Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 czerwca 2020

Will Pearson - Na tropie niewyjaśnionego

Tajemnice, wobec których nauka pozostaje bezradna

Jeśli przez ostatnie dziesięciolecia byliście odcięci od 'kultury masowej' (lub urodziliście się kilka lat temu) z pewnością docenicie tę pozycję jako źródło nieznanych historii - a pozostali przekonają się, że nierozwiązane zagadki nadal nie doczekały się rozwiązań...

Will Pearson przedstawia 20 mniej (np. Kod z Shugborough) i bardziej (Potwór z Loch Ness) znanych zagadek uzupełnionych o dodatkowe informacje, jakie udało się autorowi znaleźć z ostatnich lat. Dla przykładu pojawia się udział Elona Muska i SpaceX. Często autor wzbogaca zagadki o elementy fabularne zaangażowanych postaci.

W dzisiejszym świecie, pełnym różnych teorii spiskowych ta pozycja może się przyjąć jako uzupełnienie idei dotyczących świata , a może ktoś to właśnie ktoś z ogromną wyobraźnią i wiedzą będzie w stanie połączyć pewne fakty i wpaść na coś, co ludzkość bada od dziesięcioleci...

Dla mnie jednak ta książka to rozrywka - zwłaszcza dla dzieci - uważam, że dobrze by poznały owe zagadki w ich oryginalnych wersjach. Obecnie te historie są tak masowo wykorzystywane ponownie w rożnych bajkach, że powoli tracą swój sens, a czasami nawet swoją zagadkowość, gdy zostają 'rozwiązywane' niczym zagadki w Scooby-Doo...

Jedyne czego mi brakuje - to ilustracji - jest ich zdecydowanie zbyt mało... Ogromna szkoda! Okazuje się, że można poświęcić rozdziałowi dotyczącemu rysunkom z Nazca kilka stron tekstu i nie zamieścić ilustracji! (ale sygnał WOW! doczekał sie swojego reprintu) To dla mnie kolejna niewyjaśniona zagadka - dlaczego autor nie pokusił się choćby o wykonanie samodzielnie szkiców... Rozumiem, że wykonanie zdjęć wiązałoby się z wyjazdem, ale mamy mnóstwo dostępnych źródeł, które pozwalają na zmniejszenie kosztów związanych z podróżowaniem...

Na zakończenie pan Will dostarcza nam 'Bibliografię' po której widać jak zmieniły się nasze czasy - najnowsze informacje niestety z rzadka publikuje się już w książkach...

..."Czasem pytania są ciekawsze od odpowiedzi"



Dwadzieścia tajemnic, wobec których nauka pozostaje bezradna.
Zagadki, które fascynują ludzkość od stuleci.
Pytania, na które być może nigdy nie poznamy odpowiedzi.
Czy faktycznie otrzymaliśmy słynny sygnał „Wow!” od obcej cywilizacji?
Co się stało z załogą Mary Celeste, statku widmo, który opuszczony dryfował po oceanie?
Dlaczego nigdy nie udało się schwytać Zodiaka, seryjnego mordercy z San Francisco?
Will Pearson w intrygujący sposób opisuje najsłynniejsze tajemnice, które nigdy nie doczekały się wiarygodnego wyjaśnienia. Od lat mierzą się z nimi zarówno wybitni naukowcy, jak i badacze amatorzy, jednak wciąż nie wiemy, co jest prawdą, a co tylko sprytną mistyfikacją. Gdzie kończą się fakty, a zaczynają teorie spiskowe?

Tajemnicze istoty, jak potwór z Loch Ness czy Wielka Stopa, starożytne kody, których nie są w stanie złamać najnowocześniejsze komputery, i zagadkowe budowle, które nie miały prawa powstać setki lat temu. Ta książka jest pełna historii, które mogą was zafascynować i przestraszyć, na pewno zaś sprawią, że sami zaczniecie zadawać pytania.

niedziela, 1 marca 2020

Anna Płowiec - Sekrety Julii

Historia o miłości tak wielkiej, że przenosi góry.

Gdy Alicja znajduje listy matki, czuje, że odkrywa historię niezwykłej miłości. Nie wie, że gdy rozwikła sekret, odmieni swoje życie raz na zawsze.

Nigdy nie wiesz, kogo spotkasz na tatrzańskiej ścieżce. Julię przed tragiczną śmiercią w górach ratuje chłopak o oczach koloru niezapominajek. Choć byłoby lepiej, gdyby ich drogi nigdy się nie przecięły, czasu nie da się cofnąć. W sercu Julii rodzi się uczucie. Kiedy zdecyduje się poddać miłości, może jednak być już za późno, a los okrutnie z niej zakpi.

Aby zawalczyć o miłość, trzeba będzie uciec się do sekretów, złamać wiele konwenansów i działać wbrew sobie. Czy to wystarczy, by ocalić uczucie, które narodziło się na górskim szlaku?

Czy rozwikłanie sekretu sprzed lat w końcu przerwie krąg niespełnionej miłości i zrujnowanych pragnień?


Ta książka to zdecydowanie jedna z najsłabszych powieści, jakie czytałam ostatnio. Bardzo podobała mi się poprzednia powieść autorki i miałam nadzieję, że ta również będzie tak udana, okazało się jednak, że niestety tej zdecydowanie dużo brakuje.

Tutaj mamy do czynienia z historiami dwóch kobiet.  Córki, która właśnie pochowała męża i musi zmobilizować się do życia bez niego oraz powrotu do równowagi dla ukochanej córki. To zdecydowanie najsłabszy element całej powieści, po pierwsze jest zdecydowanie zmarginalizowany, a po drugie nie dzieje się w tym wątku nic. Poza znalezieniem listów matki, na podstawie których odtwarzana jest historia matki i podjęciem decyzji o remoncie nie dzieje się tutaj NIC. 
Wątek Julii to historia szalonej młodzieńczej miłości w burzliwych latach sześćdziesiątych, miłości zakończonej przymusowym wyjazdem ukochanego Julii w 1968 roku. Najwięcej dowiadujemy się o początkach tej szalonej, zakazanej miłości młodych, której autorka poświęca najwięcej uwagi. Finału burzliwego uczucia nietrudno się domyśleć, myślę, że jednak autorka mogła poświęcić zdecydowanie więcej uwagi temu, co działo się po wyjeździe ukochanego Julii i pokusić się jednak o pozytywny finał, chociażby dając Alicji możliwość spotkania się z ojcem. Tak pozostała mało ciekawa powieść o młodzieńczej miłości bez happy endu z jeszcze słabszym wątkiem współczesnym o kobiecie na skraju załamania. 
Nudne i przewidywane...

czwartek, 5 lipca 2018

Krystian Nowak - Wszyscy ludzie których znam są chorzy psychicznie

Krystek jest prężnym copywriterem, który trzaska masę ambitnych prodżektów. Tak można by go opisać na Fejsie. Jednak tak naprawdę Krystian jest kulturoznawcą, który żyje z pisania ogłoszeń klepanych aut dla komisu samochodowego i marzy o wydaniu swojej powieści. Stara się trzymać fason, popijając latte, i nie odstawać od standardów lewackich znajomych. 

Kiedy udziela pierwszego wywiadu jako literat, jego życie nabiera tempa, a on sam wpada w wir niecodziennych zdarzeń. Szasta lajkami, płaci swoim fejmem. Toczy filozoficzne dyskusje z kotami. Wpada na znanych ludzi w metrze i ucina sobie z nimi surrealistyczne pogawędki, choć już od dawna są martwi.

Krystian to bohater na miarę naszych czasów, w których ważne są filtry na Instagramie, a miłości poszukuje się za pomocą geolokalizacji. 

Pełna czarnego humoru i sarkazmu powieść o millenialsach robiących kariery inne, niż im obiecywano. O rozczarowaniu i próbie radzenia sobie z rzeczywistością znacznie mniej nasyconą, niż ta na Insta. 


To alternatywna książka. Nawet bardzo, zresztą pod wieloma względami. Muszę przyznać, że również wymagająca i niejednoznaczna. W związku z powyższym ciężko mi napisać jej recenzję....

To, co przede wszystkim uderza najmocniej - przynajmniej w moim odbiorze - to głęboka satyra czasów, w których żyjemy. Świat oczami Krystka - naszego trochę antybohatera - to zmedializowana rzeczywistość, w której za kawę zapłacić można lajkami, a obowiązkowym elementem każdej pracy jest posiadanie karty multikulti... Brzmi znajomo? Takich elementów rzeczywistości znajdziecie w tej książce dużo więcej, przerysowane, specjalnie zaznaczone pokazują jak bardzo nasze życie została zdeterminowane przez media i zunifikowane przez to, co wszyscy nam oferują, a każdy grzecznie przyjmuje, bierze, bo przecież to bonus, do tego łatwo dostępny, więc czemu nie brać?

To nie jest powieść, w której możecie przez chwilę chociaż poczuć sympatię do głównego bohatera, który szyderczy, ironiczny i przekonany o własnej wartości na tle innych, jak w tytule- chorych psychicznie - wybija się ponad przeciętność. Nie wiadomo tylko dlaczego pracuje w firmie, która składa się z dwóch osób, a on pisze ogłoszenia, chociaż tak naprawdę jako Krystian zajmuje się pisaniem POWIEŚCI... Idzie mu ciężko, bo przecież mimo ułatwień codzienności, czasu ciągle brakuje.
Krystek jest specyficzny - prowadzi dysputy ze swoimi kotami, rozmawia ze zmarłymi pisarzami, którzy starają mu się pomóc w napisaniu TEJ powieści. 
Momentami trudna i gorzka, okraszona wulgaryzmami i antypatycznym bohaterem pokazuje cała prawdę o młodym pokoleniu. Może trochę przerysowaną, ale jednak...

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Aleksandra Chrobak - Beduinki na Instagramie

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki, wiele z cytatów, spostrzeżeń i przemyśleń autorki ciągle na nowo pojawia się w mojej głowie skłaniając do refleksji, niestety ciut gorzkiej... Ciągle też zastanawiam się, jak dalej będzie się rozwijać ten świat zalany łatwymi pieniędzmi, zderzony z nowoczesnością, a uwiązany religijnością i tradycją do przeszłości. 

Aleksandra Chrobak poznała Emiraty od podszewki. W swojej książce opisuje kraj szokujących kontrastów, gdzie to, co zabronione, często ukrywa się po prostu za przyciemnionymi szybami luksusowych samochodów.

W mieście, które w zaledwie parę dekad pokonało drogę od namiotów na pustyni do najwyższych wieżowców świata, najnowsze technologie przeplatają się z tradycjami i światopoglądem dawnych Beduinów. Kręte uliczki i tętniące życiem bazary sąsiadują z sześciopasmową autostradą, po której pędzą najnowsze bentleye i używane lexusy. Autorka jest wymarzoną przewodniczką po tym fascynującym świecie. Ze swadą i humorem opisuje kraj, który stał się jej drugim domem. Wyjaśnia, co zrobić, gdy gospodarz nie poczęstuje nas gahłą, jak rozróżnić typy zasłon na twarz, rozpoznać szejka po tablicach rejestracyjnych i spisać dobry kontrakt ślubny.

Rozdziały tej książki układają się w fascynującą mozaikę – barwny obraz kraju, o którym wciąż niewiele wiemy, ale do którego po zakończeniu lektury wszyscy będziemy chcieli polecieć.



Autorka to studentka iranistyki, która kilka lat spędziła w Emiratach Arabskich opisuje w książce prawdziwe historie i wydarzenia, które spotkały je podczas kilku lat pobytu w arabskim świecie. Jak sama pisze o sobie jest "zawziętą tropicielką tajemnic Bliskiego Wschodu". Poniekąd była przygotowana - ze względu na swoje studia - na to, co tam zastanie, jakie obostrzenia będą na nią czekać, jednak z przedstawianego obrazu wyłania się świat, który jednak zupełnie ją zaskoczył.
Świat, który ze względu na swoją zakorzenioną religijność i przywiązanie do tradycji próbuje jakoś dorównać nowoczesności. 
To, co przedstawia autorka dla mnie było jednym wielkim paradoksem, chociaż momentami użyłabym nawet słowa dwulicowość. Z jednej strony mamy czarne, abaje, zakryte twarze, opiekę mężczyzny nad kobietą... z drugiej wyzywające stroje, drogą biżuterię, flirty w centrach handlowych i seks w pokojach wynajmowanych hotelach. Z jednej strony nam nie wolno, z drugiej obchodzimy zakazy, jak tylko się da, szukamy luk i naciągamy reguły do granic możliwości...
Prawdziwe historie, zaczerpnięte z życia pokazują często rozgrywające się dramaty i rozłamy wewnętrzne między tym co możliwe, a tym, co zakazane. Nowoczesne technologie, szybkie bogactwo, rozwój mediów społecznościach spowodował, że mieszkańcy musieli zaadoptować jakoś zmieniającą się w tak szybkim tempie rzeczywistość to ram ustanowionych przez szariat, religię i wielowiekową tradycję. Niektórym się udało, innym nie. Dla mnie dużo w tych przytoczonych historiach sztuczności, życia na pokaz i swoistego zakłamania.
Z drugiej strony książka jest wartościową lekcją dla tych, którzy planują życie w Emiratach, czy związek z osobą pochodzenia arabskiej. Autorka bowiem zwraca uwagę na to, na co uważać, czego unikać, a co najważniejsze dokładnie opisuje pułapki czyhające - głównie na te- które decydują się na takie znajomości czy małżeństwa. Nie jest to powieść ala Tanya Walko, to wartościowy realizm poparty kilkuletnim doświadczeniem życia w Emiratch. 

Na stronie autorki tutaj możecie przeczytać fragmenty jej powieści. Polecam gorąco!

czwartek, 25 stycznia 2018

Magdalena Kordel - Serce z piernika

Zatrzymaj się i rozejrzyj dookoła. Czasami tyle wystarczy, by w twoim życiu zaczęły się dziać cuda.

Klementyna – mistrzyni pachnących pierników – całe życie spędziła na walizkach. W najbardziej niespodziewanych momentach babcia Agata brała ją za rękę i ruszały w nieznane.
Dziś w oczach maleńkiej córeczki Dobrochny bohaterka dostrzega własną dawną niepewność i strach na widok babki szykującej się do drogi. Klementyna już wie, że przyszedł czas, by zmienić swoje życie i zacząć spełniać najskrytsze pragnienia.
Ale co ma z tym wspólnego lukrowana piętrowa kamieniczka jak ze snu?
"Serce z piernika" przeniesie cię w świat, w którym najważniejsza jest siła marzeń, a cuda – duże i małe – zdarzają się wtedy, kiedy najbardziej ich potrzebujesz.





To chyba jedno z największych rozczarowań jeżeli chodzi o książki obyczajowe przeczytane przeze mnie w ostatnim czasie. Miało być z pomysłem, humorem i jak zazwyczaj u pani Mady ciekawie. A okazało się nudno, przewidywanie i zupełnie bez pomysłu. 

Klementyna to młoda matka, ze sporym bagażem doświadczeń i tym samym w dość trudnej sytuacji życiowej. Albowiem opiekuje się babcią, która bywa irytująca i złośliwa, do tego traumatyczne przeżycia z przeszłości powodują, ze czasem miewa ataki, kiedy to pakuje się i wyjeżdża, w różne miejsca. A całkowicie bezwolna Klementyna za nią, do tego za każdym razem kobieta pakuje i zabiera ze sobą Dobrochnę. Oczywiście dziewczynka, mimo, że nad wyraz rezolutna zupełnie nie rozumie, dlaczego to robią. Ja z resztą też nie. Klementyna, zupełnie oporna na sugestie lekarzy woli dostosowywać się do tego, co wymyśla babka, zamiast dawać starszej pani lekarstwa...
W końcu podejmuje decyzję o przeprowadzce do miejsca, które kojarzy jej się z dzieciństwem, gdzie każda z nich trzech powinna odnaleźć spokój. 
No i tutaj zaczyna się ciut ciekawszy fragment powieści, albowiem w końcu zaczyna się coś dziać. Autorka wprowadza całą plejadę barwnych (problematycznych) bohaterów miasteczka, z którymi spotykają się nasze bohaterki, dzięki którym to moja irytacja główną bohaterką ciut zmalała. Klementyna bowiem za punkt honoru wzięła sobie uratowanie wszystkich w potrzebie. Czy jej się uda?
Najciekawszą postacią w powieści jest córeczka głównej bohaterki - rezolutna, inteligentna i bardzo gadatliwa, wprawiająca swoimi pomysłami wielu w konsternację. I to w zasadzie jedyny moment, kiedy autorka wprowadza pewien - za mały - element humorystyczny.
Niestety całość wyjątkowo, względem poprzednich powieści autorki, wypada słabo i nudno. 


piątek, 8 września 2017

Konrad Budzyk - Hummusy i pasty

76 prostych i inspirujących przepisów na zdrowe i pyszne hummusy i pasty.

To nieprawda, że hummus to tylko ciecierzyca, czosnek, sezam i oliwa.

Hummus może mieć słodko-ostry smak pieczonej dyni, może rozgrzewać podniebienie intensywnym aromatem grillowanej papryki lub rozpieszczać słodyczą syropu klonowego i rodzynek.

Kto nie chciałby schrupać kanapki z pastą z mięsistego bobu z aromatyczną miętą albo zjeść pachnącego chlebka pita z intensywnie czekoladową pastą z czarnej fasoli?

Dzięki tej książce dowiesz się, jak ugotować ciecierzycę, żeby kusiła orzechowym smakiem, do czego używać czarnej soli i jak wytrawnie smakuje kiszona cytryna.


Uwielbiam wszelkiego rodzaju pasty do pieczywa, bo owszem dobrze jest zjeść kanapkę z wędlina, czy serem, ale ile takich można. Może nie jestem fanką klasycznego hummusu to jednak lubię eksperymenty  dlatego postanowiłam poszukać inspiracji w najnowszej książce autora bloga blendman.pl.

We wstępie mamy okazję wspomnianego blogera poznać opowiada nam bowiem o sobie, swoich decyzjach dotyczących przejścia na weganizm oraz wydaniu książki. Fajny pomysł, bowiem daje personalny ogląd całości. Miło, że autor pomyślał o swoich odbiorcach.
Następnie proponuje nam rozdziały o pastach - co, jak i dlaczego oraz o hummusie jako takim. Autor ma również wskazówki dla początkujących - to cenne, bo nie takie oczywiste dla wszystkich - podpowiada bowiem, jak ugotować strączkowe rośliny oraz co sugeruje zakupić do domowej spiżarni.

Jeżeli chodzi o przepisy to podzielone są na kilka rozdziałów:
1. Hummusy
2. Pasty
3. Pasztety
4. Smakowite dodatki

Muszę przyznać, że po lekturze stwierdziłam, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie - nawet ci, którzy do klasycznego hummusu podchodzą dość sceptycznie. Do tego niewątpliwie jest to bardzo dobra propozycja, dla wegan, dając im możliwość zasmakowania niejednokrotnie alternatywnych i ciekawych smaków czy połączeń. Od klasyki - guacamole, ajwar, poprzez to, co znane - czekoladowa pasta z awokado do całkiem nowych pomysłów - hummus kasztanowy. Co warte podkreślenia nawet pewne znane standardy jak chociażby smalczyk z fasoli tutaj proponowane są w alternatywnej wersji. Polecam wszystkim tym, którzy poszukują nowości na kanapkę i nie tylko.

wtorek, 25 lipca 2017

Letni przegląd czytelniczy

Dziś przedstawiam krótkie zestawienie książek, które przeczytałam ostanio. Zdecydowanie to był czas książek babskich (obyczajowych ;)), lekkich, przyjemnych i mało zobowiązujących, chociaż z drugiej strony ciekawych i z pomysłem, tak, żeby się odprężyć, ale nie zmarnować popołudnia.


Liliana Fabisińska - Sanatorium pod zegarem

Nina i Natalia nie znoszą się od pierwszego wejrzenia. Gdyby mogły, nie spotkałyby się nigdy więcej. Ale nie mają wyjścia… Los (oraz siostra przełożona, z którą się nie dyskutuje) sprawia bowiem, że trafiają do tego samego ciasnego pokoiku w sanatorium w Ciechocinku. Najbardziej niedopasowana para, jaką można sobie wyobrazić, skazana na siebie przez cztery długie tygodnie.

Gorzej być nie może, prawda?

Ależ może! Ukochany Niny wyjeżdża samotnie w podróż, która miała być ich poślubną, po czym dziwnym trafem przestaje odbierać telefon i odpisywać na maile, a firma pod jej nieobecność zaczyna dryfować ku przepaści. Z kolei Natalia musi w tajemnicy przed siostrą przełożoną zniknąć z Ciechocinka na 36 godzin, by wykonać najważniejsze zdjęcie w swoim życiu.

W dodatku w sanatoryjnym basenie pływa nieboszczyk, którego nazwiska nie zna nawet wszystkowiedząca siostra przełożona.

Wszystko wskazuje na to, że zabić go mogły tylko Nina i Natalia. Czy przełamią niechęć i odeprą zarzuty, wspólnie rozwiązując tę zagadkę?

Ta powieść zadaje kłam stereotypom i przełamuje niejedno tabu. Ani pogodna staruszka, ani zimna bizneswoman nie są takie, jak się wszystkim wydaje. 

A ich relacja zmienia się jak w kalejdoskopie.

To zdecydowanie ciekawa można byłby powiedzieć komedia pomyłek. Bo nie jest to stricte książka obyczajowa ani stricte kryminał, chociaż zawiera elementy obu z tych gatunków. Dwie kobiety, których z pozoru nic nie łączy, więcej są sobie niechętne od pierwszego spotkania, trafiają do jednego pokoju podczas turnusu sanatoryjnego. Każda z nich tak skrajnie inna od drugiej będzie musiała zmierzyć się z charakterem i upodobaniami drugiej, Ta młodsza, bardziej harda dodatkowo unieruchomiona będzie musiała nauczyć się prosić tą starszą o pomoc.
Skazane na siebie pewnego dnia znajdują trupa na basenie dla kuracjuszy. I tak zaczyna się najciekawsze. 

Oprócz wspomnianej przeze mnie komedii pomyłek i przezabawnego śledztwa, które swoimi działaniami, czasami nieco alternatywnymi, ale jakże skutecznymi, posuwa do przodu Natalia, autorka oferuje również całkiem dobry kawałek powieści obyczajowej. Powieści o kobiecych charakterach, wątpliwościach i rozterkach. Powieści o przyszłości, rozliczeniach z nią, wspomnieniach i nadziei na zmianę w przyszłości. Bardzo dobra i chyba momentami dość nowatorska w zamyśle powieść - polecam!

Agnieszka Krawczyk - Siostry  i Przyjaciele i rywale (t. I i II)

Młoda kobieta, Agata Niemirska chce poznać prawdę o swojej przeszłości. Dostaje zawiadomienie o śmierci matki, której nigdy nie znała. Razem z przyrodnią siostrą, Danielą, jedzie więc do Zmysłowa, maleńkiego miasteczka w górach, by znaleźć odpowiedź na pytania, które dręczyły ją całe życie.
Nic nie jest jednak tak proste jak może się wydawać na pierwszy rzut oka. Pytania nie mają łatwych odpowiedzi, podobnie jak życie, które nie układa się według naszych planów.

W Zmysłowie czeka na Agatę dziewięcioletnia dziewczynka, Tosia, jej druga przyrodnia siostra, o której istnieniu dziewczyna nie miała pojęcia. Kto jest jej ojcem? Dlaczego matka ukrywała jego tożsamość? Miasteczko zatrzyma Agatę i Danielę na dłużej, zmuszając, by nie tylko przyjrzały się przeszłości i jej zagadkom, ale i własnemu życiu. Otoczą ich ludzie – dobrzy, ale też i ci mniej życzliwi, pojawią się wierni przyjaciele, ale i wrogowie. Niemirska zyska oddanych sojuszników – miejscowego weterynarza-dziwaka, Jerzego Wilka i Julię Kovacs – Węgierkę, która związała swój los z Polską.
Siostry wpłyną na życie wielu osób, zmieniając ich w zaskakujący sposób. Gdzieś w tle zamajaczy wielkie uczucie. Miłość pomimo wszystko i bez pytań „dlaczego?”.
Niech zatem uwiedzie Was magia małego miasteczka w górach, położonego wśród lasów i pachnących kwiatami łąk.


Czary codzienności – one odmienią losy sióstr, pozostałych mieszkańców Zmysłowa, a może odmienią i nas…

Beztroskie i pełne niezmąconego szczęścia dni w Zmysłowie dobiegają końca – życie sióstr Niemirskich wkrótce bardzo się zmieni. Agata odkrywa bowiem starannie tajoną przez matkę tożsamość ojca swej najmłodszej siostry, Tosi. Czy będzie to początek czegoś nowego i dobrego, czy wręcz przeciwnie – źródło poważnych kłopotów? 

Dodatkowo skomplikuje się nie tylko codzienne życie sióstr, ale i ich sprawy uczuciowe. Najważniejsze, że Agatę, Danielę i Tosię otaczają życzliwi ludzie. Obok przyjaciół pojawią się jednak rywale, a nawet – wrogowie. Nic już nie będzie tak proste i oczywiste jak dawniej.




Te powieści określiłabym mianem sielskiej opowieści o miejscu, gdzie każdy z nas chociaż na moment chciałby się znaleźć. O miejscu, gdzie życie ma pełniejszy smak, to, co pogmatwane zaczyna się prostować, a życie przynosi coraz to nowe niespodzianki.

Takim miejscem dla trzech sióstr, jak nietrudno się domyśleć okaże się Zmysłów, mała miejscowość położona w górach, do której po śmierci maki trafia Agata.  Tak jak się okazuje czeka na nią całe mnóstwo nieoczekiwanych wiadomości i niespodzianek, z którymi musi się zmierzyć. Całkowicie niespodziewanie dla samej siebie decyduje się na urlop od pracy w korporacji i dotychczasowego życia, zmierzyć się z tym, co na jej drodze postawił los oraz zaopiekować się młodszą przyrodnią siostrą, o której istnieniu nie miała dotąd pojęcia. Tajemniczy i intrygujący dom, barwni bohaterowie - mieszkańcy tego miasteczka, wkraczają w życie Agaty wywracając je do góry nogami. Wraz z z Agatą w domu postanawia zamieszkać również jej druga przyrodnia siostra Daniela. Trzy siostry rozkręcają biznes, zmagając się z różnymi przeciwnościami i problemami, a po drodze każda z nich spotyka kogoś wyjątkowego. Może nie jest to miłość oczywista i prosta, ale dzięki temu powieść zyskuje, bo nie trąca banałem.
Całe szczęście autorka nie proponuje nam przesłodzonego wizerunku miasteczka i jego mieszkańców, bo stawia przed naszymi bohaterkami całkiem realne problemy do rozwiązania - zagadki z przeszłości i niepewność o przyszłość to niektóre z nich. Muszę jednak przyznać, że po dwóch przeczytanych tomach odnoszę wrażenie dużej dysproporcji pomiędzy pierwszym a drugim tomem, bo ten drugi wypada dużo słabiej, zwłaszcza jego początek, gdzie mało się dzieje, a większość czasu lekturowego zajmują pseudo psychologiczne rozważania. Dopiero w drugiej połowie akcja się rozkręca i zaczyna przypominać tą z tomu pierwszego. I całe szczęście. Jestem ciekawa, co autorka zaproponuje w kolejnej części. 

Magdalena Kordel - Nadzieje i marzenia

Magda otrzymuje tajemniczy list z francuskiej kancelarii. Niebawem Malownicze zatrzęsie się od plotek o spadku. Wszyscy będą chcieli wiedzieć, czy z dnia na dzień Magda stanie się bajecznie bogata. Ona jednak ma inne kłopoty. Musi wreszcie odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytania: czy chce dalej być z Michałem i jak ma wyglądać ich wspólne życie. Odpowiedź nie jest taka prosta.
Sto pięćdziesiąt lat wcześniej, gdzieś w u podnóża Gór Świętokrzyskich, Sabina ryzykując życie angażuje się w spisek przeciwko zaborcom. Adam kocha ją do szaleństwa i za wszelką cenę uchronić przed niebezpieczeństwem. Przewrotny los jednak chce inaczej.

Co łączy tak odległą historię Sabiny z Magdą? Czy sekret z przeszłości pomoże jej odnaleźć swoje przeznaczenie i spełnić marzenia?




To chyba najsłabsza z przeczytanych przeze mnie ostatnio książek. Mimo, że bardzo lubię Malownicze i jego bohaterów to ten tom niestety wypada dużo słabej niż poprzednie z tej serii. 
Mimo, że autorka wiedzie nas wraz z akcją dwutorowo - współcześnie i ponad sto lat wcześniej - do ciekawego zakończenia, to jednak po drodze jest dość nudnawo i ciut przewidywalnie. Do tego nie za dużo się dzieje i chyba po tej autorce spodziewałam się czegoś więcej. Bo nie jest tym razem ani zabawnie, jak w innych powieściach autorki, ani wzruszająco, owszem pojawia się tajemnica, spadek i przeszłość powiązana z teraźniejszością, to jednak wszystko to jest bez tempa, napięcia i wypada jakość blado. A szkoda.

piątek, 30 grudnia 2016

Magdalena Kordel - Anioł do wynajęcia

Jest taki czas, kiedy historie niczym wspomniana w powieści dziewczynka z zapałkami cieszą się szczególną popularnością. Są to jak dla mnie książki okołoświąteczne, które bardzo dobrze czyta się między Świętami a Nowym Rokiem, Gorzej  z pewnością sprawdzają się ciepłym latem, czy wczesną wiosną, bo aura i klimat nie do końca współgrają z tematem przewodnim. Jako, że Magdalena Kordel jest tą autorką, po której powieści zawsze chętnie sięgam to tym razem przymknęłam również oko na "temat niesiony atmosferą Świąt"...

Gdybyś całkiem przypadkiem, tam u siebie na górze, miał jakiegoś bezrobotnego anioła, anioła do wynajęcia, to pamiętaj o mnie. Bardzo proszę. 
A, i gdybyś mógł mi pomóc w tym, żebym tak do końca nie zapomniała, czym jest miłość i radość…

Michalina ma kłopoty. Została sama, bez środków do życia i bez dachu nad głową. Cały świat wydaje się być przeciwko niej. 
Kiedy jest już tak źle, że zaczyna tracić nadzieję, ktoś niespodziewanie zaprasza ją na kubek herbaty z cynamonem. Ktoś wysłucha z uwagą, przygarnie do serca, da nadzieję. 
Czy jednak tam w górze ktoś nad nią czuwa? Dobry duch, zaginiony Anioł Stróż?

„Anioł do wynajęcia” to niezwykła historia. Otula jak ciepły koc, rozgrzewa jak filiżanka cynamonowej herbaty, a przede wszystkim przywraca wiarę w ludzi i daje nadzieję.


I to jest właśnie historia w klimacie zimowo -świątecznym, ciepła, niosąca nadzieję i wiarę w ludzi. Pokazujące siłę przebaczenia, miłości i drugiej szansy...Owszem jest miło, przewidywalnie, momentami wręcz cukierkowo, ciut wzruszająco, ale niestety jak dla mnie to powieść, która sprawdzi się jedynie jako lektura przy świątecznym serniczku czy makowcu. Jej pewna taka uczuciowa infantylność i całkowita przewidywalność, sprawiają, ze raczej będzie to powieść do której nie będzie się wracało, bo oprócz nastroju niesie za sobą niewiele. No może happy end...
Oczekiwałam po powieści tej autorki bardziej charakterystycznych postaci i ciut lepszego humoru, do którego przyzwyczaiła swoje czytelniczki. Owszem jest Nela - charakterystyczna starsza pani, mistrzyni ciętej riposty - ale to za mało w kontekście całości.
Polecam tylko jako lekturę na zimowe długie wieczory i może jako prosty pocieszacz, nic więcej.

środa, 10 lutego 2016

Leanne Cooper - Jedz inaczej

Przychodzi czasem taki czas, ze trzeba całkowicei zmienić woje nawyki żywieniowe, przywyczaić sie do innych smaków, zrezygnwa z zakazanych i nauczyć się akceptować to, co jeść można. Tak było i ze mną, a dodatkowo pojawienie się dziecka spowodowało, że zaczełam dużo uważniej wkładać zkaupy do koszyka i coraz ddokładniej czytać etykiety produktów.

Na rynku jest wiele książek o bardziej lub mniej mądrym odżywianiu się, zazwyczaj podchodzę do nich sceptycznie, ale czasem skuszam się na na ich lekturę ;) 









Czy wiecie, że siadając do posiłku w większym gronie zjadamy więcej, a kiedy częstujemy się potrawami w określonej kolejności, jemy mniej?
Czy wiecie, że nagradzanie dziecka za zjedzenie określonego warzywa może sprawić, że nie będzie lubiło jego smaku w przyszłości?
Czy wiecie, że lubić coś to nie to samo, co mieć na coś ochotę – i odwrotnie?

Leanne Cooper wykorzystuje swoją wiedzę z zakresu dietetyki i psychologii, by wyjaśnić wiele zjawisk, które powodują, że jemy to, co jemy.

"Jedz inaczej" to praktyczny poradnik z prostymi ćwiczeniami, które sprawią, że nauczycie się jeść zdrowiej, lepiej i mniej i nie będziecie musieli już sięgać po kolejne diety. Dzięki tej książce poznacie też wiele sztuczek stosowanych przez marketingowców i restauratorów i nauczycie się omijać pułapki, w które wpada większość z nas.


Czym wyróżnia się ta książka na tle innych? przede wszystkim autorka unika pewnych schematów i narzucanych powszechnie trendów, które mimo, że modne nie zawsze są rozsądne. Książkę dryfująca bardziej w kierunku filozofii i psychologii jedzenia niż narzucania diety skłania poprzez liczne pytania do zastanowienia się nad swoimi nawykami żywieniowymi, przyzwyczajeniami i jednocześnie podaje wiele prostych przykładów jak je zmienić, czy zmodyfikować. O ile część z nich jest powszechnie znana-jak chociażby jedzenie na mniejszych talerzach, żeby nakładać sobie mniej, to jednak uważam, że każdy z nas znajdzie tutaj chociaż kilka wskazówek dla siebie. Może sama książka przełomowa nie jest to kilka jej rozdziałów bardzo mi się spodobało. Mój ulubiony to z pewnością ten dotyczący czytania składów na etykietach i prawdziwego znaczenia pewnych określeń na nich używanych. Dla miłośników tabeli i kontrolowania siebie w ten sposób autorka przygotowała również całkiem sporo różnych propozycji po pierwsze do pewnego testu swojej żywieniowej osobowości po drugie do wdrożenia pewnych zadań i motywacji ich wykonywaniu.
Szkoda tylko, że takich propozycji nie ma proponowanych przez polskich autorów, bo chyba dobrze byłoby spojrzeć na nawyki żywieniowe z rodzimej perspektywy.

wtorek, 17 listopada 2015

Christopher W. Gortner - Mademoiselle Chanel

Powiem szczerze, że wybór tej właśnie książki był impulsem. Bo ani nie jest fanką Mademoiselle ani autor nie był mi znany - tymczasem lektura okazała się strzałem w 10, na tyle dobrym, że ciężko mi było się od niej oderwać!
Okazuje się, ze impulsy czasem bywają dobre :)


Widzę odwieczny konflikt między skromną dziewczyną, którą kiedyś byłam, a legendą, którą celowo wykreowałam, żeby nikt nie mógł zajrzeć w moje serce. W tej opowieści postaram się w miarę możliwości trzymać prawdy, choć mity i plotki spowijają mnie w nie mniejszym stopniu niż moje słynne krepdeszyny i tweedy.
Postaram się pamiętać o tym, że mimo wszystkich swoich triumfów, mimo wszystkich błędów, które popełniłam – wciąż jestem tylko kobietą…

Kim naprawdę była Coco Chanel? Wielką wizjonerką, niemieckim szpiegiem, namiętną dziewczyną poszukującą uczucia? Teraz nareszcie może opowiedzieć własną historię. Z powieści Mademoiselle Chanel wyłania się obraz kobiety pełnej pasji, wdzięku i uroku, której sława i fortuna nie uchroniły przed złamanym sercem.

Nowa powieść C.W. Gortnera. Zanim został poczytnym pisarzem, autorem wielu powieści przetłumaczonych na ponad dwadzieścia języków, C.W. Gortner pracował w przemyśle modowym. Coco Chanel fascynowała go od zawsze. Teraz powraca do niej w swojej najnowszej książce, poszukując odpowiedzi na nurtujące go pytanie: jakie sekrety skrywała Coco Chanel?







Historię osławionej bogini świata mody dzięki autorowi poznajemy od jej dzieciństwa - tak trudnego, ale z którego to potrafiła się poniekąd wyswobodzić, tworząc punkt wyjścia czy raczej determinant dla dalszych swoich poczynań. Wychowana przez siostry w klasztorze szybko odkrywa swój talent, a co za tym idzie zdeterminowana młoda dziewczyna zaczyna zastanawiać się co może z takim talentem uczynić....A potem? Potem jest już dużo ciekawiej, bo historię Coco poznajemy przez jej pryzmat, wiemy co nią kierowało, co w danej chwili sobie myślała i jak powstawały pomysły jej kreacji - tym perfum i małej czarnej. Dzięki temu zabiegowi Gabriele Chanel przestaje być guru, czy niedoścignioną ikoną, a staje się bohaterką powieści. Kobietą targaną emocjami, często sprzecznymi, kobietę dążącą do sukcesu, ale przede wszystkim osobę, która przez całe swoje życie szukała miłości i akceptacji. Lokująca swoje uczucia w nie zawsze właściwych mężczyznach przeżywając romans za romansem wzbudzała skrajne emocje. Jednego jednak nie można było jej zarzucić- wyrazistości. Musze przyznać, ze jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści, bo autor w doskonały sposób zawarł nie wszystkim tak dobrze znaną historię takiej osobistości w powieści obyczajowej, od której nie sposób się oderwać. Historia, którą czytamy pełna jest dobrze skonstruowanych postaci, wyrazistych i barwnych, umieszczonych w doskonale przemyślanym - z najmniejszymi drobiazgami-otoczeniu właściwym dla epoki, w której rozgrywa się akcja. Aż momentami chciałoby się wraz z bohaterami znaleźć w centrum tych wydarzeń, poznać Coco, ale bardziej znaną z powieści Gortnera niż tą uchodzącą za ikonę mody.

Moja ocena 9,5/10


środa, 7 października 2015

Maria Nurowska - Zabójca

Maria Nurowska odkrywa tajniki góralskiej duszy.

Maria Nurowska, pisząc tę powieść, czerpała inspirację z prawdziwych historii, które zdarzyły się na Podhalu.

"Zabójca" to historia Joanny Padlewskiej, młodej dziennikarki, w drodze do Zakopanego spotykającej tajemniczego mężczyznę. Zaintrygowana zachowaniem współpasażera kobieta, pod pretekstem pisania reportażu o Polakach, którzy wrócili z Ameryki, postanawia za wszelką cenę poznać historię Adama Madeja.

Wkrótce dowiaduje się, że spędził wiele lat w więzieniu San Quentin, które jest jednym z najcięższych więzień w USA. Trafił tam za zabójstwo, ale czy na pewno?

Z czasem Joanna zaprzyjaźnia się z Adamem, pomaga mu odbudować dom i stopniowo odkrywa, dlaczego trafił do więzienia i co tam przeżył. Adam powierza jej prowadzone przez lata zapiski więzienne, których lektura pozwala jej poznać prawdę o tym wyjątkowym człowieku. Wkrótce Joanna uświadamia sobie, że to, co czuje do Adama, to nie tylko przyjaźń.

Czy będzie potrafiła przekonać go, że ktoś taki jak on jest zdolny do miłości?

Niespodziewanie jednak sprawy się komplikują, wydawca Joanny publikuje nieautoryzowany wywiad, a zraniony Adam postanawia zerwać z Joanną wszelkie kontakty.
Czy Joannie uda się go odszukać?
Czy po tym, co się stało, potrafią jeszcze być razem?

Historia miłosna, jakiej jeszcze nie było.




Książka za krótka, żeby była doskonała, tak jest po prostu dobra - to pierwsza moja reakcja po przeczytaniu tej lektury. Zawsze z ogromną ciekawością sięgam po powieści Marii Nurowskiej, bo trudno doszukiwać się na polskim rynku wydawniczym autorki podobnej, której powieście nieodmiennie frapują kolejne pokolenia kobiet.

Tak samo jest i tym razem, Maria Nurowska funduje nam po raz kolejny historię niebanalną, nieprostą i ciekawą.

Podobnie jak w wielu ostanio wydanych przez autorkę powieściach akcja dzieje się w jej ukochanych górach. Fabułę ciężko streścić inaczej niż w opisie z okładki, więc skupię się dziś bardziej na wadach i zaletach tej powieści.

To, co można zarzucić tej powięści to duża nierówność akcji - można ją podzielić na słabe i bardzo dobre fragmenty, które to nawzajem się przepaltają. Owczem może trudno było autorce pogodzić na tym samym poziomie opisy egzystencji więziennej i prozy zycia i pracy dziennikarki gazety nastawionej przede wszystkim na zysk i pogoń za sensacją. To jednak w tych bardziej przyziemnych fragmentach są też lepsze momenty czy fragmenty. więc wydaje mi się, że można byłoby to bardziej "wyrównać".
Drugi mój zarzut może dość banalny, ale książka była za krótka, wczesniejsze powieści autorki są dużo dłuże, a przez to ciekawsze, te ostanie niestety są moim zdaniem okojone, pozostawiając spory niedosyt czytelniczy.

Z drugiej stronu autorka po raz kolejny zachwyciła fabułą, pomysłem i innością na tle innych "powieści dla kobiet". Jej propozycje na długo zostają w pamięci, skłądniając do rozważań i zastanowienia się, "co by było gdyby" itp. Książkę przeczytałam w jeden wieczór
Wracam do niej nie tylko z sentymentu ale również zawsze i niezmiennie z dużą dozą ciekawości. 


poniedziałek, 28 września 2015

Magdalena Kordel - Tajemnica bzów

Wrzesień to dla nas czas urlopu i tym samym leniwych i przyjemnych lektur czytanych pod parasolem. Do takich niewątpliwie pozycji zaliczyć można ostatnią powieść Magdaleny Kordel "Tajemnica bzów".






Jako, ze lubię autorkę z ogromną ciekawością udałam się wraz z nią w kolejną podróż do magicznego Malowniczego, gdzie tym razem główną bohaterką jest Leontyna -starsza pani prowadząca swój sklepik z różnymi przydasiami. "Ponaglana" przez swój tajemniczy pierścionek decyduje się opowiedzieć historię swojego życia - historie tak burzliwą, której dotychczas nie miała odwagi nikomu ujawnić. Za sprawą powracającej przeszłości i tajemniczego mężczyzny, który pojawia się na jej drodze decyduje powierzyć się swój sekret Magdzie - młodej kobiecie, która właśnie została matką adoptowanych dzieci, a która to okazuje się być wdzięczną i zaintrygowaną słuchaczką dla kobiety, której w pewnym momencie samotność chyba przestała wystarczać. 

I tak wyruszamy w sentymentalną podróż wraz z Zosią-Leontyną do magicznych czasów jej młodości spędzonych na Kresach, a później trudnych czasów wojennych w Warszawie. Trudno streszczać fabułę nie ujawniając z niej wielu szczegółów, dla mnie ta historia okazała się być tak interesująca i dopracowana w szczegółach-docenić tu należy wielką dbałość o detale historii i obyczajowości przedwojennego Lwowa-że ciężko było mi od niej się oderwać. Nie tylko dlatego, że ja lubię takie historię, tylko dlatego, że ta historia, na tle wielu innych czytanych przeze mnie okazała się być wyjątkowo dobra.

Jedyny mój zarzut w stronę tej powieści to dużo słabszy - w porównaniu do opisywanej wyżej wcześniejszej historii- wątek współczesny. Albo autorka powinna się skupić tylko na opowieści Leontyny, albo dopracować z taką samą dbałością o szczegóły, to co opisywane jest jako rozgrywające się aktualnie. Tal powstał spory rozdźwięk, że ja z dużą przyjemnością wracałam w lekturze do historii opowiadanej Magdzie.

Duży plus dla autorki za zmianę formuły i lużne nawiazanie do wątków znanych z pierwszych powieści o Malowniczym - patrząc na losy podobnych serii ukazujacych się na polskim rynku wydawniczym - całe szczęście tym razem zabieg ten się udał, bo nie zawsze autorkom to wychodzi ;)

Moja ocena 8,5/10 





Malownicze, ciche miasteczko ukryte w Sudetach. Miejsce, gdzie czas i miłość leczą rany. Pewnego dnia pani Leontynie ginie pierścionek przekazywany z pokolenia na pokolenie, a przed jej sklepem ze starociami zatrzymuje się tajemniczy mężczyzna. Czy to przeszłość zaczyna się o nią upominać? Leontyna wyrusza więc w pełną nostalgicznego uroku podróż do krainy pachnącej bzami. Do czasów radosnego dzieciństwa na Kresach, wielkiej miłości i wojny, która wszystko zmieniła. 

Jaką tajemnicę kryje rodowy pierścionek?Kim jest zagadkowy mężczyzna?Czy przeszłość można zmienić? Poruszająca historia silnej i mądrej kobiety, której przyszło żyć, kochać i marzyć w niezwykłych czasach.


wtorek, 4 sierpnia 2015

Katarzyna Michalak - Kawiarenka pod różą i Przystań Julii

Jest gorąco, upalnie i również lektury, po które sięgam też raczej okazują się być zdecydowanie z tych letnich i lżejszych. 

Tym razem padło na autorkę, co do której mam dalej mieszane uczucia i po lekturze dwóch kolejnych jej książek moje odczucia przechylają się raczej w kierunku negacji niż zachwytu.
Powinnam poszukać czegoś babskiego, ale zdecydowanie lepszego.



Amelia wiedziała tylko, że ta maleńka cukierenka jest jej przeznaczeniem.
Miała nadzieję, że wśród róż, czekolady, i babeczek z karmelem
odnajdzie wreszcie ukojenie. Oprócz tego nie wiedziała nic. 















Fajna, okładka, z cyklu tych, które cieszą oko i zapowiadają fajna historię. Opis też obiecujący wiele.
I pomysł połączenia książki z książką kucharką również ciekawy, ale ... no właśnie.
Okazuje się, że autorka główny nacisk położyła tutaj na zebranie przepisów (głównie z polecanego bloga, choć nie jest to książka sponsorowana), podzielonych tematycznie,a  dotyczących jak nietrudno się domyśleć słodkości wszelkich, a wątek obyczajowy stał się marginesem dla ogromnego zbioru przepisów na desery wszelakie. O ile wydawanie przepiśników w połączeniu z konkretną fabuła czy historią jest fajne i wiele z nich cieszy się powodzeniem, a przepisy często pojawiają się na blogach, jako pewniaki, które zawsze wychodzą, to nagromadzenie przepisów wszelkich bez odniesienia ich do historii- no może jeden czy dwa wymienione były w treści, to jak dla mnie przerost i brak umiaru. Bo gdyby chcieć złożyć powieść obyczajową, która jak to u autorki tu również trąci momentami infantylizmem, ale potencjał moim zdaniem dużo większy niż jego realizacja, to okazuje się, ze samej powieści mamy zaledwie kilka krótkich rozdziałów i zanim się rozkręci to już jest koniec.

Do tego przepisy, mimo, iż fajne, z dostępnych produktów i pomysłowe, to często niepełne - np. brak w nich informacji o temperaturze i przybliżonym czasie pieczenia, tak jakby skopiowano tylko cześć danej receptury. Aż szkoda, bo warto byłoby wymienić jakieś zalety danej lektury ;)

Pozostaje mieć nadzieję, ze kolejny tom okaże się być bardziej wyważony.





Przewrotny los połączył trzy kobiety mieszkające przy uliczce Leśnych Dzwonków. Szczęście ma jednak to do siebie, że nie trwa długo, a przyszłość skrywa wiele niespodzianek, nie zawsze radosnych…


Julia postanowiła zacząć wszystko od nowa. Spakowała do samochodu dorobek całego życia i ruszyła przed siebie, byle dalej od rozczarowań i zdrady. Czuła, że mały domek w Bieszczadach może stać się jej bezpieczną przystanią, nie wiedziała jednak, co ją czeka na końcu drogi.

Gosia i Kamila, przyjaciółki Julii z Milanówka, muszą zmierzyć się z mroczną tajemnicą, przez którą już utraciły najbliższą im osobę. Łukasz zostaje wciągnięty w niebezpieczną grę. W tej grze stawką jest życie kogoś, kogo kocha. Jeden błąd i nadzieja znów zmieni się w rozpacz.


"Przystań Julii"to ostatnia cześć z  kwiatowej serii. Wczśniej czytałam "Zacisze Gosi" - recenzja tutaj -  i muszę przyznać, ze jeżeli chodzi o ta serię to uważam ją za zdecydowanie najmniej udaną w twórczości autorki, dowodzącą tezy, że literatura kobieca - akurat w tym wydaniu- to powieści płytkie, momentami infantylne, przewidywalne i po prostu kiepskie. 
Historia przewidywalna z kiepskim połączeniem wątku kryminalno-szpiegowskiego z obyczajowym-chociaż dobrze, ze ten pierwszy w ogóle się pojawił urozmaicając ckliwe historie bohaterek. Inaczej byłoby po prostu nie do zniesienia.
Czasem sobie myślę, że może autorka powinna bardziej skupić się na jakości niż na ilości wydawanych książek, bo tutaj im więcej nie znaczy tym lepiej. Niestety

Obie z nich oceniam na maksymalnie 5/10



poniedziałek, 25 maja 2015

Jojo Moyes - Razem będzie lepiej

Na miejscu Jess każdy miałby dosyć. Pracy na dwa etaty, chodzenia przez cały rok w jednej parze dżinsów, kupowania najtańszych jogurtów na promocji w supermarkecie i wybaczania byłemu mężowi, że nie płaci alimentów.
Jednak Jess nie należy do kobiet, które łatwo się poddają. „Damy sobie radę” mogłaby mieć wydrukowane na koszulce. Kiedy okazuje się, że jej córka ma szansę na zdobycie stypendium w wymarzonej szkole, gotowa jest ruszyć na drugi koniec kraju, zabierając ze sobą: 
1. jednego problematycznego nastolatka,
2. jedną wybitnie uzdolnioną dziewczynkę z chorobą lokomocyjną,
3. jednego kudłatego psa o wielkim sercu.
Oraz...
4. przypadkowo spotkanego mężczyznę na życiowym zakręcie, który w krytycznym momencie wyciąga do nich pomocną rękę.

Czy wspólna podróż pokaże im, że… razem będzie lepiej?



Czasem przychodzi taki czas, że ma się ochotę na przeczytanie fajnej książki, lekkiej, babskiej, ale niegłupiej, płytkiej czy nudnej. Czytadła, które miło się czyta, nie jest może szczególnie wymagające, ale gwarantuje przyjemnie spędzony wieczór.


Dlatego też idealną okazała się być dla mnie najnowsza powieść Jojo Moyers-autorki wcześniej mi nieznanej. 
Lektura okazała się być tak przyjemna, że ciężko było mi się od niej oderwać, mimo, że wiadomo było od samego początku, że "razem będzie im lepiej", to jednak historia mnie zaciekawiła. 

Do tego plejada bohaterów, którzy - może początkowo poza Edem-wzbudzają sympatie i mocno się im od samego początku kibicuje.
Jess jest taką bohaterką, którą lubi się od pierwszego spotkania. Może nie do końca rozumie się jej postępowanie-w końcu jak można żałować byłego bezrobotnego męża, który nas opuścił i nie daje alimentów na swoje dzieci, to jednak całe szczęście wraz z rozwojem wydarzeń Jess całe szczęście staje się rozsądniejsza. 

Mimo trudnej sytuacji Jess ciągle wierzy, że będzie lepiej, nie poddaje się przeciwnościom i zamiast się nad sobą użalać stara się walczyć o lepsze jutro dla siebie i swoich najbliższych. Czasami potrzeba impulsu, który po wielu perypetiach, tak jak u naszych bohaterów, może zmienić życie na lepsze. 

Moja ocena 7,5/10 z nadzieją na kolejne miłe spotkanie z tą autorką.


wtorek, 10 marca 2015

Dorota Gąsiorowska - Obietnica Łucji

Kiedy Łucja pierwszy raz zobaczyła pałac rodziny Kreiwetsów, od razu poczuła, że w starych komnatach zdarzyło się coś wyjątkowego. Małe miasteczko, urokliwy Różany Gaj, nad którym górowały malownicze ruiny, także skrywało niejeden sekret. Tajemnice aż prosiły się o odkrycie.

Łucja uciekła od zgiełku wielkiego miasta, od bolesnych wspomnień, by ukojenie odnaleźć właśnie tam. Przeprowadzka miała być próbą odzyskania siebie. Nie mogła wiedzieć, że w czarującym zaciszu na prowincji będzie musiała zmierzyć się z poważnymi wyzwaniami. Kiedy umierająca przyjaciółka prosi ją, aby odnalazła ojca jej małej córeczki, Łucja nie podejrzewa, że zadanie to zaprowadzi ją w nieoczekiwanym kierunku.


Okazuje się, że miłość czeka na nas tam, gdzie nigdy byśmy się jej nie spodziewali.




Poruszająca powieść Doroty Gąsiorowskiej to przesycona emocjami, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, magiczna historia, od której nie można się oderwać.


Wydawałoby się, ze historia jakich wiele - rozczarowana życiem czterdziestoletnia rozwódka wyjeżdża na prowincję, by tam odnaleźć prawdziwe szczęście -brzmi znajomo, prawda?

W ogromnym natłoku powieści o ucieczce kobiet na prowincję jawiącą się niczym raj dla zbolałych dusz poszukujących szczęścia, trudno znaleźć powieść, która wypróżniałaby się czymś na tle innych. Co wcale nie oznacza, że nie sięgam po takie powieści-po prostu lubię powieści o dobrym, często przewidywalnym zakończeniu. Takie, które czyta się z przyjemnością, takie które nastrajają pozytywnie i czasem się do nich nawet wraca.

Taką właśnie powieścią jest debiutancka powieść Doroty Gąsiorowskiej. Bardzo miło spędziłam z Łucją dwa wieczory, lektura była wyjątkowo przyjemna, pełna emocji i wzruszeń.
Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ta książka, spodziewałam się pewnej oczywistości, czy przewidywalności znanej mi z powieści tego typu, tymczasem okazało się, że autorka nie poprzestała na banałach i ckliwej historii. Starała się opisać Łucję - kobietę po prawdziwych przejściach, z niepoukładaną przeszłością, z gromadzącymi się w niej negatywnymi emocjami i wspomnieniami.
Nic w tej powieści jak się okazuje nie jest aż tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać, a sam wątek miłośny nie przesłania tego co się wokół niego dzieje.
Mimo nagromadzenia emocji i wzruszeń książka pozostaje autentyczna i prawdziwa, a to trudne, bo przy takich kumulacjach można otrzeć się o kicz. Tutaj tego nie ma.Jest autentyczność, dużo przemyśleń, rozważań, które sprawiają, że to, o czym się czyta na dłużej pozostaje w pamięci, a sama książka niekoniecznie musi być traktowana jako babskie czytadło. 

Jedyne, co nie do końca mi odpowiadało, to jakby urywane zakończenia poszczególnych rozdziałów, pewien brak kontynuacji, podsumowania itp. 

Mimo tego moja ocena to 8/10

niedziela, 4 stycznia 2015

Maria Nurowska - Dom na krawędzi

Kontynuacja bestsellerowej powieści Drzwi do piekła


Daria po wyjściu na wolność ucieka do Zakopanego, nie chce już być pisarką, zmienia imię i uczy się życia od nowa. Jednak wkrótce więzienna przeszłość upomni się o nią w bardzo nietypowy sposób. Za pieniądze odziedziczone w spadku Daria buduje pensjonat, w którym pewnego dnia zjawia się Iza, by bez skrupułów podrzucić jej na wychowanie swoją córkę Olę. Daria, stając się w zasadzie matką dziewczynki, odzyskuje dzięki niej wiarę w siebie i wiarę w drugiego człowieka. Wkrótce też spotyka miłość swojego życia, Pawła, przy którym wreszcie staje się spełnioną kobietą. Z czasem Daria odkrywa, jak trudne jest macierzyństwo, ale dzięki temu postanawia podjąć próbę zbudowania relacji z własną matką.

W pensjonacie Darii pojawi się również Agata, Kochanka i Zuzanna. Każda z nich, choć bardzo związana z przeszłością, na swój sposób pomoże Darii w tworzeniu nowej siebie, a Agata stanie się nawet jej oddaną przyjaciółką i powierniczką.

Po latach Iza upomni się jednak o względy swojej córki i uczyni to w sposób bezpardonowy. W odpowiedzi na jej słowa Daria postanawia napisać swoje ostatnie dzieło - list, w którym opisze, jak bardzo zasłużyła na miłość Oli.

Ale Dom na krawędzi, to nie tylko opowieść o matkach i córkach, to przede wszystkim piękna i przejmująca historia odkrywania i budowania kobiecości.

Byłam bardzo ciekawa kontynuacji powieści (recenzja "Drzwi do piekła" tutaj), którą czytałam już jakiś czas temu. Każda nowa powieść Nurowskiej wzbudza we mnie zawsze dużo emocji, uważam, że to jedna z lepszych współczesnych autorek, a jej powieści są ciekawe, inne, frapujące. 

Tak było i tym razem- teraz jednak autorka postanowiła pokazać czytelniczkom, co działo się z Darią, teraz oficjalnie Martą, po wyjściu z więzienia. Początkowo zagubiona, bez pomysłu na siebie, uciekająca od przeszłości odnajduje spokój w górach, w pensjonacie, który postanowiła zbudować za wszelką cenę. Miejsce, które znalazła stało się alegorią jej życia-na krawędzi życia, wspomnień i demonów przeszłości, a którymi trzeba się zmierzyć.
Przeszłość dopada Martę w postaci kobiet, które poznała w więzieniu i o dziwo sama ona prowokuje większość spotkań z nimi. Może proponując im pomoc stara się zadość uczynić, za zło, które wyrządziła. Jednak okazuje się, że nie zawsze jej się to udaje. Szczegółów nie będę zdradzać.
W życiu Marty zachodzą zmiany, niejako z przymusu staje się matką zastępczą dla Oli, córki Izy-kobiety, której nie potrafi odmówi, a z którą znajomość staje się dla niej przekleństwem. Iza, kobieta tak wydawałoby bliska burzy powoli to, co udało się Marcie zbudować-bliskość z Olą, związek z Pawłem.
Ciągle zastanawiam się, co kobietę po takich przejściach i tak silną, jak Marta ciągnęło w stronę Izy...Wiele scenariuszy powstało w mojej głowie po lekturze, często zastanawiam się dlaczego z takiego rozwiązania skorzystała autorka...

Moja ocena 7,5/10



niedziela, 7 grudnia 2014

Anna Ficner-Ogonowska - Szczęście w cichą noc


Wieczór wigilijny, za oknem cisza. Pada śnieg, dom pachnie piernikiem i goździkami, na stole dodatkowe nakrycie, może zaraz ktoś przyjdzie...
To wszystko znajdziecie w najnowszej książce Anny Ficner-Ogonowskiej.




Hania pragnie spędzić wigilię z najbliższymi osobami w swym rodzinnym domu. Chce, by było jak dawniej... Zapowiada się wspaniały czas, pełen miłości, mądrych rozmów, rozkochanych spojrzeń i wyśmienitych dań.

Lektura tej magicznej opowieści, w której tradycja staje się jedną z bohaterek, z pewnością rozgrzeje serca i sprawi, że te Święta, choć obchodzone zimą, będą ciepłe i prawdziwie wyjątkowe.

Idealna książka do czytania w bożonarodzeniowy wieczór; doskonały prezent pod choinkę.



Byłam bardzo ciekawa jak i czy w ogóle autorka może mnie zaskoczyć książką o objętości 140 stron. Ale w związku z tematyką jakże adekwatną teraz i zachęcającą okładką postanowiłam nie nastawiać się negatywnie przed lekturą.
Jak nietrudno się domyśleć fajerwerków się nie doczekałam - bo czego oczekiwać po kolejnej książce z serii, której dotychczasowe tomy były zachęcająco obszerne, a ta kończy się zanim dobrze się zaczęła. Akcja toczy się zaledwie w ciągu kilku przedświątecznych dni i dotyczy przygotowań przedświątecznych Hanki i jej najbliższych. Gdyby to był element większej całości byłoby ok, a tak to była to po prostu namiastka kolejnego odcinka, który okazał się być tylko epizodem.
Klimat przyjemny – świąteczne oczekiwanie, prezenty, nastrój radości dodatkowo wzmocniony oczekiwaniem na dziecko, którego spodziewa się Hanka i Mikołaj. Taki powrót do znanej nam rzeczywistości z poprzednich powieści autorki. To w zasadzie jedyny plus. Nie wyobrażam sobie na pewno czytania tego tomu bez znajomości poprzednich-wtedy już w ogóle lektura w moim odczuciu traci na wartości.
O ile w poprzednich tomach brakowało mi na końcu książek jakiegoś zestawienia przepisów zawartych w powieści tak tutaj mile byłam zaskoczona – przepisy na potrawy wigilijne znalazły się jako dodatek. Może spodziewałam się po nich większej innowacyjności, to jednak dobrze, że pojawiły się w ogóle.

Za duże rozczarowanie, przerost formy nad treścią i większe nadzieje niż rzeczywistość wystawiam ocenę 3,5/10