pełni, pozostaje wrażenie ukazania tylko części obrazka. Niestety. Z niedosytem czekam na kolejną pełnowymiarową powieść Horsta :)


poniedziałek, 12 grudnia 2016

Mari Jungstedt - Niebezpieczna gra


Na Gotlandii już dawno skończyło się lato. Opustoszały hotele, pensjonaty, domki letniskowe, campingi. Na wyspie zostali tylko jej stali mieszkańcy, którzy szykowali się do nadchodzącej zimy. Listopad powitał wszystkich mgłą, chłodem, deszczem i porywami silnego wiatru. Dni stawały się coraz krótsze, przez większą część dnia nad wyspą zalegały ciemności W jednym ze szpitali leży Agnes. Kilka lat wcześniej straciła w wypadku samochodowym matkę i brata. Odbiło się to silnie na jej psychice. Dziewczyna popadła w anoreksje i trafiła do szpitala na leczenie. Bierze udział w terapii, codziennie ma przyjmować określoną ilość pokarmów i napojów, ale

za każdym razem stara się oszukać swojego opiekuna, który ją bacznie obserwuje.







Zawsze dość sceptycznie podchodzę do książek tej autorki, jak dotąd bowiem nie udało się jej mnie zachwycić na tyle, żebym uznała jej twórczość za wybitną. Przy zalewie skandynawskich kryminałów na rynku polskim, ich ogromnej popularności i dostępności każda kolejna propozycja musi się różnić od całej reszty. Dotychczasowe pozycje tej autorki przeczytane przeze mnie tym się nie wyróżniały. Nie spodziewałam się również fajerwerków i tym razem. Tymczasem okazało się, że książka okazała się DOBRA, może nie wybitna, ale całkiem niezła. 

Tym razem autorka pokusiła się o powieść, której akcja/morderstwo powiązane jest ze światem mody, ginie bowiem Markus Sander uznany fotograf modelek. Morderstwo popełniono w okolicach hotelu, w którym przygotowywał sesję, której główna bohaterką była jego aktualna dziewczyna. Piękna i młoda, jednak jak nietrudno się domyśleć jedna z wielu miłości jego życia. Oczywiście śledztwo prowadzi Andreas Knutas wraz ze swoją zastępczynią Karin Jacobssen. Do akcji wmieszany jest jak w każdej wcześniejszej powieści dziennikarz Johan Berg, który jest jednocześnie dobrym znajomym rodziców wspomnianej młodej modelki.
Równocześnie akcja rozgrywa się również w zakładzie, gdzie przebywa Agnes-chora na anoreksję była modelka. Bardzo powoli poznajemy historię dziewczyny, która nie wykorzystała szansy świetlanej przyszłości w świecie mody, bo obsesja bycia chudą przysłoniła jej ten cel. Teraz stara się wrócić do normalności, jednak jak się okazuje normalność w jej wizji znacząco różni się od wizji lekarzy. Jedynym jej wsparciem okazuje się być jej opiekun. 

Czy te dwa wątki coś połączy?czy tylko historia Agnes ma być przestroga dla innych modelek.. Musze przyznać, ze po dość męczącym początku - dość chaotycznym, akcja zaczęłba się rozwijać bardzo ciekawie, do interesującego finału, który mnie zaskoczył i okazał się być najlepszą częścią całego kryminału - czyli tak, jak być powinno. Najlepsza powieść autorki, którą dotąd czytałam. Teraz jestem ciekawa, czy uda się jej mnie zaskoczyć w kolejnym tomie. 


wtorek, 27 września 2016

Jørn Lier Horst - Szumowiny

Stavern w samym środku lata: fale wyrzucają na brzeg odciętą lewą stopę w bucie do biegania. Potem następną. I jeszcze jedną. Łącznie cztery lewe stopy w ciągu jednego letniego tygodnia.

Cztery odrąbane stopy stanowią jądro tej zdumiewającej zagadki, w której ważną rolę odgrywają również skazani mordercy, ludzie ginący bez wieści, tajna organizacja stay-behind oraz ogromne ilości niezarejestrowanej broni.

Rozpoczynając nowe dochodzenie, inspektor William Wisting zawsze zastanawia się, dokąd zaprowadzi go kolejne śledztwo. Nie domyśla się jednak, że ta sprawa zmusi go do zakwestionowania najbardziej fundamentalnych zasad pracy policjanta.



Kolejne powieści z Williamem Wistlingiem przyjmuję niemal bezkrytycznie, bo tak naprawdę jeszcze żadna z nich mnie nie zawiodła, owszem zdarzają się lepsze i gorsze tomy, natomiast pewien poziom niezmiennie jest zachowany.

Tym razem błyskotliwemu śledczemu przyszło zmierzyć się z tajemniczymi zabójstwami, których jedynymi ladami są wyłowione z morza stopy. Szybko udaje się śledczym ustalić trop i ewentualnych poszkodowanych. Tymczasem na brzegu morza odnajdowanych jest coraz więcej stóp. Ślady kierują policjantów w stronę domu opieki, w którym mieszkali zaginieni w ubiegłym roku czterej starsi panowie. Czy łączy ich coś więcej poza ostatnim miejscem zamieszkania? Kim jest zabójca, jaki miał motyw i gdzie są ciała? Na te wszystkie pytania prowadzący śledztwo będzie musiał znaleźć odpowiedź. 

Oczywiście jak jest Wistling to musi się pojawić i jego córka, tym razem Line przygotowuje się do artykułu o byłych skazańcach. Zamierza napisać, jak wygląda ich życie na wolności, co zmieniło więzienie i jak to się dzieje, że często już po wyjściu na wolność popełniają jeszcze raz taką samą zbrodnię. Okazuje się również, że jeden ze skazanych to wnuczek zaginionego starszego pana, którego stopę ojciec Line oglądał wyrzuconą na brzegu morza. Czy te sprawy coś łączy?Czy skazany jest winny nowych zbrodni, czy może nawet nie popełnił zbrodni za którą już wyrok odsiedział?
Wraz z rozwojem akcji pojawia się coraz więcej pytań i niewiadomych, a akcja staje się coraz ciekawsza. Wprawdzie policjantom udaje się ustalić coraz więcej niewiadomych, to jednak napięcie budowane jest do ostatniej strony, a sam wątek nawiązujący do powojennej historii Norwegii jest doskonałym dopełnieniem całości.

Niestety, o ile wcześniej brak zachowania chronologii w wydawaniu książek o Williamie Wistlingu mi nie przeszkadzał, o tyle teraz bardzo mi to przeszkadzało, znam bowiem dalsze losy chociażby związku Line i Toma i niestety znając ciąg dalszy, a czytając o początkach ich znajomości miało się wrażenie pewnego dysonansu i było to momentami męczące. 
Natomiast sam wątek policyjno-kryminalny jak zawsze godny polecenia.


piątek, 8 lipca 2016

Håkan Nesser - Człowiek bez psa

Grudzień w Kymlinge. Rodzina Hermanssonów zbiera się, by uczcić szczególną okazję: nestor rodu Karl-Erik kończy sześćdziesiąt pięć lat, a jego najstarsza córka Ebba – czterdzieści. Jednak uroczystości nie przebiegają tak, jak się wszyscy spodziewali. Rodzinne spotkanie ma nieprzewidziane, tragiczne następstwa. W przeddzień wielkiego jubileuszu przepada bez śladu Robert – wyrodny syn Karla-Erika, który wbrew woli rodziny wziął udział w kontrowersyjnym reality show Więźniowie Koh Fuk. Następnego wieczoru również bez śladu znika syn Ebby, Henrik. Czy to przypadek, że dwóch blisko spokrewnionych ludzi znika w odstępie zaledwie dwudziestu czterech godzin?
Z tą zagadkową sprawą musi się zmierzyć inspektor kryminalny o włoskich korzeniach, Gunnar Barbarotti, który powoli odkrywa najmroczniejsze tajemnice tej rodziny.




Przeczytałam ostatnio, w wywiadzie z Katarzyną Bondą, ze ten kryminał jest według niej jednym z lepszych, które czytała. Zaintrygowana zaczęłam lekturę. I co się okazało, że dla mnie to był jeden z najsłabszych krymiałów, jakie przeczytałam. Do końca dotrwałam tylko dlatego, że ciągle miałam nadzieję, że autor mnie zaskoczy, w końcu coś się zacznie dziać, a zakończenie będzie prawdziwą perełką. Tak się nie stało, a zakończenie było banalnie przewidywalne. Lektura, którą radzę omijać z daleka, bo po prostu szkoda na nią czasu. 

Oprócz przewidywalności jest po prostu nudno, przez większość akcji nie dzieje się nic. Bohaterowie są dziwni, żaden z nich jakoś szczególnie nie wyróżnia się na tle innych, nikt charakterystyczny nie pojawia się aż do samego końca. Powiem więcej, w większości są oni nawet irytujący, dziwna rodzina, którą spotkało wielkie nieszczęście, a ich decyzje, niekoniecznie związane tylko z tragedią, ale te życiowe, mają niewiele wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. Często się zdarza, że mimo słabej akcji prowadzący śledztwo potrafi czy to swoją charyzmą, czy zdolnościami przykuć uwagę czytelnika. Niestety tutaj takiego bonusu nie możemy się spodziewać, bo Gunnar Barbarotti nie jest ani błyskotliwy, ani pracowity, ani pomysłowy. NUDA to słowo, które najbardziej pasuje do tego kryminału i raczej wątpliwe, ze sięgnę po kolejny tom z tym inspektorem w roli głównej. 

środa, 29 czerwca 2016

Samuel Bjørk - Sezon niewinnych

Na norweskiej prowincji zostaje znalezione, powieszone na skakance, ciało sześciolatki. Dziewczynka ma na sobie ubranie lalki, a na szyi plakietkę jednej z linii lotniczych z informacją „Podróżuję samo”.

Detektyw Holger Munch, szef specjalnego wydział zabójstw w Oslo wraz z jego najskuteczniejszą podwładną, Mią Krüger, rozpoczynają śledztwo.
Pomimo wcześniejszej niechęci, Mia, cierpiąca na depresję i zmagająca się z własnymi demonami, angażuje się w sprawę i odkrywa, że morderstwo dziecka to najprawdopodobniej preludium do serii podobnych zbrodni. Trop prowadzi do nierozwiązanej sprawy sprzed sześciu lat, kiedy pewna dziewczynka została porwana z oddziału położniczego w mieście Hřnefoss.
Wkrótce okazuje się, że morderca przeprowadza osobistą wendetę za to, że dziecko nie zostało nigdy odnalezione, a ofiarami jego zemsty mają stać się sami śledczy… Rozpoczyna się morderczy wyścig z czasem i śmiertelna gra z psychopatą…
Kim okaże się morderca? Czemu jego ofiarami są dzieci? Na kim chciał się zemścić?



Jeżeli lubicie kryminały, w których nie wiesz, czy lepiej przewrócić kolejną kartkę z ciekawości, czy z nadmiaru napięcia może odłożyć książke choć na chwilę, to z pewnością ta pozycja przypadnie ci do gustu. 

Może zacznę od tego, co mnie nie zachwyciło - początek i koniec - to zdecydowanie najsłabsze punkty powieści.
Początek to kilka niepowiązanych ze sobą krótkich rozdziałów, z bohaterami, którzy długo w powieści się nie pojawiają, są jakby na dokladke i nie wiadomo, jaka jest ich rola. Stworzyło to dla mnie pewien rodzaj chaosu czytelniczego. Całe szczęście okazuje się, że te pozornie nieznaczace epizody "przydadzą" się gdzieś w środku powieści i całe szczęście wszystko trafi na swoje miejsce. Natomiast jeżeli chodzi o koniec to miałam wrażenie pewnego niedopracowania, jakby odcięcia nożem koncówki od trzymającej w napięciu niemal (!) do ostaniej strony akcji. No własnie niemal, bo końcówka już moim zdaniem nie trzymała poziomu całości.
Cała reszta, czyli środek, to bardzo dobrze skonstruowany kryminał,taki z cyklu, że z każdą stroną zaczynasz się zastanawiac, czy przy takim nagromaczeniu emocji i napięcia autorowi uda się jeszcze czymś cię zaskoczyć... no i udaje mu się wielokrotnie. Akcja parokrotnie zmienia swój bieg, autor zmienia plany i oferuje coś zupełnie innego, niż maozna bylby się spodziewać. 

Do tego dwójka bohaterów, których lączy wspólna przeszłość zawodowa, dwójka, która tworzy całkiem skuteczny duet. On policjant z doświadczeniem, skuteczny, metodyczny, choć nie zawsze konwencjonalny. Ona- kobieta z demonami przeszłości, które nie pozwalają jej normalnie funkcjonować, zupełnie niekonwencjonala i w żaden sposób nie poddająca się regułom, ale obdarzona niesamowitą intuicją, umiejąca wyczytać z informacji i zgromadzonych danych dużo więcej niż wszyscy inni... Troszkę to  przypomina duet z powieści Stiega Larssona, jednak przy świetnie skonstruowanej intrydze zupelnie to nie przeszkadza. 

Z dużą niecierpliwością będe czekać na kolejną powieść z cyklu, jest to bowiem jeden z lepszych kryminałów, które czytałam.

piątek, 6 maja 2016

Jørn Lier Horst - Ślepy trop

Samotna matka, Sofie Lund, przeprowadza się z roczną córeczką Mają do domu, który odziedziczyła po dziadku, trudnym w kontaktach człowieku, od lat pozostającym w kręgu zainteresowania policji. Sofie postanawia wynająć firmę sprzątającą, aby wyrzucić z domu wszystkie pamiątki po krewnym, o którym najchętniej chciałaby zapomnieć. Pozostaje po nim tylko sejf, przytwierdzony na stałe do podłogi w piwnicy.

W sejfie leży coś, co zaskoczy nie tylko Sofie Lund, ale też wszystkich pracowników komendy policji w Larviku. Tajemniczy przedmiot doprowadzi do ponownego otwarcia sprawy, która od dawna nie daje spokoju Williamowi Wistingowi.

Wisting dostrzega wreszcie możliwe rozwiązanie, nić, po której można spróbować dojść do kłębka. Aby tego dokonać, będzie musiał złamać koleżeńską solidarność i podważyć zaufanie do instytucji, którą sam reprezentuje.

Wisting to jeden z moich ulubionych bohaterów skandynawskich kryminałów,  żadna tam przebojowa gwiazda policji, czy samotnik walczący ze światem (i sobą), normalny policjant, który dobrze wykonuje swoją prace . I jest skuteczny. W dobrym stylu.
Tym razem przyszło mu się zmierzyć ze śledztwem, którego niestety nie udało się zamknąć od wielu miesięcy. Zaginiony przed kilkoma miesiącami taksówkarz, który być może zajmował się przewożeniem nie tylko klientów, ciągle ma status zaginionego. Nie udało się zlokalizować ani jego, ani ciała. Odkrywając coraz to nowe tajemnice i wątki policjant odkrywa, że jego śledztwo może być powiązane z teoretycznie już rozwiązanym śledztwem prowadzonym przez inną policyjną grupę, gdzie to podejrzany czeka już w więzieniu na proces. Czy uda mu się znaleźć to powiązanie i prawdziwego winnego? Czy znajdzie w końcu poszukiwanego taksówkarza?
Na wszystkie to odpowiedzi autor oczywiście przedstawi nam odpowiedzi, w bardzo dobrym stylu i klimacie. Tym razem wyszło mu po prostu znakomicie i bardzo zaskakująco, bo mimo, iż pozornie akcja toczy się dość powoli to parokrotnie zaskakuje, napięcie jest fajnie dozowane.
Do tego pojawia się całkiem nowy wątek osobisty, gdyż córka Wistinga Line spodziewa się córeczki, a policjant ma zostać dziadkiem. Może to zadanie okaże się trudniejsze dla niego, niż rozwikłanie zagadki?
Do tego oczywiście córka wnosi trochę dramatyzmu do całości, gdyż okazje się, że odnowi znajomość z koleżanką ze szkoły, która okaże się być wnuczką narkotykowego przemytnika. Przeprowadzając się do domu po dziadku prosi Line o pomoc w otwarciu tajemniczego sejfu znajdującego się w piwnicy. Co tam znajdą-musicie sami się przekonać! Zachęcam do lektury.

wtorek, 22 grudnia 2015

Jørn Lier Horst - Poza sezonem

Jesienna mgła spowija nadmorski krajobraz. Ove Bakkerud zamierza spędzić ostatni spokojny weekend w domku letniskowym przed końcem sezonu. Jednak, gdy przybywa na miejsce, odkrywa, że dacza została splądrowana i wywrócona do góry nogami, a w sąsiednim domku znajduje mężczyznę pobitego na śmierć.

Komisarz William Wisting widział niejedną groteskową śmierć, ale desperacja, z jaką tej jesieni spotyka się w Stavern, jest dla niego zaskoczeniem. Jakby sprawca nie miał nic do stracenia. Dlatego nie jest zbytnio zachwycony, kiedy jego córka Line wprowadza się do drewnianego domku u ujścia fiordu. Jego niepokój wzrasta, kiedy policja odkrywa wśród szkierów kolejne zmasakrowane ciała, a z nieba spadają martwe wróble.





Abstrahując od zasadności wydawania cyku o komisarzu Wistlingu w zupełnie odwrotnej kolejności niż to jest logiczne to bardzo lubię tą serie kryminalną. Może ten akurat tytuł nie będzie moim ulubionym z serii to jednak czytało mi się go - jak zawsze przy tym autorze - dobrze, bo to, co jest znakiem rozpoznawczym Horsta to dobry pomysł na akcję, dobrze dopracowane wątki poboczne, zgrabne połączenie w całość wraz z wątkami obyczajowymi.
Tak jest i w tej powieści, podczas lektury której to wielokrotnie udało się autorowi mnie zaskoczyć. 
To co najbardziej mi się podobało to włączenie wątku osobistego - okazuje się bowiem, że chłopak córki komisarza jest jednym z podejrzanych - to nurtów wydarzeń stricte kryminalnych. Oczywiście wszyscy, którzy znają inne powieści Horsta wiedzą, ze mogą spodziewać się również zaangażowania Line w całą akcje, jak to zawsze w kulminacyjnym, najmniej przez ojca oczekiwanym momencie.
Dbałość o szczegóły, dopracowanie detali, przeniesienie części akcji do Wilna spowodowało, ze książka jest dobrym pomysłem na lekturę. Pewna mroczność zagadki, pojawiające się coraz to nowe trupy powoduje, ze dla tęskniących za dreszczykiem fanów kryminału będzie idealnym rozwiązaniem.
Jedyne, co nie do końca przypadło mi do gustu to wyjątkowo pejoratywne przedstawienie imigrantów ze wschodniej Europy. Owszem według autora Polacy są lepsi od pojawiających się w powieści podejrzanych Litwinów, to duże zaskoczenie biedą i żebrakami w Wilnie do którego przybył Wisting szukać podejrzanych, powoduje, że moja sympatia do bohatera (ignoranta?) ciut zmalała.

Moja ocena 7,5/10






wtorek, 11 sierpnia 2015

Herbjørg Wassmo - Te chwile

Czasem lubię czytać książki inne niż wszystkie, może zabrzmi to trywialnie, bo przy takim nagromadzeniu nowości na rynku czytelniczym ciężko trafić na coś rzeczywiście innego, to jednak tym razem się udało.

Harbjorg Wassmo - była to dla mnie autorka dotychczas nieznana, ale czytałam dużo recenzji jej książek i byłam bardzo ciekawa, czy lektura najnowszej jej powieści przypadnie mi do gustu.


Pierwsze, co już na początku zaskakuje to specyficzna narracja, która nie każdemu czytelnikowi może się spodobać oraz anonimowość głównej bohaterki, narratorki. Nie znamy jej imienia, ale po lekturze książki wiemy o NIEJ naprawdę dużo, ciągle zastanawiają się, ile tak naprawdę JEJ jest w autorce, bo w końcu to powieść  w dużym stopniu autobiograficzna.

Jeżeli chodzi o narrację to miałam momentami wrażenie, że zdania na karcie książki to krótkie, często dosadne, albo dla odmiany urwane- niczym w wierszach Szymborskiej i o ile poezja w ilości hurtowej na raz może nie zawsze jest dobrym pomysłem, to tutaj taka forma pasowała idealnie - do historii i do bezimiennej bohaterki.


Dlaczego ta historia jej inna niż wszystkie, przede wszystkim dlatego, że jest boleśnie szczera i prawdziwa. Bez ubarwiania i ozdobników autorka opisuje historię najpierw biednej dziewczynki molestowanej, później młodej matki aż w końcu żony i pisarki u szczytu sławy. Historia poruszająca, niebanalna, frapująca, wzbudzająca mnóstwo, często skrajnych emocji.

Mimo, ze skończyłam czytać tą książkę już kilka dni temu ciągle wracam do jej epizodów, momentów, chwil, dosadnych twierdzeń, odnośników... Ciągle się zastanawiam, analizuję, myślę..
Nietuzinkowa, inna, boleśnie szczera niebanalnie prawdziwa. Polecam







W książce zostajemy porwani przez wir historii rozgrywającej się na przestrzeni lat, a właściwie całego jej życia. Podróż jest długa i trudna – od dziewczynki, która wyrosła w biednych warunkach w Vesterålen do pisarki u szczytu sławy, żyjącej wśród artystycznej elity.

Podobnie jak Tora i Dina – główne bohaterki w twórczości Wassmo – powoli wyłania się przed nami postać głównej bohaterki. Wrażliwej i nieskończenie silnej. Serce i ból.

"Chwile" to na jednym poziomie fascynująca powieść o dorastaniu i rozwoju, a na innym – ujawnienie drastycznej prawdy o głównej bohaterce, o byłym mężu, matce i ojcu, o łatwo rozpoznawalnych mężczyznach, z którymi ją łączyły uczuciowe relacje.





piątek, 31 lipca 2015

Jo Nesbo - Pentagram

Są tacy autorzy, do których musiałam sie przekonywać za którymś kolejnym podejściem. Należy do niech niewątpliwie Jo Nesbo i z każdym przeczytam dobrym jego kryminałem utwierdzam się w twierdzeniu o zasadności drugiej szansy, którego to życiowo wielką zwolenniczką nie jestem ;)


Po kolejnej wpadce alkoholowej Harry dostaje wypowiedzenie, jednak z uwagi na okres urlopowy zostaje jeszcze włączony do śledztwa prowadzonego przez Toma Waalera. Hole podejrzewa, że Waaler może mieć związek ze śmiercią ich koleżanki Ellen Gjelten, jednak wciąż nie ma na to
dowodów.

Harry tropi seryjnego mordercę. Zabójca ten odcina swoim ofiarom palce u rąk, a na miejscu zbrodni jako swój znak rozpoznawczy pozostawia pentagram...












I podobnie jak po wielu poprzednich jego książkach, których jakoś nie udało mi się przeczytać we właściwej kolejności, tak i tym razem dwa wieczory miałam z głowy ;)

Bardzo dobrze skonstruowana intryga, wiele niewiadomych do samego końca, mnóstwo pytań bez odpowiedzi, doskonały finał, będący uwieńczeniem super kryminału, który bardzo dobrze mi się czytało.
Do tego jak zawsze Nesbo mnie zaskoczył kilkukrotnie, kiedy już myślałam, ze wiem kto, co i dlaczego to okazywało się, ze w zasadzie niekoniecznie, bo jednak ....jest inaczej i kto inny to ten zły.
Mistrz nieoczywistości i wiecznej niepewności akcji pokazuje i tym razem kunszt swojego pisania.

Na tle dobrego wątku kryminalnego wybijają się według mnie dwie rzeczy - zbytnie pijaństwo Harrego, które momentami było aż nazbyt meczące i w zasadzie nawet przerysowane. Jak dla mnie wersja umiarkowana byłaby wystarczająca, tak jest po prostu zbyt męcząco.
No i podobnie jak u kilku innych poczytnych skandynawskich autorów kryminałów Nesbo również w swojej powieści poświęcił sporo miejsca odwołaniu do nazizmu. Tak jakby watek ten gwarantował autorom uwagę czytelnika?Albo świadczył o męczącym ich rozdziale w historii ich narodu? Kory to dobrze jest wplatać do wątku swojej książki, żeby pokazać, że się pamięta?
Nie wiem jaki jest zamysł tego zabiegu, tym niemniej jest on powszechnie używany, nawet częściej niż u naszych nadwiślańskich autorów.

Tym niemiej wystawiam ocenę 9/10 i nadal pozostają wierną fanka autora!

środa, 13 maja 2015

Jo Nesbo - Syn

„Syn”, książka Jo Nesbø - norweskiego specjalisty od mocnych wrażeń, trafiła już na szczyty list bestsellerów w Norwegii, Danii, Wielkiej Brytanii i USA. Zbiera entuzjastyczne opinie czytelników i krytyków, także w polskich mediach - na łamach „Newsweeka” została opisana jako „genialnie skonstruowany kryminał i zarazem przewrotny moralitet”. Powieść opowiada o Sonnym Lofthusie, który odsiaduje wyrok w najlepiej strzeżonym więzieniu Oslo. Pewnego dnia jeden z więźniów opowiada mu historię, która całkowicie odmieni jego życie…



Sonny odsiaduje wyrok w więzieniu w Oslo. Jest znany z cierpliwego wysłuchiwania zwierzeń współwięźniów. Chodzą pogłoski, że na ich podstawie przyznaje się do zbrodni popełnionych przez innych. Jest zdruzgotany, gdy jego ojciec, zasłużony policjant, zostaje oskarżony o korupcję i popełnia samobójstwo. Ale czy na pewno mężczyzna zginął z własnej ręki? Sonny będzie dążył do ujawnienia prawdy za wszelką cenę.



Jo Nesbo to po prostu pewien poziom i określony styl. I mimo, że tym razem to nie kolejne obiecujące spotkanie z Harrym Hole to była to dość przyjemna lektura. Chociaż muszę przyznać, to dość umiarkowany kryminał w dobrym stylu. Czemu nie wybitny? Przede wszystkim dlatego, ze inaczej niż w przypadku wcześniejszych powieści autora bez problemu byłam w stanie przewidzieć zakończenie, co znacznie obniżyło walory lektury. Do tego połączenie kryminału ze swoistym moralizatorskim tonem rozliczeń grzechów dokonywanym w postaci samosądów dokonywanych przez głównego bohatera nie do końca mi się podobało.

Jeżeli autor przyzwyczaja czytelników do pewnych standardów, to powinien przy nich pozostać, tutaj trochę tego brakuje. Niesiony sława autor napisał kolejny kryminał, który lepiej wypożyczyć z biblioteki niż kupić na półkę z ulubionymi lekturami, bo raczej się do niego nie wróci.

Moja ocena, w oczekiwaniu na coś lepszego a wykonaniu tego autora, 7/10





poniedziałek, 11 maja 2015

Jørn Lier Horst - Psy gończe

William Wisting zostaje zawieszony w czynnościach w związku z podejrzeniem o fabrykowanie dowodów w głośnej sprawie zabójstwa Cecilii Linde. Teraz, 17 lat później, wychodzi na jaw, że dowody, na podstawie których skazano sprawcę zostały sfałszowane. Media wietrzą sensację.
Przez wszystkie lata służby w policji Wisting tropił przestępców. Teraz sam jest przynętą i musi jak najszybciej ustalić, potajemnie i na własną rękę, kto z jego współpracowników sfabrykował materiał dowodowy, i co tak naprawdę wydarzyło się 17 lat temu. Jak zawsze może liczyć na córkę, Line, która jest dziennikarką, ale pomoc przychodzi również z zupełnie nieoczekiwanej strony. Nagle ginie kolejna młoda dziewczyna. Zaczyna się dramatyczny wyścig z czasem.




Jestem fanką kryminałów, nie tylko skandynawskich i z dużą niecierpliwością czekałam na kolejną powieść tego autora, żeby skonfrontować czy kolejne sprawy prowadzone przez śledczego Wistinga okażą się tak wciągające, jak ta, o której czytałam jego poprzedniej powieści.

Podobnie jak poprzednio nie wiem, czy bardziej podobały mi się te rozdziały, które toczyły się wokół Wistinga, przed którym tutaj stało nie lada wyzwanie udowodnienia swojej niewinności, czy jego córki, która zajmując się sprawą zupełnie innego morderstwa odkrywa powiązania ze śledztwem prowadzonym przed laty przez ojca.

Misterna intryga, mnóstwo wątków, śladów, poszlak i nietuzinkowych bohaterów w niezwykle interesująco skonstruowanej fabule. Powieść bardzo mi się podobała i ciężko było mi się od niej oderwać. Do tego nienachalne połączenie wątków prowadzonej sprawy z wątkami osobistymi rodziny Wistlingów dopełniło całości. Pozostały one w tle, stanowiąc interesujący dodatek do głównych wątków.

Wydawać by się mogło, że akcja toczy się powoli, momentami jakby nawet leniwie, ale to wszystko pozory, bo de facto wśród tych szczególików następujących po sobie ukryta jest dobrze przygotowana i dogłębnie przemyślana przez autora tajemnica. Do tego krótkie rozdziały będące przysłowiową wisienką na torcie :)

Moja ocena 9/10

poniedziałek, 16 marca 2015

Levi Henriksen - Śnieg przykryje śnieg

Historia tajemnicy, miłości i relacji między braćmi, którzy oddalili się od siebie.

37-letni Dan (Daniel) Kaspersen wraca do małej rodzinnej wioski Skogli niedaleko Kongsvinger na pogrzeb brata. Właśnie odsiedział dwuletni wyrok za przemyt narkotyków i szuka dla siebie nowego miejsca w życiu. Jego brat zmarł w tragicznych okolicznościach: został znaleziony martwy w swoim samochodzie na podwórzu małego gospodarstwa, które odziedziczyli po rodzicach.





Dana dręczy pytanie, czy miał jakiś wpływ na samobójstwo brata, ale nie potrafi znaleźć na nie odpowiedzi. Podczas ostatniego widzenia z Jakobem nic nie wskazywało na to, żeby brat cierpiał na depresję. Dan nie radzi sobie z żałobą, ponieważ łączyła go z bratem wyjątkowo silna więź emocjonalna – tym silniejsza, że wiele lat temu w wypadku samochodowym stracili oboje rodziców. Zamierza sprzedać gospodarstwo i wyjechać ze Skogli, jednak w jego życie niespodziewanie wkracza Mona Steinmyra.

Jej promienny uśmiech staje się pierwszym powodem, dla którego Dan przestaje spieszyć się z wyjazdem. Tymczasem niejeden mieszkaniec Skogli dałby wiele, żeby jak najszybciej pozbyć się go ze wsi, bo kiedy Dan zaczyna przeglądać rzeczy brata, na światło dzienne wychodzi wiele skrzętnie skrywanych tajemnic.

Żal, tęsknota i potrzeba bliskości są nicią przewodnią tej historii, która rozwija się w kierunku psychologicznego thrillera, choć oczywiście nie brakuje w nim wzruszającego wątku miłosnego.

Było skandynawsko, chłodno, trochę mrocznie i tajemniczo, trochę zagadkowo, ale nie był to klasyczny kryminał. Takie są moje pierwsze skojarzenia po lekturze tej książki. Po skończeniu lektury miałam bardzo mieszane uczucia. Niby z opisu nie wynikało, że będę miała do czynienia z kryminałem czy thrillerem, ale pewne skojarzenia nasuwają się same i jednak jakaś nadzieja się pojawiła. Tymczasem lektura okazała się zupełnie inna. Owszem skandynawski klimat został jak najbardziej zachowany, potęgowany przez wszechobecny tutułowy śnieg. 
Pozycja okazła się być bardziej powieścią psychologiczną z elementami thrillera i dobrym wątkiem miłosnym :) Który na tle całości komponował się całkiem zgrabnie, nie trącając jednocześnie banałem czy przewidywalnością. 
Uważam, ze to zdecydowanie jeden z najmocniejszych elementów powieści. 
Wraz z rozwojem akcji również poszukiwanie prawdy o śmierci brata, którą podświadome Dan stara się odkryć, mimo, że wszyscy zapewniają go o samobójstwie; staje się coraz bardziej interesujące. okrywanie coraz to nowych sekretów, pojawienie się nowych postaci w całej historii, tajemnice skrywane przez ukochanego brata dały dużo możliwości do fajnego podkręcenia tempa akcji, z którego, moim zdaniem, autor skorzystał tylko połowicznie. Owszem akcja rozkręca się, ale do skandynawskich mistrzów Leviemu Henriksenowi jednak trochę brakuje.

Stąd moja ocena 7/10

sobota, 3 stycznia 2015

Christer Mjåset - Białe kruki

Jaka jest różnica między Bogiem a neurochirurgiem? Bóg nie jest neurochirurgiem.
Mathias pełni samotny nocny dyżur, kiedy na izbę przyjęć przywożą pacjenta. Niedoświadczone ręce chirurga drżą. Młody człowiek na noszach doznał poważnych urazów głowy i bez operacji niechybnie umrze. Mathias musi się wykazać, dzięki czemu zapewni sobie jedną z trzech stałych posad na Oddziale Neurochirurgii.
Kiedy delikatnie unosi płytkę kostną, którą wyciął z czaszki mężczyzny, jego ręce przestają drżeć. Wychodząc z sali operacyjnej, czuje się mistrzem świata - aż do następnego ranka, kiedy dowiaduje się, że liczbę posad zredukowano. Troje młodych chirurgów musi walczyć o dwa stanowiska. Troje młodych chirurgów, z których każde ma swojego mentora - mentora z własnymi planami... i gigantyczną samooceną.









Popularność wszystkich seriali, których akcja dzieje się w klinikach czy szpitalach jest ogromna. Czy to na rodzimym podwórku, czy zagranicznym każda nowa produkcja jest hitem.
Dlaczego? Może każdy z nas ma ochotę zobaczyć, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami z napisem OIOM/ostry dyżur/tylko dla personelu? 

Byłam ciekawa, jak wygląda ten świat w skandynawskich warunkach widziany tym razem oczami pisarza. Pierwsze moje wrażanie - książka mogłaby stanowić doskonały scenariusz. Kolejnych bohaterów poznajemy niczym w kolejnych klatkach, ujęciach. A postaci-barwnych i wyrazistych jest tutaj całe mnóstwo, przy czym autor główny nacisk kładzie na walczących o stanowisko Mathiasa, Theę i Wernera. Wraz z kolejnymi rozdziałami poznajemy ich problemy i rozterki, a także metody, którymi będą walczyć o wymarzoną posadę.
Najciekawsze w powieści jest to, ile razy akcja zmienia i ile razy czytający zmienia zdanie na temat bohaterów...Każdy z nich pokazuje zarówno swoje dobre, jak i złe strony, a im bliżej ostatecznego rozstrzygnięcia tym więcej nas zaskakuje.

Życie młodych lekarzy od podszewki, walczących o choćby najmniejszą samodzielność na sali operacyjnej okazuje się wyjątkowo trudne, uwikłani w ograniczenia i walkę o przyszłość podejmują decyzje nierzadko wątpliwe moralnie.

Ciekawe historie, skłaniające do zastanowienia, prowadząca do wniosku, że nie zawsze rzeczy są takimi, jakie się wydają. 

Ciekawa pozycja, inna od thrillerów medycznych dostępnych na rynku.

Moja ocena 7,5/10