Niestety początek nowego roku zdecydowanie tym razem oznacza dla mnie sporo książkowych rozczarowań, książek, które po prostu zmęczyłam, z każdą strona mając nadzieję, ze może jednak, może za moment wydarzy się jednak coś ciekawego, co przykuje moją uwagę, tak, ze lektura stanie się frapująca i ciekawą. Niestety.
Agnieszka Marciniuk - Sad
"Zawsze tuż przed rozpoczęciem zbiorów Regina wyjmowała albumy ze zdjęciami i siadała z nimi w drewnianej altance za domem. (...) Dotknęła dłonią albumów. To był czas, kiedy wszyscy oni mieli się pojawić w starym domu pod lipami. (...) Regina już czuła w powietrzu, jak co roku, przyjemne wibrowanie, napięcie, które miało znaleźć ujście w wesołych rozmowach przy wiśniowych drzewach, (...) a niekiedy i w nagłych wybuchach namiętności w ustronnych zakątkach wiśniowego sadu."
Upalny lipiec, stary dom na wsi i sad z rozgrzanymi słońcem, dojrzałymi wiśniami. Czas zbiorów, który pozwala oderwać się od rzeczywistości i zanurzyć w innym, lepszym, poukładanym świecie. Życie jednak zagląda wszędzie… Panujący spokój i harmonia zaczynają powoli pękać, poprzez szczeliny wypływają namiętności i urazy, niesprecyzowane uczucia, niezakończone sprawy z bliższej i dalszej przeszłości.
Powietrze staje się duszne i ciężkie – jak przed burzą...
No i zapowiedziało się cudowanie - rodzinne tajemnice, cała paleta bohaterek, dane miłości i nowe zakochania. sielskie odwiedziny u dziadków, rodzinne spotkania ...jednak lektura to zupełne nieporozumienie. Bo babcia jest specyficzna, z cyklu takich, których nie darzy się sympatią i takich, które zamiatają sprawy pod dywan. Co już na początku mnie odstręczało. Do tego jej wnuczki również nie wzbudziły we mnie sympatii, z cyklu postaci, które same nie wiedzą czego chcą. Potencjalne miłości i romanse okazały się słabe, a zamiast barwnych postaci dostałam banalne wnuczki, wiecznie skłócone dzieci i parę staruszków ze skrywanymi od lat tajemnicami, którym nie przeszkadza to wcale udawać szczęśliwej pary. Do tego przez kilkadziesiąt stron powieści nie wydarzyło się nic, co na dłużej by mnie naprawdę zainteresowało i przykuło moją uwagę.
Joanna Opiat-Bojarska - Zaufaj mi, Anno
Druga część serii z dziennikarką śledczą, Anną Rogozińską.
Pełna napięcia i zwrotów akcji opowieść o kobiecie, która wie czego chce i konsekwentnie dąży do celu. To historia o szukaniu prawdy i o tym, że czasem trzeba komuś zaufać.
Anna Rogozińska, ambitna dziennikarka TV przeprowadza wywiad z politykiem, którego syn wypadł z balkonu podczas imprezy sylwestrowej. Ojciec nie wierzy w przypadkową śmierć. Anna próbuje ustalić prawdziwy przebieg wypadków ale otrzymuje oficjalny zakaz zajmowania się tą sprawą.
Jednak kiedy pojawiają się nowe ofiary wśród uczestników feralnej imprezy, robi wszystko, by odkryć prawdę. Czy uda się jej wykorzystać znajomość z przystojnym prokuratorem? Kim jest morderca i czy uderzy ponownie? Jaki związek z zabójstwami mają dopalacze? Odpowiedź na wszystkie te pytania przyniosą zbliżające się Walentynki...
Piękna okładka, prawda? I to w zasadzie jedyny plus, który znalazłam w tej powieści. No może drugim jest podjęcie przez autorkę ważkiego problemu dopalaczy, zawłaszcza wśród młodych ludzi. Za to duży szacunek - nieunikanie tematów niewygodnych cenię zwłaszcza u polskich autorów, bo uważam, ze również książkowe formy przekazu powinny dołączyć, jeżeli tylko jakaś mama czy siostra (jako czytelniczki tej książki chociażby) w porę zareaguje w swojej rodzinie, zanim będzie za późno. Jakie są skutki owego za późno autorka pokazuje wyjątkowo wyraźnie.
Poza tym książka - jak wspominany w opisie kryminał, pełen napięcia i zwrotów akcji -jest niezbyt udana, bo ja tu nie doszukałam się żadnego napięcia. Sama bohaterka irytował mnie do bólu - zarówno w części obyczajowej nie mogąc zdecydować się, czy mężczyzna, z którym się związała to ten, z którym będzie planować jakąkolwiek przyszłość czy nie; jak i zawodowej - nachalna pani dziennikarka wciskająca się na wszelkie możliwe spotkania denerwując tym wszystkich dookoła,a w dodatku o średniej skuteczności tych poczynań sprawia, że lektura po prostu męczy.
Z nadzieją na dobry kryminał polskiego autora szukam dalej.
Bogna Ziembicka - Wiosna w Różanach
Zosia Borucka nie mogłaby być bardziej szczęśliwa – odzyskała rodzinny dom i spodziewa się dziecka ukochanego Krzysztofa. Ale okrutny los postanawia z niej zadrwić: odbiera jej wszystko, co najcenniejsze. Zdruzgotana zamyka się w sobie, odsuwa od ludzi. Czy troska przyjaciół pomoże jej odzyskać radość życia? A może sprawi to wyjazd do Dalmacji i spotkanie z odnalezionym po latach dziadkiem?
Rozgrzewająca serce opowieść o radościach i smutkach, jakie niesie los, o rodzinie, której każdy z nas potrzebuje, o przyjaźni, która pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile, i o miłości dającej nadzieję na szczęście.
Brak zachwytu nad częścią pierwszą cyklu (recenzja tutaj) jakoś nie zniechęcił do przeczytania kolejnej. A w zasadzie powinien, bo mogłabym w tym czasie przeczytać coś lepszego.
W dalszym ciągu mamy tutaj do czynienia z głupotą i naiwnością głównej bohaterki, którą owszem dotyka wielka tragedia, z którą sobie nie radzi, co jest poniekąd zrozumiałe, jednak wyjście z depresji niestety nie dodaje jej rozsądku.
Spotkanie z cudowanie odnalezionym dziadkiem w malowniczej scenerii wyspy Korcula to w zasadzie jedyny przyjemny akcent całej lektury. No i małe zaskoczenie, których w powieści brak.
Drugim pozytywnym akcentem są zapiski z pamiętnika Zuzanny-niani Zosi, przedstawiające realia życia w latach 50-tych samotnej kobiety, zdeterminowanej nauczycielki opiekującej się osieroconym dzieckiem.
Trochę lepsza niż pierwsza część, ale nadal bez zachwytu.
wtorek, 12 stycznia 2016
czwartek, 7 stycznia 2016
Maria Nurowska - Sergiusz, Czesław, Jadwiga
Przedwojenne Wilno. On jest młodym zdolnym poetą, ona piękną, zakochaną w nim studentką prawa. Kiedy on zostawia ją w krytycznym momencie, z czasem pojawia się ten trzeci - wrażliwy bandyta, który zaopiekuje się porzuconą kobietą. W tle: wojenna zawierucha i lata emigracyjnej tułaczki. Historia ta dotyczy dwóch wyjątkowych postaci z artystycznego parnasu: przyszłego noblisty, wówczas początkującego poety, oraz byłego przestępcy, szpiega i więźnia, a zarazem literackiego odkrycia lat trzydziestych.
Czesław Miłosz, po latach spędzonych na emigracji, doczeka się największych literackich splendorów i międzynarodowego uznania, pod koniec życia wróci do Polski. Sergiusz Piasecki, również emigrant, już nigdy nie zobaczy kraju i do śmierci będzie żył w zapomnieniu i biedzie. Łącząca ich, choć nie bezpośrednio, znajomość z tajemniczą Jadwigą i tragiczne losy kobiety znajdują odzwierciedlenie w licznych utworach obydwu artystów. Po latach na ślad tych dramatycznych wydarzeń wpada przez przypadek młoda studentka polonistyki, a później badaczka literatury, dla której z czasem wyjaśnienie nieznanej historii przeradza się w coraz głębszą fascynację, wykraczającą daleko poza życie zawodowe...
Mam wrażenie, ze od jakiegoś czasu powieści pisane przez Marię Nurowską są nie do końca udane. Kiedyś zachwycałam się wszystkim, co wyszło spod jej pióra, teraz perełki to żadkość. Ta konieczność poszukiwań czegoś odkrywczego i innego sprawia, ze coraz to z mniejszą chęcią sięgam po to, co wydaje autorka.
Niestety i przy tej powieści rozczarowanie było całkiem spore. Z jednej strony potencjał ogromny, bo temat ciekawy-poznajemy trójkę bohaterów Sergiusza-pisarza niedocenionego, choć z szansa na Nobla, który opuszczony i zapomniany mieszka w wielkiej Brytanii, gdzie w latach osiemdziesiątych przypadkiem odnajduje do młodą studentka, Jadwigę - niespełnioną miłość pisarza, która to jednak zawsze kochała - Czesława - późniejszego Noblistę, który w latach młodości ja porzucił. Sekrety z przeszłości, pragnienie poznania prawdy i pewnego "odkurzenia" pamięci po Sergiuszu Piaseckim, który niestety umiera zanim nasza studentka pozna całą prawdę o losie tej trójki. Dzięki temu jednak Anna postanawia skontaktować się zarówno z Miłoszem jak i z Jadwigą, no i zdecydowanie robi się ciekawiej. O jej odkryciach pisać nie będę, żeby nie psuć lektury tym, którzy wytrwają do końca, bo dla mnie to jednak było spore osiągnięcie. Dlaczego? Bo to ani powieść obyczajowa ni biografia- choć zawiera elementy obu gatunków. Gdzieś około połowy miałam wrażenie, ze ta cześć stricte biograficzna, z mnóstwem odwołań i cytatów przeważa i wtedy lektura zaczęła mnie po prostu męczyć, bo spodziewałam się dobrej obyczajowej historii o młodości sławnego pisarza, a dostałam zbiór cytatów. Szkoda. Chociaż muszę przyznać, że sama końcówka była już dużo lepsza, tym niemniej pewien chaos gatunkowy mnie zniechęcił.
Moja ocena 5,5/10
Czesław Miłosz, po latach spędzonych na emigracji, doczeka się największych literackich splendorów i międzynarodowego uznania, pod koniec życia wróci do Polski. Sergiusz Piasecki, również emigrant, już nigdy nie zobaczy kraju i do śmierci będzie żył w zapomnieniu i biedzie. Łącząca ich, choć nie bezpośrednio, znajomość z tajemniczą Jadwigą i tragiczne losy kobiety znajdują odzwierciedlenie w licznych utworach obydwu artystów. Po latach na ślad tych dramatycznych wydarzeń wpada przez przypadek młoda studentka polonistyki, a później badaczka literatury, dla której z czasem wyjaśnienie nieznanej historii przeradza się w coraz głębszą fascynację, wykraczającą daleko poza życie zawodowe...
Mam wrażenie, ze od jakiegoś czasu powieści pisane przez Marię Nurowską są nie do końca udane. Kiedyś zachwycałam się wszystkim, co wyszło spod jej pióra, teraz perełki to żadkość. Ta konieczność poszukiwań czegoś odkrywczego i innego sprawia, ze coraz to z mniejszą chęcią sięgam po to, co wydaje autorka.
Niestety i przy tej powieści rozczarowanie było całkiem spore. Z jednej strony potencjał ogromny, bo temat ciekawy-poznajemy trójkę bohaterów Sergiusza-pisarza niedocenionego, choć z szansa na Nobla, który opuszczony i zapomniany mieszka w wielkiej Brytanii, gdzie w latach osiemdziesiątych przypadkiem odnajduje do młodą studentka, Jadwigę - niespełnioną miłość pisarza, która to jednak zawsze kochała - Czesława - późniejszego Noblistę, który w latach młodości ja porzucił. Sekrety z przeszłości, pragnienie poznania prawdy i pewnego "odkurzenia" pamięci po Sergiuszu Piaseckim, który niestety umiera zanim nasza studentka pozna całą prawdę o losie tej trójki. Dzięki temu jednak Anna postanawia skontaktować się zarówno z Miłoszem jak i z Jadwigą, no i zdecydowanie robi się ciekawiej. O jej odkryciach pisać nie będę, żeby nie psuć lektury tym, którzy wytrwają do końca, bo dla mnie to jednak było spore osiągnięcie. Dlaczego? Bo to ani powieść obyczajowa ni biografia- choć zawiera elementy obu gatunków. Gdzieś około połowy miałam wrażenie, ze ta cześć stricte biograficzna, z mnóstwem odwołań i cytatów przeważa i wtedy lektura zaczęła mnie po prostu męczyć, bo spodziewałam się dobrej obyczajowej historii o młodości sławnego pisarza, a dostałam zbiór cytatów. Szkoda. Chociaż muszę przyznać, że sama końcówka była już dużo lepsza, tym niemniej pewien chaos gatunkowy mnie zniechęcił.
Moja ocena 5,5/10
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Liliana Fabisińska - Córeczka
Kochanek sprzed lat.
Obietnica złożona małej dziewczynce.
Sekret, który może kosztować życie wielu ludzi.
Agata jest szczęśliwą żoną i matką. Ekspertem od wychowywania dzieci i rozwiązywania rodzinnych problemów. Pewnego dnia w progu jej mieszkania staje dziewczynka, której Agata kiedyś zbyt pochopnie złożyła obietnicę. Ta chwila zmienia życie Agaty. Na nią samą, jej męża i ukochanego synka pada strach. Żeby odzyskać spokój, Agata będzie musiała zapukać do wielu drzwi i wyjawić obcym osobom swoje najskrytsze tajemnice. Zrozumie też, że czasami milczenie może kosztować życie wielu ludzi.
“Córeczka” to powieść o różnych obliczach miłości, o sile, którą może odnaleźć w sobie kobieta w najtrudniejszej w życiu chwili. O przeszłości, która staje się teraźniejszością i o odpowiedzialności, która czasami każe dokonywać śmiertelnie trudnych wyborów.
Ku mojemy dość sceptycznemu nastawieniu do powieści wydawanych przez Filię ta o dzowo okazała się być całkiem niezła. moze nie jest to książka, do której wróce wielokrotnie, ale udało mi się ją doczytać do końca ;).
Sam pomysł na powieść calkiem udany - Agatę - szcześliwą żonę i matkę odwiedza młoda dziewczyna, znajoma sprzed lat, córka jej dawnego kochanka, której kiedys obiecała, że będzie jej mamą. Obietnicy jednak nie udało się Agacie dotrzymać. Czego po tylu latach moze chcieć od niej Zuza?vJaką skrywa tajemnicę i czego tak naprawdę oczekuje od Agaty?
Tajemnice, odkrywanie przeszłości, trudna miłość, choroba i całkiem spora ilość dobrze zbudowanych postaci, których historie w przedziwny sposób nawzajem się przeplatają sprawiają, że ksiażkę czyta się szybko, z dużym zainteresowaniem, bo większość tajemnic udało się autorce utrzymać do finału.
Jest jeden zasadniczy minus, który dla mnie był bardzo męczący podczas lektury - główna bohaterka. Uznana pani psycholog, która jak się okazuje nie potrafi podjąć żadych konstruktywnych decyzji, miota się targana sprzecznymi odczuciami, szuka rozwiazania zatapiając się we wspomnieniach. Do tego zamiast walczyć o szczęśliwą rodzinę u boku wspierajacego ją męża, okłamuje go, czy raczej nie wyjawia mu prawdy. Dzielny facet, wytrzymał z tą kobieta do końca powieści ;) Ja wprawdzie też, ale muszę przyznać, że moja irytacja często osiągała punkty kuliminacyjne. Tym niemniej, ze wzglądu na ciekawy pomysł na fabułe i problem, który autorka odważyła się podjąć - taki nie do końca wygodny, ale z drugiej strony niezbyt czesto podejmowany, jak inne choroby, które doczekały się swojego m-ca w innych powieściach. Jakkolwiek niepoprawnie to nie zabrzmiało ;) O HIV czyta sie mało, a tutaj autorka pokazała, że czasem nie wiedząc o tym nawet można być zarazonym przez przypadek, ze warto się badać, sprawdzać, zwlaszcza przyszłe mamy.
Obietnica złożona małej dziewczynce.
Sekret, który może kosztować życie wielu ludzi.
Agata jest szczęśliwą żoną i matką. Ekspertem od wychowywania dzieci i rozwiązywania rodzinnych problemów. Pewnego dnia w progu jej mieszkania staje dziewczynka, której Agata kiedyś zbyt pochopnie złożyła obietnicę. Ta chwila zmienia życie Agaty. Na nią samą, jej męża i ukochanego synka pada strach. Żeby odzyskać spokój, Agata będzie musiała zapukać do wielu drzwi i wyjawić obcym osobom swoje najskrytsze tajemnice. Zrozumie też, że czasami milczenie może kosztować życie wielu ludzi.
“Córeczka” to powieść o różnych obliczach miłości, o sile, którą może odnaleźć w sobie kobieta w najtrudniejszej w życiu chwili. O przeszłości, która staje się teraźniejszością i o odpowiedzialności, która czasami każe dokonywać śmiertelnie trudnych wyborów.
Ku mojemy dość sceptycznemu nastawieniu do powieści wydawanych przez Filię ta o dzowo okazała się być całkiem niezła. moze nie jest to książka, do której wróce wielokrotnie, ale udało mi się ją doczytać do końca ;).
Sam pomysł na powieść calkiem udany - Agatę - szcześliwą żonę i matkę odwiedza młoda dziewczyna, znajoma sprzed lat, córka jej dawnego kochanka, której kiedys obiecała, że będzie jej mamą. Obietnicy jednak nie udało się Agacie dotrzymać. Czego po tylu latach moze chcieć od niej Zuza?vJaką skrywa tajemnicę i czego tak naprawdę oczekuje od Agaty?
Tajemnice, odkrywanie przeszłości, trudna miłość, choroba i całkiem spora ilość dobrze zbudowanych postaci, których historie w przedziwny sposób nawzajem się przeplatają sprawiają, że ksiażkę czyta się szybko, z dużym zainteresowaniem, bo większość tajemnic udało się autorce utrzymać do finału.
Jest jeden zasadniczy minus, który dla mnie był bardzo męczący podczas lektury - główna bohaterka. Uznana pani psycholog, która jak się okazuje nie potrafi podjąć żadych konstruktywnych decyzji, miota się targana sprzecznymi odczuciami, szuka rozwiazania zatapiając się we wspomnieniach. Do tego zamiast walczyć o szczęśliwą rodzinę u boku wspierajacego ją męża, okłamuje go, czy raczej nie wyjawia mu prawdy. Dzielny facet, wytrzymał z tą kobieta do końca powieści ;) Ja wprawdzie też, ale muszę przyznać, że moja irytacja często osiągała punkty kuliminacyjne. Tym niemniej, ze wzglądu na ciekawy pomysł na fabułe i problem, który autorka odważyła się podjąć - taki nie do końca wygodny, ale z drugiej strony niezbyt czesto podejmowany, jak inne choroby, które doczekały się swojego m-ca w innych powieściach. Jakkolwiek niepoprawnie to nie zabrzmiało ;) O HIV czyta sie mało, a tutaj autorka pokazała, że czasem nie wiedząc o tym nawet można być zarazonym przez przypadek, ze warto się badać, sprawdzać, zwlaszcza przyszłe mamy.
sobota, 2 stycznia 2016
Kasia Pisarka - Wiedziałam, że tak będzie
Co byś zrobiła, zostając z dnia na dzień milionerką? Jeszcze tego samego dnia rzuciła pracę? Pojechała w podróż dookoła świata? Wykupiła całą zimową kolekcję Armaniego? Wykupiła letnią kolekcję Armaniego? Pochwaliłabyś się najbliższym, czy wielomilionowa wygrana byłaby twoją najskrzętniej skrywaną tajemnicą?
Przeczytaj o tym, co zrobiła Laura.
„Wiedziałam, że tak będzie” to powieść obyczajowa dla miłośniczek książek Elisabeth Adler czy Elisabeth Gilbert. Laura, kobieta, która właśnie znalazła się na życiowym zakręcie, nieoczekiwanie zdobywa majątek i wyrusza na włoską prowincję, gdzie odnajduje miłość i szczęście. W pięknej scenerii, ale też po kilku wpadkach godnych Bridget Jones, Laura pozna mężczyznę swojego życia i spełnią się jej marzenia o życiu jak w bajce.
Co tu kryć każda z nas lubi opowieści o Kopciuszkach, nawet jeżeli
nie przyznaje się do tego publiczne to wielka miłość i szczęśliwe zakończenia owszem może i trącają banałem czy prostotą to jednak czasem warto sięgnąć po kolejną tego typu powieść. Ot chociażby dla poprawienia sobie humoru czy zagwarantowania mile spędzonego wieczoru.
Tego typu powieścią jest niewątpliwie książka autorstwa Kasi Pisarskiej. Dzięki autorce poznajemy dwie przyjaciółki, które szczęście i miłość raczej do tej pory omijały i jakoś nie udało im się zrealizować w rodzinnej idylli. Laura to singielka, która chyba podświadomie czeka na jakiś znak, który pomoże jej zerwać z dotychczasowym życiem i nudna pracą w piśmie piszącym o modzie. Takim impulsem okazuje się być główna wygrana we włoskiej loterii, którą to otrzymać ma ją niedawno zdradzona przez męża przyjaciółka Weronika. Jedna - porzucona żona, która nigdy w tym małżeństwie szczęśliwa, druga - marząca podświadomie o wielkiej miłości i dzieciach, obie czterdziestolatki pakują się do wysłużonego Saaba i jadą po wygraną. jak się okazuje sama podróż, a nie pieniądze, po które się wybierają zmieni ich życie.Owszem powieść może nie jest szczególnie zaskakująca i odkrywcza, ale czyta się ją dobrze i z dość dużą przyjemnością. Napisana jest ciekawie i dość dużą dawką humoru. barwne postacie, codzienność życia Włochów i szalone pomysły, które realizują dziewczyny sprawiają, że lektura okazuj się być przyjemna i dużo bardziej interesująca, niż można było tego oczekiwać. No i niewątpliwie opowieści Laury o włoskim jedzeniu dodają nomen omen smaku całości, tak, ze niemal od razu ma się ochotę wyskoczyć do włoskiej knajpki niekonieczne tylko na pizzę...
środa, 30 grudnia 2015
Carla Montero - Wiedeńska gra
Hiszpania, rok 1913. Młoda szlachcianka Isabel przeżywa wielki dramat: nie tylko straciła rodziców, ale też na chwilę przed ślubem zostaje porzucona przez narzeczonego. Na szczęście pomocną dłoń wyciąga do niej ciotka, austriacka arystokratka blisko związana z cesarskim dworem Franciszka Józefa.
Podróży Isabel do Austrii towarzyszą dziwne i niepokojące zdarzenia, a w pozornie spokojnym Wiedniu coraz wyraźniej czuć narastające napięcie. W powietrzu wisi wojna, której starają się zapobiec prowadzący zakulisowe rozmowy dyplomaci, podczas gdy spotykająca się potajemnie orientalna sekta dąży do jej rozpętania za wszelką cenę.
Piękna Hiszpanka wbrew swoim zamiarom rozbudza namiętność kolejnych mężczyzn. Okazuje się, że żadna z osób, z którymi się styka, nie jest tym, za kogo się podaje. Stopniowo dziewczyna staje się elementem twardej męskiej gry, prowadzonej przez agencje wywiadowcze różnych krajów.
"Wiedeńska gra" to dynamiczna powieść szpiegowska w eleganckim klimacie schyłku Austro-Węgier, pełna namiętności i egzotyki, niespodziewanych zwrotów akcji oraz trudnych życiowych wyborów. Wartka, fantastyczna lektura.
Jak zapewne większość czytelników rozpoczynałam swoją przygodą z tą autorką od genialnej "Szmaragdowej tablicy". Tymczasem ostatnio trafiła w moje ręce debiutancka powieść tej samej autorki-"Wiedeńska gra". Tym razem autorka przedstawia nam historię Isabel, która to najprościej ujmując jest szpiegiem i za zadanie ma odkryć kto przewodniczy sekcie, która zagrozić może porządkowi światowemu pchając Europe w widmo konfliktu zbrojnego. Może sama działalność sekty- wywodzącej swoje korzenie z indyjskich wierzeń nie do końca mi się podobała, to jednak cała szpiegowska intryga wokół niej już dużo bardziej przypadła mi do gustu. Okazywało się bowiem, ze autorka tak dobrze przygotowała postacie-barwne, wielowymiarowe i skrywające mnóstwo tajemnic, że akcja wielokrotnie mnie zaskakiwała, wiele postaci okazywało się być kim innym, niż można się tego było spodziewać, co tym bardziej podsycało chęć na więcej.
Narratorami akcji są Isabel i jej przyszły szwagier - Karol. Tym samym mamy ogląd na to, co się dzieje z dwóch perspektyw. Jeżeli do tego dodamy potencjalne romanse, walkę o względy kobiety i rozgrywki szpiegów z różnych krajów to dostaniemy zapowiedź bardzo dobrej lektury. Czy obietnica ta zostanie spełniona? Moim zdaniem "Szmaragdowa tablica" wypada jednak lepiej, tym niemniej tą pozycję polecam również. Do tego Wiedeń i Paryż początku wieku, klimat retro i pozytywne zakończenie :)
Podobało mi się!
Podróży Isabel do Austrii towarzyszą dziwne i niepokojące zdarzenia, a w pozornie spokojnym Wiedniu coraz wyraźniej czuć narastające napięcie. W powietrzu wisi wojna, której starają się zapobiec prowadzący zakulisowe rozmowy dyplomaci, podczas gdy spotykająca się potajemnie orientalna sekta dąży do jej rozpętania za wszelką cenę.
Piękna Hiszpanka wbrew swoim zamiarom rozbudza namiętność kolejnych mężczyzn. Okazuje się, że żadna z osób, z którymi się styka, nie jest tym, za kogo się podaje. Stopniowo dziewczyna staje się elementem twardej męskiej gry, prowadzonej przez agencje wywiadowcze różnych krajów.
"Wiedeńska gra" to dynamiczna powieść szpiegowska w eleganckim klimacie schyłku Austro-Węgier, pełna namiętności i egzotyki, niespodziewanych zwrotów akcji oraz trudnych życiowych wyborów. Wartka, fantastyczna lektura.
Jak zapewne większość czytelników rozpoczynałam swoją przygodą z tą autorką od genialnej "Szmaragdowej tablicy". Tymczasem ostatnio trafiła w moje ręce debiutancka powieść tej samej autorki-"Wiedeńska gra". Tym razem autorka przedstawia nam historię Isabel, która to najprościej ujmując jest szpiegiem i za zadanie ma odkryć kto przewodniczy sekcie, która zagrozić może porządkowi światowemu pchając Europe w widmo konfliktu zbrojnego. Może sama działalność sekty- wywodzącej swoje korzenie z indyjskich wierzeń nie do końca mi się podobała, to jednak cała szpiegowska intryga wokół niej już dużo bardziej przypadła mi do gustu. Okazywało się bowiem, ze autorka tak dobrze przygotowała postacie-barwne, wielowymiarowe i skrywające mnóstwo tajemnic, że akcja wielokrotnie mnie zaskakiwała, wiele postaci okazywało się być kim innym, niż można się tego było spodziewać, co tym bardziej podsycało chęć na więcej.
Narratorami akcji są Isabel i jej przyszły szwagier - Karol. Tym samym mamy ogląd na to, co się dzieje z dwóch perspektyw. Jeżeli do tego dodamy potencjalne romanse, walkę o względy kobiety i rozgrywki szpiegów z różnych krajów to dostaniemy zapowiedź bardzo dobrej lektury. Czy obietnica ta zostanie spełniona? Moim zdaniem "Szmaragdowa tablica" wypada jednak lepiej, tym niemniej tą pozycję polecam również. Do tego Wiedeń i Paryż początku wieku, klimat retro i pozytywne zakończenie :)
Podobało mi się!
poniedziałek, 28 grudnia 2015
Daniel Silva - Wielki skok
Nikt nie spodziewał się takiego obrotu wydarzeń. Ekscentryczny londyński marszand Julian Isherwood zostaje zatrzymany w charakterze podejrzanego o dokonanie mrożącej krew w żyłach zbrodni. Doszło do niej w willi nad jeziorem Como we Włoszech. Ponieważ sprawa wygląda nieciekawie, włoska policja zwraca się z prośbą o pomoc do przyjaciela Isherwooda, legendarnego szpiega i konserwatora dzieł sztuki, Gabriela Allona. Żeby pomóc przyjacielowi, Gabriel musi wytropić prawdziwych zabójców, a później wykonać jeszcze tylko jedno proste zadanie: odnaleźć najsłynniejsze zaginione malowidło świata – znakomite „Narodzenie pańskie ze świętymi Franciszkiem i Wawrzyńcem” Caravaggia. Nie wszystko jednak pójdzie gładko, bowiem Isherwood skrywał pewien bardzo niebezpieczny sekret.
By rozwiązać tajemnice narastające wokół zbrodni, Gabriel Allon wymyśla brawurową zagrywkę. Jego poszukiwania zamienią się w niebezpieczny i ekscytujący pościg – od migotliwych bulwarów Paryża i Londynu poprzez szemrany półświatek Marsylii i Korsyki, aż do niewielkiego banku prywatnego w Austrii. Gabrielowi przyjdzie się zmierzyć z pewnym niebezpiecznym człowiekiem, który stoi na straży nieuczciwie zdobytego majątku okrutnego dyktatora. Allon pomoże również młodej dziewczynie dokonać odwetu na klanie, który pozbawił ją rodziny.
Uwielbiam Daniela Silvę i jego głównego bohatera - Gabriela Allona. Tak po prostu. Zupełnie nie przeskadza mi to, że jego powieści czytam zupełnie nie w zalecanym porządku, bo każda jedna zachwyca mnie tak samo i całe szczęście bo zostało mi jeszcze kilka z cyklu, o paradokście chyba nawet pierwsze kilka tomów.
Najnowszy wciągnął mnie na dwa dni całkowicie. Tym którzy znają twórczość autora z pewnością nie trzeba zachwalać i rekomndować, tym którzy nie znaja napisze dlaczego warto. Usatysfakcjonowani będą przed wszystkim wielbiciele powieści szpiegowskich, bo po raz kolejny mamy tu doskonale skonstruowana szpiegowską fabułę z mnóstwem zagadek, zakamarków, nieziczoną ilościa zwrotów akcji i zaskakujacych momentów. Do tego dołożyć należy dbałość o każdy, nawet najmniejszy szczegół i detal, tak, że czytelnik od samego początku czuje się włączony w całą akcję, jako obserwator, z boku podziwiać może bardzo dobre przygotowaną akcję izraelskiego wywiadu. Jedyne w swoim rodzaju. Do tego plejada bohaterow- tych znanych mi wcześniej i tych całkiem nowych - kazdy z nich fascynujący, tajeniczy i ciekawy, a ich wzajemne relacje (zwłaszcza z Allonem) to niamal gotowe tematy na kolejne pewnie niemniej dobre powieści.
Do tego autor umiejscawia akcję, czy raczej jako przyczynek wprowadza temat znany, altualny, którego to kolejne epizody oglądać mozemy na ekranach telewizyjnych - konflikt i wojna domowa w Syrii. Po lekturze nieodzownie nasuwa się pytanie, czy gdyby taki bohater istaniał naprawdę, to czy szansa na zażegnanie tego bolesnego konfliktu byłaby większa?
Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić to pewna schematyczność - małam wrażenie, że zastosowany element wprowadzenia kreta do organizaci wroga przez Daniela Silvę już poznałam, więc przy następnej powieści chciałabym, żeby autor mnie bardziej zaskoczyl. Tym niemniej moja ocena to 9/10
By rozwiązać tajemnice narastające wokół zbrodni, Gabriel Allon wymyśla brawurową zagrywkę. Jego poszukiwania zamienią się w niebezpieczny i ekscytujący pościg – od migotliwych bulwarów Paryża i Londynu poprzez szemrany półświatek Marsylii i Korsyki, aż do niewielkiego banku prywatnego w Austrii. Gabrielowi przyjdzie się zmierzyć z pewnym niebezpiecznym człowiekiem, który stoi na straży nieuczciwie zdobytego majątku okrutnego dyktatora. Allon pomoże również młodej dziewczynie dokonać odwetu na klanie, który pozbawił ją rodziny.
Uwielbiam Daniela Silvę i jego głównego bohatera - Gabriela Allona. Tak po prostu. Zupełnie nie przeskadza mi to, że jego powieści czytam zupełnie nie w zalecanym porządku, bo każda jedna zachwyca mnie tak samo i całe szczęście bo zostało mi jeszcze kilka z cyklu, o paradokście chyba nawet pierwsze kilka tomów.
Najnowszy wciągnął mnie na dwa dni całkowicie. Tym którzy znają twórczość autora z pewnością nie trzeba zachwalać i rekomndować, tym którzy nie znaja napisze dlaczego warto. Usatysfakcjonowani będą przed wszystkim wielbiciele powieści szpiegowskich, bo po raz kolejny mamy tu doskonale skonstruowana szpiegowską fabułę z mnóstwem zagadek, zakamarków, nieziczoną ilościa zwrotów akcji i zaskakujacych momentów. Do tego dołożyć należy dbałość o każdy, nawet najmniejszy szczegół i detal, tak, że czytelnik od samego początku czuje się włączony w całą akcję, jako obserwator, z boku podziwiać może bardzo dobre przygotowaną akcję izraelskiego wywiadu. Jedyne w swoim rodzaju. Do tego plejada bohaterow- tych znanych mi wcześniej i tych całkiem nowych - kazdy z nich fascynujący, tajeniczy i ciekawy, a ich wzajemne relacje (zwłaszcza z Allonem) to niamal gotowe tematy na kolejne pewnie niemniej dobre powieści.
Do tego autor umiejscawia akcję, czy raczej jako przyczynek wprowadza temat znany, altualny, którego to kolejne epizody oglądać mozemy na ekranach telewizyjnych - konflikt i wojna domowa w Syrii. Po lekturze nieodzownie nasuwa się pytanie, czy gdyby taki bohater istaniał naprawdę, to czy szansa na zażegnanie tego bolesnego konfliktu byłaby większa?
Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić to pewna schematyczność - małam wrażenie, że zastosowany element wprowadzenia kreta do organizaci wroga przez Daniela Silvę już poznałam, więc przy następnej powieści chciałabym, żeby autor mnie bardziej zaskoczyl. Tym niemniej moja ocena to 9/10
wtorek, 22 grudnia 2015
Dziś muzycznie, dziś świątecznie
Tym razem inaczej... na ten cudowny czas, który przed nami wszystkimi podzielić chciałabym się z wami cudownym muzycznym odkryciem, życząc samych dobrych chwil w tym szczególnym okresie
Coldplay towarzyszy nam od wielu lat i z nieustającą siłą wlewa nam spokój w nasze dusze. Łagodne tony i melodyjny głos otula nas niczym ciepły kocyk i rozgrzewa niczym grzane wino. Na tę zimową porę życzymy Wam jedynie takich przyjemnych doznań.
https://www.youtube.com/watch?v=P8jOQUsTU9o
Coldplay towarzyszy nam od wielu lat i z nieustającą siłą wlewa nam spokój w nasze dusze. Łagodne tony i melodyjny głos otula nas niczym ciepły kocyk i rozgrzewa niczym grzane wino. Na tę zimową porę życzymy Wam jedynie takich przyjemnych doznań.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






