Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 maja 2019

Anna Karpińska - Szukając przystani i Bezpieczny port

Wanda nareszcie będzie mogła zrealizować swoje marzenia. Emerytura to miał być jej czas. Jednak los ma w stosunku do niej inne plany. Zamiast podróży i smakowania życia, stawia przed nią szereg nieoczekiwanych obowiązków i trudności.
Zostaje sama z maleńką wnuczką. A do tego musi jeszcze przejąć po mężu prowadzenie restauracji i zaplanowane życie ułożyć sobie od nowa. Dopiero na emeryturze zostaje wystawiona na próbę…
Czy bohaterce uda się sprostać wyzwaniom? Czy pozostanie ostoją rodziny, nie zaprzepaszczając marzeń i nie zapominając o sobie samej? I ile można zrobić z miłości do wnuczki?





Kiedy Wanda i jej maleńka wnuczka Pola zostają same, sytuacja młodej emerytki się komplikuje. Rozstaje się ze wspólnikiem Wiktorem i wynajmuje restaurację. Jakby tego było mało, kiedy sama potrzebuje pomocy, najbliżsi tylko w niej widzą swoje wsparcie. 
Czy wystarczy jej siły i wewnętrznego uporu, żeby przetrwać najtrudniejsze momenty? Czy emerytura będzie spokojnym czasem w jej życiu? Czy uda się jej znaleźć bezpieczny port? Nim znajdzie odpowiedź na te pytania, czeka ją jeszcze sporo niespodzianek od losu.






Muszę przyznać, że twórczość Anny Karpińskiej niezmiennie trafia w moje gusta czytelnicze. Na tle powieści ukazujących się na polskim rynku czytelniczym, bardziej lub mniej powielających znane i oklepane schematy twórczość tej autorki oferuje czytelniczkom historie na wskroś prawdziwe, może nie zawsze z cudownym i przesłodzonym happy endem, ale zawsze życiowe i zupełnie realne.

Tym razem bohaterką autorka uczyniła Wandę - wieloletnia nauczycielkę języka polskiego, która właśnie przechodzi na emeryturę. Matkę trójki dzieci, która w takim przełomowym momencie swojego życia zamierza w końcu z zacząć z niego korzystać, u boku męża Ludwika planuje pierwszą zagraniczną podróż.

Los bywa jednak przewrotny i oferuje Wandzie całkiem nowe rozdanie, w ciągu krótkiego czasu zostaje jej powierzona pod opiekę malutka wnuczka, którą nie chce zajmować się jej własna matka - Kasia, najmłodsza córka Wandy i Ludwika, a krótko potem Wanda zostaje wdową z dziedzictwem w postaci restauracji, którą przejęła po mężu. 

Z jednej strony biznes, który żal opuścić, z drugiej malutka istota, która potrzebuje pomocy.
Poza Kasią Wanda ma jeszcze dwójkę dzieci - najstarszą Joasię matkę bliźniaków, której przyjdzie się zmierzyć z gorliwą teściową, mało zdecydowanym mężem, własnymi ambicjami naukowymi i własną samotnością; oraz Łukasza, który dość niespodziewanie i nieoczekiwanie dla matki zakocha się w kobiecie młodszej od Wandy o dwa lata, w dodatku jego szefowej. 

Wanda oczywiście ma wokół siebie bliskich i przyjaciół, którzy walcząc o swoje szczęście gotowi są również pomagać naszej bohaterce. Mirka to znajoma za szkoły, która samotnie wychowuje niepełnosprawnego syna - Kostka, która to dość niespodziewanie zakochuje się w swoim prawniku. Jest w końcu Giga kuzynka Wandy, która po latach spędzonych we Włoszech, zdradzana przez męża wraca do Polski.

Musze przyznać, ze dawno nie miałam w rękach tak dobrze skrojonych powieści obyczajowych, tak dopracowanych, przesyconych rzeczywistymi i życiowymi emocjami, wydarzeniami, z którymi większości z nas przyszło się zmierzyć, bowiem Wanda to bohaterka codzienności, która wcale od życia nigdzie nie ucieka, raczej zmierza się z tym, co jej przyniósł los... w tym także miłość, chociaż to już całkiem inny, jakże ciekawy wątek... 


czwartek, 27 grudnia 2018

Anna Karpińska - Zostań ze mną


Matka i jej niemal czterdzieści lat temu oddana do adopcji córka zaczynają się do siebie zbliżać. Ale w życiu nic nie jest proste. Droga do pojednania, zrozumienia i wybaczenia okazuje się wyboista, tym bardziej że każda z kobiet, tak bliskich i tak dalekich sobie jednocześnie, boryka się z własnymi problemami. 
Bożena jest poważnie chora i uwikłana w skomplikowane relacje z adopcyjną córką. Dagmara stara się utrzymać przejętą w spadku księgarnię i posklejać życie rodzinne, przeżywając jednocześnie uczuciowe wzloty i upadki. 
Czy uda im się odnaleźć drogę do siebie? Ile zależy od losu, a ile od nas samych?, pyta autorka, prowadząc czytelnika krętą drogą ludzkich uczuć i charakterów. 

Zostań ze mną to powieść nie tylko o Bożenie i Dagmarze, ale i o ich rodzinach i przyjaciołach. Czy wystarczą dobre chęci, żeby posadzić wszystkich przy wspólnym stole? Może jednak los nie okaże się łaskawy?



Często jest tak, że książki kontynuacje okazują się być dużym rozczarowaniem, pozostawiając niedosyt sprawiają, ze radość z lektury gdzieś umyka. Ta powieść to wyjątek od reguły, bowiem nie dość, że trzyma poziom, to jest nawet trochę bardziej skomplikowana i złożona niż tom pierwszy. Autorka udowadnia w niej, że można się postarać prezentując czytelnikowi kontynuację, od której ciężko sie oderwać, a po lekturze chce się więcej! Co najlepsze akcja jest tak skonstruowana, ze zalakuje niejednokrotnie, a autorka dla każdego z naszych bohaterów przygotowała niespodzianki od losu...

Mimo, że dzieje się dużo, pełno zwrotów i zaskoczeń to jednak tym samym nie ma chaosu, który sprawiłby, że lektura męczy, wręcz przeciwnie nagromadzenie wątków i dobre pomysły na ich powiązanie sprawiają, że z przyjemnością przekręca się kolejną stroną w oczekiwaniu na to, co się wydarzy na kolejnej!

Oczywiście główny wątek - pojednania matki z odnalezioną po latach biologiczną córką - jest dominujący. Autorka jednak pokazuje, że droga do szczęścia wcale nie jest łatwa i prosta, bowiem odnalezienie po latach to tylko pierwszy krok na drodze która okazuje się być zawiła i wyboista. Dodatkowo sytuację utrudnia pojawianie się zapowiedzi najnowszej powieści Bożeny, która osnuta jest na wątkach autobiograficznych. Co z kolei bardzo nie spodoba się Dagmarze...
Sytuację będzie próbowała uratować Zosia, która decydując się, nieco rozczarowana życiem w Anglii na powrót do Polski, postanawia odwiedzić nieznaną jej wcześniej babcię, w której to odnajduje swoistą przyjaciółkę. Czy poważna choroba Bożeny i jej problemy z adoptowana córką zbliżą kobiety do siebie?
Również relacje Dagmary i jej siostry okażą się być dużo bardziej skomplikowane, bowiem romans ich matki i jego konsekwencje udowodnią obu, że ich życie tak naprawdę dotąd było tylko fasadą budowana na kanwie kłamstw i tajemnic.
Czy autorka dla Dagmary ma przygotowany jakiś pozytywny scenariusz?Mogę napisać tyle, że scenariusz zawiera w sobie element romansu... jednak do szczęśliwego finału droga będzie jednak długa...
Polecam gorąco, jest to bowiem jedna z lepszych powieści obyczajowych, którą ostatnio przeczytałam.


czwartek, 22 marca 2018

Jacek Skowroński, Maria Ulatowska - Autorka

A gdy się zejdą, raz i drugi, kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością, powstaje wspólna powieść, nie obyczajowa, charakterystyczna dla Marii Ulatowskiej, i nie czysta sensacja, typowa dla Jacka Skowrońskiego. Powieść, która łączy oba gatunki.
Nagle ludzie z otoczenia autorki poczytnych powieści zaczynają ginąć w dziwnych okolicznościach. Jej mozolna, chwilami monotonna praca pisarki zostaje zaburzona informacjami o następnych tragicznych wydarzeniach, a ona sama staje się celem wyrachowanego prześladowcy. Policyjna profilerka i prowadzący niekonwencjonalne śledztwo nadkomisarz usiłują przerwać łańcuch niewytłumaczalnych na pozór zbrodni. Tymczasem giną kolejne osoby.
Relacje osobiste między bohaterami komplikują się coraz bardziej, zegar tyka, różne tropy wiodą na manowce, a rozwiązania zagadki nie widać…





Ach, ta powieść to dla mnie całkowite zaskoczenie, jakże pozytywne. Twórczości autora nie znam, twórczość współautorki jak dotąd mnie nie zaskoczyła pozytywnie, tak w duecie wyszło bardzo dobrze, zaskakująco, świeżo i ciekawie. 

Profilerka to ostatnio dość modne i popularne stanowisko w powieściach. Tutaj również ono się pojawia - Ewa to niczym w zapowiedzi powieści - kobieta po przejściach, która wybierając niecodzienny zawód, obcując z przestępcami, zaglądając im w umysły wcale nie ułatwia sobie życia. Tym razem pomaga policji - w tym w szczególności nadkomisarzowi Pawłowi Zawadzie odszukać tajemniczego zabójcy, który powoli i konsekwentnie eliminuje osoby z otoczenia poczytnej autorki powieści historyczno-obyczajowych dla kobiet - Justyny Sobolewskiej.

Oprócz wątków związanych ze śledztwem autorzy wprowadzają całe mnóstwo elementów charakterystycznych dla powieści obyczajowej - mamy tutaj historię dawnej miłości Justyny Sobolewskiej, epizody z życia nadkomisarza i jego córki, wątek romansu nadkomisarza i profilerki - wszystkie one znacznie ubogacają powieść. Pozornie niewiele ich łączy z prowadzonym śledztwem, w rzeczywistości jednak okazują się doskonałym dopełnieniem pomysłowego finału (chociaż ten, muszę przyznać częściowo dało się odgadnąć...) i niczym brakujące puzzle w wielkiej układance stanowią nieodzowny element całości w ostatecznym obrazie.

To, co ciekawe to wielopłaszczyznowa narracja, prowadzona zarówno w pierwszej, jak i w trzeciej osobie poprzez różnych bohaterów, pokazująca to, co właśnie się rozgrywa w różnym świetle i niejako z różnych ujęć. 
Muszę przyznać, że naprawdę mnie zaskoczył ten duet autorski, fundując powieść trochę poza schematem, z ciekawym pomysłem na zbrodnię, zaskakującymi zwrotami akcji i dobrze rozbudowanymi wątkami obyczajowymi. 


 

środa, 24 stycznia 2018

Anna Karpińska - Odnajdę cię


Dwie kobiety, jedna decyzja i historia, która poruszy serce każdej czytelniczki.
Dagmara po śmierci matki otrzymuje w spadku nie tylko prowadzoną przez nią przez wiele lat Księgarnię pod Flisakiem, ale również list, z którego dowiaduje się, że została adoptowana. Po rozwodzie postanawia wraz z dziećmi przeprowadzić się do rodzinnego Torunia i przejąć księgarnię. Tylko jak zrealizować marzenia w nowym życiu, gdy dopada nas stare?Znana pisarka Bożena Zawistowska jako młoda dziewczyna zdecydowała się na krok, który wywarł wpływ na jej przyszłość. Mimo wieloletnich starań nigdy nie została biologiczną matką, więc wraz z mężem podjęła brzemienną w skutkach decyzję o adopcji dwóch sióstr. Po latach dowiaduje się, że jest chora…








Nigdy nie sądziłam, ze to powiem, ale ostatnio odczuwam przesyt kryminałów, zwłaszcza, że nasze pociechy ostatnio stały się wymagające, a  tym samym możliwości percepcyjne rodzicielki się znacznie zmniejszyły. Tym samym zaczęłam poszukiwać książki lekkiej, babskiej i przyjemnej, choć nie infantylnej.


Trafiając na powieść Anny Karpińskiej. Jest to nieznana mi autorka, chociaż czytałam recenzje jej powieści, w większości pozytywne.


W tej powieści akcja toczy się dwutorowo - współcześnie poznajemy losy rozwiedzionej Dagmary, młodej kobiety z dwójką dzieci, na życiowym zakręcie, z pracą, która nie przynosi jej satysfakcji. Dość niepodziewanie w spadku po matce, która chyba nigdy jej nie kochała otrzymuje księgarnię w Toruniu. Wiedziona chęcią zmiany postanawia przeprowadzić się do rodzinnego miasta i poprowadzić sklep. Troch wbrew rozsądkowi i przeciwnościom losu. Czy jej się uda? Jednocześnie dziewczyna odkrywa prawdę o swej przeszłości - rodzice adoptowali ją zaraz po urodzeniu. Niesiona zmianami w życiu postanawia odszukać biologiczną matkę.

Drugi wątek to historia Bożeny, którą poznajemy w czasach licealnych, kiedy to po pierwszej wielkiej imprezie, na którą poszła, a której nie pamięta okazuje się, że zaszła w ciążę. Pod naciskiem despotycznych rodziców, przeniesiona do katolickiej szkoły decyduje się oddać dziecko do adopcji. Niestety jak dowiadujemy się z powieści jej późniejsze życie okazało się by daleki od ideału. U jego schyłku, kiedy dowiaduje się, ze ma raka decyduje się odszukać córkę, którą oddała.
Może ciut ckliwe, może trochę banalne, jednak wciągające. Bo oczywiście, jak nietrudno się domyśleć obie panie się spotkają, jednak całe szczęście autorka pokusiła się o to, żeby stało się to dopiero na samym końcu powieści, unikając w ten sposób banalności, co tym samym sprawiło, że więcej uwagi poświęcone zostało losom obu kobiet. Miła lektura na zimowe wieczory. Może nie wybitna, ale przyjemna.

piątek, 2 czerwca 2017

Maria Nurowska - Wariatka z Komańczy

Maria Nurowska powraca z nową powieścią o niezwykłej kobiecie, wspaniałej artystce; jedni ją uwielbiają, inni się jej boją, jeszcze inni nazywają wariatką z Komańczy…

Marta Kohn, znana malarka, wyjeżdża na krótki urlop w Bieszczady, chce odpocząć od warszawskiego życia, które w niezwykłej ciszy i wolno płynącym czasie coraz bardziej się od niej oddala. Z każdym dniem upewnia się, że chce tu pozostać. 
Ta decyzja zmieni jej życie, ale nie tak, jak tego oczekiwała. Do Komańczy przyjeżdża bowiem trójka francuskich architektów, którzy mają zrekonstruować spaloną osiemnastowieczną cerkiew. Po burzliwych początkach znajomości Marta zostaje żoną jednego z nich – i oboje wyjeżdżają do Lwowa, gdzie Jean-Paul będzie nadzorował prace nad renowacją siedemnastowiecznego kościoła. Życie we Lwowie jest względnie normalne, ale o kilkaset kilometrów dalej toczy się okrutna wojna, w którą Marta zostaje zamieszana. Przez pół roku będzie więziona w piwnicach merostwa w Ługańsku, a to wystarczająco dużo czasu, aby przemyśleć swoje życie, pełne wzlotów i upadków, cierpienia i miłości.


Jestem ogromną fanką powieści Marii Nurowskiej, za ich nietuzinkowość, historie niebanalne oraz kobiety - bohaterki, obok których nie można przejść obojętnie. Każda lektura jej powieści daje gwarancję poznania osoby w pewien sposób wyjątkowej, historii z przesłaniem. Aczkolwiek uważam, że część nowszych propozycji autorki jest ciut gorsza niż wcześniejsze powieści.


Przeczytana przeze mnie ostatnio "Wariatka z Komańczy" to jedna z niewielu powieści pisanych w pierwszej osobie, którą byłam w stanie doczytać do końca. A to nie zdarza się często ;)
Marta Kohn to znana malarka z trudną przeszłością. Wraz z kolejnymi rozdziałami okazuje się, że w jej historii więcej jest tajemnic, cieni i trudnych zdarzeń niż blasków. Z drugiej strony jest postacią na tyle skomplikowaną, że wbrew temu, co wydarzyło się w jej życiu nie od razu wzbudza sympatię, o ile w ogóle. Akcja powieści toczy się dwutorowo - z jednej  poznajemy przeszłość Marty - wszystkie wydarzenia z jej życia, które doprowadziły, ją do miejsca, w którym aktualnie się znajduje - tutaj wkracza wątek współczesny, kiedy to zatrzymana podczas wojny na Ukrainie Marta, niepewna swojej przyszłości, jednak z nadzieją czeka na swoje uwolnienie. 

To, co oprócz losów i postaci głównej bohaterki fascynuje podczas lektury to przekrój historyczny - od czasów PRL do współczesności, wydarzeń najnowszych, na tle których rozgrywa się akcja, czy raczej należałby napisać, które ją determinują, bo wszystko w życiu Marty wyglądałoby inaczej, gdyby nie pewne wydarzenia historyczne, które to zdeterminowały jej decyzje życiowe. 
Fascynująca historia nietuzinkowej kobiety, jej zagmatwane losy i często niezrozumiałe decyzje w połączeniu z historycznymi odniesieniami sprawiają, że książka na długo zapada w pamięć, a wyobraźnia podsuwa różne możliwe scenariusze i warianty "co by było gdyby".

środa, 4 stycznia 2017

Arleta Tylewicz - Szczęście do poprawki

Historia Jagody może zdarzyć się każdej kobiecie – i niejedna w tej historii znajdzie opowieść o sobie.

Jagoda, dziennikarka kolorowej prasy, żyje w przekonaniu o swoim udanym małżeństwie. Priorytetem dla niej jest ukochany mąż. I właściwie niczego więcej nie oczekuje od losu. Nie próbuje wyjść poza ramy, które sama sobie stworzyła. Jej życie, pozornie pozbawione trosk, jest doskonałe do czasu, gdy dowiaduje się o zdradzie męża. Po raz pierwszy staje przed koniecznością podjęcia samodzielnej decyzji: co dalej? Zagubiona i nieprzystosowana do stawiania czoła przeciwnościom, musi dorosnąć i stać się kobietą niezależną. Spotyka na swej drodze życzliwych ludzi, którzy są gotowi dać jej wsparcie, jednak nie potrafi pozwolić sobie pomóc. Szamocze się między chęcią powrotu do dawnego życia, uratowaniem małżeństwa, a pragnieniem niezależności i szacunku do siebie samej. Jednak los daje Jagodzie oręż w walce o własne szczęście.
„Szczeście do poprawki” to opowieść o zranionym uczuciu, rozczarowaniu i zdradzie, ale też o bezinteresownej przyjaźni i głębokiej miłości. O tym, że nigdy nie jest za późno, aby zacząć wszystko od nowa i tylko od nas zależy, czy będziemy żyć pełnią szczęścia, czy tylko jego iluzją.




Mam duży problem ze zrecenzowaniem tej powieści. Z jednej strony temat trudny, bolesny i niechciany do spotkania w prawdziwym życiu przez nikogo. I dobrze, ze powieści takie, jak ta powstają, bo kobietom zdradzonym i porzuconym dają nadzieję i wiarę, że można sobie życie po zdradzie ułożyć, że druga szansa - często lepsza/szczęśliwsza - jest możliwa. To zdecydowanie plus, bo opowieść jest po prostu życiowa, nie jakoś specjalnie skomplikowana i wielowątkowa, tylko normalna, może ciut przewidywalna, ale czasem po prostu ma się ochotę na takie historie. Bo dzień jest słabszy, bo trzeba pozytywnie go zakończyć, bo wiadomo, ze będzie happy end ;)

Z drugiej strony główna bohaterka irytowała mnie niemal przez 3/4 powieści, swoją głupota, infantylnością i naiwnością. Podejmowane przez Jagodę decyzje zaskakiwały brakiem zdrowego rozsadku i były niestety momentami głupotą. Dla mnie główna bohaterka - jakich kobiet niestety wiele - to typowa bezwolna żona, która godzi się ze wszystkim, co postanawia mąż i o czym on decyduje. Zachowanie dla mnie niezrozumiałe i nieakceptowalne ;) Chyba nie potrafiłabym jeździć po mieście taksówką, bo mąż nie pozwolił mi kupić sobie auta... to taki przykład najgorszy z wielu w tej powieści. I taką to kobietę mąż zdradza - kobietę mało samodzielną, bez stałej pracy,a uta, nie potrafiącą do końca zadbać o siebie samą, w dodatku trochę stłamszoną przez matkę i jej tradycyjne podejście do małżeństwa - bez rozwodów w rodzinie. Oczywiście, jak nietrudno się domyśleć jagoda wybacza mężowi parokrotnie... Jaki jest finał? Musicie same się przekonać, ale powiem tyle, ze nasza bohaterka w końcu się ogarnie i całe szczęście, bo finał powieści - ciepły i pozytywny ratuje całość. 

czwartek, 27 października 2016

Katarzyna Kołczewska - Idealne życie

Wzorowa rodzina. Doskonała praca. Wydarzenia, których nie można wytłumaczyć.

Elżbieta, dyrektorka firmy farmaceutycznej, zaskakuje wszystkich. Mąż, rodzina, współpracownicy – nikt nie może pojąć, dlaczego to zrobiła. Miała przecież wszystko – świetną pracę, piękny dom, kochającego męża, idealne dzieci. 

Ewa jest niezamożną, sfrustrowaną nauczycielką z Sandomierza. Długo nie może otrząsnąć się z szoku po czynie siostry. Ale przede wszystkim nie może zrozumieć, co pchnęło Elżbietę do tej niewytłumaczalnej decyzji. A może nie była to wcale jej decyzja? 

Wie, że musi pojechać do Warszawy. Musi dowiedzieć się, co, tak naprawdę, działo się w życiu Elżbiety. Czy prowadziła faktycznie idealne życie?
Wciągająca, zaskakująca opowieść o życiu kobiety, której nikt nie znał naprawdę.

Ich dwie siostry bliźniaczki, wydawałoby się znające się najlepiej i wiedzące o sobie wszystko. Jedna z nich to typowa kobieta sukcesu, modna kobieta, która osiągnęła w życiu wszystko - ma kierownicze stanowisko, pieniądze, męża, trzy domy, super auta i syna na studiach w Londynie...
Jej siostra Ewa to wydawałoby się kobieta, której życie nie do końca się udało, mieszka na prowincji, z trójką dzieci, nie robi kariery ani nie realizuje się zawodowo...pieniądze- zazwyczaj ich nie ma, no bo jak przy trójce dzieci, w tym jednym studiującym?

Pewnego dnia Elżbieta popełnia samobójstwo, wyskakuje przez okno biurowca, w którym pracuje, niemal wprost pod nogi swojego szefa...
Pogrążona w smutku siostra decyduje się za wszelką cenę sprawdzić, co tak naprawdę się wydarzyło i co popchnęło - dosłownie i w przenośni - Elżbietę do takiego czynu.
Wyrusza do Warszawy...
To, co tam odkrywa uwiadamia jej dwie rzeczy - że nie znała swojej siostry i że obie oddaliły się od siebie, a idealne życie siostry bliźniaczki takie idealne wcale nie było.

Autorka miała super pomysł na książkę, taki dość nieszablonowy i niespotykany w powieściach dla kobiet. Skłaniajacy czytelnika do de facto dwóch refleksji i odpowiedzi na pytanie - czy zawsze trawnik u sąsiada jest bardziej zielony i czy w pogoni za życiem nie zgubiłem po drodze tego, co najważniejsze - czasu dla własnej rodziny?

Bardzo aktualna, prawdziwa powieść z wieloma fajnymi bohaterami. Do tych najlepiej wykreowanych postaci moim zdaniem należą policjanci prowadzący śledztwo. Cała reszta niestety pozostawia trochę do życzenia, bo sprawia wrażenie chyba nie do końca dopracowanej, momentami nawet naciąganej, a szkoda, bo gdyby to naprawę dopracować byłoby znakomicie, tak jest po prostu dobrze.


czwartek, 21 lipca 2016

Letni przegląd obyczajowy

Poniżej przedstawiam wam krótkie zestawienie książek przeczytanych przeze mnie niedawno, które określiłabym mianem "jestem zmęczona, czytam, nie wymagam wiele" ;-) Każda z nich okazało się, ze obiecuje trochę więcej niż oferuje. Dla relaksu dwie z nich można przeczytać, trzecią odradzam, bo szkoda czasu.


Agata Kołakowska - Płótno 

W życiu młodej malarki Niny Sadowicz zbiegają się dwa szczęśliwe wydarzenia. Zaręcza się z ukochanym Michałem, a jej obrazy zaczynają odnosić sukcesy na rynku aukcyjnym. To pierwsze zwiastuje szczęście w życiu prywatnym; drugie – pomaga jej uwierzyć, że w przyszłości będzie mogła utrzymywać się ze swojej pasji – malarstwa, a nie jak dotąd z pracy w biurze nieruchomości. Wszystko zaczyna się doskonale układać. Nina ma nadzieję, że wreszcie dostrzeże dumę również w oczach swego wymagającego ojca. Sielanka zostaje jednak przerwana… 

„Płótno” to historia o prawdziwej pasji. O przewrotnym losie, który daje i odbiera. O walce o siebie i ze sobą. To także opowieść o przyjaźni i o tym, że znalezienie oparcia w drugim człowieku może być receptą i lekarstwem na przeciwności losu.

Może troszkę przewidywalna historia kobiety, której życie diametralnie się zmienia, w pewnym momencie, w wyniku wypadku traci sprawność w ręce, jest to tym bardziej dotkliwe, że nie może malować. Malowanie, to jej cale życie, pasja i pomysł na przyszłość. Kiedy rehabilitacja nie przynosi zamierzonych efektów, frustracja dziewczyny rośnie, wtedy też postanawia ją opuścić jej ukochany, który podczas dalekich podróży nagle uzmysławia sobie, ze stateczna przyszłość u boku Niny to nie jest jego marzenie... Czy jest coś/ktoś, kto sprawi, że Nina postanowi powalczyć o siebie i swoje marzenia?Czy odnajdzie szczęście? Muszę przyznać, że tu autorka mnie zaskoczyła, bo nie wprowadziła akcji na utarte tory - spotkania przystojnego nieznajomego, który jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki rozwiąże jej wszystkie problemy - i dobrze, bo byłoby nudno i przewidywalnie, tak było z pomysłem i nawet ciekawie. Chociaż bez zachwytów. Miałam wrażenie, ze już o tym czytałam, nawet parokrotnie ;-)


Edyta Świętek - Tam gdzie rodzi się miłość

Tajemniczy wróg od lat czyha na rodzinę Hajdukiewiczów. W zemście za urojone krzywdy, daleki krewny postanawia odpłacić się swojemu kuzynowi, kierując swój gniew na jego dzieci. 
Daria od dzieciństwa trzymana była przez swoją rodzinę w złotej klatce. Groźba wisząca nad dziewczyną stała się jeszcze realniejsza, kiedy dwaj jej najstarsi bracia stracili życie. W obawie o jej bezpieczeństwo, rodzice nie pozwalali Darii samotnie opuszczać rodzinnej willi, za jedyną namiastkę wolności dając jej możliwość pracy w będącym ich własnością hotelu „Zacisze”. 
Przygnieciona ciągłym nadzorem Daria postanowiła wyrwać się spod rodzicielskiej kurateli. Kiedy w „Zaciszu” poznaje Marka – nieco tajemniczego mężczyznę, który usilnie stara się zwrócić na siebie uwagę dziewczyny – pozwala, aby głos serca stłumił rozsądek… 

Daria, z powodu groźby wiszącej nad jej rodziną, od dzieciństwa trzymana była przez rodziców pod ciągłym nadzorem. Jednak kiedy poznaje Marka – nieco tajemniczego mężczyznę, który usilnie stara się zwrócić na siebie uwagę dziewczyny – pozwala, aby głos serca stłumił rozsądek…

Historia miłosna?Jest Tajemnica? Jest Zbrodnie? Są Walka o uczucie, jest? Jest...no i niby wszystko się zgadza, bo założenia ambitne i jakiś pomsł do nich, to wszystko w ostatecznym rozrachunku wychodzi dość przewidywalnie i sprawia wrażenie, jakby amerykańską historię obyczajową z gangsterskimi porachunkami szkód z przeszłości przenieść na nasze, tu prowincjonalne, podłoże i środowisko. Wyszło tak ciut kiczowato i w sposób nie do końca dopracowany. 


Anna Klejzerowicz - Czarownica

Michał rezygnuje z miejskiego życia i stawia malowniczy dom na wsi. Od pierwszej wizyty w okolicy intryguje go mieszkająca na skraju wsi samotna kobieta, którą miejscowi zwą czarownicą. Poznanie jej i spotkanie sześcioletniej, zamkniętej w sobie dziewczynki na zawsze zmieni życie Michała i stanie się przyczyną wielu dramatycznych wydarzeń i trudnych decyzji... 

To historia o życiu w zgodzie z naturą – także własną. O pokonywaniu słabości, osobistych tragedii, demonów przeszłości, a także o upartym poszukiwaniu sensu życia. To także historia o miłości w jej najbardziej uniwersalnym wymiarze.

Ostania książka, to wspomniana przeze mnie propozycja, na którą szkoda czasu, mimo, że książkę czyta się szybko - duże litery/mało treści...Jedyne, co ciekawe to ucieczka na prowincję tym razem mężczyzny, który w prostocie życia odnajduje siebie. Oczywiście pojawia się się miłość, na początku trudna i nie bez problemów, ale jak nietrudno się domyśleć ostatecznie szczęśliwa. No i pojawia się dziecko, w trochę innych okolicznościach, niż można byłoby oczekiwać, i to chyba jedyny ciekawy wątek, cała reszta sprawia wrażenie opowieści niesionej popularnością nazwiska autorki, za którą nie stoi dobra historia. Niestety. 

czwartek, 25 lutego 2016

Joanna Miszczuk - Córki swoich matek

Berlin 2011. Joanna Górecka, dla przyjaciół Asia, spotkała wreszcie miłość swojego życia. Do ślubu z Kemalem pozostało zaledwie kilka miesięcy. W tym czasie Asia poznaje losy kolejnych niezwykłych kobiet ze swej rodziny. Aurora, przyjaciółka Galileusza, bezwzględna Olimpia, Madelaine, ambitna dama dworu francuskiej królowej Marii Leszczyńskiej – każda z nich wiodła życie pełne emocji, pasji i tajemnic… Ale życie Asi także nie jest wolne od napięć i dramatycznych wydarzeń. Wyczekiwany ślub nagle staje pod znakiem zapytania, upragniona praca również, jako że Julian, pierwszy mąż Joanny, na wszelkie sposoby próbuje zaszkodzić byłej żonie. Wszystko to jednak przestaje być ważne, gdy dwunastoletnia córka Asi, Kamila, znajdzie się w niebezpieczeństwie…






Przeczytałam kiedyś pierwszy tom z tej serii (recenzja tutaj) i w kategorii sag rodzinnych oraz kobiecych czytadeł oceniłam ją dość wysoko. Z zainteresowaneim sięgnęłam po ostani tom, bo akurat tak się złożyło, że udało mi się go upolować w antykwariacie. 

Niestety okazało się, ze mimo ciekawej okladki książka jest bardzo przeciętna i nawet historie prababek dużo bardziej ciekawe, niż losy głównej bohaterki, nie uratują lektury.

Podobnie jak wcześniej akcja jest podzielona dwutorowo-poznajemy zarówno losy Asi jej córki i matki oraz historycznie ich prababek.
Oba te wątki rozdziela przepaść. Asia jest infantylną kobieta, niezrownoważoną emocjonalnie, wybaczjącą zdrady wszytkim mężczyznom swojego życia. Tym razem to Libijczyk, który uwikłany w dziwny związek z przyjaciółką zdradza Asię na kilka dni przed słubem. Ślub odwołany, ale jednak się odbywa, bo ona wie, że to miłość jej życia. Trąca kiczem i harlequinem.Tym gorszym.
Dużo ciekawsze są losy prabaek, z których niemal każda spotyka sławną postać historyczną, przeżywajac niesamowite przygody. Gdyby autorka ograniczyła się tylko do pamiętników przodkiń byłoby super, bo dzięki nim znajdujemy się na dworze fransuskim, poznajemy Galileusza oraz papieża Innocentego. Ukrywane tajemnice, uwikłania w romanse i tajemnicze moce uzdrawiające, jakie posiadaja kobiety z rodu sprawiają, ze ich historia jest frapujaca. Na tle słabej i banalnej akcji rozgrywającej się aktualnie traci na wartości, a całość wypada przeciętnie.
Niestety.


czwartek, 29 października 2015

Jodi Picoult - Świdectwo prawdy

W oborze na farmie amiszów w Pensylwanii znaleziono zwłoki noworodka. Lokalna społeczność jest w szoku -o odebranie dziecku życia zostaje oskarżona jego domniemana matka, osiemnastoletnia Katie Fisher, niezamężna dziewczyna z rodziny amiszów. Sprawę Katie przyjmuje Ellie Hathaway, adwokatka z wielkiego miasta. Po raz pierwszy w swojej karierze spotyka się z wymiarem sprawiedliwości rządzącym się innymi zasadami niż ten, który zna na wylot. Zagłębiając się w świat amiszów, musi znaleźć sposób, aby dotrzeć do swojej klientki i porozumieć się z nią w jej języku. Praca nad tą zawikłaną sprawą prowadzi ją także w głąb własnego ja, a kiedy jeszcze pojawi się w jej życiu mężczyzna z przeszłości, Ellie stanie oko w oko ze swoimi najtajniejszymi lękami i pragnieniami.


Jodi Picoult jest autorką, która niezmiennie mnie zaskakuje, przy każdej wydanej powieści. I to chyba lubię najbardziej.

Jej książki czyta się niemal jednym tchem-oczywiście jak w przypadku innych autorów zdarzają się i słabsze pozycje-wiedząc, ze zakończenie powieści będzie najlepsze, bo nie ma możliwości, żeby tym razem autorka zrezygnowała z zaskoczenia. To po prostu pewniak.

Tak był i tym razem. Wydawać by się mogło, że wszystko jasne, adwokatka broni klientkę, która jest winna, musi tylko wywalczyć dla mniej jak najłagodniejszy wyrok. Okazuje się jednak, ze nie będzie to powieść rozgrywająca się li i jedynie na sali sądowej-chociaż spragnieni amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości czytelnicy też znajdą tutaj coś dla siebie, a autorka ukazuje dużo więcej wątków i tajemnic niż początkowo można byłoby oczekiwać.
Jak zawsze mamy tutaj również całą plejadę bohaterów - dobrze dopracowanych, pojawiających się w odpowiednich momentach akcji i skłaniający często swoim postępowaniem do przemyśleń, co by było gdyby, a dlaczego...

Dodatkowo duża zaletą poznawczą tej książki jest wprowadzenie Amiszów, jako głównych bohaterów. Amisze to żyjący w Ameryce protestanci, żyjący w izolowanych wspólnotach, kierujący się w swoim życiu zbiorem niepisanych zasad - Ordnungiem. To wspólnota nie akceptująca nowoczesnych zdobyczy techniki, ubierająca się w bardzo tradycyjne stroje i praktykująca małżeństwa tych w swoim obrębie.





Wszystko to zderza autorka z brutalnym procesem sądowych, zabójstwem, które to u Amiszów się nie zdarzają, ciążą poza małżeńską i robi się ciekawie. Do tego nowoczesna pani adwokat zostaje zmuszona do zamieszkania na farmie rodziców swojej klientki, gdzie to nawet nie ma możliwości naładowania baterii do laptopa. Jesteście zaintrygowani? I tak powinno być, bo książkę czyta się bardzo dobrze, do czego serdecznie zachęcam!

wtorek, 13 października 2015

Jodi Picoult - Już czas

Mam wrażenie, że nie do końca fortunnie zaczęłam przygodę z lekturami książek tej autorki - zaczęłam od pozycji, od której nie mogłam się oderwać, bo i tematyka i pomysł i konstrukcja mnie zachwyciły (recenzja  tutaj), przy której to inne dzieła tej autorki wypadają ciut słabiej.


Od ponad dziesięciu lat Jenny Metcalf nie może przestać myśleć o swojej matce, Alice, która zaginęła w tajemniczych okolicznościach. Jenny nie chce uwierzyć, że została porzucona, więc uparcie tropi matkę w Internecie i przegląda jej stare pamiętniki. Alice była badaczką słoni i pisała głównie o nich, ale Jenny ma nadzieję, że zapiski kryją wskazówki co do miejsca pobytu matki. 



Niestrudzona w poszukiwaniach, zyskuje dwoje nieoczekiwanych sprzymierzeńców. Pierwszym jest Serenity Jones, jasnowidzka, która wsławiła się odnajdywaniem zaginionych osób – a następnie zwątpiła w swój dar. Drugi to Virgil Stanhope, zgryźliwy prywatny detektyw, który niegdyś prowadził sprawę zaginięcia Alice oraz dziwnej, być może powiązanej z nim śmierci jednego z jej współpracowników. I gdy wspólnymi siłami dążą do odkrycia prawdy, uświadamiają sobie, że zadając trudne pytania, staną w obliczu jeszcze trudniejszych odpowiedzi. 

Czy więź łącząca matkę i córkę może być silniejsza niż śmierć? Czy świat, który poznajemy za pomocą zmysłów, to jedyna rzeczywistość, jakiej możemy doświadczyć?


Uważam Jodi Picoult za mistrzynie pointy, zawsze potrafi mnie zaskoczyć, bo jej pomysły na zakończenie przedstawianych Czytelnikowi historii są nieprzewidywane i zaskakujące. Tak samo było i tym razem i uważam to za najlepszy fragment książki. Z oczywistych względów nie będę go zdradzać, ale uważam, ze mimo wszystko warto doczytać do końca.

A mimo wszystko to słaby początek, który całe szczęście wraz z rozwojem akcji przechodzi w lepszy ciąg dalszy ;) zdążając do dobrego zakończenia.

Zdesperowana Jenna chcąc odszukać matkę postanawia skorzystać z niekonwencjonalnych metod poszukiwań- zwraca się z prośbą o pomoc do jasnowidza, która to dość sceptyczna wobec pomysłu nastolatki postanawia ostatecznie jej pomóc. Wspomagać ja ma cudem odnaleziony policjant, który to walcząc z wyrzutami sumienia,co do źle przeprowadzonego śledztwa pragnie w ten sposób naprawić swój błąd.

Bardzo podoba mi się w powieściach Jodi Picoult to, że narracja przeprowadzana jest bardzo często z perspektyw wielu bohaterów, przez co czytelnik ma przed sobą całe spektrum perspektyw. Tak samo jest i tym razem, do tego dołącza ona narracje matki Jenny, początkowo skupiając się raczej na jej badawczych obserwacjach słoni, aż do przedstawienie wydarzeń sprzed lat, niewyjaśnionych do dziś.

To, czego zabrakło w tej powieści to taka ulotna, mało konkretna iska, która sprawia, że akcja się rozkręca angażując z cąłą mocą czytelnika w lekturę. Tutaj tego zabrakło, było poprawnie, ale bez zachwytu.

No i tak na koniec duży plus za fajnie przedstawiony świat słoni, ich obyczajów i zachowań :)






środa, 22 lipca 2015

Lisa Scottoline - Spójrz mi w oczy


A gdyby okazało się, że twoje dziecko należy do kogoś innego?

Pewnego dnia Ellen Gleeson znajduje w skrzynce pocztowej ulotkę „Czy widziałeś to dziecko?”. Początkowo nie zwraca na nią większej uwagi i zamierza ją nawet wyrzucić, ale coś nie daje jej spokoju, zmusza, by spojrzeć na nią jeszcze raz. Widok mrozi jej krew w żyłach. Chłopiec z ulotki wygląda dokładnie tak samo jak jej adoptowany synek, Will. Rozum podpowiada jej, żeby zignorować całą sprawę, skoro adopcja została przeprowadzona całkowicie legalnie. Ale Ellen jest dziennikarką i nie potrafi przestać myśleć o tym zdjęciu. Musi odkryć prawdę, choć wciąż nie potrafi sobie odpowiedzieć na pytanie, co zrobi, jeśli okaże się, że Will to rzeczywiście uprowadzony chłopiec? Odda go jego biologicznym rodzicom czy spróbuje przy sobie zatrzymać? Ellen podejmuje bolesną decyzję o podjęciu prywatnego śledztwa i krok po kroku zaczyna odkrywać kolejne tropy, które na zawsze powinny pozostać tajemnicą. A kiedy niebezpiecznie zbliża się do prawdy, okazuje się, że stawką może być jej życie – i życie synka, którego tak bardzo kocha… 






Opis książki jest może stanowić niezaprzeczalnie nie dla rodziców adopcyjnych zapowiedź historii ciężkiej i trudnej, czy nawet stać się może preludium do koszmaru, który mieli nadzieję nigdy się nie wydarzy. Muszę przyznać, ze niektóre fragmenty - jak chociażby rozłąka z dzieckiem, które w pewnym momencie akcji zostaje odebrane matce są cieżkie również dla biologicznych rodziców ;) (mam w szczeólności) Autorka na sam koniec powieści funduje czytelniczkom huśtawkę emocji, która mimo, ze zakończenie jest przewidywalne toi tak gwaranuje dużą dozę wzruszeń.






Całą książkę najlepiej według mnie oceniać elementami, bo ciężko wystawić mi jednoznaczna ocenę za całość.

Mój główny zarzut to spora taka "amerykańskośc" tej powięsci. Niektóre zdarzenia, czyny czy decyzje bohaterów są nam dokładnie znane i przewidywalne- bo kiedyś juz je widzieliśmy w jakimś serialu, czytaliśmy o czymś podobnym w innej książce amerykańskiej autorki. I to niestety na tle całości jest dość częste i na dłuższą metę po prostu męczy.

Jednak cąłośc lektury oceniam pozytywnie przede wszystkim zawdzięcza tą ocenę bardzo dobrze skonstruowana i przemyślana fabuła, a przed wszystkim wątek matki szukajej za wszelka cenę prawdy o swoim dziecku, tak, żeby wszelkie jej wątpliwości zostały rozwiane, a macierzyńswo, w którym się odnalazła nie zostało utracone.
Chociaż prawdy nie trudno się nie domyśleć, to całe szczęście autorka nie zadowala czytelników tylko banalnym rozwiązanie, ale serwuje mu jeszcze kilka dodatkowych elementów w tej układance.
Z jednej strony dziwiła mnie momentami bezmyślność, czy moze bezkompromisowość byłaby tu lepszym słowem, połączona ze ślepym dążeniem do prawdy, nawet za cenę utraty pracy - jedynego źródla utrzymania dl niej i dla dziecka. Chociaż z drugiej strony nigdy nie byłam w takiej sytuacji, więc ciezko mi oceniać, co jest na miejscu, a co przesadą. Z pewnością detrminacja zasługuje na uznanie i należałoby zyczyć rodzicom adopcyjnym, żeby nigdy nie musieli znaleźć się w takiej sytuacji.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Jodi Picoult - Zagubiona przeszłość

Delia Hopkins ma bajkowe życie. Mieszka w uroczym miasteczku w sielskim stanie New Hampshire. Ma małą córeczkę, przystojnego narzeczonego, ukochanego ojca oraz psa, z którym pracuje przy poszukiwaniu zaginionych ludzi. Trwają przygotowania do ślubu. Ni stąd, ni zowąd Delię zaczynają dręczyć wspomnienia, których nie potrafi wyjaśnić ani umiejscowić w czasie i przestrzeni. A potem nagle w jej domu zjawia się policjant, przynosząc nieoczekiwaną wiadomość, która rujnuje bezpieczny świat młodej kobiety. 
Co czuje człowiek, dowiedziawszy się, że nie jest tym, za kogo się uważał? Jak pogodzić się z faktem, że kochany człowiek ukrywał prawdziwą tożsamość, a jakaś obca osoba może rościć sobie prawo do silnych więzi? Dlaczego na pozór słuszne decyzje są często krzywdzące dla innych? Jodi Picoult dotyka kolejnego trudnego tematu zaczerpniętego z życia, przedstawiając go z właściwą sobie przenikliwością, empatią i wrażliwością.






To druga z powieści Jod Picoult, którą przeczytałam.Pierwszą z nich niemal pochłonęłam w jeden dzień, z tą poszło mi jednak już troszkę gorzej. Co wcale nie znaczy, że powieść mi się nie podobała. 

Moim zdaniem fenomenem autorki jest to, że snuje historie zupełnie nieoczywiste. Wydawać by się mogło, że w natłoku powiesi, seriali i filmów wszystko gdzieś kiedyś się już przeczytało, czy obejrzało i ciężko jest zaskoczyć, zauroczyć i zaciekawić. Tymczasem Jodi Picoult potrafi, niezmiennie. Tym bardziej cieszę się, ze tak wiele powieści tej autorki ciągle przede mną. 

Tajemnice z przeszłości zawsze zmieniają uporządkowane życie bohaterów-tym razem okazuje się, że tajemnicę ukrywała osoba najbliższa Deli jej ukochany ojciec. Od momentu wyjawienia prawdy wszystko się komplikuje-ojciec trafia do więzienia, okazuje się, że matka Deli, za która ona tak tęskniła, żyje, jednak jest alkoholiczką. Tak jak partner głównej bohaterki, ojciec jej dziecka, który z różnym powodzeniem walczy z nałogiem.
Wraz z rozwojem akcji autorka odkrywa coraz to więcej szczegółów i sekretów z życia bohaterów, który radzić muszą sobie z podjętymi decyzjami, ich konsekwencjami i przeszłością. Pojawia się coraz więcej pytań, na których odpowiedź przyjdzie czytelnikowi trochę poczekać.
Fajne jest to, ze autorka prezentuje nam cały wachlarz bohaterów nieidealnych, walczących z przeszłością, często bolesną, własnymi ograniczeniami i często samymi sobą.
Jedyny zarzut to to, że ten fragment powieści, który związany jest z procesem ojca Delie bardzo spowalniał akcję, wydłużał ją, przez co lektura zdecydowanie traciła na tempie akcji.
Poza tym jak zawsze przy Jodi Picoult podobało mi się.
Moja ocena 7,5/10

wtorek, 27 stycznia 2015

Izabella Frączyk - Koniec świata

Czasem warto kusić los, by odnaleźć szczęście. 




Prawie trzydziestoletnia Marylka, atrakcyjna i bystra, porzucona przed kilku laty przez narzeczonego, wciąż pozostaje singielką z widokami na obiecującą karierę w agencji reklamowej. 
Pewnego dnia wpada w oko firmowemu przystojniakowi Marcelowi. Wskutek intrygi kolegi z pracy para nieoczekiwanie spędza romantyczny weekend w Sopocie. Po powrocie Marcel bez słowa wyjeżdża na szkolenie do Madrytu, Maryla zaś z zaciśniętymi zębami stara się sprostać wyzwaniu, jakim jest współpraca z jednym z najbardziej wymagających, a zarazem najbardziej atrakcyjnych klientów – Krzysztofem Gawłowiczem. Właściciel międzynarodowej firmy okazuje się uroczym mężczyzną, któremu dziewczyna wyraźnie się podoba…
Tymczasem świat przygotowuje się na prorokowaną przez Majów zagładę. Czy jego koniec będzie pretekstem do nowego początku w życiu Marylki?


Ostanio forma osłabła, dlatego i lektury, które czytam wieczorami też odpowiednio niższych lotów i ambicji. Ewidentnie aktualnie królują babsie czytadła na dłuższe zimowe wieczory. Chociaż w przypadku matki pracującej te wieczory jednak i tak uległy znacznemu skróceniu. 


Jedna z tych mniej ambitnych to powieść Izabelli Frączyk "Koniec świata". To jednocześnie dużo słabsza książka od pozostałych babsich czytadel, z którymi miałam do czynienia w ostanim czasie. Sama historia bolesnie przewidywalna, momentami wręcz banalna i słaba koncepcyjnie. 
Sama bohaterka trzydziestoletnia Marylka to kobieta teoretycznie pewna siebie, doskonale wiedząca, czego oczekuje od życia, siebie i innych ludzi.
Ta sama zdecydowana Marylka wplatuje się w romans z biurowym podrywaczem, ktorego efektem jest ciąża, całkowicie nieoczekiwana, bo przecież od dawna wiadomo, że Marylka dzieci miec nie może... Tymaczasem ojciec dziecka okazuje się być typem nieodpowiedzialnym i niedorosłym. Ale całe szczęście główna bohaterka spotyka na swojej drodze kogoś, kto wesprze ją silnym męskim ramieniem...
Historia jakich tysiące, czy nawet setki tysięcy. Autorka nie pokusiła się o nic, coby tego rodzaju powieść odróżniało od innych tego typu. Połączenie z motywem nadchodzącego końca świata, robienia zapasów, szykowania się na nieuniknione jest mało trafione i zupełnie nieciekawe.

Nawet jako lektura dla zmęczonej matki wypada wyjątkowo słabo.

Moja ocena 4,5/10

wtorek, 4 listopada 2014

Jodi Picoult - To, co zostało

Czy można wybaczyć niewybaczalne? Najbardziej poruszająca powieść Jodi Picoult!

Ludzie doznają różnych strat, wielkich i małych. Można stracić kolejkę, cnotę, pracę. Głowę, serce albo rozum. Można stracić dom na rzecz banku, patrzeć, jak dziecko wyjeżdża na stałe na drugi kontynent, a mąż popada w demencję. Strata to nie tylko śmierć, a żal ma wiele postaci.

Osamotniona Sage Singer, zrozpaczona po śmierci matki, zaprzyjaźnia się ze starszym panem, ulubieńcem lokalnej społeczności, emerytowanym nauczycielem. Pewnego dnia Josef prosi ją o nietypową przysługę: chciałby, aby pomogła mu umrzeć. Wyznaje, że nie jest tym, za kogo przez wiele lat się podawał. Mężczyzna skrywa straszną tajemnicę z przeszłości, sięgającą czasów II wojny światowej i masowych mordów na ludności żydowskiej. Czy Sage zgodzi się mu pomóc? Czym będzie wówczas jej czyn: aktem miłosierdzia wobec drugiego człowieka czy wymierzeniem sprawiedliwości bezwzględnemu naziście? Czy ma do tego prawo?


Jakiś czas temu usłyszałam od znajomej, że nie odpuści dopóki nie zdobędzie i nie przeczyta wszystkich książek Jodi Picoult. Zaintrygowana sięgnęłam więc po książkę, którą udało mi się upolować w bibliotece 
Pierwsze wrażenie było niezbyt pozytywne - na kartkach powieści poznajemy Sage - kobietę niepoukładaną emocjonalnie, uwikłaną w chory związek, nie radzącą sobie z życiem...Powiedziałabym, że nawet irytującą! Początek wydawał się być niczym historia z kiepskiej powieści dla amerykanek. W mojej głowie pojawiło się pytanie - gdzie ten zachwyt, o którym wszyscy dookoła mówią??
Tymczasem w powieści ppojawiasię Minka - babcia Sage, która dzięki namowom wnuczki i współpracującego z nią agenta federalnego Leo - zdecydowała się po latach na opowiedzenie swojej historii. Historia ta zaczyna się w Łodzi (moim mieście!), gdzie Minka mieszka wraz z rodziną. Wszystko zmienia się wraz z wybuchem wojny. Więcej o fabule historycznej pisać nie będę, żeby nie odkrywać za dużo przed tymi, którzy jeszcze tej książki nie czytali. Powiem tylko tyle, że nie mogłam się oderwać,a nie pamiętam kiedy zdarzyło mi się to ostatnio przy powieści obyczajowej.
Z racji tego, że mieszkam niedaleko Łodzi opowieść o tym mieście z lat wojennych była tym cenniejsza dla mnie, mimo, że opowiedziana przez zagraniczną autorkę-co jeżeli chodzi o wiarygodność nie zdarza się często. Nie wiem tylko, czy podobała mi się jednoznaczna ocena wszystkich Polaków jako, tych, którzy wydawali Żydów i im w żaden sposób nie pomagali. 

Od momentu opowiedzenia przez Minkę jej historii również akcja dziejąca się współcześnie zyskuje na wartości - wszystko, co spotyka Sage i Josefa zaczyna mieć głębszy sens, a perspektywa wydarzeń sprzed 60 lat daje wyraźniejszy obraz ich losów. Całe szczęście Sage w pewnym momencie zbiera się na odwagę zmierzenia się z własnym życiem, co nie ukrywam bardzo mi się spodobało.

Najlepsze jednak czeka nas na koniec - samo zakończenie to majstersztyk! Idealne zwieńczenie cudownej powieści. Powieści, która zmusza do refleksji, zastanowienia... Powieści, która mówi o nadziei, tak po prostu, a jednocześnie w takim skomplikowanym wydaniu.  Nie sądziłam, że taka opowieść jest w stanie mnie tak poruszyć. Jestem pod ogromnym wrażeniem.
Z pewnością sięgnę po kolejną powieść tej autorki.

Moja ocena 9,5/10