Książka nagrodzona tytułem Książki Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Autobiografia, biografia, wspomnienia.
Jeden z najbardziej lubianych polskich księży w rozmowie życia.
Ceniony za swój autentyzm, odwagę i szczerość. Podziwiany zarówno przez katolików, jak i niewierzących. Sam o sobie mówi, że jest onkocelebrytą, czyli człowiekiem znanym głównie z tego, że ma raka. Zanim się o tym dowiedział, wybudował hospicjum w Pucku.
W szkole nie chodził na religię. Gdy już zyskał pewność do swojego powołania - odrzucili go jezuici (Niech żałują!). Kłopoty ze wzrokiem prawie uniemożliwiły mu święcenia (- A pieniądze widzi?; - Widzi!; -To święcić!)
W inspirującej rozmowie z Piotrem Żyłką ks. Jan zdradza źródła swojej niesamowitej energii i nieskończonych pokładów optymizmu. O swoim życiu i polskim Kościele mówi z odwagą i dystansem osoby, która pokonała własny strach. Wzruszające do łez świadectwo człowieka, który wie, że być może nie zostało mu wiele czasu.
Pamiętam moje pierwsze "spotkanie" z ks. Janem - to był wywiad w jednym z kobiecych miesięczników. Wrażenie, jakie na mnie wywarł pamiętam do dziś, wielokrotnie do niego wracałam oczarowana prawą, jaką potrafił przekazać na zaledwie trzech czy czterech stornach wywiadu.
Kiedy trafiła do mnie książka - wywiad byłam bardzo ciekawa, czy wrażenie z pierwszego czytelniczego spotkania się powtórzy. Okazało się, że było jeszcze lepiej, bo przyjemność czytania, dodatkowo rozsądnie dawkowana, starczyła mi na kilka dni.
Ciężko książkę oceniać nie przez pryzmat jej poniekąd głównego bohatera, bo cokolwiek nie powiedziałoby się o niej będzie jednocześnie w jakiś tam sposób ocena księdza Jana.
To, co uderza przede wszystkim to jego prawdziwość i normalnośc, brak rozdźwięku pomiędzy sacrum i profanum, brak wywyższania siebie i przekaz, który niosą jego słowa.
Często wytykany jako buntownik nie boi mówić się o sprawach trudnych, wytyka błędy polskich księży, krytykuje hierarchów, jednocześnie żyjąc i pracując, tak, jakby się oczekiwało od ludzi jego stanu. Wiele zdań, myśli i stwierdzeń można czytać parokrotnie, wracać do nich i mieć nadzieję, ze w tym tak specyficznym środowisku jest więcej takich osób, jak ksiądz Jan.
Myślę, ze zderzenie osoby księdza Jana chociażby z pokazywanym ostatnio wielokrotnie w mediach społecznościowych zdjęciem :
dają na to niestety nikłą nadzieję, utwierdzając przeciwników w przekonaniu, że polski kościół niestety bardzo się zagubił. dlatego ten wywiad okazuje się być tym cenniejszy, bo odziera życie kapłana z blichtru, pokazuje jego ciemne strony, boli momentami prawdą. Jestem pod ogromnym wrażeniem postaci, książki... w głowie wiele myśli i stwierdzeń utkwiło, zafrapowało i każe wracać do lektury co jakiś czas. Dla równowagi.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
piątek, 21 października 2016
poniedziałek, 1 września 2014
Barbara Wachowicz - Bohaterki powstańczej Warszawy
Książka jest opowieścią o dziewczętach walczących w Powstaniu Warszawskim. Każdej bohaterce poświęcony jest odrębny rozdział. Autorka po mistrzowsku kreśli sylwetki 18 kobiet. Odkrywa mało znane karty powstańcze wybitnych aktorek Aliny Janowskiej i Danuty Szaflarskiej. Przybliża dzieje Krystyny Wańkowiczówny i Krystyny Krahelskiej oraz mniej znanych kobiet, które wsławiły się niezwykłą odwagą i bohaterstwem np. Lidii Markiewicz-Ziental, która przeszła cały szlak bojowy powstania, czy Haliny Dunin-Karwickiej, łączniczki Batalionu „Parasol”, Henryki Dziakowskiej-Zarzyckiej, łączniczki i sanitariuszki Batalionu „Parasol”, która uczestniczyła w walkach na Woli, Starym Mieście i w Śródmieściu, czy Danuty Zdanowicz-Rossmanowej, komendantki Wojskowej Służby Kobiet Batalionu „Ostoja”, adiutantki harcmistrza Tadeusza Zawadzkiego „Zośki” i kapitana Tadeusza Klimowskiego.
Okrągłe rocznice historyczne sprzyjają powstawaniu książek o bohaterach tych czasów. Nie inaczej jest w przypadku powstania warszawskiego, jednak w tym roku pewnym novum było skierowanie uwagi na bohaterki - kobiety dzielnie walczące u boku wszystkich tych mężczyzn, którym do tej pory poświęcono dużo więcej książek. Książka, którą otrzymałam do recenzji była pierwszą pozycja tego typu, z która miałam do czynienia i zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać.
Muszę przyznać, że opasły tom z ogromem zdjęć zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Spodziewałam się raczej pewnej gloryfikacji, wynoszenia na piedestały, a tymczasem dostałam bardzo ciekawe historie o kobietach nieprzeciętnych, bohaterskich i interesujących.
Każdej z nich autorka poświęciła jeden rozdział, bogato ilustrując każdy z nich zdjęciami nie tylko bohaterek, ale ich bliskich, ukochanych, dzieci. Dzięki temu nasz obraz tych kobiet staje się pełniejszy , a lektura ciekawsza. Każdy rozdział zawiera również dużo wspomnień innych bohaterów, fragmenty dzienników, pamiętników, wierszy, no i mnóstwo cytatów. Z jednej strony jest to ciekawe, wraz ze zdjęciami i tekstem tworzy spójną całość, jednak pod koniec lektury zaczęło być ciut męczące. Tym bardziej, że do tych cytatów brakuje przypisów, czy odwołań. Owszem jest bibliografia, ale dla bardziej dociekliwego czytelnika może być to za mało. Brakowało mi także informacji skąd pochodzą cytaty - śródtytuły danego rozdziału. Moje uwagi, jak widać, są raczej do formy niż treści - tej nie można nic zarzucić, ogrom pracy, jaki wykonała autorka przed napisaniem tej książki robi wrażenie. Do tego same panie, które już po kilku stronach lektury stają się czytelnikowi tak bliskie, że czyta się książkę niemal jednym tchem, rekompensują wszystkie uchybienia formy.
Moja ocena 8,5/10
Okrągłe rocznice historyczne sprzyjają powstawaniu książek o bohaterach tych czasów. Nie inaczej jest w przypadku powstania warszawskiego, jednak w tym roku pewnym novum było skierowanie uwagi na bohaterki - kobiety dzielnie walczące u boku wszystkich tych mężczyzn, którym do tej pory poświęcono dużo więcej książek. Książka, którą otrzymałam do recenzji była pierwszą pozycja tego typu, z która miałam do czynienia i zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać.
Muszę przyznać, że opasły tom z ogromem zdjęć zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Spodziewałam się raczej pewnej gloryfikacji, wynoszenia na piedestały, a tymczasem dostałam bardzo ciekawe historie o kobietach nieprzeciętnych, bohaterskich i interesujących.
Każdej z nich autorka poświęciła jeden rozdział, bogato ilustrując każdy z nich zdjęciami nie tylko bohaterek, ale ich bliskich, ukochanych, dzieci. Dzięki temu nasz obraz tych kobiet staje się pełniejszy , a lektura ciekawsza. Każdy rozdział zawiera również dużo wspomnień innych bohaterów, fragmenty dzienników, pamiętników, wierszy, no i mnóstwo cytatów. Z jednej strony jest to ciekawe, wraz ze zdjęciami i tekstem tworzy spójną całość, jednak pod koniec lektury zaczęło być ciut męczące. Tym bardziej, że do tych cytatów brakuje przypisów, czy odwołań. Owszem jest bibliografia, ale dla bardziej dociekliwego czytelnika może być to za mało. Brakowało mi także informacji skąd pochodzą cytaty - śródtytuły danego rozdziału. Moje uwagi, jak widać, są raczej do formy niż treści - tej nie można nic zarzucić, ogrom pracy, jaki wykonała autorka przed napisaniem tej książki robi wrażenie. Do tego same panie, które już po kilku stronach lektury stają się czytelnikowi tak bliskie, że czyta się książkę niemal jednym tchem, rekompensują wszystkie uchybienia formy.
Moja ocena 8,5/10
sobota, 22 lutego 2014
Joanna Sałyga - Chustka
"Niepokorna, piękna, ciepła i otwarta, dowcipna i często kontrowersyjna.
Bolał ją brzuch. W biegu, między licznymi zajęciami wpadła do lekarza. To miało być rutynowe badanie. Diagnoza przeraziła wszystkich. Rak złośliwy, z licznymi przerzutami. Walczyła z nim przez ponad dwa lata. Śmiertelna choroba i nieposkromiony apetyt na życie. Joasia cieszyła się każdą chwilą spędzaną z najbliższymi i pisała blog. Była szczęśliwa.Chustka to nie tylko zapis zmagania się z chorobą, ale przede wszystkim opowieść o wielkiej miłości do synka, Niemęża i życia. To także opowieść o niezwykłym spotkaniu: Joanna, skupiona na pracy bizneswoman, i Niemąż, mężczyzna z przeszłością, skazany i wciąż walczący o swą niewinność. O tym uczuciu i życiowej przemianie on sam napisze w książce "Nieżona".Niepokorna, piękna, ciepła i otwarta, dowcipna i często kontrowersyjna. Otwarcie mówiła o seksie w czasie choroby. Przygotowywała syna na swoją śmierć. Jej blog zdobył ogromną popularność. Wzruszał i przerażał. Czytali go też ci, którzy szukali zwykłego pocieszenia."
Nie czytałam wcześniej zapisków blogowych Joanny, coś słyszałam, ktoś coś mówił, ale moja wiedza o jej blogu była znikoma, dlatego też nie wiedziałam czego się spodziewać.
O czym jest ta książka?O życiu i nadziei. Z każdą stroną byłam coraz bardziej zafascynowana historią, całkowicie pozbawioną martyrologii, wzniosłych haseł, ubolewania nad tym co się dzieje. Poznałam historię kobiety, która żyła za wszelką cenę, czerpała z życia to co najlepsze, nie szukając winnych, pokazując tym który czytali jej blog, że warto żyć chwilą, cieszyć się z każdego dnia, który nam ofiarowano. To historia kobiety, która kocha, walczy za wszelką cenę a do absurdu i niemożliwego podchodzi z ironią, żartem i przymrużeniem oka.
Szczególnie wzruszające dla mnie były dialogi Joanny z synem - zapis miłości tak wielkiej, którą tylko matka może zrozumieć. I pozazdrościć wychowania tak rozsądnego synka. I dla niego właśnie powstał ten, tak inny od wszystkich, blog.
Forma książki - zapisy blogowe - bez numerów stron jest ciekawym zabiegiem, nie mamy wrażenia odliczania dni do końca. Jednak im dalej w lekturze tym Joanna staje się bliższa, a nieuchronność końca książki,a tym samym czyjegoś życia. Ogromny ładunek emocjonalny, nie potrafię sobie wyobrazić innej reakcji po lekturze niż ogromne wzruszenie i żal.
Ciężko wystawiać ocenę książce, która jest historią czyjegoś życia w tak specyficznym momencie. Nietuzinkowa i jedyna w swoim rodzaju. Joanno, mam nadzieję, że gdziekolwiek teraz jesteś znalazłaś spokój.
Bolał ją brzuch. W biegu, między licznymi zajęciami wpadła do lekarza. To miało być rutynowe badanie. Diagnoza przeraziła wszystkich. Rak złośliwy, z licznymi przerzutami. Walczyła z nim przez ponad dwa lata. Śmiertelna choroba i nieposkromiony apetyt na życie. Joasia cieszyła się każdą chwilą spędzaną z najbliższymi i pisała blog. Była szczęśliwa.Chustka to nie tylko zapis zmagania się z chorobą, ale przede wszystkim opowieść o wielkiej miłości do synka, Niemęża i życia. To także opowieść o niezwykłym spotkaniu: Joanna, skupiona na pracy bizneswoman, i Niemąż, mężczyzna z przeszłością, skazany i wciąż walczący o swą niewinność. O tym uczuciu i życiowej przemianie on sam napisze w książce "Nieżona".Niepokorna, piękna, ciepła i otwarta, dowcipna i często kontrowersyjna. Otwarcie mówiła o seksie w czasie choroby. Przygotowywała syna na swoją śmierć. Jej blog zdobył ogromną popularność. Wzruszał i przerażał. Czytali go też ci, którzy szukali zwykłego pocieszenia."
Nie czytałam wcześniej zapisków blogowych Joanny, coś słyszałam, ktoś coś mówił, ale moja wiedza o jej blogu była znikoma, dlatego też nie wiedziałam czego się spodziewać.
O czym jest ta książka?O życiu i nadziei. Z każdą stroną byłam coraz bardziej zafascynowana historią, całkowicie pozbawioną martyrologii, wzniosłych haseł, ubolewania nad tym co się dzieje. Poznałam historię kobiety, która żyła za wszelką cenę, czerpała z życia to co najlepsze, nie szukając winnych, pokazując tym który czytali jej blog, że warto żyć chwilą, cieszyć się z każdego dnia, który nam ofiarowano. To historia kobiety, która kocha, walczy za wszelką cenę a do absurdu i niemożliwego podchodzi z ironią, żartem i przymrużeniem oka.
Szczególnie wzruszające dla mnie były dialogi Joanny z synem - zapis miłości tak wielkiej, którą tylko matka może zrozumieć. I pozazdrościć wychowania tak rozsądnego synka. I dla niego właśnie powstał ten, tak inny od wszystkich, blog.
Forma książki - zapisy blogowe - bez numerów stron jest ciekawym zabiegiem, nie mamy wrażenia odliczania dni do końca. Jednak im dalej w lekturze tym Joanna staje się bliższa, a nieuchronność końca książki,a tym samym czyjegoś życia. Ogromny ładunek emocjonalny, nie potrafię sobie wyobrazić innej reakcji po lekturze niż ogromne wzruszenie i żal.
Ciężko wystawiać ocenę książce, która jest historią czyjegoś życia w tak specyficznym momencie. Nietuzinkowa i jedyna w swoim rodzaju. Joanno, mam nadzieję, że gdziekolwiek teraz jesteś znalazłaś spokój.
wtorek, 10 września 2013
Kevin Michael Connolly - Drugi rzut oka Jak świat się na mnie gapił
"Ludzie przyglądali się Kevinowi od zawsze. Jedni ukradkiem, inni natarczywie. Niektórzy robili mu zdjęcia.
Chłopak bez nóg, do tego śmigający na deskorolce, budził sensację.
Wreszcie Kevin stracił cierpliwość i zaczął fotografować tych, którzy się na niego gapią. Po zrobieniu kilkuset zdjęć stwierdził, że reakcje gapiów są zawsze takie same, niezależnie od wieku, rasy, płci. Kupił, więc profesjonalny aparat, spakował plecak,
trzy pary zapasowych kółek do skateboardu, i pojechał w świat, podglądać gapiów spoza USA.
Z tej trwającej kilka miesięcy podróży przywiózł tysiące zdjęć – tak powstała wystawa „The Rolling Exhibition”, o której napisano: „15 krajów, 31 miast, 32 tysiące zdjęć, jedno spojrzenie”. A swoje przygody opisał w tej książce.
Kevin Michael Connolly (1985) – amerykański fotograf, absolwent University of Montana (wydział filmu i fotografii), narciarz, podróżnik. Pewnego dnia postanowił objechać świat, poznać różne kultury i ciekawych ludzi. I skutecznie to realizuje, udowadniając, że fizyczne ograniczenia nie są żadną przeszkodą. Kevin... urodził się bez nóg."
O czym jest ta książka?O życiu. Na pierwszy rzut oka wydawałaby się, że trudnym, ale tutaj Kevin przekonuje nas raczej, że z życiem pełnym wyzwań i przez to niewątpliwie bogatszym, niż można mieć wrażenie.
Nie jest to również typowa książka podróżnicza, raczej książka o konfrontacji różnych miejsc na mapie podróży autora z jego ograniczeniami i tym, z czym musiał sobie w danym mieście radzić. Tym bardziej jest to ciekawe, bo perspektywa Kevina -co widać na zdjęciach - jak dla mnie momentami jednak zbyt przerysowanymi, jeżeli chodzi o perspektywę, ale pewnie to zabieg celowy dla wzmocnienia dramatyzmu i podkreślenia jednak pewnej odrębności- jest zupełnie inna niż wszystkich tych, którzy podróżując mogą bez problemu spojrzeć nowo poznanym ludziom w oczy. Tutaj widok na wszytko jest "z dołu". Tym samym tez jego odbieranie i postrzeganie świata, który zapragnął poznać podczas swojej podróży jest zupełnie inne niż to, do którego jesteśmy przyzwyczajeni.
Co jeszcze zadziwia?To, że Kevin to nie jest zwykłe dziecko, czy nastolatek. Pomimo swoich oczywistych ograniczeń jego życie nie sprowadza się do jakby mogło się wydawać, czytania książek, oglądania telewizji czy siedzenia przed komputerem. Warunki, do których przez swoją chorobę został ograniczony sprawiają, że wszystko, czego spróbuje jest "bardziej" niż to, czego pragniemy my. Nie wystarcza mu jazda na wózku, czy chodzenie z protezami, swoich sił próbuje również w rożnego rodzaju sportach, nie zawsze wydawałaby się przeznaczonych dla niego. Dla mnie to zdumiewające, jakby chciał światu udowodnić, że można życie przeżyć na 200% i trzeba to wykorzystać. Pełna afirmacja.
Jedyny minus tej książki według mnie to kulejąca narracja, nie wiem czy wynika to z tego, że pisał to ktoś, dla kogo pisanie książek to nie jest główne zajęcie, czy słaba redakcja lub byc może kwestia przekładu. Na pewno można byłoby tą stronę trochę lepiej dopracować.
Tym niemniej moja ocena to 7/10
Polecam wszystkim tym, którzy kochają życie.
Chłopak bez nóg, do tego śmigający na deskorolce, budził sensację.
Wreszcie Kevin stracił cierpliwość i zaczął fotografować tych, którzy się na niego gapią. Po zrobieniu kilkuset zdjęć stwierdził, że reakcje gapiów są zawsze takie same, niezależnie od wieku, rasy, płci. Kupił, więc profesjonalny aparat, spakował plecak,
trzy pary zapasowych kółek do skateboardu, i pojechał w świat, podglądać gapiów spoza USA.
Z tej trwającej kilka miesięcy podróży przywiózł tysiące zdjęć – tak powstała wystawa „The Rolling Exhibition”, o której napisano: „15 krajów, 31 miast, 32 tysiące zdjęć, jedno spojrzenie”. A swoje przygody opisał w tej książce.
Kevin Michael Connolly (1985) – amerykański fotograf, absolwent University of Montana (wydział filmu i fotografii), narciarz, podróżnik. Pewnego dnia postanowił objechać świat, poznać różne kultury i ciekawych ludzi. I skutecznie to realizuje, udowadniając, że fizyczne ograniczenia nie są żadną przeszkodą. Kevin... urodził się bez nóg."
O czym jest ta książka?O życiu. Na pierwszy rzut oka wydawałaby się, że trudnym, ale tutaj Kevin przekonuje nas raczej, że z życiem pełnym wyzwań i przez to niewątpliwie bogatszym, niż można mieć wrażenie.
Nie jest to również typowa książka podróżnicza, raczej książka o konfrontacji różnych miejsc na mapie podróży autora z jego ograniczeniami i tym, z czym musiał sobie w danym mieście radzić. Tym bardziej jest to ciekawe, bo perspektywa Kevina -co widać na zdjęciach - jak dla mnie momentami jednak zbyt przerysowanymi, jeżeli chodzi o perspektywę, ale pewnie to zabieg celowy dla wzmocnienia dramatyzmu i podkreślenia jednak pewnej odrębności- jest zupełnie inna niż wszystkich tych, którzy podróżując mogą bez problemu spojrzeć nowo poznanym ludziom w oczy. Tutaj widok na wszytko jest "z dołu". Tym samym tez jego odbieranie i postrzeganie świata, który zapragnął poznać podczas swojej podróży jest zupełnie inne niż to, do którego jesteśmy przyzwyczajeni.
Co jeszcze zadziwia?To, że Kevin to nie jest zwykłe dziecko, czy nastolatek. Pomimo swoich oczywistych ograniczeń jego życie nie sprowadza się do jakby mogło się wydawać, czytania książek, oglądania telewizji czy siedzenia przed komputerem. Warunki, do których przez swoją chorobę został ograniczony sprawiają, że wszystko, czego spróbuje jest "bardziej" niż to, czego pragniemy my. Nie wystarcza mu jazda na wózku, czy chodzenie z protezami, swoich sił próbuje również w rożnego rodzaju sportach, nie zawsze wydawałaby się przeznaczonych dla niego. Dla mnie to zdumiewające, jakby chciał światu udowodnić, że można życie przeżyć na 200% i trzeba to wykorzystać. Pełna afirmacja.
Jedyny minus tej książki według mnie to kulejąca narracja, nie wiem czy wynika to z tego, że pisał to ktoś, dla kogo pisanie książek to nie jest główne zajęcie, czy słaba redakcja lub byc może kwestia przekładu. Na pewno można byłoby tą stronę trochę lepiej dopracować.
Tym niemniej moja ocena to 7/10
Polecam wszystkim tym, którzy kochają życie.
piątek, 12 kwietnia 2013
Mariola Pryzwan - Anna German o sobie
"Mariola Pryzwan - wydaje już drugą książkę poświęconą Annie German,
jednej z najwybitniejszych gwiazd polskiej estrady. Pozycja wychodzi równo 30
lat po śmierci popularnej wokalistki. Zawiera 164 fotografie, pochodzące głównie
z rodzinnego archiwum, a także prywatne listy i dokumenty.
Mariola Pryzwan losami piosenkarki interesuje się od dawna, jest też wielbicielką jej talentu. Książka "Tańcząca Eurydyka" zawierała wspomnienia znajomych, przyjaciół i krewnych artystki. Tym razem biografka postanowiła oddać głos samej Annie German. Pozbierała jej wypowiedzi z audycji radiowych, prasy polskiej, rosyjskiej i włoskiej. Zadanie nie było łatwe, ponieważ gwiazda nie lubiła udzielać wywiadów.
Dzięki lekturze publikacji "Anna German o sobie" poznamy wiele szczegółów z ciekawego życia piosenkarki. Przeczytamy o dzieciństwie spędzonym w środkowej Azji, o studiach geologicznych na Uniwersytecie Wrocławskim, o współpracy z teatrem studenckim Kalambur, o sukcesach na festiwalach w Opolu, Sopocie, San Remo i Ostendzie. Dowiemy się sporo na temat pobytu Anny German we Włoszech, na temat jej tragicznego wypadku samochodowego, długotrwałej rehabilitacji oraz heroicznej walki o powrót na estradę. Zobaczymy Annę German nie tylko jako wielokrotnie nagradzaną wokalistkę, ale również jako wrażliwego, ciepłego i dobrego człowieka. Przeczytamy, o czym marzyła, co myślała o szczęściu, jak pięknie mówiła o swojej babci, matce i synku..."
Zanim Wydawnicto przedstawilo mi propozycję recenzji tej książki i zanim obejrzałam film transmitowany w TVP1 niewiele wiedziałm o Annie German. Była dla mnie raczej dawną, ciut zapomniana gwiazdą. Tymaczasem - sądząc po oglądalności serialu - wielu z nas chyba tęskni za gwiazdą wielkiego formatu, którą można byłoby się pochwalić za granicą. Anna German wydaje się być tutaj niedoścignionym wzorem...
Spragniona większej ilości informacji o ARTYSTCE z wielką ciekawością sięgnęłam po książkę Marioli Pryzwan. Książka obiecywała wiele - wieloma fotografiami Anny, jej bliskich, jej listów, historycznych wycinków z gazet, ciekawostek. Powiem szczerze - lektura książki zajęła mi 45 minut... Stąd można sobie wyobrazić moje rozczarowanie lekturą. Owszem pomysł bardzo intersujący - Anna German poprzez swoje wywiady, ułożone zdawałaoby się w jakąś tam całość opowiada o swoim życiu, karierze, opowiada historię nie tylko gwiazdy estrady, ale także żony, matki, córki i wnuczki. Wszystko to przeplatane fotografiami (jak dla mnie największe zaskoczenie - zdjęcie artystki w Opolu w takiej samej sukience, w jakiej w serialu wystąpiła Joanna Miro). Jednak, wydaje mi się, że autorka wyszła z założenia, że każdy z czytelników powinien Annę German znać bardzo dobrze, jednak dla mnie brakowało często informacji, np. kim dla Anny były osoby, z którymi korespondowała, bo oprócz jej męża nie rozpoznałam wielu, co czyniło lekturę mniej atrakcyjną.
Moim zdaniem, zabrakło też krotkich biograficznych wprowadzeń dla rozdziałów, które dotyczyły konkretnych okresów z życia Anny German. Mnie w tym przypadku ratowało trochę to, ze oglądam serial, więc jestem troszkę zorientowana. Tym, którzy serialu nie oglądali pewnie będzie ich tym bardziej brakować.
Jeżeli autorka chciała się skupić tylko na wspomnieniach, wywiadach i zdjęciach to zdecydowanie część "do czytania" jest tu za mało rozbudowana, jeżeli ta część miała być dodatkiem do historii, to brak odwołań do biografii czyni tą książkę wyjątkowo niedopracowaną pod tym względem.
Nie pozostawia watpliwości fakt, że Anna German, nawet 30 lat po swojej śmierci fascynuje kolejne pokolenia Polaków.
Moja ocena to 6/10
Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu
Mariola Pryzwan losami piosenkarki interesuje się od dawna, jest też wielbicielką jej talentu. Książka "Tańcząca Eurydyka" zawierała wspomnienia znajomych, przyjaciół i krewnych artystki. Tym razem biografka postanowiła oddać głos samej Annie German. Pozbierała jej wypowiedzi z audycji radiowych, prasy polskiej, rosyjskiej i włoskiej. Zadanie nie było łatwe, ponieważ gwiazda nie lubiła udzielać wywiadów.
Dzięki lekturze publikacji "Anna German o sobie" poznamy wiele szczegółów z ciekawego życia piosenkarki. Przeczytamy o dzieciństwie spędzonym w środkowej Azji, o studiach geologicznych na Uniwersytecie Wrocławskim, o współpracy z teatrem studenckim Kalambur, o sukcesach na festiwalach w Opolu, Sopocie, San Remo i Ostendzie. Dowiemy się sporo na temat pobytu Anny German we Włoszech, na temat jej tragicznego wypadku samochodowego, długotrwałej rehabilitacji oraz heroicznej walki o powrót na estradę. Zobaczymy Annę German nie tylko jako wielokrotnie nagradzaną wokalistkę, ale również jako wrażliwego, ciepłego i dobrego człowieka. Przeczytamy, o czym marzyła, co myślała o szczęściu, jak pięknie mówiła o swojej babci, matce i synku..."
Zanim Wydawnicto przedstawilo mi propozycję recenzji tej książki i zanim obejrzałam film transmitowany w TVP1 niewiele wiedziałm o Annie German. Była dla mnie raczej dawną, ciut zapomniana gwiazdą. Tymaczasem - sądząc po oglądalności serialu - wielu z nas chyba tęskni za gwiazdą wielkiego formatu, którą można byłoby się pochwalić za granicą. Anna German wydaje się być tutaj niedoścignionym wzorem...
Spragniona większej ilości informacji o ARTYSTCE z wielką ciekawością sięgnęłam po książkę Marioli Pryzwan. Książka obiecywała wiele - wieloma fotografiami Anny, jej bliskich, jej listów, historycznych wycinków z gazet, ciekawostek. Powiem szczerze - lektura książki zajęła mi 45 minut... Stąd można sobie wyobrazić moje rozczarowanie lekturą. Owszem pomysł bardzo intersujący - Anna German poprzez swoje wywiady, ułożone zdawałaoby się w jakąś tam całość opowiada o swoim życiu, karierze, opowiada historię nie tylko gwiazdy estrady, ale także żony, matki, córki i wnuczki. Wszystko to przeplatane fotografiami (jak dla mnie największe zaskoczenie - zdjęcie artystki w Opolu w takiej samej sukience, w jakiej w serialu wystąpiła Joanna Miro). Jednak, wydaje mi się, że autorka wyszła z założenia, że każdy z czytelników powinien Annę German znać bardzo dobrze, jednak dla mnie brakowało często informacji, np. kim dla Anny były osoby, z którymi korespondowała, bo oprócz jej męża nie rozpoznałam wielu, co czyniło lekturę mniej atrakcyjną.
Moim zdaniem, zabrakło też krotkich biograficznych wprowadzeń dla rozdziałów, które dotyczyły konkretnych okresów z życia Anny German. Mnie w tym przypadku ratowało trochę to, ze oglądam serial, więc jestem troszkę zorientowana. Tym, którzy serialu nie oglądali pewnie będzie ich tym bardziej brakować.
Jeżeli autorka chciała się skupić tylko na wspomnieniach, wywiadach i zdjęciach to zdecydowanie część "do czytania" jest tu za mało rozbudowana, jeżeli ta część miała być dodatkiem do historii, to brak odwołań do biografii czyni tą książkę wyjątkowo niedopracowaną pod tym względem.
Nie pozostawia watpliwości fakt, że Anna German, nawet 30 lat po swojej śmierci fascynuje kolejne pokolenia Polaków.
Moja ocena to 6/10
Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu
środa, 2 stycznia 2013
Urszula Dudziak - Wyśpiewam wam wszystko
Po książkę sięgnęłam bardziej z ciekawości niż sympatii do wokalistki, która pewnie jak większość znałam w zasadzie tylko z utworu PAPAJA.
"KSIĄŻKA ze wspomnieniami Artystki. Niesamowite historie spisane dzięki pamiętnikom pisanym od wczesnych lat młodości. Opowieści przez które przetaczają się niezwykłe osobowości takie jak Jerzy Kosiński, Miles Davis, Sting, Herbie Hencock i wielu, wielu innych. Historia życia, podróży Artystki, jej życie w Polsce a potem przez 20 lat w Nowym Jorku. Zabawna, poruszająca i pełna emocji opowieść. Biografia, dzięki której poznajemy historie współczesnego jazzu, ale także poznajemy wspaniałą kobietę, która mimo wielu trudności tak bliskich każdemu z nas potrafi z humorem i ufnością patrzeć na świat. Poznajemy człowieka zakochanego w świecie, ludziach i życiu. Poznajemy Urszulę Dudziak."
Po lekturze okazało się, że jestem jazzową ignorantką, bo oprócz wspomnianej Papai Pani Ula ma muzycznie do zaoferowania dużo więcej. Książka - wpomnienia nie są poukładane chronologicznie, autorka "skacze" po sworóżnych okresach życia, przepaltając je ciekawymi zdjęciami oraz fragmentami swoich dzienników, spisywanych przez nią od lat.
Ten brak zachowania sekwencyjności mi osobiście jednak nie do końca się podobał, sprawiał wrażenie chaosu. Autorka jakby zakładała, że czytelnik zna dokładnie poszczególne etapy jej życia, tak, że przeskoki pomiedzy nimi nie powinny być dla czytającego problemem. Dla mnie były, bo nie należałam do tych, którzy śledzili dokonania akrystyczne i życie prywatne Urszuli Dudziak.
Poza tym sama opowieść pełna ciekawostek, anegdot, luźnych wspomnień, odniesień do innych twórców, sportowców i osób znanych. Tak naprawdę nie poznajemy za dużo samej bohaterki, mało Uli w jej wspomnieniach - o ile jeszcze w rozdziałach dotyczących jej dzieciństwa jest tego więcej, to w tych dotyczacych jej młodości i lat późniejszych już tego zabrakło.
Mimo, że autorka porusza tematy dla niej bolesne, trune - jak chociażby choroba nowotworowa, to jednak są to raczej takie przebłyski szczerości na tle całości opowieści.
Z kart wspomnień poznajemy Ulę jako osbe pogoną, otwartą, nnie poddającą się niczemu co ją spotyka, ale raczej zgodnie z tytułem książki Ula niczego tajemniczego nam nie wyśpiewa, tak jaby chciała nam pokazać tylko część siebie. A szkoda, bo jak dla mnie - mimo, że podczas lektury dowiedziąłm się trochę więcej o artystce, to jednak czegoś zabrakło, może zamiast na wspominki o innych i opowiastki z życia trzeba było bardziej postawić na szczerość?
Moja ocena 7/10
Subskrybuj:
Posty (Atom)








