wtorek, 12 maja 2015

Beata Ostrowicka - Poczytam ci mamo

"Poczytam ci, mamo. Elementarz" to wspaniała pomoc dla dzieci rozpoczynających naukę czytania. Książka, stworzona zgodnie z zaleceniami metodyków, składa się z trzech etapów: 

Pierwszy etap zawiera ilustracyjne przedstawienie bohaterów i ich świata. Najmłodszy czytelnik opowiada, co widzi, a dzięki wsparciu rodzica może uczyć się czytać pierwsze słowa, czyli podpisy znajdujące się na ilustracjach. Pierwszy etap wprowadza czytanie globalne, które można stosować już u najmłodszych dzieci. 

Drugi etap zawiera teksty tworzone zgodnie z zasadą "Jak się pisze, tak się czyta", czyli używamy tylko podstawowych liter alfabetu, są one wprowadzane stopniowo od najprostszych do tych trudniejszych jak ą, ę czy ź, ś. W dymkach umieszczone zostały dodatkowo podpowiedzi, jak wybrane wyrazy sylabizować i literować. 

Trzeci etap zawiera teksty tworzone zgodnie z zasadą "Tak się pisze, a tak się czyta". Pojawiają się wszystkie litery alfabetu, dwuznaki, a także upodobnienia i udźwięcznienia, które sprawiają liczne trudności początkującemu czytelnikowi, ponieważ wyrazy je zawierające inaczej się pisze, a inaczej czyta. 

"Poczytam ci, mamo. Elementarz" opowiada o Antku i Lence, którzy mieszkają w bliź¬niaku, o ich rodzinach i kolegach z podwórka, o tym, co lubią, a czego nie oraz wielu innych ciekawych dla wszystkich dzieci sprawach. 

Konstrukcja książki z podziałem na etapy zachęca do przechodzenia na kolejne poziomy, dzięki czemu, mamy nadzieję, nauka czytania będzie po prostu dobrą zabawą. Czcionka pierwszych tekstów jest bardzo duża i czytelna, w kolejnych tekstach stopniowo się zmniejsza. Na pierwszych stronach dominują ilustracje, teksty do przeczytania są bardzo krótkie, stopniowo teksty wydłużają się i zajmują więcej miejsca w stosunku do ilustracji, dzięki czemu dziecko, kończąc książkę, samo widzi, jaką drogę przeszło i ile już potrafi.

ilustrator: Kasia Kołodziej



W natłoku książek dla dzieci ciężko wybrać uniwersalną, niezawodną (przede wszystkim dla rodzica, w kryzysowej chwili!), taką, która pozostanie z dzieckiem na dłużej, ciągle będąc dla niego interesującą.

Każdy z nas z pewnością zna niezawodną (a jakże!) serię "Poczytaj mi mamo", teraz mam przed sobą książkę całkiem innym przesłaniem "Poczytam ci mamo". Książka, która spodobała mi się od pierwszej strony, bo nie jest przeznaczona tylko dla dzieci w konkretnym przedziale wiekowym.

Przygodę z nią mogą zacząć najmłodsi-ci, którzy dopiero rozpoczynają naukę czytania, chętnie wrócą do niej później, kiedy już czytanie będzie dla nich wyzwaniem, ale nie tak już tak dużym i pozostanie z nimi, kiedy będą sobie w tym całkiem dobrze radzić. 

Do tego wszystko łączy się ze sobą, a przygody głównych bohaterów Antka i Lenki wraz z rozwojem umiejętności zyskują też poznawczo i rozwojowo. Historyjki, które proponuje autorka są życiowe, ciekawe i interesujące dla młodego czytelnika. Któremu to najpierw dane będzie poznać świat bohaterów gównie przez obrazki, potem przez krótkie historyjki (w krótki zdaniach, co stanowi dodatkowy plus!), często z lukami w postaci małych rysuneczków (walor niewątpliwie poznawczo-rozwojowy) aż do całostronnicowych opowieści.

Do tego kolorowe, ale nienachalne ilustracje dopełniające całości. Jestem przekonana, że książka zostanie z nami na dłużej, chociaż my na razie pozostajemy poznawczo na części pierwszej-głownie obrazkowej ;)




Moja ocena 9,5/10

poniedziałek, 11 maja 2015

Jørn Lier Horst - Psy gończe

William Wisting zostaje zawieszony w czynnościach w związku z podejrzeniem o fabrykowanie dowodów w głośnej sprawie zabójstwa Cecilii Linde. Teraz, 17 lat później, wychodzi na jaw, że dowody, na podstawie których skazano sprawcę zostały sfałszowane. Media wietrzą sensację.
Przez wszystkie lata służby w policji Wisting tropił przestępców. Teraz sam jest przynętą i musi jak najszybciej ustalić, potajemnie i na własną rękę, kto z jego współpracowników sfabrykował materiał dowodowy, i co tak naprawdę wydarzyło się 17 lat temu. Jak zawsze może liczyć na córkę, Line, która jest dziennikarką, ale pomoc przychodzi również z zupełnie nieoczekiwanej strony. Nagle ginie kolejna młoda dziewczyna. Zaczyna się dramatyczny wyścig z czasem.




Jestem fanką kryminałów, nie tylko skandynawskich i z dużą niecierpliwością czekałam na kolejną powieść tego autora, żeby skonfrontować czy kolejne sprawy prowadzone przez śledczego Wistinga okażą się tak wciągające, jak ta, o której czytałam jego poprzedniej powieści.

Podobnie jak poprzednio nie wiem, czy bardziej podobały mi się te rozdziały, które toczyły się wokół Wistinga, przed którym tutaj stało nie lada wyzwanie udowodnienia swojej niewinności, czy jego córki, która zajmując się sprawą zupełnie innego morderstwa odkrywa powiązania ze śledztwem prowadzonym przed laty przez ojca.

Misterna intryga, mnóstwo wątków, śladów, poszlak i nietuzinkowych bohaterów w niezwykle interesująco skonstruowanej fabule. Powieść bardzo mi się podobała i ciężko było mi się od niej oderwać. Do tego nienachalne połączenie wątków prowadzonej sprawy z wątkami osobistymi rodziny Wistlingów dopełniło całości. Pozostały one w tle, stanowiąc interesujący dodatek do głównych wątków.

Wydawać by się mogło, że akcja toczy się powoli, momentami jakby nawet leniwie, ale to wszystko pozory, bo de facto wśród tych szczególików następujących po sobie ukryta jest dobrze przygotowana i dogłębnie przemyślana przez autora tajemnica. Do tego krótkie rozdziały będące przysłowiową wisienką na torcie :)

Moja ocena 9/10

wtorek, 5 maja 2015

Daniel Silva - Uciekinier

Gabrielowi Allonowi wydawało się, że obalił jednego z najgroźniejszych ludzi wszech czasów. Popełnił jednak niewybaczalny błąd. Darował mu życie… Pół roku po dramatycznych wydarzeniach opisanych w „Regułach Moskwy” Gabriel powrócił na wzgórza Umbrii, by dokończyć swój przerwany miesiąc miodowy z żoną Chiarą oraz odrestaurować wreszcie, na zlecenie Watykanu, XVII-wieczny obraz.

Ale idylla po raz kolejny zostaje przerwana, tym razem przez wstrząsające wieści z Londynu. Grigorij Bułganow, uciekinier z Rosji, były pracownik rosyjskich służb specjalnych, który w Moskwie ocalił Gabrielowi życie, zniknął bez śladu. Brytyjski wywiad jest przekonany, że Bułganow był przez cały czas podwójnym agentem. Allon wie jednak, że było i jest inaczej. Pamięta także doskonale złożoną Bułganowowi obietnicę…
Teraz będzie musiał stanąć znów do walki na śmierć i życie z bezwzględnym rosyjskim oligarchą i handlarzem bronią, Iwanem Charkowem.



Jestem niepoprawną fanką książek tego autora, może nawet bezkrytyczną, bo każda jego książka bardzo mi się podoba ;) tak, ze ciężko mi przyczepić się do czegoś konkretnego. 
Ta powieść również bardzo mi się podobała. I nawet nie przeszkadzało mi to, że czytam książki Silvy w całkiem przypadkowej kolejności-tak jak uda mi się je upolować w bibliotekach. 

Ciekawie skonstruowana akcja, pełna zwrotów, często niespodziewanych i zaskakujących. Doskonale skonstruowana fabuła, z dużą dbałością o wiele szczegółów i detali, tak jednocześnie, ze nie jest to w żaden sposób męczące.

Walka wywiadowcza, z dobrze przygotowanymi akcjami pozwala czytającemu poznać świat szpiegów od podszewki. Fajna sprawa, bo to świat znany nam większości z filmów, teraz mamy możliwość prześledzenia takich działań w wersji papierowej. Może sam pomysł-punkt wyjścia-porwanie jako motyw skłaniający do działania wydaje się być ciut oklepany i powszechnie używany, to jednak w wykonaniu Silvy staje się mastersztykiem, bo od lektury trudno się oderwać.

Polecam wszystkim fanom misternych intryg i fascynatom gry wywiadowczej w dobrym wydaniu
Moja ocena 8.5/10

niedziela, 3 maja 2015

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak - Upalne lato Gabrieli

Rok 2015. Gabriela Kern, uznana pisarka i spełniona matka, opuściwszy Warszawę, wiedzie leniwą egzystencję w urzekającym zakątku Mazur. W jej hermetycznym, pozornie poukładanym świecie nie ma miejsca na rozpamiętywanie przeszłości i rozdrapywanie ran. Gaba do perfekcji opanowała sztukę życia hic et nunc, toteż nie tęskni za nikim i za niczym. Incydentalnie wikła się w niezobowiązujące związki, lecz od kochanków nie oczekuje deklaracji uczuć – sama także nikomu ich nie składa. Zamiast tego afirmuje wolność, ceni niezależność i uważa, że samotność to stan niezwykle wygodny, mimo że współcześnie niedoceniany…


Tymczasem nadchodzi kolejne upalne lato. Gaba wydaje kontrowersyjną powieść o swoim ojcu, znanym opozycjoniście okresu przemian. Rozliczenie się z fragmentem najnowszej historii z osobistych przyczyn nie jest dla niej proste. Ponadto w wyniku nieoczekiwanego telefonu na nowo powracają do niej sprawy, które jakiś czas temu z rozmysłem zamiotła pod dywan niepamięci. Wiadomości z Francji – gdzie przed laty spędziła brzemienne w skutkach wakacje – sprawią, że Gaba będzie musiała opuścić swoją strefę bezpieczeństwa, rozwikłać rodzinne tajemnice i zajrzeć w głąb siebie. Tylko czy na wybaczenie zadawnionych krzywd nie jest już za późno?


Z ogromną niecierpliwością czekałam na tą książkę, byłam ciekawa jaką historię najmłodszej z kobiet z tego nieszczęśliwego rodu przedstawi nam autorka. Mimo, że powieś stanowi kontynuację dwóch poprzednich części, to jednak stanowi odrębną całość i mogą ją czytać również, ci, którym wcześniejsze części nie są znane-dla mnie to ogromny plus, bo nie zawsze mamy możliwość sięgnięcia po wcześniejsze pozycje.

Czym zaskakuje powieść?Wszystkim! na tle dość prostych i często przewidywalnych historii w powieściach obyczajowych dostępnych na rynku powieści dla kobiet książka ta jest tak inna - wraz z kolejnymi rozdziałami poznajemy nie tylko kolejne epizody, ale również wracamy do tajemnic, które niczym stop klatki przewijają się na tle zdarzeń współczesnych, w taki sposób, ze wszystko to, co czytelnik jako oczywiste założył sobie na początku lektury, pod koniec już taką oczywistością nie jest. A wszystko to, co spotkało Gabriele widziane przez pryzmaty kolejnych rozdziałów każe nam zmieniać swój osąd diametralnie. Frapujące, skłaniające do myślenia, inne. Historie kobiet, którym nie dane było stać się matkami powodują, ze mnie matce, często ciężko znaleźć odpowiedź, co jest dobre, co złe, jakie decyzje są słuszna, a jakie nie. Paleta postaci, które Gabriela spotyka idealnie dopełniają ciekawą historię nie tylko głównej bohaterki, lecz również jej matki i babki. Odkrywane tajemnice rzucają coraz to nowe barwy, na bolesne wspomnienia, z którymi zmierzyć się musi Gabriela-postać, która na początku nie wzbudza sympatii czytelnika - rozwódka zacierająca wszystkie swoje wspomnienia związane z matką, kobieta szukająca zapomnienia w romansach, rozliczająca przeszłość swojego ojca w nowo wydane powieści autorka poczytnych powieści. A jednak poprzez pryzmat kolejnych rozdziałów udało mi się ją polubić.
Jestem pod sporym wrażeniem tej powieści, jej konstrukcji, zamysłu autorki i opowiedzianej historii. Moja ocena 9/10


piątek, 24 kwietnia 2015

Ksin Drapieżca - Konrad Lewandowski

Wspaniale, uroczo- wreszcie powieść fantasy, która jest bardzo dobrym deserem po tych wszystkich mrocznych i ciężkich powieściach, z jakimi miałem ostatnio do czynienia.

To było moje pierwsze spotkanie z kotołakiem i  mimo, że zacząłem czytać pełen rezerwy, bo zwykle nie lubię zaczynać przygody z cyklem powieściowym od drugiego tomu, to w tym wypadku wspomniana rezerwa okazała się całkowicie niepotrzebna. Wreszcie po tylu książkach poczułem ponownie ten zachwyt związany z lekturą książek tego gatunku, a tej partykularnie. Za każdym razem kiedy przerywałem lekturę, słyszałem jak mnie wzywa i nie mogłem się doczekać, aż do niej powrócę...

Konstrukcja świata - wygląda na kompletną, mimo niewielu lokalizacji, w których akcja się odbywa, ale myślę, że to też zadziałało na plus. Tak samo z postaciami (śmiertelność bohaterów bardzo niska w przeciwieństwie do obecnych 'standardów'), o ile dobrze sobie przypominam, to giną antagoniści w sposób na jaki zasłużyli. Dialogi nie nużą, działania postaci są składne i logiczne, ich działania prowadzą do zamierzonych celów, czytając jest się świadomym, że zakończenie będzie pozytywne. Nawet rzekoma śmierć kotołaka jest niezbyt przekonywująca...

Główny bohater - Ksin - jest kotołakiem. Stworem, którego drugą naturą jest przeklęty dziki kot. Coś jak wilkołak, ale koto... Przy pełni księżyca przechodzi metamorfozę i staje się bestią. Jednym z większych problemów Ksina jest panowanie nad sobą po przemianie, tym bardziej, że w swoim życiu dopiero w drugim tomie poczuje smak krwi. Taka drobna wada - utrata kontroli, przy niesamowitych możliwościach regeneracji, zdolności wyczuwania potworów, niesamowita siła i zdolności bojowe, powoduje, że raczej zazdrościmy mu bycia kotołakiem. To wszystko zaprowadziło Ksina na dwór królewski, na stanowisko przełożonego królewskiej gwardii. Oczywiście gdyby to była tytularna ciepła posadka, byłoby nudno.

Czyta się powieś szybko, ze względu na wartką akcję i brak 'wypełniaczy' sztucznie rozwlekających i napompowujących kolejnymi stronami książkę, polecam wszystkim, a sam zaczynam szukać pozostałych tomów, oby jak najszybciej poznać wcześniejsze losy bohatera...


Moja ocena 8,5/10

Książkę przeczytałem dzięki Wydawnictwu Nasza Księgarnia, która postanowiło wznowić tę serię.


Wielki powrót kultowej „Sagi o kotołaku”!

Tym razem w wersji poszerzonej przez autora o ekscytujące wątki, nowych bohaterów, zaskakujące zakończenie, a także zawierającej niepublikowany dotąd bestiariusz.

Ksin. Dziecko klątwy, zdrady i obsesji. Zdawałoby się, że jego los jest przesądzony, ale miłość potrafi się wznieść ponad wszystko. Najpierw poświęcenie starej piastunki, a potem oddanie dziewczyny zbiegłej z domu publicznego sprawiają, że z potwora i demona wyrasta wojownik i obrońca ludzi zagrożonych przez upiory. Drapieżna, pełna namiętności historia bestii pragnącej osiągnąć człowieczeństwo.


„Ksin. Początek” to prequel jednej z najbardziej znanych serii fantasy w polskiej literaturze.

piątek, 17 kwietnia 2015

Renata Kosin - Kołysanka dla Rosalie

Do wartemborskiego pałacu, obecnie funkcjonującego jako hotel, przyjeżdżają goście: pisarz zainteresowany historią drugiej wojny światowej, emerytowany architekt o nienagannych manierach, roztargniona, samotna dziewczyna, sympatyczne starsze małżeństwo, wścibska pani Róża z mężem pantoflarzem i tajemniczy wędkarze, którzy znikają na całe dnie. Czy ktoś z nich stoi za uprowadzeniem małej Rosalie oraz jej niani? I jaki związek z tym incydentem ma wygrywana przez zabytkową pozytywkę stara kołysanka? 


Tę zagadkę spróbuje rozwikłać Klara, znana czytelnikom z powieści "Tajemnice Luizy Bein", jednocześnie usiłując nie zepsuć swojego obfitującego w burzliwe momenty związku z Kubą.










Kontynuacja powieści to zawsze wyzwanie dla autora, zwłaszcza wtedy, kiedy udany pierwszy tom zwiększa apetyt czytelnika. Tak właśnie było u mnie, bo pierwszy tom podobał mi się bardzo (recenzja tutaj). Byłam bardzo ciekawa jak potoczą się dalsze losy Klary I Kuby oraz jakie nowe tajemnice do odkrycia przygotowała dla nich autorka. Od razu mogę napisać, ze książka stanowi kontynuację pierwszego tomu i tym, którzy go nie czytali będzie ciężko cieszyć się lekturą, bo jednak zawiera ona mnóstwo odniesień do pierwszego tomu.

Umiejscowienie akcji w wyremontowanym hotelu powodowało, że książka zyskała w odbiorze poprzez pewne wizualizacje w głowie czytelniczek. Do tego dużo nowych, ciekawych postaci spowodowało, ze lektura była również tak przyjemna, jak poprzednia moja czytelnicza przygoda z tą autorką.

Powiem szczerze, że nagromadzenie mistycyzmu w powiązaniu z masonerią w tym tomie troszkę mnie przytłoczyło i do końca nie pozwalało cieszyć się z lektury. Mimo, ze uwielbiam książki z tajemnicą, zagadką itp. tutaj odczuwałam po prostu przesyt. Sam pomysł autorki, żeby w nowotwartym hotelu zgromadzić mnóstwo podejrzanych postaci, którzy w tak odludnym miejscu szukają czy to odpoczynku, czy to ucieczki czy skarbu całkiem fajny, mimo, że znany w literaturze powszechnie, to jednak w tym wykonaniu również ciekawy. Powiązanie korowodu barwnych postaci - zarówno tych znanych z pierwszego tomu, jak i całkiem nowych bohaterów z tajemnicami z przeszłości rodu Beinów wyszło bardzo ciekawie. Jednak zapętlenie zagadek, nakładanie się na siebie coraz to nowych tajemnic, nagromadzenie seki pytań i dołożenie do tego uprowadzenia dziecka mnie ciut zmęczyło.
Tym niemiej doceniam wysiłek autorki jeżeli chodzi o dbałość o szczegóły i niuanse, ich powiązanie ze sobą w jedną całość i fajne rozwiązanie obiecujące kolejne tomy w przyszłości, na które będę z pewnością czekać ze sporą niecierpliwością. 
Z chęcią będe czekac na dalszy rozwój wątków obyczajowych, które mam nadzieję tak zgrabnie zostaną polaczone z poszukiwaniem tajemnic, jak w tym tomie. 

Moja ocena 8/10





poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Jodi Picoult - Zagubiona przeszłość

Delia Hopkins ma bajkowe życie. Mieszka w uroczym miasteczku w sielskim stanie New Hampshire. Ma małą córeczkę, przystojnego narzeczonego, ukochanego ojca oraz psa, z którym pracuje przy poszukiwaniu zaginionych ludzi. Trwają przygotowania do ślubu. Ni stąd, ni zowąd Delię zaczynają dręczyć wspomnienia, których nie potrafi wyjaśnić ani umiejscowić w czasie i przestrzeni. A potem nagle w jej domu zjawia się policjant, przynosząc nieoczekiwaną wiadomość, która rujnuje bezpieczny świat młodej kobiety. 
Co czuje człowiek, dowiedziawszy się, że nie jest tym, za kogo się uważał? Jak pogodzić się z faktem, że kochany człowiek ukrywał prawdziwą tożsamość, a jakaś obca osoba może rościć sobie prawo do silnych więzi? Dlaczego na pozór słuszne decyzje są często krzywdzące dla innych? Jodi Picoult dotyka kolejnego trudnego tematu zaczerpniętego z życia, przedstawiając go z właściwą sobie przenikliwością, empatią i wrażliwością.






To druga z powieści Jod Picoult, którą przeczytałam.Pierwszą z nich niemal pochłonęłam w jeden dzień, z tą poszło mi jednak już troszkę gorzej. Co wcale nie znaczy, że powieść mi się nie podobała. 

Moim zdaniem fenomenem autorki jest to, że snuje historie zupełnie nieoczywiste. Wydawać by się mogło, że w natłoku powiesi, seriali i filmów wszystko gdzieś kiedyś się już przeczytało, czy obejrzało i ciężko jest zaskoczyć, zauroczyć i zaciekawić. Tymczasem Jodi Picoult potrafi, niezmiennie. Tym bardziej cieszę się, ze tak wiele powieści tej autorki ciągle przede mną. 

Tajemnice z przeszłości zawsze zmieniają uporządkowane życie bohaterów-tym razem okazuje się, że tajemnicę ukrywała osoba najbliższa Deli jej ukochany ojciec. Od momentu wyjawienia prawdy wszystko się komplikuje-ojciec trafia do więzienia, okazuje się, że matka Deli, za która ona tak tęskniła, żyje, jednak jest alkoholiczką. Tak jak partner głównej bohaterki, ojciec jej dziecka, który z różnym powodzeniem walczy z nałogiem.
Wraz z rozwojem akcji autorka odkrywa coraz to więcej szczegółów i sekretów z życia bohaterów, który radzić muszą sobie z podjętymi decyzjami, ich konsekwencjami i przeszłością. Pojawia się coraz więcej pytań, na których odpowiedź przyjdzie czytelnikowi trochę poczekać.
Fajne jest to, ze autorka prezentuje nam cały wachlarz bohaterów nieidealnych, walczących z przeszłością, często bolesną, własnymi ograniczeniami i często samymi sobą.
Jedyny zarzut to to, że ten fragment powieści, który związany jest z procesem ojca Delie bardzo spowalniał akcję, wydłużał ją, przez co lektura zdecydowanie traciła na tempie akcji.
Poza tym jak zawsze przy Jodi Picoult podobało mi się.
Moja ocena 7,5/10