Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historyczno-obyczajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historyczno-obyczajowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 października 2020

Anna Sakowicz - Czas grzechu Jaśminowa saga Gdańsk 1916-1939

 Jaśminowa Saga to epicka opowieść o kilku pokoleniach rodziny Jaśmińskich, rozgrywająca się na tle epokowych wydarzeń, w jednym miejscu, choć w trzech różnych rzeczywistościach: w Danzig,w Wolnym Mieście Gdańsku i w Gdańsku.


Jest 1916 rok. Paweł, syn introligatora Antoniego i jego żony Elżbiety, ginie w wypadku pod kołami powozu. Katarzyna, Stasia, Julia i Piotr, rodzeństwo Pawła, sami muszą poradzić sobie z żałobą, bo rodzice coraz bardziej się od nich oddalają ojciec poświęca się pracy, a matka zatraca się w smutku. Antoni Jaśmiński pragnie dobrze wydać za mąż dorastające córki. Dla najstarszej znajduje syna niemieckiego antykwariusza. Czy nowoczesna i marząca o pracy w Gazecie Gdańskiej Katarzyna podda się woli ojca? I jaką cenę przyjdzie jej za to zapłacić? Co pocznie potulna Stasia, kiedy Antoni wskaże kandydata do jej ręki? Julia, której los poskąpił urody, boi się, że nigdy nie znajdzie męża. Piotr marzy o seminarium.

Burzliwe losy Jaśmińskich rozgrywają się w mieście o skomplikowanej historii, w którym początek ma druga wojna światowa i w którym nie zawsze dobrze jest być Polakiem; w czasach, gdy kobiety walczą o prawa wyborcze i kiedy Europą próbuje zawładnąć ideologia faszystowska. Dzieje Jaśmińskich to porywająca opowieść o marzeniach, rodzinnych tajemnicach, o miłości i śmierci, a także o niezwykłym mieście.


Dawno temu na studiach pisałam pracę o Wolnym Mieście Gdańsku , dziś za sprawą Anny Sakowicz przeniosłam się właśnie do tego miejsca, które kiedyś opisywałam. Podróż tym razem była o wiele przyjemniejsza, albowiem pełna barwnych postaci, niezwykłych historii oraz mnóstwa detali co w połączeniu sprawiło, że od powieści ciężko było się oderwać. 

To barwna opowieść o polskiej rodzinie, której nestor wychowany w duchu tradycyjnym za cel nadrzędny stawia sobie dobre wydanie za mąż swoich trzech córek, Niepokornej Katarzynie marzącej o emancypacji, prawach kobiet i pracy w gazecie znajduje kandydata, który od samego początku nie przypadka dziewczynie do gustu, a który to kandydat zmusza ją ostatecznie do ucieczki do Warszawy, gdzie kobiecie przyjedzie zmierzyć się z trudną dla niej rzeczywistością.

Druga z córek Stasia - całkowicie poddana ojcu wbrew własny uczuciom zgadza się zostać żoną zniemczonego rzeźnika. Małżeństwo, które miało być spełnieniem marzeń dziewczyny staje się koszmarem, a z upływem czasu udręczona kobieta staje się swoim cieniem... w dodatku skrycie zakochanym w tajemniczym Żydzie, bogatym kliencie ojca.

Trzecia z córek Julia, pozbawiona urody postanawia czerpać z życia garściami, kradnąc każdą jego chwilę... efektem czego zachodzi w ciąże, nieakceptowane do końca jej małżeństwo z pomocnikiem ojca niespodziewanie przynosi jej szczęście.

To, co jest ogromną zaletą tej powieści to barwne tło historyczno-obyczajowe Gdańska lat międzywojennych, historia rodziny Jasińskich to barwny element powieści, jednak, tło, na którym rozgrywa się akcje w wielu momentach staje się  głównym bohaterem. Widać, ze autorka poświęciła wiele czasu i uwagi na to, aby miasto Gdańsk odmalować czytelnikowi z wielką pieczołowitością przenosząc czytelnika w świat mu nieznany, a frapujący i ciekawy. Samo tło historyczne, stosunki polsko-niemieckie, budzenie się faszyzmu w Gdańsku  i wzajemna egzystencja trzech narodowości to doskonałe tło dla przygód naszych bohaterów, czyniąc tym samym powieść tak ciekawą, że ciężko się od niej oderwać. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy. 



wtorek, 4 sierpnia 2020

Katarzyna Enerlich - Ziele Marianny


Kontynuacja Akuszerki z Sensburga. Podobnie jak pierwsza część, powieść jest wysycona zapachem ziół, smakami Mazur i prostym życiem ludzi „z ziemi i z pór roku”. Marianna, córka akuszerki, ucieka przed wojną na Mazury. Udaje jej się przeżyć, zaszytej głęboko w małej chacie w puszczy. Jednak już po wojnie przychodzi taki moment, że o mały włos nie traci życia. Marianna staje też przed wyborem – posłuchać serca czy intuicji? Czy miłość od pierwszego wejrzenia jest ważniejsza niż lojalność i gotowość do pomocy? 



Razem z matką, pielęgniarką w mrągowskim szpitalu, uparcie realizują marzenia o zielarni w polskim już Mrągowie, choć nie jest to łatwe zadanie, są bowiem oskarżane o szerzenie ciemnoty i zabobonów. Kobiety zbliżają się do siebie i wspólnie odbudowują swoje życie. Bieda, niechęć do dawnych mieszkańców, którzy pozostali w mieście, traumy wojenne i powojenne, epidemie – temu wszystkiemu muszą stawić czoła. 


"Ziele Marianny" to kontynuacja "Akuszerki z Sensburga" (recenzja tutaj) W tej powieści jednak główną role odgrywa Marianna, córka tytułowej akuszerki. Tym razem tłem wydarzeń są Mazury (niezmiennie kuszące swoją osobliwością, trudną historią i zawiłymi relacjami... czyli Nasza autorka jak zawsze w mazurskiej formie!) okresu wojennego i czasów komunistycznych.
Mnie w powieściach autorstwa pani Katarzyny urzeka od zawsze ogromny autentyzm miejsca, historii, które rozgrywają się na kartach jej powieści - tak jest i tym razem. Trudny czas wojenny i powojenny widzimy oczami mieszkańców tej przepięknej krainy - Niemców, Mazurów i Polaków, dla których to zarówno wojenna rzeczywistość , jak i powojenne realia okazały się nie lada wyzwaniem, dla każdego z nich z innego powodu.
Oprócz cudownych historii, o miejscach, w których rozgrywa się akcja mamy tutaj również niezwykłe historie - często kontynuacje - losów naszych bohaterek. Na karatach powieści poznamy historię miłości i rozsądku tytułowej Marianny, historię zaskakujących miłości i małżeństw jej matki oraz zaskakującą opowieść o dawnej mniszce Galinie, której po latach uda się odnaleźć porzuconego syna.
Powieść ta to również zaskakująca historia prywatnego biznesu w czasach komunistyczny - to historia zielarni Marianny, do której z ogromną przyjemnością wstąpiłaby również współczesna czytelniczka.
Jeżeli ktoś już poznał powieści Katarzyny Enerlich z pewnością nie będzie rozczarowany i tą najnowszą, jeżeli nie zna jej twórczości i kocha Mazury to z pewnością również zachwyci się "Zielem Marianny".

czwartek, 9 lipca 2020

Hanna Cygler - Po cudze pieniądze

Co łączy zabójstwa w Nowym Jorku oraz skandal obyczajowy w armii niemieckiej? Losy bohaterów Po cudze pieniądze, ostatniej części trylogii powieściowej Hanny Cygler.
Rodzina Szuszkinów próbuje się odnaleźć w realiach gwałtownie rozwijającej się Ameryki. Maksymilian hrabia Kwilecki na krańcach Afryki szuka fortuny, a w sobie resztek człowieczeństwa. Hannelore Hallmann natomiast stara się dowiedzieć, czego może się spodziewać po swoim prawdziwym ojcu. Czy odnajdą swoje „nowe niebo” i odpokutują za dawne grzechy?
Po cudze pieniądze jest nie tylko fascynującą powieścią obyczajową o ludziach, którzy upadają i powstają, kochają i nienawidzą, mszczą się albo wybaczają, lecz także barwną opowieścią o świecie u progu XX stulecia, kiedy to radość ze zmian, nowych odkryć i wynalazków miesza się niepewnością jutra.



To ostatnia część "cudzej" trylogii Hanny Cygler stanowiąca idealne zwieńczenie całości - autorka bowiem w nim zamyka wszystkie wątki, które znane nam są z poprzednich powieści. Akcja rozgrywa się w latach 1905 -1910 w wielu miejscach na świecie - wraz z naszymi bohaterami poznajemy Gdańsk, Berlin, Nowy Jork, Kapsztad, Lemoenfontain, Hamburg.
Oczywiście mi najbardziej przypadł do gustu wątek Hannelore, wychowywana przez ojczyma, kiedy poznała prawdę o swoim ojcu, podświadomie zawsze pragnęła go poznać. Tutaj będzie miała taką szansę, tym samym pozna prawdę, o człowieku, któremu daleko od ideału. Zanim to się stanie ojciec wciągnie ją w szpiegowskie rozgrywki, które okażą się dla niej wyjątkowo niebezpieczne. Oprócz wątku ojca poznamy Hannelore przez pryzmat przeżytych przez nią miłości, zawodów, rozczarowań, by w końcu gdzieś z daleka od wszystkich z rodziny odnajdzie spokój.
Tak samo ciekawie przedstawia się wątek Szuszkinów, którzy znajdując się w Nowym Jorku rozpoczną całkowicie nowe życie. Nie będzie ono łatwe, pozbawieni pieniędzy zostaną zmuszeni, do pracy.
Swoistym bonusem okażą się - jakże barwne - losy hrabiego Kwileciego, który to ostatecznie osiądzie w Południowej Afryce, by tam ożenić się z piękną dziedziczką. Niestety nie dane im się będzie długo cieszyć szczęściem, a hrabiemu przyjdzie zmierzyć się z lokalnymi przesądami, uprzedzeniami i wierzeniami, tak dalekimi pod jego własnych.

Barwna historia z mnóstwem bohaterów, bardzo dobrze oddająca realia życia przed ponad stu laty. Dbałość o szczegóły, mnóstwo ciekawostek oraz nietuzinkowi bohaterowie sprawiają, że książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem. Polecam, chociaż zdecydowanie jako kolejną część sagi, a nie osobną pozycję. 


środa, 1 lipca 2020

Sylwia Skuza - Tylko nie Mazury

To nie jest do końca powieść kryminalna, to raczej powieść z wątkiem kryminalnym. Owszem powiązany on jest bardzo ściśle, z tym, co dzieje się w wiodącej obyczajowej scenerii, zazębia się  z nią, prowadząc do zaskakującego zakończenia, jednak na tle wszystkiego, co dzieje się z naszymi bohaterami jest to zdecydowanie wątek poboczny. Nasz bohater główny, to mężczyzna po przejściach, który po błyskotliwej karierze w Interpolu i stołecznej policji narażając się komuś na górze zostaje zesłany na prowincje, z której to poniekąd w latach młodości uciekł, zostawiając przyjaciela, bolesną przeszłość i wiele niezamkniętych spraw. Dość niespodziewanie dla niego w pierwszym dniu trafia mu się morderstwo lokalnego pijaka zamordowanego na bagnach. Człowieka, któremu wielu życzyło bardzo źle. Wraz z poznawaniem lokalnej społeczności i jej mieszkańców Grom poznaje także lokalną specyfikę i zwyczaje mieszkańców miasteczka. Okazuje się, że część z nich znacznie odbiega od racjonalizmu policjanta, trudno mu w związku z tym pojąć, co i dlaczego rozgrywa się wokół niego. Do tego wraz z rozwojem śledztwa okazuje się, że tajemnic jest więcej, niż mogłoby się wydawać, a zderzenie z magiczną rzeczywistością Mazur, historią Prus i jego mieszkańców zaprowadzi naszego bohatera w miejsca, których się nie spodziewał. Na dlatego, co się wydarzy rozwiązanie zagadki będzie niejako wątkiem pobocznym. Z wielu powieści obyczajowych poznałam bohaterki, które na Mazury uciekają w poszukiwaniu innego życia, odnalezienia siebie itp. Tym razem na Mazury trafia mężczyzna, bynajmniej nie przez własne decyzje... to, co przeżyje, czego doświadczy i z czym przyjdzie mu się zmierzyć będzie tak niezwykłe, ze decyzja o adopcji przez niego szczeniaka, będzie najłatwiejszą, jaką przyjdzie mu podając. Ta powieść to również całe mnóstwo bohaterów, którzy łącząc pojawiając się w życiu Groma ubarwiają cała powieść. Mamy tutaj tajemniczą zielarkę, małą dziewczynkę o nieprzeciętnej wrażliwości i inteligencji, starego przyjaciela Groma ze szkoły policyjnej, jego matkę, która niczym, gwałtowny wiatr pojawia się w życiu naszego bohatera, chwiejąc jego życiem, mamy w końcu piękna panią lekarz medycyny...., ukrywającą, podobnie jak Grom bolesną przeszłość...
Magia, historia, tajemnice i Mazury... ta książka mnie urzekła, jest tak inna od wszystkich, które ostatnio czytałam, ze nie mogłam się od niej oderwać... Magia i natura mnie urzekły! Dobrze, że tegoroczne wakacje zaplanowałam na Mazurach :)




Świetnie rozwijająca się kariera młodego policjanta zostaje niespodziewanie zastopowana przez wpływowego polityka za podjęcie interwencji przeciwko jego córce. Komisarz Gromosław Sidorowicz zostaje czasowo przeniesiony z Warszawy na mały komisariat na Mazurach. Pierwszy dzień pobytu w nowym miejscu jest jednocześnie początkiem śledztwa w sprawie zabójstwa.

Sidorowicz musi wyjaśnić zagadkowe morderstwo rolnika, którego ciało, z historyczną zapinką wbitą w szyję, znaleziono porzucone na bagnach. Policjantowi przyjdzie ustalić, czy mieli z tym coś wspólnego amerykańscy żołnierze kręcący się w pobliżu miejsca morderstwa, czy też może powinien szukać zabójcy wśród licznych wrogów zabitego rolnika.


Od tego momentu przeszłość stale będzie się splatać z teraźniejszością, nie tylko w wymiarze historycznym, ale także duchowym. Duchowość jest w powieści drugim, prawie równoległym do zabójstwa, wątkiem. Oprócz spotkania z przyjacielem z dawnych lat, Sidorowicz poznaje osoby i miejsca, które nie tylko nieodwracalnie wpłyną na jego dalsze życie, ale stanie się to w taki sposób, jakiego niekoniecznie by sobie życzył.

niedziela, 23 lutego 2020

Anna Rosłoniec - Zorza

Styczeń 1939 roku. Zorza, agentka polskiego wywiadu, legendarnej „Dwójki”, dostaje zadanie przetransportowania wraz z partnerem ściśle tajnej, śmiercionośnej broni chemicznej o kryptonimie S-10 w bezpieczne miejsce. Akcja przybiera niespodziewany obrót, a Zorza i walizka z bronią giną bez śladu. Wszystko wskazuje na to, że wykradła broń dla Sowietów.

Styczeń 2017 roku. Historyk, Piotr Wilczyński, zbiera materiały do książki na temat „Dwójki”. Trafia na ślady świadczące o tym, że największa zdrada w historii polskiego wywiadu nie była tym, czym sądzono.  

Co tak naprawdę wydarzyło się w styczniu 1939 roku? Co stało się z S-10? Czy Wilczyńskiemu uda się odpowiedzieć na te pytania? Czy uda mu się odnaleźć zaginioną broń? Czy może ubiegnie go w tym Patria - radykalna organizacja marząca o zamachu, który wstrząsnąłby polskim społeczeństwem? 




Młoda, rezolutna i przebojowa młoda kobieta, która dość niespodziewanie, nawet dla niej staje się szpiegiem polskiego wywiadu krótko przed wybuchem II wojny światowej. 
Jej potomkowie, którzy przez całe życie musieli zmagać się z piętnem przodkini zdrajcy, w którą to zdradę nikt z nich nigdy nie uwierzył. Bolesna historia z przeszłości, która położyła się cieniem na życiu rodziny.
Nagle, za sprawą za nieustępliwego historyka, który za wszelką cenę postanawia dowieść niewinności Zorzy, wszytko zaczyna się zmieniać i nagle dość ustabilizowane życie rodziny zmienia się nie odwracalnie. Do poszukiwań prawy o ciotce przystępuje stopniowo niechętna i sceptyczna Julia - wnuczka Stanisława, męża Heleny- Zorzy. Julia tak naprawdę podświadomie - poza oczywistym celem będącym chęcią poznania historii rodzinnej i odkrycia prawdy o tym, coś się wydarzyło w styczniu 1939 roku - pragnie podświadomie wyrwać się z dość nudnego i przewidywalnego życia z mężem, z którym łączy ją coraz mniej.
Babcia i dziadek dziewczyny przeżywają te poszukiwania szczególnie emocjonalnie, bojąc się, że odkryta prawda potwierdzi to, w co od lat nie wierzą.
W poszukiwaniach Piotra Wilczyńskiego wspomaga jego szef, którego zamiary są zgoła inne niż życzliwa pomoc podwładnemu, a tym samym sam finał powieści będzie niczym finał dobrego thrillera.

Autorka prowadzi akcję dwutorowo - z jednej strony mamy zdarzenia rozgrywające się współcześnie i poszukiwania prawdy o Helenie.
Z drugiej mamy czasy wcześniejsze i historię naszej pani szpieg, która z powodzeniem mogłaby być pomysłem na osobną historię.
Co mnie urzekło to zdecydowanie wysoki poziom obu płaszczyzn, każdy bohater, który pojawia się w powieści ma swoją rolę do odegrania, każdego historia zostanie dokończona, za każdym wątkiem kropka postawiona jest w odpowiednim miejscu. A sam pomysł na powieść mi przypadł zdecydowanie do gustu, wciągając od pierwszej strony. Mam nadzieję, że autorka nie poprzestanie tylko na tej jednej historii.

czwartek, 6 lutego 2020

Małgorzata Manelska - Zapach Mazur

Julka dostaje pismo z ośrodka pomocy społecznej, z małej miejscowości na Mazurach, z prośbą o zaopiekowanie się nieznaną krewną. Pełna sprzecznych emocji, udaje się do Barwin, gdzie poznaje uroczą staruszkę, Gertrudę Skrocką. Między kobietami tworzy się niewidzialna więź. Podczas ich kolejnych spotkań, Truda opowiada o swoim życiu w Prusach Wschodnich. Na dziewięćdziesiątych urodzinach Trudy pojawiają się niespodziewani goście. Na jaw wychodzą skrzętnie skrywane tajemnice rodzinne.

Akcja książki toczy się na dwóch płaszczyznach: w czasach współczesnych, na Mazurach, i w czasach dzieciństwa oraz młodości Gertrudy – w okresie drugiej wojny światowej, na terenach Prus Wschodnich, obecnych Mazurach. Poruszana jest tu problematyka samotności, przyjaźni, poszukiwania swojego miejsca na ziemi, własnej tożsamości.
Otwierając stronice „Zapachu Mazur” czytelnik słyszy klangor żurawi i cykanie świerszczy. Zagłębiając się w treść książki, zewsząd otacza go zapach skoszonej trawy, rozgrzanych w lipcowym słońcu jagód i sosnowego lasu. Jeszcze długo po przeczytaniu czuje smak świeżej, smażonej ryby…
Jak wygląda wojna widziana oczami młodej Niemki?
Czy wojna może się śnić wiele lat po jej zakończeniu?
Czy czas naprawdę leczy rany?



Jak zupełnie nieudana jest okładka tej powieści, tak jak udana jest sama powieść!
Owszem można się trochę przyczepić do dość nieporadnego momentami języka autorki, to pomysł na całą powieść, historia w tle i jej bohaterowie całkowicie rekompensują tą tak naprawdę małą niedogodność. 

To jak dla mnie przed wszystkim powieść o Mazurach... pięknej krainie, której teraźniejszość i przeszłość autorka odmalowała dla czytelnika różnokolorowymi barwami. To historia o miejscu, jego pięknie, zagmatwanej i trudnej przeszłości oraz perspektywicznej przyszłości.

To powieść o Julce - kobiecie, po przejściach, samotnej, której dość nieudane i raczej nieszczęśliwe życie odmienia jeden telefon. Pewnego dnia dość niespodziewanie zostaje poproszona o opiekę nad babcią byłego męża, o której istnieniu nawet nie wiedziała. Trochę wbrew sobie postanawia wybrać się w podróż na Mazury, która to już na zawsze odmieni jej życie otwierając możliwości i drzwi, o których nie miała wcześniej pojęcia, ze mogą dla niej stać otworem. 
To także opowieść o miłości kobiety po przejściach i mężczyzny z przeszłością, którzy spotykając się przy zaspie śniegu odnajdują przysłowiową swoją drugą połowę. Droga do szczęścia będzie oczywiście długa i momentami dość wyboista, jednak nie będzie to kolejny ckliwy romans, jakich całe mnóstwo w książkach. Będzie to raczej opowieść o dojrzałej relacji, której tych dwoje się boją....

To w końcu opowieść o rodzinie, meandrach losy, powiązaniach krwi i nie tylko, to historia rodzinna, niejedna w dodatku, którą autorka przedstawia z perspektywy innych czasów, różnych momentów w życiu naszych bohaterów. Historia trudna i niejednoznaczna...jak życie.

Co najważniejsze jest to także opowieść o młodości Trudy, trudnych latach wojennych na Mazurach. Ta cześć jest zdecydowanie najbardziej wciągająca i ciekawa. Podejmuje bowiem tematy historycznie trudne. We wspominaniach Trudy trudno znaleźć elementy optymistyczne, jest za to bolesna historia, dramatyzm decyzji, wyborów i trudnych relacji rodzinnych uwikłanych w losy wojenne naszych bohaterów. 
Wielowątkowa, momentami trudna, ale i boleśnie prawdziwa, bez lukru, ckliwych opowiastek i romansu. Bardzo dobra historia. Polecam.

środa, 3 lipca 2019

Katarzyna Enerlich - Akuszerka z Sensburga

Stanisława, młoda kobieta z Mystkówca Starego w samym sercu Puszczy Białej, zbiera zioła i marzy o tym, by zostać pielęgniarką. Niestety, życie nie układa jej się tak, jak by tego chciała. Kiedy nagle umiera ukochany mąż Edmund, a na świat przychodzi córeczka Marianna, młoda kobieta musi stawić czoła nowym wyzwaniom i zapomnieć o marzeniach. 



Niespodziewanie dla samej siebie zostaje akuszerką i pod okiem wiejskiej „babki” doskonali umiejętności lecząc ziołami. We wsi pojawiają się nowi sąsiedzi, przybyli z Prus Wschodnich i opowiadają jej o tej nieznanej krainie a w niej niewielkim mieście Sensburg (obecne Mrągowo), gdzie ludzie żyją zupełnie inaczej. Stanisława postanawia wyjechać z rodzinnej wsi i osiąść właśnie tam. Akurat w nieodległej od Sensburga wsi Eckertsdorf (dzisiejsze Wojnowo) planowane są obchody 100-lecia osadnictwa staroobrzędowców, a tamtejszy klasztor poszukuje akuszerki i zielarki, która mogłaby pomóc siostrze Galinie. Stanisława postanawia wybrać się w daleką podróż, która zmieni jej życie. 

Powieść pachnie ziołami i jest przesycona prawdziwymi opowieściami mieszkańców Prus Wschodnich. Pokazuje świat wiejskich zielarek i akuszerek, który wprawdzie już odszedł, ale wciąż jeszcze powraca w ludzkich wspomnieniach. 

I znów za sprawą autorki mamy szansę wyruszyć na Mazury początku ubiegłego wieku. Pani Kasia nie byłaby sobą, gdyby ta podróż nie pachniała polami, ziołami i naturą. Bohaterką bowiem tym razem uczyniła Stanisławę - kobietę, którą już na początku dorosłego życia los doświadcza, zostawiając samą z malutką córeczką, opuszczoną przez zmarłego męża. Dość niespodziewanie prosta młoda kobieta, której nie dane było się uczyć odnajduje w sobie dar niesienia pomocy innym, lecząc ich naturalnymi sposobami i przyjmując porody jako akuszerka. W świat tajemnic takiego życia wprowadza Stanisławę stara szeptucha. Jednak życie Stanisławy z jednej strony - w końcu spokojne, bo ma zapewniony byt, z drugiej trudne, bo otacza ją brak zrozumienia dla nowej profesji ze strony bliskich - zmienia się diametralnie. Jakaś siła pcha ją do zmian, do ciągłego niesienia pomocy innym, gdy dość niespodziewanie pojawia się możliwość wyjechania z Polski do Prus i pomoc w zakonie staroobrzędowców, kobieta decyduje się na jeszcze większą zmianę. Odtąd jej życie nabierze jeszcze większego tempa. Nie chcąc zdradzać dalszych losów naszej bohaterki, które zaskoczą czytelnika wielokrotnie mogę tylko napisać, że historia życia Stanisławy z każdą niemal stroną staje się ciekawsza i bardziej wciągająca. 

Oprócz historii niezwykłej kobiety, która, dziś nazwałybyśmy ją pewną siebie feministką, udowadnia, ze nawet w trudnych czasach można było podążać swoją ścieżką, realizując swoje marzenia.
Ta historia to również wielowątkowa opowieść o społeczeństwie i obyczajach początku i polowy ubiegłego wieku - czasach trudnych, ale i przełomowych, to opowieść o ziemiach, o których pisze się mało i akcje niewielu książek rozgrywają się własnie tam. Dwudziestolecie międzywojenne, trudne relacje narodowościowe, odradzająca się świadomość na ziemiach polskich w kontrze do fascynacji faszyzmem w Prusach, wielokolorowa mozaika, która zachwyca na tle historii głównej bohaterki. Nie ukrywam, że z ogromną niecierpliwością czekam na kolejny tom.

niedziela, 26 maja 2019

Katarzyna Droga - Hanka pierwsza opowieść o Ordonównie

Porywająca opowieść o córce kolejarza, która została polską Gretą Garbo. I o tym, że szczęście nie uśmiecha się tylko raz.

Wyszła na scenę wystraszona, blada. Muzyka gruchnęła, ale ona nie mogła wydobyć z siebie głosu. Wybiegła za kulisy z płaczem, wśród drwin i gwizdów. Koleżanki patrzyły z nieskrywaną satysfakcją. Co jej pozostało? Wrócić do obskurnej kamienicy na Woli i zostać krawcową jak matka? A może udowodnić światu, że klęska poprzedza wielki sukces?

Gdy dziesięć lat później jechała przez Warszawę własnym luksusowym chevroletem, ścigały ją zachwycone spojrzenia i szepty: „To Ordonka!”. Mężczyźni za nią szaleli, a kobiety czesały się i ubierały tak jak ona. To dla niej hrabia Michał Tyszkiewicz popełnił mezalians, którego rodzina nigdy mu nie wybaczyła. A Hanka kochała mocno, odważnie, całym sercem – ale tylko na chwilę.

Katarzyna Droga zabiera czytelnika we wspaniałą podróż w szalone lata dwudzieste, w świat szarmanckich mężczyzn i kobiet równie pięknych, co bezwzględnych.


Jestem niepoprawną fanką lat dwudziestych, zawsze z nieukrywanym zachwytem czytam wszystkie powieści, których akcja rozgrywa się w tym czasie. Mimo wielu już przeczytanych lektur pozostają dość bezkrytyczna w ich ocenie, bo uwielbienie i zachwyt nad klimatycznością tych czasów, często przesłaniają mi obiektywizm. 

Co do najnowszej propozycji autorstwa Katarzyny Drogi mam w zasadzie jedno zastrzeżenie - to książka przede wszystkim dla tych, którzy te czasy i bohaterów chociaż trochę znają. Ich nagromadzenie bowiem, jak i często epizodyczność w pojawianiu się w życiu głównej bohaterki sprawia, że przy takim bogatym dla i ogromnej ilości szczegółów ciężko byłoby nadążyć tym, którzy nie znają tła. Ja znam, więc lektura miała dla mnie wyjątkowy wymiar, bohaterowie, których widziałam w serialu "Bodo" tu stanowili tło. Tło dla tej jedynej, która niczym róża rozkwitała powoli, pokazując swoje różnorakie oblicza. Szesnastolatka, z biednej rodziny, nawet nie zapowiadała się na gwiazdę, gwiazdą się stała. Często nazywana polską Gretą Garbo przebyła długą drogę, by zdobyć to miano. Droga, która nomen omen, wcale nie była tak cudowna, jak można byłoby się spodziewać. 

Historia Ordonówny to historia możne nie ogromnej walki, ale raczej heroicznej pracy, ciągłego przebijania się i budowania swojej pozycji, którą w dzisiejszych czasach określilibyśmy jaka marka sygnowana imieniem Hanki. Dziewczyny zwyczajnej, która swoją niezwyczajność ciężko wypracowała.

Historia Ordonówny to również historia jej romansów, miłostek i mężczyzn, z którymi się spotykała. niby emancypantka, niby niezależna, a jednak najczęściej z mężczyzną u boku. Mężczyzną, który zawsze wpływał na jej życie. Co ciekawa autorka pokusiła sie również tutaj o przedstawienie pierwszego spotkana Hanki i hrabiego Tyszkiewicza, czy to prawdziwe wydarzenie? Czy tylko umiejętnie wbudowany motyw zapowiadający ciekawą przyszłość?
Historia Ordonówny to również historia artystycznej Warszawy lat międzywojennych, opowieść, w którym realia historyczne są na drugim planie, na pierwszym błyszczy śmietanka towarzyska stolicy i jej artystyczne oblicze. Historia ta to teatry, kawiarnie, kulisy przedstawień i ich bohaterowie, aktorzy z wielkimi ambicjami, żyjący w specyficznych czasach...

Barwna opowieść o sławnej aktorce przedstawiona w sposób nietuzinkowy i unikatowy. Wspaniała uczta nie tylko dla fanów epoki. 





niedziela, 3 lutego 2019

Ruta Sepetys - Sól morza

Zima 1945 roku. Troje młodych ludzi. Trzy tajemnice.

Druga wojna światowa zbliża się ku końcowi. Tysiące uchodźców szukają ratunku przed nadciągającą Armią Czerwoną. W trakcie ewakuacji Prus Wschodnich krzyżują się drogi trojga nastolatków. Emilia, Joana i Florian – każde z innego kraju, każde dręczone poczuciem winy, strachem i wstydem – muszą zrobić wszystko, by dostać się na pokład Wilhelma Gustloffa. Tylko czy zdołają sobie zaufać? I czy to wystarczy, żeby przetrwać?

Ruta Sepetys, autorka „Szarych śniegów Syberii” i laureatka wielu nagród, rzuca światło na największą tragedię morską w historii i składa hołd jej ofiarom, a jednocześnie dowodzi, że człowieczeństwo może zatriumfować nawet w najmroczniejszych czasach. 



To historia fascynująca niemal od pierwszej strony. Po pierwsze przez to, ze pisana za pomocą niezliczonej ilości krótkich rozdziałów - maksymalnie dwukartkowych, z których każdy kolejny poświęcony jest innemu bohaterowi - a każde wydarzenie mamy szansę obejrzeć innymi oczami. 
Po drugie to powieść poświęcona fragmentowi historii końca drugiej wojny światowej, o której tak naprawdę niewiele wiadomo - dużo wiadomo o ostatniej podroży Titanica, niewiele o ostatniej Wilhema Gustloffa. Może dlatego, ze znaleźli się na jego pokładzie nie piękne damy i eleganccy panowie tylko ci, którzy w trudnych czasach wojennych ledwo przeżyli, a wsiadając na pokład tego statku mieli nadzieję na lepsze jutro po zejściu z jego pokładu... nie wiedzieli, ze nie tylko dla statku, ale dla większości jego pasażerów to będzie ostatni rejs.

Co jeszcze zasługuje na uwagę - przede wszystkim dramatyzm losów naszych bohaterów. 
Mamy tutaj młodego chłopaka, niezwykle utalentowanego, któremu wydawało się, że pomaga wielkim niemieckim historykom sztuki ratować bezcenne dzieła wielkich mistrzów, a który tak naprawdę uczestniczył w wielkim rabunku. Gorzka prawda skłoniła go do ucieczki, a zdolności fałszerza zaopatrzyły w niezbędne dokumenty. Tylko, czy przeszłość pozwoli mu tak po prostu uciec?
Joanna to młoda dziewczyna, Litwinka, która większość wojny pracowała w szpitalu pomagając ratować ludzie życie. Poświęcenie miało zmazać z niej poczucie winy, ze na początku wojny nieumyślne skazała ukochaną kuzynkę na wywózkę do łagrów.
Emilia to Polka, która spodziewa się dziecka. O swojej przeszłości mówi niewiele, nie wiadomo, kto jest ojcem jej dziecka i jak taka młoda dziewczyna poradzi sobie z odpowiedzialnością...
Ich losy splotą się na małej drodze wśród pól i lasów gdzieś w Prusach Wschodnich.Czy dramatyczna chęć przetrwania pomoże im zapomnieć o przeszłości, którą ukrywają?
Fascynująca historia odkrywająca nieznane karty historii, młodzi bohaterowie z tajemniczymi przeszłościami w walce o lepsze życie, do tego dramatyczna walka o życie i ciekawa narracja - gorąco polecam!


czwartek, 31 stycznia 2019

Agnieszka Janiszewska - Szepty i tajemnice

„Szepty i tajemnice” to przedstawiona na tle wielkiej historii opowieść o skomplikowanych i nietuzinkowych losach rodziny Matzerów.


Pierwsze dwudziestolecie XX wieku. Paryż, Warszawa i majątek ziemiański Zaborów. Perspektywa nadciągającej Wielkiej Wojny. Akcja koncentruje się wokół dwóch głównych bohaterek – Alicji i Barbary. Dziewczęta, a później kobiety, łączy tajemnicza duchowa więź, odczuwalna pomimo dzielącej je odległości. Alicja – utalentowana pianistka, kobieta o postępowych poglądach i


obyczajach – wychowała się i mieszka w Paryżu, jest częścią środowiska artystycznego. Barbara – dziewczyna skromna, pracowita, uduchowiona, lecz targana namiętnościami i marząca o wielkim świecie – całe życie spędziła, pracując w Zaborowie – majątku, który ma wkrótce odziedziczyć. Obie pragną miłości i obie płacą wysoką cenę za dokonane w jej imię wybory.

Paryż, Warszawa i majątek ziemiański Zaborów to w dalszym ciągu miejsca, w których żyją kolejne pokolenia rodziny Matzerów. Dzieci dorastają, rodzą się wnuki. Najbliższych Basi i Alicji nie oszczędza choroba ani śmierć, a dwie bliskie sobie siostry wciąż dzieli nie tylko geograficzna odległość, ale i narastające z czasem pretensje i nieporozumienia.

Drugi tom powieści prowadzi czytelnika aż do pierwszych lat powojennych, w których ani majątek, ani dawne nieporozumienia nie mają już większego znaczenia, ponieważ liczą się jedynie bliscy sercu ludzie.










To nie jest taka powieść, którą się pochłania od pierwszej strony nie mogąc się oderwać. Jest to raczej opowieść wilewątkowa, raczej nie klasyczna saga, chociaż z jej elementami, której akcja rozgrywa się na przestrzeni półwiecza ukazujac zagmatwane losy jednej rodziny.
 "Szepty i tajemnice" to tytuł trochę mylący, bo więcej jest zdecydowanie tych drugich, które to nierzdko w sposób dramatycny determinują losy bohaterów. Po przeczytaniu całości można odnieść wrażenie, że nagromadzenie nieszcześć i przeciwności losu, które to spotkały członków tej rodziny jest zbytnio przesadzone - mamy tu zdrady, romanse, nieślubne dzieci, małżeństwa z rozsądku, trudne i ciężkie choroby, śmierć i nienawiść...
Później przyszła do mnie jednak refleksja, ze przecież tak wygląda życie, cięzko je ubrać w schamaty i ciężko nawet teraz, czy raczej zwłaszcza teraz zakwalifikować coś co można nazwać normalnym odrózniając je od dziwacznego, czy niestereotypowego. Może na początku wieku było to łatwiejsze, bo p wszyskim decydowały konwenanse i ramy spłeczne, ale jak się okazuje w historii tej rodziny to tylko pozory.

Opróc zoczywistych bohaterów, których losy śledzimy mamy tutaj również bohaterów drugoplanowych - miejsca, w których akcja się rozgrywa - wraz ze zmianami spolecznymi i politycznymi - widzimy zmiany i przeobrażenia polskiego zmieniańskiego dworku na prowincji - Zaborowa, widzimy rozwiajaącą się Warszawę i zmieniający się Paryż. Cisi obserwatorzy zdarzeń budują droiazgowe tło dla dramatycznych często wyydarzeń.

To w końcu, a moze przede wszytskim historia o kobietach - emancypantkach, paniach na włściach, zagubionych, porzuconych, oszukanych - tych, które spotkały miłości, tych, które miłośc odrzuciły, czy nie potrafiły o nia zawalczyć. Może nie porwie nas podczas lektury szalone tempo akcji, ale z pewnością urzeknie opowiedziana historia. Polecam.




piątek, 28 grudnia 2018

Kristin Hannah - Słowik

Miłość pokazuje nam, kim chcemy być.
Wojna pokazuje, kim jesteśmy.

Dwie siostry, Isabelle i Vianne, dzieli wszystko: wiek, okoliczności, w jakich przyszło im dorastać, i doświadczenia. Kiedy w 1940 roku do Francji wkracza armia niemiecka, każda z nich rozpoczyna własną niebezpieczną drogę do przetrwania, miłości i wolności.
Zbuntowana Isabelle dołącza do ruchu oporu, nie zważając na śmiertelne niebezpieczeństwo, jakie ściąga na całą rodzinę. Opuszczona przez zmobilizowanego męża Vianne musi przyjąć do swego domu wroga. Cena za uratowanie własnego życia i dzieci z czasem staje się dramatycznie wysoka…
Inspirowana życiorysem bohaterki ruchu oporu Andrée de Jongh opowieść o sile, odwadze i determinacji kobiet zachwyciła miliony czytelniczek na całym świecie.


Ta powieść długo leżała na mojej półce, jakoś ciągle coś innego wpadało w moje ręce, a ona cierpliwie czekała na swoją kolej...
Muszę teraz przyznać, ze zupełnie niepotrzebnie, bo książkę przeczytałam w dwa dni, zupełnie nie mogąc się od niej oderwać. Chociaż początek wcale nie wróżył TAKIEJ lektury. Ciężko było mi przebić się przez kilka pierwszych rozdziałów, rozpoczynających powieść od retrospekcji i wspomnień jednej z naszych bohaterek, która walcząc ze śmiertelną chorobą postanawia dość niespodziewanie przyjąć zaproszenie na wielką galę do Paryża, na galę, gdzie spotka swoją przeszłość, którą skrzętnie ukrywała przed synem... pokazując mu tylko część swojej osobowości...
We wspomnieniach wraca do lat wojennych, które to już na zawsze zdeterminowały losy jej i jej siostry.
Obie nasze bohaterki osierocone przez matkę i porzucone przez ojca zupełnie inaczej rdzą sobie z życiem. Vianne zakochuje się szybko w poznanym chłopaku,pobierają się, zachodzi w ciążę i sielsko egzystują na francuskiej prowincji. Isabelle to niepokorna dusza, która ucieka z coraz to nowych szkół i zakładów dla panien z dobrych domów. 

Obie kobiety zaskakuje wojna... nie trudno przewidzieć, jaką postawę przyjmie każda z nich... Jednak rzeczywistość wojenna niejednokrotnie je zaskoczy i zmusi do podjęcia decyzji, o które same siebie by nie podejrzewały. Bolesne wybory i rozstania, trudne decyzje i walka o kolejny dzień - tym razem we francuskiej rzeczywistości. Ja bardzo lubię ten okres w powieściach obyczajowych i zawsze czytam je z dużym zainteresowaniem, mimo, ze to najczęściej trudna lektura. 
Tym razem autorka przedstawiła historie na wskroś prawdziwą, bez takiego wygładzonego francuskiego nalotu, który cechuje obrazy wojenne z tego kraju, czy to filmowe, czy książkowe. Tutaj są wielowymiarowe bohaterki, które udowadniają swój wojenny heroizm na całkiem innym polu, czasem większą sympatią obdarzamy nieprzewidywalną, ale niezwykle odważną Isabelle, czasem zachowawczą, ale waleczną Vianne. Zaskakująca, nieoczywista, wciągająca i zapadająca w pamięć... polecam gorąco!

niedziela, 30 września 2018

Marek Klat, Paweł Paliński, Mirosław Piepka, Michał Pruski - Kamerdyner

Świat, którego już nie ma. Zakazana miłość wciągnięta w wir wielkiej historii. Losy trzech narodów na przestrzeni pięciu dekad. Nieznana, drastyczna zbrodnia.
Ona – niemiecka panienka z dobrego domu. On – kaszubski chłopak, który po śmierci rodziców trafia na wychowanie do pruskiego dworu. Ich miłość musiała być burzliwa. I była. Tak samo jak wielka historia, na której tle się rozegrała. Narastały konflikty między narodami, wybuchła I wojna światowa i kształt Europy uległ zmianie. Polacy mogli wreszcie świętować własną niepodległość, ale po krótkim czasie mieli znów ją stracić. Romans Mateusza Krolla i Marity von Krauss to opowieść niepodobna do innych. Złożona, pełna dramatycznych wyborów, ulotnych nadziei i cierpienia, ale przede wszystkim wierna faktom historycznym. Zarówno tym znanym powszechnie, jak i odkrywanym dla szerokiego grona czytelników po raz pierwszy przez autorów „Kamerdynera”.


To niewątpliwie fascynująca historia, która w czytelniku pozostawia zdecydowany niedosyt. Historia, osnuta na kanwie znanego schematu, jednak w realiach, które rzadko pojawiają się w powieściach.

Losy Kaszub i Kaszubów to tło, którego trudno szukać w powieściach dostępnych na polskim rynku czytelniczym.

Tym razem autorzy pokusili się o coś więcej niż tylko romans na tle historycznym, chociaż sam opis wskazywałby właśnie na takie rozwiązanie. Tymczasem jest to zdecydowanie powieść historyczno-obyczajowa z romansem uwikłanym w historię w tle. I muszę przyznać, że taka forma mi zdecydowanie bardziej odpowiada, bo książka podejmuje temat marginalizowany i mało chwytliwy - losy kontaktów polsko-kaszubsko-niemieckich na tle przemian i zmian początku XX wieku. Pruscy junkrowie, waleczni Kaszubki, wojna o grunty i walka o tożsamość - wszystko to składowe elementy powieści. Jeżeli dodamy do tego historię rodzenia się hitleryzmu na ziemiach Prus Zachodnich, wzmianki (niestety tylko) o losach Gdańska i historie o powstaniu i rozwoju Gdyni robi się z tego fascynujący obraz losów bohaterów i miejsc. 

Niestety jak dla mnie zbyt "pocięty", jakbyśmy oglądali odcinki większej historii, bez kilku z nich pomiędzy. Bo to zdecydowanie materiał na przynajmniej dwutomową sagę, która by pokazywała pełniejszy obraz i szersze losy bohaterów we wspomnianym półwieczu. Sam romans - jako wątek ciekawy - jednak dla mnie pozostaje tutaj zdecydowanie dodatkiem do frapującej całości. 


czwartek, 26 lipca 2018

Piotr Adamczyk - Ferma blond

Charlotte, przedwojenna Berlinianka i córka znanego antykwariusza, zakochuje się w Adolfie Zieglerze, znacznie od niej starszym malarzu i kobieciarzu, protegowanym Hitlera malującym akty „prawdziwych, niemieckich kobiet”. Wkrótce, pod pretekstem pozowania, staje się jego kochanką, odrzucając zaloty Kristiana. Doroślejący, wciąż zakochany w Charlotte chłopak zaczyna pracę w urzędzie bezpieczeństwa, w tzw. białym wywiadzie szukającym „haków” na znane niemieckie osobistości.
Losy bohaterów osobliwego trójkąta splotą się wielokrotnie m.in. w czasie wojny w słynnym „salonie Kitty” – ekskluzywnym burdelu, w którym specjalnie przeszkolone dziewczyny wydobywały informacje ze swych wysoko postawionych klientów, a potem w Łodzi, gdzie mieściła się placówka Lebensbornu, tytułowa „Ferma blond”, w której rodziły się przyszłe pokolenia Niemców i do której porywano jasnowłose dziewczęta różnych narodowości w celach…prokreacyjnych. Tam właśnie po latach skieruje się syn Charlotte, któremu, jak się okaże, ktoś ukradł życiorys i być może nie jest prawdziwym Niemcem. Tajemniczy ośrodek, wymazany z kart historii, stanie się przedmiotem intrygującego śledztwa..
Powieść Adamczyka to nie tylko świetna, trzymająca w napięciu rozrywka ale także  doskonały kryminał historyczny, pełen prawdziwych postaci, zdumiewających ciekawostek  i plastycznych opisów znanych zdarzeń, w które uwikłani są bohaterowie. 

Polsko-niemiecka historia to historia pełna zakrętów, ukrytych tajemnic przeszłości, które często wychodzą na jaw burząc spokój w życiu tych, którzy wydawałoby się mają je doskonale poukładane. 
W tej historii autor dotyka tajemnicy, o której piszę się niewiele, jakby jej przemilczenie gwarantowało pośmiertną dyskrecję. 
Najpierw autor serwuje nam pozornie błahą, chociaż uwikłaną, jak się okaże historią, opowieść o trójkącie. ONA zakochuje się w artyście, dużo starszym mężczyźnie, który maluje nago kobiety o JEJ figurze. Czy to tylko fetysz, czy głęboko skrywana tajemnica ARTYSTY? Czy Adolf zaufany malarz Hitlera naprawdę coś czuje do Charlotte, czy to tylko kolejna, podobna do poprzednich piękna modelka? Jest również ten TRZECI - Kristian - kolega brata podkochujący się w Charlotte. Krystian, który wraz ze zmianami historycznymi staje się coraz ważniejszą postacią, a losy jego i Charlotte, której jak się okaże wojna nie oszczędzi, splotą się jeszcze kilkukrotnie dość niespodziewanie, prowadząc do finału, który zaskoczy wielu... Jedno mogę powiedzieć - nie ma tutaj dobrego zakończenia, wielkiej, spełnionej miłości. Jest zakończenie wyraziste, zaskakujące, puentujące idealnie przeczytaną własnie historię.
Oprócz wspomnianych wątków to również bardzo dobra powieść pod względem historycznym - nie tylko, jeżeli chodzi o sam proceder Lebensborn, "fabryk" przyszłych pokoleń prawdziwych Niemców (chociaż to też wątek, który na długo przykuwa uwagę), ale również obraz przedwojennego i wojennego Berlina i Monachium, gdzie wszystko się zaczęło. Do tego autor przenosi nas również - co niezwykle rzadkie w powieściach - do wojennej Łodzi (mojego miasta!), gdzie to znane dziś ulice obrazują na kartach książki całkiem inną rzeczywistość. Dla mnie, nie ukrywam ten element historycznej układanki był najciekawszy, chociaż inne zupełnie mu nie ustępują. Zastanawia tylko po lekturze, ile z tego było prawdą i czy rzeczywiście w miejscu, gdzie aktualnie znajduje się jedna z dzielnic miasta naprawdę istniała Ferma blond...?
Frapująca historia z bardzo dobrym zakończeniem, której lektura, mimo, ze momentami trudna, sprawiła mi dużą czytelniczą przyjemność.

niedziela, 6 maja 2018

Katarzyna Droga - Kobieta, którą pokochał Marszałek. Opowieść o Oli Piłsudskiej.

W 1901 roku dziewiętnastoletnia Ola Szczerbińska przyjeżdża z Suwałk do Warszawy. Marzy o zdobyciu wykształcenia i o wolnej Polsce. W czasach, kiedy uważano, że jedynym zadaniem kobiet jest dobrze wyjść za mąż i wychować dzieci, ona przemyca dynamit w gorsecie i rewolwery w fałdach spódnicy, organizuje siatkę wywiadowczyń i walczy z bronią w ręku.
Podczas prezentacji składu broni, wśród mauzerów i browningów poznaje Piłsudskiego, legendę podziemnej Polski, bohatera… oraz męża innej kobiety.
Mimo przeszkód stanie u jego boku, odważnie stawi czoła konwenansom epoki i wyzwaniom historii, a ta zawiedzie ją do Belwederu i uczyni pierwszą damą II RP.
Co takiego miała w sobie Ola, że Piłsudski obdarzył ją wielkim uczuciem i uczynił partnerką nie tylko w życiu, ale też w walce o wolność?
Dzieje tej niebanalnej pary to jedna z najpiękniejszych i najbardziej intrygujących historii miłości, determinacji i wielkiej odwagi. Historia, która pokazuje, że wielkość nie liczy się z konwenansami.


Fascynująca historia, od której trudno się oderwać. Opowieść o kobiecie, która swoją postawą i czynami wyprzedziła czasy, w których przyszło jej żyć. Historia kobiety, która w naszych czasach mogłaby stać się przywódczynią wolnej Polski...

Tymczasem na początku dwudziestego wieku za wsparciem babci patriotki udała się z rodzimych Suwałk do Warszawy, by tam się kształcić i walczyć o odrodzenie niepodległego państwa polskiego. Z czasem jednak okazało się, że działalność społeczno-niepodległościowa stała się jej całym życiem, a Ola została jedna z aktywniejszych działaczek PPS, gdzie poznała miłość swojego życia Józefa Piłsudskiego. Przedsiębiorcza, odważna, nieustępliwa, uparcie wierząca w swoje ideały - do tego młoda i piękna - nie dziwne, że przyszły marszałek dał się oczarować tej niezwykłej kobiecie. I tak zaczyna się niewiarygodna historia, nie tylko o miłości, uczucia i relacji dwojga ludzi, którym przyszło żyć w niepewnych i ciężkich czasach. Czasach trudnych, ale i radosnych, za sprawą odzyskanej niepodległości i rozwijającego się uczucia, które długo czekać musiało na swoje spełnienie. 

Nietuzinkowa, jedyna w swoim rodzaju - tak można byłoby określić Olę Piłsudską. Prawdziwa bohaterka żyjąca w cieniu męża stanu. To ta, która wraz z nim napadała na transporty pieniędzy do Rosji, to ta, która uparcie walczyła o prawa wyborcze kobiet oraz poprawę losu najbiedniejszych. 
Od dawna nie czytałam historii kobiety tak wyrazistej, o której historia jakby zapomniała. Dobrze, że autorka pokazując ją w pełnym świetle - wraz z momentami trudnymi, wraz z targanymi nią wątpliwościami, nie idealizując naszej bohaterki, przypomniała czytelniczkom, że warto walczyć o swoje i korzystać, z tego, co kiedyś dla nas wywalczono. 
Do tego to trochę historia o czasie pomijanym - epoce, jakby zbyt odległej, by ją gloryfikować, tymczasem jakże barwnej, historycznie ważnej i ciekawej. 
Gorąco polecam!

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Hanna Cygler - Nowe niebo

Matylda Halman stawia wszystko na jedną kartę i wraz z osieroconymi przez brata dziećmi emigruje za ocean. Trafia do Winony w Ameryce, gdzie już wcześniej osiedliło się wielu Kaszubów.
Czy bohaterowie odnajdą się w nowym świecie? Czy otworzy się przed nimi nowe niebo?
 

Zderzenie z nową rzeczywistością jest twarde. Los nie oszczędza rodziny Halmanów, jednak ani Matylda, ani jej podopieczni się nie poddają. Walczą o lepsze życie, choć jego ścieżki są kręte i pełne wybojów. Najtrudniejszą wybiera Felicja, zakochana w półkrwi Indianinie ulubienica Matyldy, która chce być sobą. A to kosztuje...




Bardzo klimatyczna powieść jednej z moich ulubionych autorek :)

Matylda - to stara panna, która poświęciła swoją młodość opiece nad dziećmi brata. Ma za sobą wprawdzie romantyczną przeszłość, utraconą wielką miłość to jednak zdaje się doskonale realizować w prozie życia. Swoje ambicje i plany rozwojowe przenosi na najmłodszą z sierot, którymi się opiekuje, pomijaną przez ojca Felicję. 
Nie widząc dla siebie ani dzieci przyszłości na Kaszubach decyduje się na odważy krok - pakuje niewielki dobytek, zabiera dzieci i udają się wszyscy w podróż do Ameryki, gdzie czeka na nich zadomowiony w tym dalekim świecie kuzyn. 
Na miejscu okazuje się, że życie ma przygotowane dla nich wiele niespodzianek, niestety nie tylko przyjemnych, z którymi przyjdzie im się zmierzyć. Helena - najstarsza z rodzeństwa zakochuje się w tak zwanej dobrej partii i wraz z wybrankiem zamieszkuje w domu przy najsławniejszej i najbardziej reprezentacyjnej ulicy w mieście. Szybko jednak okazuje się, że wybranek jest daleki od ideału. 
Józul - średni brat - ulega poważnemu wypadkowi podczas pracy w tartaku i nie wiadomo, czy przeżyje.
Felicja  - najmłodsza z rodzeństwa odrzuca zaręczyny statecznego właściciela sklepu i daje się ponieść romantycznej miłości do Toma - półkrwi Indianina, niekończenie tolerowanego przez lokalną społeczność. 
To, co najciekawsze - oprócz tła historyczno-obyczajowego -w powieści to cała plejada bohaterów, którzy pojawiają się w życiu emigrantów z Polski, a którzy to ubarwiają nie tylko ich egzystencję, ale i nasza lekturę. Wspomnieć chociażby należy Wierę - uzdrowicielkę z Syberii, która żyjąc kilka stuleci wcześniej niewątpliwie zostałaby posądzona o czary, czy Jenny przyjaciółkę Felicji, której ta pomogła wygrać życie na nowo, nie tylko ratując ją w poważnej chorobie, ale tworząc szansę na normlane życie.
Los przewrotny ma dla naszych bohaterów całe mnóstwo niespodzianek, które to udowadniają, że nawet w całkiem innym zakątku świata problemy zawsze pozostają takie same. Każde  z rodzeństwa nie zawaha się zawalczyć o swoje szczęście, jednak nie każdemu z nich będzie dane tą walkę wygrać. Na wyjątkowo interesującym tle historyczno-obyczajowym autorka pokazała nam historię rodziny, wraz  z jej prawdziwymi problemami, bez upiększania i lukrowanego zakończenia. Polecam, tym, którzy w powieściach obyczajowych nie szukają schematyczności i przewidywalnego zakończenia.


piątek, 20 kwietnia 2018

Adrianna Michalewska, Izabela Szolc - Dziewczyny chcą się zabawić

Koniec lat 80. Schyłek komunizmu w Łodzi. Cztery dziewczyny. Każda pochodzi z innego środowiska. Monika wywodzi się z inteligenckiego domu. Amelia dorasta w kulcie wyidealizowanej postaci zmarłego ojca i jego pasji – lotnictwa. Iza, córka polityka i urzędniczki, wychowuje się w cieniu uwielbianego przez rodziców brata Rocha. Pauliną, wychowywaną w robotniczej rodzinie, po śmierci matki zajmuje się ciotka i starsze rodzeństwo. Muszą dbać także o ojca alkoholika.
Amelia i Monika znają się od dziecka. Jako nastolatki podejmują desperacką próbę ucieczki od nużącego, niełatwego życia i postanawiają założyć kapelę rockową. Rozpoczynają poszukiwania gitarzystek. I tak w ich życiu pojawiają się Iza i Paulina. Próby zespołu odbywają się w opuszczonej kamienicy, w której mieszka tylko staruszek Kazimierz. Dziewczyny wzajemnie bardzo się wspierają, muzyka jest dla nich idealną odskocznię od szarej rzeczywistości, a jednak każda z nich w samotności przeżywa swoją tragedię. Monika zachodzi w ciążę z Peterem, doktorantem swojej matki, który przyjechał do Łodzi na wymianę naukową z Holandii. Amelia z tęsknoty za bliskością na próżno stara się naprawić stosunki z niestabilną emocjonalnie matką. Paulina przeżywa nieszczęśliwą miłość do wokalisty rockowej kapeli – narkomana i alkoholika, a Iza zmaga się z toksycznymi relacjami panującymi w jej rodzinie.




Ach, jakże mylący jest tytuł tej powieści... sugeruje historię o nastolatkach wkraczających w dorosłość w przełomowym czasie dla naszej historii. Także komentarz Magdaleny Boczarskiej z okładki zapowiada lekką książkę o młodych dziewczynach, powrót do wspomnień z lat młodzieńczych i w zasadzie tyle...
Tak naprawdę te dwa elementy to ułamek całości, która okazuje się być dużo pełniejsza niż zapowiedź okładkowa. Owszem miło było poczytać o czasach swojej młodości, wrócić wspomnieniami do klimatu tamtych czasów, zdobywanych rzeczy, zabaw bez elektrycznych gadżetów i mediów społecznościowych, rzeczywistości siermiężnej, ale dla wielu z nas jednak sentymentalnej. Historia dziewczyn to w tym tomie (autorki zapowiadają kolejne książki z cyklu) przede wszystkim historie Moniki - zakochanej w zagranicznym studencie, spodziewającej się jego dziecka szesnastolatce córce znanego małżeństwa profesorów i Amelii - dziewczyny wcześnie osieroconej przez ojca, za którym ogromnie tęskni, mieszkającej z matką, z którą to ciężko jej nawiązać kontakt i zbliżyć się do niej. 
Dla mnie to przede wszystkim jednak historia mojego miasta przełomu epok - załamania się włókienniczego biznesu, powolnego upadku na tle przemian dziejowych. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z powieścią, w której to łódzkie włókniarki, ich los oraz los ich rodzin znalazł się w centrum akcji, wątek teoretyczni luźno związany z całością, dla mnie był zdecydowanie najważniejszy. Łódź - moje miasto stało się dużo ważniejszym bohaterem, niż jego młode mieszkanki. 
Powieść to w końcu historia o miłości, miłości o różnych obliczach - od nastoletniego zakochania, zakazanego romansu, zauroczenia młodszym, trudnej miłości rodzicielskiej poprzez miłość z dramatyczną swoją historią sięgającą czasów getta w Litzmannstadt...

Mnie ta powieść zauroczyła, z niecierpliwością czekam na kolejne tomy. 

piątek, 9 marca 2018

Justyna Bednarek, Jagna Kaczorowska - Ogród Zuzanny

Takiej książki mi było trzeba! Jakoś ostatnio nie miałam szczęście do książek obyczajowych - większość z nich była nudna, nijaka i przewidywalna. Tym razie niecodzienny duet zaserwował czytelniczkom książkę ciepłą, ciekawą i co najważniejsze pełną humoru i barwnych postaci. 

Urzekająca opowieść o uczuciach przekazywanych za pomocą sekretnego języka kwiatów Zuzanna i Adam poznali i pokochali się na studiach, jednak nie dane było im być razem. Adam wyjechał na studia za granicę, po jakimś czasie ożenił się i przejął zarząd nad majątkiem teściów. Zuzanna zaś rzuciła studia, krótko była mężatką, a od lat samotnie wychowuje dziecko. Jednak los jest przewrotny i – po trzynastu latach – spotykają się na nowo. Adam zamawia projekt ogrodu, którym zajmować się ma właśnie Zuzanna. Kobieta postanawia przekazać mu wiadomość ukrytą w roślinach. W końcu nie od dziś fascynuje ją wiktoriański język kwiatów, często „pisze“ w ten sposób wiadomości do swoich bliskich. Czy Adam zdoła zrozumieć ukryte przesłanie? Ogród Zuzanny to powieść o szczególnej atmosferze, z wyrazistymi, interesującymi bohaterami (także tymi drugoplanowymi, na dwóch czy czterech… łapach), pełna ciepła i humoru. Pierwszy tom cyklu.


W osobliwej i barwnej willi, nieco zaniedbanej i dano nieremontowanej, mieszkają trzy panie Czaplicz. Babcia - Cecylia - najbarwniejsza z nich dziewięćdziesięciolatka, która wierzy w tajemnicze moce i moc kwiatów, tęskniąca całe życie za ukochanym, który zginął podczas wojny; córka - Krystyna - poleśnie pragmatyczna, za fasadą surowości ukrywająca prawdziwe uczucia rozwódka i wnuczka - Zuzanna, matka nastolatka Wojtka, która poświęciwszy studia walczy pracując u wyzyskiwacza zarabia na życie i przeżycie dla pozostałych członków rodziny. Wydawałoby się, że każda z nich ma raczej małe szanse na przeżycie czegoś ekscytującego. Tymczasem los ma dla nich całkiem odmienne plany i nasze bohaterki czekają niemałe niespodzianki. Takie, ze z niecierpliwością czekam na kolejny tom!
Owszem sam wątek miłosny jest dość standardowy i znany już z innych powieści, ale mimo wszystko ciekawy, ubogacony przez autorki w skrywane tajemnice, miłosny język kwiatów i zaskakujące zwroty akcji. 
To, co zdecydowanie odróżnia tą powieść od jej podobnych to ogromna dawka humoru, którą zaserwowały nam autorki, która to nie pozwala się czytelniczkom nudzić ubarwiając akcję. Dołączmy do tego wyjątkowo barwne i plastyczne opisy, perypetii - często niecodziennych i prześmiesznych - naszych bohaterów i mamy powieść, do której warto wracać.
Co interesujące autorki niby mimochodem, ale jednak zwracają uwagę na różne zjawiska społeczno-obyczajowe - jak chociażby życie eko, praca imigrantów z Ukrainy w Polsce, czy los zamykanych w za ciasnych zagrodach psów. 
Wszystko to okraszone jest barwną plejadą bohaterów drugoplanowych, bez których powieść znacznie straciłaby na odbiorze i mamy powieść, która gwarantuje dobre spędzony wieczór!


środa, 28 lutego 2018

Agnieszka Wojdowicz - Córka głosu. Kronika życia Hili Campos

Jest rok 1597. W chrześcijańskiej Wenecji Żydzi żyją za murami getta, a za przywilej praktykowania swojej wiary odwdzięczają się wiernością wobec Republiki i poszanowaniem jej praw. Na galeonie handlowym kupiec Menachem Campos wypływa do Stambułu, Hila, jego córka, szykuje się do szykuje się do zaślubin, a młoda synowa spodziewa się narodzin upragnionego syna. Los zdaje się im sprzyjać, lecz do czasu, bo gdy z morza nadchodzą tragiczne wieści, żydowską Wenecją wstrząsają pogłoski o tajemniczych znakach – zwiastunach prześladowań i klęsk…

„Księga życia Hili Campos” to porywająca dylogia opowiadająca o burzliwych dziejach sefardyjskich Żydów, wygnanych w 1492 roku z Hiszpanii edyktem króla Ferdynanda i królowej Izabeli. Pragnienie znalezienia nowej ojczyzny wiedzie ród Camposów do najpotężniejszych państw szesnastowiecznej Europy, a niekończącym się peregrynacjom przyświeca idea „città ideale” – miasta idealnego. Czy to możliwe, że nazywa się ono Zamość…?




Porywająca opowieść nie tylko o tytułowej Hilli, ale również o całej jej rodzinie. Tak streścić można byłoby tą powieść w jednym zdaniu. Historia, która od pierwszej linijki porywa czytelnika do getta, nie tego znanego nam z trudnej polskiej historii, tylko tego w szesnastowiecznej Wenecji.

Narratorką jest Hila - młoda dziewczyna, która mieszka we wspominanym getcie wraz ze swoją rodziną. Nie zna swojej matki, a jej wychowaniem zajmuje się opiekunka. Od samego początku w jej życiu ogromną rolę odgrywa rodzina, ich postępowanie i decyzje determinują losy młodej dziewczyna, która snując swoją opowieść wprowadza nas za mury getta, do społeczności żydowskiej. To, co przede wszystkim urzeka w tej powieści to detaliczny obraz życia nie tylko naszej bohaterki, ale i całej społeczności, w której tradycja, nakazy i religia determinuje wszystko, wyznaczając rytm nie tylko życia, ale i dnia. Ten przejmujący obraz, który tak bardzo odbiega od współczesnej rzeczywistości jest jedną z najmocniejszych stron powieści.

Do tego autorka stworzyła rodzinę barwnych i charakterystycznych postaci, z których każdej przydzielono rolę do odegrania. Nawet mało znaczący epizod ma tutaj swoje miejsce, a członkowie rodziny uwikłani obyczajem i religią przedstawiają nam ciekawy obraz żydowskiej społeczności sprzed wieków. 

wtorek, 13 lutego 2018

Elżbieta Cherezińska - Gra w kości

Uznaje się, iż święci się nie psują – kto się odważy sprawdzić?
Otto III to dwudziestoletnie genialne cesarskie dziecko, któremu powierzono władzę nad największa potęgą chrześcijańskiego świata. Od trzeciego roku życia w cesarskiej koronie. Otoczony najwybitniejszymi umysłami epoki. Zmęczony władzą, znajduje upodobanie w ekstazie.
Bolesław Chrobry to trzydziestotrzyletni mężczyzna. Świadomy siebie, rozgrywający sojusze. Kocha kobiety, seks, szaleńcze polowania, przyjaciół, mocne wrażenia. Pragnie korony i dla niej gotów jest na wszystko. Europa wchodzi w rok tysięczny. Dwubiegunowa konstrukcja „Gry w kości” poprzez osobne sekwencje dworu piastowskiego, cesarskiego i papieskiego – świata Bolesława Chrobrego i świata Ottona III – wiedzie do spotkania w Gnieźnie w marcu 1000 roku. Każdy z władców zagra wtedy o wszystko.Ta powieść unika monumentu, koturnu, przerysowania. Jest współczesna do szpiku: wojna wywiadów, polityka, racje stanu, manipulacja informacją, średniowieczny public relation.
A jednocześnie doskonale oddaje realia historyczne, szczegół, detal i to, co w średniowieczu najgłębsze: mentalność epoki, w której religijna ekstaza i okrucieństwo graniczą ze sobą. Z każdego grzechu można się wyspowiadać. Wszystko dzieje się szybko, bardzo szybko. „Gra w kości” chociaż może zdawać się brawurowa historycznie – opiera się na faktach. Tych, które można wyczytać ze źródeł. Tych, których szukamy między ich wierszami. Co się wydarzy, gdy Bolesław stanie z Ottonem twarzą w twarz? A gdzie miejsce świętego Wojciecha Adalberta? To jest właśnie „Gra w kości”.



Elżbieta Cherezińska to t autorka, którą odkryłam zdecydowanie za późno. Teraz w dość szybkim tempie nadrabiam zaległości, albowiem każda jej powieść, która trafi w moje ręce rezerwuje mi kilka wieczorów. Te pozycje dotyczące historii Polski podobają mi się zdecydowanie najbardziej. 

Tym razem sięgnęłam poniekąd po małą powtórkę tego, co poznałam już w "Hardej" i "Królowej", albowiem akcja rozgrywa się tutaj w tym samym czasie i część bohaterów jest tych samych. Zmienia się tylko perspektywa - to, co autorka tym razem serwuje to perspektywa Bolesława Chrobrego i Otto III. Ale jednak udało mi się znaleźć pewną rozbieżność pomiędzy "Grą w kości" a wspomnianymi wcześniej powieściami ;) Moim zdaniem te bardziej kobiece wypadają jednak lepiej. Może gdybym je czytała w innej kolejności, byłoby inaczej, a tak "Gra w kości" to dla mnie trochę takie dopełnienie, czy uzupełnienie tego, co autorka przestawiła w tych dwóch powieściach.

To, co mnie urzekło to zdecydowanie dbałość o szczegóły, szczególiki oraz ogromne dopracowanie - w każdym z możliwych aspektów - zarówno w warstwie historyczne, jak i obyczajowej. To, co mnie również niezmiennie zachwyca to genialnie przedstawione rozgrywki polityczne, roszady, decyzje niczym w partii szachów na ogromnej politycznej szachownicy układają się w całość tworząc barwny obraz politycznego tła dla akcji głównej. Ciekawa jest również dwutorowość akcji prowadzona wokół dwóch głównych rozgrywających - Otto i Bolesława, która sprawia, ze mimo podziału całość ostatecznie układa się w spójny obraz. 


środa, 7 lutego 2018

Sylwii Zientek - Hotel Varsovie: Klątwa lutnisty

Rodzinne tajemnice, skrywane pasje, niepohamowane żądze, pikantne skandale, a w tle Warszawa.
400 lat historii rodzinnych warszawskich hotelarzy w pierwszym tomie sagi.
Pierwszy tom obszernej, wielopokoleniowej sagi rodziny warszawskich hotelarzy. Barwne opisy i porywająca intryga zabiorą cię w niezwykłą podróż przez historię wyjątkowej rodziny i wyjątkowego miasta. Poznaj rozkosze i sekrety hotelu przy Długiej!

XXI wiek. Dana Spakowski przyjeżdża do Warszawy, by z pomocą młodego prawnika odzyskać dawną rodzinną nieruchomość przy ul. Długiej, w której przez wieki mieścił się hotel.

XIX wiek. Eleonora Żmijewska, córka właściciela mieszczącego się przy Długiej hotelu Varsovie, wiedzie wzorowe życie panienki z dobrego domu. Jednak wraz z samobójstwem ojca pogodny świat Eleonory wali się w gruzy. W obliczu grożącego hotelowi bankructwa, histerii matki i lekkomyślności brata młoda kobieta jest jedyną nadzieją rodziny na ocalenie wielowiekowego dziedzictwa.

XVII wiek. Lutnista kapeli królewskiej Laurenty Żmij marzy o otwarciu własnego zajazdu przy nowym warszawskim trakcie zwanym Długim. Jednak nękające miasto klęski sprawiają, że mężczyzna musi odłożyć plany w bliżej nieokreśloną przyszłość. Do czasu, aż los postawi na jego drodze piękną, inteligentną i charakterną Kalinę, obdarzoną niezwykłym talentem kulinarnym. Tylko czy Żmij będzie w stanie pokonać rzuconą na cały jego ród klątwę?




Powiem szczerze - przepadłam, bo nie mogłam oderwać się od tej książki przez dwa długie wieczory. Wciągnęła mnie niemal od pierwszej strony pozostawiając pod wrażeniem aż do ostatniej. 

Książka zawiera w sobie wszystko to, co lubię. Po pierwszej jest to swoista saga rodzinna, której akcja toczy się w przeciągu 400 lat wokół kamienicy, w której powstał hotel, zapewniający utrzymanie kolejnym pokoleniom rodu. 

Po drugie to akcja tocząca się równolegle w kilku epokach. Całe szczęścia autorka poprowadziła ją w taki sposób, że główny wątek jest zachowany i pozostajemy w danej epoce przez kilka rozdziałów - i całe szczęście, bo inaczej wyszłoby irytująco. Tak poznajemy losy rodzinny na tle ważnych wydarzeń z życia kraju i miasta w kilku epokach jednocześnie. Co ciekawe wiele zagadek z przeszłości autorka rozwiązuje w kolejnych rozdziałach, zacieśniając niejako wątki i samą akcję do ostatniej strony, tak, że wiele zostaje pokazane i wyjaśnione, ale znaków zapytania i pytań w głowie czytelnika jest jednak całe mnóstwo - tak akurat na kolejny tom powieści ;)

Po trzecie bohaterowie - barwni, ciekawi, choć niejednoznaczni, nie zawsze wzbudzający sympatię, uwikłani w rodzinne zobowiązania, tajemnice i ograniczeni epoką, w której przyszło im żyć. Z drugiej strony bohaterem jest tutaj również rodzinna, której życie toczy się wokół najpierw zajazdu, potem hotelu, które umiejscowione w centrum wydarzeń determinują życie pokoleń. 

Po czwarte to bogate tłu historyczno-obyczajowe, na tle którego rozgrywają się dzieje rodziny. Warszawa sprzed lat frapuje, uwodzi, pokazuje skąd się wzięła, jak rozwijała, jak zmieniała, by osiągnąć, to co widzimy i co pokazuje autorka w wątku współczesnym. Ogromne uznanie należy się niewątpliwie autorce za wykonany ogrom pracy, by pokazać nam historię miasta w tak dużym przekroju dziejowym. Jestem pod ogromnym wrażeniem i z niecierpliwością oczekuje kolejnego tomu.