poniedziałek, 4 stycznia 2016

Liliana Fabisińska - Córeczka

Kochanek sprzed lat.
Obietnica złożona małej dziewczynce.
Sekret, który może kosztować życie wielu ludzi. 

Agata jest szczęśliwą żoną i matką. Ekspertem od wychowywania dzieci i rozwiązywania rodzinnych problemów. Pewnego dnia w progu jej mieszkania staje dziewczynka, której Agata kiedyś zbyt pochopnie złożyła obietnicę. Ta chwila zmienia życie Agaty. Na nią samą, jej męża i ukochanego synka pada strach. Żeby odzyskać spokój, Agata będzie musiała zapukać do wielu drzwi i wyjawić obcym osobom swoje najskrytsze tajemnice. Zrozumie też, że czasami milczenie może kosztować życie wielu ludzi.

“Córeczka” to powieść o różnych obliczach miłości, o sile, którą może odnaleźć w sobie kobieta w najtrudniejszej w życiu chwili. O przeszłości, która staje się teraźniejszością i o odpowiedzialności, która czasami każe dokonywać śmiertelnie trudnych wyborów.





Ku mojemy dość sceptycznemu nastawieniu do powieści wydawanych przez Filię ta o dzowo okazała się być całkiem niezła. moze nie jest to książka, do której wróce wielokrotnie, ale udało mi się ją doczytać do końca ;).
Sam pomysł na powieść calkiem udany - Agatę - szcześliwą żonę i matkę odwiedza młoda dziewczyna, znajoma sprzed lat, córka jej dawnego kochanka, której kiedys obiecała, że będzie jej mamą. Obietnicy jednak nie udało się Agacie dotrzymać. Czego po tylu latach moze chcieć od niej Zuza?vJaką skrywa tajemnicę i czego tak naprawdę oczekuje od Agaty?
Tajemnice, odkrywanie przeszłości, trudna miłość, choroba i całkiem spora ilość dobrze zbudowanych postaci, których historie w przedziwny sposób nawzajem się przeplatają sprawiają, że ksiażkę czyta się  szybko, z dużym zainteresowaniem, bo większość tajemnic udało się autorce utrzymać do finału. 

Jest jeden zasadniczy minus, który dla mnie był bardzo męczący podczas lektury - główna bohaterka. Uznana pani psycholog, która jak się okazuje nie potrafi podjąć żadych konstruktywnych decyzji, miota się targana sprzecznymi odczuciami, szuka rozwiazania zatapiając się we wspomnieniach. Do tego zamiast walczyć o szczęśliwą rodzinę u boku wspierajacego ją męża, okłamuje go, czy raczej nie wyjawia mu prawdy. Dzielny facet, wytrzymał z tą kobieta do końca powieści ;) Ja wprawdzie też, ale muszę przyznać, że moja irytacja często osiągała punkty kuliminacyjne. Tym niemniej, ze wzglądu na ciekawy pomysł na fabułe i problem, który autorka odważyła się podjąć - taki nie do końca wygodny, ale z drugiej strony niezbyt czesto podejmowany, jak inne choroby, które doczekały się swojego m-ca w innych powieściach. Jakkolwiek niepoprawnie to nie zabrzmiało ;) O HIV czyta sie mało, a tutaj autorka pokazała, że czasem nie wiedząc o tym nawet można być zarazonym przez przypadek, ze warto się badać, sprawdzać, zwlaszcza przyszłe mamy.




sobota, 2 stycznia 2016

Kasia Pisarka - Wiedziałam, że tak będzie


Co byś zrobiła, zostając z dnia na dzień milionerką? Jeszcze tego samego dnia rzuciła pracę? Pojechała w podróż dookoła świata? Wykupiła całą zimową kolekcję Armaniego? Wykupiła letnią kolekcję Armaniego? Pochwaliłabyś się najbliższym, czy wielomilionowa wygrana byłaby twoją najskrzętniej skrywaną tajemnicą?
Przeczytaj o tym, co zrobiła Laura.
„Wiedziałam, że tak będzie” to powieść obyczajowa dla miłośniczek książek Elisabeth Adler czy Elisabeth Gilbert. Laura, kobieta, która właśnie znalazła się na życiowym zakręcie, nieoczekiwanie zdobywa majątek i wyrusza na włoską prowincję, gdzie odnajduje miłość i szczęście. W pięknej scenerii, ale też po kilku wpadkach godnych Bridget Jones, Laura pozna mężczyznę swojego życia i spełnią się jej marzenia o życiu jak w bajce.

Co tu kryć każda z nas lubi opowieści o Kopciuszkach, nawet jeżeli
nie przyznaje się do tego publiczne to wielka miłość i szczęśliwe zakończenia owszem może i trącają banałem czy prostotą to jednak czasem warto sięgnąć po kolejną tego typu powieść. Ot chociażby dla poprawienia sobie humoru czy zagwarantowania mile spędzonego wieczoru.
Tego typu powieścią jest niewątpliwie książka autorstwa Kasi Pisarskiej. Dzięki autorce poznajemy dwie przyjaciółki, które szczęście i miłość raczej do tej pory omijały i jakoś nie udało im się zrealizować w rodzinnej idylli. Laura to singielka, która chyba podświadomie czeka na jakiś znak, który pomoże jej zerwać z dotychczasowym życiem i nudna pracą w piśmie piszącym o modzie. Takim impulsem okazuje się być główna wygrana we włoskiej loterii, którą to otrzymać ma ją niedawno zdradzona przez męża przyjaciółka Weronika. Jedna - porzucona żona, która nigdy w tym małżeństwie szczęśliwa, druga - marząca podświadomie o wielkiej miłości i dzieciach, obie czterdziestolatki pakują się do wysłużonego Saaba i jadą po wygraną. jak się okazuje sama podróż, a nie pieniądze, po które się wybierają zmieni ich życie.
Owszem powieść może nie jest szczególnie zaskakująca i odkrywcza, ale czyta się ją dobrze i z dość dużą przyjemnością. Napisana jest ciekawie i dość dużą dawką humoru. barwne postacie, codzienność życia Włochów i szalone pomysły, które realizują dziewczyny sprawiają, że lektura okazuj się być przyjemna i dużo bardziej interesująca, niż można było tego oczekiwać. No i niewątpliwie opowieści Laury o włoskim jedzeniu dodają nomen omen smaku całości, tak, ze niemal od razu ma się ochotę wyskoczyć do włoskiej knajpki niekonieczne tylko na pizzę...


środa, 30 grudnia 2015

Carla Montero - Wiedeńska gra

Hiszpania, rok 1913. Młoda szlachcianka Isabel przeżywa wielki dramat: nie tylko straciła rodziców, ale też na chwilę przed ślubem zostaje porzucona przez narzeczonego. Na szczęście pomocną dłoń wyciąga do niej ciotka, austriacka arystokratka blisko związana z cesarskim dworem Franciszka Józefa.

Podróży Isabel do Austrii towarzyszą dziwne i niepokojące zdarzenia, a w pozornie spokojnym Wiedniu coraz wyraźniej czuć narastające napięcie. W powietrzu wisi wojna, której starają się zapobiec prowadzący zakulisowe rozmowy dyplomaci, podczas gdy spotykająca się potajemnie orientalna sekta dąży do jej rozpętania za wszelką cenę.

Piękna Hiszpanka wbrew swoim zamiarom rozbudza namiętność kolejnych mężczyzn. Okazuje się, że żadna z osób, z którymi się styka, nie jest tym, za kogo się podaje. Stopniowo dziewczyna staje się elementem twardej męskiej gry, prowadzonej przez agencje wywiadowcze różnych krajów.

"Wiedeńska gra" to dynamiczna powieść szpiegowska w eleganckim klimacie schyłku Austro-Węgier, pełna namiętności i egzotyki, niespodziewanych zwrotów akcji oraz trudnych życiowych wyborów. Wartka, fantastyczna lektura.



Jak zapewne większość czytelników rozpoczynałam swoją przygodą z tą autorką od genialnej "Szmaragdowej tablicy". Tymczasem ostatnio trafiła w moje ręce debiutancka powieść tej samej autorki-"Wiedeńska gra". Tym razem autorka przedstawia nam historię Isabel, która to najprościej ujmując jest szpiegiem i za zadanie ma odkryć kto przewodniczy sekcie, która zagrozić może porządkowi światowemu pchając Europe w widmo konfliktu zbrojnego. Może sama działalność sekty- wywodzącej swoje korzenie z indyjskich wierzeń nie do końca mi się podobała, to jednak cała szpiegowska intryga wokół niej już dużo bardziej przypadła mi do gustu. Okazywało się bowiem, ze autorka tak dobrze przygotowała postacie-barwne, wielowymiarowe i skrywające mnóstwo tajemnic, że akcja wielokrotnie mnie zaskakiwała, wiele postaci okazywało się być kim innym, niż można się tego było spodziewać, co tym bardziej podsycało chęć na więcej.

Narratorami akcji są Isabel i jej przyszły szwagier - Karol. Tym samym mamy ogląd na to, co się dzieje z dwóch perspektyw. Jeżeli do tego dodamy potencjalne romanse, walkę o względy kobiety i rozgrywki szpiegów z różnych krajów to dostaniemy zapowiedź bardzo dobrej lektury. Czy obietnica ta zostanie spełniona? Moim zdaniem "Szmaragdowa tablica" wypada jednak lepiej, tym niemniej tą pozycję polecam również. Do tego Wiedeń i Paryż początku wieku, klimat retro i pozytywne zakończenie :)
Podobało mi się!

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Daniel Silva - Wielki skok

Nikt nie spodziewał się takiego obrotu wydarzeń. Ekscentryczny londyński marszand Julian Isherwood zostaje zatrzymany w charakterze podejrzanego o dokonanie mrożącej krew w żyłach zbrodni. Doszło do niej w willi nad jeziorem Como we Włoszech. Ponieważ sprawa wygląda nieciekawie, włoska policja zwraca się z prośbą o pomoc do przyjaciela Isherwooda, legendarnego szpiega i konserwatora dzieł sztuki, Gabriela Allona. Żeby pomóc przyjacielowi, Gabriel musi wytropić prawdziwych zabójców, a później wykonać jeszcze tylko jedno proste zadanie: odnaleźć najsłynniejsze zaginione malowidło świata – znakomite „Narodzenie pańskie ze świętymi Franciszkiem i Wawrzyńcem” Caravaggia. Nie wszystko jednak pójdzie gładko, bowiem Isherwood skrywał pewien bardzo niebezpieczny sekret. 

By rozwiązać tajemnice narastające wokół zbrodni, Gabriel Allon wymyśla brawurową zagrywkę. Jego poszukiwania zamienią się w niebezpieczny i ekscytujący pościg – od migotliwych bulwarów Paryża i Londynu poprzez szemrany półświatek Marsylii i Korsyki, aż do niewielkiego banku prywatnego w Austrii. Gabrielowi przyjdzie się zmierzyć z pewnym niebezpiecznym człowiekiem, który stoi na straży nieuczciwie zdobytego majątku okrutnego dyktatora. Allon pomoże również młodej dziewczynie dokonać odwetu na klanie, który pozbawił ją rodziny.





Uwielbiam Daniela Silvę i jego głównego bohatera - Gabriela Allona. Tak po prostu. Zupełnie nie przeskadza mi to, że jego powieści czytam zupełnie nie w zalecanym porządku, bo każda jedna zachwyca mnie tak samo i całe szczęście bo zostało mi jeszcze kilka z cyklu, o paradokście chyba nawet pierwsze kilka tomów.

Najnowszy wciągnął mnie na dwa dni całkowicie. Tym którzy znają twórczość  autora z pewnością nie trzeba zachwalać i rekomndować, tym którzy nie znaja napisze dlaczego warto. Usatysfakcjonowani będą przed wszystkim wielbiciele powieści szpiegowskich, bo po raz kolejny mamy tu doskonale skonstruowana szpiegowską fabułę z mnóstwem zagadek, zakamarków, nieziczoną ilościa zwrotów akcji i zaskakujacych momentów. Do tego dołożyć należy dbałość o każdy, nawet najmniejszy szczegół i detal, tak, że czytelnik od samego początku czuje się włączony w całą akcję, jako obserwator, z boku podziwiać może bardzo dobre przygotowaną akcję izraelskiego wywiadu. Jedyne w swoim rodzaju. Do tego plejada bohaterow- tych znanych mi wcześniej i tych całkiem nowych - kazdy z nich fascynujący, tajeniczy i ciekawy, a ich wzajemne relacje (zwłaszcza z Allonem) to niamal gotowe tematy na kolejne pewnie niemniej dobre powieści.

Do tego autor umiejscawia akcję, czy raczej jako przyczynek wprowadza temat znany, altualny, którego to kolejne epizody oglądać mozemy na ekranach telewizyjnych - konflikt i wojna domowa w Syrii. Po lekturze nieodzownie nasuwa się pytanie, czy gdyby taki bohater istaniał naprawdę, to czy szansa na zażegnanie tego bolesnego konfliktu byłaby większa?

Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić  to pewna schematyczność - małam wrażenie, że zastosowany element wprowadzenia kreta do organizaci wroga przez Daniela Silvę już poznałam, więc przy następnej powieści chciałabym, żeby autor mnie bardziej zaskoczyl. Tym niemniej moja ocena to 9/10

wtorek, 22 grudnia 2015

Dziś muzycznie, dziś świątecznie

Tym razem inaczej... na ten cudowny czas, który przed nami wszystkimi podzielić chciałabym się z wami cudownym muzycznym odkryciem, życząc samych dobrych chwil w tym szczególnym okresie

https://www.youtube.com/watch?v=P8jOQUsTU9o

Coldplay towarzyszy nam od wielu lat i z nieustającą siłą wlewa nam spokój w nasze dusze. Łagodne tony i melodyjny głos otula nas niczym ciepły kocyk i rozgrzewa niczym grzane wino. Na tę zimową porę życzymy Wam jedynie takich przyjemnych doznań.

Jørn Lier Horst - Poza sezonem

Jesienna mgła spowija nadmorski krajobraz. Ove Bakkerud zamierza spędzić ostatni spokojny weekend w domku letniskowym przed końcem sezonu. Jednak, gdy przybywa na miejsce, odkrywa, że dacza została splądrowana i wywrócona do góry nogami, a w sąsiednim domku znajduje mężczyznę pobitego na śmierć.

Komisarz William Wisting widział niejedną groteskową śmierć, ale desperacja, z jaką tej jesieni spotyka się w Stavern, jest dla niego zaskoczeniem. Jakby sprawca nie miał nic do stracenia. Dlatego nie jest zbytnio zachwycony, kiedy jego córka Line wprowadza się do drewnianego domku u ujścia fiordu. Jego niepokój wzrasta, kiedy policja odkrywa wśród szkierów kolejne zmasakrowane ciała, a z nieba spadają martwe wróble.





Abstrahując od zasadności wydawania cyku o komisarzu Wistlingu w zupełnie odwrotnej kolejności niż to jest logiczne to bardzo lubię tą serie kryminalną. Może ten akurat tytuł nie będzie moim ulubionym z serii to jednak czytało mi się go - jak zawsze przy tym autorze - dobrze, bo to, co jest znakiem rozpoznawczym Horsta to dobry pomysł na akcję, dobrze dopracowane wątki poboczne, zgrabne połączenie w całość wraz z wątkami obyczajowymi.
Tak jest i w tej powieści, podczas lektury której to wielokrotnie udało się autorowi mnie zaskoczyć. 
To co najbardziej mi się podobało to włączenie wątku osobistego - okazuje się bowiem, że chłopak córki komisarza jest jednym z podejrzanych - to nurtów wydarzeń stricte kryminalnych. Oczywiście wszyscy, którzy znają inne powieści Horsta wiedzą, ze mogą spodziewać się również zaangażowania Line w całą akcje, jak to zawsze w kulminacyjnym, najmniej przez ojca oczekiwanym momencie.
Dbałość o szczegóły, dopracowanie detali, przeniesienie części akcji do Wilna spowodowało, ze książka jest dobrym pomysłem na lekturę. Pewna mroczność zagadki, pojawiające się coraz to nowe trupy powoduje, ze dla tęskniących za dreszczykiem fanów kryminału będzie idealnym rozwiązaniem.
Jedyne, co nie do końca przypadło mi do gustu to wyjątkowo pejoratywne przedstawienie imigrantów ze wschodniej Europy. Owszem według autora Polacy są lepsi od pojawiających się w powieści podejrzanych Litwinów, to duże zaskoczenie biedą i żebrakami w Wilnie do którego przybył Wisting szukać podejrzanych, powoduje, że moja sympatia do bohatera (ignoranta?) ciut zmalała.

Moja ocena 7,5/10






poniedziałek, 21 grudnia 2015

Katarzyna Tubylewicz - Rówieśniczki

Nowa powieść Katarzyny Tubylewicz opowiada o trudnej, kobiecej przyjaźni i ludzkich grach o władzę.
W opisanym przez nią świecie odbijają się istotne zagadnienia współczesności, takie jak problemy relacji między płciami, rasizm i brak tolerancji. Świetnie nakreślone, wyraziste postaci, poczucie humoru autorki i przemyślana konstrukcja powieści sprawiają, że czyta się ją jednym tchem. Pomimo tego, iż większość akcji toczy się w Sztokholmie, jest to także ironiczna opowieść o współczesnej Polsce. 

Trzy przyjaciółki z podstawówki spotykają się po latach w Sztokholmie. Joanna jest znudzoną żoną polskiego dyplomaty, który łączy w sobie cechy zastraszonego urzędnika i opętanego żądzą władzy karierowicza. Na przekór światu sztywnych konwenansów oraz źle ukrywanej ksenofobii swojego otoczenia Joanna coraz częściej odwiedza imigranckie przedmieścia. Powody jej wizyt mogą okazać się dyplomatycznym skandalem… Zofia to uciekająca przed sobą samą emigrantka, której niemal udało się zostać Szwedką. Jej obecne życie jest na pozór idealne, jednak narasta w niej poczucie obcości, a przemilczane wydarzenia z przeszłości i krzywda wyrządzona w dzieciństwie przez najlepsze przyjaciółki coraz mocniej wpływają na teraźniejszość. Sabina jest konserwatywną i przekonaną o wyższości swoich racji dziennikarką katolickiego pisma, której świat rozsypał się właśnie na kawałki z powodu wyborów życiowych jej ukochanego syna. Czy kilka dni w Sztokholmie może zmienić losy trzech kobiet? I czy ujawnienie bolesnych tajemnic z przeszłości jest lekarstwem na wszechobecną hipokryzję?

Jeżeli oczekujesz lekkiej babskiej opowieści o damskiej przyjaźni, ckliwej opowiastki o psiapsiółach ze szkolnej ławy to się zawiedziesz. Bo wbrew opisowi z okładki nie jest to lektura łatwa i jednoznaczna. trochę mnie zdziwiły liczne negatywne opinie o tej książce, bo moje o niej zdanie jest zgoła inne. 

O czym jest ta powieść? Najprościej ujmując o trudnych relacjach, o niespełnieniu, rozczarowaniach, zawiedzionych nadziejach i niemożności poradzenia sobie z własnym życiem. Każda z naszych bohaterek coś ukrywa, z czymś się boryka, skrywa jakąś tajemnice, której to nie chce powierzyć dawno niewidzianej przyjaciółce. Przyjaciółce? Czyży? Okazuje się, że dawnym znajomościom zarówno kiedyś, jak i teraz brakuje szczerości i wspaniałomyślności, wypełniają je za to nieszczerość, zazdrość i zakłamanie. Znacie to? Zapewne, dlatego uważam, że to bardzo ciekawa książka, bo pokazuje z dużym realizmem to, co często ukrywany, pokazując na zewnątrz jakich to cudownych mamy przyjaciół. 
Może główne bohaterki czasem drażnią, czy irytują swoim zachowaniem, to wole takie niż cukierkowe postacie w powieściach wielu polskich autorek. 
Wiadomo każda z bohaterek poszukuje miłości, w swoim własnym stylu stara się radzić z problemami. a zderzenie 3 tak różnych osobowości sprawia, że lektura staje się ciekawsza.

Do tego postawa Sabiny-ksenofobia, chołdowanie pseudochrześcijańskim wartościom, wykluczenie z własnej rodziny najukochańszego syna, który odważył się być innym, zderzona z otwartością szwedzkiego społeczeństwa, zwłaszcza w kontekście ostatnich zmian na naszym rodzinnym podwórku politycznym, razi szczególnie i zmusza do refleksji.

Polecam, moja ocena 8/10