Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Buchmann. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Buchmann. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 marca 2021

Chloé Sucrée - Raz na tydzień. Kuchnia wege dla zabieganych

 Zdrowe odżywianie nie zawsze jest łatwe, szczególnie jeśli wracamy do domu późno, jesteśmy zmęczeni i bardzo głodni. W rezultacie – z braku pomysłu – łatwo wpadamy w pułapkę zjedzenia czegoś przetworzonego i niewymagającego przygotowania, czyli na ogół niezdrowego. A co, jeśli okaże się, że można stworzyć pyszny wegetariański posiłek na wet wtedy, gdy nie mam y wiele czasu?


Dzięki metodzie batch cooking:

 → zoptymalizujesz swój czas,

→ zaoszczędzisz pieniądze,

→ będziesz jeść zdrowo, domowo i różnorodnie,

→ będziesz robić zakupy raz w tygodniu,

→ unikniesz wyrzucania jedzenia,

→ będziesz brudzić mniej naczyń.





Za każdym razem kiedy pojawia się nowa propozycja kuchni wege jestem ciekawa, co nowego autorowi uda się zaproponować. Tym razem nie dość, że jest to kuchnia wege, to jeszcze dla zabieganych. Autorka jest matką dwójki dzieci - żeby ułatwić sobie życie postanowiła zupełnie inaczej podejść do planowania i organizowania posiłków, dzięki czemu ma więcej czasu dla siebie :)

Brzmi idelanie, prawda?

I rzeczywiście to, co wyróznia tą książkę na tle innych, pdoobnych to konkretne wskazówki co do samych posiłków. O ile jeszcze wstęp o planowaniu posłków, jak i przeglądaniu lodówki i spiżarni novum nie jest, to już konkretne wskazówki z czym dane danie łaczyc czy jak długo zachowuje swoją świeżość to dla mnie ciekawa propozycja i usprawnienie - widać, że autorka rzeczywiście sprawdziła to, co proponuje czytelnikom.

Do tego dużo z jej propozycji jak chociażby zwykła owsianka zawiera rożne propozycje modyfikacji i urozmaicenia względem pór roku. Często również ten sam przepis - jak chociażby chleb z orzechów i ziaren) autorka proponuje nam w różnych wariantach - tutaj w wersji na słodko i słono. 

Mnie bardzo zasoczyły - a zarazem ucieszyły - szczegółowe - łącznie z rysunkiem opisy jak przygotować misę mocy - duży plus dla autorki!

Mimo,  że sama mam już przećwiczone wiele standardów zamieszczonych w książce, to Chloe udało się mnie zaskoczyć m.in. błyskawiczną granolą z patelni :)

Część z przepisów zawiera owszem dość wyszukane i mało popularne skłądniki (jak chociaży maranta), które autorka rekomenduje, ale co ciekawe daje jednocześnie wskazówkę czy komentarz, do czego jej ten dany skłądnik potrzebny lub co nam jego dodanie gwarantuje (maranta sprawia, że ciasta bezglutenowe się nie kruszą).

Batch cooking według autorki to ciekawa propozycja dla rzeczywiście zabieganych, autorka stawia na dania proste, wege i przy tym dość modne :) komponowanie posiłków wgedług jej wskazówek to ciekawy pomysł na odejście od standardu, zaplanowanie czegoś innego smacznego dla siebie i dla rodziny. Polecam!

sobota, 2 stycznia 2021

Bartek Kieżun - Stambuł do zjedzenia

Bartek Kieżun dociera na styk kontynentów, by przywieźć stamtąd opowieści o Orient Expressie, cesarzu Konstantynie i intrygujących restauracjach, o których wiedzą tylko wybrani.



W jego książce "Stambuł do zjedzenia" tytułowe miasto to pełne smaków kulinarne królestwo. A, że już od dawna wiadomo, że najlepsze wyprawy to te bez mapy w ręce, dlatego Bartek w Stambule, czasem kierowany intuicją, czasem zapachem, a czasem poleceniami znajomych, dociera do zakamarków nieznanych turystom i historii zapomnianych nawet przez mieszkańców Stambułu. I właśnie dzięki temu powstała książka kucharska pełna opowieści o wielkiej historii, pachnąca olejkiem różanym, karmelem i miodem, wyjątkowa jak turecki dywan.


To niezwykła historia, dzięki której dane nam będzie spędzić magiczne chwile w smakowo pysznym Istambule. Po lekturze tej książki z pewnością zapragniecie przenieść się do miasta tysiąca smaków, który oferuje nam kulinarnie tyle, że dla samych tylko doznań podniebienia warto się tam przenieść. Musze przyznać, ze to moje pierwsze spotkanie z autorem i jestem pod ogromnym wrażeniem, jak inna jest to propozycja od powszechnie dostępnych przewodników kulinarnych czy książek kucharskich. To tak naprawde miks obu w niespotykanej dotychczas formie. To co przykuwa uwagę to przede wszystkim ogrom pracy autrora, dzięki której książka jest autentyczna i prawdziwa. Autor przedstawia czytelnikowi ca le mnostwo szczegółów, szczególików kulinarnych, potraw i smaków znanych tylko lokalsom lub wytrwałym poszukiwaczom. Są to dania i smakołyki, których raczej nie spróbujecie na wycieczce all in, to propozycje, których jezeli spróbujecie będziecie do nich wracać. Oprócz zwiedzania miasta w poszkiwaniu zarowno tupowych, jak i nieoczywistych tureckich samków autor prowadzi nas ulicami i uliczkami miasta, które fascynuje nie tyko swoją kuchnią. 

Do tego Bartek Kieżuń w bonusie daje nam całe mnóstwo przepisów. Może nie wszystkie z nich będziemy w stanie wykorzystać i przetestować u siebie chociażby ze względu na dostępnośc składników ( jak na przykład okra), ale są i takie, które możemy z powodzeniem przetestować i spróbować przygotować w domu. 





poniedziałek, 28 października 2019

Sylwia Majcher - Wykorzystuję, nie marnuję. 52 wyzwania zero waste

Zmiana codziennych nawyków może być prosta i przyjemna!
Poznaj cotygodniowe ekowyzwania na cały rok, dzięki którym metodą małych kroków systematycznie i efektywnie wprowadzisz dobre zmiany w duchu zero waste w swoim życiu.

Sylwia Majcher, autorka bestsellerowej książki „Gotuję, nie marnuję. Kuchnia zero waste po polsku” pomoże stworzyć indywidualny i dopasowany do subiektywnych potrzeb projekt zmian.
W książce znajdziesz wywiady z ekspertami (psychologami, wykładowcami, aktywistami), przydatne tipy i ciekawe rozwiązania na czas podróży, podczas codziennych dni w pracy, w domu, w kuchni, w szkole. Znajdziemy tu również przepisy na smaczne dania sezonowe i podpowiedzi, jak gotować, aby niczego nie zmarnować.

„Wykorzystuję, nie marnuję” to doskonała propozycja dla tych, którzy chcieliby wprowadzić pozytywne dla siebie oraz dla środowiska zmiany w swoim życiu. Planer został podzielony na cztery części zgodnie z porami roku, by jeszcze lepiej odpowiadać indywidualnym potrzebom. Możesz zacząć go uzupełniać, kiedy tylko chcesz!

Wielu z nas podąża już z duchem zero waste, chociaż mi osobiście dużo bliższy jest slogan less waste, bo często ta opcja zero trąci dla mnie radykalizmem, nierzadko mam wrażenie wymuszonym, niektórym wręcz narzuconym przez trendy i falę swoistej popularności.

Jednak ta książka, czy raczej poradnik, chociaż momentami zawierająca pewne bliskie autorce radykalizmy jest inna. Wprawdzie u nas w domu, jak się okazało, ma trochę inne zastosowanie, bo odkąd się pojawiła u nas w domu niezmiennie leży na stole w jadali i co jakiś czas, każde z nas do niej sięga, otwiera w mniej lub bardziej przypadkowym miejscu i zaraz słychać "a wiedziałeś/wiedziałaś, ze...". Oboje stwierdziliśmy, że dla nas funkcja podstawowa - poradnika podzielonego według pór roku na poszczególne wyzwania, z którymi powinniśmy się zmierzyć, by nasze życie stało się zero waste - mało się sprawdzi, u nas działa to raczej jako bodziec do przemyśleń i konkretnych akcji do podjęcia, by małymi krokami ograniczyć wiele rzeczy, wprowadzić bardziej rozsądne rozwiązania, czy zmienić swoje nawyki.

Tym, którzy lubią funkcję planera, organizera, robienie notatek i podsumowań będą niewątpliwie ukontentowani, bo w tej funkcji książka ta sprawdzi się idealnie - po każdym z rozdziałów jest miejsce na notatki, przemyślenia i podsumowania. 
Co wyjątkowe i niecodzienne autorka informacje w niej zawarte wsparła naprawdę porządną dawką informacji o badaniach, ich wynikach, pełno tu faktów i liczb, które mają na celu nie tyle znudzenie czytelnika, ile bolesne mu uświadomienie, w jakim świecie żyjemy i jakie wyzwania stawia przed nami współczesność. 

W każdym z rozdziałów mamy też krótki wywiad z postacią związaną z tematem przewodnim danego rozdziału oraz całą masę praktycznych wskazówek, przepisów (które to akurat dla mnie mogłyby być bardziej szczegółowe, jeżeli chodzi o proporcje). 
Ta niecodzienna propozycja to doskonały przewodnik dla tych, którzy chcą zmienić swoje życie na bardziej świadome, bardziej eko, bardziej pełne. 

sobota, 12 października 2019

Delia McCabe - Nakarm swój mózg

Mózg to główny organ odpowiedzialny za funkcjonowanie organizmu, dlatego potrzebuje największej ilości składników odżywczych. Delia McCabe dostarcza fascynujących informacji o produktach mających pozytywny wpływ na jego działanie. Odkrywa całą prawdę o superfoods i udziela cennych wskazówek dotyczących przygotowywania posiłków, które odżywią nie tylko ciało, lecz także umysł. 

Wegańskie i bezglutenowe przepisy, z których część nie wymaga nawet gotowania, pokocha cała rodzina, również małe niejadki. Oprócz ponad 100 różnorodnych propozycji śniadań, koktajli, dań głównych czy deserów znajdziesz tu też podpowiedzi, jak je urozmaicać i łączyć.


Dzięki przepisom z tej książki:

• poprawisz koncentrację i pamięć,
• zmniejszysz poziom stresu i niepokoju,
• nauczysz się sprawniej myśleć i działać.


Efekt uboczny będzie równie niezwykły: osiągniesz odpowiednią wagę, odzyskasz energię, zaczniesz lepiej sypiać – staniesz się szczęśliwszym człowiekiem. Dodaj do swojej diety naturalne i wysokowartościowe produkty, a twój umysł i ciało na pewno ci za to podziękują!

Ta książka to nie tylko zbiór przepisów, to także skarbnica wiedzy, ciekawostek i rad, jak w tych trudnych czasach wspomóc swój wymęczony często  szybkim życiem i wielozadaniowością mózg.

Poza przepisami, które są największą zaletą tej propozycji mamy tutaj również ciekawe wprowadzenie,  z którego warto skorzystać chociażby w przygotowywaniu się do komponowania swoich posiłków, zawiera bowiem całe mnóstwo przepisów podstawowych oraz wskazówki np. dotyczące gotowania niektórych składników proponowanych w przepisach w książce.
Same przepisy podzielone są na kilka grup - śniadania, napoje i koktajle, sosy, sałatki, zupy, dania główne, desery i smakołyki.
Wraz z pojawieniem się nowego składnika w przepisie autorka wprowadza krótką jego historię i informację o pochodzeniu.
Mimo, że ja akurat nie jestem fanką przepisów stricte wege, to muszę przyznać, że mnie akurat dużo z nich zachęciło i trafiło na listę do wypróbowania. Co cenne przed każdym z przepisów mamy krótkie wprowadzenie dotyczące modyfikacji i możliwości jakie oferuje dany przepis.

środa, 31 lipca 2019

Niki Segnit - Sztuka gotowania

Należałoby napisać tylko jedno - są książki kulinarne i są książki Niki Segnit. Tym, którzy chociaż raz sięgnęli po jej propozycje nie trzeba byłoby w zasadzie nic więcej dodawać, bo wiedzą czego się spodziewać, tym, którzy nigdy kulinarnie się z nią nie spotkali należy życzyć jak najszybszego spotkania.

"Sztuka gotowania" to powieść wyjątkowa, tym razem bowiem autorka wprowadza nas w meandry i kulisty możliwości, jakie daje przepis bazowy - których tutaj jest mnóstwo. W dość nietypowej formie autorka rozwija każdy z przepisów, często snując wokół niego jakąś opowieść, czy to dorzucając rady co do zakupów, aby na końcu zaproponować całe mnóstwo rozwiązań i wariacji na temat proponowanej potrawy.

Ciekawe połączenia proponowane przez Niki już znamy teraz przyszła pora na całkiem inną propozycję. W rozdziałach, których tytuły są dość podstawowe - jak chociażby pieczywo, sosy, czy wywary zupy i poprawki, autorka proponuje zupełnie niepodstawowe rozwiązania, które mają zachęcić czytelnika do kulinarnego rozwoju poza schematami. Modyfikacje przez nią zaproponowane, czasem zaskakujące i nieoczywiste pokazują, jak okrywać nieznane i cieszyć się z gotowania bez odmierzania propozycji.
Całą książkę można również momentami traktować, jak dobrą lekturę, albowiem ilość informacji zawartych obok przepisów jest ogromna, a do tego, czyta się to jak zajmująca powieść.

Może przez to dość trudno -przynajmniej na początku się w niej odnaleźć - ale nietuzinkowa i zupełnie nieschematyczna całość zdecydowanie to niweluje. Polecam gorąco, nie tylko tym, którzy w kuchni lubią eksperymentować. 



Nowa książka autorki bestsellerowego "Leksykonu smaków". Przełomowa książka, która odkrywa zasady leżące u podstaw wszystkich przepisów. Dzięki tej książce poczujesz się swobodniej w kuchni, nauczysz się jak "działają" przepisy, będziesz eksperymentować i bawić się smakami. Jeśli jesteś niewolnikiem książek kucharskich, a gotować umiesz tylko z nosem w przepisie, z pewnością jest to pozycja dla ciebie. Dzięki "Sztuce gotowania", najnowszej książce autorki bestsellerowego Leksykonu smaków, dowiesz się, jak bawić się smakiem, a przede wszystkim jak po prostu gotować - bez odmierzonych proporcji i z góry ustalonych połączeń. W książce znajdziesz 77 podstawowych receptur, których opanowanie pozwoli ci na pełną improwizację w kuchni. Wystarczy tylko otworzyć się na porady autorki, przyswoić sobie kilka reguł i nagle z nudnego odtwarzacza przepisów staniesz się kuchennym maestro. "Sztuka gotowania" to niezwykle zabawna i inspirująca książka - po jej lekturze nic już nie będzie smakowało tak samo. To również jedyna i ostatnia książka kucharska, w która warto się zaopatrzyć. Dalej czekają was już tylko przygody przy palniku!

niedziela, 21 lipca 2019

Leanne Kitchen - KALAFIOR TO KRÓL 70 przepisów, które tego dowodzą

Kalafior jest zdrowy i pożywny. Wpisuje się w najnowsze trendy kulinarne i jest odpowiedni na ciepły zimowy obiadek u babuni (albo do samotnego wyjadania prosto z garnka na kanapie – wszak króla nie obowiązują żadne reguły). O błękitnej krwi kalafiora, kameleona wśród warzyw, świadczy 70 przepisów z całego świata. Pyszny i szlachetny przedstawiciel kapustowatych może zostać
uprażony na piękny złoty kolor, zgrillowany, upieczony w całości lub jako spód do pizzy czy przerobiony na zdrowy „popcorn” do chrupania przed telewizorem. Doskonale sprawdzi się jako składnik sernika limonkowo-kokosowego, muffinek czy brownie. W książce nie mogło też zabraknąć przepisu na tajną broń wszystkich, którzy unikają węglowodanów: „ryż” z kalafiora!






Dzięki temu, że kalafior i brokuł w przedszkolu naszego syna serwowane są dość regularnie od jakiegoś czasu warzywa te królują i u nas. Tym samym z ogromnym zainteresowaniem sięgnęłam po książkę, która zapowiadała dużo pomysłów na warzywo,  którego  to zaczynaliśmy odczuwać już trochę przesyt. Owszem ryż z kalafiora, czy kotlety kalafiorowe nam są już znane i lubiane, ale liczyłam na pomysły, które pozwolą nam poznać go w trochę innej odsłonie, jednocześnie podtrzymując panujący w domu trend.

I nie zawiodłam się autorka bowiem oferuje czytelnikom całe mnóstwo przepisów, w których każdy znajdzie coś dla siebie. Niektóre są może ciut egzotyczne, a pewnych składników będzie trzeba poszukać, ale większość możemy przygotować z tego, co mamy  w domu, plus kalafior :)

Książka podzielona jest na następujące rozdziały:
- wstęp, czyli zapoznajemy się z królem i dowiadujemy, co możemy z niego zrobić
- przekąski, przystawki i zupy
- sałatki
- dania główne
-wypieki 
- dodatki i marynaty

Muszę przyznać, ze ciężko mi wybrać, który z tych rozdziałów jest najciekawszy. Początkowo mój wybór padł na przystawki, które kuszą, zupy w wielu odsłonach, ale potem dotarłam do wypieków i zapiekanek na tak wiele różnych sposobów.. aż po muffiny czy przeróżne curry. 
Kilka z nich już zawitało u nas na stole i z pewnością wiele jeszcze przetestujemy, bo każda strona kusi! Może sernik z kalafiorem trochę mnie przeraża, ale cała reszta przyciąga!!



niedziela, 3 czerwca 2018

Caroline Craig, Sophie Missing - Pora na lunch






CAROLINE CRAIG i SOPHIE MISSING postanowiły „ugryźć” lunch ze wszystkich stron. W rozsądny sposób pokazują, jak możesz zaoszczędzić pieniądze i jak wykorzystać resztki z lodówki do przygotowania smacznego dania czy sosu. W zabawny sposób opisują także pomysły na proste i łatwo dostępne opakowania lunchowe.Wyjątkowe przepisy na szybkie dania lunchowe dla każdego: wegańskie, wegetariańskie, z dodatkiem mięsa lub ryb, na ciepło i na zimno. Każdy przepis pomysłowo podzielony jest na dwie części: to, co możesz przygotować w domu i to, jak powinieneś dokończyć danie tuż przed jedzeniem – kiedy dodać sos i przyprawy, żeby danie było najsmaczniejsze.
Sugerowana lista zakupów, podany czas i dokładny sposób przyrządzania posiłków oraz harmonogram wykorzystania zakupionych produktów ułatwi Ci zrobienie lunchu, który najbardziej lubisz!
Przygotuj i bądź dumny ze swojego lunchu: zawijas z ciasta filo z serem feta i pikantnym szpinakiem, pikantna zupa z soczewicy z mlekiem kokosowym, sałatka makaronowa ze szpinakiem, z pomidorami i fetą czy czekoladowa krajanka bez pieczenia i wiele, wiele innych!


Jedzenie do pracy to dla mnie zawsze zmora, najczęściej ograniczajaca się do spakowania naprędce ugotowanego na kolejny dzień obiadu lub włożenia do pudełka resztek z weekendowych kulinarnych popisów ;)

Nie ukrywam, że z dużym sceptycyzmem podeszłam do propozycji "Pora na lunch" - spodziewałam się przepisów zbyt udziwnionych, żeby na szybko można było się zorganizować lunchowo do pracy na kolejne dni.
Tymczasem dostałam zaskakująco ciekawe propozycje przepisów, które uratować mogą niejeden nudny lunchbox.

Co najważniejsze - przepisy są różnorodne - zarówno weganie, jak i miłośnicy mięsa znajdą tutaj coś dla siebie. Ukontentowani będą również ci, którzy lubią klasyczne jedzenie do pracy - czyli kanapki. Niektóre bardziej, inne mniej wyszukane, ale ciekawe z porcja złotych rad - mi.in jak uniknąć rozmiękczonej wilgotnej kanapki. 
Każdy z przepisów zawiera listę składników i czas potrzebny na jego przygotowanie. Do tego rozdziały poprzedzone są wstępem dotyczącym danego tematu - i tak np. rozdział poświęcony zupom zawiera informacje dotyczące termosów. Dla mnie zdecydowanie jednym z bardziej przydatnych rozdziałów okaże się zapewne ten dotyczący drugiego życia obiadowych resztek, chociaż nie ukrywam, ze wypróbuję przepisy również z innych rozdziałów. Na koniec wisienka na torcie, czyli rozdział poświęcony słodkościom, które pozwolą nam przekupić kolegów z pracy. Czy można chcieć więcej? Można - dokładką są śliczne zdjęcia i ciekawy układ przepisów. 

czwartek, 8 marca 2018

Orly Wahba - Kindess Boomerang 365 sposobów jak zmienić świat i siebie

Wśród wielu noworocznych postanowień czasem wystarczy tylko jedno – codziennie spełnić drobny gest życzliwości. Pomóc zagubionemu turyście odnaleźć drogę, podziękować nauczycielowi za ciekawą lekcję, zrobić karmik dla ptaków, nawiązać rozmowę z kimś, kogo codziennie mijamy w drodze do pracy lub po prostu powiedzieć bliskiej osobie od dawna planowany komplement. Jeden niewielki uczynek może wprawić w ruch dobro, które prędzej czy później powróci do nas ze zdwojoną mocą. Bo, jak przekonuje Orly Wahba w swojej najnowszej książce, na otaczającą rzeczywistość każdy ma wpływ – tylko czasem o tym zapomina.

„Kindness Boomerang” to 365 codziennych gestów życzliwości, refleksji, inspirujących cytatów oraz historii. Książka napisana została w formie kalendarza. Jej autorka na każdej stronie zaprasza czytelników do rozmowy, dzieli się swoimi doświadczeniami, a przede wszystkim motywuje: efekt domina zaczyna się od jednego prostego aktu dobra – i nas samych.


Czasem bardzo mało potrzeba, aby zmienić tak dużo - frazes? Ależ skąd... każdy z nas wie, z jednak, czasem małe drobiazgi znaczą naprawdę wiele. Z garścią takich drobiazgów ( no może czasem ciut większych) przychodzi do nas autorka nietypowego poradnika. Poradnika, który poprzez drobiazgi chce skłonić nas do zmian i do dobrych uczynków, które czasem nieuświadamiane mogą zmienić całkiem sporo. Punktem wyjścia dla autorki jest życzliwość. To na niej opiera zadania dla czytelnika.  I tak podzieliła swoje zadania i refleksje na 365 dni w roku na różne rodzaje życzliwości - dla siebie (!), za kulisami, w domu, w związku, jako grzeczność, dla przyrody, w szkole, we wspólnocie. Może nie wszystkie z nich będą miały dla ciebie zastosowanie, ale są one skonstruowane tak, ze można je spokojnie ciut zmodyfikować i zastosować  w swoim życiu. Zadanie na każdy dzień składa się stricte z jego opisu, cytatu oraz refleksji dotyczącej często bardzo luźno zadania. Zadania są przeróżne - od tych zupełnie prostych, do takich, które wymagają od nas jednak trochę zachodu. Ale te proste właśnie skłaniają do refleksji, jak mało potrzeba, żeby było lepiej, żeby coś naprawić, wyjść komuś na przeciw lub po prostu pomyśleć o sobie. I muszę przyznać, że te dla siebie podobają mi się chyba najbardziej, bo w całym tym zabieganiu wskazują to, o czym często zapominamy, a to, co powinno być punktem wyjścia do całej reszty.. nie tylko zdań z tej książki...

wtorek, 2 stycznia 2018

David Baldacci - Krytyczny moment

Agent Secret Service Sean King ochrania kandydata na prezydenta USA, Clyde'a Rittera. W krytycznym momencie coś, na ułamek sekundy, rozprasza jego uwagę. Pada strzał i Ritter ginie. King zabija zamachowca, ale musi pożegnać się z dalszą karierą rządową. 

Osiem lat później agentka Secret Service, Michelle Maxwell, traci ochranianego przez siebie niezależnego kandydata, Johna Bruno, który zostaje porwany z domu pogrzebowego. Podobieństwo między obiema sprawami nie wydaje się przypadkowe. Sean i Michelle łączą siły, by wyjaśnić, co naprawdę wydarzyło się w krytycznych momentach. 

Tymczasem znikają lub zostają zamordowani kluczowi świadkowie...







To taka powieść, od której ciężko się oderwać...to taka seria, których dużo czytałam w niechronologicznej kolejności, a jednak zachwyciła,m co więcej tą pierwszą uważam za najlepszą z dotychczas przeczytanych powieści autora.
Tutaj poznajemy początek , jak to się wszystko zaczęło....
Cofamy się do roku 1996, kiedy to agent secret service Sean King popełnił błąd i dopuścił do śmierci kandydata na prezydenta. Jeden błąd, kilka chwil spóźnienia, zabity kandydat i zmarnowana kariera, życie po błędzie, które zmienia się całkowicie. Osiem lat później błąd popełnia agentka secret service Michell Maxwell umożliwiając porwanie kolejnego kandydata na prezydenta. Czy te sprawy coś łączy?
Jednocześnie w tym samym czasie w biurze Seana zostaje znalezione ciało jego współpracownika, który jak się okazało był objęty programem ochrony świadków, dzień później odwiedza go dawna kochanka, również agentka secret service, która towarzyszyła mu tego feralnego dnia...
Michelle zła na siebie, gnana ciekawością i złością postanawia zbadać obie sprawy i poszukać odpowiedzi na wiele pytań, które pojawiły się w jej głowie.

Mnóstwo zaskoczeń, zwrotów akcji i trzymająca w napięciu intryga, do tego zaskakujące zakończenie oraz ciekawe odpowiedzi, które pojawiły się w trakcie prowadzonego przez Seana i Michelle śledztwa. Wybuchy, coraz więcej ciał zabitych,  tajemnice z przeszłości - wszystko to sprawia, że ciężko oderwać się od tej powieści. Muszę przyznać, że autor mnie zaskoczył, nie spodziewałam się aż tak dobrej powieści. Niestety tylko szkoda, że kolejne tomy przygód duetu King - Maxwell aż tak dobre nie są. Chociaż może te, które jeszcze przede mną okażą się lepsze?

poniedziałek, 20 listopada 2017

Patrycja Dolecka - Trufla same dobre rzeczy






Blog Patrycji jest mi znany od dawna (link tutaj), dlatego z dużą ciekawością czekałam na jej książkę kulinarną. Nie ukrywam, że byłam ciekawa czy będzie ona zbliżona do tego, co znam z bloga, czy raczej wręcz przeciwnie. 

I muszę przyznać, że ani przez chwile, czy raczej powinnam napisać ani przez stronę nie byłam rozczarowana. Patrycja znana mi z bloga  i konta na Instagramie to ta sama autorka cudownej książki, która jest taka jak zapowiada jej tytuł!








Patrycja swój blog prowadzi nieprzerwanie od 10 lat, popularyzując kuchnię zdrową, smaczną oraz niebanalną. Wiele przepisów przygotowanych zostało zgodnie z zasadami Kuchni Pięciu Przemian. Konsekwentna w swych wyborach, nie ulega krótkotrwałym modom, za to nieustannie inspiruje coraz większe grono miłośników gotowania. Zachwycające zdjęcia (nie tylko potraw) to znak rozpoznawczy Trufli. Niezwykle klimatyczne, subtelne fotografie definiują wyjątkowy i intymny charakter bloga, a teraz również książki.
Same dobre rzeczy to apoteoza prostoty, bliskości i więzi rodzinnych, najsilniejszych być może właśnie przy kuchennym stole… Książka jest połączeniem przepisów tradycyjnej kuchni polskiej (w nowoczesnym, bardzo atrakcyjnym ujęciu) oraz receptur na nowoczesne, zdrowe, dania kuchni międzynarodowej. Książka zawiera zbiór przepisów w większości niepublikowanych wcześniej na blogu.




To, co dla mnie najważniejsze to prostota i autentyczność bijące z tej książki. Nie ma tu miejsca na modną teraz "nowoczesność kulinarną", której powielanie mamy w większości książek ukazujących się na polskim rynku wydawniczym - gdzie tofu goni jarmuż a najważniejszy na śniadanie jest koktajl- Patrycja bowiem oferuje nam smaki, po które sięgamy chętnie, mimo swoistej ich tradycyjności czasem zmodyfikowane, a czasem przedstawione w wyjściowych składzie ;) Bo może przepis na zalewajkę czy śledzie dla niektórych może trącać myszką, to dla innych będzie normalną alternatywą w gąszczu zbyt wyszukanych przepisów tak ostatnio wszechobecnych.

To, co niewątpliwie również urzeka w tej książce to osobiste podejście uwidocznione we wstępach do przepisów, anegdotach i historyjkach, czy w końcu zdjęciach (nie tylko ukochanej babci i jamnika, postaci dobrze znanych tym, którzy obserwują profil Patrycji na IG), które emanują ciepłem i dobrze rozumianą prostotą przekazu. 

To, czego mi zabrakło to moje dwa ulubione przepisy - orkiszowiec Trufli i pieczone pierogi z kaszą i serem, ale liczę na to, ze znajdą się w kolejnej książce Trufli :)


niedziela, 29 października 2017

Niki Segnit - Leksykon smaków

Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego jedne produkty w połączeniu z innymi dają wspaniały
efekt, a niektóre zestawienia smakują wręcz obrzydliwie? A może szukaliście sprawdzonego, lecz niebanalnego pomysłu na to, co zrobić na przykład z pękiem botwiny?

Segnit w wyczerpujący sposób opisuje tradycyjne połączenia smaków, takie jak jabłko i wieprzowina, jagnięcina z morelami czy świeży ogórek z koperkiem, omawia połączenia mniej oczywiste, jednakże znane i lubiane (np. czekolada z chili, burak z serem kozim), ale sięga również po całkowicie niebanalne, czasem nawet ryzykowne zestawienia smaków: łączy wołowinę i cytrusy, grzyby
z borówkami, ostrygi z arbuzem, a nawet kaszankę z czekoladą…

Rozmiar przedsięwzięcia jest imponujący. Autorka wybrała 99 produktów i podzieliła je na grupy wg tożsamości smaku – m.in. pieczony (czekolada, kawa, orzeszki ziemne), mięsny (kurczak, wieprzowina, wątroba), ziemisty (kumin, grzyby, buraki), morski (kawior, ostrygi, skorupiaki, białe ryby), leśny (orzechy laskowe, dynia piżmowa, kasztany). Następnie połączyła poszczególne składniki w pary i stworzyła własną smakową paletę, co przyniosło gigantyczną liczbę kombinacj (niemal 5 tysięcy – w książce opisanych jest blisko 1000).

Książka idealna do eksperymentowania w kuchni, ale sprawdzi się też jako smakowita lektura dla relaksu albo do poduszki – czytelnik znajdzie tutaj wiele informacji na temat historii i kołokulinarnych ciekawostek. 



Pierwsze, co zwraca uwagę to niewątpliwie innowacyjność i ogrom pracy, który zadała sobie autorka, tworząc książkę niezwykłą i ponadczasową.

O ile większość ukazujących się książek kulinarnych dostępnych na rynku wydaje się być w pewien sposób trendy - bez glutenu, bez mięsa, dla alergików, o tyle ta w ogromnej ilości oferowanych zestawień smaków stanowi propozycję uniwersalną i ponadczasową. Autorka bowiem wymyka się modzie i schematom proponując coś niezwykłego. Zamiast konkretnych przepisów oferuje sprawdzone połączenia smaków, pewniaki, które można zastosować w kuchni zarówno na codzień, jak i od święta. W nawale propozycji książek kulinarnych ukazujących się co miesiąc ta książka stanowi zarówno punkt wyjścia, jak i cel wielu eksperymentów w domowych kuchniach. 

Jak wspomina autorka już we wstępie jest to książka nie dla początkujących, albowiem bazuje na tym, ze oferując konkretne połączenia ci, którzy je zastosują znają pewien basic i potrafią ugotować coś więcej niż wodę na herbatę. Myślę również, że z jednej strony jest to propozycja dla tych, którzy szukają dośc wyrafinowanych smaków - nie wszystkie bowiem produkty, czy już wymienione ich konkretne rodzaje będą u nas dostępne, to również przedstawia możliwości urozmaicenia smaków dobrze nam znanych (oklepanych ;)), jak chociażby surówka z marchewki i jabłka. Niektóre z połączeń mogą zaskakiwać, czy nawet szokować, ale zachęcają do eksperymentów, udanych!!

Książka ma również ciekawy układ - widać, że jest dopracowana w najmniejszym szczególe, jedna odnośniki pokrywają się z innymi, wszystko to skutkuje tym, że łatwo się po niej poruszać, szukać nowości, połączeń. 
Do tego książkę czyta się jak dobrą powieść, zawiera bowiem mnóstwo ciekawych informacji około kulinarnych, anegdot, odniesień do miejsc i konkretnych potraw serwowanych w rożnych miejscach bardziej znanych i tych mniej znanych.
Jestem pod ogromnym wrażeniem, lubię zaglądać do tej książki otwierać ja, na kolejnych stronach, odkrywając ciągle coś innego. Polecam nie tylko tym, którzy szukają czegoś nowego, również tym, którzy wydawałoby się na kuchni znają się jak nikt inny. 

piątek, 6 października 2017

David Baldacci - Ściana

Balldacci to zdecydowanie autor nieoceniany w Polsce. Owszem ukazało sie u nas kilkanaście książek, ale tak naprawdę nie jest nijak promowany  i docierają do niego tylko stali bywalcy bibliotek - czyli moja mama i ja ;) Ona wielbi tego autora z resztą jeszcze większym zachwytem niż ja. 
Parokrotnie recenzowałam już jego powieści na łamach naszego bloga, tym razem na tapetę trafiła powieść "Ściana".
Wyobraźcie sobie ścianę, gdzie w ciągu całego dnia pojawiają sie informacje, newsy i artykuły z centr wywiadowczych z całego świata, z krajów będących sojusznikami USA. Wyobraźcie sobie mężczyznę o niezwykłej pamięci - pamięta ona bowiem wszystko, czego kiedykolwiek się dowiedział lub co go spotkało, do tego mężczyzna ten potrafi poznane przez siebie rzeczy połączyć w logiczne fakty, powiązać i wyciągnąć z nich wnioski... Mężczyzna ten trafia przed ścianę wywiadowczą i zdawałoby się, że sprawa jest prosta - ratuje świat. Tymczasem okazuje się, że w stodole tego mężczyzny znaleziono sześć ciał zamordowanych osób, a jego samego z łopatą w ręku.
Sprawa się komplikuje. A kiedy tak się dzieje z pomocą zawsze rusza duet wykreowany przez Baldacciego - Sean i Michelle - byli pracownicy Secret Service, teraz para prywatnych detektywów. Tu wezwana na pomoc przez adwokata Roya- genialnego mężczyzny siedzącego aktualnie w więzieniu.
Musze przyznać, że choć wątek wyjątkowo ciekawy pokazujący kulisy walki o wpływy w środowisku szpiegowskim, gdzie wpływy mieszają się z biznesem i ogromnymi pieniędzmi, to jednak akurat ta powieść nie wywarła na mnie ogromnego wrażenia. Można ją podzielić na 3 części - dobry wstęp, słaby środek, gdzie mało się dzieje i akcja zdecydowanie toczy sie moim zdaniem za wolno oraz bardzo dobry koniec, który pomysłowy, szybki i zaskakujący rekompensuje nieudany środek. A szkoda, bo gdyby całość była na tym samym poziomie byłoby naprawdę zaskakująco i napięcie byłoby utrzymane. Tak jest niestety obiecująco na początku, ale potem rozczarowująco. A szkoda. Na półce czekają dwie kolejne powieści autora, zobaczymy, czy następnym razem będzie lepiej.






Najlepszy analityk CIA siedzi w więzieniu federalnym oskarżony o sześć morderstw. Jest geniuszem obdarzonym pamięcią ejdetyczną i był filarem rządowego programu wywiadowczego. Na tzw. Ścianie - monstrualnym ekranie, przez który przepływają w czasie rzeczywistym wszystkie dane wywiadowcze, potrafił skojarzyć tysiące faktów, zrozumieć ich logikę i przewidzieć konsekwencje. Co sprawiło, że dopuścił się tak potwornej zbrodni? Czemu milczy? Czy w ogóle rozumie sytuację, w jakiej się znalazł? Te i inne pytania nurtują parę prywatnych detektywów, Seana Kinga i Michelle Maxwell, niegdyś asów Secret Service, teraz poproszonych o pomoc przez adwokata oskarżonego. Wyniki śledztwa przejdą ich najśmielsze oczekiwania.

środa, 26 lipca 2017

David Baldacci - Zbaw nas ode złego

Fedir Kuczin jest potworem - niebezpiecznym, okrutnym zbrodniarzem, byłym pracownikiem KGB, który tuż przed upadkiem ZSRR zbiegł do Kanady. Świetnie się kamuflując, funkcjonuje jako szanowany biznesmen, podczas gdy prowadzi zbrodnicze interesy - handel żywym towarem, bronią, narkotykami. Właśnie rozwija nowy plan, którego powodzenie może kosztować życie milionów ludzi na całym świecie. Miejscem sfinalizowania transakcji ma być spokojna sielska Prowansja. Kuczinowi depczą po piętach - niezależnie od siebie - dwie międzynarodowe grupy antyterrorystyczne. Agentką jednej z nich jest atrakcyjna Reggie Campion, a liderem drugiej twardy mężczyzna bez imienia - Shaw. Wkrótce obie grupy muszą połączyć siły, by walczyć z mordercą na śmierć i życie w kanadyjskiej tundrze.





Thrillery szpiegowskie to coś, co bardzo lubię, tajemnice pościgi, ucieczki i swoiste podchody superagentów to coś, co mnie przyciąga nie tylko w filmach. David Baldacci to autor, który pisze książki specyficzne, czy raczej powinnam określić je mianem innych niż wszystkie. Dlaczego? Bo to są powieści, które zawsze zaskakują, może nie mają szalonego tempa akcji, ale mają pomysł i ciekawe zwroty akcji. Myślę, że dobrze nadawałby się na scenariusz filmu. 

Tym razem dwie grupy szpiegów będą ścigać zbrodniarza z czasów stalinowskich, który po upadku reżimu ukrył się w Kanadzie i przeistoczył się w biznesmena, który oprócz legalnych interesów prowadzi również negocjacje z muzułmanami dotyczące broni masowego rażenia oraz zajmuje się importem młodych kobiet z Azji. Te powody skłaniają dwie grupy walczące potajemnie o swoista naprawę świata oraz wyrównanie krzywd do podążania jego śladem do Prowansji, gdzie nastąpić ma atak. Każda z grup ma na wykonanie zadania swój plan. Shaw i Reggie spotykają się w francuskim miasteczku, jedno podejrzewa drugie, a jednocześnie między nimi pojawia się chemia. Jaki będzie finał tej znajomości? Czy chociaż jednej z grup uda się zabić poszukiwanego mordercę?

Może nie jest to typowy thriller z zawrotnym tempem akcji albo niesamowita powieść szpiegowska, ale jest w niej pewne umiarkowanie, brak przesytu, a który często w takich powieściach ma nadrabiać brak aspektu wizualnego, które powoduje, że z ciekawością przekręca się kolejną stronę w oczekiwaniu na to, co wydarzy się dalej. Autor prowadzi akcję w swoim stylu, bez zbytniego przerysowania, jednocześnie parokrotne zaskakując czytelnika.