Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sonia Draga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sonia Draga. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 kwietnia 2019

Piotr Rozmus - Piętno mafii

Przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć. Cudze grzechy, za które trzeba odpokutować. Pokolenia naznaczone mafijnym piętnem…

Marta Makowska i Sven Jönsson nie mają pojęcia o swoim istnieniu, ale łączy ich więcej, niż mogliby przypuszczać. 

Kiedy nastoletnia córka Marty nie wraca na noc do domu, kobieta odchodzi od zmysłów. Prowadzący śledztwo komisarz Borys Wolański jest przekonany, że dziewczyna została uprowadzona, a kidnaperzy wkrótce zażądają okupu. Nie nadchodzą jednak żadne wiadomości, a w postępowanie angażuje się wydalony ze służby komisarz Olgierd Merk, który jako jedyny domyśla się prawdy.

W szwedzkim Härnösand Sven przeżywa taką samą tragedię. Björn, jego syn, również zostaje porwany, a komisarze Christin Carlsson i Gunnar Lindberg z miejscowej policji rozpaczliwie szukają tropu dziecka. Podejrzewają, że ojciec chłopca coś przed nimi ukrywa.

Do mieszkania polskiego imigranta w Chicago ktoś dostarcza tajemniczą przesyłkę. W środku znajdują się zdjęcia zamordowanego mężczyzny. Na jego ustach wycięto krzyż. W ten właśnie sposób camorra uciszała tych, którzy złamali omertę – świętą zmowę milczenia.

Dwa kraje, dwa równolegle prowadzone śledztwa przeciwko wrogowi, który nie wybacza i nie zapomina.


Muszę przyznać, że byłam za brdzo zaciekawiona tą książką po przeczytaniu opisu z okładki. Nie ukrywam, że oczekiwania były naprawdę duże, bo i zapowiedź obiecująca.

Mamy tutaj dwie dramatyczne historie zaginięcia, które jak wiadomo z okładki w toku akcji połączą się z sobą.

Młoda dziewczyna, która trafia na niewłaściwą imprezę, która dla niej kończy się tragicznie. Zostaje uprowadzona, a porywacze nie zgłaszają bardzo długo żadnych żądań okupu. Matka zaginionej Agnieszki odchodzi od zmysłów, zwłaszcza, ze jej rodzina niedawno przeżyła już ogromną tragedię – rok temu w wypadku zginął jej mąż. A kobieta została sama z dwójką dzieci.

W Szwecji w tym samum czasie zostaje porwany ośmiolatek, spod domu, w dniu, w którym jego ojciec wrócił do domu po dłuższej nieobecności.

Zrozpaczeni rodzice nie wierzą w skuteczność policji, zwłaszcza Sven – ojciec zaginionego chłopca i postanawiają na własną rękę znaleźć tych, którzy uprowadzili ich dzieci.

Tymczasem autor niejako dwutorowo wprowadza nas w tło porwania, pokazując kulisy działania mafii, która jak wiadomo upomina się o każdego, kto stanął jej na drodze.

Zdecydowanie jestem zaskoczona pomysłem i sposobem narracji, wymagającym od czytelnika sporego skupienia, żeby nadążyć za tym kto, gdzie, kiedy itp. Dodatkowo, żeby sprawę bardziej skomplikować autor wplata w narrację całe mnóstwo odniesień do przeszłości, które ujawniają kulisy życia głównych bohaterów, dzięki czemu wiemy co i kto doprowadził ich do miejsca, w którym się znajdują. To zdecydowanie jeden z  ciekawszych zabiegów na tle całości.

Sam motyw mafii i jej działania wydaje się być ciekawy, jednak w połączeniu z dużą ilością wątków retrospektywnych powoduje moim zdaniem pewne spowolnienie akcji. Tym samym pod koniec powieści – kiedy działania mafii i poczynania bossów stają się wiodącym motywem tempo zdecydowanie spada, powodując, ze zakończenie jest już zdecydowanie słabsze i niestety trochę rozczarowuje, bo niejako zostaje przeszłością przygniecione.

Dobry pomysł, świetne powiązanie, dobrze poprowadzona akcja, mnóstwo detali i wątków pobocznych, dobre ich połączenie z całością i niestety trochę słabszy finał, który jednak nie zniechęci mnie w żaden sposób do sięgnięcia po kolejne powieści autora. Tą również polecam!

sobota, 20 stycznia 2018

Dan Brown - Początek

Robert Langdon, profesor Uniwersytetu Harvarda, specjalista w dziedzinie ikonologii religijnej i symboli, przybywa do Muzeum Guggenheima w Bilbao, gdzie ma dojść do ujawnienia odkrycia, które „na zawsze zmieni oblicze nauki”. Gospodarzem wieczoru jest Edmond Kirsch,
Gdy Langdon i kilkuset innych gości w osłupieniu ogląda oryginalną prezentację, wieczór zmienia się w chaos, a cenne odkrycie Kirscha może przepaść na zawsze. Chcąc stawić czoła nieuchronnemu zagrożeniu, Langdon musi uciekać z Bilbao. Towarzyszy mu Ambra Vidal, elegancka dyrektorka muzeum, która pomagała Kirschowi zorganizować wydarzenie. Razem udają się do Barcelony i podejmują niebezpieczną misję odnalezienia kryptograficznego hasła, które stanowi klucz do sekretu Kirscha…

czterdziestoletni miliarder i futurysta, którego oszałamiające wynalazki i śmiałe przepowiednie zapewniły mu rozgłos na całym świecie. Kirsch, który dwadzieścia lat wcześniej był jednym z pierwszych studentów Langdona na Harvardzie, planuje ujawnić informację, która będzie stanowić odpowiedź na fundamentalne pytania dotyczące ludzkiej egzystencji.


Muszę przyznać, że poczytność pewnych autorów wynika z tego, że kiedyś stworzyli coś odkrywczego, co stało się nowatorskie, na tyle, żeby przeczytały ją miliony na świecie. Potem - po kilku wydanych kolejnych powieściach - ciężko autorowi utrzymać ten sam poziom, który zaprezentował w pierwszej, odkrywczej powieści. No i trzeba przyznać, że powtarzanie schematów sprawdza się według mnie niestety przez krótki czas. 

Tym razem Robert Langdon musi się zmierzyć z tajemnicą, którą odkrył jego najzdolniejszy uczeń - Edmond Kirsch. Obdarzony niezwykłym intelektem, nieprzeciętnie zdolny twierdzi, ze odkrył tajemnicę, którą od alt próbują zgłębić wielcy mędrcy, naukowcy i poszukiwacze prawdy - a mianowicie skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy? Nie dane mu było ogłosić tego znaleziska, gdyż kilka minut podczas niewiarygodnego show przygotowanego przez Kirscha, główny showmen zostaje zabity przez tajemniczego mordercę. Pragnąc dotrzeć do tajemnicy ucznia w zamieszaniu uciekają pragnąc dotrzeć do mieszkania. W ucieczce pomaga im skonstruowany przez Kirscha inteligentny komputer o imieniu Wilson. 

Na wskroś wydawałoby nowoczesna historia, której poniekąd siłą napędową są nowoczesne technologie i odkrycia wraca do źródeł, początku i pytań zadawanych od setek lat.  Czy odpowiedź znaleziona przez genialnego odkrywcę okaże się satysfakcjonująca?
Dla mnie niekoniecznie, ale o tym już musicie przekonać się sami ;)

Lepsza niż "Inferno", ale dużo słabsza niż pierwsze tego autora, pozostawiająca na koniec duży niedosyt. 

wtorek, 21 marca 2017

Bernhard Aichner - Dom śmierci

Hotel, który od dwudziestu lat stoi pusty.
Zbiegła zabójczyni.
Koszmar, który nie ma końca.

Podczas ekshumacji na innsbruckim cmentarzu dochodzi do makabrycznego odkrycia: w jednej z trumien znajdują się dwie głowy i cztery nogi. Śledczy szybko ustalają, że w trumnie ukryto części ciała zaginionego dwa lata wcześniej aktora. Wniosek nasuwa się sam – doszło do zabójstwa, a sprawcą może być tylko jedna osoba: Brünhilde Blum, właścicielka zakładu pogrzebowego, który dwa lata wcześniej organizował feralny pochówek. Lecz Blum znika…









Mam bardzo mieszane odczucia co do tej książki. Z jednej strony nie czytałam pierwszej części serii, co mi momentami przeszkadzało, bo dopiero gdzieś w połowie główna bohaterka odkryła część tajemnic. Z drugiej jako osobna całość z dobrze skonstruowaną akcją i ciekawą narracją - jakby odwróconą, przewrotną, ciekawą - sanowi zamkniętą całość i pomimo nawiązań do przeszłości spójną. Dodatkowe brawa dla tłumacza - myślę, że dobre tłumaczenie zapewniło dobry odbiór przy tak specyficznej narracji. 

Wyobraź sobie, ze nagle widzisz swoje zdjęcie w gazecie, jest to o tyle dziwne, ze to zdjęcie z wystawy, na której pokazywane są spreparowane ludzkie zwłoki... tak zaczyna się ta historia... a wraz z rozwojem akcji, gdy nasza bohaterka postanawia rozwikłać zagadkę okazuje się, że ona sama skrywa mnóstwo mrocznych sekretów z przeszłości, które lepiej było pozostawić w ukryciu, tymczasem one wychodzą na światło dzienne...
Momentami makabryczny, przerażający, ciągle zastanawiasz się czy prawdziwy obraz zbrodni, śmierci oraz zbrodni przekazuje nam autor wraz z kolejnymi rozdziałami. Wydaje ci się, że to już maksimum przerażenia.. poczekaj do kolejnego rozdziału... 

Niestety obraz całości psuje zdecydowanie główna bohaterka, dla mnie irytująca, nieprzewidywalna i dziwnie się zachowująca - tak, ze jej decyzje są dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Stąd u mnie problem z jednoznaczną oceną, bo sam pomysł, nowatorskość narracji oraz poziom budowania napięcia jest super, to postawa głównej bohaterki powoduje, że ma się ochotę niejednokrotnie ochotę przerwać lekturę. A szkoda. 

poniedziałek, 13 lutego 2017

Raymond Khoury - Decydująca rozgrywka

Wybitny naukowiec dr Ralph Padley jest umierający. Padley od lat skrywa mroczny sekret, który, jeżeli wyjdzie na jaw, może mieć fatalne skutki. W obliczu nieuniknionego końca wie, że ma ostatnią szansę, by tajemnica ujrzała światło dzienne. Na jego drodze stają jednak bardzo wpływowi ludzie, którzy zrobią wszystko, aby zamknąć mu usta.
Tymczasem agent specjalny FBI Reilly od miesięcy szuka mężczyzny, który porwał jego pięcioletniego syna. Poszukiwany mężczyzna jest jak duch - to urzędnik bez nazwiska i tożsamości, chroniony przez CIA, który na dodatek może mieć powiązania z ojcem Reilly’ego. Reilly - obserwowany, manipulowany i wrobiony w przestępstwa, których nie popełnił - musi uciekać. Musi też odkryć prawdę na temat swojej przeszłości. Aby chronić rodzinę musi zaryzykować wszystko i ujawnić tajemnice, które wstrząsną całym krajem. Czy zdąży zanim go dopadną?




Motyw rozliczenia/zamknięcia przeszłości to dość popularny wątek, tym razem do tego motywu-klucza sięgnął i Raymond Khoury. Dał Railleyowi możliwośc poznania i rozwikłania tajemnicy śmierci jego ojca i znalezienia porywaczy syna. To dużo, prawda? Kto nie skorzystałby z takiej okazji?
Jednak w odkryciu prawdy za wszelką cenę będą mu przeszkadzać ci, którzy postanowili nie dopuścić do jej ujawnienia. Do tego wysyłają w ślad za Reillim płatnego zabójce, któremu mimo, że przy pierwszej próbie nie udało się go zlikwidować, to skutecznie uniemożliwić mu prowadzenie własnego śledztwa, wrabiając go w zabójstwo. Przecież z więzienia nie da rady prowadzić swojego śledztwa...Czy agentowi uda się wydostać z aresztu i dotrzeć do prawdy?Kto mu pomoże, na kogo może liczyć, skoro bezwzględnemu zabójcy udało się już zlikwidować pomagającego Railliemu jego partnera z FBI.

Ciekawie skonstruowana akcja, dobrze rozwijająca się intryga, napięcie utrzymujące się przez całą książkę, ale całość niestety nie jest tak zachwycająca w odbiorze, jak mogłaby się wydawać. 
Dlaczego? To, co przede wszystkim utrudnia odbiór to fakt nieznajomości poprzednich książek z serii (to 5. tom cyklu Sean Reilly i Tess Chaykin), co powoduje, ze historia de facto jest niekompletna i przyjemność z lektury jest dużo mniejsza, dużej ilości rzeczy trzeba się domyślać i układać sobie własny scenariusz, co mogło się wydarzyć. Do tego poszczególne rozdziały mają inny sposób narracji -część z nich to narracja w pierwszej osobie - prowadzona przez Seana, reszta to narracja w trzeciej osobie. Zabieg niby fajny i ciekawy, ale dla mnie wsprowadzająca pewien element chaosu.
Te dwie rzeczy sprawiły, ze odbiór powieści suma sumarum był dużo gorszy niż zakładałam. 

środa, 14 grudnia 2016

Steve Berry - Tajemnica Kolumba

Nagrodzony Pulitzerem dziennikarz śledczy Tom Sagan pisał niegdyś bezkompromisowe reportaże z najniebezpieczniejszych miejsc na świecie. Gdy jego kontrowersyjny raport z targanego wojną regionu został zdemaskowany jako oszustwo, zawodowa reputacja Toma legła w gruzach. Dziś żyje jak na wygnaniu, dręczony przez złe decyzje z dawnych lat i szokującą prawdę, której nie jest w stanie udowodnić – że przyczyną jego upadku był sabotaż dokonany przez nieznanych wrogów. Zanim jednak Sagan zdąży zakończyć swoje cierpienia jednym pociągnięciem za spust, do jego drzwi zapuka tajemniczy człowiek, którego nietypowej prośby dziennikarz nie będzie mógł zignorować.
Zachariasz Simon ma wygląd uczonego, duszę łotra i wiarę fanatyka. Ma także w rękach córkę Toma Sagana. Simon za wszelka cenę pragnie posiąść klucz do rozwiązania liczącej sobie pięćset lat tajemnicy oraz skarb mogący wywołać polityczną eksplozję i zatrząść całym współczesnym światem. A wskazówek może mu dostarczyć jedynie Tom Sagan…



Muszę przyznać już na samym początku, ze jest to zdecydowanie jedna z powieści autora, która najmniej mi się podobała. Miałam wrażenie od samego niemal początku, ze jest dużo gorsza od całej reszty, która dane mi było wcześniej przeczytać. A że fanką autora jestem wielką to i wielkie mam oczekiwania :) Tym razem było poprawnie, ale bez zachwytów.

Akcja powieści odbywa się dwutorowo, czy raczej w dwóch miejscach. W jednym poznajemy Toma Sagana, wielkiego niegdyś dziennikarza, którego świetlaną karierę zakończył skandal ze sfabrykowanymi danymi do jednego z artykułów który napisał. Teraz pisze powieści dla innych autorów. Nie ułozył sobie również życia osobistego, rozwiódł się z żoną, z córkę - już dorosłą nie utrzymuje kontaktów, czego ogromnie żałuje. Zdesperowany planuje samobójstwo...W czym przeszkadza mu tajemniczy przybysz, który wplątuje go w tajemniczą zagadkę, dodatkowo pokazując walkę o życie i bezpieczeństwo córki...
Na drugiej półkuli na Jamajce wspólnik tajemniczego przybysza w jego imieniu poszukuje tajemniczego skarbu świątyni - wielkiej mistycznej tajemnicy i bogactwa narodu żydowskiego i ich religii, która to Zachariasz planuje wykorzystać do swoich prywatnych celów.

Oczywiście bohaterowie obu wątków zjednoczą się dość nieoczekiwanie w poszukiwaniach skarbu rzekomo przywiezionego do Ameryki przez samego Kolumba. (to chyba najciekawszy wątek całej powieści, do której autor robi wiele odnośników). Do tego oczywiście pojawi się wile niespodziewanych odkryć i zagadek, tajemnic z przeszłości, przetasowań, zmian frontów i zwrotów akcji, jak to u Steva Berrego. Który jednocześnie zadba jak zawsze o całą plejadę ciekawych bohaterów urozmaicających lekturę. To jednak samo tempo powieści i jakieś takie dziwne jej zawikłanie w niektórych momentach spowodowało, ze powieść czytało mi się dużo gorzej i niejako z trudem. do tego córka głównego bohatera była dla mnie wyjątkowo irytującą postacią, że ciężko było oddzielić jej od całości,  nie rekompensowały tego ani ciekawe wątki ani fajny pomysł na powieść. 

poniedziałek, 26 września 2016

Charlotte Link - Drugie dziecko

W sennym nadmorskim miasteczku w północnej Anglii bestialsko zamordowano studentkę. Policja drepcze w miejscu, gdyż morderca nie zostawił żadnych śladów. Parę miesięcy później, w pobliżu samotnej farmy, zamieszkałej przez zdziwaczałego wdowca i jego córkę, zostaje popełniona kolejna zbrodnia. Tym razem ofiarą pada starsza kobieta. Ambitna i żądna sukcesu komisarz Valerie Almond za wszelką cenę pragnie złapać sprawcę. Podejrzewa, że klucz do rozwiązania tajemniczych morderstw tkwi w przeszłości rodziny drugiej z ofiar. Nie przypuszcza jednak, że tajemnica będzie sięgać aż czasów drugiej wojny światowej, kiedy to w miasteczku pojawiła się dwójka dzieci z ewakuowanego Londynu. Valerie odkrywa, że wszelki ślad po jednym z dzieci, niedorozwiniętym umysłowo chłopcu, zaginął. Co się stało z drugim dzieckiem? Jaką mroczną tajemnicę kryje odludna farma i jej dziwni mieszkańcy?




Lubię powieści Charlotte Link. Niewątpliwie należą one do gatunku, który określiłabym mianem thrillera. Takiego prawdziwego, takiego, który nie łączy się z kryminałem, pościgiem, tylko takim powiązanym z zagadką i tajemnicą. To powieści, które zawsze czymś zaskakują, a rozwiązanie zazwyczaj jest zupełnieinne, niż to zakładane przez czytelnika na początku. 
Autorka ma zawsze swój nieoczekiwany scenariusz.
Tak było i tym razem, nie czułam się zawiedziona, chociaż przez moment takie rozwiązanie przeszło mi przez myśl.

Oprócz zagadki morderstwa dwóch kobiet, które zostają zabite w miasteczku, w którym pozornie jest tak sennie, że morderstwa te nie miałyby szans się wydarzyć,  autorka serwuje nam sporą dawkę histori wojennej Anglii, mnóstwo tajemnic i całą masę podejrzanych bohaterów.  Są morderstwa, pojawią się też podejrzani, tacy, których od razu bardzo łatwo jest skazać za domniemane zbrodnie. Tacy, którzy mogliby ją popełnić, ale czy popełnili?

Okazuje się jednak, ze prawda ukryta w przeszłości jest zupełnie inna.

Autorka prowadząc narrację dwutorowo - współcześnie i za pomocą wspomnień jednej z zamordowanych kobiet, bardzo powoli odkrywa szczegóły z życia bohaterów, które to rzucają zupełnie inne światło na to, co się wydarzyło.

Powieść ta to dla mnie przede wszytskim jednak hitorią ludzkich dramatów, wyborów nieszczęść i życia, które okazuje się być zupełnie innym, niż się spodziewaliśmy. W zasadzie żadne z bohaterow nie jest szczęśliwe - błedne decyzje, zdrady, kompromisy i ucieczki sprawiają, że w ich życiu brak radości i szczęścia. Owszem jest przez to depresyjnie i trochę przytłaczająco, to jednak narastajace napięcie skutecznie to rekompensuje. Jedyne, czego trochę mi zabraklo to jego utrzymania do końca powieści, bo zakończeniu ma się wrażenie, że za szybko się skończyło i trochę niewystarczająco w porównaniu do całości. Tym niemniej całość, jak zawsze interesująca i ciekawa. 

czwartek, 1 września 2016

Alan Furst - Misja w Paryżu

Czy zastanawialiście się kiedyś jak wyglądał świat wielkich szpiegów, tajemniczych zakulisowych politycznych rozgrywek, kiedy to agenci nie byli wyposażeni w całe mnóstwo gadżetów rodem z filmów z Jamsem Bondem? Ja zastanawiałam się wielokrotnie i muszę przyznać, ze zawsze chętnie sięgam po powieści w klimacie retro, żeby dla odmiany dowiedzieć się jak mogło to wszystko się kiedyś odbywać.

Alan Furst to autor nieznanych mi wcześniej "Szpiegów w Warszawie", tym razem jako miejsce akcji swojej najnowszej powieści wybrał Paryż w przededniu II wojny światowej. A na tajemniczego szpiega przeznaczył amerykańskiego popularnego aktora o wiedeńskim pochodzeniu - Frederica Stahla. Frederic przybywając w tak niespokojnym czasie do Paryża - zaraz po Anschlussie Austrii - nie zdaje sobie do końca sprawy, jaką rolę będzie musiał, odegrać i nie mam wcale na myśli roli w najnowszej produkcji filmowej...Okazuje się bowiem, że popularność Stahla, jego pochodzenie w połączeniu z promocją filmu stanowią bardzo kuszące połączenie zarówno dla tych, którzy wojny chcą uniknąć, jak i dla tych, dla których jest ona jedynym możliwym scenariuszem. Do tego niespodziewanie dla niego aktor zakochuje się w kobiecie pochodzenia żydowskiego....

Autor zadbał o swoją powieść, wydaje się ona być dopracowana w wielu szczegółach, często zaskakująco zmienia się akcja, a gra wywiadów pokazana jest w wyjątkowo ciekawy sposób, właściwy dla czasów, w których rozgrywa się akcja. Może samo tempo nie jest szczególnie szybkie, ale moim zdaniem przy klimacie retro trudno tego wymagać. Z drugiej strony nieustannie coś się dzieje, a polityczne rozgrywki i naciski przybierają coraz to nowe formy. Okazuje się bowiem, że nie tylko niesamowicie szybkie tempo niczym w mission immpossible może przykuć w sposób skuteczny uwagę czytelnika. 


Urodzony w Wiedniu w rodzinie inteligenckiej Fredric Stahl, amerykański aktor filmowy, w wieku szesnastu lat ucieka na morze, a fale doprowadzają go do dalekiej Ameryki. Tam, dzięki niezwykłemu urokowi i czarującej aparycji, odziedziczonym zapewne do europejskich przodkach, szybko staje się gwiazdorem kina i bożyszczem kobiet.
Jesienią 1938 roku Stahl wyrusza w podróż do Paryża, by kręcić nowy film. Ale decyzja o rozpoczęciu prac nad produkcją wydaje się czystym szaleństwem – wojna wisi w powietrzu, a narastający na całym świecie niepokój zaczyna przenikać nawet do aktorskiego światka.
Wkrótce po przybyciu do stolicy Francji Stahl zostaje wciągnięty przez międzynarodową organizację szpiegowską w sieć tajnych operacji. W końcu jako przybysz z neutralnej Ameryki i światowej sławy aktor, swobodnie podróżujący po całej Europie, może okazać się bardzo użyteczny…

środa, 29 czerwca 2016

Samuel Bjørk - Sezon niewinnych

Na norweskiej prowincji zostaje znalezione, powieszone na skakance, ciało sześciolatki. Dziewczynka ma na sobie ubranie lalki, a na szyi plakietkę jednej z linii lotniczych z informacją „Podróżuję samo”.

Detektyw Holger Munch, szef specjalnego wydział zabójstw w Oslo wraz z jego najskuteczniejszą podwładną, Mią Krüger, rozpoczynają śledztwo.
Pomimo wcześniejszej niechęci, Mia, cierpiąca na depresję i zmagająca się z własnymi demonami, angażuje się w sprawę i odkrywa, że morderstwo dziecka to najprawdopodobniej preludium do serii podobnych zbrodni. Trop prowadzi do nierozwiązanej sprawy sprzed sześciu lat, kiedy pewna dziewczynka została porwana z oddziału położniczego w mieście Hřnefoss.
Wkrótce okazuje się, że morderca przeprowadza osobistą wendetę za to, że dziecko nie zostało nigdy odnalezione, a ofiarami jego zemsty mają stać się sami śledczy… Rozpoczyna się morderczy wyścig z czasem i śmiertelna gra z psychopatą…
Kim okaże się morderca? Czemu jego ofiarami są dzieci? Na kim chciał się zemścić?



Jeżeli lubicie kryminały, w których nie wiesz, czy lepiej przewrócić kolejną kartkę z ciekawości, czy z nadmiaru napięcia może odłożyć książke choć na chwilę, to z pewnością ta pozycja przypadnie ci do gustu. 

Może zacznę od tego, co mnie nie zachwyciło - początek i koniec - to zdecydowanie najsłabsze punkty powieści.
Początek to kilka niepowiązanych ze sobą krótkich rozdziałów, z bohaterami, którzy długo w powieści się nie pojawiają, są jakby na dokladke i nie wiadomo, jaka jest ich rola. Stworzyło to dla mnie pewien rodzaj chaosu czytelniczego. Całe szczęście okazuje się, że te pozornie nieznaczace epizody "przydadzą" się gdzieś w środku powieści i całe szczęście wszystko trafi na swoje miejsce. Natomiast jeżeli chodzi o koniec to miałam wrażenie pewnego niedopracowania, jakby odcięcia nożem koncówki od trzymającej w napięciu niemal (!) do ostaniej strony akcji. No własnie niemal, bo końcówka już moim zdaniem nie trzymała poziomu całości.
Cała reszta, czyli środek, to bardzo dobrze skonstruowany kryminał,taki z cyklu, że z każdą stroną zaczynasz się zastanawiac, czy przy takim nagromaczeniu emocji i napięcia autorowi uda się jeszcze czymś cię zaskoczyć... no i udaje mu się wielokrotnie. Akcja parokrotnie zmienia swój bieg, autor zmienia plany i oferuje coś zupełnie innego, niż maozna bylby się spodziewać. 

Do tego dwójka bohaterów, których lączy wspólna przeszłość zawodowa, dwójka, która tworzy całkiem skuteczny duet. On policjant z doświadczeniem, skuteczny, metodyczny, choć nie zawsze konwencjonalny. Ona- kobieta z demonami przeszłości, które nie pozwalają jej normalnie funkcjonować, zupełnie niekonwencjonala i w żaden sposób nie poddająca się regułom, ale obdarzona niesamowitą intuicją, umiejąca wyczytać z informacji i zgromadzonych danych dużo więcej niż wszyscy inni... Troszkę to  przypomina duet z powieści Stiega Larssona, jednak przy świetnie skonstruowanej intrydze zupelnie to nie przeszkadza. 

Z dużą niecierpliwością będe czekać na kolejną powieść z cyklu, jest to bowiem jeden z lepszych kryminałów, które czytałam.

czwartek, 5 maja 2016

Chris Carter - Krucyfiks

Przyprawiający o dreszcze, mroczny i niepokojący thriller, który wbija w fotel i długo nie pozwala zasnąć.

W głębi parku narodowego Los Angeles National Forest, w opuszczonej chacie, policjanci odkrywają zwłoki młodej kobiety. Przed śmiercią ofiarę okrutnie torturowano, a na koniec przywiązano ją za nadgarstki do dwóch równolegle ustawionych drewnianych pali. Kolana kobiety dotykały ziemi, jak podczas modlitwy, a na jej karku morderca zostawił podpis: tajemniczy symbol podwójnego krzyża. Ten sam, którego kilka lat wcześniej używał seryjny morderca ochrzczony przez media Krucyfiksem. Problem w tym, że przed dwoma laty Krucyfiksa złapano i stracono... Czy to możliwe, by naśladowca dotarł do szczegółów starej zbrodni, znanych tylko wąskiej grupie pracujących przy dochodzeniu policjantów? A może skazano wówczas niewłaściwego człowieka?
Pracujący przy tamtym śledztwie detektyw Robert Hunter nigdy nie był przekonany, że udało się złapać prawdziwego mordercę. Kiedy więc pewnego dnia odbiera telefon i słyszy ten sam, znajomy i zniekształcony specjalnymi urządzeniami, głos, czuje, że koszmar sprzed dwóch lat odżywa na nowo, ze zdwojoną siłą. A morderca znów próbuje go wciągnąć w swą chorą grę.


Powiem szczerze, że zapowiadało się jak sztampowy amerykański kryminał o seryjnym mordercy, miałam wrażenie scenariusza, który już widziałam - z różnymi modyfikacjami - parokrotnie. I byłam niezmiernie ciekawa, czy podczas lektury autorowi uda się mnie jeszcze zaskoczyć, skoro temat przez niego podjęty wydaje się być wyjątkowo popularny, żeby nie powiedzieć trywialnie oklepany.
Tymczasem okazało się, że jednak może być ciekawie, zaskakująco, a samo zakończenie wyjątkowo satysfakcjonujące.

Mamy tutaj duet detektywów - jeden z nich cudowne dziecko, które na skutek swoich decyzji zamiast zawrotnej kariery pracuje w wydziale zabójstw; drugi to młody, ambitny funkcjonariusz, który nie wie co go czeka...Robert Hunter ma za sobą wiele śledztw, jednak dwa, o których pozytywnym/właściwym rozwiązaniu przez policję nie jest do końca przekonany, kładła się cieniem na jego dotychczasowych osiągnięciach. W dodatku seryjny morderca przewijający się w jednym z nich pojawia się znowu...Czy z pomocą nowicjusza zupełnie nieprzygotowanego na takie zbrodnie uda mu się sobie poradzić z koszmarem i kolejnymi zbrodniami?
To, co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło w tej powieści to przede wszystkim bohaterowie- dobrze skonstruowane postacie, ciekawe ich połączenia i tajemnice, spore nagromadzenie wątków, na pozór ze sobą niepowiązanych, dobre nacięcie i zwroty akcji, których często zupełnie się nie spodziewałam.
Dobra powieść dla miłośników gatunku - mroczna, tajemnicza i z dobrym zakończeniem. Polecam.


poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Juan Gomez-Jurado - Szpieg Boga

Rzym, 2 kwietnia 2005 roku.
Papież Jan Paweł II umiera, plac Świętego Piotra oblegają pielgrzymi, składający Mu ostatnią cześć. Trwają przygotowania do konklawe. Właśnie wtedy, dwaj wysoko postawieni w rankingach kardynałowie zostają brutalnie zamordowani, a ich ciała bestialsko okaleczone. Po Rzymie grasuje psychopata – seryjny morderca ścigany przez Paolę Dicanti, psychologa i kryminologa. Podczas śledztwa kobieta odkrywa najciemniejsze tajemnice Watykanu oraz dowiaduje się o istnieniu centrum rehabilitacyjnego dla katolickich duchownych oskarżonych o molestowania seksualne.
Oficjalnie śmierć kardynałów nie miała miejsca, a konklawe powinno przebiegać bez zakłóceń...
Doskonały thriller, pełen akcji i tajemniczości, w którym rzeczywistość miesza się z fikcją. 


Historia, która niestety skłania do zastanowienia się, czy taka historia nie mogla wydarzyć się naprawdę. Bo skoro wszędzie gra o tron - taki czy inny - odbywa się różnymi - legalnymi i trochę mniej- środkami to czy w walce o takie stanowisko  nie rozgrywającej się przy zamkniętymi drzwiami nie towarzyszą wydarzenia, o które kościół katolicki nie powinien być posądzany. Z drugiej strony wszystkim wiadomo, że sprawy księży "problematycznych" zamiatane są często pod dywan, a molestowanie dzieci przez księży jest nagminnym zjawiskiem. O tym wszystkim kościół nie mówi głośno, nie komentuje, nie karze (wspominając chociażby ostatnią polską aferę z mszą z okazji rocznicy chrztu Polski...), przywracając dostojników do służby wyższym celom. Tak jakby rozgrzeszenie całkowicie załatwiało sprawę. Oprócz miejsca na rozważania o prawdziwej twarzy kościoła katolickiego i o zakulisowych roszadach autor proponuje nam całkiem dobry thriller - są morderstwa, tajemnica, zabijający kardynałów szaleniec bez twarzy-bo po operacji twarzy, podążający za nimi pani kryminolog i tajemniczy kardynał o wojskowej przeszłości... Brzmi ciekawie? Bo jest to ciekawa propozycja, która po zakończonej lekturze pozostawia pewien niedosyt. Nie wszystkie bowiem zagadki zostają rozwikłane, a odpowiedzi na pytania o przeszłość ciągle czekają na swojej ujawnienie. Opowieść o ludzkim grzechu i słabości w samym sercu Watykanu w przełomowym dla kościoła momencie. Dobry pomysł, za który wystawiam ocenę 8/10 

czwartek, 31 marca 2016

Charlotte Link - Gra cieni

David Bellino, pozbawiony skrupułów bogacz, otrzymuje anonimy z pogróżkami. Mężczyznę od lat prześladują lęki na jawie i koszmary we śnie. Tajemnicze wiadomości stają się pretekstem do konfrontacji z przeszłością. David zaprasza na kolację czwórkę swoich dawnych przyjaciół. Ich drogi rozeszły się w tragicznych okolicznościach. O dziwo wszyscy przyjmują zaproszenie. Goście chętnie rozprawią się z dręczącymi demonami, zrzucą z siebie balast przeszłości i wydostaną się z sieci niebezpiecznych namiętności i tajemnic…
Czy podczas wieczerzy David zdemaskuje swego niedoszłego zabójcę?









To druga powieść tej autorki, po którą sięgnęłam. O ile pierwsza "Dwie siostry" (recenzja tutaj) mnie porwała i zachwyciła, o tyle ta to spore rozczarowanie. Ciągle czekałam na to ACH i doczekać się nie mogłam. Małym prezentem było zakończenie, stosunkowo dobre, ale to raczej wynika z porównania do całości - dość kiepskiej.

Czwórka (byłych) przyjaciół spotyka się u bogatego kolegi z liceum, który obawiając się o swoje życie postanawia skonfrontować dawnych znajomych z nadzieją, iż któreś z nich przyzna się do wysyłania listów z pogróżkami. Niestety przed rozwiązaniem zagadki dochodzi do zbrodni. Mimo, ż raczej od razu wiadomo, kogo o nią posądzać, to okazuje się, że zarówno dawni znajomi, jak i żona mają silne motywy, które mogłyby popchnąć ich do zbrodni. Przepytywani przez policjanta prowadzącego śledztwo opowiadają nam swoją historię. Wraz z kolejnymi kartkami okazuje się, że David Bellino każdemu z nich wyświadczył niedźwiedzią przysługę, powodując, ze ich życie zmienia się bezpowrotnie i to niestety na gorsze. Swoje dramaty i nieudane życie przypisują Davidowi. Owszem nie jest on całkowicie jej pozbawiony, ale czy obarczając go całą odpowiedzialnością sprawiają wrażenie ludzi, którym ich własne życie jest obojętne, a decyzje, które podejmują są tylko następstwem nieszczęśliwych wydarzeń z przeszłości. Żadne z nich nie próbuje walczyć o lepsze życie. Dopiero śmierć Davida skłania ich do zmian.

O ile sam zamysł fabuły jest dość ciekawy, to jednak całość wypada przeciętnie. Jakby autorka miała na celu napisanie opowieści o nieudanym życiu kilkorga przyjaciół, bo oprócz rozliczania przeszłości i żali wzajemnych nic się nie dzieje, brak napięcia i zwrotów akcji powodują, że książka nie wyróżnia się niczym na tle wielu innych.

czwartek, 24 marca 2016

Anne Fortier - Zaginione wojowniczki

Pracująca w Oxfordzie młoda uczona, Diana Morgan, specjalizuje się w językach starożytnych. Od dzieciństwa fascynuje się mitologią grecką, a w szczególności, za sprawą babki, tematem starożytnych wojowniczek – Amazonek. Ekscentryczna babka Diany, nim pewnego dnia zniknęła bez śladu, opowiadała wnuczce, że sama jest jedną z nich. Współpracownicy Diany z politowaniem kręcą głową nad jej obsesją. Pewnego dnia jednak tajemnicza fundacja składa jej propozycję nie do odrzucenia.
Diana udaje się do Afryki Północnej i dołącza do poszukiwacza skarbów Nicka Barrana. Na ścianie świątyni ukrytej dotąd pod piaskami pustyni odkrywa imię pierwszej królowej Amazonek, Myriny. Kierując się wskazówkami z inskrypcji, Diana i Nick ruszają na poszukiwania legendarnego skarbu, który Amazonki wywiozły z oblężonej Troi. Diana nie domyśla się, jakiej natury jest ów skarb, wie natomiast, że Nick realizuje swój własny plan. Nie mogąc zaufać nikomu i nieustannie czując czyjś oddech na plecach, Diana zbliża się do odkrycia prawdy, która zmieni jej świat.
Zaginione wojowniczki przenoszą nas z Anglii do Afryki Północnej, do Grecji i Turcji, ze starożytności do współczesności – to zapierająca dech w piersiach, oszałamiająca podróż dwóch kobiet na równoległych wyprawach, Diany Morgan i Myriny. Nieustraszone bohaterki walczą o życie, lecz także o to, by dziedzictwo Amazonek nie przepadło na wieki.


Lubię książki z tajemnicą, takie trochę z pogranicza książki przygodowej, thrillera i kryminału historycznego. Ta pozycja zapowiadała się bardzo dobrze, wpisując się w moje preferencje niemal idealnie. Z jednej strony mamy ekscentryczną młodą wykładowczynię, pochłoniętą pasją szukania i odkrywania tajemnic Amazonek, drugim torem autorka przedstawia nam historie rozgrywające się tysiące lat wcześniej Myrina - Amazonka właśnie walczy o przetrwanie, ucieka i strzeże tajemnic. Do tego dochodzi babka Diany, której dziwną historię i jeszcze dziwniejsze zachowanie poznajemy oczami  i wspomnieniami jej wnuczki. Czy dziwne zachowani, tajemnicze zapiski to tylko urojenia staruszki, czy jednak wszystko to ma całkiem inne podłoże i drugą stronę? Do tego matka Diany widzi ją raczej w ślubnej sukni - najlepiej przy boku przystojnego i bogatego sąsiada - niż jako szalonego poszukiwacza historycznych tajemnic i skarbu. Tajemniczy sponsor proponuje Dianie wyjazd, mający na celu rozszyfrowanie napisanej w tajemniczym języku - podobnym jak zapiski w zeszycie babci i można byłby napisać wtedy przygoda się zaczyna. I niby tak jest, ale...Ale jest jedno zasadnicze - główna bohaterka. Tak irytująca, nieprzewidywalna, lekkomyślna i męcząca, że cała lektura jest po prostu trudna. Jej zachowanie, decyzje - niczym nierozsądnej nastolatki - razi często głupotą i sprawia, że zaproponowana historia wypada po prostu słabo. Nie takiej uczonej poszukującej tajemnic i skarbów przeszłości można się spodziewać. Owszem Indiana Jones jest tylko jeden i może nie powinno się wymagać, żeby cała reszta poszukiwaczy była mu podobna, to jednak dobrze byłoby nasze oczekiwania skonfrontować z innym (prawdziwym?) poszukiwaczem. Tutaj się nie da. A szkoda, bo potencjał wyjściowy był bardzo duży.




czwartek, 10 grudnia 2015

Leila Meacham - Róże

Kiedy Toliverowie i Warwickowie przybyli do Teksasu, a było to w roku 1936, przywieźli ze sobą czerwone i białe róże świadczące o ich lojalności względem swoich angielskich przodków – rodów Lancasterów i Yorków. Zakładając wspólnie miasto Howbutker, rodziny uzgodniły, że, na znak panującej między nimi zgody będą w swoich ogrodach hodować obydwie odmiany róż. „Będą nam przypominać o szacunku, jaki winniśmy naszej przyjaźni, wspólnym staraniom i wysiłkom” – powiedział Jeremy Warwick do Silasa Tolivera.


Saga opisuje losy trzech pokoleń, ukazując bohaterów w czasach wojny i pokoju, w okresach wielkiego powodzenia i dotkliwych porażek, ciężkiej pracy na plantacjach bawełny, święcących triumfy i przeżywających swoje ludzkie tragedie – zawsze z różą w tle.














Może nie jestem fanką "Przeminęło z wiatrem" to jednak z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam książkę Leili Meacham. Mimo, ze na wskroś amerykańska, zarówno w warstwie obyczajowej, jak i historycznej, to zaprezentowane w bardzo przystępny sposób, tak, ze lektura okazała się wyjątkowo przyjemna.

Opisując historię głównych bohaterów do przewidzenia jest to, o czym ona będzie - o miłości wiadomo..., ale z drugiej strony ta miłość okazuje się być nieoczywista, trudna, targana watpliwościami, namiętnościami i trudnymi wyborami, których to bohaterom nie poskąpiła autorka. 
Sama historia rodzin ojców założycieli miasta ukazana w bardzo interesujący sposób - z perspektywy wielu osób, jakby oglądało się wszystko w kalejdoskopie- jest pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, zaskakujących decyzji i barwnych postaci sprawiając, że błaha z pozoru historia miłosna wciąga pokazując jak wiele jedna życiowa decyzja determinuje w życiu , nie tylko osoby ją podejmującej...
Parokrotnie autorce udało sie mnie zaskoczyć, zdziwić, a dodając do tego mój sprzeciw wobec postępowania głównej bohaterki - Marry, powstaje wrażenie powieści, która okazuje się nie aż tak oczywista, jakby mogło sie na początku wydawać.

Moja ocena 7,5/10

środa, 30 września 2015

Krzysztof A. Zajas - Ludzie w nienawiści

Lubię odkrywać nowych, ciekawych rodzimych pisarzy, tak, żeby poza powszechnie czytanymi powieściami zagranicznych autorów kryminałów, czasem pozytywnie ich skonfrontować z powieściami wydawanymi u nas, których to akcja również dzieje się lokalnie, co dla mnie samo w sobie ma wartość dodaną - staje się bardziej namacalne i jakieś takie wiarygodne.

Tym razem rzecz dzieje się w Krakowie, gdzie to zabójca, określany następnie pseudonimem Mściciel, zaczyna sam wymierać sprawiedliwość tym, dla których polskie sądy były w jego mniemaniu zbyt łaskawe. Zbrodnie, których nikt ze sobą nie łączył okazują się być zaplanowanym łańcuchem zbrodni popełnianych przez  mordercę.


Zadanie wytropienia tego przestępcy zostaje powierzone Andrzejowi Krzyckiemu, policjantowi o nie zawsze chwalonych metodach postępowania, ale za to skutecznemu i oddanemu pracy. W śledztwie pomaga mu Lucek-jego podwładny, najbardziej pozytywna postać powieści, wzbudzająca swoim dystansem i poczuciem humoru sympatię czytelnika już od pierwszego pojawiania się. 

Niestety na skutek niepohamowanego charakteru i małej chęci pracy zespołowej z innymi policjantami z wydziału Krzycki zostaje odsunięty od śledztwa, a zostanie mu przydzielone zadanie współpracy z dziennikarką z Warszawy, która to pracuje nad artykułem poświęconym skutecznemu policjantowi. A że Andrzej jest samotny, a Iza właśnie się rozwiodła....to jeden wątek możecie przewidzieć. Ale całe szczęście wątek ten na skutek rozwoju śledztwa i częstych zmian akcji stanie się dużo bardziej zawiły niż może się to wydawać.

To, co bardzo podobało mi się w powieści, to bardzo dobrze przedstawione polskie realia ( w końcu!), duży plus za szybkie zmiany akcji, dużo ciekawych i zaskakujących rozwiązań, dobry dobór postaci i fajne połączenie wątków.

Aczkolwiek mój główny zarzut to fakt, ze w powieści dużo więcej dzieje się na w drugiej połowie niż na końcu, przez co nie przeczytałam powieści w jeden wieczór-mimo zapowiedzi na okładce, bo aż tak mnie nie wciągnęła. Ale z niecierpliwością będę czekać na kolejne tomy z serii!

Moja ocena 8/10







W niejasnych okolicznościach na wycieczce w podkrakowskich Skałkach ginie kierowca quada. Po kilku godzinach podobny los spotyka jego kolegę, zadźganego nożem w gondoli balonu nad Wisłą naprzeciw Wawelu. Drugi z nich tuż przed śmiercią dzwoni do komisarza Andrzeja Krzyckiego z prośbą o pomoc, ten jednak spóźnia się o parę minut. Banalna z pozoru sprawa w toku śledztwa zaczyna mieć coraz więcej wspólnego z innym morderstwem, od trzech lat spędzającym sen z powiek Krzyckiego. Ofiary mają jeden wspólny mianownik: są bezkarnymi, stojącymi ponad prawem kanaliami, co ich śmierć czyni niepokojąco sprawiedliwą. Kim jest ich likwidator, samotny Mściciel, który nie pozostawia śladów? Gdzie przebiega granica między sprawiedliwością i zbrodnią? Między dobrem i złem? Ścigając zapamiętale Mściciela, komisarz krakowskiej policji ściga własny cień. To nie jedyny problem dla balansującego na cienkiej linie Krzyckiego. Pojawia się kobieta z Warszawy…





piątek, 28 sierpnia 2015

Charlotte Link - Dwie siostry


Wyjazd na Boże Narodzenie do Yorkshire, krainy wyżynnych torfowisk w północnej Anglii, miał być prezentem urodzinowym i ostatnią próbą uratowania rozpadającego się małżeństwa. Jednak od początku Barbarze i Ralphowi Ambergom nic się nie układa. Już od pierwszej nocy wynajęta przez nich posiadłość Westhill House zostaje odcięta od świata z powodu śnieżycy. Barbara, myszkując po domu, natrafia niespodziewanie na zapiski byłej właścicielki posiadłości, Frances Gray. Ich lektura ożywia niezwykłą historię sprzed pięćdziesięciu lat. Zagłębiając się w aurę miłości, nienawiści, pogardy i tęsknoty za wolnością, Barbara zaczyna poznawać własną duszę i dojrzewa do
najważniejszej decyzji. Decyzji, która nie tylko zmieni jej życie, ale będzie zarazem dopełnieniem losu Frances Gray.



Ostatnio mam sezon na nadrabianie zaległości u poczytnych i polecanych autorów. Do tej grupy zdecydowanie należy powieść nieznanej mi dotąd autorki - Charlotte Link. Książka pożyczona od znajomej jakiś czas temu przeleżala trochę na półce, teraz wiem, ze zdecydowanie za długo.
Wciągnęła mnie niemal od pierwszej strony, bo to historia z cyklu ulubionych-akcja rozpoczyna się na początku wieku, wraz z upływem alt poznajemy losy bohaterki i jej bliskich, pojawiają się nowe wątki, tajemnice i ciekawe postacie.
Wątek historyczny wraz z jego główną bohaterką Frances Gray to zdecydowanie najlepsza cześć całej powieści. Z dużym zainteresowaniem czytała o losach bohaterki tak odstającej społecznie i obyczajowo od czasów, w których przyszło jej żyć.
Wcale nie dziwię się, że główna bohaterka wątku współczesnego zatraciła się w lekturze pamiętnika Frances. Mi ona również bardzo przypadła do gustu.


Z drugiej strony mamy wątek współczesny - małżeństwo prawników oddanych karierom, przezywające duży kryzys relacji wzejemnyh wyjeżdża w odległy zakątek Anglii, by tam spędzić razem trochę czasu i spróbować naprawić, to co się da. Wynajmują od starszej Pani - Laury stary dom Westhill Odcięci od świata poprzez śnieżycę, muszą się zmierzyć z narastającymi pretensjami i zaprzepaszczonymi szansami, a z upływem czasu również topniejącymi zapasami żywności i głodem. W tak trudnej sytuacji paradoksalnie-czego zupełnie byśmy się nie spodziewali-nie zbliżają się do siebie,, bo przypadkiem znaleziony przez Barbarę pamiętnik dawnej mieszkanki, a siostry ich gospodyni wciąga ją tak bardzo, że zapomina tak naprawdę po co tu przyjechała.


Muszę przyznać, ze mimo, iż wątki te się łączą to niewątpliwie watek wcześniejszy dominuje i to zdecydowanie. Nie wiem, czy mi to przeszkadza, bo jest on zdecydowanie lepszy, bardziej przemyślany i dopracowany niż wątek  rozgrywający się współcześnie.

Mój główny zarzut, co do tej powieści to jej słabe, nawet bardzo, zakończenie. Na tle wciągającej całości jest nijakie i pozostawiające czytelnika ze sporym niedosytem.Do mniejszych zarzutów dołączyłabym ten o odwołaniu do wielkiego niebezpieczeństwa i wątku kryminalnego-pierwsze to dość duże naciągnięcie, drugie nadużycie, do tego przewidywalne.

Dużo miejsca autorka poświęciła problemom społecznym poszczególnych epok-że chociażby wspomnieć można ruch sufrażystek, czy problemy żołnierzy wracających do domu z walk wojennych. Ciekawe i sprawiające, ze powieść obyczajowa zyskuje nowe wymiar, stając się powieścią poniekąd historyczną.





poniedziałek, 18 maja 2015

Lisa Gardner - Niepewność

Małżeństwo − Justin i Libby oraz ich córka Ashlyn zostają porwani z własnego domu i przewiezieni do supernowoczesnego nieczynnego więzienia…
Wystarczyło dziesięć minut spaceru po ekskluzywnej kamienicy Back Bay, by oficer śledczej Tessie Leoni nie spodobało się to, co zobaczyła. Ślady uprowadzenia wskazywały jednoznacznie na robotę zawodowców.
Im więcej informacji o porwanej rodzinie Denbe’ów zdobywa Tessa, tym mniejsze widzi dla nich szanse. Co z pozoru wydawało się idealnym obrazkiem: silny dyrektor, uwielbiająca go żona, urocza nastoletnia córka, wcale idealne nie było.
Tessa o rodzinach pławiących się w kłamstwach wie więcej, niżby sobie tego życzyła. Rozpoczynając śledztwo, pani oficer będzie musiała pokonać nie tylko nieugiętych agentów FBI, ale i miejscowych gliniarzy. Jeśli Tessa się nie pospieszy, szanse rodziny szybko spadną do zera…









Mam bardzo mieszane uczucia, jeżeli chodzi o tą książkę. Z jednej strony pomysł ciekawy, tajemnica frapująca, bo w kręgu podejrzanych zdają się być nabliżsi znajomi i współpracownicy rodziny Danbe, który to wzajemnie się oskarżając nakręcają tylko spiralę tajemnicy. Do tego fajnie poprowadzona narracja-z jednaj strony narrcja w pierwszej osobie, dzięki której obserwujemy to co się dzieje oczyma Libby; z drugie to narrcja w trzeciej osobie pokazująca jak rozwija się śledztwo i wszystko wokoło niego. Ciekawy zabieg, rzadko spotykany.
Z drugiej strony mamy kiepski pocżatek i mimo dużego potencjały słabe tepmo akcji, które momentami jest wręcz męczące, bo budowane napięcie jest po prostu dość słabe. Ale na koniec całkowicie zaskakuje nas autorka serwując zakończenie niejednoznaczne, przedstawiające wydarzenia w calkiem innej perspektywie i skłaniające do refleksji, gdzie są granice pomiędzy dobrem i złem. Bardzo dobry finał niestety nie rekompensuje niedostatków. Gdyby początek dorównywał mu poziomem byłaby to rewelacyjna powieść, tak jest tylko przeciętna z dobrym zakończeniem.
To, co mi jeszcze przeszkadzało, to fakt, że nie czytając pierwszego tomu z cyklu Tessa Leoni, nie znałam zupełnie wątku tej postacji, nie wiedziałam co się stało w pierwszym tomie, bo brak było w tym jakiekolwiek, chodźby krótkiego odwołania, czy streszczenia. Było za to mnóstwo odwołań i aluzji do przeszłości policjantki, nie wszystkim znanej. Przez co lektura była momaentami jakby niekompletna i mało ciekawa, a wątek Tessy można byłoby lepiej wyeksponować. 

Moja ocena 6/10

poniedziałek, 9 lutego 2015

Steve Berry - Mit Lincolna



Wrzesień 1861: Nie wszystko jest tym, czym się wydaje. Wraz z tą enigmatyczną wiadomością do rąk Abrahama Lincolna trafia szokująca tajemnica przekazywana przez kolejnych prezydentów Stanów Zjednoczonych. W obliczu pierwszych krwawych starć Wojny Secesyjnej Lincoln musi podjąć decyzję , jak najlepiej wykorzystać tę delikatną wiedzę: ocalić tysiące amerykańskich istnień czy doprowadzić do nieodwracalnego rozłamu w młodym narodzie.
Współcześnie: W stanie Utah odnalezione zostają legendarne szczątki mormońskich pionierów, zaginionych podczas 19 wiecznej ekspedycji przez pustynię. W Waszyngtonie oficjalne śledztwo prowadzone przez międzynarodowego przedsiębiorcę, piastującego wysokie stanowisko w kościele mormońskim, inicjuje polityczny spór pomiędzy Białym Domem a wpływowym amerykańskim senatorem. W Danii agent Departamentu Sprawiedliwości zaginiony w akcji wpada w ręce niebezpiecznego fanatyka, człowieka opętanego wizją urzeczywistnienia proroctw. W ciągu paru godzin Cotton Malone zmuszony jest porzucić spokojny handel książkami w duńskim sklepiku na rzecz uchylania się przed pociskami podczas zabójczego pościgu motorówką.
A wszystko to za sprawą telefonu od byłego przełożonego z Waszyngtonu, po którym były agent rzuca się w pogoń, by ocalić informatora będącego w posiadaniu niezwykle wrażliwych informacji. Właśnie o tego rodzaju ryzykownych przedsięwzięciach Malone starał się zapomnieć od czasu, gdy opuścił Departament Sprawiedliwości i udał się na emeryturę. Jednak w momencie, gdy udaje mu się ugodzić wroga po raz pierwszy, Malone zanurza się w morderczej intrydze – wojnie wznieconej ponad dwa stulecia wcześniej przez ojców założycieli Stanów Zjednoczonych.
Od ulic Kopenhagi, poprzez podziemia Salzburga, aż po poszarpane góry Utah, w miarę jak spisek rośnie w siłę, pojawia się ponure widmo bratobójczej wojny. Malone ryzykuje życie, wolność i swoją największą miłość , biorąc udział w morderczym pościgu…

Cotton Mallone to mój ulubiony bohater książek akcji, gatunku powieści określanego mianem thrillerów. Książki Steva Berrego uwielbiam i w ich ocenie trudno doszukiwać sie mojego obiektywizmu. Tak też będzie i tym razem ;)

Ostania powieść tego autora jest chyba najbardziej amerykańska z dotychczasowych. Tym razem wraz z bohaterami z Megan Billet będziemy mieli okazję zobaczyć, jak zapobiega się kryzysom wewnętrznym w Stanach Zjednoczonych. Bardzo ciekawa perspektywa, bo mało znana, a przecież dużo chętniej czyta się powieści odkrywające nieznane, zwłaszcza nieznane w mocarstwie światowym.

Kiedy jedność Ameryki jest zagrożona przez wyjawienie tajemnicy z przeszłości mogącej doprowadzić do secesji jednego ze stanów, prezydent Daniels sięga po sprawdzone sposoby - prosi o pomoc Stephanie Nelle i jej agentów. Oprócz nieustanie powracającego z emerytury "na tylko tą jedną akcję" Cottona poznajemy Luka - jego młodszego następcę, będącego jednocześnie bratankiem prezydenta. Zderzenie doświadczenia i młodzieńczej brawury obfituje oczywiście w spięcia i kłótnie, ale jak nietrudno się domyśleć jest skuteczne w działaniu.

Dużo uwagi poświęca autor w powieści historii amerykańskich mormonów. Jest to temat zupełnie mi nieznany, dlatego z dużym zainteresowaniem czytałam jaki wpływ wywarli oni przez lata na dzieje amerykańskiego społeczeństwa. W takich historiach zawsze fascynuje mnie jak ogromny wpływ na społeczeństwa odgrywa zakorzeniony najpierw w jednej głowie pomysł o zasięgu rewolucyjnym. Takie lektury sprawiają, że długo rozważam scenariusze co by było gdyby/a może jednak itp.

Mój główny zarzut co do akurat tej powieści to fakt, ze brakowało mi trochę Cottona, mimo wciągnięcia go w główny wątek pozostawał on trochę na uboczu, w cieniu osobistego dylematu, kiedy to kobieta, którą darzył uczuciem zaangażowała się w spisek po stronie jego przeciwników. Mimo, że sytuacja ta okazała się być pewną grą na potrzeby sytuacji, manipulacją Stephanie, to jednak sam finał i decyzja, którą podjął Cotton przekreśliła jego szczęście osobiste.

Moja nieobiektywna ocena 8/10

niedziela, 18 stycznia 2015

Jolanta Mokrzyńska - Wszystkie świństwa świata

Brutalne morderstwo, części poćwiartowanego ciała pojawiające się w stołecznych parkach, strach w mieście. Policja czy telewizja - kto pierwszy poinformuje o postępach śledztwa?

Znany prezenter stacji telewizyjnej nie zjawia się w pracy. Atmosfera robi się coraz bardziej nerwowa jednak nikt nie podejrzewa najgorszego. Kilka dni po zaginięciu Aleksandra Rawskiego przypadkowi przechodnie w warszawskich parkach dokonują makabrycznych odkryć – jakiś szaleniec rozrzuca po mieście kawałki ludzkiego ciała. Kryminalistyczne ekspertyzy dowodzą, że są to szczątki zaginionej gwiazdy telewizji informacyjnej. Kiedy śledztwo przenosi się za kulisy telewizji, okazuje się, że po drugiej stronie ekranu znajdziemy dosłownie wszystkie świństwa świata…

Znakomity polski kryminał, z mocnymi elementami thrillera, bogatą warstwą psychologiczną i obyczajową.



Każdy nowy kryminał polskich autorów wzbudza moje  ogromne zainteresowanie. Jestem ciekawa, jak pisaż poradzi sobie z zagadką/zabójstwem/tajemnicą na rodzimym podwórku.

Tym razem autorka, wcześniej pracująca jako dziennikarka umiejscowiła akcję za kulisami jednego z programów telewizyjnych. Co jest o tyle ciekawe, że przeciętnemu czytelnikowi nie jest to miejsce znane. Wraz z kolejnymi rozdziałami poznajemy światek warszawskiej telewizji, który tak naprawdę, jak zapowiada tytuł, jest siedliskiem wszelkich świństw świata. Po lekturze niewątpliwie pierwsze skojarzenie, jakie mi się nasunęło, to zaskoczenie, że autorce udało się zgromadzić w studiu telewizyjnym tak dużo ludzi pozbawionych skrupółów i moralności. Świat telewizji jawi się niemalże jako siedlisko wszystkiego, co złe w ludziach - negatywnych emocji, pragnień i żądz. Determinują one wszystkie poczynania bohaterów, a to co w mniemaniu wielu jawi się jako normalność - rodzina, bliscy, powroty do domu, tutaj postrzegane jest jako nudne i nieciekawe.

Największą zaletą książki jest zdecydowanie jej warstwa obyczajowa. Obraz społeczeństwa przedstawiony przez autorkę skłania do wielu refleksji, pytań, czy są w ludziach jakieś granice moralne, czy jest miejsce na przyzwoitość...

Ciekawym zabiegiem jest również prowadzenie akcji oczami różnych bohaterów. Jest główna narracja, ale obraz tych samych zdarzeń zarówno współczesnych - zaginięcie dziennikarza, odnalezienie fragmentów ciała w różnych miejscach, poszukiwanie zabójcy; jak i wcześniejszych widzianych oczami dwójki dziennikarzy, często są to te same wydarzenia widziane z zupełnie innej perspektywy. Nowatorskie i ciekawe.

Najsłabszy, moim zdaniem jest wątek kryminalny. Na tle tajemnic, romansów, wszechobecneo seksu i intryg wypada on po prostu dość blado i mało ciekawie.

Moja ocena 7,5/10

niedziela, 24 sierpnia 2014

Deon Meyer - Siedem dni

Hanneke Sloet młoda ambitna prawniczka została zmordowana w swoim luksusowym apartamencie. Dochodzenie nie ujawniło niczego poza paroma roznegliżowanymi fotografiami, byłym przyjacielem o porządnym alibi oraz gromady kolegów po fachu zżeranych przez chciwość i egoizm.
Sprawa zostaje ponownie otwarta, kiedy południowoafrykańska policja dostaje e-mail przerażającej treści: „Zastrzelę jednego funkcjonariusza dziennie, dopóki nie zamkniecie mordercy Hanneke Sloet”.
I faktycznie ginie policjant…
Tym razem sprawę przejmuje alkoholik na odwyku, kapitan Benny Griessel. Benny musi sobie radzić z potężnymi naciskami wywieranymi na niego przez przełożonych, dziennikarzami oraz nieznanym strzelcem wyborowym, który nie ma zamiaru złożyć broni.Do współpracy przydzielono mu porywczą Mbali Kaleni, która tropi snajpera, usiłując odkryć, co takiego łączyło go z Hanneke Sloet.
Oboje – Benny’ego i Mbali – czeka siedem dni piekła.

Bardzo lubię kryminały, myślę, że to nawet mój ulubiony gatunek. Tym bardziej ucieszyła mnie możliwość przeczytania pozycji, której akcja dzieje się w Południowej Afryce, bo stamtąd pochodzi jej autor, dotychczas mi nieznany. Muszę przyznać, że brak znajomości realiów południowoafrykańskich był momentami sporą przeszkodą w czytaniu tej książki - i ile rzeczywistość MI6, FBI itp. jest nam powszechnie znana dzięki produkcjom filmowym i ogromem książek policyjno-szpiegowskich, których akcja dzieje się na podwórku amerykańskim czy brytyjskim, o tyle realia pracy afrykańskich Sokołów były dla mnie nowością. Z jednej strony to ciekawe, z drugiej zabrakło moim zdaniem przypisów w danym, konkretnym miejscu  przypisów od tłumacza. Wprawdzie na końcu książki jest glosariusz (odkryłam go jednak dopiero w połowie lektury ;) ale książka zyskałaby na lekturze, gdyby to, co ona zawiera umieszczone byłoby w przypisach, bez potrzeby kartkowania książki podczas lektury.
Sama akcja rozkręcała się powoli, w zasadzie można nawet powiedzieć, że pierwsze pięć dni poszukiwań zabójcy były zbyt powolne. Wątek stał się ciekawszy i nabrał tempa dopiero pod koniec piątego dnia, kiedy to pojawiło się coraz więcej dowodów, nowych postaci i zagadek. Odtąd zrobiło się naprawdę ciekawie i interesująco, bo już zaczęłam tracić nadzieję na dobrą lekturę wciągającego kryminału, bo do dnia piątego nie działo się prawie nic. Bardziej uwaga autora skupiała się na jednym z prowadzących śledztwo policjantów - Bennym Griesselerze - jego problemach rodzinnych z dorastającymi dziećmi oraz związkowi z byłą gwiazdą piosenki, teraz podobnie jak on walczącą o powrót z nałogu alkoholowego Alexą. Myślę, że celem autora poprzez dodanie tych wątków było rozbudowanie akcji, zabieg, który udał się Jo Nesbo tutaj Deonowi Meyerowi niestety się nie powiódł. Lektura na tym nie zyskała, lepiej byłoby, gdyby autor skupił się na wątku policyjnym, ograniczając słaby wątek obyczajowy, który niewiele wniósł dla czytelnika.  
Zabrakło mi również wyrazistości pozostałych postaci - napis na okładce zapowiadał parę detektywów ścigających gotowego na wszystko snajpera, tymczasem pomagająca Bennemu w śledztwie Mbali Kaleni pozostała prawie całkowicie niewidoczna w gąszczu postaci pozostałych policjantów i śledczych. A szkoda, bo w jednym z rozdziałów autor poświęcił jej więcej uwagi, co mogłoby być rozwinięte w pozostałych, a w efekcie postac ta mogłaby zdecydowanie być bardziej interesująca. Tak niestety się nie stało.

Moja ocena - za najlepsze w tej książce finisz i zakończenie 6/10


poniedziałek, 12 maja 2014

Margaret Mazzantini– Powtórnie narodzony

"Godność, solidarność i pragnienie macierzyństwa w piekle bratobójczej wojny.

Niezwykła historia miłości w oblężonym Sarajewie.

Gemma zostawia swoje wygodne, uporządkowane życie i razem z szesnastoletnim synem wsiada na pokład samolotu lecącego z Rzymu do Sarajewa. Na lotnisku czeka na nią Gojko, bośniacki poeta, przyjaciel z czasów jej pierwszego pobytu w tym mieście, przewodnik po nieznanej rzeczywistości i obcej kulturze. To dzięki niemu poznała przed laty Diega, fotografa z Genui, swą wielką miłość.

Po latach wraca do Sarajewa, by zmierzyć się ze wspomnieniami, z nadzieją że u nastoletniego syna uda się jej obudzić  poczucie przynależności do miejsca, w którym się urodził i które jest dla niej tak ważne."

Długo zabierałam się do tej książki, z jednej strony byłam jej ogromnie ciekawa, z drugiej bałam się, że jej "osławienie" jest przesadzone, a podczas lektury mogę się rozczarować. Tymczasem okazało się to całkowicie bezpodstawne i teraz trochę żałuję, ze dałam jej na siebie czekać ;)

Książka wciągnęła mnie w zasadzie od pierwszej strony, aż żałowałam, że nie mam tyle wolnego czasu, żeby poświęcić tej lekturze cały dzień. Po pierwsze uwiodła mnie narracja - zdania krótkie, rzeczowe a przy tym tak naszpikowane emocjami, że czasem miałam gęsią skórkę. Sensualność przebija się niemal z każdego słowa. Wszytko, co spotyka Gemmę jest przedstawione tak obrazowo i tak namacalnie, że ma się wrażenie, że znajdujemy się we wszystkich tych miejscach razem z nią.

Do tego historia Bałkanów, ta tragiczna, ta wcale nie tak odległa, którą ciągle jeszcze widać - dla kogokolwiek, kto chociaż raz był w Bośni i Hercegowinie lektura tej książki będzie pełniejsza, bo bardzo rzeczywista - zwłaszcza ta część akcji, rozgrywająca się współcześnie. Dla tych którzy nie byli - z pewnością będzie doskonałym bodźcem do tego, żeby się tam wybrać. Akurat w Sarajewie nigdy nie byłam, teraz po tej lekturze pragnienie wizyty w tym mieście się zwielokrotniło. 

Jest to również powieść o miłości - tej momentami szalonej, nieprzewidywalnej, ale prawdziwej bez względu na okoliczności. Z drugiej strony to historia o miłości "po przejściach", o odnalezieniu się po tragedii wojny i bolesnych przeżyciach w czasach normalności i codziennych problemów.
To także historia miłości matki do syna od samego początku naznaczona tragedią -czy jest to miłość większa, czy trudniejsza? Na pewno inna - jaka?O tym z pewnością opowie wam Gemma - ja nie będę zdradzać tej tajemnicy, ale jako matka, mimo, że z bardzo krótkim stażem, to jednak miałam podczas lektury dużo czasu na przemyślenia dotyczące takich relacji. Warto - nie tylko dla mam.

Dawno nie czytałam książki tak pełnej - w każdym aspekcie, książki tak nasyconej prawdą i emocjami, bolesnej, ale autentycznej, bez zbędnych frazesów, ubarwień, przerysowania.

Moja ocena 9/10




Za możliwość jej przeczytania dziękuję Wydawnictwu