Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historie prawdziwe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historie prawdziwe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 maja 2020

Amaryllis Fox - Tajne życie

Tajne życie to nie tylko relacja z pierwszej linii frontu. To przede wszystkim wspomnienia kobiety, która musiała pogodzić narodziny córeczki z walką z terrorystami. Dojrzewająca w wywiadzie Fox stopniowo wyzbywała się kolejnych złudzeń – na temat przemocy, służby i wojny.
Niedługo po 11 września Daniel Pearl, mentor i przyjaciel Amaryllis, zostaje porwany i
zamordowany. Będąca na ostatnim roku Oxfordu Fox rezygnuje z pracy w organizacji humanitarnej. Zdeterminowana, by przeciwstawić się złu, rozpoczyna studia z zakresu terroryzmu i współczesnych konfliktów. To tam opracowuje algorytm, który pozwala określić prawdopodobieństwo powstania komórek terrorystycznych w dowolnym miejscu na świecie.
Gdy w wieku dwudziestu jeden lat rozpoczyna służbę w CIA, jej pierwszym zadaniem jest analizowanie zagranicznych depesz. Odpowiedzialność jest ogromna: jedna pominięta przez nią informacja może poskutkować kolejną tragedią. Po krótkim epizodzie w centrali Fox zostaje skierowana na półroczny kurs dla oficerów działających w terenie. Przez sześć miesięcy w symulowanej rzeczywistości na Farmie uczy się korzystać z broni, uwalniać się z kajdanek, znosić tortury. Poznaje też najskuteczniejsze sposoby na popełnienie samobójstwa, gdyby kiedykolwiek dostała się do niewoli.
Po zakończonym szkoleniu dostaje najtrudniejszy i najbardziej wymagający przydział – pod pozorem handlowania dziełami sztuki ma infiltrować siatki terrorystyczne działające na Bliskim Wschodzie.


To powinna być fascynująca opowieść o kobiecie szpiegu. Ale nie tylko to także historia, której podtytuł mógłby brzmieć - jak zostałam tajną agentką CIA. Bo historia Amaryllis zaczyna się już w czasie jej dzieciństwa, kiedy to jej rodzina niczym nomadowie nigdzie nie zamieszkała na dłużej, a przeprowadzki związane z pracą ojca z jednej strony pozwalały na pewne przywileje - jak wizyta w Moskwie w czasach przełomu, z drugiej strony od samego początku pozbawiły ja korzeni, skazując na życie inne niż zwyczaje. 
Czytając historię bohaterki masz wrażenie, że ona od zawsze była powiązana z terroryzmem, a bliskie jej osoby dotykały tragedie, które on za sobą niósł. Niezwykle zdolna, częściowo odizolowana od społeczeństwa pisząc pracę na prestiżowej uczelni na temat źródeł terroryzmu stała się niejako naturalną (idealną) kandydatką do pracy w CIA. Jej doświadczenia, wcześniejsze wyjazdy do Azji, niepokorny charakter i zacięcie w poszukiwaniu prawdy i obrony demokracji ukształtowały wzorową kandydatkę. 

Jednak historia ta - niewątpliwie z dużym potencjałem - jest jakby poucinana, poznajemy fragmenty z jej życia, jakby puzzle, które złożyć mają się w całość. O ile jednak przy puzzlach wynik jest wiadomy, tutaj po lekturze pozostaje duży niedosyt. To "obcinanie" wątków, niezamykanie historii powoduje, ze mi ciężko się tą książkę czytało. Nie jest to ani reportaż, ani wspomnienia. Mogła to by być fascynująca historia o dzielnej kobiecie, jednak w takim wydaniu zabrakło konkretów, ciekawostek zza kulis, które każdy chciałaby poznać. Dostaliśmy okrojoną, de facto smutną historię o samotnej kobiecie. 

piątek, 18 maja 2018

Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski - Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście

Ten portret legendarnego himalaisty to coś więcej niż rzecz o determinacji i górach. To zapierająca dech opowieść o granicach ryzyka, które bywają granicami człowieczeństwa.
„Logicznie rzecz biorąc, nie powinienem z tobą jechać, bo wszyscy ludzie koło ciebie giną” – powiedział Jerzemu Kukuczce w oczy jeden z kolegów alpinistów. Upiorne fatum czy faktycznie był odpowiedzialny za śmierć, która niemal zawsze podczas jego wypraw zbierała żniwo? Czy skoro już komuś nie możesz pomóc, bo odpadł od ściany lub umarł na obrzęk płuc, nie powinieneś już wchodzić na szczyt, po wielu miesiącach przygotowań będący w zasięgu ręki, spełniając swe marzenia?
Jak to się stało, że niewysoki, małomówny chłopak ze Śląska, elektromonter po szkole zawodowej, stał się „wielki”? Autorzy, dysponując ogromnym materiałem – pamiętnikarskimi zapiskami Kukuczki i jego książkami, rozmowami z żoną Cecylią, wywiadami z członkami wypraw, w jakich Kukuczka uczestniczył itd. – stworzyli fascynujący portret człowieka uparcie dążącego do celu, pełnego sprzeczności i zdającego sobie sprawę, że wszystkiego i wszystkich nie da się w życiu pogodzić, od młodości naznaczonego czyhającą w pobliżu śmiercią.
Miał dwadzieścia trzy lata, gdy po raz pierwszy stracił w górach swego przyjaciela, rówieśnika. I czterdzieści, odpadając w 1989 roku od południowej ściany Lhotse stanowiącej bodaj najtrudniejszą próbę dla alpinisty. Tego ostatniego dnia zapisał w pamiętniku dwa zagadkowe słowa: Paradise – Raj… Ciała nie odnaleziono, grób jest… pusty!


To jedna z tych książek, które na długo zostają w pamięci. Mimo, że ciągle ciężko mi pojąć az taką miłość do gór, to jednak jestem pod wrażeniem - zarówno lektury, jak i jej bohatera.
Jeżeli chodzi o samą lekturę to to, co zaskakuje przede wszystkim to rozmach opowieści. Bo, jak mówi sam tytuł to przede wszystkim opowieść o sławnym himalaiście, ale jednak podczas lektury okazuje się, że nie tylko. 

To opowieść o pewnym etapie w dziejach historii polskiego himalaizmu, to opowieść o jego uczestnikach, specyfice czasu, jaki ten etap determinował. I to chyba najciekawsze  - poza losami bohatera - albowiem autorzy przedstawiają z detalami organizację wypraw w siermiężnej Polsce lat PRL, gdzie cześć sprzętu potrzebnego na wyprawę uczestnicy konstruowali sami, to historia sprytnej kontrabandy - czyli jak zdobyć pieniądze na kolejne wyprawy, to w końcu opowieść o załatwianiu dewiz, pozwoleń i wyprawami z agentami SB w ekipie. To również detale o brutalnej codzienności w górach - czyli to, co zawsze intryguje tych, którzy zastanawiają się, jak wpinacze radzą sobie z higieną ;)

To historia nie tylko o Kukuczce, ale o całej plejadzie polskich himalaistów - m.in. Kurtyce, Wandzie Rutkiewicz oraz ich wzajemnych relacjach. Najciekawsza zdecydowanie jest historia swoistej przyjaźni z Kurtyką - polecam!

Powieść to pełen obraz dramatycznych decyzji, dramatów, rozstań i pożegnań. To pełen obraz naszego bohatera - jego wad, zalet, dziwnych zachowań wzlotów i upadków, dramatów i wątpliwości, które przeżywał. Autorzy pokusili się nawet o rozdział o etyce gór, zachwianiach niejednoznacznych, ocenach wypraw, w których ginęli przyjaciele. Pełna dramatyzmu napisana historia pokazuje, że himalaizm niejedno ma imię, a bycie na szczycie nie zawsze oznacza sukces.
Polecam gorąco!

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Aleksandra Chrobak - Beduinki na Instagramie

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki, wiele z cytatów, spostrzeżeń i przemyśleń autorki ciągle na nowo pojawia się w mojej głowie skłaniając do refleksji, niestety ciut gorzkiej... Ciągle też zastanawiam się, jak dalej będzie się rozwijać ten świat zalany łatwymi pieniędzmi, zderzony z nowoczesnością, a uwiązany religijnością i tradycją do przeszłości. 

Aleksandra Chrobak poznała Emiraty od podszewki. W swojej książce opisuje kraj szokujących kontrastów, gdzie to, co zabronione, często ukrywa się po prostu za przyciemnionymi szybami luksusowych samochodów.

W mieście, które w zaledwie parę dekad pokonało drogę od namiotów na pustyni do najwyższych wieżowców świata, najnowsze technologie przeplatają się z tradycjami i światopoglądem dawnych Beduinów. Kręte uliczki i tętniące życiem bazary sąsiadują z sześciopasmową autostradą, po której pędzą najnowsze bentleye i używane lexusy. Autorka jest wymarzoną przewodniczką po tym fascynującym świecie. Ze swadą i humorem opisuje kraj, który stał się jej drugim domem. Wyjaśnia, co zrobić, gdy gospodarz nie poczęstuje nas gahłą, jak rozróżnić typy zasłon na twarz, rozpoznać szejka po tablicach rejestracyjnych i spisać dobry kontrakt ślubny.

Rozdziały tej książki układają się w fascynującą mozaikę – barwny obraz kraju, o którym wciąż niewiele wiemy, ale do którego po zakończeniu lektury wszyscy będziemy chcieli polecieć.



Autorka to studentka iranistyki, która kilka lat spędziła w Emiratach Arabskich opisuje w książce prawdziwe historie i wydarzenia, które spotkały je podczas kilku lat pobytu w arabskim świecie. Jak sama pisze o sobie jest "zawziętą tropicielką tajemnic Bliskiego Wschodu". Poniekąd była przygotowana - ze względu na swoje studia - na to, co tam zastanie, jakie obostrzenia będą na nią czekać, jednak z przedstawianego obrazu wyłania się świat, który jednak zupełnie ją zaskoczył.
Świat, który ze względu na swoją zakorzenioną religijność i przywiązanie do tradycji próbuje jakoś dorównać nowoczesności. 
To, co przedstawia autorka dla mnie było jednym wielkim paradoksem, chociaż momentami użyłabym nawet słowa dwulicowość. Z jednej strony mamy czarne, abaje, zakryte twarze, opiekę mężczyzny nad kobietą... z drugiej wyzywające stroje, drogą biżuterię, flirty w centrach handlowych i seks w pokojach wynajmowanych hotelach. Z jednej strony nam nie wolno, z drugiej obchodzimy zakazy, jak tylko się da, szukamy luk i naciągamy reguły do granic możliwości...
Prawdziwe historie, zaczerpnięte z życia pokazują często rozgrywające się dramaty i rozłamy wewnętrzne między tym co możliwe, a tym, co zakazane. Nowoczesne technologie, szybkie bogactwo, rozwój mediów społecznościach spowodował, że mieszkańcy musieli zaadoptować jakoś zmieniającą się w tak szybkim tempie rzeczywistość to ram ustanowionych przez szariat, religię i wielowiekową tradycję. Niektórym się udało, innym nie. Dla mnie dużo w tych przytoczonych historiach sztuczności, życia na pokaz i swoistego zakłamania.
Z drugiej strony książka jest wartościową lekcją dla tych, którzy planują życie w Emiratach, czy związek z osobą pochodzenia arabskiej. Autorka bowiem zwraca uwagę na to, na co uważać, czego unikać, a co najważniejsze dokładnie opisuje pułapki czyhające - głównie na te- które decydują się na takie znajomości czy małżeństwa. Nie jest to powieść ala Tanya Walko, to wartościowy realizm poparty kilkuletnim doświadczeniem życia w Emiratch. 

Na stronie autorki tutaj możecie przeczytać fragmenty jej powieści. Polecam gorąco!

niedziela, 8 kwietnia 2018

Tim Peake - Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć i podróżach i życiu w kosmosie


Podróże kosmiczne w czasach dzisiejszych to norma (głównie niestety kinowa), a polecieć w kosmos może każdy (np. Sandra Bullock). Przynajmniej jest to teoretycznie możliwe, zwłaszcza dla Tima Peake, który stwierdził " Nie pozwól nikomu, aby powiedział ci, że nie możesz czegoś osiągnąć".
Nie sposób, czytając tę książkę, nie polubić Tima. Udało mu się dokonać wielkiego czynu, nawet jeśli jego prace tam w górze nie były spektakularne, to jednak sam pobyt w stanie nieważkości, w otwartej przestrzeni musi na każdym wywrzeć wrażenie. To przeżycie spowodowało, że Tim stał się jedną z osób propagujących wiedzę o kosmosie i samych podróżach kosmicznych. I robi to w naprawdę miły i urokliwy sposób. Na wielu fotografiach jest przedstawiany Tim, wiecznie uśmiechnięty (nawet podczas snu). Fotografie są ujmujące, pokazują to, czego zwykle na filmach sci-fi nie widać. Ogromny trud wkładany przez człowieka i niesamowitą za to zapłatę.
Na myśl przychodzi mi inna książka - co by było gdyby... Zebrane kilkadziesiąt pytań i opisane odpowiedzi. Różnica zasadnicza jest taka, że Tim większość tych odpowiedzi udzielał z doświadczenia popierając się teorią. Same pytania są dużo ciekawsze (w mojej opinii) bo z większą chęcią przeczytam o gubieniu kosmicznych narzędzi niż o tym ile potrzeba karabinów ak-47 żeby wynieść dinozaura na orbitę.
Każdy kojarzy z różnych mediów jak wygląda kosmonauta w pełnym stroju kosmicznym i wielkim hełmie. Dzięki lekturze możemy dowiedzieć się jak ten strój jest zbudowany, jakie zabezpieczenia kryje itp. Mnie uderzyło jedno - ten strój jest ogromny, a człowiek w środku w perspektywie staje się całkiem mikry...


Bardzo podobała mi się ta lektura, jest rzeczowa, ciekawa, i zdecydowanie rozbudza wyobraźnię ukazując elementy spacerów kosmicznych, o których do tej pory nie wiedziałem.


Czy w kosmosie jest szybki internet? Kiedy człowiek postawi stopę na Marsie? Jak pachnie przestrzeń kosmiczna? Czy w stanie nieważkości da się korzystać z iPada? Czy każdy z nas może zostać astronautą?
Czy zdarzyło ci się patrzeć w nocne niebo i zastanawiać się, jakie tajemnice może skrywać ogrom przestrzeni kosmicznej? Czy wyobrażałeś sobie kiedyś, jak to jest być astronautą i patrzeć na Ziemię z góry?
Wcale nie musisz aplikować o pracę w agencji kosmicznej, aby poznać odpowiedzi na te i setki innych pytań, na które w niniejszej książce odpowiada brytyjski astronauta, Tim Peake.
Dzięki tej wspaniałej książce poczujesz się jak prawdziwy badacz kosmosu: usłyszysz ryk silników startującej w kosmos rakiety, zerkniesz w nocne niebo, by zobaczyć okrążającą Ziemię Międzynarodową Stację Kosmiczną i przekonasz się, jak to jest podziwiać wschody i zachody słońca... 16 razy na dobę.
Ten pełen pasji do nauki przewodnik po życiu w kosmosie zabierze cię w niezwykłą podróż w kosmos, pokaże tajniki pracy astronauty i odkryje cuda technologii kosmicznej stworzonej przez człowieka.
Nie pozwól nikomu, aby powiedział ci, że nie możesz czegoś osiągnąć. – Tim Peake

poniedziałek, 27 listopada 2017

Cezary Harasimowicz - Saga, czyli filiżanka, której nie ma

„Saga, czyli filiżanka, której nie ma” to barwna opowieść o losach rodziny Królikiewiczów. Historia rozpoczyna się od wizyty autora w mieszkaniu matki. To właśnie jej – pięknej aktorce i łączniczce w powstaniu warszawskim – dedykowana jest książka. O rodzinnej historii przypomina tu każda fotografia. Ze wspomnień wyłaniają się postacie zaludniające nieistniejący już świat: babcia Muszka, pradziadek Stanisław i jego ukochana żona Funia, a przede wszystkim major Adam Królikiewicz – jeden z najlepszych jeźdźców na świecie.


W swojej nowej książce Harasimowicz z pasją tropi losy swojej rodziny – zagląda do pamiętników sławnego dziadka i zapisków matki, czerpie z rodzinnych anegdot, poznaje gorące romanse, a dzięki wycinkom z ówczesnej prasy przywołuje świat, w którym równolegle toczy się wielka historia i życie zwykłych ludzi.




Uwielbiam sagi rodzinne, a ta jest wyjątkowa, albowiem zupełnie autentyczna, chociaż autor postarał się, żeby było ciekawie, jak w niejednej powieści tego typu. Cezary Harasimowicz z ogromnym rozmachem przedstawia nam losy swojej rodziny sięgając niemal do historii rodziny końca XIX w.

Wraz z kolejnymi historiami poznajemy postacie niebanalne, prawdziwe, osadzone w konkretnych realiach historyczno - obyczajowych. Często dodatkowo odrywających ogromną rolę w konkretnym wydarzeniu historycznym kraju - jak chociażby dziadek autor sławny ułan, ulubieniec marszałka Piłsudskiego Adam Królikiewicz. 
Oprócz fragmentów charakterystycznych dla danego gatunku autor zadał sobie trud niejako fabularyzowania całej opowieści wplątując w narrację konkretne scenki i dialogi rozgrywające się pomiędzy członkami jego rodziny. O ile w przypadku rozmów z matką sięga do konkretnych historii i wspomnień o tyle rozmowy prapradziadków są już fikcja literacką, która zgrabnie wplątana w całą historie ubarwia ją ogromnie. 

Do tego podziwiam ogrom pracy, którą autor wykonał, aby dołączyć do całości fragmenty gazet z różnych epok historycznych oraz wzbogacić całość o detale historyczno-obyczajowe, które sprawiają, że książkę czyta się z dużym zainteresowaniem. Dzięki autorowi bowiem mamy możliwość poznać nie tylko poszczególnych jego przodków, ale również szeroki tło epoki w której przyszło im żyć.

Całość niebanalna, ciekawa, choć momentami jak dla mnie zbyt dygresyjna i chaotyczna w swojej chronologii stanowi przykład na to, że nawet o własnej rodzinie i przodkach można pisać ciekawie i zajmująco. 

środa, 9 sierpnia 2017

Erling Kagge - Cisza

W świecie, w którym od rana bombardują nas setki informacji, telefony nieustannie wysyłają powiadomienia o nowych wydarzeniach, komentarzach, kiedy w kolejce do kasy w sklepie co druga osoba spogląda na ekran swojego telefonu cisza staje się dobrem luksusowym. Takim, o które wyjątkowo trudno, bo ciężko odciąć się od ogromu bodźców, którymi jesteśmy atakowani nieustannie.

Do tego jak się ma w domu nieustannie wypytującego się o cały świat czterolatka cisza staje się niemal marzeniem ;)

Erling Kagge jest norweskim pisarzem, podróżnikiem i odkrywcą, który to podjął się odpowiedzi na pytania "Czym jest cisza?", "Gdzie ją odnaleźć?" oraz "Dlaczego współcześnie jest ważniejsza niż kiedykolwiek dotąd?". W trzydziestu trzech historiach/anegdotach strata się czytelnika przekonać, o tym, jak bardzo cisza jest potrzeba i gdzie jej szukać. Jako podróżnik miał on niewątpliwie łatwiejsze zadania, bo odosobnienie było mu łatwiej znaleźć niż chociażby mieszkańcom wielkich miast. Tym niemniej poza historiami stricte podróżniczymi przywołuje również opowieści ze swojego zwykłego, rodzinnego i codziennego życia - i całe szczęście, bo wtedy łatwiej o punkt odniesienia dla czytającego, który raczej nie wybierze się zdobywać bieguny ;)




Książka zawiera mnóstwo zdań i fraz, które skłaniają do przemyśleń i zatrzymania się się nad tym, co ważne. Myślę, że dla autora cisza jest tylko punktem wyjścia do skierowania naszych myśli ku temu, co powinno być w życiu priorytetowe...

" Potrafię znaleźć ciszę, leżąc pięć minut dłużej we własnym łóżku"

"Cisza wiąże się z powtórnym odkrywaniem przyjemności, jaką sprawia zrobienie sobie przerwy"


Erling Kagge jest myślicielem na miarę XXI wieku, znanym podróżnikiem, barwną i niezwykle interesującą postacią. Jako pierwszy człowiek na świecie doszedł samotnie na biegun południowy i jako pierwszy zdobył „trzy bieguny”: biegun południowy, północny i oraz najwyższy szczyt - Mount Everest. Studiował filozofię w Cambridge, a na studia te zapisał się dopiero po zdobyciu obu biegunów. Napisał kilka książek i założył w Norwegii własne wydawnictwo; pisze też artykuły. Jest ponadto prawnikiem i przedsiębiorcą, a także kolekcjonerem - zbiera dzieła sztuki, m.in. rosyjskie ikony.

Ta książka to refleksje na temat ciszy. Są to rozważania w dużej mierze oparte na osobistych przeżyciach i doświadczeniach z wypraw (samotnych) w odległe zakątki świata. Autor zadaje trzy zasadnicze pytania: Czym jest cisza? Gdzie ją odnaleźć? Dlaczego w obecnych czasach jest ważniejsza niż kiedykolwiek dotąd? I udziela na nie 33 odpowiedzi w 33 krótkich rozdziałach.

środa, 12 lipca 2017

Maria Nurowska - Bohaterowie są zmęczeni

Leon i Ludwik Niemczyk. Słynny aktor i legendarny kurier podziemia. Ich skomplikowane losy ukazane na tle równie skomplikowanych czasów, są niczym fascynujący film. 
Obydwaj bracia w czasie II wojny światowej należeli do podziemnych struktur i walczyli o wolność ojczyzny. Po wojnie Ludwik z narażeniem życia organizował ucieczki przez zieloną granicę. Podczas jednej z nich na zachód postanowił uciec Leon. Jednak podczas próby przekroczenia granicy bracia zostali aresztowani. 
Po krótkim pobycie w więzieniu Leon wyszedł na wolność. Rozpoczął aktorską karierę i w ciągu niemal półwiecza zagrał w 550 filmach m.in. w nominowanym do Oscara "Nożu w wodzie" Romana Polańskiego. Kochały go kobiety i uwielbiali kinomani. Jawił się jako istny król życia. 
Ludwik przeżył sześcioletnią gehennę w lochach UB, a po wyjściu z nich podjął rozpaczliwą próbę ucieczki i wraz z żoną przedostał się do zachodniego raju, rzekomo pełnego nadziei, gdzie dożył sędziwego wieku. 
Bracia po raz ostatni widzieli się podczas nieudanej próby ucieczki. Do końca życia każdy z nich zastanawiał się, kto zdradził. I czy zdrajcą nie był brat. Nigdy tych podejrzeń nie zweryfikowali. Nigdy nie stanęli twarzą w twarz... 



Jestem fanką powieści Nurowskiej od zawsze. Cenię ją za niebanalność, czasem nieprzewidywalność, opowieści, które na długo zatrzymują się w głowie i każą do siebie wracać. trudno na polskim rynku wydawniczym znaleźć podobną autorkę.

Tym razem Maria Nurowska również nie zawodzi. W bardzo wyjątkowej formie - gdzie do czynienia mamy z jakąś formą wywiadu, wspomnień, popartych wnikliwie wyszukanymi dokumentami odnoszącymi się do tego, o czym pisze autorka - poznajemy historię dwóch braci, których rozdzielił trudny czas i chyba trochę własny egoizm bądź strach przed prawdą. prawdą, która ostatecznie autorka ujawnia na końcu książki, a okazuje się być ona całkiem inna od tego, czego spodziewali się obaj bracia. 

Oprócz historii stricte rodzinnej, pełnej bolących fragmentów, pokazującej tak naprawdę nie dwóch, ale czterech braci, którzy przez szereg lat nie zdecydowali się nawiązać ze sobą żadnego kontaktu, ba raczej specjalnie go unikali, autorka przedstawia nam również kawałek historii naszego kraju w przełomowych dla niego momentach. To, co bardzo mi się podobało to częściowe zmarginalizowane wątku powstania warszawskiego, w którym uczestniczyli Ludwik i Leon, a skupienie się raczej na czasie następującym zaraz po jego upadku. Autorka w ten sposób odchodzi od utartych schematów pokazując takie wątki i fragmenty historii, którymi się aż tak nie przesyca widza czy czytelnika. Niewątpliwie należy do nich historia przerzutów przez zieloną granicę i ucieczek z Polski oraz powojennych losów polskich emigrantów w Kanadzie. 

To, co ważne autorka również nie ucieka od swoistych osądów obu braci, mimo, że  z jedym z nich była zaprzyjaźniona. Gorzkie słowo i krytyka dotykają ich obu po równo, pokazując, że żaden z nich nie jest bez winy.

Ciekawa historia braci, ubrana w nietypową formę - która moim zdaniem mogłaby być ciut dłuższa- na tle trudnej historii. Wszystko to sprawia, że ciężko się od niej oderwać. 

piątek, 21 października 2016

Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka - Życie na pełnej petardzie czyli wiara, polędwica i miłość

Książka nagrodzona tytułem Książki Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Autobiografia, biografia, wspomnienia.



Jeden z najbardziej lubianych polskich księży w rozmowie życia.

Ceniony za swój autentyzm, odwagę i szczerość. Podziwiany zarówno przez katolików, jak i niewierzących. Sam o sobie mówi, że jest onkocelebrytą, czyli człowiekiem znanym głównie z tego, że ma raka. Zanim się o tym dowiedział, wybudował hospicjum w Pucku.

W szkole nie chodził na religię. Gdy już zyskał pewność do swojego powołania - odrzucili go jezuici (Niech żałują!). Kłopoty ze wzrokiem prawie uniemożliwiły mu święcenia (- A pieniądze widzi?; - Widzi!; -To święcić!)

W inspirującej rozmowie z Piotrem Żyłką ks. Jan zdradza źródła swojej niesamowitej energii i nieskończonych pokładów optymizmu. O swoim życiu i polskim Kościele mówi z odwagą i dystansem osoby, która pokonała własny strach. Wzruszające do łez świadectwo człowieka, który wie, że być może nie zostało mu wiele czasu.


Pamiętam moje pierwsze "spotkanie" z ks. Janem - to był wywiad w jednym z kobiecych miesięczników. Wrażenie, jakie na mnie wywarł pamiętam do dziś, wielokrotnie do niego wracałam oczarowana prawą, jaką potrafił przekazać na zaledwie trzech czy czterech stornach wywiadu.

Kiedy trafiła do mnie książka - wywiad byłam bardzo ciekawa, czy wrażenie z pierwszego czytelniczego spotkania się powtórzy. Okazało się, że było jeszcze lepiej, bo przyjemność czytania, dodatkowo rozsądnie dawkowana, starczyła mi na kilka dni. 
Ciężko książkę oceniać nie przez pryzmat jej poniekąd głównego bohatera, bo cokolwiek nie powiedziałoby się o niej będzie jednocześnie w jakiś tam sposób ocena księdza Jana. 
To, co uderza przede wszystkim to jego prawdziwość i normalnośc, brak rozdźwięku pomiędzy sacrum i profanum, brak wywyższania siebie i przekaz, który niosą jego słowa.
Często wytykany jako buntownik nie boi mówić się o sprawach trudnych, wytyka błędy polskich księży, krytykuje hierarchów, jednocześnie żyjąc i pracując, tak, jakby się oczekiwało od ludzi jego stanu. Wiele zdań, myśli i stwierdzeń można czytać parokrotnie, wracać do nich i mieć nadzieję, ze w tym tak specyficznym środowisku jest więcej takich osób, jak ksiądz Jan.

Myślę, ze zderzenie osoby księdza Jana chociażby z pokazywanym ostatnio wielokrotnie w mediach społecznościowych zdjęciem :



dają na to niestety nikłą nadzieję, utwierdzając przeciwników w przekonaniu, że polski kościół niestety bardzo się zagubił. dlatego ten wywiad okazuje się być tym cenniejszy, bo odziera życie kapłana z blichtru, pokazuje jego ciemne strony, boli momentami prawdą. Jestem pod ogromnym wrażeniem postaci, książki... w głowie wiele myśli i stwierdzeń utkwiło, zafrapowało i każe wracać do lektury co jakiś czas. Dla równowagi.

poniedziałek, 17 października 2016

Magdalena Parys - Biała Rika

Nie krzyczała, kiedy rodziła syna. Nie mogło jej się wyrwać żadne niemieckie słowo. Nie w 1945 roku, nie wśród Polaków wracających z przymusowych robót.

Kilkadziesiąt lat później rodzinne sekrety nie dają spokoju dorastającej Dagmarze. Skąd wziął się ten dziwny akcent w mowie jej babci? Dlaczego co roku staruszka odwiedza pewien kościół? Czy naprawdę nigdy nie spotkała się z siostrą bliźniaczką, choć ta ciągle przysyła jej paczki?

Dziewczyna wie, że nie wykradnie babce wszystkich tajemnic. Ale kiedy powoli zaczyna odkrywać przeszłość, odżywają wspomnienia, do których Rika nigdy nie odważyła się powrócić.

Czy dziedziczymy los po naszych przodkach?
Czy prawdą jest to, co się rzeczywiście zdarzyło, czy to, co zapamiętaliśmy?

Oparta na prawdziwych wydarzeniach opowieść o namiętności, grzechu, rozłące i pamięci.
I o ludziach, którzy nigdzie nie przynależą, bo zbyt często wyjeżdżali na zawsze – i zbyt wiele musieli zapomnieć.


Bardzo byłam ciekawa tej historii, bo lubię takie opowieści umiejscowione w trudnej historii dwóch narodów. Czytałam ich całkiem sporo i raczej trudno będzie mnie zaskoczyć czymś nowym. 
Miałam spore oczekiwania jeżeli chodzi o "Białą Rikę". Muszę przyanać, że mimo, że nowatorka w formie - o czym za chwilę- to jednak bardzo mnie rozczarowała. Spodziewałam się tajemnicy, trudnej historii rodzinnej, otrzymałam zlepek wspomnień z różnych okresów życia narratorki - głównej bohaterki, które nijak nie tworzyły całości. Miałam wrażenie totalnego chaosu, braku ciągłości,a wtrącenia typu- o tym póżniej opowiem- po kilku rozdziałach zaczęły mnie po prostu irytować. Sama historia zbudowana ze zlepku wspomnień miała ogromny potencjał - dużo niewiadomych, wiele ciekawych wątków - m.in. ucieczka do Niemiec w czasach komunistycznych, czy życie Niemki w Polsce po 1945 r. - to jednak poprzez nagromadzenie wielu nic niewnoszących historii - stały się tylko mało znaczącymi epizodami na tle nudnej całości. Przeczytałam historię do końca licząc na to, że w końcu coś się wydarzy. niestety tak się nie stało, a całość wypadła nudno i nieciekawie.
Jedynym novum dla mnie była - oprócz tego, że zaburzona chronologicznie - narracja z elementami wtraceń "po latach", których to autorami byli zarówno bohaterowie opowiesci, jak i redaktorka książki.

Moja ocena 5,5/10

poniedziałek, 5 września 2016

Dorit Rabinyan - Żywopłot

To, co zaczyna się w chłodzie wczesnej zimy w Nowym Jorku, kończy się w szczycie oślepiającego słońcem lata na plaży w Jaffie. Przypadkowe spotkanie łączy ze sobą losy dwojga obcych ludzi: Liaty, młodej Izraelki z Tel Awiwu i Hilmiego, Palestyńczyka urodzonego w Hebronie.
Podczas pewnej mroźnej zimy z dala od domu, na zaśnieżonych ulicach Nowego Jorku, stęsknieni za bliskowschodnim słońcem, Liat i Hilmi znajdują sobie miejsce zarezerwowane tylko dla nich, ich własny, intymny świat, przeznaczony tylko dla nich dwojga. W mrocznych zakątkach oraz w szczelinach życia rzeczywistość jednak dopada ich pod postacią ich izraelskich rówieśników i warczy na nich groźnie.
Ich skomplikowana historia, pełna zwrotów i namiętności, podąża za nimi nawet wtedy, gdy każdy z nich próbuje pójść własną drogą - Liat wraca do Tel Awiwu, a Hilmi do wsi Jifna, na północ od Ramallah. To historia, która nigdy się nie kończy.



Już dawno nie czytałam tak innej powieści. Mam tyle myśli i przemyśleń dotyczących tej powieści, ze ciężko mi je poskładać w konkretną recenzję. 


Fascynująca miłość, która chyba nie do końca m prawo się wydarzyć...Miłość, którą można byłoby określić mianem sypiania z wrogiem zza drugiej strony muru, który oddziała walczące od lat zwaśnione ze sobą narody. Miłość piękna, niesamowicie plastyczna, sensualna, zmysłowa i wbrew wszystkiemu szczęśliwa, chociaż tymczasowa i na krótki moment. Tylko do czasu jej pobytu w Stanach...potem bolesna rzeczywistość zakorzeniona w historycznych uprzedzeniach, wzajemnej wrogości i wzajemnych oskarżeniach da znać o sobie. On zakochany postanawia za nią pojechać do tej brutalnej rzeczywistości... Czy i tam dwoje kochanków się odnajdzie?

Co wygra...miłość, wrogość miedzy narodami, namiętność czy historyczne urazy...
Jestem pod dużym wrażeniem tej powieści o miłości, tak nieoczywistej, niebanalnej, prawdziwej, boleśnie doświadczonej. Takich opowieści historia zna mnóstwo, umiejscowione na tle konfliktów i narodowych uprzedzeń teoretycznie nie mają szans się wydarzyć, a jeżeli dwoje zakochanych ludzi się spotka ich wzajemne szczęście jest wielkim znakiem zapytania, bo co powiedzą bliscy, czy zaakceptują taki związek...gdzie będą mieszkać, czy uda im się zbudować szczęście na wzajemnej wrogości narodowo-politycznej..co tak naprawdę w tym przypadku ma znaczenie. I czy miłość okaże się być wystaczająco silna, by przezwyciężyć, to co jej to szczęście uniemożliwia?




poniedziałek, 29 lutego 2016

Jean Sasson - Wybór Jasminy



Czasem życie wymaga od nas odwagi ponad nasze siły. Jasmina to nie postać literacka. Wszystko, co zostało opisane w tej książce, wydarzyło się naprawdę, a los głównej bohaterki współdzieliły setki innych kobiet. 
Piękna, inteligentna, wykształcona. Była dumną Libanką, kochała wolność, ale zawsze pozostawała wierna tradycji muzułmańskiej, w której ją wychowano.
Miała 23 lata, a nigdy nawet nie pocałowała mężczyzny. Tego dnia znalazła się w niewłaściwym miejscu i czasie. Została porwana przez irackich żołnierzy i uwięziona w ciemnej celi, wraz z kilkunastoma innymi niewolnicami.
Jasmina wiedziała, że aby odzyskać wolność, sama musi o nią zawalczyć. 
Oprawca zapanował nad jej ciałem, ale nie nad myślami i duszą! Jedyną bronią, jaka jej pozostała, była oszałamiająca uroda i kobiecy spryt, dlatego – niczym Szeherezada – rozpoczęła niebezpieczną grę. Postanowiła go w sobie rozkochać.  
Jean Sasson to amerykańska dziennikarka, która w swoich książkach wstawia się za krzywdzonymi kobietami Bliskiego Wschodu i oddaje im głos. Tym razem opisuje historię Jasminy, która jako jedyna odważyła się rozmawiać z autorką o swoich tragicznych wojennych doświadczeniach.
"Wybór Jasminy" to współczesna opowieść o niegasnącej nadziei, która wyzwala odwagę i daje nowe życie. Opowieść tym bardziej przejmująca, że prawdziwa.


To nie jest lektura z cyklu prostych i łatwych. Opisuje los kobiet, który przeraża i skłania do zadawania mnóstwa pytań, które pewnie zostaną bez odpowiedzi. Historia Jasminy i jej podobnych muzułmanek zmuszanych do seksu, zamkniętych w więzieniu poniżanych, głodnych i bitych jest przerażająca. Drastyczność opisów i duża dokładność uwiarygadnia całą historię.
Po lekturze nasuwa się nieodmiennie pytanie, ile z tych dziewcząt przeżyło, jak poukładały sobie dalsze życie i czy po tym, co je spotkało można w ogóle mówić o normalnym życiu.
Jasmina na tle współwięźniarek odróżnia się przede wszystkim ogromną wolą walki, przetrwania i pomimo wszystko dużym rozsądkiem, tak jakby chęć przeżycia w takich warunkach okazała się dużo większa niż wstręt do siebie, za to jakie decyzję podjęła i jak się zachowuje.
Całość osaczona do tego w muzułmańskim świecie, gdzie mentalność jest całkiem inna, zwyczaje i wyznanie zdawałoby się powinny chronić przed takimi sytuacjami tymczasem w tej opowieści widzimy jak bardzo wyobrażenia różnią się od rzeczywistości. Dla mnie najbardziej przerażającym faktem było to, ze rząd w Kuwejcie zabronił zgwałconym kobietom poddania się aborcji zostawiając je z traumą i rosnącymi w ich ciele dziećmi, owocami tortur i bestialskiego zachowania oprawców.

Cała historia raczej ze względu na swój charakter nie poddaje się ocenie, bo raczej ma za zadanie pokazać prawdziwy świat i historię niezwykłej kobiety, to jednak mój zarzut dotyczyć będzie raczej formy. Bo sprawia ona niestety wrażenie pewnego chaosu. O ile dołączenie pomiędzy rozdziałami lub  w ich środku doniesień prasowych z wojny iracko-kuwejckiej jest dobrym pomysłem, to już kalendarium, zdjęcia i kilka dodatków od autorki uważam za zbędne. Nadmiar przy takiej historii jak dla mnie trochę razi. Samo wprowadzenie byłoby wystarczające.



poniedziałek, 22 lutego 2016

Joanna M. Chmielewska - Pod wędrownym aniołem


Nie wygrałam w totolotka. Nie dostałam spadku po bogatej ciotce. Porzuciłam codzienność znaną, bezpieczną, choć niekoniecznie satysfakcjonującą. Zaryzykowałam. Razem z mężem i dziećmi wyruszyłam w drogę, nie wiedząc, co kryje się za kolejnym zakrętem. 

Szklarska Poręba. Nowe miejsca, nowi ludzie, nowe ścieżki. Przeszkody i fascynacje. Perypetie remontowe, wędrówki śladami artystów, odkrywanie ludzkich losów zaplątanych w wielką historię. Poezja i proza życia.
Bywa różnie. Czasami bardzo trudno. Ale nie zamieniłabym tej mojej ścieżki na żadną inną.

I o tym właśnie mówi ta opowieść.



Autorka, ta druga Pani Chmielewska ;) znana jest mi z lektury książki "Mąż zastępczy" (recenzja tutaj). Z dużym zainterowaniem sięgnęłam po książkę o samej autorce. Co tu dużo ukrywać czytelniczki są ciekawe, jak wyglada życie od kuchni twórców powieści, skąd czerpią oni pomysły i inspiracje, jak jak powstaje książka.

Odpowiedzi na wszystkie te pytania znaleźć możemy w tej, bardzo osobistej i ciepłej powieści. Powieści, którą okresliłabym opowieścią o życiu, codziennych problemach i trudnościach, bez sztuczności, zbędnego lukru, za to z dużą dozą realizmu. Dlatego moim zdaniem czytało się ją tak dobrze. Przprowadzka na drugi koniec Polski, remont, zycie na walizkach oraz aklimatyzacja w nowym miescu połączona z historią pisarki, jej walką o publikacje nowych pozycji i własne nazwisko (to z drugim imieniem ;)) to elementy tej ciepłej opowieści. Mi tak dobrze znane i znajome boje z ekipami remontowymi i topniejącymi zasobami z kredytu czytało się szczególnie dobrze, z pewną ulgą, że wszyscy się z tym borykają. Do tego autorka zafascynowana nowym miejscem, w którym zamieszkala wraz z rodziną - Szklarską Porębą- wprowadza czytelnika w zawikłaną, ale ciekawą historię tej miescowości okraszając wszystko archwalnymi zdjęciami.
Wszystko to tworzy kolorową mozaikę umilającą czytelnikowi ponure, jeszcze niestety, wieczory. Ciepła opowieść na chłodne dni. Idealnie pasuje :)

wtorek, 26 stycznia 2016

Lars Mytting - Porąb i spal

Żyjemy w umiarkowanym klimacie.
Jakakolwiek zima by nie była, jest nam, Polakom, zawsze za zimno, za mokro, za ciemno...
Nawet jeśli zima w swojej łaskawości raczy nas 5 stopniami w plusie, to i tak chodzimy zmarznięci i przygarbieni, marząc o cieple domowym.
I nawet przy tych plus pięciu perspektywa ugrzania się przy kominku jest niesamowicie nęcąca... od razu robi się cieplej na duszy, już czujemy jak ciepło z ognia rozgrzewa nam zziębnięte dłonie i stopy.

To właśnie się czuje przy lekturze "Porąb i spal". Nawet jeśli przy okazji otrzymujemy informacje odnośnie różnicy w kilowatogodzinach pomiędzy suchym a wilgotnym drewnem. Ten sam romantyzm, który rozgrzewa serce na samą myśl o strzelających, płonących polanach, pozwala (nam Polakom) zazdrościć Skandynawom ich rytuałów związanych z gromadzeniem i paleniem
drewna.
Skończmy jednak na zazdroszczeniu. Drewno wymaga pracy. Ciężkiej pracy, starannego planowania, opieki, ponad 9 tysięcy kalorii pożywienia dziennie  przy wycince. I tak jak autor stwierdził, albo przygotujesz sobie wystarczającą ilość albo marzniesz - koniec romantyzmu, jest realizm.

Oprócz przyjemnego czytania, dostajemy też ogromną dawkę wiedzy - dla mnie, najdziwniejszym było stwierdzenie, że opalanie drewnem jest NAJBARDZIEJ EKOLOGICZNYM sposobem ogrzewania (pomijając energię słoneczną, wiatrową itp). To było dla mnie zaskoczenie - jak wycinając las i go paląc możemy być ekologiczni? Przez lata przekazywano mi informacje, że każde spalone drzewo to szkoda dla natury... Zbierałem makulaturę, żeby nie wycinać lasu... a tymczasem gdzieś na północy nie dość że powierzchnia lasów rośnie, palą masowo drewnem w piecach, to jeszcze nadwyżki drewna eksportują...

Drzewo/drewno jest z nami cały czas, i dla ludzi lasu, którzy poślubili taki styl życia, jest nieodzownym elementem codzienności, do późnych lat... Oni i ich wierne narzędzia... Tylko jakim cudem te narzędzia służą im przez tyle lat, skoro nasze rodzimie importowane z ChRL wytrzymują pół sezonu? Chyba problemem jest nasza mentalność, wszystko musi być tanio i szybko, skupmy się dalej na narzekaniu... Brr zimno... Tramwaje znowu nie jeździły...

PS. popiół ze spalonego drzewa wykorzystuje się do nawożenia lasu, żeby szybciej rósł... u nas wywózka popiołu do lasu to pewny mandat... Tacy my ekologiczni jesteśmy i mądrzy.

"Porąb i spal" to znacznie więcej niż pięknie wydane, naszpikowane przydatnymi informacjami kompendium wiedzy o tym, jak drewno oswoić, pokochać, jak w zgodzie z naturą wykorzystać je do budowania domowego ogniska - dosłownie i w przenośni. To także deklaracja miłości do ciała i przyrody. Mytting portretuje fascynujących ludzi i pokazuje, że każdy ma własną filozofię rąbania drewna, która znajduje odzwierciedlenie w filozofii i stylu życia. Pokazuje też jak silna jest dziś potrzeba ucieczki od cywilizacji, bycia sam na sam ze sobą i obcowania z czysto fizycznymi siłami.


Mytting jest genialnym gawędziarzem, który w pełen ciepła i dowcipu sposób przelewa na papier swoją miłość do drewna. Jest też pasjonatem i znawcą, który dzieli się z czytelnikami wiedzą, anegdotami, kulturowo-obyczajowymi ciekawostkami o wszystkim co mniej lub bardziej wiąże się z tradycją rąbania, suszenia i palenia tego nadzwyczajnego surowca. 

środa, 7 października 2015

Maria Nurowska - Zabójca

Maria Nurowska odkrywa tajniki góralskiej duszy.

Maria Nurowska, pisząc tę powieść, czerpała inspirację z prawdziwych historii, które zdarzyły się na Podhalu.

"Zabójca" to historia Joanny Padlewskiej, młodej dziennikarki, w drodze do Zakopanego spotykającej tajemniczego mężczyznę. Zaintrygowana zachowaniem współpasażera kobieta, pod pretekstem pisania reportażu o Polakach, którzy wrócili z Ameryki, postanawia za wszelką cenę poznać historię Adama Madeja.

Wkrótce dowiaduje się, że spędził wiele lat w więzieniu San Quentin, które jest jednym z najcięższych więzień w USA. Trafił tam za zabójstwo, ale czy na pewno?

Z czasem Joanna zaprzyjaźnia się z Adamem, pomaga mu odbudować dom i stopniowo odkrywa, dlaczego trafił do więzienia i co tam przeżył. Adam powierza jej prowadzone przez lata zapiski więzienne, których lektura pozwala jej poznać prawdę o tym wyjątkowym człowieku. Wkrótce Joanna uświadamia sobie, że to, co czuje do Adama, to nie tylko przyjaźń.

Czy będzie potrafiła przekonać go, że ktoś taki jak on jest zdolny do miłości?

Niespodziewanie jednak sprawy się komplikują, wydawca Joanny publikuje nieautoryzowany wywiad, a zraniony Adam postanawia zerwać z Joanną wszelkie kontakty.
Czy Joannie uda się go odszukać?
Czy po tym, co się stało, potrafią jeszcze być razem?

Historia miłosna, jakiej jeszcze nie było.




Książka za krótka, żeby była doskonała, tak jest po prostu dobra - to pierwsza moja reakcja po przeczytaniu tej lektury. Zawsze z ogromną ciekawością sięgam po powieści Marii Nurowskiej, bo trudno doszukiwać się na polskim rynku wydawniczym autorki podobnej, której powieście nieodmiennie frapują kolejne pokolenia kobiet.

Tak samo jest i tym razem, Maria Nurowska funduje nam po raz kolejny historię niebanalną, nieprostą i ciekawą.

Podobnie jak w wielu ostanio wydanych przez autorkę powieściach akcja dzieje się w jej ukochanych górach. Fabułę ciężko streścić inaczej niż w opisie z okładki, więc skupię się dziś bardziej na wadach i zaletach tej powieści.

To, co można zarzucić tej powięści to duża nierówność akcji - można ją podzielić na słabe i bardzo dobre fragmenty, które to nawzajem się przepaltają. Owczem może trudno było autorce pogodzić na tym samym poziomie opisy egzystencji więziennej i prozy zycia i pracy dziennikarki gazety nastawionej przede wszystkim na zysk i pogoń za sensacją. To jednak w tych bardziej przyziemnych fragmentach są też lepsze momenty czy fragmenty. więc wydaje mi się, że można byłoby to bardziej "wyrównać".
Drugi mój zarzut może dość banalny, ale książka była za krótka, wczesniejsze powieści autorki są dużo dłuże, a przez to ciekawsze, te ostanie niestety są moim zdaniem okojone, pozostawiając spory niedosyt czytelniczy.

Z drugiej stronu autorka po raz kolejny zachwyciła fabułą, pomysłem i innością na tle innych "powieści dla kobiet". Jej propozycje na długo zostają w pamięci, skłądniając do rozważań i zastanowienia się, "co by było gdyby" itp. Książkę przeczytałam w jeden wieczór
Wracam do niej nie tylko z sentymentu ale również zawsze i niezmiennie z dużą dozą ciekawości. 


wtorek, 11 sierpnia 2015

Herbjørg Wassmo - Te chwile

Czasem lubię czytać książki inne niż wszystkie, może zabrzmi to trywialnie, bo przy takim nagromadzeniu nowości na rynku czytelniczym ciężko trafić na coś rzeczywiście innego, to jednak tym razem się udało.

Harbjorg Wassmo - była to dla mnie autorka dotychczas nieznana, ale czytałam dużo recenzji jej książek i byłam bardzo ciekawa, czy lektura najnowszej jej powieści przypadnie mi do gustu.


Pierwsze, co już na początku zaskakuje to specyficzna narracja, która nie każdemu czytelnikowi może się spodobać oraz anonimowość głównej bohaterki, narratorki. Nie znamy jej imienia, ale po lekturze książki wiemy o NIEJ naprawdę dużo, ciągle zastanawiają się, ile tak naprawdę JEJ jest w autorce, bo w końcu to powieść  w dużym stopniu autobiograficzna.

Jeżeli chodzi o narrację to miałam momentami wrażenie, że zdania na karcie książki to krótkie, często dosadne, albo dla odmiany urwane- niczym w wierszach Szymborskiej i o ile poezja w ilości hurtowej na raz może nie zawsze jest dobrym pomysłem, to tutaj taka forma pasowała idealnie - do historii i do bezimiennej bohaterki.


Dlaczego ta historia jej inna niż wszystkie, przede wszystkim dlatego, że jest boleśnie szczera i prawdziwa. Bez ubarwiania i ozdobników autorka opisuje historię najpierw biednej dziewczynki molestowanej, później młodej matki aż w końcu żony i pisarki u szczytu sławy. Historia poruszająca, niebanalna, frapująca, wzbudzająca mnóstwo, często skrajnych emocji.

Mimo, ze skończyłam czytać tą książkę już kilka dni temu ciągle wracam do jej epizodów, momentów, chwil, dosadnych twierdzeń, odnośników... Ciągle się zastanawiam, analizuję, myślę..
Nietuzinkowa, inna, boleśnie szczera niebanalnie prawdziwa. Polecam







W książce zostajemy porwani przez wir historii rozgrywającej się na przestrzeni lat, a właściwie całego jej życia. Podróż jest długa i trudna – od dziewczynki, która wyrosła w biednych warunkach w Vesterålen do pisarki u szczytu sławy, żyjącej wśród artystycznej elity.

Podobnie jak Tora i Dina – główne bohaterki w twórczości Wassmo – powoli wyłania się przed nami postać głównej bohaterki. Wrażliwej i nieskończenie silnej. Serce i ból.

"Chwile" to na jednym poziomie fascynująca powieść o dorastaniu i rozwoju, a na innym – ujawnienie drastycznej prawdy o głównej bohaterce, o byłym mężu, matce i ojcu, o łatwo rozpoznawalnych mężczyznach, z którymi ją łączyły uczuciowe relacje.





niedziela, 5 lipca 2015

Tadeusz Biedzki - Dziesięć bram świata

Autor podróżniczej książki „Dziesięć bram świata” zjeździł niemal cały Trzeci Świat i przeżył dramatyczne chwile. Spośród setek miejsc i dziesiątek zapierających dech w piersiach przygód - wybrał  dziesięć, które wywarły na nim największe wrażenie.

Jest to książka o świecie, w którym natura, historia, nędza, okrucieństwa i wojny kształtują losy i charaktery ludzi. A równocześnie cudowna pięknem opisanych bohaterów, pełna emocji i wydarzeń „nie z tej ziemi”. Kiedy się ją kończy, fascynacja łączy się z ulgą, że żyjemy tu, a nie tam.

· zabiera czytelnika na krańce świata pokonując granice, których nie ma na mapach. Dociera na Jawę, by towarzyszyć górnikom wydobywającym w skrajnie niebezpiecznych warunkach siarkę z dna czynnego wulkanu.

· przenosi się do Indii, gdzie atakuje go nożownik i spotyka przerażających żebraków oraz „świętych mężów”.

· płynie po Amazonce, przedziera się przez dżunglę i poznaje niezwykłego Indianina.

· w Boliwii unika śmiertelnie niebezpiecznego więzienia przedostając się przez zieloną granicę do Peru, by uczestniczyć tam w krwawej ofierze potomków Inków.

· w afrykańskim Mali szuka zaginionego podczas wojny przyjaciela, a w dolinie rzeki Omo w Etiopii poznaje dzikie plamiona, których za kilka lat nie będzie, by potem uciekać stamtąd przed powodzią, w której ginie siedemset osób.

· w Betlejem pomaga ranionej przez izraelskich żołnierzy pięknej palestyńskiej dziewczynie, a dwa lata później poznaje w Damaszku jej ojca, syryjskiego terrorystę.

· w Stambułu podczas trzęsienia ziemi wali się hotel, w którym mieszka, 
· w Kurdystanie opowiada mu o swoim życiu stary bojownik kurdyjski, który nienawidzi Turków, 
· a w Nikozji poznaje skrzywdzonego przez los cypryjskiego Turka, który nienawidzi Greków.

Powiem szczerze, ze książkę wybrałam ze względu na autora, bo szczególnym fanem książek podróżniczych nie jestem. Po udanej lekturze "Zabawki Boga", byłam ciekawa jak autor przedstawi nam historie prawdziwe. I muszę przyznać, że mimo małych wad, o czym za chwilę jest to jedna z najlepszych książek tego typu, jaką miałam przyjemność przeczytać. Może dlatego, że nie jest ona książką typowo podróżniczą. Powiem więcej-jestem nią zachwycona!

Dlatego może najpierw zacznę od wad:

-mi do gustu nie przypadła okładka, ale to rzecz bardzo indywidualna
-brakowało mi wprowadzeń, mimo, ze autor jest mi znany, to dobrze byłoby, gdyby książka jednak miała jakieś wprowadzenie, odniesienie, kim są współprodróznicy autora, czy przy poszczególnych historiach dodanie informacji wstępnej-kiedy autor tam był itp.

Brak tych informacji jednak nie powoduje, że dużo traci się na lekturze.




Pierwsze wrażenie- im więcej historii z książki się przeczyta, tym chce się więcej! Dlaczego? Bo oprócz krótkich rysów historyczno-polityczno-podrózniczych każdy z rozdziałów to ciekawa historia postaci zamieszkujących region, do którego autor przybył. Często -zwłaszcza na początku książki są to historie trudne i bolesne, ale nie tylko. Często frapujące czy refleksyjne, skłaniające do przemyśleń, czy nawet wdzięczności, ze dany jest nam spokój codzienności życia. 
Mi najlepiej czytało się zdecydowanie historie miejsc, w których już byłam, bądź, do których chciałabym pojechać. Jednak czytelnicy zainteresowani egzotyką również po lekturze nie powinni być rozczarowani. Do tego autor dołączył zdjęcia bohaterów, o których pisze - fajna sprawa, bo dzięki temu lektura jest zdecydowanie ciekawsza.
I nawet zabieg, za którym nie przepadam - takie niekończenie wątków, a później do nich wracanie, tu mi nie przeszkadzała, nawet więcej bardzo pasował, bo było to wyjątkowo dopracowane.

Ogromny autentyzm, prawdziwe historie i ciekawa treść sprawiły, ze oceniam książkę na 9/10


sobota, 22 lutego 2014

Joanna Sałyga - Chustka

"Niepokorna, piękna, ciepła i otwarta, dowcipna i często kontrowersyjna.

Bolał ją brzuch. W biegu, między licznymi zajęciami wpadła do lekarza. To miało być rutynowe badanie. Diagnoza przeraziła wszystkich. Rak złośliwy, z licznymi przerzutami. Walczyła z nim przez ponad dwa lata. Śmiertelna choroba i nieposkromiony apetyt na życie. Joasia cieszyła się każdą chwilą spędzaną z najbliższymi i pisała blog. Była szczęśliwa.Chustka to nie tylko zapis zmagania się z chorobą, ale przede wszystkim opowieść o wielkiej miłości do synka, Niemęża i życia. To także opowieść o niezwykłym spotkaniu: Joanna, skupiona na pracy bizneswoman, i Niemąż, mężczyzna z przeszłością, skazany i wciąż walczący o swą niewinność. O tym uczuciu i życiowej przemianie on sam napisze w książce "Nieżona".Niepokorna, piękna, ciepła i otwarta, dowcipna i często kontrowersyjna. Otwarcie mówiła o seksie w czasie choroby. Przygotowywała syna na swoją śmierć. Jej blog zdobył ogromną popularność. Wzruszał i przerażał. Czytali go też ci, którzy szukali zwykłego pocieszenia."


Nie czytałam wcześniej zapisków blogowych Joanny, coś słyszałam, ktoś coś mówił, ale moja wiedza o jej blogu była znikoma, dlatego też nie wiedziałam czego się spodziewać.
O czym jest ta książka?O życiu i nadziei. Z każdą stroną byłam coraz bardziej zafascynowana historią, całkowicie pozbawioną martyrologii, wzniosłych haseł, ubolewania nad tym co się dzieje. Poznałam historię kobiety, która żyła za wszelką cenę, czerpała z życia to co najlepsze, nie szukając winnych, pokazując tym który czytali jej blog, że warto żyć chwilą, cieszyć się z każdego dnia, który nam ofiarowano. To historia kobiety, która kocha, walczy za wszelką cenę a do absurdu i niemożliwego podchodzi z ironią, żartem i przymrużeniem oka.

Szczególnie wzruszające dla mnie były dialogi Joanny z synem - zapis miłości tak wielkiej, którą tylko matka może zrozumieć. I pozazdrościć wychowania tak rozsądnego synka. I dla niego właśnie powstał ten, tak inny od wszystkich, blog.

Forma książki - zapisy blogowe - bez numerów stron jest ciekawym zabiegiem, nie mamy wrażenia odliczania dni do końca. Jednak im dalej w lekturze tym Joanna staje się bliższa, a nieuchronność końca książki,a tym samym czyjegoś życia. Ogromny ładunek emocjonalny, nie potrafię sobie wyobrazić innej reakcji po lekturze niż ogromne wzruszenie i żal.

Ciężko wystawiać ocenę książce, która jest historią czyjegoś życia w tak specyficznym momencie. Nietuzinkowa i jedyna w swoim rodzaju. Joanno, mam nadzieję, że gdziekolwiek teraz jesteś znalazłaś spokój.