"Luksusowy jacht rozbija się przy wejściu do portu w Reykjawiku. Na jego pokładzie nie ma nikogo. Jacht jest własnością Banku Islandzkiego, odkąd poprzedni właściciel popadł w długi. Co stało się z trzema członkami załogi i czteroosobową rodziną, która weszła na pokład w Lizbonie? Turyści, którzy zaginęli wykupili, przed podróżą, bardzo wysoką polisę na życie. Firma ubezpieczeniowa chce mieć pewność, że nie doszło do oszustwa. Do akcji wkracza Tora . Musi ustalić, co wydarzyło się na jachcie pomiędzy Lizboną a Reykjawikiem.
To nie horror. Lub może raczej horror innego rodzaju. Jeśli znalazłeś się na pokładzie jachtu na środku oceanu i nie wiesz, komu możesz zaufać, to horror o którym mówimy."
Z mgieł wyłania się luksusowy jacht i płynie cicho w stronę nabrzeża. Przecina taflę wody i nieuchronnie zbliża się do betonowej ściany. Gdyby na pokładzie był ktoś z załogi, to może usłyszałby wezwania z brzegu i udałoby się jacht wyhamować... Najważniejsza zagadka całej powieści, co się stało z załogą, a zwłaszcza z rodziną pewnego urzędnika bankowego, który miał doprowadzić na Islandię wspomniany statek, który został przejęty od zamożnej i znanej rodziny. Lady K - tak nazywa się ten statek - kryje pomiędzy swoimi burtami tajemnicę zbrodni. Siedem osób (urzędnik z żoną i dwiema córkami oraz trzy inne osoby) zniknęły, a jedyną nadzieją dla trzeciej córeczki i jej dziadków jest odszkodowanie wypłacane z polisy na życie wspomnianego urzędnika - tym zajmuje się w naszej powieści główna bohaterka Thora Gudmundsdottir.
Autorka buduje nastrój, robi to w swoim własnym tempie, powoli, z dbałością o szczegóły i dozując niesamowitości w coraz to większych dawkach. Niestety przez pierwszą połowę książki, zimny pot oblał mnie tylko raz, jak podczas lektury przypomniałem sobie, że nie zamknąłem samochodu na parkingu... (To było mniej więcej w czasie gdy pisarka opisywała czerwoną kredkę którymi dzieci malowały, jako
wyglądającej "jakby krwawiła").
Dopiero później, jak już przywyknąłem do spokojnego tempa, powieść nagle nabiera rozpędu, wydarzenia pojawiały się jedno za drugim i nagle z nudnego rejsu stajemy w obliczu śmierci, a następnie walki o własne życie.
Niestety jestem osobą bardzo niecierpliwą i dla mnie ta powieść powinna się zacząć od połowy (i nie stracilibyśmy nic ze świetnej atmosfery) Stąd moja ocena 7/10
Za możliwość przeczytania powieści dziękujemy Wydawnictwu
czwartek, 1 sierpnia 2013
środa, 31 lipca 2013
Wojciech Zawioła - Jest takie miejsce
"Siedemnastoletnia Basia poznaje w czasie wojny dwa lata starszego od siebie mężczyznę. Zakochują się w sobie i najpiękniejsze chwile przeżywają w okupowanej Warszawie. Rozdziela ich nagle Powstanie Warszawskie. Tracą kontakt. Po jego zakończeniu Ona próbuje go szukać, On nie daje znaku życia.... To historia życia Barbary opowiedziana przypadkowo poznanej osobie. Jej tłem są wydarzenia z najnowszej historii Polski. Wzruszająca, pełna ciepła powieść o miłości, przyjaźni, tęsknocie za nieznanym, a także o Polsce ostatniego 60-lecia."
Mało jest babskich książek, napisanych przez mężczyzn, które czyta się tak dobrze jak tą. Sama nie znam ani jednej... Ta mnie zaskoczyła dość pozytywnie. Bardzo dobry pomysł miał autor dzieląc akcję książki, na tą, która odbywa się w teraźniejszości i na tą, układającą się z wspomnień i listów starszej pani. Bardzo dobrze się to czyta, a akcja tak poprowadzona wciąga czytelnika. Jedyne, co mi przeszkadzało, to pewna różnica poziomu narracji teraźniejszej, która w porównaniu do części pamiętnikowej jest dużo słabsza, gdyby autor trochę to dopracował byłoby niemal idealnie ;)
Sama historia też ciekawa, nieoczywista, mimo odkrycia kart, ja ciągle nie znalazłam odpowiedzi na wszystkie pytania, które pojawiły się w mojej głowie podczas lektury. Frapująca i interesująca. Dlatego historia tych 60 lat tak bardzo mi się podobała. Do tego historia wojennych i powojennych losów Polski i Polaków została przedstawiona tutaj tak, że nie ma wyraźnego podziału, na to co można określić jako dobre czy złe, a pewne wybory czy decyzje nie zawsze są oczywiste. Nie ma bohaterskich postaci, jest prawdziwe życie.
Klimatyczna i nieszablonowa, pewnie za jakiś czas wrócę do niej ponownie.
Moja ocena to 8/10
Mało jest babskich książek, napisanych przez mężczyzn, które czyta się tak dobrze jak tą. Sama nie znam ani jednej... Ta mnie zaskoczyła dość pozytywnie. Bardzo dobry pomysł miał autor dzieląc akcję książki, na tą, która odbywa się w teraźniejszości i na tą, układającą się z wspomnień i listów starszej pani. Bardzo dobrze się to czyta, a akcja tak poprowadzona wciąga czytelnika. Jedyne, co mi przeszkadzało, to pewna różnica poziomu narracji teraźniejszej, która w porównaniu do części pamiętnikowej jest dużo słabsza, gdyby autor trochę to dopracował byłoby niemal idealnie ;)
Sama historia też ciekawa, nieoczywista, mimo odkrycia kart, ja ciągle nie znalazłam odpowiedzi na wszystkie pytania, które pojawiły się w mojej głowie podczas lektury. Frapująca i interesująca. Dlatego historia tych 60 lat tak bardzo mi się podobała. Do tego historia wojennych i powojennych losów Polski i Polaków została przedstawiona tutaj tak, że nie ma wyraźnego podziału, na to co można określić jako dobre czy złe, a pewne wybory czy decyzje nie zawsze są oczywiste. Nie ma bohaterskich postaci, jest prawdziwe życie.
Klimatyczna i nieszablonowa, pewnie za jakiś czas wrócę do niej ponownie.
Moja ocena to 8/10
wtorek, 30 lipca 2013
Doda Około-Kułak - Księga motyli
Cienka książka zupełnie nieznanej mi autorki o poszukiwaniu prawdy o swoim pochodzeniu, historii rodziny, a tym samym odpowiedzi na pytania o siebie.
Monika - księgowa w małej firmie, po śmierci ojca, który zostawił po sobie więcej niedopowiedzeń i tajemnic niż prawdy o swoim życiu, postanawia dowiedzieć się więcej o przeszłości swojej rodziny, a przede wszystkim o tym, co stało się z jej matką. Stawiając wszystko na jedną kartę, porzucając dotychczasowe życie rzuca się w wir poszukiwań, tak naprawdę za wszelką cenę.
Jedyne co ciekawe w tej książce to zakończenie, cała reszta - bardzo ponura, smutna, tym samym czyta się ją bez szczególnego entuzjazmu. Bohaterka idąca na kompromisy z życiem we wszelkich możliwych aspektach, nagle przemienia się w żądną prawdy tropicielkę rodzinnych tajemnic. Zastanawia mnie tylko, dlaczego tak długo z tym czekała, dlaczego nigdy nie spytała ojca wcześniej, godząc się tak naprawdę na wszystko, co dostała od życia. Cała ta opowieść - dla mnie wydala się trochę niewiarygodna, może nawet naciągana, a sama książka to raczej nie jest coś nadzwyczajnego. Raczej nudna momentami historia jakich wiele.
"Współczesna powieść obyczajowa z wątkiem sensacyjnym o poszukiwaniu korzeni i miłości. Po śmierci ojca Monika próbuje zrekonstruować losy swojej matki. Prywatne śledztwo prowadzi z Wrocławia do Lwowa i Sanoka. Podczas tej podróży Monika rozwiązuje rodzinną tajemnicę i poznaje ukochanego mężczyznę, zmieniając swoje życie"
Moja ocena 4/10
Monika - księgowa w małej firmie, po śmierci ojca, który zostawił po sobie więcej niedopowiedzeń i tajemnic niż prawdy o swoim życiu, postanawia dowiedzieć się więcej o przeszłości swojej rodziny, a przede wszystkim o tym, co stało się z jej matką. Stawiając wszystko na jedną kartę, porzucając dotychczasowe życie rzuca się w wir poszukiwań, tak naprawdę za wszelką cenę.
Jedyne co ciekawe w tej książce to zakończenie, cała reszta - bardzo ponura, smutna, tym samym czyta się ją bez szczególnego entuzjazmu. Bohaterka idąca na kompromisy z życiem we wszelkich możliwych aspektach, nagle przemienia się w żądną prawdy tropicielkę rodzinnych tajemnic. Zastanawia mnie tylko, dlaczego tak długo z tym czekała, dlaczego nigdy nie spytała ojca wcześniej, godząc się tak naprawdę na wszystko, co dostała od życia. Cała ta opowieść - dla mnie wydala się trochę niewiarygodna, może nawet naciągana, a sama książka to raczej nie jest coś nadzwyczajnego. Raczej nudna momentami historia jakich wiele.
"Współczesna powieść obyczajowa z wątkiem sensacyjnym o poszukiwaniu korzeni i miłości. Po śmierci ojca Monika próbuje zrekonstruować losy swojej matki. Prywatne śledztwo prowadzi z Wrocławia do Lwowa i Sanoka. Podczas tej podróży Monika rozwiązuje rodzinną tajemnicę i poznaje ukochanego mężczyznę, zmieniając swoje życie"
Moja ocena 4/10
środa, 24 lipca 2013
Magdalena Kawka - Wyspa z mgły i kamienia
Lubię powieści o kobietach na życiowym zakręcie. Ale tylko takie nie do końca cukierkowe i przesłodzone, a takich na polskim rynku wydawniczym jest akurat całe mnóstwo. Dlatego wyłapać prawdziwe perełki lub chociaż takie, które różnią się czymś od pozostałych, schematycznych jest bardzo trudno. Kocham Kretę, nie tylko dlatego, że spędziliśmy tam nasz miesiąc miodowy, czy raczej dwa tygodnie, dla ścisłości. Dlatego z wielka chęcią sięgnęłam, po powieść Magdaleny Kawki " Wyspa z mgły i kamienia".
"Przez całe lata bała się, że nie da rady wykonać zadań, które sama na siebie nałożyła. Starała się być dla swoich córek jednocześnie matką i ojcem. Każdego ranka myślała jedynie o tym, żeby nikt nie umarł na jej dyżurze. I jeszcze, żeby dziewczynki były szczęśliwe. To wypełniało po brzegi dni i noce.Kiedy dzieci dorosły, uświadomiła sobie, że w powtarzalnej,banalnej codzienności zgubiła coś bardzo ważnego – samą siebie. Że zapomniała o marzeniach. I postanowiła o nie walczyć. Przeniosła się na cichą kreteńską wieś, aby żyć, robiąc to wszystko, na co nigdy nie miała czasu. Nie podejrzewała, że cisza może oznaczać nadejście burzy i że zaczyna się dla niej życie pełne emocji i niebezpieczeństw. Prawdziwe życie, które ani przez chwilę nie wywoła u niej lęku."
Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z twórczością tej autorki. Czasem lubię takie czytelnicze pierwsze spotkania, kiedy nie wiadomo czego się spodziewać po autorze. Tutaj okazało się, że było to przyjemne spotkanie, bo książka jest dobrze napisana, czyta się ją szybko i łatwo, wciąga i pozwala spędzić miło kilka godzin. Na samym początku poznajemy Julie - matkę dwóch dorosłych córek, anestezjologa w średnim wieku, który tak naprawdę wydawałoby sie po pierwszych kartkach powieści, nic już od życia nie oczekuje, do niczego nie dąży. Tymczasem pod wpływem impulsu Julia decyduje się wbrew córkom sprzedać rodzinną kamienicę, przenieść się i kupić dom na Krecie - wyspie, którą znała tylko z podróżniczej książki, dopiero co zakupionej w księgarni, która mijała po drodze. Niewątpliwie jest to częściowo przewidywalna historia, chociaż nie od początku, ale jednak jak łatwo sobie wyobrazić ze szczęśliwym zakończeniem. Ale z drugiej strony autora zaskakuje czytelnika dobrze skonstruowanym wątkiem kryminalnym, wplecionym w historie kobiety z bagażem doświadczeń, szukającej siebie na odległej wyspie. I chyba to poszukiwanie prawdy, odkrywanie historii i tajemnic podobało mi się najbardziej, bo to sprawiło, że cała książka zyskała u mnie na wiarygodności, bez tego byłaby po prostu ckliwym romansidłem, momentami nawet ciut naciąganym.
Moja ocena 6/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu
"Przez całe lata bała się, że nie da rady wykonać zadań, które sama na siebie nałożyła. Starała się być dla swoich córek jednocześnie matką i ojcem. Każdego ranka myślała jedynie o tym, żeby nikt nie umarł na jej dyżurze. I jeszcze, żeby dziewczynki były szczęśliwe. To wypełniało po brzegi dni i noce.Kiedy dzieci dorosły, uświadomiła sobie, że w powtarzalnej,banalnej codzienności zgubiła coś bardzo ważnego – samą siebie. Że zapomniała o marzeniach. I postanowiła o nie walczyć. Przeniosła się na cichą kreteńską wieś, aby żyć, robiąc to wszystko, na co nigdy nie miała czasu. Nie podejrzewała, że cisza może oznaczać nadejście burzy i że zaczyna się dla niej życie pełne emocji i niebezpieczeństw. Prawdziwe życie, które ani przez chwilę nie wywoła u niej lęku."
Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z twórczością tej autorki. Czasem lubię takie czytelnicze pierwsze spotkania, kiedy nie wiadomo czego się spodziewać po autorze. Tutaj okazało się, że było to przyjemne spotkanie, bo książka jest dobrze napisana, czyta się ją szybko i łatwo, wciąga i pozwala spędzić miło kilka godzin. Na samym początku poznajemy Julie - matkę dwóch dorosłych córek, anestezjologa w średnim wieku, który tak naprawdę wydawałoby sie po pierwszych kartkach powieści, nic już od życia nie oczekuje, do niczego nie dąży. Tymczasem pod wpływem impulsu Julia decyduje się wbrew córkom sprzedać rodzinną kamienicę, przenieść się i kupić dom na Krecie - wyspie, którą znała tylko z podróżniczej książki, dopiero co zakupionej w księgarni, która mijała po drodze. Niewątpliwie jest to częściowo przewidywalna historia, chociaż nie od początku, ale jednak jak łatwo sobie wyobrazić ze szczęśliwym zakończeniem. Ale z drugiej strony autora zaskakuje czytelnika dobrze skonstruowanym wątkiem kryminalnym, wplecionym w historie kobiety z bagażem doświadczeń, szukającej siebie na odległej wyspie. I chyba to poszukiwanie prawdy, odkrywanie historii i tajemnic podobało mi się najbardziej, bo to sprawiło, że cała książka zyskała u mnie na wiarygodności, bez tego byłaby po prostu ckliwym romansidłem, momentami nawet ciut naciąganym.
Moja ocena 6/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu
wtorek, 23 lipca 2013
Agnieszka Krawczyk - Morderstwo niedoskonałe
"Akcja toczy się w małym wydawnictwie, publikującym wszystko: od kolorowanek dla dzieci po słowniki gwary więziennej. Bohaterami jest czwórka przyjaciół. Koledzy każdego dnia na nowo muszą stawiać czoła różnym śmiesznym i absurdalnym sytuacjom w pracy. Pewnego dnia okazuje się, że w redakcji zginął rękopis powieści z gatunku SF, którą właściciel firmy postanowił wydać jak najszybciej, gdyż uzyskano na nią dotację. Cóż pozostaje biednym bohaterom, którym udało się odzyskać jedynie 100 stron tego "arcydzieła", absolutnie nienadającego się do publikacji? Muszą napisać książkę od nowa. W trakcie, okazuje się, że pierwotny autor zaginął bez wieści, a naszymi bohaterami zaczyna interesować się policja. Koledzy podejmują śledztwo na własną rękę, ponieważ bardzo interesuje ich, czy autor żyje, czy też został przez kogoś zamordowany... "
Jeżeli jesteś fanem "Lesia" i starych, dobrych książek Chmielewskiej to mogę ci spokojnie polecić tą książkę do przeczytania. Może nie jest ona równa ideałowi, który czytany przeze mnie chyba już ze sto razy ciągle śmieszy tak samo, ale jednak jeżeli Agnieszkę Krawczyk potraktujemy jako następczynię lub wzorującą się na to momentami książka bawi podobnie.
Komedia pomyłek, absurdu i momentami groteski. Ciężko nazwać ją typowym kryminałem, jednak pewne jego elementy zawiera. Całość okraszona dobrym humorem, więc czas lektury nie był czasem straconym.
Tym niemniej muszę przyznać, że było kilka momentów, kiedy czytało mi się ciężej, kiedy sam humor nie wystarczał i chciałam, żeby jednak w końcu jakiś gwałtowny zwrot akcji nastąpił. I to chyba najbardziej mi przeszkadzało.
Mimo, że moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki nie było udane, szczegóły możecie przeczytać tutaj, to w przyszłości z pewnością sięgnę po inne jej powieści, gdyż zdecydowani widać potencjał i jestem ciekawa jak objawił się on w innych wydaniach.
Za tą powieść moja ocena to 6,5/10 - miło, lekko i przyjemnie.
Jeżeli jesteś fanem "Lesia" i starych, dobrych książek Chmielewskiej to mogę ci spokojnie polecić tą książkę do przeczytania. Może nie jest ona równa ideałowi, który czytany przeze mnie chyba już ze sto razy ciągle śmieszy tak samo, ale jednak jeżeli Agnieszkę Krawczyk potraktujemy jako następczynię lub wzorującą się na to momentami książka bawi podobnie.
Komedia pomyłek, absurdu i momentami groteski. Ciężko nazwać ją typowym kryminałem, jednak pewne jego elementy zawiera. Całość okraszona dobrym humorem, więc czas lektury nie był czasem straconym.
Tym niemniej muszę przyznać, że było kilka momentów, kiedy czytało mi się ciężej, kiedy sam humor nie wystarczał i chciałam, żeby jednak w końcu jakiś gwałtowny zwrot akcji nastąpił. I to chyba najbardziej mi przeszkadzało.
Mimo, że moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki nie było udane, szczegóły możecie przeczytać tutaj, to w przyszłości z pewnością sięgnę po inne jej powieści, gdyż zdecydowani widać potencjał i jestem ciekawa jak objawił się on w innych wydaniach.
Za tą powieść moja ocena to 6,5/10 - miło, lekko i przyjemnie.
środa, 17 lipca 2013
Katarzyna Zyskowska-Ignaciak - Upalne lato Marianny i Upalne lato Kaliny
Książki, które otrzymałam do recenzji od Wydawnictwa MG to prawdziwa gratka, dla tych, którzy lubią takie troszkę zagmatwane historie rodzinne, połączone z wątkiem historycznym, romansem, niespełnioną miłością... Mi lektura obu zajęła dwa popołudnia i nie mogłam się oderwać, mimo, że zwłaszcza w pierwszej części, jest mało dialogów, co nie zawsze mi odpowiada. Tymczasem paradoksalnie pierwszą część czytało mi się nawet lepiej.
"Ostatnie lato Marianny to stylowo opisana historia pierwszej miłości osiemnastolatki żyjącej w spokojnym dworze na wsi mazowieckiej. Mamy lato 1939 roku i choć wokół mówi się już tyle o wojnie, dla dziewczyny liczą się jedynie jej uczucia, których obiektem i celem jest poznany w Warszawie, a potem zjawiający się w sąsiedztwie, młody wykładowca prawa.
Opowieść utkana została ze wspomnień dziadków Autorki. Osadzona w barwnych czasach ich młodości i zbudowana z retrospektyw dawno przebrzmiałych emocji, a jednak – jak sądzę – niezwykle współczesna. Bo Marianna, jak każdy dorastający człowiek ma nieokiełznany apetyt na życie. I jak wszyscy pragnienie dotknąć tabu – bez względu na cenę. Taka chęć zrozumienia własnej cielesności i odnalezienia miejsca w świecie często kończy się rozczarowaniem, niemniej jest nieodłącznym elementem dorastania. Nieodłącznym i ponadczasowym"
Już same okładki są frapujące - widać tylko połowę twarzy bohaterki - co tym bardziej kusi, żeby zajrzeć do środka.
"Upalne lato Marianny" to tak naprawdę historia o panience z dobrego domu, która na tle gorącego i niespokojnego czasu w historii Polski walczy o emancypację kobiet i za wszelką cenę próbuje odkryć swoją seksualność. Pragnienie to przysłania jej zdrowy rozsądek, całkowicie się jemu oddaje. Nawet do końca nie wie, czy znajomość, w którą się wikła to prawdziwe uczucie, czy tylko pożądanie. Sama bohaterka niestety - przynajmniej we mnie nie wzbudza raczej pozytywnych uczuć. Bardziej ciekawiła mnie jej walka o emancypację i równouprawnienie społeczne w tym czasie. Do tego niezmiernie urzekła mnie sielskość przedwojennej polskiej wsi, polskiego dworu i jego zwyczajów w ostatnich przedwojennych chwilach świetności. aż chciałoby się tam być razem z bohaterami książki. Jednocześnie nie jest to sielskość idealna, w zderzeniu z problemami wsi, nadchodzącą wojną autorka tworzy obraz realistyczny, a jednocześnie wciągający.
W drugiej części - chociaż autorka zaznacza, że można czytać te książki niezależnie od siebie, to moim zdaniem zdecydowanie lepiej razem - poznajemy córkę Marianny Kalinę.
"Jakim człowiekiem może stać się kobieta, silnie poturbowana przez wojnę, która wyrzekła się wszystkiego dla miłości?
Kalina prawie nie zna własnej matki – Marianna nigdy nie pozwoliła, by ktokolwiek, włącznie z córką, poznał jej przeszłość i zrozumiał życiowe motywacje. Dlatego Kalina, choć jest już dorosłą kobietą, nadal w głębi serca pozostaje małym, skrzywdzonym dzieckiem. Zagubionym, samotnym i niepewnym swojego miejsca w świecie.
Już nie ma sielskiego dworu wśród rozkołysanych, mazowieckich pól, a niezwykłą atmosferę ostatniego, przedwojennego lata zatarła w pamięci późniejsza zawierucha. Marianna jest zagubiona w nowej, siermiężnej rzeczywistości i nie potrafi uporać się z noszoną w sercu tajemnicą.
Ale los nie pozwoli jej być biernym obserwatorem życia. Kalina staje się żoną, matką… ale dopiero gdy na jej drodze staje Maciej, musi się rozliczyć sama ze sobą.
„Upalne lato Kaliny” pewnymi watkami nawiązuje do „Upalnego lata Marianny” (choć książka jest odrębną całością).
Tym razem autorka przenosi czytelnika w sugestywnie naszkicowany świat końca lat sześćdziesiątych."
Kalina to zdecydowanie postać niejednoznaczna, ciężka do rozgryzienia, momentami tak wycofana względem innych i swojego życia, że aż irytująca...jednak, wraz z lekturą kolejnych stron okazuje się, że los doświadczył ją tak, że ma wszelkie prawa, żeby taką być...A na słowa krytyki zasługuje przede wszystkim jej matka. O czym jest ta książka - według mnie przede wszystkim o ucieczce od wspomnień, tego, co już przeżyte, o grubej kresce odkreślającej, to co bolesne i niechciane aż w końcu o odnajdywaniu siebie. Mam nadzieję, że Katarzyna Zyskowska-Ignaciak napisze kolejna część, bo już teraz czekam na kontynuację...
Jedyne, co tak naprawdę przeszkadzało mi w tej książce, to to, że historię wojenną poznajemy tylko dzięki korespondencji, którą gospodyni wysyła do Kaliny, pragnąc jej w ten sposób wyjaśnić, czemu jej życie potoczyło się właśnie takim, nierównym torem. Według mnie dużo lepsza byłaby ta historia, gdyby poświecić jej osobne kilkadziesiąt stron, nie miałoby się na początku lektury tej części wrażenia, że czegoś brakuje, a odkrywanie prawdy o Kalinie pewnie i tak dawałoby czytelnikowi przyjemność.
Powieści tej autorki to również dobrze ukazana historia Polski - jej realiów i ówczesnej rzeczywistości, bardzo dobrze splecionej z losami bohaterów książek.
Tym niemniej lektura obydwu części była dla mnie swoistą ucztą czytelniczą, za którą dziękuję Wydawnictwu
"Ostatnie lato Marianny to stylowo opisana historia pierwszej miłości osiemnastolatki żyjącej w spokojnym dworze na wsi mazowieckiej. Mamy lato 1939 roku i choć wokół mówi się już tyle o wojnie, dla dziewczyny liczą się jedynie jej uczucia, których obiektem i celem jest poznany w Warszawie, a potem zjawiający się w sąsiedztwie, młody wykładowca prawa.
Opowieść utkana została ze wspomnień dziadków Autorki. Osadzona w barwnych czasach ich młodości i zbudowana z retrospektyw dawno przebrzmiałych emocji, a jednak – jak sądzę – niezwykle współczesna. Bo Marianna, jak każdy dorastający człowiek ma nieokiełznany apetyt na życie. I jak wszyscy pragnienie dotknąć tabu – bez względu na cenę. Taka chęć zrozumienia własnej cielesności i odnalezienia miejsca w świecie często kończy się rozczarowaniem, niemniej jest nieodłącznym elementem dorastania. Nieodłącznym i ponadczasowym"
Już same okładki są frapujące - widać tylko połowę twarzy bohaterki - co tym bardziej kusi, żeby zajrzeć do środka.
"Upalne lato Marianny" to tak naprawdę historia o panience z dobrego domu, która na tle gorącego i niespokojnego czasu w historii Polski walczy o emancypację kobiet i za wszelką cenę próbuje odkryć swoją seksualność. Pragnienie to przysłania jej zdrowy rozsądek, całkowicie się jemu oddaje. Nawet do końca nie wie, czy znajomość, w którą się wikła to prawdziwe uczucie, czy tylko pożądanie. Sama bohaterka niestety - przynajmniej we mnie nie wzbudza raczej pozytywnych uczuć. Bardziej ciekawiła mnie jej walka o emancypację i równouprawnienie społeczne w tym czasie. Do tego niezmiernie urzekła mnie sielskość przedwojennej polskiej wsi, polskiego dworu i jego zwyczajów w ostatnich przedwojennych chwilach świetności. aż chciałoby się tam być razem z bohaterami książki. Jednocześnie nie jest to sielskość idealna, w zderzeniu z problemami wsi, nadchodzącą wojną autorka tworzy obraz realistyczny, a jednocześnie wciągający.
W drugiej części - chociaż autorka zaznacza, że można czytać te książki niezależnie od siebie, to moim zdaniem zdecydowanie lepiej razem - poznajemy córkę Marianny Kalinę.
"Jakim człowiekiem może stać się kobieta, silnie poturbowana przez wojnę, która wyrzekła się wszystkiego dla miłości?
Kalina prawie nie zna własnej matki – Marianna nigdy nie pozwoliła, by ktokolwiek, włącznie z córką, poznał jej przeszłość i zrozumiał życiowe motywacje. Dlatego Kalina, choć jest już dorosłą kobietą, nadal w głębi serca pozostaje małym, skrzywdzonym dzieckiem. Zagubionym, samotnym i niepewnym swojego miejsca w świecie.
Już nie ma sielskiego dworu wśród rozkołysanych, mazowieckich pól, a niezwykłą atmosferę ostatniego, przedwojennego lata zatarła w pamięci późniejsza zawierucha. Marianna jest zagubiona w nowej, siermiężnej rzeczywistości i nie potrafi uporać się z noszoną w sercu tajemnicą.
Ale los nie pozwoli jej być biernym obserwatorem życia. Kalina staje się żoną, matką… ale dopiero gdy na jej drodze staje Maciej, musi się rozliczyć sama ze sobą.
„Upalne lato Kaliny” pewnymi watkami nawiązuje do „Upalnego lata Marianny” (choć książka jest odrębną całością).
Tym razem autorka przenosi czytelnika w sugestywnie naszkicowany świat końca lat sześćdziesiątych."
Kalina to zdecydowanie postać niejednoznaczna, ciężka do rozgryzienia, momentami tak wycofana względem innych i swojego życia, że aż irytująca...jednak, wraz z lekturą kolejnych stron okazuje się, że los doświadczył ją tak, że ma wszelkie prawa, żeby taką być...A na słowa krytyki zasługuje przede wszystkim jej matka. O czym jest ta książka - według mnie przede wszystkim o ucieczce od wspomnień, tego, co już przeżyte, o grubej kresce odkreślającej, to co bolesne i niechciane aż w końcu o odnajdywaniu siebie. Mam nadzieję, że Katarzyna Zyskowska-Ignaciak napisze kolejna część, bo już teraz czekam na kontynuację...
Jedyne, co tak naprawdę przeszkadzało mi w tej książce, to to, że historię wojenną poznajemy tylko dzięki korespondencji, którą gospodyni wysyła do Kaliny, pragnąc jej w ten sposób wyjaśnić, czemu jej życie potoczyło się właśnie takim, nierównym torem. Według mnie dużo lepsza byłaby ta historia, gdyby poświecić jej osobne kilkadziesiąt stron, nie miałoby się na początku lektury tej części wrażenia, że czegoś brakuje, a odkrywanie prawdy o Kalinie pewnie i tak dawałoby czytelnikowi przyjemność.
Powieści tej autorki to również dobrze ukazana historia Polski - jej realiów i ówczesnej rzeczywistości, bardzo dobrze splecionej z losami bohaterów książek.
Tym niemniej lektura obydwu części była dla mnie swoistą ucztą czytelniczą, za którą dziękuję Wydawnictwu
wtorek, 16 lipca 2013
Douglas Jacobson - Rozkaz katyński
"Niemiecka machina wojenna przegrywa starcie z Armią Czerwoną, Wehrmacht cofa się i ustępuje przed prącymi na zachód Sowietami. W okupowanej Warszawie wybucha powstanie, brutalnie tłumione przez Niemców, który równają miasto z ziemią. Adam Nowak, Amerykanin zrzucony na spadochronie nad Polską, komandos przeszkolony przez brytyjskie SOE, spotyka w oblężonej i walczącej stolicy Natalię, tajną agentkę, której wojna – podobnie jak jemu – zabrało wszystko, co najcenniejsze. Uwikłani w zakulisową walkę toczoną przez niepewnych sojuszników, Adam i Natalia wyruszają na poszukiwania rozkazu podpisanego w 1940 roku przez Stalina i zatwierdzającego mord dokonany przez Rosjan na ponad dwudziestu tysiącach polskich obywateli – żołnierzy, oficerów i cywilów. Jeśli znajdą dokument i uprzedzą w tym NKWD, będą mieli szansę odmienić losy powojennej Polski."
Bardzo byłam ciekawa jak Amerykanin przedstawi tak bolesny a zarazem kontrowersyjny rozdział z historii Polski - czy to w ogóle ma szansę być wiarygodne?Zwłaszcza, że książka ma podtytuł - Polskie dramaty oczami amerykańskiego autora.
Jakiś czas temu obejrzałam mini serial "Ojcowie i matki" emitowany w TVP - gdzie II wojna światowa była przedstawiona z punktu widzenia Niemców. Obraz jak dla mnie bardzo naciągany, sztuczny i mało wiarygodny. Powiem szczerze, że po lekturze książki Jacobsona spodziewałam się podobnych odczuć, ale ciekawość zwyciężyła i jak się okazało całe szczęście. Bo ta sensacyjna powieść historyczna jest jedną z lepszych tego typu jakie czytałam, poświęconych temu okresowi w historii Polski.
Oczywiście są momenty podczas lektury, kiedy wiadomo, że książka docelowo nie jest przeznaczona dla Polaków - jak chociażby wyjaśnienia, gdzie leży Ustka i co to za miasto - ale tym niemniej książkę czytało się bardzo dobrze i jak się okazało bardzo mocno wciągnęła mnie w fabułę.
Brak tutaj także dość typowego dla polskich autorów patetyzmu i martyrologii, co bardzo męczy w powieściach dotyczących II wojny światowej. Akcja dzieje się szybko, owszem zawiera dużo brutalnych, czy raczej należałoby napisać rzeczywistych elementów historii tamtych dni, upadającego powstania, rozczarowania polityką ZSRR, jednak wszystko to podane jest w sposób normalny, bez nadmiernych rozważań i dywagacji. Tak w sam raz na dobrze napisaną powieść sensacyjną.
Sam główny bohater - Adam Nowak - i jego losy w ciągu dwóch wojennych lat to wątek bardzo ciekawy i trzeba przyznać pomysłowy. Bo to, ze będzie on walczył w szeregach AK, weźmie udział w Powstaniu Warszawskim było przewidywalne, ale już jego ucieczka i zadanie jakie przed nim postawiono po zawieszeniu broni to już bardzo dobry pomysł autora i ciekawe rozwiązanie, żeby Adama sprowadzić z powrotem do Polski.
Nie jestem historykiem, więc ciężko mi tutaj oceniać warstwę historyczną tej powieści i odwzorowanie realiów, ale na tyle, na ile znam historie wydaje się to dość rzetelne i zarazem realne.
Może samo zakończenie pozostawia pewien niedosyt i oczekiwałoby się innego, ale to też prawo autora, żeby zakończyć zgodnie ze swoim zamysłem.
Nie ukrywam, że chętnie przeczytałabym jakąś kontynuację dalszych losów Adama i Natalii, bo jestem ciekawa czym jeszcze Jacobson mógłby mnie zaskoczyć.
Moja ocena to 8,5/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu
Bardzo byłam ciekawa jak Amerykanin przedstawi tak bolesny a zarazem kontrowersyjny rozdział z historii Polski - czy to w ogóle ma szansę być wiarygodne?Zwłaszcza, że książka ma podtytuł - Polskie dramaty oczami amerykańskiego autora.
Jakiś czas temu obejrzałam mini serial "Ojcowie i matki" emitowany w TVP - gdzie II wojna światowa była przedstawiona z punktu widzenia Niemców. Obraz jak dla mnie bardzo naciągany, sztuczny i mało wiarygodny. Powiem szczerze, że po lekturze książki Jacobsona spodziewałam się podobnych odczuć, ale ciekawość zwyciężyła i jak się okazało całe szczęście. Bo ta sensacyjna powieść historyczna jest jedną z lepszych tego typu jakie czytałam, poświęconych temu okresowi w historii Polski.
Oczywiście są momenty podczas lektury, kiedy wiadomo, że książka docelowo nie jest przeznaczona dla Polaków - jak chociażby wyjaśnienia, gdzie leży Ustka i co to za miasto - ale tym niemniej książkę czytało się bardzo dobrze i jak się okazało bardzo mocno wciągnęła mnie w fabułę.
Brak tutaj także dość typowego dla polskich autorów patetyzmu i martyrologii, co bardzo męczy w powieściach dotyczących II wojny światowej. Akcja dzieje się szybko, owszem zawiera dużo brutalnych, czy raczej należałoby napisać rzeczywistych elementów historii tamtych dni, upadającego powstania, rozczarowania polityką ZSRR, jednak wszystko to podane jest w sposób normalny, bez nadmiernych rozważań i dywagacji. Tak w sam raz na dobrze napisaną powieść sensacyjną.
Sam główny bohater - Adam Nowak - i jego losy w ciągu dwóch wojennych lat to wątek bardzo ciekawy i trzeba przyznać pomysłowy. Bo to, ze będzie on walczył w szeregach AK, weźmie udział w Powstaniu Warszawskim było przewidywalne, ale już jego ucieczka i zadanie jakie przed nim postawiono po zawieszeniu broni to już bardzo dobry pomysł autora i ciekawe rozwiązanie, żeby Adama sprowadzić z powrotem do Polski.
Nie jestem historykiem, więc ciężko mi tutaj oceniać warstwę historyczną tej powieści i odwzorowanie realiów, ale na tyle, na ile znam historie wydaje się to dość rzetelne i zarazem realne.
Może samo zakończenie pozostawia pewien niedosyt i oczekiwałoby się innego, ale to też prawo autora, żeby zakończyć zgodnie ze swoim zamysłem.
Nie ukrywam, że chętnie przeczytałabym jakąś kontynuację dalszych losów Adama i Natalii, bo jestem ciekawa czym jeszcze Jacobson mógłby mnie zaskoczyć.
Moja ocena to 8,5/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu

Subskrybuj:
Posty (Atom)










