Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobieca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobieca. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Aldona Bognar - Stroicielka dusz




W powieści mamy do czynienia z bohaterem zbiorowym – jest nim pozornie niedobrana grupa kobiet. Panie spotykają się w kawiarni, a u źródeł ich działań leżą wizyty u domorosłej wróżki. Każdej z bohaterek kabalarka mówi co innego, lecz wszystkie zmuszone zostają do takiej
modyfikacji własnej egzystencji, aby osiągnąć indywidualny sukces. Losy znajomych, a potem przyjaciółek splatają się po to, aby życie nabrało sensu. W grupie siła?

Ciepła, emocjonalna i sprawnie napisana opowieść o kobietach i dla kobiet.






Ta książka to jedno z większych zaskoczeń czytelniczych ostatnich miesięcy. Powiem szczerze - początek mnie rozczarował, wydawało mi się, że książka mnie znudzi, bo bohaterki nie do końca przypadły mi do gustu, tymczasem okazało się, że jednak autorka miała na tą książkę swój ciekawy i wciągający czytelniczki pomysł, a po trosze każda z nas ma szansę w jednej z bohaterek odnaleźć cząstkę siebie - czy to w problemie, zachowaniu, lęku, który odczuwa, decyzji, której się boi i którą odkłada.

Jakie to bohaterki? 

Daga - to matka w średnim wieku, pracownica korporacji, która ją uwiera zarówno narzuconymi strojami, obowiązkami jak i wszechobecnym angielskim. Z mężem ciężko jej się dogadać, żyją poniekąd obok siebie, on ucieka w świat komputerów, ona dla wyciszenia emocji robi biżuterię, której nie może założyć do pracy...

Julita - to młoda kobieta boleśnie doświadczona przez życie, sierota mieszkająca z babcią, która bardziej kocha jej młodszą siostrę niż ją. Julita trenuje taniec towarzyski, ciągle nie mogąc znaleźć odpowiedniego partnera, nie tylko do tańca. Rozczarowana wczesna dorosłością nie umie sobie z nią poradzić, bo gdzieś tam w środku jest nastolatką, która jednak bardzo chciałaby zdać maturę.

Eliza to nauczycielka, której matka najbardziej chciałaby ją wydać za mąż. Jednak Eliza torpeduje zapędy jedynego zainteresowanego nią mężczyzny, ciągle szukając ideału...

Łucja to młoda wdowa, z dwoma córkami, której mąż zmarł na glejaka. Kobieta zupełnie nie potrafi poukładać sobie życia po tym, co ją spotkało, bardziej dorośle i odpowiedzialnie zachowuje się jej pięcioletnia córka. Do tego matka Łucji obwinia ją za tragedię, która ich dotknęła.

Wszystkie kobiety z małego miasta poznają się na lokalnym forum internetowym, okazuje się bowiem, ze każda z nich trafia do stroicielki dusz - tajemniczej kobiety, która ukazuje każdej z nich swoje inne oblicze dając podczas swoistego seansu wskazówki, jak naprawić w swoim życiu to, co naprawy wymaga. Okazuje się jednak, ze prawda przekazywana przez wróżkę jest wyjątkowo bolesna i budzi w naszych bohaterkach sprzeciw. Do tego ich spotkanie w realu okazuje sie być sporym nieporozumieniem... Czy kobietom uda się znaleźć właściwą drogę? Czy się polubią? I jak skończy tajemnicza wróżka...? Książka zaskoczy was wielokrotnie, pokazując, ze nawet bolesna prawda ma siłę twórczą i nawet mała zmiana przynosi wielki przełom. Polecam gorąco!

wtorek, 22 maja 2018

Anna Płowiec - W cieniu magnolii

Niewinna gra w pokera w domu Alicji okazała się nowym rozdaniem nie tylko kart, ale i uczuć. Kiedy serce Alicji rozdarło się pomiędzy dwóch mężczyzn, nie wiedziała jeszcze, że konsekwencje swoich wyborów będzie czuła przez wiele lat.
Nie potrafiła oprzeć się przystojnemu Leszkowi. Nie spodziewała się, że cichy i spokojny Janek pojawi się przypadkiem w jej życiu i wywróci wszystko do góry nogami. Gdzieś pomiędzy starymi kamienicami pięknego Krakowa, w szalonych latach 90., gdy wszystko wydawało się możliwe, splatają się historie miłości i pożądania.
W cieniu magnolii to poruszająca historia o burzliwych uczuciach, bliskości i wyborach dokonywanych przez każdego z nas. Ta powieść daje nadzieję i pokazuje, że warto zaufać uczuciom, nawet gdy sądzimy, że świat zwrócił się przeciwko nam.
Czy utracona przed laty miłość ma szansę się odrodzić?
Czy los okaże się dla Alicji łaskawy i przyniesie jej upragnione szczęście?






To książka, która zauroczyła mnie zupełnie. Historia, wydawałoby się banalna i prosta, została opisana w taki sposób, ze ciężko było mi się od niej oderwać. Niby lekko, niby powieść obyczajowa, a jednak chwyciło i zachwyciło tak, ze mam ochotę na kolejne powieści tej autorki!

Autorka prowadzi narrację dwutorowo - retrospektywnie poznajemy młodzieńcze losy Alicji jako młodej studentki - oraz współcześnie Alicji dojrzałej kobiety, matki po przejściach i zawirowaniach losu. Jak nietrudno się domyśleć współczesna Alicja jest samotna - jedyna córka kilka miesięcy temu wyjechała na studia do Wrocławia, matka zmarła kilka miesięcy po mężu Alicji, ojca kobieta nigdy nie poznała. Syndromu pustego gniazda nie wypełnia również pies, którego Alicja sobie sprawiła.
Zupełnie nieoczekiwani pewnego dnia w drzwiach Alicji pojawia się Janek - wielka, niespełniona romantyczna miłość kobiety sprzed lat... Byłby banalnie, gdyby autorka rozwinęła tylko wątek współczesny - ona i on, spotkanie po latach, nieszczęśliwa miłość, nadrabiają stracony czas i żyli długo i szczęśliwie. Całe szczęście autorka punkt ciężkości powieści przesunęła do przeszłości obojga malując barwną historię miłosną lat młodości naszych bohaterów, opisując wycinek z życia tych dwojga. Ale nie tylko, bo oprócz wątków typowo miłosno -obyczajowych Anna Płowiec pokazuje młodych ludzi u progu dorosłości w dość interesującym okresie - początku lat dziewięćdziesiątych, pokazując jak na fali zmian społeczno - obyczajowych zmieniało się życie młodych studentów. Do tego akcja dzieje się w moim ukochanym Krakowie!

To ciepła i nostalgiczna opowieść, która spodoba się wszystkim tym, którzy chociaż na chwilę chcieliby wrócić do czasów młodości - tu w ujęciu dopracowanym, z pomysłem, nie trącającym infantylnością. Romantycznie, klimatycznie, z klasą! Z niecierpliwością czekam na kolejną powieść autorki!

niedziela, 6 maja 2018

Jojo Moyes - Dziewczyna, którą kochałeś

Mam z tą autorką duży problem - część jej powieści pochłonęłam w jeden wieczór, części nie dałam rady doczytać nawet do połowy...
Kiedy jednak trafia w moje ręce jedna z jej powieści za każdym razem mam nadzieję, ze tym razem będzie to znów wspaniała czytelnicza przygoda...


Ten portret to moja ulubiona rzecz w całym domu. Właściwie na całym świecie. Przypomina mi o dziewczynie, którą kiedyś byłam. Która nie martwiła się na okrągło. I która potrafiła się bawić, po prostu… robiła różne rzeczy. O dziewczynie, którą chcę znów być. W życiu Liv nic nie poszło zgodnie z planem. Zamiast cieszyć się miłością męża i myśleć o przyszłości, została sama. Jedyne, na co ma ochotę, to wejść pod kołdrę i już nigdy nie wyściubiać spod niej nosa. Wypić o jeden kieliszek wina za dużo i zapomnieć o mailach od komornika i mężczyźnie, który miał być spełnieniem marzeń, a zniknął bez słowa. Jedyne, co pomaga jej przetrwać, to portret dziewczyny, zaręczynowy prezent. Najcenniejsza rzecz, jaką ma. Kiedy ktoś chce jej go odebrać, Liv zaczyna walczyć. O obraz i o siebie. Podobno można łamać zasady, jeśli się kocha…






"Dziewczyna, którą kochałeś" to historia tak naprawdę dwóch kobiet, które połączył jeden obraz. Liv to młoda wdowa, kobieta po przejściach, której mąż zmarł, a która to zupełnie nie radzi sobie w życiu. Kurczowo przywiązana do mieszkanie zaprojektowanego przez męża, mieszkania, na które jej nie stać, żyje z dnia na dzień nie potrafiąc uporać się z tym, co ją spotkało. Kiedy wydaje się, że poznała kogoś, kto mógłby ten stan odmienić, przy kim znów poczuła się szczęśliwa... Niestety okazuje się, że mężczyzna, który to sprawił, pragnie pozbawić ją również portretu wiszącego w jej sypialni, do którego jest tak bardzo przywiązana...
Na portrecie znajduje się Sophie - kobieta żyjąca we Francji na początku XX wieku, żona malarza, który jest autorem magicznego/problematycznego portretu. Kobieta, o której niewiele wiadomo, która również na za sobą bolesne rozstanie, a w sercu nosi ogromna tęsknotę za mężem walczącym z Niemcami podczas pierwszej wojny światowej. Czy tragicznie rozdzielone małżeństwo spotka się ponownie? Czy dane im będzie jeszcze się spotkać?
Jaką historię kryje obraz i czy Liv uda się go zatrzymać?
Na te pytania znajdziemy oczywiście odpowiedzi, autorce nie uda się czytelników znów aż tak zaskoczyć, bo rozwiązanie okaże się niestety dość przewidywalne. I całe szczęście, ze historie tych dwóch kobiet rekompensują słaby finał. Tym razem było poprawnie, ale bez zachwytu...

niedziela, 11 marca 2018

Kalina Sabat-Michalska - Kiedy opadnie mgła

Ta książka to największe zaskoczenie czytelnicze ostaniego czasu. Zupełnie niepozorna, ciekawie się rozkręcająca, o zupełnie innym przebiegu akcji niż można byłoby się tego spodziewać z opisu na okładce... taka nieoczywista i zaskakująca...




Warszawa 2016. Karolina, atrakcyjna 50-latka, matka 30-letniej Zuzanny, jest wziętą malarką. Wiedzie dostatnie życie, w którym wszystko ma swoje miejsce. Pewnego dnia odbiera ze Stanów
telefon, który przywołuje przeszłość sprzed lat. Znowu jest zakochaną do szaleństwa nastolatką, dla której nie liczą się żadne przeszkody i żadne zakazy. I znowu gotowa jest zapłacić za to wysoką cenę.






Ciężko jest opisać tę książkę nie odkrywając za wiele, pozostawiając czytelniczkom możliwość poznania całej prawdy o przeszłości Karoliny.

O czym jest ta powieść? O trudnej przeszłości i trudnym dzieciństwie Karoliny i jej brata Michała, którzy wcześnie osieroceni przez zmarłą na raka matkę, opuszczeni przez ojca muszą radzić sobie z trudnym dorosłym życiem już jako nastolatkowie.
To powieść o dojrzewaniu i młodości w trudnych latach PRLu przywołująca całe mnóstwo wspomnień o życiu w tych specyficznych czasach. 
To opowieść o zawiłej przyjaźni Karoliny, Michała i Artura, która ewoluuje przez lata, zmieniając swoje oblicza i odcienie tak, jak zmieniamy się my z upływem czasu.
To w końcu powieść o miłości... i to niejednej - młodzieńczej, szalonej, trudnej, dojrzałej, na całe życie i skomplikowanej. 
To historia, którą odkrywamy w różnych płaszczyznach historycznych, najpierw dowiadując się o efektach, dopiero później o przyczynach. Niczym obieranie pomarańczy...
Muszę przyznać, ze nie sądziłam, iż ta powieść wciągnie mnie bez reszty i ciężko będzie mi się oderwać od niej, spodziewałam się zupełnie czegoś innego - pewnego schematu i utartego szlaku, a dostałam historię inną, a zarazem trudną.
Może samo zakończenie jest najsłabsze względem całości, to jednak zupełnie nie przeszkadza to w odbiorze. A sama historia na długo pozostaje w pamięci. 

piątek, 9 marca 2018

Justyna Bednarek, Jagna Kaczorowska - Ogród Zuzanny

Takiej książki mi było trzeba! Jakoś ostatnio nie miałam szczęście do książek obyczajowych - większość z nich była nudna, nijaka i przewidywalna. Tym razie niecodzienny duet zaserwował czytelniczkom książkę ciepłą, ciekawą i co najważniejsze pełną humoru i barwnych postaci. 

Urzekająca opowieść o uczuciach przekazywanych za pomocą sekretnego języka kwiatów Zuzanna i Adam poznali i pokochali się na studiach, jednak nie dane było im być razem. Adam wyjechał na studia za granicę, po jakimś czasie ożenił się i przejął zarząd nad majątkiem teściów. Zuzanna zaś rzuciła studia, krótko była mężatką, a od lat samotnie wychowuje dziecko. Jednak los jest przewrotny i – po trzynastu latach – spotykają się na nowo. Adam zamawia projekt ogrodu, którym zajmować się ma właśnie Zuzanna. Kobieta postanawia przekazać mu wiadomość ukrytą w roślinach. W końcu nie od dziś fascynuje ją wiktoriański język kwiatów, często „pisze“ w ten sposób wiadomości do swoich bliskich. Czy Adam zdoła zrozumieć ukryte przesłanie? Ogród Zuzanny to powieść o szczególnej atmosferze, z wyrazistymi, interesującymi bohaterami (także tymi drugoplanowymi, na dwóch czy czterech… łapach), pełna ciepła i humoru. Pierwszy tom cyklu.


W osobliwej i barwnej willi, nieco zaniedbanej i dano nieremontowanej, mieszkają trzy panie Czaplicz. Babcia - Cecylia - najbarwniejsza z nich dziewięćdziesięciolatka, która wierzy w tajemnicze moce i moc kwiatów, tęskniąca całe życie za ukochanym, który zginął podczas wojny; córka - Krystyna - poleśnie pragmatyczna, za fasadą surowości ukrywająca prawdziwe uczucia rozwódka i wnuczka - Zuzanna, matka nastolatka Wojtka, która poświęciwszy studia walczy pracując u wyzyskiwacza zarabia na życie i przeżycie dla pozostałych członków rodziny. Wydawałoby się, że każda z nich ma raczej małe szanse na przeżycie czegoś ekscytującego. Tymczasem los ma dla nich całkiem odmienne plany i nasze bohaterki czekają niemałe niespodzianki. Takie, ze z niecierpliwością czekam na kolejny tom!
Owszem sam wątek miłosny jest dość standardowy i znany już z innych powieści, ale mimo wszystko ciekawy, ubogacony przez autorki w skrywane tajemnice, miłosny język kwiatów i zaskakujące zwroty akcji. 
To, co zdecydowanie odróżnia tą powieść od jej podobnych to ogromna dawka humoru, którą zaserwowały nam autorki, która to nie pozwala się czytelniczkom nudzić ubarwiając akcję. Dołączmy do tego wyjątkowo barwne i plastyczne opisy, perypetii - często niecodziennych i prześmiesznych - naszych bohaterów i mamy powieść, do której warto wracać.
Co interesujące autorki niby mimochodem, ale jednak zwracają uwagę na różne zjawiska społeczno-obyczajowe - jak chociażby życie eko, praca imigrantów z Ukrainy w Polsce, czy los zamykanych w za ciasnych zagrodach psów. 
Wszystko to okraszone jest barwną plejadą bohaterów drugoplanowych, bez których powieść znacznie straciłaby na odbiorze i mamy powieść, która gwarantuje dobre spędzony wieczór!


środa, 28 lutego 2018

Agnieszka Wojdowicz - Córka głosu. Kronika życia Hili Campos

Jest rok 1597. W chrześcijańskiej Wenecji Żydzi żyją za murami getta, a za przywilej praktykowania swojej wiary odwdzięczają się wiernością wobec Republiki i poszanowaniem jej praw. Na galeonie handlowym kupiec Menachem Campos wypływa do Stambułu, Hila, jego córka, szykuje się do szykuje się do zaślubin, a młoda synowa spodziewa się narodzin upragnionego syna. Los zdaje się im sprzyjać, lecz do czasu, bo gdy z morza nadchodzą tragiczne wieści, żydowską Wenecją wstrząsają pogłoski o tajemniczych znakach – zwiastunach prześladowań i klęsk…

„Księga życia Hili Campos” to porywająca dylogia opowiadająca o burzliwych dziejach sefardyjskich Żydów, wygnanych w 1492 roku z Hiszpanii edyktem króla Ferdynanda i królowej Izabeli. Pragnienie znalezienia nowej ojczyzny wiedzie ród Camposów do najpotężniejszych państw szesnastowiecznej Europy, a niekończącym się peregrynacjom przyświeca idea „città ideale” – miasta idealnego. Czy to możliwe, że nazywa się ono Zamość…?




Porywająca opowieść nie tylko o tytułowej Hilli, ale również o całej jej rodzinie. Tak streścić można byłoby tą powieść w jednym zdaniu. Historia, która od pierwszej linijki porywa czytelnika do getta, nie tego znanego nam z trudnej polskiej historii, tylko tego w szesnastowiecznej Wenecji.

Narratorką jest Hila - młoda dziewczyna, która mieszka we wspominanym getcie wraz ze swoją rodziną. Nie zna swojej matki, a jej wychowaniem zajmuje się opiekunka. Od samego początku w jej życiu ogromną rolę odgrywa rodzina, ich postępowanie i decyzje determinują losy młodej dziewczyna, która snując swoją opowieść wprowadza nas za mury getta, do społeczności żydowskiej. To, co przede wszystkim urzeka w tej powieści to detaliczny obraz życia nie tylko naszej bohaterki, ale i całej społeczności, w której tradycja, nakazy i religia determinuje wszystko, wyznaczając rytm nie tylko życia, ale i dnia. Ten przejmujący obraz, który tak bardzo odbiega od współczesnej rzeczywistości jest jedną z najmocniejszych stron powieści.

Do tego autorka stworzyła rodzinę barwnych i charakterystycznych postaci, z których każdej przydzielono rolę do odegrania. Nawet mało znaczący epizod ma tutaj swoje miejsce, a członkowie rodziny uwikłani obyczajem i religią przedstawiają nam ciekawy obraz żydowskiej społeczności sprzed wieków. 

wtorek, 27 lutego 2018

Katarzyna Michalak - Promyk słońca

Zagubiona wśród mazurskich lasów wioska stała się dla Nataniela spokojną przystanią.
I nie tylko dla niego. To tutaj swój nowy dom znalazła mała Emilka, tutaj walczą o swoje szczęście inni życiowi rozbitkowie. Czy Senna stanie się miejscem, gdzie spełniają się marzenia?


Nataniel nie może przestać myśleć o tajemniczej dziewczynie, którą uratował w wigilijną noc. Marta pragnie odbudować relacje z córką, a Mateusz kocha kobietę, która niestety nie jest mu przeznaczona. Wszyscy spalają się w pogoni za tym, czego pragną ich serca, nie wiedząc, że marzenia często spełniają się nie w porę i nie tak, jak to sobie wyobrażamy.
Okazuje się, że szczęście to droga do celu, a nie sam cel.






Książka z jedną z najpiękniejszych okładek, jakie widziałam ostatnio. Przywołująca klimat beztroski, szczęścia i radości. W jego poszukiwaniu tym razem - jak to często bywa w powieściach polskich autorek książek obyczajowych - udajemy się na Mazury. Może ze względu na miejsce bardziej odpowiednia bałaby okładka z dziewczynką w polu z makami, ale tym niemniej jest w niej coś magicznego...

Nasi bohaterowie jednak, ich losy i miejsce, w którym się znajdują na życiowej drodze nijak mają się do sielankowego obrazka z okładki. Każde z nich zmaga się bowiem z bolesną przeszłością i trudną teraźniejszością, a perspektywy na beztroską przyszłość mają marne. 
Marta, zraniona przez ukochanego, z błędem lekarskim, który popełniła, a który to przyczynił się do śmierci pacjenta ucieka na wieś, by tam odbudować więź córką. Jednak Oliwia, wcale nie przybywa, by w Wigilię pojednać się z matką, wyrachowana i bezwzględna dziewczyna ma w swojej głowie plan, który nijak nie ma się do tego, co zaplanowała Marta. Na drodze Oliwii staje również nasz drugi bohater - Nataniel - chłopak, który kiedyś w górach uratował Oliwii życie, przez co sam stał się kaleką. Również on ma za sobą bolesną przeszłość - dawna miłość okazała się być kimś zupełnie innym, niż chłopak się spodziewał, w dodatku pozostawiła mu pod opieką swoje dziecko - pięcioletnią Emilkę, która nie wie, że jej matka trafiła do więzienia.

Tymczasem los dla naszych bohaterów przygotował całkiem sporo niespodzianek, takich, których zupełnie się nie spodziewali...czy będą to dobre zmiany i łagodne życiowe zakręty?

Wydaje mi się, że Katarzyna Michalak ostatnio lubuję się w trudnych relacjach, bolesnych przeszłościach bohaterów i planowanych dla nich zmianach, nie zawsze łatwych i oczywistych. Tak jest i w tej powieści. Muszę przyznać, że mimo, iż nie czytałam wszystkich jej powieści to jednak odnoszę wrażenie pewnego schematu, który przewija się przez większość z nich, przez co również, jak i ta staja się boleśnie - dla czytelnika - przewidywalne...Może trzeci tom serii mazurskiej mnie zaskoczy? Bo tutaj nie znalazłam nic odkrywczego, a autorce nie udało mi się mnie zaskoczyć. Przewracając kartki miałam wrażenie, że już o tym czytałam, to już było i nawet rezolutna pięciolatka - tytułowy promyk słońca na tle innych bohaterów - nie mogła tego zmienić. 



środa, 31 maja 2017

Katarzyna Michalak - Czerwień jarzębin

Trzy przyjaciółki, trzech braci i zło, które nie odpuszcza…

Leśną Polanę spowił mrok. Kiedy już wszystko wskazywało na to, że szczęście odnalazło do niej drogę, Gabriela nagle znika. Zło, które krzywdziło, wciąż nie jest syte bólu.
Czy przyjaciele Gabrieli – i ten, który nie przestał jej kochać – zapobiegną nieszczęściu?

Majka i Julia są gotowe na wszystko, by ocalić przyjaciółkę. Jednak los sprzysiągł się przeciwko nim. Niespodziewane wydarzenia zmuszają do trudnych wyborów i jeszcze trudniejszych decyzji. A kiedy w grę wejdą uczucia – oraz przystojni bliźniacy Marcin i Patryk – można spodziewać się wszystkiego… 

*
Czerwień jarzębin – kolejny tom bestsellerowej Leśnej Trylogii – opowiada o sile prawdziwej przyjaźni i miłości, która czasem przychodzi w najmniej spodziewanym momencie. To także ostrzeżenie przed złem, któremu tylko najodważniejsi potrafią się przeciwstawić…


Myślę, że to najbardziej udana seria powieściowa autorki, chociaż druga część już mnie aż tak nie zachwyciła, jak pierwsza (recenzja tutaj).
Niewątpliwie należy przy tej akurat trylogii kierować się właściwą kolejnością. Nieznajomość bowiem pierwszego tomu spowoduje, że lektura, czy niektóre wątki będzie niezrozumiała.

W tym tomie autorka zdaje się stawiać na sprawdzone rozwiązanie z pierwszego - szybka akcja, dużo tajemnic, nagłe zwroty i trzymające w niepewności zakończenie. Gładko przechodząc z niedokończonego wątku porwania Gabrieli, która jak się okazuje nie została porwana, tutaj bardziej skupia się na drugiej z bohaterek - Majce - kobiecie sukcesu, bogatej córce, która ma wszystko oprócz miłości, akceptacji i zainteresowania innego człowieka. Pragnąc w pewien sposób zemścić się na rodzicach wikła się z różne przygody i znajomości z mężczyznami, podświadomie szukając kogoś, kto ja pokocha. Swoim postępowaniem niestety nie wzbudza sympatii czytelniczek.

Oczywiście trudna przeszłość braci Prado i ich ojczyma również w tym tomie determinuje postępowanie i decyzje braci, dzięki czemu akcja powieści toczy się szybko, a wątki pozostają interesujące do samego końca. Jednakże nagromadzenie problemów, kłopotów i przeciwności losu, które to w tym tomi spotykają naszych bohaterów tym razem okazało się przesadzone. Mamy tu bowiem porwanie, pobyt ww więzieniu, zamach na lotnisku i na koniec gangsterską strzelaninę i okup. Gdzieś pomiędzy swoje namieszają sami bohaterowie, widmo z przeszłości w postaci prokuratora o dużych wpływach - ciągle jeszcze - zasłabnięcie i pobyt w szpitalu.... mało? 
Dla mnie tym razem było aż za dużo, jakby wodze fantazji i pomysłowości autorki nie napotkały na żadne granice...aż szkoda, bo jakby rozwinąć pewne - spokojniejsze - wątki byłoby ciekawie, jednocześnie trzymając w napięciu. Tak było momentami karykaturalnie i kiczowato - zwłaszcza pod koniec. Jestem bardzo ciekawa, co autorka zaproponuje w kolejnym tomie, mam nadzieję, że będzie on raczej podobny do pierwszego w wyważeniu i umiarze. 

czwartek, 27 kwietnia 2017

Agnieszka Janiszewska - Aleja starych topoli t. I i II


Kiedy osiemnastoletnia Ewa zostaje wydana za starszego o dwadzieścia lat owdowiałego małżonka swojej starszej siostry, nikt nie ma wątpliwości, że ten zaaprobowany przez jej okrutnego ojca związek nie przyniesie dziewczynie nic dobrego. Szwagier, ojciec trójki dzieci, niecieszący się wśród towarzystwa dobrą opinią, nie budzi w niej jednak odrazy, lecz jako przyszły mąż niesie nadzieję na wyczekiwaną przez lata poprawę losu dziecka niechcianego i odtrącanego przez własnych rodziców tylko dlatego, że nie urodziło się chłopcem. Zahukana i poniewierana ostatnia córka mecenasa Więckowskiego zostaje panią we dworze i jest uwielbiana przez męża, który – podobnie jak ona – pragnie pogrzebać przeszłość na cmentarzu i odciąć się od nielubianego teścia. Dwór wznoszący się od lat na końcu alei starych topoli kryje jednak stare tajemnice, które nie pozwalają zapomnieć o tym, co było.

W drugim tomie jodłowskiej sagi na scenę wkracza młode pokolenie rodzin Celiowskich i Więckowskich. Najstarsza córka Andrzeja w dalszym ciągu prowadzi pamiętnik, a los rozpisuje swoją opowieść na wiele wzajemnie się uzupełniających wątków. Historia Klary i Gilberta, Huberta i Ewy, a także Maryli, Adeli, Andrzeja i Joanny udowadnia, jak bardzo złożony może okazać się dramat, gdy na scenie życia występują tak skomplikowani aktorzy oraz snujące się pomiędzy nimi tajemnice. Kim jest człowiek skrywający się pod enigmatycznie brzmiącym nazwiskiem Chambroux? Jak wiele jest gotów poświęcić ojciec rodziny w imię fałszywie pojmowanej dumy? Z jakiego powodu zmarła przed laty Maryla? Czy skrywane przez wiele lat urazy kiedykolwiek pozwolą na wybaczenie i powrót uczuć?


Agnieszka Janiszewska to autorka zupełnie mi nieznana. Byłam bardzo ciekawa, co może zaproponować w powieści rozgrywającej się w ulubionym dla mnie czasie - tle powieści obyczajowych, a już sag w szczególności.


Tym razem wydawać by się mogło, ze do czynienia będziemy mieć z czymś na kształt romansu, bo ona dużo młodsza, dotąd nieszczęśliwa wychodzi za mąż za męża swojej zmarłej siostry i odtąd żyli już długo i szczęśliwe dla obojga, jak dotąd nie było im dane. Brzmiało jak zapowiedź jakiegoś utartego schematu ze szczęśliwym zakończeniem. Tymczasem okazało się, że autorka ma do zaproponowania dużo więcej, bo oprócz przewidywalnego szczęścia rzuciła małżonkom pod nogi dużo najprzeróżniejszych problemów, dokładając do tego skrywane przez obojga tajemnice z przeszłości, których część zostanie ujawniona dopiero pod koniec drugiego tomu. Do tego propozycja samego drugiego tomu, gdzie skupiono się bardziej na młodszym pokoleniu, a duża cześć akcji powieści rozwija się nie w Polsce, a w Paryżu jest super pomysłem, znacznie podnoszącym walory lektury. sama akcja przez całe dwa tomy jest frapująca i ciekawa tak, że trudno się oderwać. 

To, co mnie bardzo ujęło podczas lektury to skupienie się przez autorkę na tematach społecznych, będących, w czasach, kiedy toczy się akcja niejednokrotnie tematem tabu. Niechciane ciąże, romanse, małżeństwa cywilne, zdrady i leczenie wstydliwych przypadłości to tematy, o których w tamtych czasach nikt nie mówił głośno, bądź oceniał jednoznacznie piętnując osoby, które się się ich dopuściły. Tutaj wiele z nich staje na drodze do szczęścia, czy porozumienia w rodzinie. Wielkie, skrywane tajemnice podszyte wstydem przed ich ujawnieniem, czy czasem w oczach obyczajowości tamtej epoki alternatywne poszukiwanie szczczęścia powodowały, że nie dane było im żyć w pełnej zgodzie i zrozumieniu. 

Po lekturze miąłam przemyślenie, ze bez względu na czas i okoliczności tajemnice i dziwne uprzedzenia potrafią namieszać w wielu rodzinach, to mimo upływu ponad stu lat nie zmieniło się w zasadzie w ogóle. Pozostaje mieć nadzieję, że opamiętamy się wcześniej niż bohaterowie powieści.


piątek, 17 marca 2017

Krystyna Mirek - Szczęśliwy dom i Rodzinne sekrety

Dom Heleny i Jana, położony na przedmieściach Krakowa, otoczony jabłoniowym sadem jest bezpieczną przystanią, do której zawsze mogą wrócić ich cztery, dorosłe córki. Z ganku można zejść prosto do ogrodu, jabłonie szumią łagodnie, rodzą piękne dorodne jabłka i trwają. Każda z czterech córek, Maryla, Gabrysia, Julia i Aniela może w każdej chwili schronić się w jego przytulnym wnętrzu. 
Maryla to samotna czterdziestolatka, mama dwóch chłopców, którzy pilnie potrzebują męskiej ręki. 
Gabrysia stara się o dziecko, za wszelką cenę.
Julia to młoda właścicielka przychodni weterynaryjnej. Jej narzeczony jest idealny, a rodzina kibicuje ich szczęściu. Ale czy to faktycznie miłość życia Julii? 
Anielka, najmłodsza z córek, samotnie wychowuje córeczkę. Nikomu nie zdradziła, kto jest ojcem jej dziecka. Zamierza być szczęśliwą singielką i odrzuca wszelkie propozycje spotkań z mężczyznami.
Jan, dżentelmen starej daty, właściciel małej księgarni stworzył piękny dom. Dla ukochanej żony i córek. Ale po latach widzi, że coś się w tym pięknym planie nie zgadza. Dzieci, które wyrosły w tak niezwykłej atmosferze nie potrafią dobrze ułożyć sobie życia. Córki błądzą i wciąż podejmują złe decyzje. Dlaczego?
Czterdziesta rocznica ślubu zbliża się wielkimi krokami. Uroczystość, która miała być wielkim, radosnym wydarzeniem zmieni życie wszystkich członków rodziny. Czasem los prowadzi nas swoimi drogami, drwi z planów i celów, jakie sobie wyznaczamy. Bywa, że tajemnice z przeszłości nie dają o sobie zapomnieć i kładą się długim cieniem na życiu całej rodziny. Szczęściarzem jest ten, kto ma zawsze dokąd wracać. Do szczęśliwego domu, który pozwoli przeczekać każdą burzę i da swoim mieszkańcom siłę do kolejnego kroku. Bo z każdej sytuacji jest wyjście, trzeba je tylko odnaleźć.


Otoczony jabłoniowym sadem dom rodziny Zagórskich znajduje się w niebezpieczeństwie. Kłopoty finansowe zmuszą Jana seniora rodu i właściciela księgarni do podjęcia dramatycznych decyzji. To zapoczątkuje rodzinną rewolucję. Jego córki bowiem zainspirowane jego postawą postanowią również zawalczyć o to, na czym im najbardziej zależy. Aniela, samotna mama, ruszy na poszukiwanie ojca swojego dziecka. Maryla wreszcie zrozumie, dlaczego żaden jej związek nie trwa dłużej niż kilka tygodni. Spokój domu Zagórskich zachwieje się od nagłych wydarzeń, a wyjaśnione
tajemnice z przeszłości będą ranić. Czy kochająca się rodzina znów okaże się drużyną zdolną stawić czoła nowym wyzwaniom? Czy spełni się marzenie o spokojnie pitej herbacie na drewnianym ganku z widokiem na piękny sad?






Niby nie ocenia się książek po okładkach, ale te z serii Jabłoniowy sad są bardzo kuszące :) Do tego w licznych rekomendacjach umieszczanych na okładce jest odwołanie do Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz. Te dwa aspekty sprawiły, że poczułam się naprawdę zainteresowana zawartością.
A co w środku?
W środku  to przede wszystkim jedna duża historia rodzinna, z wieloma aspektami rodzinnego życia. Co najważniejsze nie jest to lukrowana historia opowiadająca bajkę ulokowaną we wspołczesności. Na całe szczęście córki Zagórskich - wszystkie cztery - to kobiety mimo, że inne od siebie do borykające się z życiowymi problemami, które spotykają każde z nas. Z drugiej strony autorka znalazła w tym wszystkim umiar, z jednej strony życie, z drugiej żadnego przerysowania i sztuczności, rozdmuchiwania problemów itp. Wszystko jest po prostu normalne. I tak anprawde ciężko stwierdzić, która z bohaterek - córek - wzbudza największą sympatię. Każda z nich bowiem ma swoje wady, zachowania irytujące oraz zalety. Barwny korowód postaci to nie tylko córki, ale również rodzice - Jak księgofil, właściciel księgarni, dla którego dodatni bilans jest zdecydowanie mniej ważny niż podana klientowi w odświętnej filiżance herbata, własnoręcznie skomponowana, jego żona - prawdziwa matka Polka, która swoich najbliższych zawsze kusi dobrym ciastem. Jest jeszcze jej siostra  - cenna obserwatorka życia i nieodzowne wsparcie dla młodych kobiet. Autorka ma w zanadrzu również całkiem sporo rodzinnych tajemnic i sekretów, które w całkiem nieoczekiwanym czasie wychodzą na światło dzienne. Ciepła, przyjemna historia pozwalająca oderwać się od codzienności. Może momentami - zwłaszcza w drugiej części ciut przegadana, ale niezmiennie poprawiająca nastrój normalnością i ciepłym przesłaniem.

środa, 1 marca 2017

Magdalena Witkiewicz - Pracownia dobrych myśli

To jest idealna książka na ten czas. Taka z jednej strony nie za dużo wymagająca, a z drugiej dająca nadzieję na zmiany, pozytywne. Kobiety zmęczone po zimie potrzebują takich lektur, może ciut mniej ambitnych, ale jakże przyjemnych w odbiorze. Takich pozytywnych i niosących radość. I jak to bywa czasem u autorki również jakąś dozę humoru.
W pewnej kamienicy w pewnym Miasteczku spotykają się bohaterowie po przejściach, z których każdy marzy o szczęściu i o uporządkowaniu swojego życia. Każde z nich czeka na zmianę. Motorem tych zmian okazuje się otwarcie przez jednego z bohaterów Floriana kwiaciarni. 
Inni mieszkańcy kamienicy przy ulicy Przytulnej będą go wspierać po cichu licząc na przełom także i w swoim życiu. Przy okazji, przy sporej pomocy nalewki malinowej jednej z mieszkanek wychodzą na jaw skrywane tajemnice z przeszłości - wielkie i nieszczęśliwe miłości, odwołane śluby i nieszczęśliwe zakochania. Każde z bohaterów jest na swój sposób charakterystyczne i barwne, bo tworzy barwny kalejdoskop całości, powodując, ze w zasadzie do każdego z nich czytelnik czuje sympatię. Moją zdecydowaną faworytką jest oczywiście pani Wiesia, osiemdziesięcioletnia kobieta odkrywająca tajniki internetu... 
Nie będę zdradzać więcej, nie chcąc psuć przyjemności z lektury. 
Lekka powieść, momentami z dobrym humorem, ciekawymi postaciami gwarantujące mile spędzony wieczór. Polecam, niezobowiązująco :)




Szczęście można uszyć z kawałków, jak patchwork, wtedy stworzą nowy wzór.
Ale trzeba o tym wiedzieć.

Mała przytulna pracownia, w której oknach zawsze stoją kwiaty, to miejsce pełne czarów. Można tam przymierzyć szczęście, przynajmniej tak brzmi jej slogan reklamowy. To tutaj, na ulicy Przytulnej 26, Pelagia, krawcowa, prowadziła przed wieloma laty pracownię krawiecką. Po jej śmierci to właśnie tu jej wnuk, Florian, postanowił otworzyć kwiaciarnię. Miejsce to dzieli z matką, Grażyną, ekscentryczną artystką. Otaczają ich przypadkowi ludzie, którzy z czasem stają się przyjaciółmi. Wielu z nich układa swoje życie na nowo.
Siła tkwiąca w rodzinie, babce, matce i wnuku jest bardzo duża. Każde z nich ma w sobie pierwiastek dobrych myśli, każde z nich ma piękną moc, by obdarowywać nimi innych.
Pomimo tego, że Pelagia dawno temu odeszła, w przytulnej pracowni nadal zszywane są ludzkie losy. Tworzą wspaniały patchwork, nową całość, z pozornie niepasujących do siebie kawałków, tkanych nicią dobrych myśli.
To powieść o przyjaźni, miłości i o dobrej energii, dzięki której da się załatać każdą dziurę, każdy smutek, każdy poplątany los.


środa, 4 stycznia 2017

Arleta Tylewicz - Szczęście do poprawki

Historia Jagody może zdarzyć się każdej kobiecie – i niejedna w tej historii znajdzie opowieść o sobie.

Jagoda, dziennikarka kolorowej prasy, żyje w przekonaniu o swoim udanym małżeństwie. Priorytetem dla niej jest ukochany mąż. I właściwie niczego więcej nie oczekuje od losu. Nie próbuje wyjść poza ramy, które sama sobie stworzyła. Jej życie, pozornie pozbawione trosk, jest doskonałe do czasu, gdy dowiaduje się o zdradzie męża. Po raz pierwszy staje przed koniecznością podjęcia samodzielnej decyzji: co dalej? Zagubiona i nieprzystosowana do stawiania czoła przeciwnościom, musi dorosnąć i stać się kobietą niezależną. Spotyka na swej drodze życzliwych ludzi, którzy są gotowi dać jej wsparcie, jednak nie potrafi pozwolić sobie pomóc. Szamocze się między chęcią powrotu do dawnego życia, uratowaniem małżeństwa, a pragnieniem niezależności i szacunku do siebie samej. Jednak los daje Jagodzie oręż w walce o własne szczęście.
„Szczeście do poprawki” to opowieść o zranionym uczuciu, rozczarowaniu i zdradzie, ale też o bezinteresownej przyjaźni i głębokiej miłości. O tym, że nigdy nie jest za późno, aby zacząć wszystko od nowa i tylko od nas zależy, czy będziemy żyć pełnią szczęścia, czy tylko jego iluzją.




Mam duży problem ze zrecenzowaniem tej powieści. Z jednej strony temat trudny, bolesny i niechciany do spotkania w prawdziwym życiu przez nikogo. I dobrze, ze powieści takie, jak ta powstają, bo kobietom zdradzonym i porzuconym dają nadzieję i wiarę, że można sobie życie po zdradzie ułożyć, że druga szansa - często lepsza/szczęśliwsza - jest możliwa. To zdecydowanie plus, bo opowieść jest po prostu życiowa, nie jakoś specjalnie skomplikowana i wielowątkowa, tylko normalna, może ciut przewidywalna, ale czasem po prostu ma się ochotę na takie historie. Bo dzień jest słabszy, bo trzeba pozytywnie go zakończyć, bo wiadomo, ze będzie happy end ;)

Z drugiej strony główna bohaterka irytowała mnie niemal przez 3/4 powieści, swoją głupota, infantylnością i naiwnością. Podejmowane przez Jagodę decyzje zaskakiwały brakiem zdrowego rozsadku i były niestety momentami głupotą. Dla mnie główna bohaterka - jakich kobiet niestety wiele - to typowa bezwolna żona, która godzi się ze wszystkim, co postanawia mąż i o czym on decyduje. Zachowanie dla mnie niezrozumiałe i nieakceptowalne ;) Chyba nie potrafiłabym jeździć po mieście taksówką, bo mąż nie pozwolił mi kupić sobie auta... to taki przykład najgorszy z wielu w tej powieści. I taką to kobietę mąż zdradza - kobietę mało samodzielną, bez stałej pracy,a uta, nie potrafiącą do końca zadbać o siebie samą, w dodatku trochę stłamszoną przez matkę i jej tradycyjne podejście do małżeństwa - bez rozwodów w rodzinie. Oczywiście, jak nietrudno się domyśleć jagoda wybacza mężowi parokrotnie... Jaki jest finał? Musicie same się przekonać, ale powiem tyle, ze nasza bohaterka w końcu się ogarnie i całe szczęście, bo finał powieści - ciepły i pozytywny ratuje całość. 

czwartek, 27 października 2016

Katarzyna Kołczewska - Idealne życie

Wzorowa rodzina. Doskonała praca. Wydarzenia, których nie można wytłumaczyć.

Elżbieta, dyrektorka firmy farmaceutycznej, zaskakuje wszystkich. Mąż, rodzina, współpracownicy – nikt nie może pojąć, dlaczego to zrobiła. Miała przecież wszystko – świetną pracę, piękny dom, kochającego męża, idealne dzieci. 

Ewa jest niezamożną, sfrustrowaną nauczycielką z Sandomierza. Długo nie może otrząsnąć się z szoku po czynie siostry. Ale przede wszystkim nie może zrozumieć, co pchnęło Elżbietę do tej niewytłumaczalnej decyzji. A może nie była to wcale jej decyzja? 

Wie, że musi pojechać do Warszawy. Musi dowiedzieć się, co, tak naprawdę, działo się w życiu Elżbiety. Czy prowadziła faktycznie idealne życie?
Wciągająca, zaskakująca opowieść o życiu kobiety, której nikt nie znał naprawdę.

Ich dwie siostry bliźniaczki, wydawałoby się znające się najlepiej i wiedzące o sobie wszystko. Jedna z nich to typowa kobieta sukcesu, modna kobieta, która osiągnęła w życiu wszystko - ma kierownicze stanowisko, pieniądze, męża, trzy domy, super auta i syna na studiach w Londynie...
Jej siostra Ewa to wydawałoby się kobieta, której życie nie do końca się udało, mieszka na prowincji, z trójką dzieci, nie robi kariery ani nie realizuje się zawodowo...pieniądze- zazwyczaj ich nie ma, no bo jak przy trójce dzieci, w tym jednym studiującym?

Pewnego dnia Elżbieta popełnia samobójstwo, wyskakuje przez okno biurowca, w którym pracuje, niemal wprost pod nogi swojego szefa...
Pogrążona w smutku siostra decyduje się za wszelką cenę sprawdzić, co tak naprawdę się wydarzyło i co popchnęło - dosłownie i w przenośni - Elżbietę do takiego czynu.
Wyrusza do Warszawy...
To, co tam odkrywa uwiadamia jej dwie rzeczy - że nie znała swojej siostry i że obie oddaliły się od siebie, a idealne życie siostry bliźniaczki takie idealne wcale nie było.

Autorka miała super pomysł na książkę, taki dość nieszablonowy i niespotykany w powieściach dla kobiet. Skłaniajacy czytelnika do de facto dwóch refleksji i odpowiedzi na pytanie - czy zawsze trawnik u sąsiada jest bardziej zielony i czy w pogoni za życiem nie zgubiłem po drodze tego, co najważniejsze - czasu dla własnej rodziny?

Bardzo aktualna, prawdziwa powieść z wieloma fajnymi bohaterami. Do tych najlepiej wykreowanych postaci moim zdaniem należą policjanci prowadzący śledztwo. Cała reszta niestety pozostawia trochę do życzenia, bo sprawia wrażenie chyba nie do końca dopracowanej, momentami nawet naciąganej, a szkoda, bo gdyby to naprawę dopracować byłoby znakomicie, tak jest po prostu dobrze.


poniedziałek, 3 października 2016

Katarzyna Batko - Słony wiatr

Marike mieszka w pobliżu małej, rybackiej wioski, odrzucona przez miejscową społeczność, podobnie jak kiedyś jej matka. Od dziecka czuje się związana z morzem i często samotnie wędruje po dzikich plażach. Pewnego dnia, na jednej z nich, znajduje rannego rozbitka. Zabiera go do domu i opatruje rany. To zdarzenie zmieni jej dotychczasowe życie i zdeterminuje przyszłość. Kim jest Marike? Kim jest człowiek znaleziony na brzegu morza? Sięgnij po „Słony wiatr”, poznasz odpowiedzi…











Pamiętasz bajkę z dzieciństwa o małej syrence Ariel?
Zastanawiałaś się jak to jest żyć jak syrena?Czym różni się ich życie od naszego życia?
Dzięki Marike będziesz miała szansę się przekonać.

Samotna dziewczyna, bez rodziny, przyjaciół, mieszkająca na uboczu, walcząca z przeciwnościami losu i innymi ludźmi oskarżającymi ją o czary znajduje na brzegu morza mężczyznę. Skąd się wziął i jaką rolę odegra w życiu Marike?Czy uda mu się sprawić, że ta samotna kobieta będzie szczęśliwa? Kim on tak naprawdę jest...?

Muszę przyznać, że pomysł sam w sobie jest ciekawy, trochę bajkowy, ciut taki typowo babski, ale przez to taki troszkę inny niż standardowe powieści obyczajowe. Niestety wraz z rozwojem akcji, która wraz z tajemnicą odkrywaną przez znalezionego na plaży rozbitka, miała szansę przerodzić się w niezwykłą bajkową opowieść okazała się być jednak typowym romansem o mało skomplikowanej fabule. Niestety nawet osadzenie miejsca akcji w podwodnej toni nie sprawiło, że książka okazała się historią wybitną. O wszystkim, co wydarzyło się później miałam wrażenie już czytałam wielokrotnie. Nic mnie nie zaskoczyło. 
Szkoda, że historia nawet jak na baśń okazała się sztampowa. 


środa, 21 września 2016

Katarzyna Michalak - Amelia

Pewnego słonecznego dnia na progu uroczej, starej kamieniczki w miasteczku o nazwie Zabajka stanęła dziewczyna. Otworzyła szeroko drzwi i uśmiechnęła się do świata. Jaśmin pachniał oszałamiająco a drzewa zieleniły się intensywnie obmyte porannym deszczem.
Dziewczyna omiotła spojrzeniem senne miasteczko - Tak, tu będzie mi dobrze - pomyślała. - Tu zostanę.

Tajemnicza postać o pięknych, czarnych oczach zburzyła spokój mieszkańców Zabajki. Skąd się tutaj znalazła? Jaka jest jej historia? Czy list, kurczowo ściskany w drobnych dłoniach to jedyne, co pozostało dziewczynie bez przeszłości? I w końcu: czy rzeczywiście ma na imię Amelia?

Piękna opowieść o małym miasteczku, zagubionym wśród sosnowych lasów, i uroczej cukierence,
gdzie czas płynie inaczej.
Opowieść o pamięci, która czyni nas tym, kim jesteśmy.
O nadziei, że nawet jeśli utracimy przeszłość, to przyszłość wciąż należy do nas.

Cała historia Amelii, czarnookiej dziewczyny, która nie miała nic…prócz marzeń




Czasem jestem tak zmęczona, że sięgam po powieści, o których wiem, że nie będą ode mnie wymagały szczególnego zaangażowania i skupienia. Będą lekkie, mało wymagające i po jakimś czasie będzie mi ciężko sobie przypomnieć, jakie przesłanie ze sobą niosły. Niewątpliwie do takiej kategorii należą powieści Katarzyny Michalak. Jak wiadomo nie jest to moja ulubiona autorka powieści obyczajowych, po którą sięgam raczej po to, żeby w końcu być pozytywnie zaskoczoną. Na razie autorce się nie udało tego dokonać, a i moje oczekiwania zdawają się być coraz mniejsze.

Amelia to kobieta bez przeszłości, nic nie pamięta, nie wie kim jest, jak się nazywa, ile ma lat...jedyne co ma to adres na kartce, miejsca, które ktoś jej podarował wraz z pieniędzmi. Postanawia sprawdzic co to za miejsce i czy tam odnajdzie wspomnienia i będzie mogła być szczęśliwa. 
W nowym miejscu, małej miejscowości Zabajce, w starym opuszczonym i zaniedbanym domu, w którym zamieszka znajdzie zarówno przyjaciół, jak i wrogów, w domu, w którym zapeni sobie dobrą przyszłość, zakocha się. Będzie to dom, o który również przyjdzie jej zawalczyć. A że jest drimerką postanowi również zawalczyć o marzenia kobiet, które spotka na swojej drodze.

To lekka historia, dość przewidywalna, momentami trochę naciągana i jednak mało skomplikowana sprawdzi się po męczącym dniu, ale raczej nie będzie się do niej wracać, jako do dzieła wybitnego, wartościowego, czy intrygującego.

czwartek, 21 lipca 2016

Letni przegląd obyczajowy

Poniżej przedstawiam wam krótkie zestawienie książek przeczytanych przeze mnie niedawno, które określiłabym mianem "jestem zmęczona, czytam, nie wymagam wiele" ;-) Każda z nich okazało się, ze obiecuje trochę więcej niż oferuje. Dla relaksu dwie z nich można przeczytać, trzecią odradzam, bo szkoda czasu.


Agata Kołakowska - Płótno 

W życiu młodej malarki Niny Sadowicz zbiegają się dwa szczęśliwe wydarzenia. Zaręcza się z ukochanym Michałem, a jej obrazy zaczynają odnosić sukcesy na rynku aukcyjnym. To pierwsze zwiastuje szczęście w życiu prywatnym; drugie – pomaga jej uwierzyć, że w przyszłości będzie mogła utrzymywać się ze swojej pasji – malarstwa, a nie jak dotąd z pracy w biurze nieruchomości. Wszystko zaczyna się doskonale układać. Nina ma nadzieję, że wreszcie dostrzeże dumę również w oczach swego wymagającego ojca. Sielanka zostaje jednak przerwana… 

„Płótno” to historia o prawdziwej pasji. O przewrotnym losie, który daje i odbiera. O walce o siebie i ze sobą. To także opowieść o przyjaźni i o tym, że znalezienie oparcia w drugim człowieku może być receptą i lekarstwem na przeciwności losu.

Może troszkę przewidywalna historia kobiety, której życie diametralnie się zmienia, w pewnym momencie, w wyniku wypadku traci sprawność w ręce, jest to tym bardziej dotkliwe, że nie może malować. Malowanie, to jej cale życie, pasja i pomysł na przyszłość. Kiedy rehabilitacja nie przynosi zamierzonych efektów, frustracja dziewczyny rośnie, wtedy też postanawia ją opuścić jej ukochany, który podczas dalekich podróży nagle uzmysławia sobie, ze stateczna przyszłość u boku Niny to nie jest jego marzenie... Czy jest coś/ktoś, kto sprawi, że Nina postanowi powalczyć o siebie i swoje marzenia?Czy odnajdzie szczęście? Muszę przyznać, że tu autorka mnie zaskoczyła, bo nie wprowadziła akcji na utarte tory - spotkania przystojnego nieznajomego, który jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki rozwiąże jej wszystkie problemy - i dobrze, bo byłoby nudno i przewidywalnie, tak było z pomysłem i nawet ciekawie. Chociaż bez zachwytów. Miałam wrażenie, ze już o tym czytałam, nawet parokrotnie ;-)


Edyta Świętek - Tam gdzie rodzi się miłość

Tajemniczy wróg od lat czyha na rodzinę Hajdukiewiczów. W zemście za urojone krzywdy, daleki krewny postanawia odpłacić się swojemu kuzynowi, kierując swój gniew na jego dzieci. 
Daria od dzieciństwa trzymana była przez swoją rodzinę w złotej klatce. Groźba wisząca nad dziewczyną stała się jeszcze realniejsza, kiedy dwaj jej najstarsi bracia stracili życie. W obawie o jej bezpieczeństwo, rodzice nie pozwalali Darii samotnie opuszczać rodzinnej willi, za jedyną namiastkę wolności dając jej możliwość pracy w będącym ich własnością hotelu „Zacisze”. 
Przygnieciona ciągłym nadzorem Daria postanowiła wyrwać się spod rodzicielskiej kurateli. Kiedy w „Zaciszu” poznaje Marka – nieco tajemniczego mężczyznę, który usilnie stara się zwrócić na siebie uwagę dziewczyny – pozwala, aby głos serca stłumił rozsądek… 

Daria, z powodu groźby wiszącej nad jej rodziną, od dzieciństwa trzymana była przez rodziców pod ciągłym nadzorem. Jednak kiedy poznaje Marka – nieco tajemniczego mężczyznę, który usilnie stara się zwrócić na siebie uwagę dziewczyny – pozwala, aby głos serca stłumił rozsądek…

Historia miłosna?Jest Tajemnica? Jest Zbrodnie? Są Walka o uczucie, jest? Jest...no i niby wszystko się zgadza, bo założenia ambitne i jakiś pomsł do nich, to wszystko w ostatecznym rozrachunku wychodzi dość przewidywalnie i sprawia wrażenie, jakby amerykańską historię obyczajową z gangsterskimi porachunkami szkód z przeszłości przenieść na nasze, tu prowincjonalne, podłoże i środowisko. Wyszło tak ciut kiczowato i w sposób nie do końca dopracowany. 


Anna Klejzerowicz - Czarownica

Michał rezygnuje z miejskiego życia i stawia malowniczy dom na wsi. Od pierwszej wizyty w okolicy intryguje go mieszkająca na skraju wsi samotna kobieta, którą miejscowi zwą czarownicą. Poznanie jej i spotkanie sześcioletniej, zamkniętej w sobie dziewczynki na zawsze zmieni życie Michała i stanie się przyczyną wielu dramatycznych wydarzeń i trudnych decyzji... 

To historia o życiu w zgodzie z naturą – także własną. O pokonywaniu słabości, osobistych tragedii, demonów przeszłości, a także o upartym poszukiwaniu sensu życia. To także historia o miłości w jej najbardziej uniwersalnym wymiarze.

Ostania książka, to wspomniana przeze mnie propozycja, na którą szkoda czasu, mimo, że książkę czyta się szybko - duże litery/mało treści...Jedyne, co ciekawe to ucieczka na prowincję tym razem mężczyzny, który w prostocie życia odnajduje siebie. Oczywiście pojawia się się miłość, na początku trudna i nie bez problemów, ale jak nietrudno się domyśleć ostatecznie szczęśliwa. No i pojawia się dziecko, w trochę innych okolicznościach, niż można byłoby oczekiwać, i to chyba jedyny ciekawy wątek, cała reszta sprawia wrażenie opowieści niesionej popularnością nazwiska autorki, za którą nie stoi dobra historia. Niestety. 

wtorek, 28 czerwca 2016

Samantha Verant - Siedem listów z Paryża

Jeżeli szukasz prawdziwej, sentymentalnej historii z happy endem na koniec, ta powieść jest dla ciebie :) Typowo kobieca opowieść o spełnionej, choć zaskakującej miłości. 

Samantha Vérant odnajduje w końcu miłość swojego życia – w dwadzieścia lat po pierwszym spotkaniu.


Jako dziewiętnastolatka, podczas podróży po Europie, Samantha poznała Jean-Luca – przystojnego Francuza, specjalistę od astronautyki. Spędzili razem jedną dobę, włócząc się po ulicach Paryża. Gdy wróciła do domu, Jean-Luc przysłał jej siedem pięknych listów miłosnych. Ona jednak mu nie odpisywała.

Dwie dekady później, stojąc na progu rozwodu i zastanawiając się, co w jej życiu poszło nie tak, Samantha odnajduje stare listy od Jean-Luca. Z pomocą internetu odnajduje go, żeby mu przesłać zaległe przeprosiny. Wkrótce się okazuje, że łączące ich uczucie jest wciąż równie silne jak wtedy, gdy zostawiła go samego na peronie paryskiego dworca. 

Samantha zdaje sobie sprawę, że wyjazd do Francji, żeby spotkać się tam z mężczyzną, z którym spędziła tylko jeden słoneczny i namiętny dzień, to szaleństwo, ale to na takie właśnie szaleństwo czekała całe życie.


Zastanawiasz się jak to jest jak ludzie, kiedyś sobą oczarowani, który jednak z różnych powodów nie zdecydowali się na wspólne życie, po latach decydują się na kolejne spotkanie? Ta książka pokaże ci jak to jest z drugą szansą. Oczywiście jak wspomniałam we wstępie spodziewać się można happy endu, to jednak sama historia - prawdziwa! - jest ciekawa i czyta się ją z przyjemnością.
Samantha, to kobieta, której nie udało się spotkać szczęścia w życiu - nie ma pracy, ma długi i męża, którego od dawna nie kocha, a z którym oprócz wspomnień i psa nic już ją nie łączy. Trochę na przekór wszystkiemu postanawia namawiana przez przyjaciółkę poszukać - całe szczęście mamy media społecznościowe ;) - odszukać jedynego mężczyzny, którego w życiu spotkała, dla którego jej serce zupełnie oszalało. Dzieląca ich odległość i jej strach spowodowały, że wtedy, przed dwudziestoma laty nie odpisała mu na żaden z cudowanie romantycznych listów. Teraz postanawia sprawdzić, co by było gdyby...
Książka uchyla rąbka tajemnicy, do sekretu drugiej szansy po latach, do odnalezionych miłości i szczęśliwych zakończeń mimo wszystko. Dobra lektura na leniwe upalne wieczory, chociaż niestety momentami przewidywalna i dość cukierkowa i jak dla mnie ciut przesłodzona, a w warsztacie autorki niestety widać braki. Mimo wszystko przyjemna lektura o miłości, tak po prostu.

Ciekawe jak kiedyś ludzie odnajdywali się po latach, jak nie było Facebooka....

czwartek, 16 czerwca 2016

Ewa Podsiadły-Natorska - Nie omijaj szczęścia


Jeśli już znasz Błękitne Dziewczyny, to w tej książce spotkasz je ponownie. Jeśli ich nie znasz, to najwyższa pora je poznać!


Życie Kai Redo wreszcie zaczyna się układać. Znalazła pracę i miłość, a prowadzony przez nią facebookowy profil "Szczęśliwe Polki" cieszy się rosnącą popularnością. Jednak Kaja nie osiada na laurach – wymyśla kolejną akcję i zachęca kobiety do prowadzenia pamiętnika pozytywów, dzięki któremu mogą docenić to, co osiągnęły i dostały od życia. Nawiązuje również współpracę z dużym czasopismem, gdzie pojawiają się zdjęcia Błękitnych Dziewczyn – szczęśliwych kobiet, pozujących z kartkami, na których piszą o rzeczach, które napawają je dumą. Kaja wciąż może liczyć na wsparcie Mini i Madzi, choć w życiu serdecznych przyjaciółek głównej bohaterki nie brakuje emocji, jedną z nich prześladuje stalker, a drugą czeka nie lada rewolucja związana z pojawieniem się na świecie nowego członka rodziny…


Nie czytałam pierwszej części cyklu, którego powieść ta jest kontynuacja, a mianowicie "Błękitnych dziewczyn", nie wiedziałam w związku z tym czego mogę się spodziewać po powieści, którą najprościej można byłoby określić o kobietach. Z jednej strony mamy trzy przyjaciółki - Kaję, która to powoli składa swoje życie osobiste po wielkim zawodzie miłosnym i porzuceniu przed ołtarzem, prowadząc jednocześnie ambitny projekt SZCZĘŚLIWYCH POLEK, którego ideą jest swoista duchowa pomoc kobietom. Wspierają ją jej przyjaciółka Mini - blogerka modowa i nie do końca szczęśliwa mężatka, którą zaczyna prześladować stalker i druga z przyjaciółek Madzia, zakochana wielbicielka swojego faceta i jedzenia, która okazuje się być w nieplanowanej ciąży z ...bliźniakami. 

Czyli jak widzicie dzieje się i to całkiem sporo, bo dla każdej z naszych bohaterek autorka przygotowała całą masę różnych niespodzianek. Oczywiście w główne mierze skupiając się na Kai, ale całe szczęście perypetie Mini i Madzi nie są tylko dodatkiem czy tłem, ale stanowią fajną spójną całość. To, co mi przeszkadzało, to nieznajomość niestety wcześniejszych losów przyjaciółek, bo czasem wątki były nie do końca jasne a pewni bohaterowie i ich powiązania z dziewczynami po prostu nieznane. Dlatego polecam zacząć od pierwszego tomu :)

Te wątki - stricte obyczajowe, sercowe perypetie głównej bohaterki, jej miłość do Michała, rozterki młodej mężatki to moim zdaniem zdecydowanie ta część powieści, którą poleciłabym młodym kobietom, raczej ciałem niż duchem, bo te drugie mogą być ciut rozczarowane, bo niestety widać, że autorka należy do kobiet z pierwszej grupy i dla mnie, kobiety chyba po środku ;) również czegoś brakowało. Nasuwa się mi trochę skojarzenie życiowego doświadczenia, nie wiem, czy ono jest do końca słuszne, ale to moja pierwsza myśl i jak na razie nie znalazłam lepszego określenia. 

To co najbardziej podobało mi się to sam pomysł, idea, czy inicjatywa ruchu SZCZĘŚLIWYCH POLEK, bo myślę, ze bez względu na to, czy to fikcja literacka, czy nie takie inicjatywy są nam wszystkim drogie panie potrzebne. Żeby się wspierać i uczyć ciągle na nowo czerpać radość z prostych rzeczy, motywować do zmian i wspólnego spędzania czasu. Wszystkie pomysły Kai, jej optymizm i zaangażowanie sprawiły, ze lektura z oczywistej momentami powieści obyczajowej zyskała w moich oczach inny wymiar - powieści w pewien sposób zaangażowanej w nowoczesny sposób - poprzez FB, artykuły w gazetach, spotkania, czy w końcu graffiti. 

Z niecierpliwością czekam na kolejne pomysły interesującej kobiety :)

Biorę udział w konkursie „Błękitne Dziewczyny” z okazji premiery książki „Nie omijaj szczęścia” Ewy Podsiadły-Natorskiej.

sobota, 28 maja 2016

Cecelia Ahern - Miłość i kłamstwa

Sabrina Boggs obdarzona została zupełnie przeciętnym imieniem i wiedzie idealnie dopasowane do niego przeciętne życie. Codzienna monotonia zaczyna ją powoli dobijać. Ratuje ją już tylko poczucie humoru, które pomaga jej przetrwać zabójczą rutynę. Zupełnie przypadkiem natrafia na tajemniczy zbiór kamiennych kulek niegdyś należący do jej ojca. Odkrycie, że dwa najcenniejsze elementy kolekcji zaginęły popchnie Sabrinę w niezwykłą podróż we wspomnienia pełne ludzi i miejsc, o których istnieniu nie miała dotąd pojęcia. Człowiek, przy którym spędziła całe dzieciństwo okaże się być jej zupełnie obcy. Czy prawda, którą odkryje pomoże jej zrozumieć samą siebie?







Muszę przyznać, że do tej pory autorce nie udało się mnie zachwycić. Mimo, że nie czytałam osławionej "Love Rosie" to moje poprzednie spotkania z jej twórczością były w moim odczuciu umiarkowanie udane. Owszem może i zamysły mi się bardzo podobały to już wykonanie dużo mniej.

Dlatego też z pewną rezerwą sięgnęłam po jej najnowszą powieść. Sabrina, to kobieta jakich tysiące- pracująca w zawodzie bez perspektyw, matka dwójki dzieci, z mężem, który już kiedyś ją zdradził. Do tego nie czuje się szczególnie kochana ani przez rodziców ani przez męża. Przypadkowo w jej ręce trafiają pudełka ojca, który ze względu na udał, częściowy zanik pamięci i niedowład zmuszony był swoje rzeczy u kogoś przechować. Tajemnicze pudełko zawiera marmurki, tajemnicze kulki, które służą do gry, a które to Sabrina po raz pierwszy widzi. Co więcej z opisu kolekcji wynika, że kilku brakuje... 
Zaintrygowana tajemnicą, którą za sobą kryją postanawia poznać prawdę o życiu ojca. Rozpoczyna prywatne śledztwo. Okazuje się, że tajemnic jest więcej, nie wszystkie się jej podobają, inne ją zaskakują czy wręcz szokują. Nie będę zdradzać więcej szczegółów, żeby i dla was lektura była ciekawa, powiem tylko tyle, że im Fergus okazał się być całkiem inną postacią niż mogłoby się wydawać, a w jego przypadku określenie podwójne życie nabiera całkiem innego wymiaru. Co ciekawe autorka prowadzi akcję niejako w dwóch płaszczyznach i w kilku rożnych perspektywach czasowych.

Muszę przyznać, ze autorce udało się mnie tym razem zaintrygować i zaskoczyć, bo pewne wątki i postacie kazały się być bardziej interesujące niż początkowo sądziłam. Jednak po lekturze pozostał pewien niedosyt, jakby czegoś zabrakło, takiej kropki nad i czy może wykończenia/lepszego zakończenia z pointą. Chociaż na tle innych powieści tej autorki wypada dużo lepiej niż poprzednie. 

No i nie ukrywam, ze nabrałam ogromnej ochoty na grę w marmurki :)