Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Serial. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Serial. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 lutego 2014

Przegląd serialowy

Ostatnio głównie oglądamy kontynuacje, kolejne sezony seriali, o których wcześniej pisaliśmy, ale udało nam się wyłowić również kilka nowości.

Od nich może zacznę:

Hostages/Zakładnicy

To serial, który mnie chyba najbardziej zaskoczył. Dlaczego?O tym za moment. Najpierw trochę o fabule.

Ellen Sanders jest świetnym chirurgiem, który zostaje wybrany do zoperowania prezydenta Stanów Zjednoczonych. Spokojne życie Sander zmienia się, gdy jej rodzina zostaje wzięta na zakładników, którzy żądają aby podczas operacji zabiła prezydenta. Na czele grupy porywaczy stoi Ducan Carlisle, który jest agentem FBI.



Serial składa się z 15 odcinków i można spokojnie powiedzieć, że w każdym z nich akcja gwałtownie się zmienia. Kiedy wydaje się już widzowi, że wszytko jest jasne, ma wyrobione zdanie i jasny ogląd sytuacji, scenarzyści zaskakują. Mimo, że momentami może wydawać się, że akcja serialu mogłaby mieć szybsze tempo, to jednak zwroty, zmiany i odkrywanie kolejnych kart całkowicie to rekompensują. Dawno nie byłam aż tyle razy zaskoczona, tym co się wydarzyło, a stwierdzenie "podwójne dno" nabrało w tym serialu całkiem nowego znaczenia. Skrywane tajemnice, sekrety z przeszłości, ukrywane podwójne życie, powiązania i koligacje - wszystko to tak naprawdę jest motorem napędowym dla akcji tego serialu. Nic nie jest takim, jak się wcześniej wydawało, a każdy z bohaterów gra zupełnie inną rolę, niż mogłoby się wydawać. Do tego całkiem nieźle pokazano zakulisowe gierki w Białym Domu, pracę FBI, czyli "jak to się robi w Ameryce". Może sam wątek rodziny Sanders, ich problemów, skrywanych sekretów i cierpiących na nich relacji był jak dla mnie troszkę naciągany to jednak całość oceniam na 8/10




Kolejna nowość, którą oglądałam to serial The Following 

"Joe Caroll jest byłym wykładowcą literatury, skazanym za zamordowanie kilkunastu swoich studentek. Gdy udaje mu się uciec z więzienia, do śledztwa zostaje wezwany były agent FBI Ryan Hardy, któremu udało się ująć sprawcę za przed laty. Jako ekspert i autor książki o seryjnym mordercy, Hardy udaje się do Wirginii, gdzie mieszka Sarah Fuller, jedyna z ofiar, którą Ryanowi udało się wyrwać z rąk oprawcy. Jedną z przesłuchiwanych osób jest także była żona Carolla, Claire, którą łączy wspólna przeszłość z Hardym. Wkrótce wychodzi na jaw, że przy ucieczce zabójca nie działał sam. Czas spędzony za kratkami wykorzystał na zbudowanie siatki naśladowców i fanatyków, gotowych kontynuować dzieło mistrza. Gdy znika Sarah, elementy układanki zostają połączone w całość: dziewczyna jest metaforą niedokończonego dzieła Edgara Alana Poego, którego twórczość stała się motywem zbrodni Carolla." (za canalplus.pl)



To serial na wskroś amerykański, bo tylko w tym kraju historia taka jak ta mogła się wydarzyć. Fenomenem dla mnie podczas oglądania tego serialu, a nawet do teraz, bo ilekroć wracam pamięcią do czasu spędzonego z tym serialem, to ciągle pojawia się to pytanie-jak to w ogóle możliwe, że udało się skazanemu za morderstwo uknuć taki spisek, zebrać tylu fanatyków-zabójców działających ślepo i bez żadnych skrupułów. Kilkakrotnie podczas oglądania tego mrocznego serialu wydawało mi się, że już dość, teraz w końcu powinno byc dobrze, wyczerpaliście wszystkie możliwości, to jednak okazywało się, że może być jeszcze mroczniej, bezwzględniej, a krąg wokół byłego agenta FBI zaciskać się będzie jeszcze bardziej.
Obejrzałam, chociaż jak dla mnie to zdecydowanie zbyt ciężki temat, sama fabuła dość męcząca i mroczna.
Jestem ciekawa jak scenarzyści wybrnęli w drugim sezonie-czy obejrzę?Jeszcze nie wiem. Na razie moja ocena to 6/10



W całkiem innym klimacie od wspomnianych powyżej jest serial Upstairs Downstairs/ schodami w górę, schodami w dół (sezon 2.). Troszkę przypomina on uwielbiany przeze mnie Downton Abbey (recenzja tutaj), ale tym razem poznajemy życie dwóch brytyjskich warstw społecznych mieszkających w Londynie. Akcja drugiego sezonu rozgrywa się w przededniu drugiej wojny światowej. 

"Rok 1936. Sir Hallam Holland i jego młoda żona, Lady Agnes, postanawiają zamieszkać w luksusowej kamienicy na 165 Eaton Place - dawnym domu rodziny Bellamy, niezamieszkałym od kilku lat. Rose Buck, która przez długie lata pracowała jako pokojówka w tym domu, pomaga w znalezieniu odpowiedniego personelu oraz sama zostaje ich gospodynią. Wspólnie próbują przywrócić miejscu jego świetność i blask." (za Filmweb).

Nie oglądałam pierwszego sezonu, który podobno jest lepszy i chociażby dla konfrontacji spróbuję obejrzeć, bo jednak jestem trochę rozczarowana.





To co mi się podobało, to świat wielkiej polityki widzianej oczami Anglików, dość zbieżny z tym, co my wiemy o nich ;), przygotowania do wojny i zakulisowe spotkania polityków - ciekawy dodatek do wątków obyczajowych. Te z kolei pokazują obraz Wielkiej Brytanii u progu pewnych zmian społecznych - kwestie homoseksualizmu wśród kobiet, udział arystokracji w reklamach, czy kontrole życia służących, mające na celu polepszenie ich losu. Sama fabuła pozostawia jednak wiele do życzenia, akcja toczy się dość opieszale, momentami jest wręcz nudno, a postacie zarówno arystokratów jak i służących są mało charakterystyczne i dość nijakie.

Moja ocena - w oczekiwaniu na kolejny sezon Downton Abbey - 5/10


Wśród seriali wcześniej znanych i oglądanych bardzo pozytywnie zaskoczył mnie ostatni sezon Homeland - pomysł na zakończenie bardzo dobry, może ciut z niedosytem nad rozwiązaniem sprawy Brody'ego, ale jednak zaskakująco. Wcześniej oglądałam poprzednie sezony raczej bez entuzjazmu i ciężko mi było zrozumieć zachwyty, to tym razem do nich dołączyłam.

White Collar - jak idea chwyci, to łatwo nie puści, kolejny sezon z kolejną intrygą przeciskającą się przez kolejne odcinki, szukanie skarbu niczym w Skarbie narodów wymieszane z bieżącymi zadaniami wydziału Białych Kołnierzyków. Tym razem głównym wątkiem są pobudzający wyobraźnię Amerykanów Masoni i ich tajemnice.

W drapieżnym świecie prawników liczy się przede wszystkim spryt, a postacie z Suits aż promieniują inteligencją - jeden z nielicznych seriali o prawnikach, jeśli nie jedyny, bez rozpraw na ekranie, wystarczy nam to co się dzieje w samej firmie, żeby się dobrze bawić.

Podobno Mentalista bez Red Johna to podobno nie ten Mentalista, ale najnowszy sezon, z Patrickiem Jane'm (i nie tylko) pracujący  już nie w CBI, ale FBI potrafi dostarczyć tej miłej nieskrępowanej rozrywki, jaką odczuwamy oglądając go pijącego kolejną filiżankę herbaty. Jednak myślę, ze na tym sezonie producenci powinni skończyć, zwłaszcza, że sprawa red Johna została już wyjaśniona, a sprawy, nad którymi główni bohaterowie pracują staja się jednak przewidywane ;)

W Elementary po postrzeleniu Detektywa Bella, Sherlock w końcu odkrywa, że jest więcej osób, na których mu zależy, a grono znających jego tajemnicę dotyczącą narkotyków powiększa się. Nikt nie jest idealny, nawet jak jest wyjątkowy.

Skoro już wspominamy najsłynniejszego detektywa, nowy mini sezon Sherlocka pokazuje nam, że nic nie jest takie jakim się mogło wydawać. I niestety jak zawsze biedny Watson tego doświadcza. Aczkolwiek sceny, w których gra bez najsłynniejszego, pokazują, że wcale nie musi być marnym dodatkiem do uśmiechu Kota z Cheshire na twarzy Cumberbatcha. Uśmiecha się również Moriarty...

The good wife - czyli serial jak dobre wino - im starszy tym lepszy. Tym razem zobaczymy jak Alicia i Carry radzą sobie we własnej kancelarii oraz jak z tym poradzi sobie Will i Diane. Tu dla odmiany od Suits duża część akcji dzieje się na salach sądowych, bo dla mnie akurat jest interesujące, bo w niczym nie przypomina polskiego wymiaru sprawiedliwości i rozpraw z protokolantkami, których tempo pracy pozostawia wiele do życzenia ;)






wtorek, 3 grudnia 2013

Body of proof (Anatomia prawdy), czyli tak nam minęło lato

Już jakiś czas temu miałam napisać recenzje serialu, pod znakiem którego upłynęło nam tegoroczne lato. Nieprzerwanie i aż szkoda, że to tylko 3 sezony, bo już dawno nie oglądaliśmy serialu tak wciągającego.

Dr Megan Hunt (Dana Delany), która kiedyś była jednym z najlepszych neurochirurgów w kraju, po dramatycznym wypadku samochodowym musi zacząć wszystko od nowa. Podejmuje pracę lekarza sądowego. Pomimo, iż ciężko jest jej zerwać ze starymi nawykami, pomaga w odnajdywaniu prawdy i przyczyn zgonów ofiar oraz ujawnianiu kto był odpowiedzialny za ich śmierć. Do rozwiązywania zagadek kryminalnych często stosuje niekonwencjonalne metody, które nie zawsze podobają się jej przełożonym. Niestety jest gadułą i często zapomina gdzie kończy się jej praca, a gdzie zaczyna dyskretny świat policji.



Dlaczego aż tak nas wciągnęło? Po pierwsze to bardzo dobra fabuła, ciekawe wątki, dobrze skonstruowane zgadali. A do tego bardzo dobrze wplecione wątki obyczajowe z życia głównych bohaterów. Trochę polityki, dużo zbrodni, przyjaźń, miłość, konflikty i tajemnice rodzinne oraz spora dawka medycyny sądowej w wyjątkowo przystępnym wydaniu- to bardzo dobry miks serialowy.
Do tego spora dawka humoru i ironii w dobrym stylu, tak, że serial ogląda się z niekłamaną przyjemnością a wątki są na tyle interesujące, że nie można się nudzić. Ja do tej pory nie miałam często styczności z filmami, które bazują na tajemnicach medycyny sądowej, tym bardziej dla mnie sposób pracy i rozwiązywania kolejnych zbrodni był tym bardziej ciekawy, czasem nawet imponujący.
Kiedy wydawało się, że tempo serialu wyraźnie zwalnia to producenci w 3. sezonie zaskoczyli - najpierw interesującym zakończeniem drugiego, potem nowymi bohaterami już w kolejnej serii, wątkami nie ograniczającymi się do jednego odcinka, tylko łączącymi dwa lub trzy kolejne. By ostatecznie zaprowadzić widza do bardzo ciekawego finału.
Spotkałam się z opinią, że Megan to damski Dr House. Niestety Dr Housa obejrzałam może 2 odcinki, więc ciężko mi porównywać, ale myślę, że coś jest na rzeczy. Megan to irytująca, prostolinijna postać, która prawdą strzela prosto w oczy. Albo ją się kocha albo nienawidzi, podobnie jak Housa. 

No i oczywiście jeżeli chodzi o główną bohaterkę to wszystkie fanki szpilek i dobrego obuwia z przyjemnością popatrzą na imponującą kolekcję, której właścicielką jest główna bohaterka ;)




czwartek, 9 maja 2013

White Collar - czyli znów nas wciągnęło

Dość długo poszukiwaliśmy serialu, który by nas zachwycił, czy chociażby spowodował, że będziemy mieli ochotę obejrzeć kolejne odcinki. Czekając na kolejne sezony naszych ulubionych ciągle szukaliśmy czegos, co zachwyci...i w końcu się udało-zaintrygowła nas jeden z odcinków obejrzamy przypadkowo w któres ze stacji telewizyjnych, nawet nie pamiętam, z której serii.

Ten amerykański serial wyprodkowany dla stacji USA Network zachwycił w zasadzie od razu...

To przedziwna zdawałoby się historia wspołpracy genialnego fałszerza Neal'a Carrreya i agenta FBI, któremu dwukrotnie udało się tego przestępcę złapać- Petera Burke.
Na skutek splotu wydarzeń Peter proponuje Nealowi możliwość pracy w FBI w charakterze konsultanta, który znając swoją branżę doskonale ma pomóc FBI w ściganiu przestępców, fałszerzy i oszustów.
Nagięcie się do panujących reguł, założenie bransoletki z GPSem, ograniczenia w poruszaniu się, no i prawca wbrew sobie... wydawałoby się, że ten układ się nie sprawdzi. A jednak... Bazując na swoistym dystansie do tej znajomości, kpinie czy nawet arogancji Neal i Peter budują relację, która paradoksalnie sprawdza się znakomicie, zarówno w życiu prywatnym, jak i służbowym. Okazuje się, że mimo, że żaden z nich się do tego nie przyzna, powoli, przełamując nieufności i bariery budują przedziwną znajomość, którą myślę, że można nazwać przyjaźnią.

Oczywiście nie wszystko jest aż tak oczywiste, bo głównym celem Neal'a jest odnalezienie ukochanej Kate. Wszelkimi możliwymi sposobami, nie zawsze do końca legalnymi, co zrozumiałe nie podoba się Peterowi...Do tego okazuje się, że w porwanie Kate zamieszany jest ktoś z FBI, więc sprawa komplikuje się coraz bardziej.

Dobre tempo akcji, wciągające intrygi, świat wielkiej SZTUKI i jego ciemne strony, genialne fałszerstwa i oszustwa - wszystko to dodatkowo ubarwia ten serial.
No i plejada bohaterów, wśrod których oczywiście Neal- może momentami zbyt wyglancowany czy nawet lalusiowaty, to jednak ma swój urok.
No i podejrzany przyjaciel Nele'a Mozzie, tak śmieszny i rozbrajając, że nie wyobrażam sobie kolejnego odcinka bez tej pociesznej postaci.
Dużą sympatię wzbudza również Elisabeth - żona Petera, kobieta pragmatyczna, rozsądna, twardo stąpająca po ziemi, jednak z przymrużeniem oka potrafiąca trafnie ocenić sytuację

Udany serial :) Moja ocena 8,5/10

środa, 9 stycznia 2013

Mentalista - CBS

Wśród wielu seriali tworzonych po tej i tamtej stronie oceanu znajduje się czasem niezwykłe perełki, a czasami średniej jakości i wartości tasiemce. Niestety oba te przypadki mogą doczekać się wielu serii, co teoretycznie poparte jest "chęcią oglądania przez widzów", ale czasem stacje telewizyjne decydują się na produkcje serialu tylko po to, by móc coś taniego wyświetlić...

Dlatego z dużą rezerwą podchodzę do seriali produkowanych przez stacje, co do których nie mam zaufania i  prawdę mówiąc, pewnie bym się wcale nie zainteresował, gdyby nie świąteczna nuda w moim odbiorniku tv (chyba nawet nie było Kevina!)


Jednak spróbowałem i mnie porwało.

Tytułowy Mentalista - jeśli ktoś zacznie oglądać, to szybko się dowie z definicji, kto to taki - zrezygnowawszy ze swojej medialnej (podwójne znaczenie) praktyki, stojąc w obliczu typowej tragedii superbohaterów (śmierć rodziny), żyjąc z ową niezaleczoną raną na duszy postanawia odnaleźć mordercę i czynić przy okazji dobro... Trochę banalne, prawda ?

Owszem, cały serial jest taki, ale ma w sobie ogromną lekkość. Pomimo okropnych zbrodni jakie on, będąc konsultantem policyjnym, wraz z grupką policjantów ze specjalnego biura zajmującego się naprawdę poważnymi przypadkami, rozwiązuje.

Owa specjalna grupa policjantów ma swoją szefową, która traktuje siebie trochę jak księżniczkę (w typie "ja chcę kucyka na urodziny") trochę nierozgarniętego uczuciowo olbrzyma, któremu wpadła w oko najmłodsza stażem policjantka próbująca mocno bronić swojego światopoglądu oraz "elokwentny pan Cho".
Plus na dodatek Gregory Itzin odgrywający głównego szefa, chyba mu to weszło w krew - bo szybko awansował z California Bureau of Investigation (CBI) do CIA (-> Kamuflaż)

Mentalista, czyli Patrick Jane jest Anielskim blondynem ze zniewalającym uśmiechem, a jego głównym zadaniem jest obserwować wszystko i wszystkich i praktycznie na podstawie swojej obserwacji (no może czasem innych umiejętności też, który z policjantów chciałby mieć w swoim składzie hipnotyzera) wyciąga wnioski i zamyka "najtrudniejszą na świecie" sprawę w ciągu 40 minut odcinka. Oprócz znalezienia mordercy swojej żony i dziecka, bo to jest temat przewodni.

Serial wręcz emanuje lekkością - ex-szef mafii, kiedy się wścieka i rzuca wyzwiskami jest - zabawny, a Jane stojąc naprzeciwko niego i rychłej groźby utraty życia, proponuje mu lekcję gry w golfa, prosząc o podanie tego kija, nie, nie tego, tego lżejszego kija... Bardzo lubię tę lekkość w serialach, trochę przez to fabuła robi się niepoważna, a umiejętności aktorskie, bądź umiejętności odgrywanych postaci stają się przerysowane.

Mimo wszystkich wad serial polecam jako dobre 8/10


sobota, 29 grudnia 2012

Serialowe zapowiedzi 2013...Pożegnanie 2012





Są pewne tytuły, których oczekuję z niecierpliwością. Są pewne niespodzianki no i dużo miłości ;)

Z aktualnie oglądanych przeze mnie seriali chcialabym wspomniec o :

Homeland - 2. sezon, oglądam tylko dlatego, żeby w końcu znaleźć to COŚ, czym się wszyscy zachwycają... jak na razie mi się nie udało, początek dość dobry, potem zdecydowanie za dużo głównej bohaterki, którą chyba nie do końca udało się wyleczyć z choroby psychicznej pomiedzy pierwszym a drugim sezonem, a ktora to niesamowicie mnie irytuje...


Świat bez końca - kolejna ekraznizacja historycznej powieści Kena Folleta. Akcja World Without End zaczyna się 200 lat po wydarzeniach z Filarów ziemi, w roku 1327. Spotykamy tu potomków Jacka i Toma, bohaterów tamtej sagi. Na tle barwnej panoramy średniowiecza w okresie wielkich przemian i dziesiątkującej społeczeństwo zarazy toczy się epicka opowieść o walce o władzę, pieniądze i wpływy, o tajemnicach i zbrodniach, o nauce burzącej fundamenty wiary, w której ludzkie emocje - miłość, nienawiść, pragnienie zemsty - odgrywają wiodącą rolę.
Na razie za mną tylko kilka pierwszych odcinków, ale jedno, co nasuwa się od razu - to dużo gorsza ekranizacja niż wspomnieny wcześniej serial na podstawie "Filarów Ziemi". Mniej dopracowany, produkcja sprawia wrażenie kręconej "na szybko", bez dbałości o szczegóły, klimat itp. Poza główną bohaterką - graną przez Charlotte Riley - reszta bohaterów nijaka, płyka, nikt nie zachwyca. Moja ocena jak na razie 6,5/10


poniedziałek, 26 listopada 2012

Serialowe podsumowanie sezonu

Miał być jeden post poświęcony zaskakującemu serialowi, który odkryłam dzięki Bigosowej, stwierdziłam, że tych nowości I kontynuacji serialowych tej jesieni trochę się nazbierało, więc będzie dziś post serialowo-masowy.



Najpierw Kontynuacje:



Good Wife sezon IV-jak zawsze trzyma poziom, ale myślę, że już niedługo scenarzyści powinni nas czymś zaskoczyć, bo jeszcze kilka odcinków i może się zrobić nudno i przewidywalnie.



Downton- sezon III- dobrze wrócić znów do Anglii początku XX wieku, szkoda tylko, ze niestety jedynie na 8 odcinków. Zaskakująco, ciekawie, historycznie odkrywająco, klimatycznie, jak zawsze.



Czas Honoru sezon V-najgorszy z dotychczasowych, mało akcji, momentami nawet męcząco, z wyczekiwaniem, ze w końcu coś się wydarzy. Niestety nudno pozostało do samego końca sezonu.



Prawo Agaty sezon II- bardzo mi się podobał pierwszy sezon, nawet przemogłam swoją ogromna niechęć do Agnieszki Dygant, bo tak mi się spodobało. Drugi sezon-dużo gorszy, przypadki prawnicze mało interesujące, wątki obyczajowe naciągane, w środku tego główna bohaterka, która nie wie czego chce i jedyne, co wpada się w oko to jej ogromne wymalowane usta, krzywe nogi i nachalne rzucanie kitką na prawo i lewo.



Kamuflaż- sezon III-początek sezonu wciągający, środek bardzo naciągany, sztuczny, główna bohaterka niczym Superman w połączeniu z McGyverem radzi sobie nawet w najgorszej opresji, koniec sezonu-znów robi się ciekawie, zwłaszcza, ze pojawia się prawie na stałe jedna z moich ulubionych postaci – agent Mosadu



Jeżeli chodzi o nowości w tym sezonie oglądałam 3 nowe pozycje:



Lekarze-wiem, że to polska kopia Chirurgów, że jest dużo podobieństw (nawet w ulubionej gazecie mojej babci „Świat seriali” poświęcono tym podobieństwom całe 2! Strony), ze mało realny jak na polskie warunki (chociaż nie do końca-byłam w szpitalu, który wyglądał podobnie, to jednak obsługa już nie była „serialowa”) to jednak mi się podoba, tak po prostu, bez ogromnych oczekiwań, rozdmuchiwania czy prawdziwe i realne czy nie. Tak na miłe zakończenie każdego poniedziałku. Do tego Magdalena Różczka - dla mnie jedna z najlepszych aktorek młodego pokolenia to taka wisienka na torcie. Bo oczywiście samym tortem jest wizualnie niewątpliwie Szymon Bobrowski ;)





Elementary - amerykańska wersja brytyjskiego Sherlocka Holmesa-wyjątkowo nieudana muszę przyznać. Dużo gorsza od pierwowzoru, od którego nie sposób się oderwać, tutaj wręcz przeciwnie-można spokojnie w trakcie iść zrobić sobie herbatę w trakcie. Jedyny plus to niektóre z prowadzonych przez duet Holmes-Watson spraw. Pomysł, żeby Watson był kobietą, mającą uratować Sherlocka narkomana od nałogu i jego samego może i nowatorski, to jednak w wykonaniu Lucy Liu pozostawiający wiele do życzenia. Sam Sherlock – niestety w przeciwieństwie do postaci granej przez Benedicta Cumberbatcha Ten jest męcząco irytujący, słaby psychicznie, żyjący w bałaganie, niewzbudzający sympatii. To taki serial z cyklu „można obejrzeć” jak nic innego do obejrzenia się nie ma.


I na koniec odkrycie sezonu – brytyjski serial nakręcony dzięki współpracy BBC i Cinemax – Hunted.




Główną bohaterką serialu jest Sam - tajna agentka równie tajnej prywatnej organizacji Bizantyum, z siedzibą w Londynie. Jaki jest cel działalności tej organizacji-nie wiadomo, czy działa we współpracy z MI6- nie wiadomo…pytań i niewiadomych jest mnóstwo, a odpowiedzi niestety nie przybywa w kolejnych odcinkach, więcej serial staje się coraz bardziej mroczny, a tym samym bardziej frapujący. Sam-cudem ocalała z postrzału-zasadzki wraca do swojej organizacji po roku, podczas którego nikt ze współpracowników nie wiedział, gdzie się ukrywała, jednocześnie w tym samym czasie okazuje się, że ktoś w Bizantyum jest podwójnym agentem, a polowanie na Sam wcale się nie skończyło. Więcej – oprócz zadania, które ma wykonać, znalezienia osoby, która ją wydała szuka również odpowiedzi na pytania z przeszłości, które pojawiają się w jej snach…Do tego odtwórczyni głównej roli Melissa George-wcześniej mi nieznana, ale doskonale odtwarzająca postać, którą gra, wreszcie mamy do czynienia z prawdziwą kobietą agentem. I do tego niesamowite ujęcia, genialne zbliżenia, kadrowanie oraz widoczna na każdym kroku „brytyjskość” nie tylko serialowa. Polecam.

sobota, 22 września 2012

Kamuflaż, czyli witamy w świecie szpiegów



 „Kamuflaż” (serial, emitowany w USA pod nazwą „Covert Affairs”) akurat pojawił się na VOD – pierwsze odcinki 3. sezonu i z ciekawości obejrzałam pierwszy odcinek, no i chwyciło - na tyle, żeby w weekend obejrzeć połowię pierwszego sezonu ;)



“Główną bohaterką jest Annie Walker (Piper Perabo), która niespodziewanie zostaje awansowana na agentkę CIA pracującą w terenie. W nowej rzeczywistości pomaga jej się odnaleźć niewidomy współpracownik -  Auggie Anderson (Christopher Gorham). Ich bezpośrednią przełożoną, a także szefową Domestic Protection Division jest wiecznie zazdrosna o swojego męża i zarazem szefa Arthura (Peter Gallagher), Joan Campbell (Kari Matchett). Nieoczekiwany transfer przystojnego Jai'a Wilcoxa (Sendhil Ramamurthy) ...
do jej działu wzbudza nie tylko jej podejrzliwość. Annie choć za dnia agentka CIA, dla rodziny i najbliższej siostry Danielle (Anne Dudek) uchodzi za pracownicę muzeum”



Jestem fanką powieści szpiegowskich, wszystkie Bourny to moje młodzieńcze fascynacje (trochę tak jak małego chłopca –bohatera jednego z odcinków pierwszej serii). Od jakiegoś czasu już poszukiwałam właśnie takiego serialu, który zawierałby wątki kryminalne, a nie byłby opowieścią o nowojorskich (lub z innego miasta w USA ;) policjantach. Takie akurat nieodmiennie kojarzą mi się z Akademią Policyjną i chyba jeszcze nie trafiłam na dobry serial policyjny. W „Kamuflażu” mamy do czynienia ze szpiegami, takimi prawdziwymi z samego CIA. I chyba to jest coś, co przyciąga-taki inny świat, do którego nie mamy wstępu. Annie wydaje się być zwykłą kobietą z  przedmieścia, gdyby nie jej niesamowite zdolności lingwistyczne i doświadczenia podróży po całym świecie , ale jak się okazało dawny romans z byłym agentem CIA sprawiają, że pomimo nieukończonego szkolenia wstępnego na farmie zostaje przydzielona do pracy w terenie. Każdy z odcinków ma osobny wątek, ale również są one ze sobą połączone innymi wątkami dotyczącymi pracy, życia i problemów głównych bohaterów. Dzięki Annie mogłam przez moment poczuć się jak bohaterka powieści szpiegowskich…dreszczyk emocji, tajemnice, podwójne życie…
Może sprawy, nad którymi przyszło pracować agentce do najambitniejszych nie należą, a czasem jej zachowania mogą trochę irytować - brak zdecydowania, ciągłe rozpamiętywanie romansu, to jednak serial mi się podoba. To tego dzięki Annie możemy podróżować w różne miejsca w Europie i na świecie.
Bardzo ciekawy jest również wątek niewidomego współpracownika Auggie Andersona i jego przystosowanie do życia po wypadku – podziw, szacunek i możliwości techniki ;)
Dobrana muzyka – świetnie współgra z akcją serialu i jest miłym dodatkiem. W dodatku wybrano takie utwory, które zarówno niedawno można było usłyszeć w radio, jak i takie, przy których włącza się taki guzik i zapala lampka „chcę takich więcej”.

Moja ocena to 7,5/10




piątek, 3 sierpnia 2012

Suits


Bardzo lubię amerykańskie seriale prawnicze (zaczęło się oczywiście od Ally McBeal ;)), uwielbiam też inteligentne seriale, dlatego SUITS tak bardzo mi się podoba J


Powiem więcej - w niedzielę tak nas wciągnęło, że obejrzeliśmy 6 odcinków jednego dnia.


Owszem czytałam wcześniej dużo pozytywnych recenzji tego serialu, ale nie zawsze moje serialowe odczucia pokrywają się ze zdaniem większości ( jak chociażby w przypadku Damages, które w ogóle nie przypadło mi do gustu).  Nie sądziłam jednak, że wciągnie mnie aż tak bardzo. Pierwsze skojarzenia-błyskotliwy, dowcipny, momentami złośliwy, szybki, intelektualnie wymagający.


Jeżeli chodzi o szczegóły – mamy tutaj do czynienia z dwoma głównymi bohaterami: Mikiem Rossem –obdarzonym fotograficzną pamięcią studentem, trochę zagubionym, mającym za sobą kilka niewłaściwych decyzji, które uniemożliwiły mu studia prawnicze. Szczególne więzi łączą go z babcią, która jest jedyną jego rodziną, a jednocześnie swoistego rodzaju przewodnikiem życiowym (często z ciętymi ripostami i wyjątkową nieustępliwością).  Poznajemy także jego przyjaciela Trevora - jedynego przyjaciela Mika- i jego dziewczynę Jenny.


Drugim bohaterem jest Harvey Specter – pierwsze wrażenie wyrachowany elegancik egoista, po trupach dążący do celu bawidamek. Jednocześnie jeden z najlepszych prawników w NY.


Panowie poznają się w momencie, kiedy, Mike ucieka przed policją i przypadkowo dostaje się na rozmowę kwalifikacyjną do Harveya, gdzie obydwaj zawierają ostatecznie swoisty pakt-Mike będzie pracował dla Harveya, pomimo nieskończonych studiów na Harvardzie. Wyjawienie tej tajemnicy łączącej obu panów może pozbawiać ich pracy dlatego obydwu zaczyna zależeć na utrzymaniu paktu. Mike dzięki pracy w kancelarii ma szansę na inne życie i doskonałą praktykę. Harvey zyskuje inteligentnego współpracownika, któremu może powierzyć wiele spraw.


Obaj korzystają na tym układzie – Harvey staje się bardziej ludzki, bo to Mike zwraca uwagę, że nie samą bezwzględnością prawnik zwycięża; Mike zyskuje stabilna pracę, dzięki której może opłacić babci leczenie oraz niepowtarzalną możliwość pracy z mistrzem. Myślę, że Harvey trafił w ten sposób na godnego siebie przeciwnika w ulubionych utarczkach słowno-kulturowych.


Oprócz głównych bohaterów mamy jeszcze całą plejadę pracowników kancelarii, z których każde z nich ma do odegrania odpowiednią rolę. Stworzona mozaika zachwyca, bo nie są to postacie jednowymiarowe, ciężko czasem ocenić, czy należy ich zaliczyć do tych lekturowych pozytywnych czy wręcz przeciwnie (sztandarowy przykład to Louis, ale każdy wydaje się być jakby w „dwóch wydaniach”).


Każdy odcinek to również inny case prawniczy-ja się nie znam, nie jestem prawnikiem, ale dla mnie niektóre rozwiązania to mistrzostwo inteligencji, sprytu, wiedzy i zaskoczenia. Swoisty prawniczy spektakl.


Ciekawe jest również zderzenie dwóch światów – wielkiej korporacji, którego reprezentantem jest Harvey. Miejsca, gdzie pracuje się przynajmniej do 21, zarabia dużo i przychodzi tylko w drogich garniturach, ale gdzie nie ma miejsca na żadne poważniejsze i szczere znajomości ( ożyciu prywatnym Harveya nie wiemy nic, mamy szanse obejrzeć tylko jego cudowny apartament z genialnym widokiem na miasto). Świat ten zderza się ze światem Mika, którego nieodłączną częścią jest wspomniana wcześniej babcia, gdzie jest miejsce na przyjaźń, nawet trudną, gdzie jeździ się rowerem i nosi niewłaściwy dla korporacji wąski krawat.


Dla mnie ten serial to mistrzostwo, stąd ocena 10/10. Polecam

niedziela, 18 marca 2012

Doctor Who - BBC

Po zamieszczeniu poniższego postu wordpress odmówił nam świadczenia usług.


Oferta naszych stacji telewizyjnych została wzbogacona ostatnio o literki HD. Skrót ten używany jest głównie do marketingu, bo oferta jakoś High Definition nie jest. Albo może wynika to z podejścia do samej definicji. Może dla polskich stacji kanał HD to taki w którym choć raz zostanie wyświetlony obraz, a ja myślałem, że to powinien być taki, który składa się wyłącznie z emisji programów wysokiej jakości.

Ten krótki wstęp jest wprowadzeniem do oferty stacji brytyjskich, których program HD jest naprawdę HD (a nie rozmazany serial Klan ze znaczkiem w rogu ekranu). Obraz żyje. Od lat dziecięcych po raz pierwszy zacząłem się cieszyć z programów dokumentalnych, podróżniczych.

Jak już brytyjskie BBC postanowi coś zrobić to robią to dobrze. Jestem zafascynowany jakością biegającej lwicy na pustyni w moim telewizorze, jak i ich artykułów na stronach www. Do seriali też producenci podchodzą poważnie i z umiejętnościami.

Pomijam tutaj seriale, które już opisywaliśmy, i przejdę do serialu, który doczekał się 5 lub 6 serii. Robi wrażenie, tak jak i ocena na imdb.com. Postanowiłem sprawdzić co to jest.

Doctor Who jest serialem sci-fi, a więc nie wszyscy będą podzielali moja opinię o świetności tego programu. Obejrzawszy ich 14 mogę już co nieco napisać. Serie są 13 odcinkowe. Ma swoje wzloty i upadki, niektóre odcinki poruszają do łez, bawią, częściej straszą. Myślę że jest trochę odcinków jest do pominięcia (niestety uważam tutaj zwrot "do pominięcia" jako "całkowitą stratę czasu", w tych które widziałem może dwa, dobrze, że naprawdę można je pominąć). Oczywiście niektóre mają bardzo płytką fabułę (choć się przyjemnie ogląda, zwlaszcza po ciężkiej umysłowej pracy) jak na przykład odcinek, który od chwili kiedy moja żona zapytała o czym jest, nierozłącznie będzie mi się kojarzył z Doktorem. Odpowiedziałem, że o Pierdzących Potworach.

Całe szczęście wzlotów jest więcej niż upadków. Dla mnie niezapomnianych (bardziej pozytywnie niezapomnianych niż PP.) odcinków  jest dużo, jak na przykład odcinek o tym jak główna bohaterka poznaje swojego ojca (może byłem zmęczony, ale się wzruszyłem) albo ten w którym poznali Dickensa.

Od strony technicznej widać, że środki na produkcję są ograniczone - raz potwory są z gumy, ale innym razem statek kosmiczny uszkadza część BigBena. (Chyba tak samo jak z pomysłami - Zabójcza Choinka nie była gorsza od PP., a z drugiej strony Empty Child przyprawiał o gęsią skórkę)

Jeśli chodzi o obsadę aktorską, to dla głównych postaci nie mam większych zastrzeżeń (żal było się nawet rozstać z pierwszym Doktorem Christopher Eccleston) dobrze zostali dobrani.

Czy polecam ? Myślę, że tak, ale tylko osobom, które potrafią obejrzeć serial z przymrużeniem oka. Ja z chęcią wrócę do niego i może nawet sięgnę po serię z roku 1963(?)

poniedziałek, 6 lutego 2012

The good wife-czyli powrót do ulubionego

Mam swoisty sentyment do seriali określanych jako "prawnicze". Pewnie dlatetego, że pierwszy zagraniczny, taki prawdziwy amerykański a zarazem dorosły serial dla mnie to Ally McBeal...A że dawno żadnego serialu tego typu nie oglądałam z przyjemnością sięgnęłam po The good wife.

Ctując za ekino.tv:

"Alicia (Julianna Margulies) to szczęśliwa mężatka z 15-letnim stażem i matka dwójki nastolatków. Florrickowie mieszkają w eleganckiej dzielnicy Chicago, mają wpływowych znajomych, a ich dzieci chodzą do najlepszej szkoły w okolicy. Życie głównej bohaterki zmienia się diametralnie w dniu, w którym na jaw wychodzą kompromitujące fakty związane z nagannym pełnieniem funkcji publicznej przez jej męża. Zawistni intryganci bardzo skutecznie przeprowadzają atak mający na celu całkowitą dyskredytację Petera (Chris Noth) w oczach opinii publicznej. Ujawniają nie tylko kwestie korupcyjne, ale także nagrania z jego intymnych spotkań z rozmaitymi kobietami. W efekcie Florrick zostaje skazany i trafia do więzienia. Wszyscy stawiają sobie pytanie: jak na te wszystkie rewelacje zareaguje jego żona? Czy będzie wspierać swego niewiernego męża, a może jednak się z nim rozwiedzie? Tymczasem Alicia sprzedaje dom, przeprowadza się z dziećmi do mieszkania w innej dzielnicy i postanawia wrócić do wyuczonego zawodu prawnika. To oczywiste, że po tak długim, 13-letnim okresie zajmowania się jedynie domem i sprawami rodzinnymi bohaterka spodziewa się problemów ze znalezieniem pracy. Nieoczekiwanie pomocną dłoń wyciąga do niej przyjaciel z dawnych lat - Will Gardner (Josh Charles) z korporacji prawniczej Stern, Lockhart & Gardner. "

 

 

 

Zauroczył mnie ten serial i wciągnął bardzo. Tak, że minimum to jeden odcinek dziennie. 

Każdy z nich można niejako podzielić na 2 części-jedna z nich dotyczy głównego wątku wspomnianego powyżej, druga to aktualna sprawa kancelarii adwokacjiej, nad którą aktualnie pracują bohaterzy. Wszystko spina postać głownej bohaterki-opanowanej i rozdądnej pani adwokat ubranej zawsze w stonowane ubrania, wydawałoby się, że nudnej. Nic bardziej mylnego, bo oglądajac kolejne odcinki widzimy ajk potrafi walczyć o to, co dla niej ważne, jak dociekliwy umysł ma oraz jak bardzo inteligentna jest. Dla mnie każdy jej popis na sali sądowej to mimo, iż spontaniczny to zawsze dopracowany do najmniejszego szczegółu majstrsztyk.

Do tego możemy poznać jej życie rodzinne-jak radzi sobie z prowadzeniem domu z pomogą apodyktycznej tesciowej, jak dogaduje się z dwójką nastoletnich dzieci oraz jak stara się poskładać swoje życie na nowo.

Do tego dochodzi plejada bohaterów z kancelarii adwokackiej, z których każda z nich wzbudza dużo emocji, a ich paleta jest bardzo szeroka.

 

Polecam

Moja ocena 9,50/10

 

 

 

Północ-Południe miniserial BBC

North-Soth to kolejna udana produkcja BBC, tym razem na motywach powieści Elisabeth Gaskell. Jak usłyszalam ten tytuł oczywiscie jednoznacznie skojarzył mi się z amerykańską produkcją o wojnie secesyjnej. Natomiast w tym serialu BBC sielankowe południe Anglii zostaje skonrontowane z przemysłową, zdawałoby się burą i mroczną północą.

Cytując za FILMweb:

"Margaret Hale (Daniela Denby-Ashe) dorasta w komfortowych warunkach w rolniczej południowej Anglii. Ale kiedy jej ojciec, pastor Richard Hale (Tim Pigott-Smith), niespodziewanie opuszcza Kościół z pobudek sumienia, przenosi całą rodzinę: słabowitą żonę Marię (Lesley Manville) i służącą Dixon (Pauline Quirke) do miasta przemysłowej północy - Milton. Margaret i jej rodzina wystawiona jest na poważny kulturowy szok. Od razu po przybyciu do Milton społeczne koszty rewolucji przemysłowej są dla dziewczyny jasno widoczne. Toteż panna Hale zaczyna darzyć miasto i jego mieszkańców sporą niechęcią. Jednym z nich jest John Thornton (Richard Armitage), właściciel zakładu przemysłu bawełnianego. Margaret postrzega go jako uosobienie wszystkiego, czego nie znosi w północy Anglii. Jakkolwiek losy Margaret i Johna wyglądają na splecione... ."

 

 

 

Dla mnie serial był ogromnym zaskoczeniem, bo o ile filmów o sielankowej Jane Austionowskiej części Anglii jest sporo to nigdy nie widziałam serialu o wydawałoby się nudnej Anglii przemysłowej.  Dzięki temu serialowi poznajemy życie i problemy wszystkich warstw społecznych oraz widzimy relacje jakie miedzy nimi się tworzą. Serial też ukazuje jak ludzie łamali te sztywne bariery.  Główna bohaterka to  przedstawicielka klasy średniej, która przyjaźni się zarówno z robotnikami z fabryki, jak i uczęszcza na salony bogatych fabrykantów.  Tło społeczne i obyczajowe jest przedstawione przez scenarzystów z wyjątkową dbałością o odzwierciedlaenie realiów.

Oczywiście w serialu mamy też wątek miłosny, o którym pisać nie będę, bo wydaje mi się, że jednak jest on zgrabnie wpleciony w oddane z ogromną dbałością o szczegóły tło obyczajowo-społeczne.

Jedynym drażniącym mnie elementem jest postać głownej bohaterki, która jest taką typową siłaczką, jednocześnie według mnie mająca ogromne problemy z podejmowaniem decyzji co do swojego życiaprywatnego.  Z jednej strony wspołczująca, zaangażowana społecznie działaczka, z drugiej to typowa angielska panienka, która sama przed sobą się nie potrafi przyznać co dla niej jest ważne.

Polecam ze względu głównie na innowacyjność tematu

Moja ocena 7,5/10

 

niedziela, 29 stycznia 2012

Nasze ulubione seriale - zabawa:)

Zostałam zaproszona do tej sympatycznej zabawy przez Bigosową z blogu Bigos Kulturalny.

ZASADY ZABAWY:
1. Opublikuj u siebie na blogu logo taga.
2. Napisz, kto Cię otagował.
3. Zaproś co najmniej 5 innych blogów
4. Wymień i opisz kilka swoich ulubionych seriali.

Moje typy:

Może będę monotematyczna, ale numer jeden to zdecydowanie Sherlock w wydaniu modern-jestem zdecydowanie SHERLOCKED od pierwszego odcinka. Wciągający, intrygujący, frapujący, zabawny, inteligentny i  zabawny-więcej nie trzeba.



Jeżeli chodzi o seriale historyczne to zdecydowanie Downton Abbey - powiem tak mimo, iz serial jest typowo obyczajowy wciągnął nawet mojego męża, który raczej za takim klimatem filmow nie przepada. Do tego te kostiumy, atomosfera...ja jestem zauroczona i z niecierpliwością czekam na kolejny sezon.



Kolejny mój typ to  Rodzina Borgiów - mimo, że sięgnęłam po ten serial zdecydowanie sceptycznie do niego nastawiona-raczej nie lubię takich pozycji, którymi się wszyscy nimi zachwycają, to okazał się wart zachwytów nad nim. wierne tło historyczne, niesamowite odzwierciedlanie realiów poprzez wnętrza i ubiory, wciągajaca akcja, pełna intryg i niespodziewanych zwrotów.



Jeżeli chodzi o seriale kryminalne to zdecydowanie typ nr 1, odkryty niedawno serial BBC Luther, o którym niedawo pisałam. Główny aktor dostał ostanio Grammy za swoją role w tej produkcji, co nie ukrywam bardzo mnie ucieszyło.



No i na koniec muszę wspomnieć o serialu, który mogę określic jako mój pierwszy dorosły serial, oglądany zawsze w czwartki o 22,  który pozwalał zobaczyć inny  świat. Odtąd każdy prawniczy serial będę porównywać do tego właśnie-mowa oczywiście o Ally McBeal. Soundtrack to tego serialu do tej pory wożę ze sobą w aucie i często do niego wracam. Ten zachwyt nad tym serialem, tak innym i nowoczesnym jak na tamte czasy towarzyszy mi do dziś, teraz już jako bardzo mile sentymentalne wspomnienie.

Do zabawy zapraszam:

Anię 

Kasię 

Martę

niedziela, 15 stycznia 2012

Luther-sezon I i II

To kolejny z seriali produkcji BBC poleconych nam przez znajomą. Cytując za Filmwebem:

"Luther to ciężki psychologiczny kryminał, w którym Idris Elba wciela się w postać policjanta zmagającego się z własnymi demonami. Nierzadko staje się przez to groźniejszy od samych przestępców, których ściga. To 60 minut wciągającej, wartkiej akcji, gdzie wraz z głównym bohaterem wdajemy się w psychologiczny romans z obsesyjnymi mordercami."

 

i rzeczywiście nie jest to seria lekka i łatwa, nie da się kilku odcinków obejrzec po kolei, a jednak wciąga tak bardzo, że żal, że nie ma jeszcze 3. sezonu.

Główny bohater jest niewątpliwie jednym z najbardziej skomplikowanych postaci w serialach kryminalnych, które dotychczas oglądałam-nie jest to typowy amerykański glina, ktory wpada do pomieszczenia, dużo krzyczy, strzela, rzuci żartem i sprawa rozwiązana. Niesamowicie inteligentny, potrafiacy wytropić każdego przestępcę, znaleźć sposób na trafienie do niego, czy też, zacząć szukać śladów tam, gdzie wydawałoby się, że się nic nie znajdzie, a sprawa z góry skazana jest na niepowodzenie, powoduje, że z widz powinien go podziwiać. Jednak Idris Elba wcielił się w  postać wielopłaszczyznową, niejednoznaczną a tym samym bardzo frapująca, bo oprócz tego, ze ten niezwykle inteligentny detektyw doskonale radzi sobie w pracy to zupełnie nie radzi sobie w kontaktach z innymi ludźmi, nie tylko w sferze zawodowej - wydaje się, że żadana z jego międzyludzkich znajomości nie jest prosta, czy poukładana, a sam główny bohater nie może być po obejrzanych 2 sezonach oceniony w sposób jednoznaczny. Do tego pwne jego zachowanie, służące zdawaćby się mogło słusznym celom są niejednoznaczne morlanie lub po prostu zaskakujące patrząc na to, że powinniśmy go widzieć jako dającego przykład przełożonego dla swch pracowników policjanta.

Polecam

Moja ocena 8/10

czwartek, 5 stycznia 2012

Tym razem współcześnie - Sherlock Serial BBC

Nie jestem szczególną fanką tej postaci oraz jego przygód, więc ze sporym dystansem podchodziłam do tego 3-odcinkowego serialu produkcji BBC. I muszę przyznać, że tym razem rozczarowanie było wyjątkowo przyjemne :) Każde łótorej godziny spędzone przy kolejnych odcinkach to wyjątkowa przyjemność dla fanów kryminałów.

Tym razem mamy do czynienia ze współczesną wizją klasyki, a akcja dzieje się obecnie w  Londynie. Co zachwyca - zdecydowanie wartka akcja, mnóstwo zwrotów, zaskakujące pointy i uroczy sarkazm głównego bohatera, który poraża wręcz swoją inteligencją i umiejętnościami dedukcji. Do tego świetny montaż i zdjęcia podreślajace to, co najwazniejsze-stop kaltki, wiele perspektyw,  treści smsów, które pojawiają sie na ekranie głównym. Wszytko to sprawia, że wydawałoby się zgrany już temat pokazany jest w sposób wyjątkowo nowatorski i zaskakujący.  A jednocześnie same wątki kryminalne pozostają jednak w tym Sherlokowskich duchu, dzięki czemu mamy dla lubiących kryminały doskonałe zagadki, intrygi i śledztwa, bez tej całej komercyjnej i brutalnej gangsterskiej rzeczywistości z amerykańskich filmów.

Gorąco polecam-moja ocena 10/10

środa, 14 grudnia 2011

Serialowo - Rzym

Rzym to kolejny serial historyczny, po który sięgnelismy (po ekranizacji Filarów Ziemi Folleta i Borgiach, obie pozycje gorąco polecamy). Jest to również kolejny serial telewizyjny nakręcony przez HBO, z którego obejrzeliśmy 4 pierwsze odcinki pierwszego sezonu. Akcja zaczyna się w 52 r. p.n.e., kiedy to zwycięski Julisz Cezar po zakończonym zwycięstwem podbojem gali planuje swój powrót do Rzymu. W Rzymie jednak bynajmniej nie z radością czeka na Cezara jego przyjaciel obawiający się tak ogromnej potęgi jaką reprezentuje Cezar wraz z podległymi mu żołnierzami. Serial z dużymi detalami ukazuje zarówno życie codzienne ówczesnych mieszkańców-poznajemy je wraz z dwoma żółnierzami Cezara, który tworzą drugi wątek serialu oraz polityczne-walka o władzę, intrygi, przygotowywanie buntu. Wszystko to powoduje, że widz ma ochotę na dużo więcej niż de facto oferuje mu serial-owszem jest pokazane są wiernie hiestoryczne realia, wiele watków pobocznych nakłada sie na siebie i zazębi, ale tak naprawdę brak w tym prawdziwej akcji, czegoś co popycha serial do przodu, sprawia, że sięgamy po kolejny odcinek z tym samym niepokojem i oczekiwaniem na nowe przygody bohaterów. Nas nie zachwycił-pewnie jesteśmy w mniejszości.

Nasza ocena 4/10

poniedziałek, 21 listopada 2011

Tym razem serialowo Downton Abbey

Jakiś czas temu odkryliśmy przyjemność oglądania różnych seriali, zaczeliśmy od ekranizacji Filarów ziemi, potem byli Borgiowie, teraz przyszedł czas na Downton Abbey

http://www.imdb.com/title/tt1606375/

To serial historyczny, którego akcja ropoczyna się przed I wojną światową a ostani odcinek, który obejrzeliśmy dzieje się w 1919 r. (na razie to 8. odcinek 2. serii). Zawsze fascynował mnie czas dwudziestolecia międzywojennego, dlatego tym bardziej ucieszył mnie serial dotyczący tych czasów. Głównymi bohaterami serilau jest rodzina Crawley i ich służący. Oglądając kolejne odcinki poznajemy życie zarówno jednych jak i drugich. Dla mnie niewątpliwie najbardziej fascynujące było to, jak bardzo ich życie jest ze sobą powiązane oraz to jak doskonale zorganizowane były ówczene rezydencje, tak, aby wszystko działo się tak, jak być pwonno, nie było żadnych wpadek itp. Ciekawym wątkiem jest też wprowadzanie różnego rodzaju nowinek technicznych-jak telefon czy gramofon oraz perypetie czesto z tym związane. Serial porusza wiele problemów tamtych czasów - emancypacja kobiet, powrót żołnieży do normalnego życia po wojnie, aranżowanie małżeństw i wiele innych, dzięki czemu mamy wyjątkowo dokładny obraz życia w tamtych czasach. Dla mnie to fascynujące. Dodatkowo serial zawiera wiele wiele watków, z których wiele opiera się na różnych intrygach, knowaniach i spiskach, co czyni serial jeszcze bardziej interesującym i wciągającym.

Polecam

Moja ocena 9/10