Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradniki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 marca 2021

Liz Fosslien, Mollie West Duffy - Jak ogarniać emocje w pracy dla ambitnych i wrażliwych

 O emocjach w pracy i o tym, jak pomagają nam odnieść sukces zawodowy.


Wyjątkowo zabawny, ciepły, dowcipny i mądry przewodnik, pokazujący jak inteligentnie pogodzić emocji z profesjonalizmem. Obala mit, że w pracy nie ma miejsca na emocje. Nie można komunikować się zrozumiale, dopóki nie będzie się świadomym własnych uczuć i emocji, które wywołuje się u innych. Nie można budować produktywnych relacji w pracy, jeśli pokazuje się siebie jak robota.


Ta książka pomoże zbudować dyscyplinę emocjonalną, której potrzeba, aby odnieść sukces.


W książce znajdują się krótkie komiksy - zabawne i pouczające.



Pomyślałam sobie - kolejny poradnik... tymczasem zaskoczenie i to duże!

Bo oczywiście formę ma poradnikową, ale trochę nie do ko nca konwencjonalną. Po pierwsze widać,  że autorki wiedzą o czym piszą - same przeszły pewną drogę, przez którą poprowadzą w sposób praktyczny czytelnika. Co ważne - i kilkukrotnie powtarzane w tej książce - każda z nich jest inna i każda z nich podchodzi często do wyjaśnianych zagadnień inaczej, co daje każdemu czytelnikowi, szukającemu w tej książce praktycznych odpowiedzi znaleźć coś dla siebie. Z drugiej strony mamy również całą masę praktycznych wskazówek dla wszystkich, takich, które praktycznie to określajac mają uporządkować emocje okołopracowe i poukłądać pewne rzeczy w głowie. 

Niewątpliwym plusem ksiązki są komiksy - momentami przezabawne, momentami boleśnie prawdziwe, ale także pomocne, szczególnie dla wzrokowców.

Książka to idealna propozycja dla pracowników korporacji, ale nie tylko, myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie, z chęcią również sięgnęłabym po pdobną propozycję napisaną przez Polaków z ich doświadczeniami i wskazówkami, ciekawe czy ich obserwacje byłyby podobne?

niedziela, 15 marca 2020

Maciej Szaciłło, Karolina Szaciłło - Żyć dobrze... z alergią

Dobre życie z alergią? Przekonaj się, że to możliwe.

Czym jest alergia? Najprościej tłumaczy ją sama nazwa. Słowo alergia powstało z połączenia dwóch greckich wyrazów: allos – inny i ergon – reakcja. Alergia to po prostu nieprawidłowa reakcja organizmu na niegroźny zazwyczaj czynnik. Skala występowania chorób alergicznych zwiększa się z każdym rokiem. Obecnie z powodu chorób alergicznych cierpi niemal połowa Polaków. Czy przyczyną jest wszechobecny stres? A może zanieczyszczenie środowiska lub pełna chemicznych dodatków żywność?


Podobnie jak przy wielu innych schorzeniach, także w przypadku alergii z pomocą może przyjść odpowiednia dieta oraz… uporządkowanie emocji. Jak bowiem wiadomo – wszystko zaczyna się w głowie.

W książce "Żyć dobrze… z alergią" Karolina i Maciej Szaciłło, opierając się na założeniach ajurwedy, najstarszej nauki o zdrowiu, krok po kroku pomogą ci znaleźć sposób odżywiania dobrany do twoich potrzeb. Prócz tego w książce znajdziesz wskazówki, jak dzięki mocy ziół i przypraw, zabiegów olejowych oraz prostych technik oddechowych i relaksacyjnych możesz poczuć się lepiej. A wszystko to, by życie z alergią stało się… dobre. Bo to naprawdę możliwe!

Zawsze z ogromną przyjemnością sięga po książki duetu Szaciłło, są one bowiem tak różne od całej reszty dostępnych na rynku, że każda nowa propozycja wnosi coś nowego do moich kulinarnych eksperymentów.
Najnowsza propozycja jest dodatkowo tym ciekawsza, że dotyka problemu, z którym zmagamy się na codzień - alergii. Niestety wokół nas coraz trudniej znaleźć jest rodziny, których problem ten nie dotyczy, ze tym bardziej każdy poradnik z konkretnymi wskazówkami zamiast złotych rad doktora google jest szczególnie wartościowy.
Podobnie jak poprzednio autorzy łączą przepisy z ajurwedą, dietą i konkretnymi poradami. 


Sam początek to szeroki wstęp dotyczący zarówno alergii, ajurwedy, jak i praktyczne wskazówki, praktyki oraz wiele inspiracji dotyczących nie tylko kondycji i zdrowia fizycznego, ale również całe mnóstwo "warto wiedzieć", ja bym raczej powiedziało "warto przemyśleć". May tutaj również dużo wskazówek, komentarzy od dietetyczki klinicznej - dr Hanny Stolińskiej, regularnie współpracującej z Gazetą Wyborczą. Autorzy przekonują, ze sama dieta eliminacyjna nie wystarczy, pokazują jak podejść do tematu całościowo - włączając masaże, medytacje, olejowanie ciała.
Same przepisy podzielone są według okresów - wiosna-lato i jesień-zima, oraz na posiłki według pór dnia włącznie z deserami :)
Dużo przepisów to propozycje, które autorzy  przedstawiają jako "podaj dalej", czyli przepisy, które znaleźli w innych książkach, a które to, zawsze podając źródło, postanowili pokazać również swoi czytelnikom.
Co ciekawe autorzy proponują również kurację oczyszczającą, ale nie drastyczną i rygorystyczną, raczej taką dla osiągnięcia równowagi. 
Na zakończenie serwują garść wskazówek , które nie tylko alergików pomóc mają w dążeniu do równowagi. Osobny podrozdział dotyczy także innego rodzaju alergii niż pokarmowe.
Całościowo - kompleksowo - jak zawsze w książkach duetu Szaciłło.

poniedziałek, 28 października 2019

Sylwia Majcher - Wykorzystuję, nie marnuję. 52 wyzwania zero waste

Zmiana codziennych nawyków może być prosta i przyjemna!
Poznaj cotygodniowe ekowyzwania na cały rok, dzięki którym metodą małych kroków systematycznie i efektywnie wprowadzisz dobre zmiany w duchu zero waste w swoim życiu.

Sylwia Majcher, autorka bestsellerowej książki „Gotuję, nie marnuję. Kuchnia zero waste po polsku” pomoże stworzyć indywidualny i dopasowany do subiektywnych potrzeb projekt zmian.
W książce znajdziesz wywiady z ekspertami (psychologami, wykładowcami, aktywistami), przydatne tipy i ciekawe rozwiązania na czas podróży, podczas codziennych dni w pracy, w domu, w kuchni, w szkole. Znajdziemy tu również przepisy na smaczne dania sezonowe i podpowiedzi, jak gotować, aby niczego nie zmarnować.

„Wykorzystuję, nie marnuję” to doskonała propozycja dla tych, którzy chcieliby wprowadzić pozytywne dla siebie oraz dla środowiska zmiany w swoim życiu. Planer został podzielony na cztery części zgodnie z porami roku, by jeszcze lepiej odpowiadać indywidualnym potrzebom. Możesz zacząć go uzupełniać, kiedy tylko chcesz!

Wielu z nas podąża już z duchem zero waste, chociaż mi osobiście dużo bliższy jest slogan less waste, bo często ta opcja zero trąci dla mnie radykalizmem, nierzadko mam wrażenie wymuszonym, niektórym wręcz narzuconym przez trendy i falę swoistej popularności.

Jednak ta książka, czy raczej poradnik, chociaż momentami zawierająca pewne bliskie autorce radykalizmy jest inna. Wprawdzie u nas w domu, jak się okazało, ma trochę inne zastosowanie, bo odkąd się pojawiła u nas w domu niezmiennie leży na stole w jadali i co jakiś czas, każde z nas do niej sięga, otwiera w mniej lub bardziej przypadkowym miejscu i zaraz słychać "a wiedziałeś/wiedziałaś, ze...". Oboje stwierdziliśmy, że dla nas funkcja podstawowa - poradnika podzielonego według pór roku na poszczególne wyzwania, z którymi powinniśmy się zmierzyć, by nasze życie stało się zero waste - mało się sprawdzi, u nas działa to raczej jako bodziec do przemyśleń i konkretnych akcji do podjęcia, by małymi krokami ograniczyć wiele rzeczy, wprowadzić bardziej rozsądne rozwiązania, czy zmienić swoje nawyki.

Tym, którzy lubią funkcję planera, organizera, robienie notatek i podsumowań będą niewątpliwie ukontentowani, bo w tej funkcji książka ta sprawdzi się idealnie - po każdym z rozdziałów jest miejsce na notatki, przemyślenia i podsumowania. 
Co wyjątkowe i niecodzienne autorka informacje w niej zawarte wsparła naprawdę porządną dawką informacji o badaniach, ich wynikach, pełno tu faktów i liczb, które mają na celu nie tyle znudzenie czytelnika, ile bolesne mu uświadomienie, w jakim świecie żyjemy i jakie wyzwania stawia przed nami współczesność. 

W każdym z rozdziałów mamy też krótki wywiad z postacią związaną z tematem przewodnim danego rozdziału oraz całą masę praktycznych wskazówek, przepisów (które to akurat dla mnie mogłyby być bardziej szczegółowe, jeżeli chodzi o proporcje). 
Ta niecodzienna propozycja to doskonały przewodnik dla tych, którzy chcą zmienić swoje życie na bardziej świadome, bardziej eko, bardziej pełne. 

poniedziałek, 14 maja 2018

Katarzyna Enerlich - Piękno z pól i łąk

Piękno z pól i łąk przesycone jest zapachem ziół, pasją ich zbierania oraz praktyką uważności nad tygielkiem pełnym olejów i aromatów.
To nie tylko zbiór przepisów na naturalne kosmetyki, ale również okazja do spotkania z osobami, które na drodze pełnej naturalnych składników odnalazły istotę swojego życia.
To zapiski z domowej alchemii, której może nauczyć się każdy, i zachęta do tego, by codziennie poznać coś nowego. Autorka zaraża zielarskim entuzjazmem i zachęca do własnych eksperymentów, twierdząc, że wiele z potrzebnych składników mamy w domu, nie wiedząc nawet o tym, że możemy z nich produkować kosmetyki.




Ja na tą książkę czekałam od dawna. Zakochana w książkach autorki czekałam na poradnik z przepisami pojawiającymi się w jej powieściach, na rady (w końcu sprawdzone i prawdziwe) na spotkanie przy kuchannym stole ze zbiorami z pól i łąk. Spotkanie o tyle autentyczne, o ile autentyczna jest sama autorka. W końcu nie jest to kolejny eko poradnik kolejnej celebytki, która nafali bycia tredny zdobywa większą popularność wdając poradnik nic nie wnoszący. To poradnik prawdziwy, bliski i co najważniejsze normalny i nieudziwniony. Kto zna książki Pani Kasi wie czego się spodziewać, kto znie zna musi poznać!

Autorka proponuje czytelnikom szereg przepisów na domowe kosmetyki - pielęgnacyjne i te zastępujące domową chemię przemycając po drodze mnóstwo porad dotyczących małych zmian w tym, czego używamy w domu i po co sięgamy w łazienkowych szafkach. Do tego przepisy te są proste i pozwalające wykorzystać wszystkie produkty - jak chociażby sam ryż, jak i wodę , która nam zostanie z przygotowania mleka ryżowego. Co najciekawsze proponowane składniki w większości nas nic nie kosztują - możemy je bowiem sami zerwać i zebrać na pobliskich łąkach i polach, a że teraz jest idealny czas na takie zbiory zamierzam skorzystać z kilku przepisów, by móc cieszyć się samodzielnie przygotowanymi mieszankami i kosmetykami. Polecam, nie tylko fascynatkom! 

czwartek, 8 marca 2018

Orly Wahba - Kindess Boomerang 365 sposobów jak zmienić świat i siebie

Wśród wielu noworocznych postanowień czasem wystarczy tylko jedno – codziennie spełnić drobny gest życzliwości. Pomóc zagubionemu turyście odnaleźć drogę, podziękować nauczycielowi za ciekawą lekcję, zrobić karmik dla ptaków, nawiązać rozmowę z kimś, kogo codziennie mijamy w drodze do pracy lub po prostu powiedzieć bliskiej osobie od dawna planowany komplement. Jeden niewielki uczynek może wprawić w ruch dobro, które prędzej czy później powróci do nas ze zdwojoną mocą. Bo, jak przekonuje Orly Wahba w swojej najnowszej książce, na otaczającą rzeczywistość każdy ma wpływ – tylko czasem o tym zapomina.

„Kindness Boomerang” to 365 codziennych gestów życzliwości, refleksji, inspirujących cytatów oraz historii. Książka napisana została w formie kalendarza. Jej autorka na każdej stronie zaprasza czytelników do rozmowy, dzieli się swoimi doświadczeniami, a przede wszystkim motywuje: efekt domina zaczyna się od jednego prostego aktu dobra – i nas samych.


Czasem bardzo mało potrzeba, aby zmienić tak dużo - frazes? Ależ skąd... każdy z nas wie, z jednak, czasem małe drobiazgi znaczą naprawdę wiele. Z garścią takich drobiazgów ( no może czasem ciut większych) przychodzi do nas autorka nietypowego poradnika. Poradnika, który poprzez drobiazgi chce skłonić nas do zmian i do dobrych uczynków, które czasem nieuświadamiane mogą zmienić całkiem sporo. Punktem wyjścia dla autorki jest życzliwość. To na niej opiera zadania dla czytelnika.  I tak podzieliła swoje zadania i refleksje na 365 dni w roku na różne rodzaje życzliwości - dla siebie (!), za kulisami, w domu, w związku, jako grzeczność, dla przyrody, w szkole, we wspólnocie. Może nie wszystkie z nich będą miały dla ciebie zastosowanie, ale są one skonstruowane tak, ze można je spokojnie ciut zmodyfikować i zastosować  w swoim życiu. Zadanie na każdy dzień składa się stricte z jego opisu, cytatu oraz refleksji dotyczącej często bardzo luźno zadania. Zadania są przeróżne - od tych zupełnie prostych, do takich, które wymagają od nas jednak trochę zachodu. Ale te proste właśnie skłaniają do refleksji, jak mało potrzeba, żeby było lepiej, żeby coś naprawić, wyjść komuś na przeciw lub po prostu pomyśleć o sobie. I muszę przyznać, że te dla siebie podobają mi się chyba najbardziej, bo w całym tym zabieganiu wskazują to, o czym często zapominamy, a to, co powinno być punktem wyjścia do całej reszty.. nie tylko zdań z tej książki...

czwartek, 19 października 2017

Inês Castel-Branco - Mamo, nie mogę zasnąć

Dzisiejszy świat oferuje maluchom całe mnóstwo, nie zawsze potrzebnych bodźców. Bombardowani zewsząd hałasem, chwytliwymi hasłami reklam, kolorowymi opakowaniami nęcących rzeczy kiedy przychodzi czas snu nie potrafią się wyciszyć. Co wtedy robić? Z pomocą przychodzi nam rodzicom autorka książki "Mamo, nie mogę zasnąć" Ines Castel-Branco. Moje pierwsze wrażenie po przeczytaniu tej książki to nieodparte wrażenie, że to taka joga w pigułce przyswajalnej dla maluchów. Mama w tej oto opowieści pomaga synkowi wyciszyć się przed snem prezentując mu różne metody pracy z oddechem. Na podstawie przykładów łatwych do wyobrażenia sobie przez dziecko i co najważniejsze łatwych do zastosowania w codziennym życiu mama tłumaczy synowi, jak należy ćwiczyć poprawny, pełen i świadomy oddech. Metody te wykorzystywane przed snem z łatwością pomogą maluchowi we właściwym przygotowaniu się do snu i łatwiejszym zaśnięciu, co po ciężkich emocjonalnie dniach w przedszkolu czy szkole bywa niezwykle trudne. Do tego wisienką na torcie są przepiękne ilustracje obrazujące dane ćwiczenie, które wykonuje na danej stronie nasz bohater. Dla tych rodziców, którym joga i jej ćwiczenia oddechowe są obce autorka przygotowała na koniec książki wskazówki i opisy wyjaśniające, jak w domowym zaciszu przeprowadzić dane ćwiczenia. Polecamy wszystkim tym, na których nie działa wyciszająca moc kąpieli  ;)



– Mamo, nie mogę zasnąć!
– Dlaczego?
– Nie wiem… Jestem zdenerwowany i przez głowę wciąż przebiegają mi myśli, myśli, myśli…
– Chcesz, żebym wyjaśniła ci, jak oddychać?
– ODDYCHAĆ? Ale ja już umiem oddychać!
– A poświęciłeś kiedyś chwilę, żeby się zastanowić, jak właściwie to robisz? Którędy powietrze wchodzi, a którędy wychodzi? Czy wypełnia twój brzuch czy raczej klatkę piersiową, czy robisz to powoli czy szybko…

"Mamo, nie mogę zasnąć" to książka o tym, w jaki sposób za pomocą ćwiczeń wyciszyć dziecko przed snem. Zawiera opisy różnych technik oddechowych i lekkich ćwiczeń fizycznych sprzyjających uspokojeniu.

czwartek, 25 maja 2017

Trendy rozczarowania czytelnicze

Czasem się zastanawiam, co decyduje o popularności pewnych książek pisanych przez autorów, którzy swoją popularność osiągnęli dzięki aktywności i działalności w internecie. Rzadko udaje się, moim zdaniem przenieść ten sukces na papier. Który w druku wypada blado, nijako i sprzedaje się mam wrażenie niesiony tylko popularnością, bo czytelnicy chcą mieć namacalną wersję tego, co zachwyciło ich w necie.
Dziś przedstawię wam dwie takie pozycje, obie wydane przez Wydawnictwo Otwarte.

Pierwsza z nich to Food Pharmacy - Mia Clase, Lina Nertby


Cześć! Jesteśmy Lina i Mia. Książka „Food Pharmacy” to efekt naszych długich obserwacji związku odżywiania ze stanem zdrowia. Jako fanatyczki żywieniowe postanowiłyśmy wgryźć się w ten temat i z nieocenioną pomocą profesora medycyny Stiga Bengmarka zaczęłyśmy prowadzić bloga o diecie przeciwzapalnej. Przetestowałyśmy na sobie różne sposoby odżywiania, a potem napisałyśmy tę książkę, aby podzielić się z Wami zdobytą wiedzą.
Czy słyszeliście, że za odporność organizmu w 80% odpowiada jelito grube? Czy wiecie, co jeść, aby uniknąć stanów zapalnych? Czy domyślacie się, co jest przyczyną większości dolegliwości? „Food Pharmacy” rozwieje wszystkie Wasze wątpliwości. Oto sycąca porcja wiedzy doprawiona dobrym humorem. Ta książka to recepta na doskonałe samopoczucie!

Uwaga! Skutki uboczne występujące po przeczytaniu naszej książki:

nowe spojrzenie na jedzenie (podniebienie Ci podziękuje),
mnóstwo energii (także w poniedziałkowe poranki),
zadowolone bakterie jelitowe (zaufaj nam, chcesz, żeby były szczęśliwe),
zdrowa flora jelitowa (czyli lepszy komfort życia),
umiarkowany poziom cukru we krwi (bez utraty uroku osobistego),
lepszy gust muzyczny*.
* Tego ostatniego nie potrafimy do końca wyjaśnić, ale pozostałe rezultaty zawdzięczamy kuchni przeciwzapalnej

Liczyłam na coś odkrywczego, naprawdę, chociaż wcześniej nie znałam bloga autorek. Miałam nadzieję na zachwyt, oczarowanie i novum, coś co da mi pozytywny bodziec do zmiany. Tymczasem dostałam pogawędkę dwóch blogerek w stylu duetu Triny i Susanah, bardzo powierzchowną, płaską, pełną męczących anegdot jak dla mnie o niczym. Owszem autorki powołują się na konsultacje z profesorem medycyny, ale nie proponują absolutnie nic, czego bym nie znała nie będąc specem w tej dziedzinie. Przekazowo również męcząco, zupełnie nie przypadła mi do gustu taka forma. Obie panie bardzo chcą być takie nowoczesne i trendy - najlepsze zdecydowanie z tego są trendy zdjęcia - odwołując się do Lucka Skywalkera, wprowadzając dużo "życiowych" dialogów "od kuchni" powodują, że robi się misz masz, który nie dość, że męczy to jeszcze trąci grafomanią. Jeżeli chodzi o przepisy - ponownie nic odkrywczego ani nowego, nic, czego  chciałoby się spróbować.


Drugie trendy rozczarowanie, z którym ostatnio się spotkałam to Skin coach. Twoja droga do pięknej i zdrowej skóry - Bożena Społowicz


Czy wiesz, że aby mieć piękną i zdrową skórę, powinnaś jeść ciepłe śniadania? „Jak to? Przecież o skórę dbają kosmetyki”, pomyślisz. A jednak! Skin coaching radykalnie zmieni Twoje myślenie o własnej skórze. Napisałam tę książkę, bo zauważyłam, że zbyt wiele kobiet pogodziło się z faktem, że ich cera jest i pozostanie niedoskonała. Nie musi tak być! Pomogę Ci zadbać nie tylko o Twoją skórę, ale także o zdrowie i samopoczucie. Nauczę Cię, jak odpowiednio pielęgnować cerę i nie wydać fortuny. Powiem, co jeść, by spowolnić starzenie skóry. Doradzę, jak zredukować zawartość kosmetyczki nawet o 90%, i sprawię, że bez makijażu będziesz wyglądać pięknie. Gotowa na rewolucję w rytmie slow? Bez obaw! Ty i Twoja skóra będziecie zachwycone. Bożena Społowicz skin coach Bożena Społowicz to pierwsza – i do tej pory jedyna – skin coach w Polsce. Niemal dwudziestoletnie doświadczenie w pielęgnacji cery łączy ze specjalistyczną wiedzą z zakresu kosmetologii, chemii i technologii kosmetyków, a także dietetyki i przyjmowania suplementów. Prowadzi liczne warsztaty, między innymi z komponowania spersonalizowanych kosmetyków. Właścicielka SPA prowadzonego w duchu slow beauty.

Tym razem już wiedziałam, kim jest autorka, tutaj również mając nadzieję na praktyczne wskazówki zaczęłam lekturę. Jako, że ciążowo moja cera okazała się być dość kapryśna liczyłam na mały cud, wskazówkę jak sobie z nią poradzić. Po lekturze jedyne czego chcę spróbować to wypróbować mydło aleppo i zamienić waciki zwykłe na niejałowe gazy. Od tak, raczej w ramach testu niż z przekonania po owocnej lekturze. Po niej autorka jawi mi się owszem jako sympatyczna kobieta doradzająca innym kobieto, ale po pierwsze bogatym, po drugie raczej doszukujących się w pielęgnacji cery pewnej filozofii niż praktycznych porad. Kosmetyki proponowane przez autorkę wymagają całkiem sporych nakładów finansowych, o ile teoria o dobrej inwestycji mnie przekonuje to już suma tej inwestycji raczej przeraża. Owszem wstęp o analizie i kondycji skóry jest praktyczny i sensowny, o tyle konkretne rady do każdego typu cery to raczej kopiuj - wklej, z małym dodatkiem dostosowanym stricte do tego typu. Jedyny plus to rozdział o kuchni kosmetycznej - dla tych kobiet, które lubią przygotować sobie coś pielęgnacyjnego do cery. Najgorsze jak dla mnie to zdjęcia - przestylizowane kobiety ideał - nieskazitelnej, umalowanej perfekcyjnie... jeżeli to ma czytelniczkę zachęcić do zadbania o siebie to moim zdaniem nie tędy droga, bowiem przeciętną czytelniczkę takie wyszukane ustawiania i stylizacje raczej sfrustrują niemożliwością osiągnięcia niż staną się bodźcem do celu. 



środa, 10 maja 2017

Karolina i Maciej Szaciłło - Jem (to co) kocham i chudnę

W książce "Jem to, co kocham i chudnę" Karolina i Maciej Szaciłło dzielą się nie tylko przepisami na zdrowe i pyszne dania, ale też wiedzą psychodietetyczną, która pozwoli ci pozbyć się zbędnych kilogramów na zawsze. Z miłości do siebie.

Karolina przez lata zmagała się ze zbędnymi kilogramami. Diety cud, intensywne treningi. Waga spadała, ale później wracała z nawiązką. Przez 10 lat Karolina zamiast schudnąć przytyła ponad 25 kilogramów. Po poznaniu Macieja, eksperta od zdrowego odżywiania, Karolina zaczęła pracować nie tylko nad zawartością talerza, ale również głowy. Poddała szczegółowej analizie swoje nawyki i zrozumiała, że je nie wówczas, kiedy pojawia się głód, lecz gdy pojawiają się emocje. Od tego momentu zaczęła pracę nad zmianą myślenia i stylu życia, szukając jednocześnie sposobu odżywiania, który sprawi, że będzie czuła się komfortowo. Udało się jej. Jest szczupła i szczęśliwa. Teraz czas na ciebie!

Nie jestem fanką poradników oferujących diety cud wymagające najczęściej rygorystycznych wyrzeczeń, oferujące smukłą sylwetkę w zamian za jedzenie mało urozmaiconych i wartościowych potraw, które często nie wzbudzają kulinarnego zachwytu, bo patrząc na składniki już wiadomo, że smacznie raczej nie będzie. Lubię racjonalne podejście do odchudzania, czy raczej należałoby powiedzieć odżywiania. Duet Szaciłło nie był mi do tej pory znany, byłam bardzo ciekawa, co mogą zaoferować. 
Na wstępie autorka przywołuje swoją historię zaczynającą się 20 kilka kilogramów więcej, Jest to o tyle ciekawe, bo uwiarygadania historię, ze można, bo patrząc na jej zdjęcia widać efekty. Jest to w jakiś sposób motywujące, do tego autorka ciekawie, a nie w sposób pseudopsychologiczny motywuje do działania, czy raczej akceptacji siebie i zmianie nastawiania, co tym ważniejsze jest od samych zmagań z dodatkowymi kilogramami. To, co mnie zaskoczyło to dużo fajnych - czasem oczywistych, a jednak nie zawsze do końca - rad m.in. o pożegnaniu z "motywującymi ubraniami"- która z kobiet nie ma ich w swojej szafie? Autorzy przy pisaniu książki konsultowali swoje pomysły również ze specjalistami m.in. diagnostykiem i doradcą dietetycznym, czyli gwarancja rozsądku w przepisach jest pewna i sprawdzona.
We wstępie autorzy proponują również praktyczne rady co do zawartości spiżarni i jej przygotowania pod względem wielkiej bitwy. Wraz z kolejnymi rozdziałami - podzielonymi na bloki związane z porami roku wiosna-lato i jesień-zima, okazuj się, że do tego może być jeszcze smakowicie. Co dla mnie najważniejsze to odwołanie do dostępnych składników, nawet czasem oczywistych, to dodatkowo poprzedzonych komentarzem autorów o ich walorach i właściwościach, często mało uświadamianych. 

Autorzy oprócz podziału na bloki - pory roku- zaproponowali podział oczywisty, bo na poszczególne posiłki:
- śniadania - jem to, co lubię
- obiady - jem przy stole, a nie pod nim
- przekąski - pożegnałam ten głos
- kolacje - akceptuję siebie

Oprócz ciekawych przepisów dla całej rodziny, bo nie są one aż tak udziwnione, żeby nie móc tych propozycji zaoferować również mężowi czy dzieciom, książka również stanowi przyjemność lektury dla oka, dołączone są super zdjęcia, układ na stronie jest bardzo przystępny, po prostu cieszy oko. Oby na rynku książek okołokulinarnych pojawiało się więcej takich propozycji.

wtorek, 26 kwietnia 2016

Jagoda Miłoszewicz - Chata Magoda. Ucieczka na wieś

W 2004 roku Jagoda i Maciek zrezygnowali z życia w mieście i przeprowadzili się na wieś, do Lutowisk, gdzie kupili kawałek ziemi. Nie chcieli budować nowego domu. Pod Rzeszowem znaleźli chatę z bali z 1930 roku i przenieśli ją w całości w Bieszczady. Tak powstała Chata Magoda, w której zaczęli przyjmować gości i prowadzić gospodarstwo agroturystyczne. Później wyremontowali jeszcze drugą, prawie stuletnią chatę, bojkowską. Mieszkają z piątką zwierząt, mają przydomowy ogród ziołowo-warzywny, hodują kozy, produkują na własne potrzeby ser. Starają się żyć samowystarczalnie i ekologicznie, ale przede wszystkim cieszyć się każdym dniem. Bogaci o lata doświadczeń, chcą tą książką pomóc innym, którzy także marzą, żeby porzucić miasto i żyć prościej, bliżej natury.  "Chata Magoda. Ucieczka na wieś" to nie tylko opowieść o Jagodzie i Maćku, lecz także poradnik, w którym szczegółowo opisanych zostało wiele praktycznych tematów, takich jak: przenoszenie chaty, naturalna oczyszczalnia wody, przydomowa wędzarnia, z czego żyć na wsi, prowadzenie ekologicznego domu, ogrzewanie czy urządzanie wnętrz. Poza tym autorka podzieliła się w książce przepisami na potrawy, które gotuje gościom, oraz poradami na temat rękodzieła (wiklina, lepienie w glinie, patchwork czy metamorfozy starych rzeczy), dzięki któremu można nadać domowi niepowtarzalny klimat. Zebrany materiał został ułożony wedle por roku, które organizują życie na wsi. Wszystko zaczyna się wiosną. Początek to szukanie ziemi, zakup domu, remont, sadzenie roślin… Lato to czas kulinarnego przepychu. Jesienią trzeba przygotować się do zimy. Zimą jest wreszcie czas na sprawy odkładane "na potem"… Przede wszystkim jednak "Chata Magoda. Ucieczka na wieś" to książka o spełnionym życiu i o tym, że warto uwierzyć we własne marzenia.


Muszę przyznać, że najpierw książka przez kilka dni była prawdziwą ucztą dla oczu, bo tak naprawdę zanim ją przeczytałam przeglądałam wielokrotnie podziwiając zdjęcia i aranżację. To co uwiodło nie w zdjęciach, a później również i w tekście to ogromny autentyzm opowieści. Nie jest to zdecydowanie poradnik jak zostać pięknym i bogatym raczej prawdziwa historia z konkretnymi radami dla tych, którzy czy to mieszkają, czy zamierzają zamieszkać na wsi. Prawdziwa historia bez upiększeń, stylizowanych zdjęć i ścianek. Opowieść podzielona na pory roku, w każdej natomiast autorka serwuje nam całą garść przepisów bez wyszukanych składników, raczej są to typowe dania, słodkości i napoje, które przygotować może każdy (mieszkaniec wsi).

Oprócz mnóstwa wskazówek dotyczących życia na wsi autorka przedstawia nam dużo rozwiązań dla konkretnych problemów->budowy drewnianego domu, organizacji ogródka, hodowli zwierząt itp. i co najważniejsze są to praktyczne rady, wypróbowane, a nie wątpliwe złote rady starszej ciotki ;)

Bliskość natury, proste rozwiązania, ciężka praca, własny dom i radość z prowadzenia gospodarstwa agroturystycznego to najważniejsze elementy opowieści. Do tego portrety znajomych, przyjaciół i bliskich ludzi, których dane było autorom spotkać. wszystko to sprawia, ze w opowieści tej się przepada i zatraca, można czytać, przeglądać, garściami czerpać i znów czytać, oglądać... Polecam nie tylko tym, którzy planują przeprowadzkę.



niedziela, 24 listopada 2013

Katarzyna Miller - Blaski życia







Codzienność przynosi nam dziesiątki zmartwień i problemów. Trudno wyłuskać z niej drobne radości przydające życiu blask. A może to właśnie one są prawdziwym kluczem do szczęścia? Katarzyna Miller przekonuje, że warto przyjrzeć się chwilom z pozoru prostym i zwyczajnym. Delektować się z nimi i czerpać z nich prawdziwą radość oraz siłę.








O czym jest ta książka? Najprościej ujmując o radości życia...tak po prostu. O herbacie w ulubionym kubku, radości z prostych gestów, spotkań z bliskimi, wspomnień, do których się wraca, radości z chwil, które dano nam przeżyć. 

Idealna książka na jesienną chandrę, na zastanowienie się nad tym, co ważne, a ulotne, na poukładanie galopujących myśli, rozwianie wątpliwości, którą drogą iść. Takie proste zasady ubrane w historie, które mimo, że przystępne i proste, nie są infantylne. Ja nie jestem fanką ani anegdot ani krótkich historyjek, a te sprawiły, że przeczytałam książkę w półtorej godziny, tak na dobry mglisty i ponury listopadowy dzień. Dla mnie to po prostu zbiór felietonów o życiu, które nie zawsze nas rozpieszcza, ale zawsze oferuje nam coś dobrego. Czy książka nie jest zbyt cukierkowata? Otóż nie, autorka nie tworzy słodkiego obrazka, nie bombarduje złotymi radami w stylu "jakoś to będzie, zobaczysz ułoży się", ale zwraca uwagę na proste przyjemności, o których tak często zapominamy, poszukując idealnego życia.

Sam układ książki - każda historia w osobnym rozdziale o chwytliwym tytule, poprzedzonym myślą, motywem, który zapowiada, o czym będzie dana opowieść. Często ta krotka myśl wystarczy, żeby się zastanowić nad sobą, nad tym co robię, co warto zmienić...

Jedyne, co mi się nie podobało to nawiązywanie przez autorkę często do krążących w powszechnym obiegu anegdot i żartów, które mimo, że znane a zarazem pasujące do kontekstu to troszkę trącały przysłowiową myszką. Ale fanom takich żarcików z pewnością nie będzie to przeszkadzać, ja po prostu takich rzeczy nie lubię.


Moja ocena na dobry i zły dzień to 7,5/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zwierciadło